Czego szukasz

Poczucie własnej wartości – dlaczego jest takie ważne?

O tym dlaczego tak ważne jest poczucie własnej wartości, co wpływa na jego obniżenie i co możemy zrobić, aby je podnieść i wzmocnić, rozmawiam z Martą Szelejak, która od kilku lat „pomaga kobietom żyć odważnie i w poczuciu własnej wartości i osobistej mocy”. Jak sama również podkreśla – „chce wspierać kobiety, aby stały się „Bohaterkami własnego życia”.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 26/02/2018

Marto mamy porozmawiać o poczuciu własnej wartości. Zacznijmy może od definicji. Co to jest poczucie własnej wartości?

Dla mnie jest to sposób, w jaki o sobie myślę. Czy uważam się za osobę wartościową, która ma bardzo dużo do zaoferowania innym prywatnie i zawodowo, ale czasem popełnia błędy, czy też uważam się za osobę, która jest gorsza od innych, wszystko robi źle, a tylko czasami coś jej się udaje, bo akurat miała szczęście.

Poczucie własnej wartości można porównać do obrazu siebie. A to, w jaki sposób malujemy ten obraz, jakich używamy kolorów, wpływa na to, jakie mamy życie. Bo odbija się na jego wszystkich obszarach – związkach, które tworzymy, sposobie, w jaki wychowujemy dzieci i w tym, co im przekazujemy, a także w pracy, którą wykonujemy.

Poczucie własnej wartości to wiara w siebie. W to, że jestem wystarczająco dobra, aby kierować swoim życiem. To zaufanie, że mam takie cechy i umiejętności, dzięki którym mogę się spełniać zawodowo i prywatnie. To także szacunek do samej siebie i dbanie o siebie.

Co może być przyczyną braku wiary w siebie i we własną wartość?

Najczęstszą przyczyną jest to, czego doświadczyliśmy w dzieciństwie. Jeśli dorastałyśmy w domu, w którym traktowano nas źle, czyli nasze zdanie było ignorowane, nie poświęcano nam czasu, słyszeliśmy wyzwiska pod własnym adresem czy doświadczyliśmy przemocy fizycznej, to trudno to później odbudować. Takie dziecko wykształca w sobie głębokie poczucie, że nie jest ważne. I to jest głęboka rana na całe życie.

Będąc dzieckiem nie weryfikujemy tego, co mówią nam rodzice czy inne ważne osoby. Jeśli mama mówi, że jesteś np. głupia, dziwna czy inna, przyjmujesz to za pewnik. Nie umiesz zakwestionować takiej opinii. Nie wiesz, że to nieprawda. Jeśli słyszysz to często, wierzysz w to.

Nierzadko w rodzinach musimy zasłużyć na coś – na nagrodę, na uwagę rodziców, na pochwałę. Musimy się starać bardzo mocno, a jeśli nie uda nam się spełnić oczekiwań, jesteśmy karani, wypomina nam się, że np. Ania to dostała 5, więc musi być mądrzejsza. Rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, jak często krzywdzą swoje dzieci. A takie dziecko dorasta i myśli o sobie, że jest niewystarczające, niezdarne, niegrzeczne.

Do tego dochodzi wychowywanie dziewczynek, przykazy, żeby były miłe i nie sprawiały kłopotu. „Pokorne cielę dwie matki ssie”, „Siedź cicho i tak cię znajdą”. Dziewczynkom wiele rzeczy nie wypada, są uczone bierności. Oczywiście nie we wszystkich domach, ale często się tak zdarza.

Drugim obszarem, który ma wpływ na nasze poczucie własnej wartości jest szkoła, w której znów wkłada się nas w ramy. Jesteśmy oceniani według schematów. Często to bardzo krzywdzące.

Budujemy opinie na nasz temat, szczególnie w pierwszych klasach, na podstawie oceny konkretnego nauczyciela. Nie bierzemy pod uwagę, że może się on po prostu mylić.

To, jakie dostajemy oceny w szkole, jest też podstawą tego, jak później jesteśmy traktowani w domu i koło się zamyka.

Trzeci obszar, który kształtuje nasze poczucie wartości, to kontakty społeczne. Najpierw z rodzeństwem, później w przedszkolu i w szkole, a w końcu w pracy i w innych grupach społecznych. Porównujemy się z innymi. Patrzymy najpierw, jakie ktoś ma zabawki, później oceny, ubrania, przyjaciół, a w końcu pracę, dom czy samochód. I te porównania działają albo na naszą korzyść i wówczas mamy okazję się pozornie dowartościować albo na naszą niekorzyść i rodzące się poczucie bycia gorszym.

Nie bez znaczenia, szczególnie dla kobiet, są media. Widzimy piękne kobiety sukcesu, z udanymi karierami, mężami i do tego wspaniałymi, grzecznymi dziećmi. Kobiety, które świetnie wyglądają, są uśmiechnięte i wypoczęte. Nie bierzemy tylko pod uwagę, że to wszystko jest wykreowane. I że prawdziwe życie tych kobiet jest jednak inne. A my się porównujemy z tymi chodzącymi ideałami.

Jakie emocje i uczucia towarzyszą najczęściej niskiemu poczuciu własnej wartości?

Kobieta z niskim poczuciem wartości bardzo często czuje się gorsza od innych. Jakiekolwiek porównania przeważnie wypadają na jej niekorzyść. Patrzy na inne kobiety i myśli, że są lepsze od niej, lepiej sobie radzą w życiu. Nie widzi przy tym całości życia danej kobiety, a ocenia ją tylko przez pryzmat wyglądu czy sukcesu, jaki odniosła.

Często czuje, że nie ma wpływu na własne życie. Nie jest w stanie odważnie usiąść za kierownicą własnego życia. Taka kobieta często nie podejmuje wyzwań, bo nie wierzy, że jej się uda. Woli tkwić w bezpiecznym miejscu, np. w związku, który ją unieszczęśliwia czy w pracy, w której się nie spełnia. Nie wierzy, że jest w stanie coś z tym zrobić.

To wszystko powoduje, że często ma obniżony nastrój, jest wycofana, bierna. Mogą jej towarzyszyć stany lękowe. Może czuć wstyd za to, jaka jest i czym się w życiu zajmuje.

Osoba z niskim poczuciem wartości ma małą samoświadomość. Nie wie, kim tak naprawdę jest, nie zna swoich mocnych stron, za to swoje wady potrafi wymienić obudzona w środku nocy.

Często ma problem z emocjami. Po pierwsze nie umie ich nazwać, a po drugie radzić sobie z nimi. Często tłumi złość i inne „negatywne” emocje. Mówię to w cudzysłowie, bo uważam, że nie ma złych emocji, każda przekazuje nam jakąś informację. Taka osoba stawia innych przed samą sobą, dąży do ich zadowolenia, aprobaty, często kosztem samej siebie. Co ważne, sabotuje własne działania.

Mogę to powiedzieć na przykładzie kobiet, z którymi pracuję na co dzień, czyli właścicielkami własnych firm. Często utykają w impasie, bo nie wierzą w siebie. Stwarzają sobie wymówki – zrobię kolejny kurs i dopiero wtedy będę gotowa. Dowiem się jeszcze więcej o reklamie na Facebooku i wtedy zacznę działać.

I kończy się taki kurs, a ona chowa wiedzę do szuflady i szuka kolejnych wymówek. A tak naprawdę nie wierzy w siebie lub w swój produkt. Nie wierzy, że ma już w sobie wszystko, aby działać. Bardzo często też porównuje się z konkurencją. Nie bierze jednak pod uwagę, że konkurencja działa np. 4 lata dłużej i też zaczynała od zera.

Jak możemy podnieść, poprawić poczucie własnej wartości? Jak pracować nad sobą?

Pierwszy krok to podniesienie samoświadomości. Aby mieć poczucie, że jestem wartościową, fajną osobą, to muszę wiedzieć, kim tak naprawdę jestem.

Określić, co jest dla mnie w życiu ważne, jakie mam potrzeby. Ale także jakie są granice, które chcę postawić innym. Należy nawiązać kontakt z tą najgłębszą cząstką mnie, niezależną od pełnionych ról i powinności, które czynię w życiu. Przyjrzyj się, jaki jest ten obraz siebie obecnie? Jak byś siebie opisała? Gdybyś miała narysować swój portret, to jakby wyglądał?

Posłuchaj i najlepiej wynotuj to, co do siebie i o sobie mówisz w ciągu dnia. Jakimi słowami siebie opisujesz? Jeśli mówisz do siebie w negatywny sposób, w jaki nie powiedziałabyś do nikogo innego, to czas się sobą zaopiekować.

Bardzo trudno wykonać ten pierwszy krok. Wymaga odwagi, aby przyznać, że coś w naszym życiu jest nie tak. Na co dzień żyjemy w strefie komfortu, o której już wspomniałam. Aby zaszła zmiana, musimy sobie uświadomić, że teraz jest po prostu niewygodnie w miejscu, w którym jesteśmy. Musimy podjąć decyzję, że coś zrobię z moim życiem. I że wytrwam, pomimo trudności. A one na pewno się pojawią.

Drugi krok to samoakceptacja. Rozumiem to przez przyjęcie tego, jaka jestem, z całym zestawem wad, błędnych decyzji, nieprzemyślanych działań. Ale też z całym zestawem pozytywnych cech, które czasami trudno nam wyszukać.

To też akceptacja punktu, w którym się obecnie znalazłam. Uporządkowanie przeszłości, czasami wybaczenie innym lub sobie.

To nie jest łatwe, ale trudno będzie iść do przodu bez analizy tego, co sprawiło, że jestem w tym miejscu i co sprawia, że nie idę do przodu.

Trzeci krok to decyzja, co zrobię z tym, co wypracowałam w dwóch poprzednich krokach. Czy zostawiam wszystko, jak jest – różnych powodów, czasami czujemy, że nie mamy siły w tym momencie się z tym mierzyć i to też jest w porządku – czy też spróbuję coś zmienić.

To czas wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Zastanowienie się, co konkretnie chcę zmienić i w jaki sposób. Opracowanie celu i planu.

To jest trudne, szczególnie, jeśli robi się to samodzielnie. Ważne, aby dowiedzieć się, jak to zrobić, aby nie narażać się na kolejne frustracje – że coś planuję, określam kroki, ale tego nie osiągam, więc to dla mnie potwierdzenie, że nie nadaję się do tego. A ten cel jest często po prostu źle sformułowany.

To, co możemy zrobić same, to sięgać po darmową wiedzę, której jest naprawdę dużo w Internecie. Powstają kursy, szkolenia w tym temacie. Są wartościowe książki.

Ja bardzo polecam współpracę z drugą osobą. Gdy myślimy i działamy w jakimś schemacie, to trudno go przełamać. Nie każdy ma umiejętność spojrzenia na siebie z boku lub z innej perspektywy. Z reguły widzimy wszystko tylko przez swoją soczewkę. A inna osoba poszerzy nam pole widzenia. Spojrzy na nas inaczej, bez oceniania. Z ciekawością. Zada pytania, których same sobie nie zadamy. Pomoże zakwestionować to, w co tak bardzo wierzymy na swój temat.

Czy można określić czas, który jest potrzebny do pracy nad sobą, czy raczej chodzi o systematyczność i wytrwałość?

Systematyczność i wytrwałość jak najbardziej jest potrzebna. Zmiana nie zachodzi w 21 dni. To byłoby cudowne, gdybyśmy mogły w tak krótkim czasie przepracować wszelkie blokady, negatywne przekonania o sobie i obawy.

To jest proces. Nie ma uniwersalnego czasu, w jakim ma się on dokonać. To zależy od tego, jak głęboko w nas jest zakorzeniony brak poczucia wartości.

Jednej kobiecie zajmie to 10 sesji z coachem, ponieważ jej problem polega na dostrzeżeniu własnych mocnych stron, określeniu celu i drogi do niego, a dla innej to będzie terapia trwająca latami.

Nie ma jednego sposobu, jednego podejścia w psychoterapii, które by w cudowny sposób przywracało poczucie własnej wartości. Na każdą z nas będzie działać coś innego. Trzeba po prostu próbować.

Jestem w mojej pracy bardzo wyczulona na to, kiedy mogę pomóc danej kobiecie. Jeśli widzę, że bardziej przydałaby jej się psychoterapia, odsyłam ją tam.

Oczywiście osobnym tematem jest wstyd przed psychoterapią. Nadal wstydzimy się pójść do psychoterapeuty, aby nikt nie powiedział, że coś ze mną jest nie tak i sama sobie nie radzę. A to żaden wstyd. Ja uważam, że to świadczy o tym, że jestem dla siebie ważna i chcę sobie pomóc. Z troski o siebie i swoich najbliższych.

Zawsze powtarzam, że tylko kobieta, która wierzy w siebie, jest w stanie podobnie wychować swoje dzieci. Szczególnie córki.

Marzę o tym, abyśmy wychowały nowe pokolenie kobiet – mądrych, odważnych, znających własną wartość. Moją misją jest to, aby kobiety były ważne dla samych siebie i żeby tego uczyły swoje córki.

A co z wewnętrznym krytykiem?

Wewnętrzny krytyk to taki głos, który szepcze nam: „Nie jesteś wystarczająco mądra”, „Nie uda ci się”, „Jesteś za stara/za młoda”, „Za kogo ty się masz?”.

Nadaje czasami przez cały dzień. Jest upierdliwy i nieustępliwy. Blokuje wszelkie działania i sprawia, że nie podejmujemy wyzwań. Oddajemy mu władzę nad naszym życiem.

Jak się przysłuchamy, okazuje się, że mówi głosem naszej matki, naszego ojca, nauczyciela, ciotki, która zawsze nas krytykowała. A my go słuchamy i mu wierzymy. Nie kwestionujemy tego, co nam mówi, przyjmujemy to za pewnik. A w gruncie rzeczy to są tylko wpojone nam negatywne przekonania na temat świata i siebie. Czasami wystarczy jedna rozmowa, aby go rozbroić.

Często nie zauważamy, że to, co nam mówi, jest absurdalne. Ale gdy zaczynamy mu się przysłuchiwać widzimy, że wcale nie ma racji.
Jego zadaniem jest nas chronić, ostrzegać.

Nie polecam walki z nim. Zalecam go oswoić. Porozmawiać, dowiedzieć się, o co mu chodzi. Zaakceptować, bo ma go każda z nas. Nie znam osoby, która by go nie miała. Ja swojego oswoiłam i odebrałam moc sprawczą w moim życiu.

Jak utrwalić w sobie wypracowany proces zmian?

Po pierwsze trzeba go chcieć. Nic się nie zadzieje bez naszego zaangażowania. Żaden specjalista nie zamacha czarodziejska różdżką i w cudowny sposób nas nie odmieni.

Po drugie trzeba się przygotować na to, że czasami będzie naprawdę trudno. I wytrwać w tym najtrudniejszym momencie.

Po trzecie trzeba pamiętać, że to jest naprawdę proces. Jak już wspomniałam, to się nie zadzieje w ciągu 21 dni. Stare schematy myślenia i działania będą wracać, to nieuniknione. Gdy zachowamy się znów w sposób nie do końca taki, jakbyśmy chciały, nie należy się obwiniać i mówić, że to wszystko na marne. Należy to zaakceptować. I następnym razem spróbować inaczej.

Dobrze też odpowiedzieć sobie na pytanie, po co mi ta zmiana? Co dla mnie znaczy poczucie własnej wartości? Jak zmieni się moje życie, gdy zacznę bardziej w siebie wierzyć? Co wtedy będzie w moim zasięgu? Kto na tym skorzysta?

Odpowiedź na te pytania będzie naszą naturalną motywacją do zmian. A gdy jeszcze zapiszemy odpowiedzi, będziemy mogły do nich wracać w chwilach zwątpienia.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zobacz jak Marta wspiera kobiety!

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcie: www.sawinscy.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

10 pomysłów na to, co zrobić w wakacje z dziećmi?

W ostatnich tygodniach roku szkolnego jest to najczęściej zadawane sobie pytanie przez rodziców. - Co zrobić z dziećmi w wakacje? Dzieci w wieku przedszkolnym mogą liczyć jeszcze na opiekę pełniących w czasie wakacji dyżury oddziałów przedszkolnych. Natomiast dzieci w wieku szkolnym? Tutaj duże wyzwanie mają przed sobą rodzice.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 20/06/2018
dziewczynka puszcza bańki mydlane

Dla jednych to najbardziej wyczekiwany czas w roku. Innym kojarzą się z jeszcze większym wyzwaniem logistycznym niż rok szkolny. Wakacje. Mają być czasem odpoczynku, regeneracji i wytchnienia. I na pewno są. I na pewno cieszy nas perspektywa choćby dwutygodniowego czy tygodniowego rodzinnego wypoczynku.

Tylko co pozostałym czasem? Jak możemy zagospodarować wakacyjny okres tak, żeby nikt za bardzo nie ucierpiał i żebyśmy my mogli nadal pracować, a dzieci były zaopiekowane? Mamy dla Was kilka podpowiedzi.

1. Lato w szkole lub półkolonie

W wielu szkołach są organizowane dla dzieci zajęcia w ramach tzw. „lata w szkole”. Podczas tej formy spędzania wakacji dzieci mają wypełnione po brzegi dni różnego rodzaju aktywnościami. Są to wyjazdy na wycieczki, na warsztaty, zwiedzanie, wypad do zoo, kina lub place zabaw. A jeśli pozostają na terenie szkoły są angażowane w różnego rodzaju gry i zawody.

Podobnie wyglądają półkolonie, które mogą być organizowane przez domy kultury, świetlice, a również szkoły. Dużym plusem tak zorganizowanych wakacji jest niska cena.

2. Obóz, kolonie

To już propozycja dla starszych dzieci, choć pewnie znajdą się i maluchy 7 – 8 letnie, które bez obaw wyjadą na takie dwutygodniowe wakacje bez rodziców. Po powrocie często okazuje się, że wyjazd bardziej przeżywali rodzice niż dziecko, które do domu wraca zadowolone i bogatsze o dwa tygodnie samodzielności.

3. Opiekunka

Opcja, która niejednej mamie pewnie ratowała już życie, jednak tu musimy liczyć się z większymi kosztami. Taki rodzaj opieki warto zaplanować i przemyśleć dużo wcześniej. Niezależnie od tego czy ponownie poprosimy się o pomoc byłą nianię naszego dziecka, czy będziemy szukać kogoś nowego, musimy liczyć się z potrzebą oswojenia się dziecka z opiekunką, tym bardziej, że planujesz, aby spędzali razem gro wakacyjnego czasu.

4. Opieka Babci i Dziadka

Zarówno fakt posiadania dziadków na miejscu, jak i poza miejscem zamieszkania, mają swoje zalety. Dziadkowie na miejscu mogą praktycznie każdego dnia zaopiekować się Twoimi dziećmi, natomiast w przypadku gdy mieszkają w innej miejscowości, możesz im „sprzedać” swoją pociechę na kilka cennych dni.

5. Dziadkowie kwaterują u Ciebie

To może jest opcja bardziej z tych ostatecznych, bo wszystko zależy od Twoich relacji z rodziną. Jednak gdy nie ma innego wyjścia, to świadomość, że możesz szybko rano wybiec z domu nie martwiąc się kto zadba o śniadanie Twojego dziecka i uświadamiając się, że to opcja tylko na chwilę, jest nie do przecenienia.

6. Wyjazd z dziadkami

To może być gospodarstwo agroturystyczne blisko Twojej miejscowości albo dwutygodniowy pobyt nad morzem lub w górach. Wszystko zależy od pomysłu i preferencji głównych zainteresowanych. Ważne, że taki wyjazd z dziadkami może być dla dziecka cennym doświadczeniem, kiedyś ciepłym wspomnieniem i wartościową relacją, bo zupełnie inaczej jest przebywać z dziadkami w ich, czy własnym domu, a zupełnie innym, wspólny wyjazd po przygodę.

7. Wyjazd do rodziny

Może nigdy nie przyszło Ci do głowy, żeby wysłać swoje dziecko do dawno nie widzianej, ale lubianej przez Ciebie cioci. Może masz w bliskiej rodzinie kogoś kto chętnie zajmie się Twoim dzieckiem i pokaże okolice, w których na co dzień mieszka, a Twoje dziecko przy okazji pozna nowe miejsca.

8. Rodzina odwiedza Ciebie

Taka perspektywa może w pierwszej chwili wyglądać jak czekający Cię armageddon, ale to wcale nie musi się tak skończyć. Ty wychodzisz do pracy, a Twoje dziecko ma nie tylko opiekę, ale też towarzystwo kuzynów, z którymi może spędzać czas na wspólnej zabawie. Dawniej częściej praktykowało się takie zjazdy rodzinne i wakacje były świetną okazją do spotkania się i spędzenia czasu w rodzinnym gronie.

9. Opieka wymienna

To zapewne nie jest opcja dla każdego, ale jest wiele rodzin, w których jeden z rodziców ma możliwość pracy zmianowej, bądź pracy bardzo elastycznej. Do południa, kiedy to Ty jesteś w pracy, dziećmi może zajmować się Twój partner, który ma możliwość pracy na dwie zmiany. Lub odwrotnie, Ty mając przykładowo możliwość pracy elastycznej, wykonujesz ją popołudniem i  wieczorem, kiedy to opiekę nad dziećmi przejmuje Twój partner po powrocie z pracy. Kombinacji może tu być bardzo wiele.

10. Telepraca lub praca zdalna

Mając możliwość pracy zdalnej lub telepracy możesz pracować z każdego miejsca. Zatem możesz zabrać swoje dziecko gdzieś, gdzie będzie mogło sie swobodnie i bezpiecznie bawić, a Ty mając na nie oko, będziesz mogła poświęcić się pracy.

Podobnie mając możliwość pracy w domu, choć nie jest to wcale takie łatwe i oczywiste, możesz, przygotowując sobie wszystko wcześniej (np. podpowiedzi zabaw dla znudzonego dziecka, czy przekąsek poprawiających nastrój), być się ze swoją pociechą, jednocześnie wykonując swoje obowiązki służbowe.

I na koniec….

Pamiętaj Droga Mamo, że to nie tylko Twoje zadanie. Nie tylko Ty musisz zachodzić w głowę, jak i jaką opiekę zapewnić swojemu dziecku na czas wakacji w chwilach, gdy Ty musisz poświęcić się pracy. To również zadanie dla ich Taty i warto wspólnie poświęcić czas na zaplanowanie, zastanowienie i podzielenie się opieką nad dziećmi.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Dobry Start – wszystko co musisz wiedzieć i wniosek do pobrania

Dobry Start to nowy program rządowy mający być wsparciem dla rodzin i inwestycją w edukację polskich dzieci. Uczniowie rozpoczynający we wrześniu rok szkolny 2018/2019 otrzymają 300 zł jednorazowego wsparcia na wyprawkę szkolną.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 19/06/2018

Program rządowy Dobry Start

Badania CBOS wykazały, że rodzina z jednym dzieckiem w roku szkolnym 2017/2018 na wyprawkę szkolną poniosła koszty rzędu 686 zł, co przy dwójce dzieci daje już sumę 1268 zł, przy trojgu dzieci kwota ta rośnie do 1729 zł.

Stąd pomysł rządu na wsparcie rodzin uczniów rozpoczynających rok szkolny o 300 zł. Pomoc ma trafić do ponad 4,6 mln uczniów.

300 zł jednorazowego wsparcia ma trafić do wszystkich uczniów rozpoczynających od września naukę niezależnie od wysokości dochodów ich rodziców. Program obejmuje zarówno dzieci wychowujące się w rodzinach, jak i te będące pod opieką rodzin zastępczych.

Dla kogo wsparcie?

Świadczenie Dobry Start przysługuje raz w roku szkolnym dzieciom do ukończenia przez nie 20 roku życia. W przypadku dzieci niepełnosprawnych granica wieku to ukończone 24 lata.

Świadczenie nie przysługuje dzieciom uczęszczającym do przedszkoli oraz tym, które realizują roczne przygotowanie przedszkolne w oddziałach zerówek, zarówno w szkole jaki i przedszkolu.

 Jak otrzymać 300 zł świadczenia?

Należy złożyć wniosek. Mogą to zrobić: mama lub tata, opiekun prawny bądź faktyczny dziecka, w przypadku rodzin zastępczych – rodzic zastępczy, dyrektor placówki opiekuńczo – wychowawczej lub osoba prowadząca rodzinny dom dziecka.

Gdzie można złożyć wniosek?

Podobnie jak w przypadku programu „Rodzina 500 plus”, wnioski w ramach programu Dobry Start będą przyjmowane i realizowane przez te same instytucje. Zatem możemy to zrobić w takich instytucjach jak urząd miasta lub gminy, ośrodek pomocy społecznej lub inną, właściwą dla miejsca zamieszkania jednostkę organizacyjną. W przypadku powiatów świadczenia te będą realizowane przez powiatowe centra pomocy rodzinie.

Kiedy można złożyć wniosek?

Wniosek można składać już od 1 lipca online przez stronę Ministerstwa Rodziny empatia.mrpips.gov.pl oraz przez bankowość elektroniczną takich banków, jak: Alior Bank SA, Bank Millennium SA, Bank Pekao SA, Bank Pocztowy SA, Bank Polskiej Spółdzielczości SA oraz wybrane zrzeszone Banki Spółdzielcze, Credit Agricole Bank Polska SA, Getin Noble Bank SA, ING Bank Śląski SA, mBank SA, Nest Bank S.A, PKO Bank Polski SA (oraz Inteligo), SGB-Bank SA oraz wybrane zrzeszone Banki Spółdzielcze. Możliwość składania wniosku będzie dostępna niebawem również w Banku BGŻ BNP Paribas.

Bank Zachodni WBK włączy się w akcję informacyjną o programie “Dobry Start” i będzie zachęcać do złożenia wniosku korzystając z Profilu zaufanego.

Natomiast od 1 sierpnia będzie można złożyć wnioski również drogą tradycyjną, czyli papierową.

Ważne informacja! Wniosek należy złożyć do 30 listopada.

Kiedy zostaną wypłacone pieniądze?

Wnioski złożone w lipcu i sierpniu to gwarancja, że rodziny otrzymają wyprawkę nie później niż 30 września. Wnioski złożone później, czyli w kolejnych miesiącach, będą rozpatrywane przez gminy i również będą wypłacane środki w przeciągu maksymalnie 2 miesięcy od daty złożenia wniosku.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: www.mrpips.gov.pl/DobryStart

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 30 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu “Dobry Start”

Żródło: Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej

Zdjęcie: Storyblocks.com

Załączniki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail