Czego szukasz

10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

Trudno skupić się na samorealizacji czy dążeniu do zawodowego sukcesu, kiedy życie osobiste rozpada się na kawałki. Niestety, problem ten dotyka wielu osób – według statystyk aż co druga zaślubiona para zdecyduje się na rozwód, który jest jednocześnie drugim na liście najbardziej stresujących życiowych wydarzeń (tuż po śmierci bliskiej osoby). W walce o uratowanie relacji warto więc sięgnąć po wszystkie metody – rozmowy, terapię czy nawet i książki. Oto 10 propozycji, które pomogą odbudować Twój związek!

  • Karolina Wojtaś - 23/12/2019
młode małżeństwo czyta wspólnie książkę

Oto 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek:

1. „Cechy trwałego małżeństwa” (Jim Conway, Sally Conway)

Książka ta jest bardzo wiarygodna z dwóch powodów – po pierwsze, została napisana wspólnie przez ludzi, którzy są małżeństwem od 37 lat i po drugie – jest to para psychologów, która przebadała aż 186 małżeństw w poszukiwaniu ważnych dla dobrego związku elementów. To wiele ważnych sugestii zarówno dla „świeżo upieczonych” małżonków, którzy dopiero odkrywają pewne trudności we wspólnym życiu, jak i małżeńskich „weteranów”, nieradzących sobie z wieloletnimi konfliktami i znudzeniem.

2. „Pogodzić różnice. Jak odbudować związek, odkrywając na nowo ukochaną osobę” (Andrew Christensen, Brian B. Doss, Neil S. Jacobson)

Już sama okładka książki prowokuje do uśmiechu i bez słów stwierdza: „kobiety i mężczyźni bywają bardzo różni!”. Problem w tym, że te różnice bardzo często prowadzą do wielu niekończących się konfliktów i to właśnie na kłótniach, ich powodach i możliwościach rozwiązania głównie skupiają się autorzy. Przystępnie napisana, zachęcająca do zmian i naprawienia relacji. To pozycja, po którą warto sięgnąć zwłaszcza, jeśli w Waszym domu często tłucze się szkło. 🙂

A jakie książki pomagą rozwijać karierę?

3. „Zanim powiesz: Żegnaj. Jak odbudować związek?” (Peter M. Kalellis)

Psycholog Peter M. Kalellis opisuje nie tylko doświadczenia par szukających pomocy w jego poradni – sięga także po własne wspomnienia z życia w małżeństwie. Pozycja szczególnie spodoba się tym, którzy lubią czytelne, liczne przykłady problemów i konkretne wskazówki dalszego działania w celu poprawy sytuacji.

4. „Dalajlama dla par. Jak kochać uważnie” (Stefan Rieß, Anne-Bärbel Köhle)

Tutaj nie znajdziemy gotowych rozwiązań – bynajmniej nie oznacza to jednak, że nie warto po tę pozycję sięgnąć. Liczne nawiązania do buddyzmu, spokoju i wzajemnego szacunku sprawiają, że książka wyróżnia się spośród wielu innych i może stanowić odpowiedź na pytania: „Dlaczego nam się to przytrafia?”, „Dlaczego nie umiemy już ze sobą rozmawiać?” oraz najważniejsze: „Jak to naprawić?”. Co szczególnie istotne, wnikliwa lektura książki i stosowanie się do wskazówek autorów pomagają lepiej komunikować się nie tylko z partnerem, ale z wszystkimi innymi ludźmi.

5. „Mężczyzna prosty w obsłudze, czyli kobieta szczęśliwa w związku” (Małgorzata Kadysz)

Dla odmiany coś z naszego polskiego „podwórka” – książka skierowana głównie do kobiet. Znacząco różni się od poprzednich pozycji – jest przesiąknięta dobrym humorem, trikami i sprytnymi sposobami postępowania. Wszystko po to, aby w końcu się zwyczajnie „dogadać” i zacząć czerpać radość z chwil z partnerem.

6. „Kochaj wystarczająco dobrze” (Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński)

Nie musi być idealnie, ma być po prostu dobrze – to główne przesłanie autorów. Wielką wartością książki jest różnorodność poruszanych tematów. Pieniądze, zdrada, zmiany przychodzące wraz z dziećmi i awantury o drobiazgi – na każdy z tych tematów autorzy mają coś do powiedzenia. I zdecydowanie jest to „coś” sensownego, co może bardzo pozytywnie wpłynąć na związek.

7. „5 języków miłości” (Gary Chapman)

To jeden z najwyżej ocenianych i najpopularniejszych na świecie poradników dla przeżywających trudności par. Treść książki skupia się na języku miłości, czyli sposobie, w jaki komunikujemy się z partnerem. Dlaczego jednak ten język tak często zawodzi i jak zrozumieć męża czy żonę? O tym w książce, która znalazła już… 8 milionów czytelników.

8. „Miłość po przejściach. Jak zbudować szczęśliwy związek?” (Elżbieta Liszewska)

Elementem wyróżniającym tę pozycję na tle innych jest zwrócenie uwagi między innymi na wpływ starych związków i trudnych doświadczeń na funkcjonowanie aktualnego małżeństwa. Aktorka tłumaczy także, dlaczego czasami cień na nasz związek rzuca… czerpanie przykładu z własnych rodziców. Wiele cennych porad, konkretne wskazówki i jasne przykłady – to lektura, która przy odrobinie dobrych chęci może być bardzo pomocna.

Te książki będą wspierać Twoje rodzicielstwo!

9. „Jak dobrze się kłócić? O tym, że konflikty mogą nas do siebie zbliżyć” (Les Parrott, Leslie Parrott)

Twierdzenie, że kochające pary w ogóle się nie kłócą już dawno przestało być aktualne – dzisiaj wiemy, że kłócić się można i trzeba, ale trzeba robić to umiejętnie. I właśnie tego uczy nas ta książka. Przeprowadzania konfliktów w taki sposób, aby służyły związkowi, zamiast go niszczyć.

10. „Miłość i szacunek. O tym, czego w związku potrzeba jemu, a czego – jej” (Emerson Eggerichs)

Na koniec naszego zestawienia książka pastora Emersona Eggerichsa, który często sięga do Pisma Świętego i doświadczeń z poradni małżeńskiej, w której pracuje – nie zabraknie jednak także szczerych opisów osobistych doświadczeń. Dzięki lekturze łatwiej jest zrozumieć, dlaczego reagujemy inaczej na identyczne wydarzenia czy drobiazgi i postępować tak, aby czuć się kochanym i tę miłość okazywać. Polecamy zarówno wierzącym, jak i ateistom – wszystkim, którzy po prostu pragnąć zmienić swój związek na lepszy.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Video: Jak planować rodzinnie na nowo?

Chcesz zacząć planować rodzinnie na nowo? Szukasz czegoś co będzie nie tylko praktyczne, ale także wygląda pięknie i ma w sobie mnóstwo dodatków? Mamy dla Ciebie inspirację!
  • Stasia Serwińska - 13/07/2020

Mamy kalendarz powstał z potrzeby. Z potrzeby zarządzania domową logistyką z kilkoma dziećmi na pokładzie. 8 lat temu na rynku nie było takich kalendarzy, które odpowiadały by potrzebom twórczyniom tego kalendarza. A dodatkowym atutem działań z własnym projektem była chęć bycia niezależną, elastyczność, a także poczucie sprawczości i wpływu na swoje życie. Planowanie rodzinne stało się inspiracją do czegoś większego! A planować rodzinnie może zacząć każdy: mama, tata, dzieci.

Ania i Agnieszka tworzą MaMy kalendarz już od 8 lat!

Dla kogo jest kalendarz?

Ja mówią same autorki tego kalendarza, „MaMy Kalendarz był od samego początku tworzony przez rodziny dla rodzin. Miał być jak najbardziej uniwersalny, przez co funkcjonalny dla każdej rodziny, która zdecyduje się rozpocząć planowanie z MaMy Kalendarzem.”

Zobacz nagranie webinaru przygotowanego we współpracy Ani i Agnieszki z MaMy Kalendarz

Przeczytaj też: Mój pierwszy rok z MaMy Kalendarzem

W trakcie nagrania odpowiadamy na pytania:

  • Jak planować rodzinnie?
  • Od czego zacząć?
  • Jak zaangażować innych członków rodziny?
  • Jakie rytuały pomagają, a co przeszkadza w planowaniu?
  • Czy warto planować przyjemności?
  • Czy i kiedy odpuścić planowanie?

A także dzielimy się inspiracjami w jakich sytuacjach MaMy kalendarz uratował niejedno spotkanie czy wydarzenie rodzinne.

Webinar odbył się 23.06.2020 r. o godz. 21:00

Na stronie www.mamykalendarz.pl możesz zamówić MaMy kalendarz w dwóch wersjach, a także możesz pobrać dodatkowe karty do wykorzystania w trakcie całego tygodnia oraz zamówić zestaw naklejek, gdy Ci ich zabraknie.

Zdjęcie: MaMy Kalendarz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Zapiski z czasu zarazy – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły: dwoje żywych dzieci, dwa żywe koty, męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji. Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da". Przedstawiamy Wam pracę Zuzanny Angelosanto, laureatki III miejsca w naszym konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki. Życzymy miłej lektury!
  • Listy do Redakcji - 13/07/2020
dziecko i kot leżą na podłodze

“Słyszałam, że 2020 ma szansę stać się rokiem wzrostu przypadkowych ciąż, rozwodów oraz separacji. Zobaczymy. Z tego co mogłam zaobserwować, to na pewno już jest rokiem najpiękniejszych ogrodów i balkonów.”

Jak funkcjonowaliśmy dotychczas?

To, że dla dwójki dorosłych, dwóch małych chłopców oraz dwóch kotów – którym wydaje się, że są psami – mamy niecałe czterdzieści metrów kwadratowych sprawia, że zostaliśmy miejskimi nomadami.

Zwykle wychodzimy wcześnie rano. Starszy syn do przedszkola, mąż prowadzić zajęcia, kiedy młodszy syn i ja na zakupy, spotkania z przyjaciółmi i spacery. Mieszkanie jest naszą bazą wypadową. Zwykle nie spędzamy w nim dużo czasu.

Perspektywa całkowitego zamknięcia nas wszystkich w czterech ścianach na nieokreślony okres, jest co najmniej przerażająca. Moje życie zorganizowane jest obecnie wokół zajęć starszego syna i jego dodatkowych terapii. Jeździmy do i z przedszkola, potem na fizjoterapię, terapię widzenia, techniki prebrailowskie. Po drodze staramy się wciskać wizyty w naszych ulubionych miejscach, placach zabaw i kawiarniach dla dzieci. Jedynie w soboty, dla równowagi i relaksu chodzi z tatą (Szkotem) na muzyczne zajęcia po angielsku. Teraz wszystko stanęło.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Zapiski matki podczas zarazy

11 marca

Rząd zamyka przedszkola, ale nie wytrąca mnie to z równowagi.

Pierwsze dni chaosu dały mi siłę związaną z nowym początkiem. Zanurzyłam się w tym co mi wychodzi najlepiej – planowaniu. Na stole porozkładane mam wszystkie narzędzia:

  • Planer posiłków razem ze spisem zawartości spiżarni, lodówki i zamrażarki.
  • Planer sprzątania mieszkania plus tygodniowe zadania pozbywania się niepotrzebnych przedmiotów.
  • Planer zabaw edukacyjnych dla obu chłopców.
  • Planer moich mini projektów, które wreszcie będę miała czas zrealizować.

14 marca

Wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego w Polsce.

Irytuję się kiedy po raz kolejny ktoś czegoś ode mnie chce. Jeść. Pić. Mogę pada? Siku. A gdzie jest kot? Poproszę daktyla. A dlaczego ta elektryczna hulajnoga ma alarm? Mamo? Kiedy to młodszy zaczął mówić, zastanawiam się z nad tabelek.

18 marca

Odwołali Eurowizję.

Nie zrobię corocznej blachy nachos. Wszystko jest kwestią organizacji, więc jak tylko to ogarnę będzie dobrze. Gdyby tylko dali mi skończyć…

Spinka trwa od kilku dni. Muszę odpuścić, bo wszyscy zrobiliśmy się nerwowi. Łącznie z kotami. Biedaki nie rozumieją, dlaczego tak dużo czasu spędzamy nagle na ich terenie.

21 marca

Netflix i YouTube obniżają jakość przesyłu swoich filmów w UE ze względu na wzrost obciążenia sieci.

Wieczorem, kiedy wszyscy poszli spać, wpełzłam do jedynego miejsca w naszym mieszkaniu, które zawsze mnie uspokajało. Do wanny wypełnionej wodą. Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły:

  • dwoje żywych dzieci,
  • dwa żywe koty,
  • męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji.

Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da.

30 marca

W telewizji podobno jest nowy program komediowy – Szkoła w TVP.

Wstałam rano z chłopcami. Wbrew rozpisce zrobiliśmy serowe placki z jogurtem i dżemem gruszkowo-borówkowym. Potem do południa leżałam z nimi w małym pokoju, czytając na głos “Findus się wyprowadza” myśląc – cholera, ja też bym chciała, chociaż na kilka godzin. Zawiesiłam hamak z chusty pod łóżkiem piętrowym i uśpiłam w nim młodszego.

16 kwietnia

Wprowadzono konieczność noszenia masek.

Z nowych rzeczy mężowi zaczęła się, jak to zwykle o tej porze roku, alergia na wszystko co lubię, czyli kwitnące krzewy, kwiaty, drzewa, trawy i nie wiem co jeszcze.
Kicha, dmucha, nos ma zatkany, oczy czerwone i wszystko go wkurza. A on wkurza mnie.

Tak sobie myślę, że nawet gdyby złapał grypę to pewnie i tak by tego nie zauważył przez tę alergię. Wzdycham podając mu wapno z kwercetyną.

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

8 maja

Unia Europejska ogłosiła, że przedłuży zamknięcie swoich zewnętrznych granic do połowy czerwca.

Z przedszkola dostaję codziennie maile z zadaniami do wykonania w domu. Terapeuci wrzucają pomysły na ćwiczenia. Czytanie tego wszystkiego zajmuje dużo czasu i napawa mnie dodatkowymi lękami:

  • czy będę w stanie wskazać młodemu odpowiednią pozycję języka podczas wymawiania głoski L?
  • skąd mam wziąć pióra do zrobienia bociana na jutro?
  • czy zdążą przyjść figurki zwierząt do tematu tygodnia “na farmie”?

Zastanawiam się, czy jak wszystko wróci do normy to dostanę papiery potwierdzające nowe kompetencje. Stałam się bowiem nagle logopedą i tyflopedagogiem. Dobrze, że przynajmniej zadania z angielskiego mogę sobie odpuścić bez wyrzutów sumienia – myślę i przestaję otwierać maile z przedszkola.

15 maja

Niestety dostaję zaproszenie do grupy stworzonej przez mamy z przedszkola.

Wysyłają jak wyglądają prace plastyczne wykonane przez ich dzieci, a ja zastanawiam się dlaczego stylem tak bardzo różnią się od tych, które widziałam na tablicy w przedszkolu. Widać, że na kwarantannie małolaty lepiej radzą sobie z niemalowaniem poza liniami, klejeniem i posługiwaniem nożyczkami. Szacun. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dysfunkcje wzroku. Podejrzenie, że to dorośli, a nie dzieci wykonali prace jest przecież śmieszne.

24 maja

Usuwam aplikację komunikatora z telefonu i wychodzę na spacer, bo już można.

30 maja

Dzwonię do przyjaciółki. Jest lekarzem w dużym szpitalu.

  • Co jej powiedziałaś?! – parsknęłam w słuchawkę opluwając koszulkę kawą.
  • No, że może to dobry moment, aby zacząć uczyć dzieci, jak mają bawić się same – powtórzyła nieco speszona.
  • Życie ci nie miłe? Cholera! Rozumiem, że w szpitalu jesteś na pierwszej linii frontu każdego dnia. Zrobili o tobie mural i wszyscy są w podziwie, ale to?
  • No wiem, ale ile można słuchać, że ma już dość.

1 czerwca

Do 26 czerwca, czyli końca zajęć dydaktycznych będzie realizowane kształcenie na odległość.

Nadal prawie nie otwieram laptopa. Odbieramy z Paczkomatu piłki z dzwonkami dla chłopców i idziemy wypróbować je w naszym sekretnym miejscu przy Łazienkach.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail