Czego szukasz

Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Jestem pracującą mamą czterech córek. Mój staż jako mamy jest mniej więcej tak długi, jak staż zawodowy i wynosi już 17 lat. Z wykształcenia jestem filmoznawcą, a moje życie zawodowe związałam z rekrutacją. Od 9 lat pracuję w jednej z krakowskich firm inżynieryjnych, gdzie odpowiadam za kwestie związane ze znalezieniem i zatrudnieniem pracowników w regionie Europy i Bliskiego Wschodu.

Work-life balance

Będąc pracującą mamą już dość długo miałam i wciąż mam okazję być naocznym świadkiem zmian zachodzących na naszym rynku pracy. Szczególnie interesują mnie wszelkie zmiany związane z dążeniem do osiągnięcia stanu określanego jako work-life balance.

Równowaga pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym jest jednym z głównych warunków zachowania zdrowia psychicznego i fizycznego oraz satysfakcji z własnego życia. Dlatego uważam, że wszelkie działania mające na celu jej budowanie i utrzymywanie – zarówno te odgórne, jak i oddolne – są bardzo istotne i trzeba jak najwięcej i jak najczęściej o nich mówić.

Pracującym mamom nie jest lekko (a zresztą – komu jest, tak po prawdzie?): do pracy zawodowej dochodzą liczne zajęcia i obowiązki związane z życiem rodzinnym i jego organizacją. Takie połączenie wymaga od nas często logistycznych wygibasów, elastyczności, oraz szybkiego reagowania na zmiany, które co i rusz pojawiają się w naszych standardowych grafikach. Dlatego łącząc życie rodzinne z pracą zawodową szukamy rozwiązań, które odpowiadałyby naszym zmieniającym się potrzebom.

Własny biznes?

Jako pracujące mamy mamy do wyboru kilka możliwości: możemy na przykład zdecydować się na założenie własnej firmy. Własna firma jest zresztą często prezentowana jako opcja idealna dla kobiet, które zostały mamami i chcą mieć większą (niż na etacie) elastyczność i swobodę w gospodarowaniu własnym czasem.

Na portalach kobiecych i parentingowych można znaleźć wywiady i artykuły na temat posiadania własnej firmy. Kobiety opowiadają: „w końcu robię to, co kocham”, „stałam się niezależną kobietą”, „zawsze marzyłam o odejściu z etatu i założeniu własnej firmy”.

Spoglądam na takie tytuły i treści z pewną podejrzliwością, bo gdzieś w ich podtekście przewija się umiejscowienie własnej firmy na jednym biegunie, a etatu – na drugim. Przy czym etat bywa często odbierany jako coś gorszego, jako pewna forma niewoli, z której wyzwoli nas dopiero przekształcenie się w kobietę-przedsiębiorcę.

Nie przeczę, że własna firma to jedna z godnych uwagi i – co ważne! – elastycznych form pracy dostępnych i dla nas, mam, ale nie oszukujmy się: nie dla każdej z nas jest to rozwiązanie pożądane. Nie zawsze mamy pomysł na biznes, nie zawsze chcemy zajmować się formalną stroną prowadzenia własnej działalności (a outsourcing usług takich jak księgowość kosztuje), nie zawsze – tak zwyczajnie – chcemy pracować na własny rachunek. Często odpowiada nam praca na etat. A jeszcze lepiej – na jego część.

A może niepełny etat?

Nie chcę nikogo przekonywać, że praca na część etatu to najlepsza propozycja dla wszystkich bez wyjątku, bo takich rozwiązań chyba jeszcze nikt nigdzie nie wymyślił ani nie wdrożył. Ale w moim odczuciu niepełny etat pod wieloma względami jest korzystniejszy niż prowadzenie własnej firmy, czy praca w pełnym wymiarze godzin.

Twierdzę tak w oparciu o własne doświadczenia. Pracuję na część etatu już trzeci rok z rzędu i widzę masę plusów takiego systemu: wykonuję pracę, którą lubię i która przynosi mi sporo satysfakcji, a oprócz tego znajduję czas na ugotowanie obiadu, pójście z dziećmi na spacer czy poczytanie książki. Wszystko to (prawie :)) bez zadyszki i pośpiechu, które w życiu codziennym towarzyszyły mi zawsze, kiedy pracowałam przez 40 godzin tygodniowo.

Praca na niepełny etat – wady i zalety

Pracując na część etatu zachowujemy plusy pracy etatowej, a przy tym zyskujemy większą lub mniejszą część dnia na pozazawodową aktywność – co, nie oszukujmy się, znacznie ułatwia życie rodzinne. Oczywiście, są też i minusy tej sytuacji: mniejsza pensja, mniejszy wymiar urlopu i w większości przypadków mniejsze, jeśli nie zerowe, szanse na awans. Jeśli te minusy są dla nas do zaakceptowania, jeśli – po prostu – chcemy być aktywne zawodowo i niekoniecznie poświęcać pracy cały swój dzień – to nie da się ukryć, że jest to korzystne rozwiązanie.

Praca na część etatu a urlop wychowawczy

Jeśli chodzi o uwarunkowania prawne, w kwestii możliwości pracy na niepełny etat wszystko zależy od uzgodnień i umowy, jaką zawierają pomiędzy sobą pracodawca i pracownik. Mówiąc kolokwialnie: trzeba się dogadać. Specjalne przywileje w tym zakresie mają pracownicy, którym przysługuje prawo do urlopu wychowawczego.

Zgodnie z prawem taki pracownik może na swój wniosek obniżyć wymiar czasu pracy do wymiaru nie niższego, niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z urlopu wychowawczego – ale z niego nie korzysta. Co istotne, kiedy już wniosek złożymy, pracodawca jest zobowiązany go uwzględnić.

Przepisy a rzeczywistość

Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że prawo swoje, a rzeczywistość – swoje. Wiem, że nie w każdej firmie składanie takich wniosków jest powszechne i mile widziane. Kwestia pracy na niepełny etat to temat często pojawiający się w rozmowach pracujących mam i choć wiele z nas miałoby ochotę skorzystać z takiej opcji, to z jakichś powodów tego nie robimy. Ba, często nawet nie pytamy w swoich firmach o taką możliwość.

Wiele osób, które chciałyby pracować na część etatu, boi się w ogóle podejmować takie rozmowy w swoich firmach – niezależnie od tego, czy mają obecnie prawo do urlopu wychowawczego, czy nie. Powodów takiej sytuacji może być wiele, najczęściej spotykane z nich to:

  • w przypadku osób mających prawo do urlopu wychowawczego – brak wiedzy na temat możliwości zawnioskowania redukcji etatu („Naprawdę można złożyć taki wniosek? Nic o tym nie wiedziałam!”)
  • przekonanie o niemożliwości redukcji etatu w obecnej firmie („Pracujesz na ¾ etatu? U mnie w firmie to niemożliwe! Wszyscy mają pełny etat”)
  • obawa przed byciem posądzonym o „kombinowanie” („Szef sobie pomyśli, że chcę mieć więcej czasu na jakieś fuchy”)
  • przekonanie, że nasza prośba/wniosek i tak zostanie odrzucony („Nie ma sensu pytać, i tak się nie zgodzą”)
  • przekonanie, że na naszym stanowisku nie da się pracować w niepełnym wymiarze godzin („W moim przypadku to niemożliwe, czy ktoś widział managera działu pracującego na niepełny etat?”)

Upowszechnienie elastycznych form pracy etatowej

Dostrzegam i doceniam zmiany, jakie w polityce socjalnej naszego kraju dokonały się w ostatnich kilkunastu latach, szczególnie w obszarach związanych z rodziną (min. dłuższe urlopy macierzyńskie, urlopy tacierzyńskie, płatny urlop macierzyński dla przedsiębiorcy, program 500+). Gdybym jednak miała wymienić jeden jedyny element, którego mi brakuje – to byłoby to właśnie upowszechnienie elastycznych form pracy etatowej.

Marzy mi się pełna dostępność pracy przez kilka dni w tygodniu, w zależności od potrzeb, w tym także w niepełnym wymiarze godzin; marzą mi się tysiące ofert pracy zapewniających możliwość pracy zdalnej co najmniej raz w tygodniu; marzy mi się elastyczność grafików rozumiana nie tylko jako „9-17 lub 14-22”….

Kto pyta ten ma – możliwość wyboru

Tyle moje marzenia. A rzeczywistość? Jeśli wydaje nam się, że opcja pracy na niepełny etat jest dla nas najlepszym rozwiązaniem – nie eliminujmy jej z wachlarza dostępnych możliwości tylko dlatego, że jest nieczęsta czy trudniejsza w realizacji. Nie bójmy się pytać i rozmawiać w swoich firmach na temat możliwości redukcji etatu. Przygotujmy się zawczasu do takich rozmów z pracodawcą, przemyślmy i przeanalizujmy różne możliwe scenariusze.

Wszyscy na różne sposoby dążymy do osiągnięcia równowagi pomiędzy sferą życia prywatnego i zawodowego. Dlatego pamiętajmy, że to właśnie możliwość wyboru jest kwestią kluczową w tych dążeniach, a jej brak często leży u źródeł naszych życiowych frustracji.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zawodowo zajmuję się rekrutacją w międzynarodowej firmie inżynieryjnej. Prywatnie jestem szczęśliwą żoną i mamą czterech córek: trzech nastolatek i czterolatki. Od kilku lat prowadzę rodzinno-kulturalnego bloga mampisane.pl. Chwilę oddechu łapię podczas długich spacerów z akcentami ornitologicznymi i wciągającej lektury.

Video: Jak być dobrym sprzedawcą w finansach? Praca w bankowości – zobacz webinar!

"Jak być dobrym sprzedawcą w finansach?" to drugi z serii trzech webinariów przygotowanych wspólnie z Santander Bank Polska. Podczas spotkania ekspertki Santander Bank Polska podzieliły się swoją wiedzą i doświadczeniem profesjonalnych sprzedawców. Jeśli interesuje Cię praca w bankowości, koniecznie zobacz nagranie z naszego webinaru!

Praca w bankowości – zobacz webinar!

Podczas serii trzech webinarów zorganizowanych wspólnie z Santander Bank Polska, omówiłyśmy wszystkie najważniejsze kwestie dotyczące rozpoczęcia i rozwoju kariery w branży bankowej. Pierwszy webinar dotyczył szans i wyzwań w pracy z klientem.

Dzisiaj publikujemy dla Ciebie drugi, w którym ekspertki Santander Bank Polska odpowiadają na pytanie „Jak być dobrym sprzedawcą w finansach?”

Dzięki uczestnictwu w naszym cyklu, będziesz mogła krok po kroku przygotować się do wejścia w nową branżę!

Czego dowiesz się z nagrania?

  • Jak być dobrym sprzedawcą w bankowości?
  • Jakie wykształcenie i doświadczenie jest potrzebne na stanowisku sprzedawcy?
  • Które cechy charakteru są ważne, aby być dobrym doradcą?
  • Oraz wiele innych praktycznych wskazówek dotyczących branży bankowej.

Kim są nasze ekspertki?

Justyna Pietraszewska
Dyrektor oddziału Santander Bank Polska

Magister Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego o specjalizacji Rynki Finansowe. Od 2013 doradca klienta w Santander Bank Polska. Od 6 lat dyrektor 1 Oddziału w Strzelinie. Pasjonatka rolnictwa. Prywatnie mama 12-letniego Miłosza i rocznego Ignasia. W wolnych chwilach pasjonatka podróży, jazdy na nartach i nurkowania.

Małgorzata Szelwicka
p.o. Dyrektor oddziału Santander Bank Polska

Uzyskała stopień magistra na kierunku Zarządzanie Zasobami Ludzkimi w Wyższej Szkole Bankowej. Od 15 lat pracuje w finansach. Od 11 lat Pracownik Santander Bank Polska. Od 8 lat menadżer zespołu sprzedażowego. W chwili obecnej p.o. dyrektor 12 oddziału we Wrocławiu. W 2020 Bohaterka Ryzyka Santander Bank Polska. W życiu prywatnym mama 4 letniej Łucji. W wolnych chwilach wolontariuszka Fundacji Santander i skrzypaczka.

Moderacja: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska (Fundacja Mamo Pracuj)

Sprawdź aktualne oferty pracy Santander Polska!

Zdjęcie: zrzut ekranu z nagrania webinaru; pozostałe zdjęcia archiwum prywatne.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama trójki fantastycznych dzieci i szczęśliwa żona. Uwielbia, gdy wokół dużo się dzieje i nieustannie uczy się czegoś nowego o świecie. Baczna obserwatorka zmieniającej się rzeczywistości. Pasjonatka dobrej kuchni, muzyki i podróży.

Koszulki damskie z nadrukiem – pomysł na prezent dla pracowników

Nie od dziś wiadomo, że za sukcesem każdej firmy stoi między innymi dobrostan pracowników. Osoby, które czują się ważne i doceniane, są efektywniejsze i lepiej wykonują powierzone im zadania, a ponadto czują więź z pracodawcą i współpracownikami. Wszystko to ma niebagatelny wpływ na funkcjonowanie firmy. Oprócz dobrej atmosfery na co dzień i spotkań integracyjnych, warto także pomyśleć o drobnych podarunkach. Dobrym pomysłem na prezent dla pracowników mogą się okazać koszulki damskie z nadrukiem.
Kobieta obdarowana koszulkami dla pracowników

Koszulki damskie z nadrukiem – dlaczego są idealnym prezentem?

Po pierwsze – t shirty damskie z nadrukiem to niezwykle praktyczny prezent, który nie zostanie schowany czy rzucony w kąt, ale rzeczywiście się przyda. Po drugie prezent ten można dowolnie spersonalizować, co dodatkowo pokazuje zaangażowanie pracodawcy w życie społeczności pracowników. Na takiej koszulce można umieścić nadruk lub napis, nawiązujący na przykład do panujących w firmie zwyczajów czy powiedzonek.

Przeczytaj także: Rozwijaj swoje talenty w firmie, która ceni Ciebie i Twoją rodzinę

Koszulki z nadrukiem dla pracowników – na jakie okazje?

Obdarowanie pracownika koszulką z nadrukiem może stanowić miły gest na powitanie – na przykład po dłuższej nieobecności, spowodowanej chorobą lub urlopem macierzyńskim czy wychowawczym. Powrót do pracy wiąże się z reguły ze stresem i niesie za sobą wiele obaw, a ponowne zaaklimatyzowanie się w miejscu pracy może zająć nawet kilka dni. Miłe powitanie i zabawny prezent na pewno pomogą przełamać lody i szybko wrócić do rutyny pracowniczej sprzed urlopu.

Koszulki z nadrukiem mogą być także miłym prezentem dla nowego pracownika, który dopiero dołącza do zespołu. Dzięki temu od razu poczuje się pewniej i łatwiej będzie przyswajał niezbędną do wykonywania obowiązków wiedzę.

Jakie koszulki wybrać na prezent dla pracowników?

Jak już wspominaliśmy – mogą to być koszulki z zabawnym napisem, którego często używacie w firmie. Może nić porozumienia między pracownikami utworzyła się na bazie wspólnej fascynacji jakąś filmową produkcją lub ulubionym gatunkiem muzyki? Takie koszulki można znaleźć bez problemu.

Należy pamiętać także o rozmiarze. Lepiej zdecydować się na pakiet koszulek w nieco większym rozmiarze. Pozwoli to uniknąć niezręcznej sytuacji, gdy koszulka będzie za mała. Większe koszulki można natomiast nosić jako tzw. oversize, co jest bardzo modne. Chyba że pracodawca zna rozmiar każdego z pracowników – można go wówczas dobrać indywidualnie do każdej osoby.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×