Czego szukasz

Uboczne skutki emancypacji

Żyjemy w czasach powszechnej wolności. Mamy prawo do głosowania, wyrażania swoich poglądów, studiowania, pracowania i zarabiania pieniędzy. Samodzielnego decydowania o drodze życiowej, wyborze partnera czy liczby dzieci. Mamy prawo i przywilej wybierać i decydować. Zatem powinnyśmy się cieszyć! Jednak jak zawsze nie wszystko jest takie czarno – białe…

  • Kinga Pukowska - 23/04/2017
kobieta zdobyła szczyt góry, siedzi na nim z rękami w górze, w geście wygranej

Męska niekoniecznie z wyboru

Kiedy w czasach PRL królowało hasło „kobiety na traktory!”, władza wmawiała, że tak właśnie wygląda równouprawnienie. Można wręcz powiedzieć „chciałyście? To macie!”: traktorzystki, górniczki, murarki itp., nie ma już męskich zawodów!

To właśnie do kobiet kierowano propagandowe hasła o przodowniczkach pracy, wyrabianiu norm itd. Nie szło to niestety w żaden sposób w parze z podziałem ról społecznych, zatem poza pracą, często ciężką i fizyczną, kobiety nadal miały na głowie wszelkie obowiązki domowe oraz opiekę nad dziećmi.

Dlatego dość szybko po drugiej wojnie tradycyjny podział ról wrócił i choć władza nadal upominała się o pracujące kobiety, to jednak brak miejsca w żłobkach czy przedszkolach wiele pań zmuszał do pozostania w domu po urodzeniu dzieci. Zatem gdzie tu wybór i decydowanie?

Nowe rozdanie

Obecnie bardzo mocno dążymy do przełamania stereotypów. Kobiety walczą z niższymi płacami, z postrzeganiem ich jako zagrożenia „bo zaraz zajdzie w ciąże i nie będzie pracować”, czy z możliwością zaistnienia w typowo męskich zawodach. Bo jeśli marzysz o zostaniu programistką, to dlaczego nie?

W sferze prywatnej też można zaobserwować znaczące zmiany: większe zaangażowanie ojców w wychowanie dzieci, w dbanie o dom, podział codziennych obowiązków. Dużo rozmawia się o aktywizacji zawodowej kobiet, miejscach w żłobkach, przedszkolach, dotacjach do zatrudniania niań. Kobieta spełniona to kobieta pracująca, dobrze zarabiająca, wspinająca się po szczeblach kariery.

Ale co jeśli spełnienie dla każdej z nas, dla każdej kobiety znaczy co innego? W czym gorsza jest ta, której marzeniem jest duża rodzina, opieka nad dziećmi i dbanie o ciepło domowego ogniska? To takie niedzisiejsze, nieżyciowe, staroświeckie, zacofane?

Czy równouprawnienie nie dało nam właśnie prawa do wybierania? Do podejmowania decyzji odpowiednich dla danej kobiety, danej rodziny? Co złego jest w tym, jeśli świadomie i w porozumieniu z parterem kobieta decyduje się na gromadkę dzieci, dla których nie chce zatrudniać niani czy oddawać ich do żłobka?

Pod prąd

Wybory niezgodne z przyjętą „normą” nie są łatwe. Bo wykształcona kobieta powinna zarabiać, a nie zmieniać pieluchy. Choć dzieci traktujemy jako dobro narodowe, to jednak opiekę nad nimi niekoniecznie cenimy wysoko. Wystarczy zapytać o stawki opiekunek żłobkowych czy nawet indywidualnych niań (nie mam na myśli tu ekskluzywnych guwernantek).

Tym bardziej jakim prawem oceniane są mamy, które swoją karierę zawodową realizują inaczej niż według powszechnie przyjętego wzorca, skupiając większość swojej uwagi na dorastających dzieciach?

Inna kwestia jest taka, że matki niezależnie od wyborów narażone są na bezkrytyczną ocenę społeczną – wraca do pracy, źle, bo porzuca malutkie dziecko, nie wraca do pracy – też źle, bo leniuchuje na utrzymaniu męża (więcej kiedyś pisałam w felietonie „Matka wyrzut sumienia Polka”)

Równi nie znaczy tacy sami

Czytając w weekendowej GW artykuł o szczęśliwych Duńczykach, zastanawia mnie, czy w naszej słowiańskiej kulturze właśnie tak chcemy realizować równouprawnienie. Bo wydaje mi się, że równość nie wyklucza inności. Że jednak doceniam, gdy silniejszy ode mnie mężczyzna włoży moją walizkę na półkę w pociągu lub pomoże wnieść wózek z dzieckiem do tramwaju.

Bycie kobiecą kobietą nie wyklucza inteligencji, mądrości, pasji, wartości ani tym bardziej samorealizacji. Bycie kobietą nie oznacza ani bycia lepszą, ani bycia gorszą od mężczyzny. Nie da się ukryć, że choć tak samo wartościowi, jesteśmy inni.

Równość, o którą walczyły nasze pramatki, równość w życiu codziennym, w pracy, w zapłacie za wykonywaną pracę, w decyzyjności – w żaden sposób nie powinno odbierać nam naszej kobiecej siły!

To właśnie o możliwość podejmowania samodzielnych decyzji, decydowania o swojej przyszłości walczyły pierwsze emancypantki. Czy kobieta kochając gotować, robić przetwory i urządzać przyjęcia dla znajomych ma to porzucić tylko dlatego, że to zbyt kobiece, stereotypowe i passe?

Czy mama ceniąca czas spędzony z dziećmi, musi koniecznie znaleźć nianię i walczyć o kolejne szczeble korporacyjnej kariery mimo, że kompletnie nie daje jej to poczucia szczęścia i spełnienia?

Troska o dom i dzieci to nie marnowanie wysiłków sufrażystek, to wybór. Hasłem portalu jest „Mamo pracuj, jeśli chcesz!”. Uszanujmy wybory inne niż nasze.

Smutne jest to, że najbardziej surowe w ocenie poczynań współczesnych kobiet są inne kobiety. Zamiast wspierać się w żeńskim kręgu, dzielić kobiecą mocą, szykanowane są i wyśmiewane inne wybory.

Te prowadzące domy, troszczące się o dzieci, krytykowane są za lenistwo i brak aspiracji, te uciekające w pracę oskarżane są o bezduszność i pogoń za pieniądzem czy prestiżem…

A przecież kobiecość ma wiele twarzy. Doceńmy czas, w którym tak wiele nam wolno.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Dlaczego Kopciuszek nie awansuje, a Macocha zagarnia premię?

Która z nas nie zna bajki o Kopciuszku? Oj podejrzewam, że niektóre z nas znają ją aż za dobrze. Jako dzieci chłonęłyśmy bajki. Uwielbiałyśmy ten świat, gdzie wiadomo, że dobro zwycięża, a zło zostaje pokonane. Niejedna z nas chciała być księżniczką, przymierzała balowe suknie, marzyła o księciu na białym koniu i życiu długim, szczęśliwym w pięknym zamku za siedmioma górami. Tak było, kiedy byłyśmy małe. Potem wkroczyłyśmy w dorosłe życie i okazało się, że nasze „bajki” wyglądają bardzo różnie i czasami jest im wręcz daleko od bajkowego świata.
  • Magdalena Nowacka - 07/10/2019

Moja bajka…

A jak wygląda obecnie nasza „bajka”? My współczesne kobiety to kobiety wielozadaniowe, pracujące bardzo intensywnie na etatach lub we własnych firmach, próbujące godzić tysiące obowiązków i łapać równowagę między pracą, domem, rodziną, najbliższymi, a swoimi potrzebami.

Pracuję z takimi kobietami i wiem, jak dużo od siebie wymagają i ile dają z siebie. Tyle, że dość często ich wysiłki i zaangażowanie nie są zauważane. Szczególnie dobrze widać to w pracy, gdzie często spotykamy je na średnim szczeblu zarządzania i specjalistycznych stanowiskach, czyli tam, gdzie trzeba się zająć mniej prestiżowymi zadaniami.

Rodzi się wtedy pytanie: dlaczego? I tutaj z pomocą przychodzi nam Kopciuszek. Ta bajka dość mocno tkwi w głowach współczesnych kobiet i bardzo przekłada się na rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Jest pełna archetypów.

Główne z nich to:

  • Ciężko pracuj, aż wreszcie spotka Cię upragniona nagroda.
  • Nie wychylaj się – skromność popłaca.
  • Czekaj cierpliwie na księcia lub dobrą wróżkę – to Twoje wybawienie i dzięki temu osiągniesz sukces.
  • Praca uszlachetnia.

I tak karmione tymi wzorcami od dzieciństwa, przenosimy je na nasze dorosłe życie, także to zawodowe, a tu okazuje się, że macocha rządzi, a  my „Kopciuszki” nie awansujemy, nie zbieramy premii, wykonujemy prace nieatrakcyjne i często zmagamy się  z syndromem lepkiej podłogi.*

Nie skarżymy się, co najwyżej potem w domu trochę się złościmy i uprzykrzamy życie bliskim, ale tak naprawdę cierpliwie oddzielamy groch od ciecierzycy dosypywany nam w kolejnych e-mailach i czyścimy z mozołem naczynia w kolejnych „prestiżowych” projektach.

Znacie takie sytuacje? Kobiety, które spotkałam i z którymi pracuję, doświadczają tego na co dzień w pracy. Co możemy zrobić, żeby przestać być tylko Kopciuszkiem? Żebyśmy przestały być jedynie pomocami kuchennymi, a weszły na tzw. salony zawodowe?

Złą królową być…

Odpowiedź jest stosunkowo prosta. A może by tak spróbować być trochę macochą albo złą królową? Postacie te w bajkach są pokazywane jako negatywne, ale każda z nich ma również cechy pozytywne, które przydatne są we współczesnym świecie zawodowym. Kobiety te są: skuteczne, asertywne, widoczne, zdeterminowane, przedsiębiorcze, konsekwentne, mają własne zdanie i je prezentują, znają swoją wartość.

Znacie takie kobiety w swoim otoczeniu? Na pewno tak. Wiem, że „Kopciuszki” czasami zazdroszczą trochę tym macochom i złym królowym, które pojawiają się w ich świecie. Ale może warto czasem się im przyjrzeć i zaczerpnąć trochę od nich tego, co ułatwi nam budowanie większej pewności siebie, stania się bardziej widoczną w pracy, a także da możliwość sięgania po bardziej atrakcyjne zadania i projekty. Mówi się, że te cechy ułatwiają kobiecie sukces w życiu zawodowym. Na potwierdzenie tego przytoczę badanie firmy Deloitte „SheFo” z 2011, które w podsumowaniu mówi tak:

„Kobiety wspinające się po szczeblach kariery powinny postawić na własny rozwój i wciąż wzmacniać poczucie własnej wartości oraz pewności siebie. Dobrze, aby odważniej wyrażały swoje zdanie na tematy strategiczne i budowały swoją przewagę w oparciu o swoje – kobiece – silne strony, np. umiejętności komunikacyjne. Dążąc do stanowiska zarządzającego, warto poszerzać kompetencje – angażować się w projekty w innych działach, uczestniczyć w szkoleniach dla handlowców, zapoznać się z działem produkcji”.

A zatem do dzieła!

Wiem, że droga od Kopciuszka do królowej to nie lada wyzwanie, ale wiem też, że jest ona możliwa. Żadna z kobiet, która odniosła sukces w życiu zawodowym, nie mówiła, że przyszło to łatwo. Wiele z nich mówiło, że pomogły im w tym także różne cenne rady i wskazówki od innych.

I dlatego chce Was dziś zostawić z kilkoma wskazówki, które mogą Wam pomóc w budowaniu pewności siebie i sięganiu po to, czego chcecie:

  • Szukaj każdej okazji do tego, żeby móc zaprezentować siebie i swoje osiągnięcia.
  • Jeżeli masz tylko ochotę zabrać głos, to rób to.
  • Dbaj o swój rozwój i realizację swoich potrzeb, nie czekaj aż spełni je dobra wróżka.
  • Bądź królową – nie siedź w kącie, działaj, próbuj, jeżeli czegoś chcesz, to po to sięgaj. Królowa tak robi!!!
  • Przypatruj się innym kobietom, które osiągnęły sukces w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Czerp z nich, spotykaj się z nimi, ale nie kopiuj ich.
  • Zakup notes i codziennie zapisuj sobie w nim, za co jesteś sobie wdzięczna i w czym jesteś dobra.
  • Znajdź kogoś, kto będzie Cię inspirować i zachęcać do działania.

Niektóre z nas pozostają w tym świecie marzeń i baśni przez całe dorosłe życie, nie rozumiejąc metaforycznego przekazu bajek i nie odczytując ukrytego w nich przekazu. Może pewnego dnia przybędzie ten książę, może dobra wróżka ulituje się nad nami i sprawi, że się świat odmieni… ale  może zamiast czekać, zacząć działać. Bo jak mówi Lois P. Frankel :

„Ten kto się upomina, dostaje to o co prosi i nie ma w tym nic niestosownego”.

* Oznacza trwałe przylepienie do stanowiska z najniższego poziomu dochodów i prestiżu, bez możliwości awansu np.: sprzątaczka, pomoc domowa, personel administracyjno-biurowy, pielęgniarka.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Nowacka
Trenerka i kobiecy doradca zawodowy. Pracuje z kobietami nad ich rozwojem osobistym i zawodowym. Prowadzi szkolenia i doradztwo indywidualne dla kobiet, które mają własne firmy. Od 2002 zajmuje się zawodowo pracą trenerską. Prowadzi własną firmę doradczo-szkoleniową.
Podyskutuj

Moja kariera w moich rękach? Hm…

Masz poczucie, że przebieg Twojej kariery zależy wyłącznie od Ciebie, czy też wydaje Ci się, że jesteś tam, gdzie zaprowadził Cię los?
  • Hanna Pietrzak-Trzcińska - 03/10/2019
kobieta w ciąży trzyma laptop i coś w nim notuje

Chociaż może bardzo byśmy chciały, by nasza ścieżka zawodowa biegła po trasie, którą same sobie wyznaczamy, to jednak nie da się ukryć, że często przypadek sprawia, że skręcamy w tę czy inną stronę.

W pętach biologii

Specjalnie używam rodzaju żeńskiego, nie tylko dlatego, że tekst dedykowany jest mamom, ale też z przyczyn … biologicznych. Jakbyśmy bowiem nie chciały walczyć o równouprawnienie, to jednak nadal, zwłaszcza nas, z obranej drogi zawodowej może skutecznie zawrócić ciąża (i ta precyzyjnie zaplanowana i ta „nadprogramowa”). Co więcej, także zwycięski plemnik w całkiem innym organizmie może się przyczynić do podjęcia przez nas pracy w tym, a nie innym miejscu. A wiem co mówię pracując aktualnie na zastępstwo szczęśliwej matki.

Szczęśliwy traf

Oczywiście te przypadki nie kręcą się wyłącznie wokół naszych i cudzych ciąż. Drugą pracę dostałam dlatego, że dobrze wstrzeliłam się w czas, gdy pracodawca pilnie potrzebował kogoś na miejsce odchodzącej osoby. Nie dawał nawet ogłoszenia, czasu było mało, a ja zadzwoniłam dowiedzieć się co z moim wcześniej wysłanym CV, akurat w idealnym momencie. (Mam przy tym wrażenie, że gdyby nie ten telefon nikt do owego podania by nie sięgnął). Spędziłam tam wiele miłych i owocnych lat.

Wzburzone morze

Trzeba przyznać, że polski rynek pracy jest jak morze – i to raczej Bałtyk, a nie Adriatyk, i częściej w czasie sztormu. Czy to jednak oznacza, że powinniśmy jedynie dawać nieść się fali, z rzadka ruszając rękami? Kto mimo niskiej temperatury pluska się od czasu do czasu w naszym cudownym morzu wie, że trudno się w nim po prostu unosić (a wiecie dlaczego? – niskie zasolenie! mniejsza wyporność!).

Dlatego nawet jeśli nie zawsze możemy precyzyjnie wytyczyć ścieżkę swojej kariery – nie warto zdawać się tylko na los. Energiczne machanie rękami podczas kąpieli w zimnym morzu przejawia się w ciągłym doszkalaniu, nawet gdy możemy na nie poświęcić tylko pół godziny podczas drzemki dziecka. Podejmowaniu studiów – choćbyśmy miały być najstarsze w grupie (tak, wiem, to dziwne uczucie, znam je z autopsji).

I pamiętaj – nawet gdy wydaje Ci się, że leżysz spokojnie na zacisznej plaży nie warto tracić czujności – kto wie, czy gdzieś tam nie czai się fala, która wytrąci Cię z tej komfortowej sytuacji?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Hanna Pietrzak-Trzcińska
Z wykształcenia jestem pedagogiem kulturalno-oświatowym, póki co wiedzę ze studiów wykorzystuję do wychowywania dwóch synów. Skończyłam też studia podyplomowe Marketing w sieci. Kilka lat pracowałam w księgarni internetowej wydawnictwa, a ponieważ w życiu nigdy nie jest za późno na zmianę, obecnie poszukuję nowych możliwości zawodowych, dlatego postanowiłam zostać Panią do pisania - panidopisania.pl Rozrywkowo prowadzę bloga sarkazmprzykawie.blogspot.com.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail