Czego szukasz

Tajemnicza mama z pomysłem na pracę

Pamiętacie rewelacyjną kreację Antona Ego, krytyka kulinarnego z popularnej kreskówki Ratatouile? Jego pojawienie się w restauracji zapowiadało specyficzną kontrolę jakości usług. Cały personel dwoił się, troił i stawał na rzęsach, żeby tylko dobrze wypaść w oczach Antona. W przeciwnym wypadku jego miażdżąca opinia ogłoszona w prasie dyskwalifikowała lokal na dłuuugo… Ale paryscy restauratorzy wiedzieli, jak wygląda Anton, prawdziwy tajemniczy klient zrobi wszystko, żeby się nie zdradzić.

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 14/02/2013

Spostrzegawczy aktor

Tajemniczy klient, którego praca polega na odwiedzeniu wskazanej przez zlecającego badanie placówki usługowej lub handlowej i sprawdzeniu standardów obsługi lub postępowania personelu w sytuacjach nietypowych, np. gdy klient strasznie grymasi, to po trosze aktor i psycholog. Do tego powinien być spostrzegawczy i opanowany.

„Rola”, którą trzeba odegrać we wskazanym miejscu jest ściśle określona. Idąc do banku, otrzymuje się precyzyjne wskazówki, o co należy pytać, jakie konto założyć. Odwiedzając agencję ubezpieczeniową tajemniczy klient wie dokładnie jakie są parametry (marka, model, rocznik, wyposażenie) auta, które chciałby ubezpieczyć. Z kolei udając się do firmy telekomunikacyjnej, audytor otrzymuje wskazówki, jak chciałby korzystać z telefonu (ile chciałby płacić za abonament, ile minut potrzebuje, jak wiele będzie wysyłał sms-ów). Podobnie jest i w innych przypadkach, niezależnie czy się odwiedza salon samochodowy, przychodnię lekarską, sklep komputerowy, czy perfumerię.

Brzmi poważnie, ale w rolę tajemniczego klienta może wcielić się niemal każdy, bo audytorzy są precyzyjnie dobierani do każdego badania, np. wg kryterium wieku, płci (np. mężczyzn nie wysyła się do perfumerii), doświadczeń zawodowych (np. niektóre zadania mogą realizować tylko właściciele firm) itp.

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

Intencją zlecanego przez firmy badania nie jest chęć złapania pracowników na braku kompetencji czy niewłaściwym zachowaniu, by znaleźć pretekst do ich zwolnienia, ale chęć nieustannego podnoszenia standardów obsługi. I nie chodzi tu tylko o rozmowę między klientem a sprzedawcą, ale i o wygląd placówki (z zewnątrz i wewnątrz), czas i komfort oczekiwania na obsługę czy jakość i przejrzystość przygotowywanych materiałów informacyjnych. Wiele firm przekonało się, że taniej jest zlecić badania oceniające jakość obsługi, niż walczyć o poprawę wizerunku po tym, jak niezadowolony klient zrezygnuje z ich usług i na dodatek opowie o tym, jak został źle potraktowany znajomym.

Sukces i dekonspiracja

Postępowanie wg otrzymanego scenariusza oraz możliwie naturalne zachowanie gwarantują sukces, czyli: rzeczową rozmowę podczas wizyty w wybranej placówce, wypełnienie kwestionariusza oceniającego parametry, które były przedmiotem audytu i nadal pozostanie anonimowym.

Dekonspiracja, odkrycie przez pracownika faktu, że ma do czynienia z tajemniczym klientem, oznacza porażkę. Przy czym, dla własnego spokoju, pracownicy nie zdradzają się często z faktem, że wiedzą z kim mają do czynienia. Prowadzą rozmowę dalej, starają się spełnić wszelkie standardy. Dopiero później, po wizycie audytora, dzielą się wrażeniami z współpracownikami lub zgłaszają fakt wizyty tajemniczego klienta przełożonym.

O dekonspirację najłatwiej wówczas, gdy scenariusz wizyty przekazany tajemniczemu klientowi trzyma się sztywno procedur, schematów postępowania, wg których szkoleni są pracownicy. Znane ze szkoleń zwroty, sformułowania, pytania na które ich uczulano, są sygnałem dla pracowników, z kim mają do czynienia. Znacznie trudniej o dekonspirację, gdy tajemniczy klient otrzymuje wytyczne co do swej roli i zadania, ale pozwala mu się na improwizację, zachowanie zgodne z jego charakterem.

Nie tylko finanse

Na wykonanie swojego zadania audytor ma na ogół kilka dni. W tym czasie ma odwiedzić jeden lub kilka wskazanych punktów, najczęściej o dowolnej godzinie. Jest to więc praca idealna dla osób, które chcą sobie dorobić do pensji lub dla mam przebywających na urlopach macierzyńskich czy wychowawczych. Wystarczy dobrze zorganizować sobie czas i można wspomóc domowy budżet.

Jaką kwotą? To zależy od tego, gdzie wykonywane są audyty i jak bardzo skomplikowany jest scenariusz, rola, w którą należy się wcielić. Przy najprostszych zadaniach, gdy wizyta w badanym punkcie trwa kilkanaście minut, stawki wynoszą na ogół ok. 25-30 zł brutto. Tam, gdzie rola jest bardziej skomplikowana, trzeba poświęcić więcej czasu, wynagrodzenie audytora wynosi ok. 40-50 zł. Przy najtrudniejszych i najdłuższych wizytach, np. w salonach samochodowych, specyficznych scenariuszach bankowych, stawki mogą dochodzić nawet do 100 zł. Niekiedy do wynagrodzenia można doliczyć korzyści niematerialne – przyjemność jazdy testowej ekskluzywnym samochodem, diagnoza lekarska, prezent wręczany klientom w danym okresie przez odwiedzaną firmę.

W większości przypadków audytor nie dokonuje zakupu, nie podpisuje umowy, zasięga tylko informacji i uzyskawszy je odchodzi, by „przemyśleć sprawę”, „skonsultować ofertę ze współmałżonkiem”. W sytuacji, gdy dochodzi do podpisania umowy i trzeba z niej później zrezygnować, wynagrodzenie jest odpowiednio wyższe.

Wizyty są często nagrywane na ukryty dyktafon. Zawsze po powrocie do domu trzeba wypełnić na platformie internetowej specjalny kwestionariusz, dołączyć do niego zdjęcia otrzymanych ulotek czy innych materiałów marketingowych oraz, ewentualnie, nagranie z dyktafonu.

Informacji o zleceniach można szukać na internetowych portalach ogłoszeniowych, gdzie firmy zajmujące się tego typu badaniami ogłaszają nabór audytorów (tajemniczych klientów) lub szukają osób o bardzo specyficznych cechach. Można też głębiej poszperać w Internecie, odnaleźć w swojej okolicy firmy realizujące tego typu audyty i zgłosić gotowość przyjęcia zleceń.

Współpraca przy pisaniu artykułu – anonimowy tajemniczy klient – dziękujemy!

Obrazek: http://tapety.sej.pl/tapeta,1324.html

Zdjęcie: freedigitalphotos.net

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Miesiąc na Bali za darmo? A gdyby to było możliwe?

Co by się stało, gdybyś w pewien wrześniowy wieczór oznajmiła swojej rodzinie, że w listopadzie wyruszasz na Bali i tam spędzisz miesiąc pracując? Oczywiście na koszt organizatorów całej akcji! No może nie cały ;-) Chcesz się przekonać? Sprawdź szczegóły >>>
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/08/2019

Miesiąc na Bali za darmo?

Nie mam pojęcia, jakie są szanse aby rzeczywiście polecieć na Bali, ale żal nie spróbować, prawda?

Polska frima Remote-how Talent, łączy kandydatów z pracodawcami zatrudniającymi zdalnie. Pierwsze testy odbędą się włąsnie na Bali, a platforma zapłaci za bilety, zakwaterowanie i coworking dla czterech szczęśliwców! Więc szanse są 😉

Jesteś freelancerką, a może dopiero szukasz swojego miejsca? A może mogłabyś swoją pracę wykonywać w pełni zdalnie? Czemu nie działać z … plaży?

Szacuje się, że nawet ponad 70 proc. ludzi na świecie pracowało zdalnie w 2018 roku przynajmniej jeden dzień w tygodniu. A według raportu State of Remote Work z 2019 roku aż 99% ankietowanych wyraziło chęć do pracowania zdalnie.

Praca zdalna staje się coraz bardziej popularna. Marzą o niej nie tylko pracujące mamy (u nas właśnie te oferty cieszą się nawjwiększym zainetresowaniem) ale także dla młodych osób, jeszcze bez rodziny to wymarzona opcja!

Taka praca jest po prostu wygodna; można pracować skąd się chce: z domu, kawiarni, coworku czy egzotycznej wyspy… Wystarczy laptop i dobre łącze internetowe, żeby wykonywać swoje zadania a nawet rozmawiać ze swoim zespołem.

Mamo Pracuj było w Indiach 😉

Nasza redakcyjna koleżanka, Agnieszka Czmyr-Kaczanowska (współzałożycielka mamopracuj.pl) pracowała 3 miesiące z Indii! Wraz z mężem i trójką dzieci, po prostu zapakowali co trzeba i od stycznia do kwietnia br. zamienili Kraków na Goa (Indie). I dali radę! My też 😉

Więc, jeśli chciałabyś spróbować swoich szans to po prostu wypełnij ankietę i zaskocz samą siebie 😉

Klikam od razu, zanim się rozmyślę 😉 

Ps. nie ma w regulaminie informacji czy można zabrać dzieci 😉 pewnie już na swój koszt, natomiast organizatorzy zapewniają, że chętnie przekonają Twojego pracodawcę! A to już coś 😉

Zdjęcia: 123.rf i Pixabay.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail