Czego szukasz

Poczucie własnej wartości – dlaczego jest takie ważne?

O tym dlaczego tak ważne jest poczucie własnej wartości, co wpływa na jego obniżenie i co możemy zrobić, aby je podnieść i wzmocnić, rozmawiam z Martą Szelejak, która od kilku lat „pomaga kobietom żyć odważnie i w poczuciu własnej wartości i osobistej mocy”. Jak sama również podkreśla – „chce wspierać kobiety, aby stały się „Bohaterkami własnego życia”.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 26/02/2018

Marto mamy porozmawiać o poczuciu własnej wartości. Zacznijmy może od definicji. Co to jest poczucie własnej wartości?

Dla mnie jest to sposób, w jaki o sobie myślę. Czy uważam się za osobę wartościową, która ma bardzo dużo do zaoferowania innym prywatnie i zawodowo, ale czasem popełnia błędy, czy też uważam się za osobę, która jest gorsza od innych, wszystko robi źle, a tylko czasami coś jej się udaje, bo akurat miała szczęście.

Poczucie własnej wartości można porównać do obrazu siebie. A to, w jaki sposób malujemy ten obraz, jakich używamy kolorów, wpływa na to, jakie mamy życie. Bo odbija się na jego wszystkich obszarach – związkach, które tworzymy, sposobie, w jaki wychowujemy dzieci i w tym, co im przekazujemy, a także w pracy, którą wykonujemy.

Poczucie własnej wartości to wiara w siebie. W to, że jestem wystarczająco dobra, aby kierować swoim życiem. To zaufanie, że mam takie cechy i umiejętności, dzięki którym mogę się spełniać zawodowo i prywatnie. To także szacunek do samej siebie i dbanie o siebie.

Co może być przyczyną braku wiary w siebie i we własną wartość?

Najczęstszą przyczyną jest to, czego doświadczyliśmy w dzieciństwie. Jeśli dorastałyśmy w domu, w którym traktowano nas źle, czyli nasze zdanie było ignorowane, nie poświęcano nam czasu, słyszeliśmy wyzwiska pod własnym adresem czy doświadczyliśmy przemocy fizycznej, to trudno to później odbudować. Takie dziecko wykształca w sobie głębokie poczucie, że nie jest ważne. I to jest głęboka rana na całe życie.

Będąc dzieckiem nie weryfikujemy tego, co mówią nam rodzice czy inne ważne osoby. Jeśli mama mówi, że jesteś np. głupia, dziwna czy inna, przyjmujesz to za pewnik. Nie umiesz zakwestionować takiej opinii. Nie wiesz, że to nieprawda. Jeśli słyszysz to często, wierzysz w to.

Nierzadko w rodzinach musimy zasłużyć na coś – na nagrodę, na uwagę rodziców, na pochwałę. Musimy się starać bardzo mocno, a jeśli nie uda nam się spełnić oczekiwań, jesteśmy karani, wypomina nam się, że np. Ania to dostała 5, więc musi być mądrzejsza. Rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, jak często krzywdzą swoje dzieci. A takie dziecko dorasta i myśli o sobie, że jest niewystarczające, niezdarne, niegrzeczne.

Do tego dochodzi wychowywanie dziewczynek, przykazy, żeby były miłe i nie sprawiały kłopotu. „Pokorne cielę dwie matki ssie”, „Siedź cicho i tak cię znajdą”. Dziewczynkom wiele rzeczy nie wypada, są uczone bierności. Oczywiście nie we wszystkich domach, ale często się tak zdarza.

Drugim obszarem, który ma wpływ na nasze poczucie własnej wartości jest szkoła, w której znów wkłada się nas w ramy. Jesteśmy oceniani według schematów. Często to bardzo krzywdzące.

Budujemy opinie na nasz temat, szczególnie w pierwszych klasach, na podstawie oceny konkretnego nauczyciela. Nie bierzemy pod uwagę, że może się on po prostu mylić.

To, jakie dostajemy oceny w szkole, jest też podstawą tego, jak później jesteśmy traktowani w domu i koło się zamyka.

Trzeci obszar, który kształtuje nasze poczucie wartości, to kontakty społeczne. Najpierw z rodzeństwem, później w przedszkolu i w szkole, a w końcu w pracy i w innych grupach społecznych. Porównujemy się z innymi. Patrzymy najpierw, jakie ktoś ma zabawki, później oceny, ubrania, przyjaciół, a w końcu pracę, dom czy samochód. I te porównania działają albo na naszą korzyść i wówczas mamy okazję się pozornie dowartościować albo na naszą niekorzyść i rodzące się poczucie bycia gorszym.

Nie bez znaczenia, szczególnie dla kobiet, są media. Widzimy piękne kobiety sukcesu, z udanymi karierami, mężami i do tego wspaniałymi, grzecznymi dziećmi. Kobiety, które świetnie wyglądają, są uśmiechnięte i wypoczęte. Nie bierzemy tylko pod uwagę, że to wszystko jest wykreowane. I że prawdziwe życie tych kobiet jest jednak inne. A my się porównujemy z tymi chodzącymi ideałami.

Jakie emocje i uczucia towarzyszą najczęściej niskiemu poczuciu własnej wartości?

Kobieta z niskim poczuciem wartości bardzo często czuje się gorsza od innych. Jakiekolwiek porównania przeważnie wypadają na jej niekorzyść. Patrzy na inne kobiety i myśli, że są lepsze od niej, lepiej sobie radzą w życiu. Nie widzi przy tym całości życia danej kobiety, a ocenia ją tylko przez pryzmat wyglądu czy sukcesu, jaki odniosła.

Często czuje, że nie ma wpływu na własne życie. Nie jest w stanie odważnie usiąść za kierownicą własnego życia. Taka kobieta często nie podejmuje wyzwań, bo nie wierzy, że jej się uda. Woli tkwić w bezpiecznym miejscu, np. w związku, który ją unieszczęśliwia czy w pracy, w której się nie spełnia. Nie wierzy, że jest w stanie coś z tym zrobić.

To wszystko powoduje, że często ma obniżony nastrój, jest wycofana, bierna. Mogą jej towarzyszyć stany lękowe. Może czuć wstyd za to, jaka jest i czym się w życiu zajmuje.

Osoba z niskim poczuciem wartości ma małą samoświadomość. Nie wie, kim tak naprawdę jest, nie zna swoich mocnych stron, za to swoje wady potrafi wymienić obudzona w środku nocy.

Często ma problem z emocjami. Po pierwsze nie umie ich nazwać, a po drugie radzić sobie z nimi. Często tłumi złość i inne „negatywne” emocje. Mówię to w cudzysłowie, bo uważam, że nie ma złych emocji, każda przekazuje nam jakąś informację. Taka osoba stawia innych przed samą sobą, dąży do ich zadowolenia, aprobaty, często kosztem samej siebie. Co ważne, sabotuje własne działania.

Mogę to powiedzieć na przykładzie kobiet, z którymi pracuję na co dzień, czyli właścicielkami własnych firm. Często utykają w impasie, bo nie wierzą w siebie. Stwarzają sobie wymówki – zrobię kolejny kurs i dopiero wtedy będę gotowa. Dowiem się jeszcze więcej o reklamie na Facebooku i wtedy zacznę działać.

I kończy się taki kurs, a ona chowa wiedzę do szuflady i szuka kolejnych wymówek. A tak naprawdę nie wierzy w siebie lub w swój produkt. Nie wierzy, że ma już w sobie wszystko, aby działać. Bardzo często też porównuje się z konkurencją. Nie bierze jednak pod uwagę, że konkurencja działa np. 4 lata dłużej i też zaczynała od zera.

Jak możemy podnieść, poprawić poczucie własnej wartości? Jak pracować nad sobą?

Pierwszy krok to podniesienie samoświadomości. Aby mieć poczucie, że jestem wartościową, fajną osobą, to muszę wiedzieć, kim tak naprawdę jestem.

Określić, co jest dla mnie w życiu ważne, jakie mam potrzeby. Ale także jakie są granice, które chcę postawić innym. Należy nawiązać kontakt z tą najgłębszą cząstką mnie, niezależną od pełnionych ról i powinności, które czynię w życiu. Przyjrzyj się, jaki jest ten obraz siebie obecnie? Jak byś siebie opisała? Gdybyś miała narysować swój portret, to jakby wyglądał?

Posłuchaj i najlepiej wynotuj to, co do siebie i o sobie mówisz w ciągu dnia. Jakimi słowami siebie opisujesz? Jeśli mówisz do siebie w negatywny sposób, w jaki nie powiedziałabyś do nikogo innego, to czas się sobą zaopiekować.

Bardzo trudno wykonać ten pierwszy krok. Wymaga odwagi, aby przyznać, że coś w naszym życiu jest nie tak. Na co dzień żyjemy w strefie komfortu, o której już wspomniałam. Aby zaszła zmiana, musimy sobie uświadomić, że teraz jest po prostu niewygodnie w miejscu, w którym jesteśmy. Musimy podjąć decyzję, że coś zrobię z moim życiem. I że wytrwam, pomimo trudności. A one na pewno się pojawią.

Drugi krok to samoakceptacja. Rozumiem to przez przyjęcie tego, jaka jestem, z całym zestawem wad, błędnych decyzji, nieprzemyślanych działań. Ale też z całym zestawem pozytywnych cech, które czasami trudno nam wyszukać.

To też akceptacja punktu, w którym się obecnie znalazłam. Uporządkowanie przeszłości, czasami wybaczenie innym lub sobie.

To nie jest łatwe, ale trudno będzie iść do przodu bez analizy tego, co sprawiło, że jestem w tym miejscu i co sprawia, że nie idę do przodu.

Trzeci krok to decyzja, co zrobię z tym, co wypracowałam w dwóch poprzednich krokach. Czy zostawiam wszystko, jak jest – różnych powodów, czasami czujemy, że nie mamy siły w tym momencie się z tym mierzyć i to też jest w porządku – czy też spróbuję coś zmienić.

To czas wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Zastanowienie się, co konkretnie chcę zmienić i w jaki sposób. Opracowanie celu i planu.

To jest trudne, szczególnie, jeśli robi się to samodzielnie. Ważne, aby dowiedzieć się, jak to zrobić, aby nie narażać się na kolejne frustracje – że coś planuję, określam kroki, ale tego nie osiągam, więc to dla mnie potwierdzenie, że nie nadaję się do tego. A ten cel jest często po prostu źle sformułowany.

To, co możemy zrobić same, to sięgać po darmową wiedzę, której jest naprawdę dużo w Internecie. Powstają kursy, szkolenia w tym temacie. Są wartościowe książki.

Ja bardzo polecam współpracę z drugą osobą. Gdy myślimy i działamy w jakimś schemacie, to trudno go przełamać. Nie każdy ma umiejętność spojrzenia na siebie z boku lub z innej perspektywy. Z reguły widzimy wszystko tylko przez swoją soczewkę. A inna osoba poszerzy nam pole widzenia. Spojrzy na nas inaczej, bez oceniania. Z ciekawością. Zada pytania, których same sobie nie zadamy. Pomoże zakwestionować to, w co tak bardzo wierzymy na swój temat.

Pewności siebie możesz się nauczyć! To tylko siedem kroków >>>

Czy można określić czas, który jest potrzebny do pracy nad sobą, czy raczej chodzi o systematyczność i wytrwałość?

Systematyczność i wytrwałość jak najbardziej jest potrzebna. Zmiana nie zachodzi w 21 dni. To byłoby cudowne, gdybyśmy mogły w tak krótkim czasie przepracować wszelkie blokady, negatywne przekonania o sobie i obawy.

To jest proces. Nie ma uniwersalnego czasu, w jakim ma się on dokonać. To zależy od tego, jak głęboko w nas jest zakorzeniony brak poczucia wartości.

Jednej kobiecie zajmie to 10 sesji z coachem, ponieważ jej problem polega na dostrzeżeniu własnych mocnych stron, określeniu celu i drogi do niego, a dla innej to będzie terapia trwająca latami.

Nie ma jednego sposobu, jednego podejścia w psychoterapii, które by w cudowny sposób przywracało poczucie własnej wartości. Na każdą z nas będzie działać coś innego. Trzeba po prostu próbować.

Jestem w mojej pracy bardzo wyczulona na to, kiedy mogę pomóc danej kobiecie. Jeśli widzę, że bardziej przydałaby jej się psychoterapia, odsyłam ją tam.

Oczywiście osobnym tematem jest wstyd przed psychoterapią. Nadal wstydzimy się pójść do psychoterapeuty, aby nikt nie powiedział, że coś ze mną jest nie tak i sama sobie nie radzę. A to żaden wstyd. Ja uważam, że to świadczy o tym, że jestem dla siebie ważna i chcę sobie pomóc. Z troski o siebie i swoich najbliższych.

Zawsze powtarzam, że tylko kobieta, która wierzy w siebie, jest w stanie podobnie wychować swoje dzieci. Szczególnie córki.

Marzę o tym, abyśmy wychowały nowe pokolenie kobiet – mądrych, odważnych, znających własną wartość. Moją misją jest to, aby kobiety były ważne dla samych siebie i żeby tego uczyły swoje córki.

A co z wewnętrznym krytykiem?

Wewnętrzny krytyk to taki głos, który szepcze nam: „Nie jesteś wystarczająco mądra”, „Nie uda ci się”, „Jesteś za stara/za młoda”, „Za kogo ty się masz?”.

Nadaje czasami przez cały dzień. Jest upierdliwy i nieustępliwy. Blokuje wszelkie działania i sprawia, że nie podejmujemy wyzwań. Oddajemy mu władzę nad naszym życiem.

Jak się przysłuchamy, okazuje się, że mówi głosem naszej matki, naszego ojca, nauczyciela, ciotki, która zawsze nas krytykowała. A my go słuchamy i mu wierzymy. Nie kwestionujemy tego, co nam mówi, przyjmujemy to za pewnik. A w gruncie rzeczy to są tylko wpojone nam negatywne przekonania na temat świata i siebie. Czasami wystarczy jedna rozmowa, aby go rozbroić.

Często nie zauważamy, że to, co nam mówi, jest absurdalne. Ale gdy zaczynamy mu się przysłuchiwać widzimy, że wcale nie ma racji.
Jego zadaniem jest nas chronić, ostrzegać.

Nie polecam walki z nim. Zalecam go oswoić. Porozmawiać, dowiedzieć się, o co mu chodzi. Zaakceptować, bo ma go każda z nas. Nie znam osoby, która by go nie miała. Ja swojego oswoiłam i odebrałam moc sprawczą w moim życiu.

Jak utrwalić w sobie wypracowany proces zmian?

Po pierwsze trzeba go chcieć. Nic się nie zadzieje bez naszego zaangażowania. Żaden specjalista nie zamacha czarodziejska różdżką i w cudowny sposób nas nie odmieni.

Po drugie trzeba się przygotować na to, że czasami będzie naprawdę trudno. I wytrwać w tym najtrudniejszym momencie.

Po trzecie trzeba pamiętać, że to jest naprawdę proces. Jak już wspomniałam, to się nie zadzieje w ciągu 21 dni. Stare schematy myślenia i działania będą wracać, to nieuniknione. Gdy zachowamy się znów w sposób nie do końca taki, jakbyśmy chciały, nie należy się obwiniać i mówić, że to wszystko na marne. Należy to zaakceptować. I następnym razem spróbować inaczej.

Dobrze też odpowiedzieć sobie na pytanie, po co mi ta zmiana? Co dla mnie znaczy poczucie własnej wartości? Jak zmieni się moje życie, gdy zacznę bardziej w siebie wierzyć? Co wtedy będzie w moim zasięgu? Kto na tym skorzysta?

Odpowiedź na te pytania będzie naszą naturalną motywacją do zmian. A gdy jeszcze zapiszemy odpowiedzi, będziemy mogły do nich wracać w chwilach zwątpienia.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcie: www.sawinscy.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

MaMy Kalendarz. Idealne narzędzie do planowania dla rodziny

To, że każda mama jest mistrzynią planowania, organizowania, ogarniania tysiąca wątków w jednym czasie, to całkiem oczywiste, ale dlaczego miałaby być z tym wszystkim sama? Jak zachęcić całą rodzinę do planowania, do dzielenia się obowiązkami, do pamiętania o różnych BARDZO ważnych sprawach? W mojej rodzinie najlepiej sprawdza się MaMy Kalendarz! Zobaczcie najnowszą edycję i skorzystajcie ze zniżki!
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/08/2019
MaMy Kalendarz wersja 2019/2020

Cały tydzień przed nami! Ale MaMy Kalendarz 😉

MaMy Kalendarz ma układ tygodniowy, zaprojektowany tak, aby pomóc organizować życie rodzinne. Każdy domownik ma swoją rubrykę, w której można zapisywać wszystkie ważne, mniej ważne, przyjemne i mniej przyjemne czynności, jakie go czekają każdego dnia! Jest także miejsce na nagrody-naklejki, o wadze których nie trzeba przekonywać rodziców każdego przedszkolaka ;-).

W naszym domu, niedzielny wieczór to czas, kiedy planujemy, kto zawozi, a kto odbiera dzieci ze szkoły/przedszkola, kto z kim i kiedy idzie do lekarza. Kiedy są moje, a kiedy męża, spotkania i gimnastyki naszych dzieci. Czy też kiedy mamy czas dla siebie tylko we dwoje. Jakiś czas temu do planowania posługiwaliśmy się kalendarzem Google, ale o ile przyjemniej usiąść nad kalendarzem z pisakiem w ręku!

Patrząc na cały tydzień, szukamy także sposobów miłego wspólnego spędzania wolnego czasu.

Poważna zabawa z naklejkami?

Wspólne planowanie z naklejaniem będzie z pewnością wielką frajdą dla wszystkich domowników, szczególnie tych najmłodszych. Przeźroczysta nakładka na kalendarz pozwala planować i ustalać wydarzenia, które odbywają się regularnie. Ot, prosty i genialny pomysł.

Nasze dzieci są jeszcze na tyle małe, że dni tygodnia rozumieją tylko z nazwy, ale takie planowanie pozwala im lepiej zrozumieć, kiedy jest początek tygodnia i jak blisko do weekendu. Że tańcząca dziewczynka to gimnastyka, a samolot to delegacja taty… a może i wspólne wakacje ;-).

Podział obowiązków, czyli nieskończona lista spraw do załatwienia

Każda strona kalendarza kończy się perforowaną (czytaj do oderwania) listą zakupową. Zatem planując każdy tydzień, od razu można zapisywać co jest do kupienia i co najważniejsze w planowaniu, KTO ma to zrobić. Listę można sobie po prostu oderwać i pójść z nią do sklepu.

W naszej rodzinie zakupy jakoś inaczej się odbywają (sama nie wiem jak…), w każdym bądź razie, w tej części na zakupy planujemy sprawy do załatwienia: zamówić bilety do kina na niedzielny seans dla dzieci, zanieść pranie do magla czy kupić prezent dla Babci na urodziny. Ponieważ każdy ma swój kawałek do oderwania i swoją listę, trudniej o tym zapomnieć.

Piękny, prosty i elegancki…

MaMy Kalendarz jest taki, jaki powinien być rodzinny kalendarz! Zaplanowany idealnie i wykonany z wielką starannością o każdy szczegół. Grafika przyjemna dla oka sprawia, że spokojnie można zawiesić go na ścianie w salonie, przedpokoju, kuchni czy gabinecie (jeśli ktoś ma ;-)).

Czego kalendarz nie zawiera? Zbędnych elementów!

Każdy zestaw MaMy Kalendarza to:

  • kalendarz ścienny, 53 strony
  • odrywana lista zakupów lub spraw do załatwienia
  • przeźroczysta nakładka z naklejkami na imiona członków rodziny
  • arkusz naklejek (w tym naklejki motywacyjne oraz naklejki symbolizujące różne aktywności rodzinne/przypominajki)
  • 4 naklejki na plan lekcji, do przyklejenia na nakładkę
  • cienkopis przymocowany do kalendarza, dzięki czemu zawsze będzie pod ręką
  • praktyczna kieszonka na naklejki, rachunki, listy czy wszystkie inne ważne papierki!

Dodatkowo ze strony www.mamykalendarz.pl możemy pobrać dodatkowe karty do wykorzystania w trakcie całego tygodnia oraz zamówić same zestawy naklejek, gdy nam ich zabraknie.

Czegoś ci brakuje? Masz pomysł na dodatek do kalendarza?

Autorki czekają na Twoje opinie i sugestie!

Zdjęcia: Z archiwum Kalendarz MaMy

Odwiedź MaMy Kalendarz na Instagramie >>> 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Magiczne wakacje w Polsce szlakiem Parków Narodowych

Dokąd jechać na wakacje, żeby było ładnie, żeby dzieci się nie nudziły i żeby można było fajnie spędzać czas całą rodziną? Czy trzeba lecieć na drugi koniec świata, żeby zachwycać się niesamowitymi krajobrazami? Czy można uniknąć zgiełku popularnych kurortów?
  • Kasia Myślicka - 14/08/2019
dzieci na wycieczcie górskiej

Wakacje w Polsce

A może tak postawić na wakacje w rytmie slow? No tak, ale co z dziećmi? Nie będą się nudzić? Jeśli zabierzemy je na wydmy, gdzie poczują się niczym na pustyni, w skalne labirynty czy na spływ rzeką na pewno nie. Te i inne atrakcje znajdziemy w Parkach Narodowych, których w Polsce mamy aż 23! W tym 8 uznanych za światowy rezerwat biosfery! Dla porównania w Hiszpanii jest 15, a we Francji tylko 10 Parków Narodowych.

Wigierski Park Narodowy

Nazwa bierze się od jeziora Wigry, przepięknie położonego na Suwalszczyźnie. W parku jest w sumie ponad 40 jezior, wszystkie otoczone lasami należącymi do Puszczy Augustowskiej. Atrakcje typowe dla pojezierza – ryby, grzyby i kajaki. Na terenie parku wytyczonych jest sporo tras rowerowych. Wypożyczalnie kajaków znajdują się w miejscowości Wigry. Można także wybrać się na kilkudniowy spływ rzeką Czarna Hańcza lub popływać na najładniejszym jej odcinku przebiegającym przez Puszczę od Maćkowej Rudy (tu też są wypożyczalnie) do miejscowości Frącki. Lokalną atrakcją turystyczną jest kolejka wąskotorowa.

Najbardziej malownicza część Suwalszczyzny leży ok. 40 km na północ od Wigier. Poprzecinaną wzgórzami i jeziorami panoramę można podziwiać m.in. z Góry Zamkowej. Warto zajrzeć do miejscowość Smolniki, nad jezioro Jaczno czy do Stańczyk znanych z nieużywanych wiaduktów kolejowych przypominających rzymskie akwedukty.

Słowiński Park Narodowy

Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym to jeden z najpiękniejszych i najciekawszych odcinków polskiego wybrzeża. Wydmy znajdują się między morzem i jeziorem Łebsko, niedaleko miejscowości Rąbka, tuż za Łebą. Prowadzi do nich szlak pieszy, ale można także się dostać statkiem lub „maleksowymi” taksówkami.

Co jeszcze można robić w okolicy? Wspinać się na platformy widokowe, robić wycieczki do latarni morskich czy wybrać się na poszukiwanie najpiękniejszych i najmniej zatłoczonych bałtyckich plaż. W tym celu musimy podjechać kawałek dalej w stronę Ustki, m.in. do miejscowości Orzechowo i Pąddąbie.

Roztoczański Park Narodowy

Kolejny przyrodniczy skarb naszego kraju to Roztocze. Poprzecinane szlakami turystycznymi, trasami dydaktycznymi i ścieżkami rowerowymi to idealny kierunek, jeśli chcemy zaszczepić dzieciom miłość do przyrody. Różnej długości trasy rowerowe na płaskim terenie wspaniale nadają się na rodzinne wycieczki. Warto wybrać się do rezerwatu przyrody nad rzeką Tawia – gęsto zarośnięte brzegi rzeki na myśl przywodzą dżunglę :), a wspaniałej atmosfery dodają drewniane mostki przerzucone przez rzekę.

Możesz też poznać 7 zasad udanych, górskich wycieczek z dziećmi >>>

Na terenie Parku jest kilka zalewów z kąpieliskami, a w Zwierzyńcu można wybrać się na kilkugodzinny spływ rzeką Wieprz. Symbolem Parku jest konik polski, którego można spotkać w rezerwatach. W okolicach warto odwiedzić Puławy i Nałęczów – jedno z najpiękniejszych polskich uzdrowisk. Z kolei w Zamościu można zwiedzić odrestaurowaną twierdzę oraz przejść podziemną trasą

Park Narodowy Góry Stołowych

Jedno z najciekawszych miejsc w polskich górach na wyjazd z dziećmi to właśnie Góry Stołowe. Niesamowite formacje skalne pozwalają puścić wodze wyobraźni i przenieść się w iście baśniowe klimaty. Fantazyjne formy skalne można znaleźć m.in. w masywie Szczelińca Wielkiego, a tak zwane Skalne Grzyby na terenie między miejscowościami Batorów i Karłów.

Z kolei w Błędnych Skałach znajdują się skalne labirynty. Ciekawie prezentują się także Radkowskie Skały i Filary Skalne. W obszarze chronionym u podnóży Szczelińca Wielkiego znajduje się przepiękny Wodospad Pośny. Do wszystkich tych miejsc prowadzą świetnie oznakowane szlaki piesze. Na obrzeżach Parku leży najładniejsze z polskich uzdrowisk – Kudowa-Zdrój, a także Duszniki-Zdrój i Polanica.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Myślicka
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail