Czego szukasz

Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Jestem pracującą mamą czterech córek. Mój staż jako mamy jest mniej więcej tak długi, jak staż zawodowy i wynosi już 17 lat. Z wykształcenia jestem filmoznawcą, a moje życie zawodowe związałam z rekrutacją. Od 9 lat pracuję w jednej z krakowskich firm inżynieryjnych, gdzie odpowiadam za kwestie związane ze znalezieniem i zatrudnieniem pracowników w regionie Europy i Bliskiego Wschodu.

  • Patrycja Langer - 26/05/2019

Work-life balance

Będąc pracującą mamą już dość długo miałam i wciąż mam okazję być naocznym świadkiem zmian zachodzących na naszym rynku pracy. Szczególnie interesują mnie wszelkie zmiany związane z dążeniem do osiągnięcia stanu określanego jako work-life balance.

Równowaga pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym jest jednym z głównych warunków zachowania zdrowia psychicznego i fizycznego oraz satysfakcji z własnego życia. Dlatego uważam, że wszelkie działania mające na celu jej budowanie i utrzymywanie – zarówno te odgórne, jak i oddolne – są bardzo istotne i trzeba jak najwięcej i jak najczęściej o nich mówić.

Pracującym mamom nie jest lekko (a zresztą – komu jest, tak po prawdzie?): do pracy zawodowej dochodzą liczne zajęcia i obowiązki związane z życiem rodzinnym i jego organizacją. Takie połączenie wymaga od nas często logistycznych wygibasów, elastyczności, oraz szybkiego reagowania na zmiany, które co i rusz pojawiają się w naszych standardowych grafikach. Dlatego łącząc życie rodzinne z pracą zawodową szukamy rozwiązań, które odpowiadałyby naszym zmieniającym się potrzebom.

Własny biznes?

Jako pracujące mamy mamy do wyboru kilka możliwości: możemy na przykład zdecydować się na założenie własnej firmy. Własna firma jest zresztą często prezentowana jako opcja idealna dla kobiet, które zostały mamami i chcą mieć większą (niż na etacie) elastyczność i swobodę w gospodarowaniu własnym czasem.

Na portalach kobiecych i parentingowych można znaleźć wywiady i artykuły na temat posiadania własnej firmy. Kobiety opowiadają: „w końcu robię to, co kocham”, „stałam się niezależną kobietą”, „zawsze marzyłam o odejściu z etatu i założeniu własnej firmy”.

Spoglądam na takie tytuły i treści z pewną podejrzliwością, bo gdzieś w ich podtekście przewija się umiejscowienie własnej firmy na jednym biegunie, a etatu – na drugim. Przy czym etat bywa często odbierany jako coś gorszego, jako pewna forma niewoli, z której wyzwoli nas dopiero przekształcenie się w kobietę-przedsiębiorcę.

Nie przeczę, że własna firma to jedna z godnych uwagi i – co ważne! – elastycznych form pracy dostępnych i dla nas, mam, ale nie oszukujmy się: nie dla każdej z nas jest to rozwiązanie pożądane. Nie zawsze mamy pomysł na biznes, nie zawsze chcemy zajmować się formalną stroną prowadzenia własnej działalności (a outsourcing usług takich jak księgowość kosztuje), nie zawsze – tak zwyczajnie – chcemy pracować na własny rachunek. Często odpowiada nam praca na etat. A jeszcze lepiej – na jego część.

A może niepełny etat?

Nie chcę nikogo przekonywać, że praca na część etatu to najlepsza propozycja dla wszystkich bez wyjątku, bo takich rozwiązań chyba jeszcze nikt nigdzie nie wymyślił ani nie wdrożył. Ale w moim odczuciu niepełny etat pod wieloma względami jest korzystniejszy niż prowadzenie własnej firmy, czy praca w pełnym wymiarze godzin.

Twierdzę tak w oparciu o własne doświadczenia. Pracuję na część etatu już trzeci rok z rzędu i widzę masę plusów takiego systemu: wykonuję pracę, którą lubię i która przynosi mi sporo satysfakcji, a oprócz tego znajduję czas na ugotowanie obiadu, pójście z dziećmi na spacer czy poczytanie książki. Wszystko to (prawie :)) bez zadyszki i pośpiechu, które w życiu codziennym towarzyszyły mi zawsze, kiedy pracowałam przez 40 godzin tygodniowo.

Praca na niepełny etat – wady i zalety

Pracując na część etatu zachowujemy plusy pracy etatowej, a przy tym zyskujemy większą lub mniejszą część dnia na pozazawodową aktywność – co, nie oszukujmy się, znacznie ułatwia życie rodzinne. Oczywiście, są też i minusy tej sytuacji: mniejsza pensja, mniejszy wymiar urlopu i w większości przypadków mniejsze, jeśli nie zerowe, szanse na awans. Jeśli te minusy są dla nas do zaakceptowania, jeśli – po prostu – chcemy być aktywne zawodowo i niekoniecznie poświęcać pracy cały swój dzień – to nie da się ukryć, że jest to korzystne rozwiązanie.

Praca na część etatu a urlop wychowawczy

Jeśli chodzi o uwarunkowania prawne, w kwestii możliwości pracy na niepełny etat wszystko zależy od uzgodnień i umowy, jaką zawierają pomiędzy sobą pracodawca i pracownik. Mówiąc kolokwialnie: trzeba się dogadać. Specjalne przywileje w tym zakresie mają pracownicy, którym przysługuje prawo do urlopu wychowawczego.

Zgodnie z prawem taki pracownik może na swój wniosek obniżyć wymiar czasu pracy do wymiaru nie niższego, niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z urlopu wychowawczego – ale z niego nie korzysta. Co istotne, kiedy już wniosek złożymy, pracodawca jest zobowiązany go uwzględnić.

Przepisy a rzeczywistość

Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że prawo swoje, a rzeczywistość – swoje. Wiem, że nie w każdej firmie składanie takich wniosków jest powszechne i mile widziane. Kwestia pracy na niepełny etat to temat często pojawiający się w rozmowach pracujących mam i choć wiele z nas miałoby ochotę skorzystać z takiej opcji, to z jakichś powodów tego nie robimy. Ba, często nawet nie pytamy w swoich firmach o taką możliwość.

Wiele osób, które chciałyby pracować na część etatu, boi się w ogóle podejmować takie rozmowy w swoich firmach – niezależnie od tego, czy mają obecnie prawo do urlopu wychowawczego, czy nie. Powodów takiej sytuacji może być wiele, najczęściej spotykane z nich to:

  • w przypadku osób mających prawo do urlopu wychowawczego – brak wiedzy na temat możliwości zawnioskowania redukcji etatu („Naprawdę można złożyć taki wniosek? Nic o tym nie wiedziałam!”)
  • przekonanie o niemożliwości redukcji etatu w obecnej firmie („Pracujesz na ¾ etatu? U mnie w firmie to niemożliwe! Wszyscy mają pełny etat”)
  • obawa przed byciem posądzonym o „kombinowanie” („Szef sobie pomyśli, że chcę mieć więcej czasu na jakieś fuchy”)
  • przekonanie, że nasza prośba/wniosek i tak zostanie odrzucony („Nie ma sensu pytać, i tak się nie zgodzą”)
  • przekonanie, że na naszym stanowisku nie da się pracować w niepełnym wymiarze godzin („W moim przypadku to niemożliwe, czy ktoś widział managera działu pracującego na niepełny etat?”)

Upowszechnienie elastycznych form pracy etatowej

Dostrzegam i doceniam zmiany, jakie w polityce socjalnej naszego kraju dokonały się w ostatnich kilkunastu latach, szczególnie w obszarach związanych z rodziną (min. dłuższe urlopy macierzyńskie, urlopy tacierzyńskie, płatny urlop macierzyński dla przedsiębiorcy, program 500+). Gdybym jednak miała wymienić jeden jedyny element, którego mi brakuje – to byłoby to właśnie upowszechnienie elastycznych form pracy etatowej.

Marzy mi się pełna dostępność pracy przez kilka dni w tygodniu, w zależności od potrzeb, w tym także w niepełnym wymiarze godzin; marzą mi się tysiące ofert pracy zapewniających możliwość pracy zdalnej co najmniej raz w tygodniu; marzy mi się elastyczność grafików rozumiana nie tylko jako „9-17 lub 14-22”….

Kto pyta ten ma – możliwość wyboru

Tyle moje marzenia. A rzeczywistość? Jeśli wydaje nam się, że opcja pracy na niepełny etat jest dla nas najlepszym rozwiązaniem – nie eliminujmy jej z wachlarza dostępnych możliwości tylko dlatego, że jest nieczęsta czy trudniejsza w realizacji. Nie bójmy się pytać i rozmawiać w swoich firmach na temat możliwości redukcji etatu. Przygotujmy się zawczasu do takich rozmów z pracodawcą, przemyślmy i przeanalizujmy różne możliwe scenariusze.

Wszyscy na różne sposoby dążymy do osiągnięcia równowagi pomiędzy sferą życia prywatnego i zawodowego. Dlatego pamiętajmy, że to właśnie możliwość wyboru jest kwestią kluczową w tych dążeniach, a jej brak często leży u źródeł naszych życiowych frustracji.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Patrycja Langer
Zawodowo zajmuję się rekrutacją w międzynarodowej firmie inżynieryjnej. Prywatnie jestem szczęśliwą żoną i mamą czterech córek: trzech nastolatek i czterolatki. Od kilku lat prowadzę rodzinno-kulturalnego bloga mampisane.pl. Chwilę oddechu łapię podczas długich spacerów z akcentami ornitologicznymi i wciągającej lektury.

Mamo, planujesz powrót do pracy? Poznaj swoje prawa

Ile razy słyszałyśmy o przypadkach, gdy na mamę wracająca do firmy po urlopie macierzyńskim czekały przykre niespodzianki? Degradacja, zmiana warunków zatrudnienia, kłopoty z przestrzeganiem czasu pracy, a nawet wypowiedzenie? To niestety nie tylko przypadki z internetowych forów. Często jest to smutna rzeczywistość, z którą spotykają się kobiety. Tymczasem wszystkie kwestie dotyczące powrotu mamy do pracy reguluje prawo.
  • Agata Ambroziak-Rogulska - 21/08/2019

Mamo poznaj swoje prawa

Nie wszystkie jesteśmy prawnikami i nie wszystkie znamy kodeks pracy, ustawy i przepisy prawa. Nie musimy tego wszystkiego wiedzieć. Teraz profesjonalną poradę, a także pomoc przy napisaniu prawniczych pism można mieć w ramach polisy ubezpieczeniowej. Taka opcja dostępna jest w pakiecie LINK4 Mama, a współpracujący z LINK4 prawnicy służą radą nie tylko w sprawach związanych z szeroko rozumianym macierzyństwem.

Czeka Cię L4 w ciąży? To powinnaś wiedzieć, zanim pójdziesz na zwolnienie >>

Urlop wychowawczy? Zobacz kompendium wiedzy o urlopie wychowawczym.

Jakie prawa ma mama?

– Choć rzeczywiście sporo jest zapytań dotyczących prawa pracy. Jedna z klientek, której właśnie kończy się umowa o pracę, pytała czy w związku z tym, że zaszła w ciążę należy jej się automatyczne przedłużenie umowy czy potrzebne jest dokonanie jakichś formalności. Inna zadzwoniła do nas z pytaniem co może zrobić w sytuacji, gdy opiekunka w przedszkolu bez zgody i wiedzy rodziców obcięła dziecku włosy. – mówi Joanna Talaśka z LINK4 i dodaje, że zakres pytań, na które odpowiadają klientom prawnicy jest bardzo szeroki.

Jesteś w ciąży? Czy pracodawca przedłuży Ci umowę? >>

Pojawiło się pytanie od rodzica niepełnosprawnego dziecka, który złożył do urzędu gminy wniosek o transport dziecka do szkoły, a gmina uchyla się od odpowiedzialności. Sporo jest pytań z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego. Dotyczą sposobów regulowania kontaktów jednego z rodziców z dzieckiem, po rozstaniu się rodziców czy także np. utrudniania przez jedną ze stron zasądzonych kontaktów z córką. – Ale są też pytania dotyczące tego, co zrobić gdy dziecko zniszczy komuś telefon komórkowy czy też, jak dochodzić praw w sytuacji, gdy – w wyniku niewłaściwego zabezpieczenia sali – doszło do wypadku dziecka podczas zajęć ruchowych. – przywołuje Joanna Talaśka.

Przerwa na karmienie w pracy? Przeczytaj!

Pomoc prawna

Nierzadkie są też pytania związane z ze spadkami, sposobami na odstąpienie od zawartej umowy (np. z klubem sportowym), sporami sąsiedzkimi, prawami konsumenta. Wciąż wraca temat zakupów w Internecie. Pomoc prawna w ramach LINK4 Mama jest nielimitowana. Można zadać nieograniczoną liczbę pytań, a nasi eksperci, mogą sporządzić do 4 pism o charakterze prawniczym do wyboru z szerokiego zakresu przewidzianego w ogólnych warunkach ubezpieczenia. – dodaje Joanna Talaśka. Mogą to być na przykład wezwania do zapłaty czy pisma przed procesowe. Pomoc prawnika kosztuje 10 złotych za cały rok i można ją kupić w ramach Pakietu Ubezpieczeń LINK4Mama.

Planujesz powrót do pracy w niepełnym wymiarze godzin? >>

Jak to działa?

  1. Zgłaszasz swoje pytanie do prawnika pod numerem 604 14 14 14.
  2. Prawnik może Cię poprosić o dodatkowe szczegóły lub dokumenty dotyczące sprawy.
  3. Odpowiedź dostajesz mailem lub przez telefon. W szczególnych przypadkach czas ten może być dłuższy.
  4. Na napisanie pisma eksperci LINK4 Mama mają 5 dni roboczych od przekazania przez ubezpieczającego wszelkich informacji i dokumentów niezbędnych do opracowania dokumentu.

Pomoc prawna to tylko niewielka część pakietu LINK4 Mama – ubezpieczeń dla dzieci i rodziców. Składają się na niego rozwiązania takie jak zapewnienie dziecku korepetycji, pomoc domową dla leżącej – w wyniku nieszczęśliwego wypadku – w łóżku mamy, a nawet zapewnienie mamie łóżka szpitalnego, by mogła być przy chorym dziecku, opłacenie i dostarczenie do domu leków czy sprzętu rehabilitacyjnego. Jest także OC w życiu prywatnym, NNW dla dziecka oraz – w ramach Assistance Zdrowie – dostęp do szerokiej gamy lekarzy specjalistów a także psychologa i dietetyka.

Wielką zaletą LINK4 Mama jest to, że nie trzeba kupować wszystkiego, a tylko takie ubezpieczenie, które rzeczywiście jest potrzebne. Posiadaczom Kart Dużej Rodziny LINK4 daje 10% rabatu na zakup ubezpieczenia LINK4 mama i LINK4 dziecko.
LINK4 Mama można kupić dzwoniąc pod dedykowany numer 604 14 14 14, przez stronę www.link4mama.pl (tam również znajdują się ogólne warunki ubezpieczenia) lub u agenta.

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agata Ambroziak-Rogulska
W LINK4 pracuję od 6 lat. Obecnie na stanowisku dyrektora Departamentu Produktu. Ukończyłam prawo na Uniwersytecie Wrocławskim, z branżą ubezpieczeniową związana jestem od początku kariery. Pasjonuje mnie historia, szczególnie historia Rosji i okresu napoleońskiego. Uwielbiam jazdę na nartach i jestem kibicem piłki ręcznej.

Zostań lektorką w szkole Early Stage – dołącz do firmy z pasją!

Early Stage, to nie tylko największa sieć szkół angielskiego w Polsce, to rodzinna i bardzo kobieca firma, stworzona przez matkę a rozwijana wraz z córkami. Jakie były początki szkoły? Jak to się dzieje, że firma tak szybko rośnie i coraz więcej osób chce w niej pracować? Co decyduje o tym, że klasy szybko zapełniają się uczniami? Na te wszystkie pytania odpowiada Tonia Bochińska, współwłaścicielka Early Stage. A jeśli znasz język angielski i chcesz pracować z dziećmi, dołącz do zespołu Early Stage! Wybierz najbliższą Ci lokalizację i zgłoś się!
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/08/2019
Tonia Bochińska, współwłaścicielka Early Stage

Toniu, kiedy słuchałam webinaru, na którym opowiadałaś o początkach szkoły Early Stage, miałam nieodparte wrażenie, że to biznes i praca, ale też Twoje życie, a właściwie życie całej Twojej rodziny… I bardzo kobieca firma…

Tak, Early Stage jest na stałe i bardzo mocno związane z moim (naszym) życiem. Ja i moja siostra dorastałyśmy w czasie gdy mama tworzyła szkołę, więc mam wrażenie, że ES jest z nami od zawsze.

Na początku mama uczyła w domu, więc mam wiele wspomnień z dzieciństwa związanych z powstawaniem Early Stage. Przez dom przewijało się mnóstwo dzieci z osiedla. Mama od zawsze była przekonana, że dzieci powinny uczyć się w grupie i powinny to robić w sposób bardzo energiczny, pełen muzyki i ruchu. Nie wiem jak nasi sąsiedzi to przeżyli (śmiech).

Gdy sama weszłam do klasy, a byłam wtedy bardzo młoda, okazało się, że mam talent do uczenia, że jest to dla mnie czymś naturalnym. Z jednej strony śmiałam się z tego, że wiedzę na temat nauczania musiałam wyssać z mlekiem matki, ale tak naprawdę to po prostu chyba dzięki temu, że od wczesnego dzieciństwa obserwowałam mamę w akcji i sama byłam też jej uczennicą, to w sposób naturalny poznałam metodykę nauczania. Podobnie miała moja siostra, która też przez lata uczyła w Early Stage i również cieszyła się ogromnym uznaniem rodziców swoich uczniów.

Gdy zaczęłyśmy z siostrą uczyć i szkoła powiększyła się, zaprosiłyśmy do współpracy nasze bliskie znajome, anglistki. W ten sposób zaczęła powoli powstawać bardzo kobieca firma, pełna energicznych i pełnych pasji do pracy kobiet. Atmosfera w szkole była dzięki temu zawsze bardzo rodzinna i przyjazna. Pomimo tego, że szkoła się tak bardzo rozrosła, ten klimat wciąż nam towarzyszy.

Mamy wrażenie, że każda z filii nadal ma “takiego babskiego, pozytywnego ducha”. Nie oznacza to jednak, że nie ma u nas w ogóle mężczyzn. Zresztą od kilku lat w prowadzeniu szkoły bardzo wspiera mnie mój mąż. Oprócz tego, że uczestniczy w zarządzaniu szkołą, to też oczywiście daje mi dużo wsparcia psychicznego, pomaga nabrać dystansu do różnych spraw.

Wasze szkoły prowadzą zajęcia autorską metodą opracowaną przez Twoją mamę Joannę Zarańską. Jakie były początki szkoły?

Jak już wspomniałam, szkoła powstała w naszym 40 metrowym mieszkaniu na Mokotowie. Do mamy zaczęły przychodzić grupy dzieci z osiedla. Po południu drzwi do dużego pokoju się zamykały i zaczynały dochodzić zza nich przeróżne szalone odgłosy, śpiewanie, klaskanie, tupanie, piski i inne odgłosy podekscytowanych dzieci.

Mam takie wspomnienia z dzieciństwa, jak stałam pod drzwiami i podsłuchiwałam z wypiekami na twarzy, co tam się dzieje po tej drugiej stronie. Potem gdy dzieci przestały się mieścić w naszym salonie, mama wynajęła salkę w domu kultury. Do dzisiaj jest tam nasza szkoła! To nasza pierwsza, najstarsza filia. Jest tam od 25 lat!!! Do tej placówki absolwenci Early Stage prowadzą już swoje dzieci na kurs. To jest niesamowite i wzruszające!

Gratulacje! Pierwsza była sala w domu kultury, ale w tej chwili macie prawie 400 placówek w całej Polsce, własne podręczniki, materiały, platformę i wspaniały zespół. Czy kiedykolwiek wyobrażałyście sobie, że taka będzie Wasza droga?

Absolutnie nie. Nie wpadło nam to do głowy, że tak może się potoczyć nasza historia. Jakby ktoś kiedyś powiedział nam, że Early Stage będzie największą polską szkołą języka angielskiego dla dzieci, to pewnie byśmy się głośno roześmiały i powiedziały, że to niemożliwe.

Gdy szkoła była w jednym miejscu, wielu uczniów było dowożonych do mamy na zajęcia z różnych dzielnic Warszawy. Coraz częściej rodzice prosili ją, aby zorganizowała zajęcia w rejonie, w którym mieszkają te dzieci. Mama przez długi czas się bardzo opierała, kwitując prośby rodziców tym, że ona nie jest businesswoman i prawdziwym przedsiębiorcą. Ona tylko uczy i niech dadzą jej święty spokój. :-). Jak widać życie lubi zaskakiwać.

A w którym momencie Ty i Twoja siostra włączyłyście się w rodzinny biznes?

Najpierw zaczęła uczyć moja siostra Agnieszka. Potem dołączyłam ja. Agnieszka prowadziła również swoją filię na warszawskiej Ochocie. Nasza rola w szkole z czasem zmieniła się. Agnieszka w międzyczasie stała się wokalistką jazzową (Aga Zaryan), dużo koncertuje i nagrywa albumy. Cały czas jest związana ze szkołą. Śpiewa na wszystkich naszych płytach. Dzięki temu, że mieszkaliśmy w Anglii i Agnieszka tam chodziła do szkoły, jest dwujęzyczna i umożliwia jej to aktywne uczestniczenie w tworzeniu materiałów audio dla szkoły. Ja uczyłam kilkanaście lat.

Od 10 lat zajmuję się przede wszystkim zarządzaniem szkołą i rozwijaniem jej. Co jakiś czas wracam do klasy, aby nie stracić kontaktu z tym, co jest najważniejsze.

Poza tym uwielbiam uczyć dzieci! Dzieciaki są niezwykłe. Z jednej strony praca z nimi jest bardzo męcząca, a z drugiej one dają nauczycielowi tyle energii i radości! Lubię nie tylko kontakt z dziećmi, ale również z rodzicami uczniów. Zawsze miałam z nimi bliskie relacje.

Powiedziałaś, że „uwielbiasz budować zespół, zarażać ideą szkół”, a ja chciałam Cię zapytać, jak to jest budować zespół w tak dużym biznesie? Czy nadal można czuć rodzinną atmosferę?

Ja czuję tę atmosferę cały czas, ale to już się odbywa na nieco innych zasadach. To taka sieciowa rodzina (śmiech). Nasza rodzinność, atmosfera zaufania i wiary we wspólną misję, te same wartości, przenoszą się do innych filii. Dlatego tak bardzo jest dla nas ważny dobór naszych współpracowników – franczyzobiorców. Musimy poczuć “to coś” podczas rozmowy z nimi. Jeśli mamy wątpliwości, nie nawiązujemy współpracy. Często z mamą powtarzamy, że mamy niesamowite szczęście do ludzi. Osoby, które pukają do drzwi Early Stage to najczęściej wyjątkowi ludzie, którzy myślą podobnie do nas.

Pytasz o to, jak to jest budować zespół w tak dużym biznesie.

Ja cały czas bardzo stawiam na budowanie relacji. Inaczej nie umiem i nie chcę.

Oczywiście płacę za to czasami sporą cenę, ale też cały czas się w tym rozwijam. Mam swojego mentora od tych spraw, który bardzo mnie wspiera w tym, jak dobrze budować zespół i spowodować, aby ludzie czuli się tutaj komfortowo i na swoim miejscu. To teraz temat dla mnie bardzo aktualny. Mogłabym dużo o tym mówić, ale może porozmawiamy przy innej okazji 😊

Z wielką przyjemnością! Na webinarze bardzo ujęła mnie opowieść o lektorkach, które współpracują z Wami, a później zakładają swoje szkoły i nadal współpracujecie, że to jest możliwe. Dla tych Pań to rozwój, i dla Was też. Ktoś inny mógłby się obrazić na takie pracownice…

Dla nas to nie powód do obrazy. Wręcz przeciwnie. To dla nas zaszczyt i ogromna radość, że nasze wspaniałe nauczycielki, nasze superbohaterki, tak bardzo wierzą w nasz pomysł na nauczanie, że chcą zakładać nasze/swoje szkoły Early Stage. To dowód zaufania.

Czasami organizacje sieciowe kojarzą się negatywnie z masówką, z czymś, co jest poza kontrolą, co dzieje się kosztem jakości. Mam poczucie, że u nas jest zupełnie na odwrót. Z każdym rokiem, gdy do szkoły dołączają dziesiątki wyjątkowych nauczycieli – właścicieli nowych filii, szkoła zyskuje na sile, bo misja Early Stage rozprzestrzenia się w nowych miejscach, środowiskach.

To, co mnie wyjątkowo porusza to to, że coraz więcej naszych nauczycielek wyjeżdża z Warszawy, w swoje strony rodzinne, aby tam otworzyć filię naszej szkoły. To jest naprawdę świetne, i dla nich i dla nas. One mogą realizować swoje ambicje zawodowe, przy okazji osiągając też satysfakcję finansową z pracy, oraz będąc blisko swoich rodzin, rodziców, babć, czasami narzeczonych, tam mogą zakładać rodziny. Mam wrażenie, że nasze lektorki, dzięki powrotowi w swoje rodzinne strony, mogą się w pełni realizować prywatnie i zawodowo oraz czuć się przy okazji bezpiecznie.

My za to cieszymy się, że Early Stage idzie w świat. W Warszawie już nie ma specjalnie przestrzeni na nowe filie. W Polsce są jednak nadal takie miejsca, gdzie nasza szkoła jest jeszcze rodzicom nieznana.

Chciałabym Cię zapytać o lektorki. Zatrudniacie bardzo dużo lektorów do swoich szkół. Jak dużo osób z Wami współpracuje?

W tej chwili współpracuje z nami 560 lektorów. Staramy się dopasowywać do potrzeb nauczycieli. Wielu z nich ceni elastyczny czas pracy i prowadzi własną działalność lub pracuje na zlecenie. Od tego roku większość filii zdecydowała się również na podpisywanie z zainteresowanymi lektorami umów o pracę. Podwyższamy też znacząco stawki – zaczęliśmy od dużych podwyżek w Warszawie. Chcemy, żeby nasi nauczyciele, oprócz możliwości rozwoju i podnoszenia swoich kompetencji, mieli również poczucie stabilizacji.

Cały czas rekrutujecie, prawda? Ruszyliście z akcją „Mama w klasie”, aby zachęcić mamy mówiące po angielsku i chcące pracować z dziećmi do zgłoszenia się do Was.

Tak, rekrutacja trwa na bieżąco, ale najwięcej ofert pracy pojawia się właśnie w kwietniu, kiedy ruszamy z kampanią na nowy rok szkolny.

Bardzo zależy nam na współpracy z mamami, które wracają po urlopach macierzyńskich lub wychowawczych. Współpracują z nami lektorki, które mają nawet trójkę dzieci i udaje im się godzić obowiązki domowe z pracą w Early Stage.

Z doświadczenia wiemy, że mamy są super zorganizowane i bardzo zaangażowane w proces nauczania. Mają też wiele świetnych pomysłów na aktywizację grupy i bardzo dobry kontakt z dziećmi.

Jakich kandydatek szukacie?

Przede wszystkich zaangażowanych, chętnych do dynamicznej pracy, zainteresowanych naszą metodą nauczania. W naszej szkole stawiamy m.in. na rytm, muzykę, emocje, relacje i humor. O naszych supermocach 😉 można przeczytać na stronie Early Stage.

Co ważne, wszystkim kandydatom zapewniamy wdrożenie i stałą opiekę metodyczną. Oferujemy również szereg szkoleń, takich jak „Gry i zabawy”, „Miming”, „Storytelling”, „Classroom language”, „Singing class” i wiele innych. Dla naszych lektorów są one bezpłatne. Część z nich jest dostępna również (w formie bezpłatnych webinariów i płatnych szkoleń stacjonarnych) dla osób z zewnątrz.

Bardzo ważna jest również znajomość języka angielskiego. Poziom języka weryfikujemy podczas rekrutacji. Jeśli okaże się, że kandydatka ma zbyt słabą znajomość języka angielskiego, pod naszymi skrzydłami może doskonalić swój język i dołączyć do nas w kolejnych latach.

A dlaczego akurat mamy? Czy praca lektora jest elastyczna? Można pracować w mniejszym wymiarze godzin?

Praca u nas jest idealna dla mamy, która musi pogodzić obowiązki domowe z wyzwaniami w pracy. Oferujemy elastyczne formy zatrudnienia, w tym umowę o pracę. Możemy zatrudniać na cały etat, bądź na jego część. Lektorka może prowadzić dwie grupy, ale też osiem – w zależności od swoich możliwości. Mamy u nas mamę trójki dzieci, która prowadzi aż osiem grup i świetnie sobie radzi, bo grafik dostosowała do możliwości domowych. Wiele pań jednak obejmuje tyle grup, by dać sobie radę z obowiązkami macierzyńskimi.

To, co może być wyzwaniem dla nas, jako pracodawców, to nieobecności z powodu chorób dzieci. Lekcje z naszymi uczniami muszą się odbywać regularnie i nie mamy w zwyczaju ich odwoływać. Staramy się zorganizować zastępstwo, jeśli to możliwe, ale bardzo doceniamy, kiedy nasze mamy mają plan B odnośnie opieki nad dziećmi w przypadku choroby dziecka. Z doświadczenia wiemy jednak, że mamy naprawdę genialnie się organizują – szczególnie w sytuacjach awaryjnych.

Czy konieczne są uprawnienia do nauki języków obcych, albo prowadzenia zajęć z dziećmi? A może uczycie jak uczyć?

Najważniejsza jest znajomość języka angielskiego, pasja i zaangażowanie. W innych tematach wspieramy lektorów na bieżąco. Wspominałam już o szkoleniach, proponujemy również stałe wsparcie dyrektora filii i metodyka, jak również metodyków centralnych. Każdy lektor ma dostęp do platformy on-line, gdzie znajdzie wszystkie materiały, gotowe do wydrukowania i cały metodyczny know-how.

Mamy bardzo konkretną ścieżkę rozwoju – program Talent Booster. Może zgłosić się do nas student, który jest w trakcie nauki, ale po otrzymaniu dyplomu ukończenia studiów czy otrzymaniu certyfikatu językowego przechodzi on na kolejny szczebel kariery i otrzymuje wyższą stawkę. Dyrektorzy filii przeprowadzają półroczne rozmowy z lektorami, podczas których diagnozują i rozwiązują ewentualne problemy oraz proponują konkretne formy rozwoju i kształtowania swoich kompetencji.

Early Stage to taka szkoła w szkole. U nas nauczyciele się niezwykle rozwijają. Całą wiedzę na temat metodyki można zdobyć u nas – w trakcie szkoleń oraz podczas praktyki w klasie.

Czyli jeśli właśnie czyta nas mama, która świetnie mówi po angielsku i chciałaby uczyć dzieci, może się do Was zgłosić? Czy do centrali czy w regionach?

Tak, zapraszamy. Mamy ponad 350 szkół w całej Polsce, więc można wybrać filię w zależności od miejsca zamieszkania. Aktualne oferty pracy znajdują się na naszej stronie, ale także na mamopracuj.pl.

Toniu, teraz to już trochę pół żartem pół serio, ale co Wy zrobicie, jeśli coraz więcej lektorek będzie chciało otwierać kolejne szkoły? 😉

Prowadzenie szkoły nie jest dla każdego. To jest bardzo duże wyzwanie, ogromna odpowiedzialność. Gdy zakładasz własną firmę Twoje życie się zmienia. To tak jak z pojawieniem się pierwszego dziecka w rodzinie. Życie już nigdy nie będzie jak przedtem.

O tym wszystkim opowiadamy na spotkaniach z osobami zainteresowanymi franczyzą. Mamy taką część spotkania, podczas którego opowiadamy jak bardzo trudne jest prowadzenie szkoły. Oprócz ogromnej satysfakcji, którą daje prowadzenie własnej firmy, jest też druga strona medalu. To jest ciężka praca. Czasami odbywa się kosztem rodziny, prawie zawsze nas samych.

Gdy mamy rodziny, dzieci i prowadzimy własne szkoły, naprawdę trudno o czas dla siebie. Ja ciągle żyję myślą, że już niedługo będzie mi lżej (Staś ma 4 lata, Stefcia – dwa), ale to chyba tak nie działa (śmiech). Mimo to jestem szczęśliwa, mam cudowne dzieciaki i wspaniałą firmę. Gdy patrzę na nasze franczyzobiorczynie i lektorki – matki – to jestem z nich niesamowicie dumna. Tak dużo pracują, totalnie kochają te swoje dzieciaki i tak wspaniale o nie dbają, ciągle rozwijając swoje kompetencje rodzicielskie.

To są wszystko mamy na czasie. Ciągle chodzą na różne warsztaty dla rodziców, czytają ciekawe książki o wychowaniu.

Jednym słowem w Early Stage mamy ogromną grupę SUPER MAM, SUPER KOBIET – SUPERBOHATEREK!

A ja zapraszam do aplikowania do nas – sprawdźcie aktualne rekrutacje w swoim regionie, wybierzcie najlepszą dla Was i zgłaszajcie się!

Bardzo dziękuję za wywiad i zapraszam też na Wasz kanał na YouTube gdzie można znaleźć więcej niesamowitych historii lektorów, ale też filmy edukacyjne wspierające rodziców!

Zdjęcia: własność Early Stage

Wywiad publikowany w kwietniu 2018 r. Aktualizacja w sierpniu 2019 r.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail