Czego szukasz

Na co nie pozwala nam lęk przed oceną?

Nie lubimy być oceniani, to zawsze stresuje. Jeśli do tego ocena jest krytyczna to potrafi nas to całkiem zniechęcić. Niestety często nie pomaga samo bycie indywidualistą lub osobą asertywną, strach przed oceną blokuje nas i nie puszcza, niwecząc plany i marzenia.
Brzmi znajomo?

lęk przed oceną

Niejednokrotnie w naszej głowie pojawia się jakiś plan, świetny, który dałby dużo radości, byłby spełnieniem skrytych marzeń, ale zaraz pojawia się cichutki głosik: co ludzie pomyślą? No i koniec! Z planów nici, wszystko trafia z powrotem do szufladki z marzeniami, tyle, że już zamkniętej na cztery spusty.

Ba! Są też rzeczy, na które wpływu nie mamy, albo i mamy, ale są naszym wyborem, ale na samą myśl o tym, że ktoś mógłby to skrytykować, chowamy to wewnątrz siebie, nie przyznając się nikomu i licząc, że nikt się nie dowie, nie domyśli, nie zapyta, nie oceni.

Wstydzimy się przyznać, że szukamy pracy

Oczywiście, szukamy, ale w naszej, polskiej mentalności szukanie pracy jest wstydem. Bo skoro zmieniamy pracę, to coś z nami nie tak – albo nas wyrzucili, albo my jesteśmy wybrednymi malkontentami, którym się nie dogodzi.

Ktoś nam to powiedział? No nie! Ale mógłby, więc w głowie powstaje blokada. A przecież bardzo często się zdarza, że znasz kogoś, kto zna kogoś, u kogo w pracy trwa właśnie rekrutacja, albo widział fajne ogłoszenie. A my zamykamy sobie jedną ze ścieżek.

Wstydzimy się naszych macierzyńskich planów

Przecież wiadomo, że rodzice plus jedno dziecko to nie rodzina (pisała o tym Ania), więc albo chwycimy jakąś uwagę o egoizmie, albo zaraz zaczną się pytania: a kiedy kolejne?

A potem: drugi synek? To teraz trzeba córeczkę! I jak już pomyślimy o tej córeczce, to zaraz oberwiemy komentarzem: aż troje?! To dla 500+ się postaraliście? I na samą myśl o modelu rodziny większym niż 2+3 robi się niedobrze.

Na własnym przykładzie powiem, że po kilku razach, gdy byłam w trzeciej ciąży i komentarzach: o, a ta znowu z brzuchem, lub po narodzinach trzeciego dziecka, słuchaniu stale: o, przedszkole idzie – byłam pewna, że nie, pomimo ogromnych chęci powiększenia rodziny nie udźwignę krytyki.
No cóż, na szczęście zdecydowaliśmy się i absolutnie nie żałuję. Jednak komentarze nie minęły. Mimo, że zdarza się ogrom miłych słów, to w tym wszystkim, co jakiś czas zdarza się ten jeden wredny komentarz…
Niedawno usłyszałam, że dzieci to tylko dla 500+, a może nie wszystkie są męża tylko może sąsiada.

Jest też druga strona medalu. Można po prostu nie chcieć mieć dzieci i tak jak Ewa Chodakowska ukrywać ten fakt przez wiele lat. Zbywać temat w obawie o szambo komentarzy, które oczywiście się wylało. Bo to przecież czysty egoizm, nie chcieć mieć dzieci!

Przeczytaj także: Poczucie własnej wartości – dlaczego jest takie ważne?

Wstydzimy się ubierać, tak jak nam się podoba

Obstajemy zatem przy bezpiecznej wersji – coś niewyróżniającego, coś luźnego i coś, co nie będzie zbyt kuse. Za kolorowy, oryginalny strój, możemy zostać nazwani czubkami. Za obcisły, że taaaaka gruba i się nie kryje albo przeciwnie, że facet nie pies, na kości nie poleci, więc trzeba się zakryć. A ubranie, w którym wyglądamy atrakcyjnie, to przecież proszenie się o gwałt.

Nic dziwnego, że potem oglądamy szare, smutne ulice, bo te wszystkie kolorowe, radosne kreacje zostają w szafie wstydu.

Wstydzimy się naszych poglądów, przekonań, religii, czy orientacji

Nawet nie wiem czy w tym temacie to jeszcze wstyd, czy już strach, bo są to tematy tak delikatne i budzące tyle kontrowersji, że przyznanie się, może spowodować nerwową dyskusję, a nawet agresję. Jeśli jesteśmy jedyną osobą o odmiennym zdaniu, to krytyki nie unikniemy.

Zatem, przepełnieni wstydem, układamy te sprawy w swojej głowie, sumieniu czy duszy i nieraz dumamy, czy na pewno jest to słuszne?

Wstydzimy się jeść publicznie

Może nie wszyscy – na szczęście! Ale ja sama czuję się głupio, jedząc w miejscu publicznym, bo w głowie pojawia się obawa, że ktoś pomyśli albo nawet skomentuje, że się obżeram, że mam dbać o figurę, że kobieta nie powinna…

No wstyd!

Wstydzimy się przyznać do swoich słabości

To, że mamy gorszy dzień, że nam nie wychodzi, że dzieci dają w kość, że nam się zwyczajnie nie chce umyć okien na święta, że nie umiemy piec ciast, albo nie chcemy po raz piąty podchodzić do egzaminu na prawo jazdy, bo nie czujemy tego.

Wstydzimy się, bo przecież kobieta, w dodatku matka musi być idealna. Ma zaiwaniać jak mały samochodzik, mieć porządek i wszystko zrobione na czas. Bo co z niej za matka, jeśli nie zrobi tego wszystkiego!

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

Wstydzimy się iść do pracy, albo wręcz przeciwnie, odsunąć temat pracy na jakiś czas będąc mamą

Nawet nie ma co rozwijać tego tematu, jeśli jesteś mamą albo wkrótce nią zostaniesz, to pewnie masz w głowie jakiś plan.

Może chcesz urodzić i poświęcić się dziecku całkowicie, dopóki nie pójdzie dziarskim krokiem do przedszkola. Jednak gdzieś tam jest koleżanka, która wybrała inny model, złośliwy wujek, krytyczna teściowa albo nawet mama, które powiedzą Ci jak beznadziejną decyzję chcesz podjąć. Bo odbierasz sobie kilka zawodowych lat, albo, że zwyczajnie rozczarowałaś tę osobę swoim wyborem.

A może chcesz urodzić i z miłości do swojego maluszka chcesz wrócić do pracy szybko. Po to, by zapewnić mu dobry byt, by widział uśmiechniętą i spełnioną mamę, by ratować swoją głowę, w której roi się od obaw, że po długiej przerwie nikt Cię nie zatrudni. Ale i tu dowiesz się, że jesteś wyrodna, po co Ci to dziecko, skoro wychowa je ktoś obcy?

Aż wstyd myśleć o wypowiedzeniu na głos swoich planów.

Wstydzimy się mówić o swoich potrzebach

Bo żyjemy w przekonaniu, że musimy dbać o innych. O męża, dziecko, starzejących się rodziców, psa albo kota. Przy tym, spychamy swoje potrzeby na dalszy plan i wstydzimy się przyznać nawet same przed sobą.
Bo już same przypinamy sobie łatkę egoistki w głowie. Przeczuwamy, że jeśli zaczniemy mówić, że mamy potrzeby, otoczenie też nam tę łatkę przyklei.

Przeczytaj także: Tylko 7 kroków do zbudowania pewności siebie

Wstydzimy się sukcesów

Wstydzimy się do nich przyznać. Nie chcemy usłyszeć od zawistnej osoby, że taka to ma szczęście i jej się zawsze wszystko udaje. Wstydzimy się rozwijać profil na Instagramie, gadać na storiesach i wrzucać piękne zdjęcia. Nie chcemy usłyszeć od życzliwej osoby, niby żartem, że robimy z siebie pajaca i gadamy do telefonu.

Wstydzimy się przyznać, że studiujemy później „niż wypada”. 😉 Bo przecież to już za późno i na co innego jest czas. Wstydzimy się pochwalić wakacjami, bo przecież ktoś ma gorzej. I nawet jak nie wypomni, to i tak nasza podświadomość nam przypomni, że tak jest.

Wstydzimy się tej okropnej mentalności i stereotypów

I za każdą osobę, która się nimi posługuje. I tego, że i my ten sposób patrzyłyśmy albo czasem patrzymy na innych. Wstydzimy się, że żyjemy w takim świecie, w którym dominuje nad nami poczucie wstydu.

Ale wiecie, to dobrze! Bo im bardziej to sobie uświadomimy, tym większą mamy szansę, by z tym walczyć.

<3

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie