Czego szukasz

Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Jestem pracującą mamą czterech córek. Mój staż jako mamy jest mniej więcej tak długi, jak staż zawodowy i wynosi już 17 lat. Z wykształcenia jestem filmoznawcą, a moje życie zawodowe związałam z rekrutacją. Od 9 lat pracuję w jednej z krakowskich firm inżynieryjnych, gdzie odpowiadam za kwestie związane ze znalezieniem i zatrudnieniem pracowników w regionie Europy i Bliskiego Wschodu.

  • Patrycja Langer - 26/05/2019

Work-life balance

Będąc pracującą mamą już dość długo miałam i wciąż mam okazję być naocznym świadkiem zmian zachodzących na naszym rynku pracy. Szczególnie interesują mnie wszelkie zmiany związane z dążeniem do osiągnięcia stanu określanego jako work-life balance.

Równowaga pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym jest jednym z głównych warunków zachowania zdrowia psychicznego i fizycznego oraz satysfakcji z własnego życia. Dlatego uważam, że wszelkie działania mające na celu jej budowanie i utrzymywanie – zarówno te odgórne, jak i oddolne – są bardzo istotne i trzeba jak najwięcej i jak najczęściej o nich mówić.

Pracującym mamom nie jest lekko (a zresztą – komu jest, tak po prawdzie?): do pracy zawodowej dochodzą liczne zajęcia i obowiązki związane z życiem rodzinnym i jego organizacją. Takie połączenie wymaga od nas często logistycznych wygibasów, elastyczności, oraz szybkiego reagowania na zmiany, które co i rusz pojawiają się w naszych standardowych grafikach. Dlatego łącząc życie rodzinne z pracą zawodową szukamy rozwiązań, które odpowiadałyby naszym zmieniającym się potrzebom.

Własny biznes?

Jako pracujące mamy mamy do wyboru kilka możliwości: możemy na przykład zdecydować się na założenie własnej firmy. Własna firma jest zresztą często prezentowana jako opcja idealna dla kobiet, które zostały mamami i chcą mieć większą (niż na etacie) elastyczność i swobodę w gospodarowaniu własnym czasem.

Na portalach kobiecych i parentingowych można znaleźć wywiady i artykuły na temat posiadania własnej firmy. Kobiety opowiadają: „w końcu robię to, co kocham”, „stałam się niezależną kobietą”, „zawsze marzyłam o odejściu z etatu i założeniu własnej firmy”.

Spoglądam na takie tytuły i treści z pewną podejrzliwością, bo gdzieś w ich podtekście przewija się umiejscowienie własnej firmy na jednym biegunie, a etatu – na drugim. Przy czym etat bywa często odbierany jako coś gorszego, jako pewna forma niewoli, z której wyzwoli nas dopiero przekształcenie się w kobietę-przedsiębiorcę.

Nie przeczę, że własna firma to jedna z godnych uwagi i – co ważne! – elastycznych form pracy dostępnych i dla nas, mam, ale nie oszukujmy się: nie dla każdej z nas jest to rozwiązanie pożądane. Nie zawsze mamy pomysł na biznes, nie zawsze chcemy zajmować się formalną stroną prowadzenia własnej działalności (a outsourcing usług takich jak księgowość kosztuje), nie zawsze – tak zwyczajnie – chcemy pracować na własny rachunek. Często odpowiada nam praca na etat. A jeszcze lepiej – na jego część.

A może niepełny etat?

Nie chcę nikogo przekonywać, że praca na część etatu to najlepsza propozycja dla wszystkich bez wyjątku, bo takich rozwiązań chyba jeszcze nikt nigdzie nie wymyślił ani nie wdrożył. Ale w moim odczuciu niepełny etat pod wieloma względami jest korzystniejszy niż prowadzenie własnej firmy, czy praca w pełnym wymiarze godzin.

Twierdzę tak w oparciu o własne doświadczenia. Pracuję na część etatu już trzeci rok z rzędu i widzę masę plusów takiego systemu: wykonuję pracę, którą lubię i która przynosi mi sporo satysfakcji, a oprócz tego znajduję czas na ugotowanie obiadu, pójście z dziećmi na spacer czy poczytanie książki. Wszystko to (prawie :)) bez zadyszki i pośpiechu, które w życiu codziennym towarzyszyły mi zawsze, kiedy pracowałam przez 40 godzin tygodniowo.

Praca na niepełny etat – wady i zalety

Pracując na część etatu zachowujemy plusy pracy etatowej, a przy tym zyskujemy większą lub mniejszą część dnia na pozazawodową aktywność – co, nie oszukujmy się, znacznie ułatwia życie rodzinne. Oczywiście, są też i minusy tej sytuacji: mniejsza pensja, mniejszy wymiar urlopu i w większości przypadków mniejsze, jeśli nie zerowe, szanse na awans. Jeśli te minusy są dla nas do zaakceptowania, jeśli – po prostu – chcemy być aktywne zawodowo i niekoniecznie poświęcać pracy cały swój dzień – to nie da się ukryć, że jest to korzystne rozwiązanie.

Praca na część etatu a urlop wychowawczy

Jeśli chodzi o uwarunkowania prawne, w kwestii możliwości pracy na niepełny etat wszystko zależy od uzgodnień i umowy, jaką zawierają pomiędzy sobą pracodawca i pracownik. Mówiąc kolokwialnie: trzeba się dogadać. Specjalne przywileje w tym zakresie mają pracownicy, którym przysługuje prawo do urlopu wychowawczego.

Zgodnie z prawem taki pracownik może na swój wniosek obniżyć wymiar czasu pracy do wymiaru nie niższego, niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z urlopu wychowawczego – ale z niego nie korzysta. Co istotne, kiedy już wniosek złożymy, pracodawca jest zobowiązany go uwzględnić.

Przepisy a rzeczywistość

Niestety zdaję sobie sprawę z tego, że prawo swoje, a rzeczywistość – swoje. Wiem, że nie w każdej firmie składanie takich wniosków jest powszechne i mile widziane. Kwestia pracy na niepełny etat to temat często pojawiający się w rozmowach pracujących mam i choć wiele z nas miałoby ochotę skorzystać z takiej opcji, to z jakichś powodów tego nie robimy. Ba, często nawet nie pytamy w swoich firmach o taką możliwość.

Wiele osób, które chciałyby pracować na część etatu, boi się w ogóle podejmować takie rozmowy w swoich firmach – niezależnie od tego, czy mają obecnie prawo do urlopu wychowawczego, czy nie. Powodów takiej sytuacji może być wiele, najczęściej spotykane z nich to:

  • w przypadku osób mających prawo do urlopu wychowawczego – brak wiedzy na temat możliwości zawnioskowania redukcji etatu („Naprawdę można złożyć taki wniosek? Nic o tym nie wiedziałam!”)
  • przekonanie o niemożliwości redukcji etatu w obecnej firmie („Pracujesz na ¾ etatu? U mnie w firmie to niemożliwe! Wszyscy mają pełny etat”)
  • obawa przed byciem posądzonym o „kombinowanie” („Szef sobie pomyśli, że chcę mieć więcej czasu na jakieś fuchy”)
  • przekonanie, że nasza prośba/wniosek i tak zostanie odrzucony („Nie ma sensu pytać, i tak się nie zgodzą”)
  • przekonanie, że na naszym stanowisku nie da się pracować w niepełnym wymiarze godzin („W moim przypadku to niemożliwe, czy ktoś widział managera działu pracującego na niepełny etat?”)

Upowszechnienie elastycznych form pracy etatowej

Dostrzegam i doceniam zmiany, jakie w polityce socjalnej naszego kraju dokonały się w ostatnich kilkunastu latach, szczególnie w obszarach związanych z rodziną (min. dłuższe urlopy macierzyńskie, urlopy tacierzyńskie, płatny urlop macierzyński dla przedsiębiorcy, program 500+). Gdybym jednak miała wymienić jeden jedyny element, którego mi brakuje – to byłoby to właśnie upowszechnienie elastycznych form pracy etatowej.

Marzy mi się pełna dostępność pracy przez kilka dni w tygodniu, w zależności od potrzeb, w tym także w niepełnym wymiarze godzin; marzą mi się tysiące ofert pracy zapewniających możliwość pracy zdalnej co najmniej raz w tygodniu; marzy mi się elastyczność grafików rozumiana nie tylko jako „9-17 lub 14-22”….

Kto pyta ten ma – możliwość wyboru

Tyle moje marzenia. A rzeczywistość? Jeśli wydaje nam się, że opcja pracy na niepełny etat jest dla nas najlepszym rozwiązaniem – nie eliminujmy jej z wachlarza dostępnych możliwości tylko dlatego, że jest nieczęsta czy trudniejsza w realizacji. Nie bójmy się pytać i rozmawiać w swoich firmach na temat możliwości redukcji etatu. Przygotujmy się zawczasu do takich rozmów z pracodawcą, przemyślmy i przeanalizujmy różne możliwe scenariusze.

Wszyscy na różne sposoby dążymy do osiągnięcia równowagi pomiędzy sferą życia prywatnego i zawodowego. Dlatego pamiętajmy, że to właśnie możliwość wyboru jest kwestią kluczową w tych dążeniach, a jej brak często leży u źródeł naszych życiowych frustracji.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Patrycja Langer
Zawodowo zajmuję się rekrutacją w międzynarodowej firmie inżynieryjnej. Prywatnie jestem szczęśliwą żoną i mamą czterech córek: trzech nastolatek i czterolatki. Od kilku lat prowadzę rodzinno-kulturalnego bloga mampisane.pl. Chwilę oddechu łapię podczas długich spacerów z akcentami ornitologicznymi i wciągającej lektury.

Gdzie zaczyna się równość kobiet i mężczyzn?

160 godzin - tyle czasu miesięcznie, wg statystyk kobiety spędzają na swoim "drugim etacie", czyli wykonując obowiązki domowe. Z okazji Dnia Matki, Centrum Praw Kobiet przypomina, że to właśnie na naszych - kobiet, matek - barkach, spoczywa większość domowych obowiązków. I przekonuje, że nie będzie równości pomiędzy kobietami i mężczyznami w sferze publicznej bez równości w domu.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 29/05/2020
partnerzy razem sprzątają

Równość zaczyna się w domu

Równość w domu to kwestia elementarnej sprawiedliwości społecznej, ale też inwestycja w lepszy świat dla kobiet i mężczyzn – mówi Urszula Nowakowska, prezeska Fundacji Centrum Praw Kobiet.

W naszym społeczeństwie nadal wszystko co związane z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi jest głównym obowiązkiem kobiet – matek. Pomimo iż tradycyjny model ról społecznych kobiet i mężczyzn ulega przemianom, to wciąż jednak dominuje nierówny podział obowiązków domowych, który wielu kobietom ogranicza możliwość rozwoju zawodowego i udziału w życiu społeczno – politycznym.

Centrum Praw Kobiet z okazji Dnia Matki zorganizowało kampanię, której głównym celem jest zwrócenie uwagi na konieczność sprawiedliwego dzielenia się obowiązkami domowymi. Kampania ma zwrócić uwagę na to, iż pomimo znaczącego awansu społecznego, kobiety nadal są głównym „beneficjentem” obowiązków domowych i to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za sprzątanie, pranie, gotowanie oraz opieką nad innymi, wymagającymi tego członkami rodziny (dziećmi, osobami starszymi, niepełnosprawnymi).

W tym obszarze, postęp jest bardzo powolny, dlatego swoją CPK swoją kampanią „Równość zaczyna się w domu” chce zachęcić kobiety do większej asertywności w budowaniu partnerskich relacji i delegowaniu większej ilości obowiązków na partnerów, a do mężczyzn zaapelować o przejęcie większej odpowiedzialności za dom i obowiązki z nim związane.

Partnerski model rodziny w Polsce

Z badań CBOS wynika, że praca na rzecz domu nadal nie jest postrzegana jako praca, a polski model rodziny, oparty na zawodowej pracy obojga partnerów, przebiega bez większego wpływu na współdzielenie obowiązków domowych. Statystki nie są optymistyczne, bo według nich tylko 2% mężczyzn wykonuje pranie, a 4% samodzielnie robi porządki.

Odkurzacz – bolid Formuły 1

Od strony wizualnej kampania to pomysł krakowskiej agencji Dziadek do Orzechów. Przyciągać uwagę panów mają groteskowe i absurdalne obrazy: fikcyjny odkurzacz – bolid Formuły 1, czy męski płyn do mycia szyb z wyciągiem z meksykańskiego kaktusa, albo ważący 55 kilogramów mop chromowo-molibdenowy do łączenia sprzątania z treningiem.

Rewolucje domowe

Kampania wystartowała 26 maja w Dzień Matki, bo to właśnie kobiety, które mają dzieci są najbardziej obciążone obowiązkami domowymi. „Słychać w naszym kraju narzekania i to nie tylko ze strony prawicowych polityków, że w Polsce rodzi się mało dzieci. Może to właśnie w nierównym podziale obowiązków domowych i wychowawczych tkwi tajemnica niskiej dzietności kobiet. Kobiety mają coraz większe aspiracje zawodowe i chcą prawdziwego, a nie deklaratywnego partnerstwa w rodzinie. Nadszedł zatem czas na REWOLUCJE DOMOWE”.

Zdjęcie: 123 rf

Źródło:

cpk.org.pl

cpk.org.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Powrót do biura! Szukamy idealnej sukienki do pracy

Niezależnie od tego, gdzie wychodzimy, chcemy pięknie i kobieco wyglądać. A co może być bardziej kobiecą częścią garderoby, niż doskonale skrojona sukienka? Sprawdźmy, jakie sukienki będą najlepsze, kiedy szykujemy stylizację biurową.
  • Zofia Kowalska - 28/05/2020
młoda kobieta w sukience w drodze do biura

Nie jest tajemnicą, że w pracy musimy przestrzegać pewnych zasad dotyczących stroju. Nie oznacza to jednak, że musimy wyglądać nudno i bezbarwnie. Jest wiele pięknych sukienek, nawet tych klasycznych, w których będziemy prezentować się wspaniale.

Zasady stroju w biurze

W pracy zawsze musimy wyglądać profesjonalnie i elegancko. Absolutnie nie wchodzą w grę głębokie wycięcia i mini. Postawiłybyśmy siebie w złym świetle i nawet jeśli wyglądamy w sukience świetnie, w pracy będzie ona nietaktem i narażamy się na nieprzyjemności.

Nasz strój ma szczególne znaczenie, jeśli nasze stanowisko pracy wiąże się z bezpośrednimi kontaktami z klientami lub partnerami biznesowymi.

W wielu firmach panuje sztywny dress code, co oznacza, że wolno nam nosić tylko gładkie ubrania lub z bardzo delikatnym wzorem w takich kolorach jak czarny, szary, czy granatowy. W części firm nieco się od tego odchodzi, co nie znaczy, że wolno nam nosić to, co chcemy. Jaskrawe kolorowy, błyszczące zdobienia i wycięcia powinnyśmy odłożyć na bok.

Wybierając sukienki do pracy, musimy również pamiętać o wygodzie. Każdego dnia w pracy spędzamy wiele godzin, warto więc postawić na coś, co nie będzie nas uwierać, czy drapać nawet po dłuższym czasie.

Jakie sukienki będą idealne?

Wiemy już, czego unikać, teraz pora pokazać, co będzie warte uwagi. Zastanawiając się nad długością, z pewnością bezpiecznym wyborem będzie sukienka o długości midi lub za kolana. Przykładem odpowiednich strojów o tej długości są sukienki do pracy Quiosque. Powinnyśmy pamiętać, że o ile sukienka do kolan lub za kolana będzie raczej uniwersalnym wyborem, po który każda z nas może sięgnąć bez obaw, o tyle midi już niekoniecznie. Midi jest specyficzną długością, która optycznie skraca nogi. Jeśli jesteśmy niskie, musimy uważać, by nie zaburzyć swoich proporcji.

Drugim elementem, na który musimy zwrócić uwagę, jest obecność rękawów i dekolt. Sukienki na ramiączkach niech zostaną w szafie i czekają na wyjście z przyjaciółmi. Do pracy sięgajmy po sukienki z krótkim lub długim rękawem i z dekoltem w łódkę albo mniej wyciętym okrągłym, lub w serek. Jeżeli natomiast chodzi o krój, mamy dość spory wybór. Bez obaw możemy włożyć sukienkę rozkloszowaną, trapezową i ołówkową.

Oczywiście to, że sukienki te są w pracy dozwolone, nie znaczy jeszcze, że możemy od razu ruszyć szturmem do sklepów. Najpierw zastanówmy się, jaki posiadamy typ figury, bo nie każda sylwetka wygląda dobrze w każdym fasonie.

Gdzie kupić sukienkę do pracy?

To, że na pierwszy rzut oka sukienka spełnia wymogi formalne względem stroju służbowego, nie znaczy jeszcze, że będzie idealna. Nie zapominajmy o tym, że w pracy musimy wyglądać elegancko i profesjonalnie, a już szczególnie podczas ważnych spotkań biznesowych. Co za tym idzie, musimy wybierać tylko te modele, które są z wysokiej jakości tkanin, które podniosą nasz prestiż.

Sukienki biznesowe powinny być z materiałów dobrej klasy, dzięki czemu będą ładnie się prezentować przez długi czas. Wystarczy do nich dodać buty na obcasie i skromną biżuterię i będziemy wyglądać doskonale. Mało tego to za pomocą zmiany dodatków możemy uzyskać stylizację, która będzie odpowiednia również na rodzinne przyjęcie lub kolację.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail