Czego szukasz

Poczucie własnej wartości – dlaczego jest takie ważne?

O tym dlaczego tak ważne jest poczucie własnej wartości, co wpływa na jego obniżenie i co możemy zrobić, aby je podnieść i wzmocnić, rozmawiam z Martą Szelejak, która od kilku lat „pomaga kobietom żyć odważnie i w poczuciu własnej wartości i osobistej mocy”. Jak sama również podkreśla – „chce wspierać kobiety, aby stały się „Bohaterkami własnego życia”.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 26/02/2018

Marto mamy porozmawiać o poczuciu własnej wartości. Zacznijmy może od definicji. Co to jest poczucie własnej wartości?

Dla mnie jest to sposób, w jaki o sobie myślę. Czy uważam się za osobę wartościową, która ma bardzo dużo do zaoferowania innym prywatnie i zawodowo, ale czasem popełnia błędy, czy też uważam się za osobę, która jest gorsza od innych, wszystko robi źle, a tylko czasami coś jej się udaje, bo akurat miała szczęście.

Poczucie własnej wartości można porównać do obrazu siebie. A to, w jaki sposób malujemy ten obraz, jakich używamy kolorów, wpływa na to, jakie mamy życie. Bo odbija się na jego wszystkich obszarach – związkach, które tworzymy, sposobie, w jaki wychowujemy dzieci i w tym, co im przekazujemy, a także w pracy, którą wykonujemy.

Poczucie własnej wartości to wiara w siebie. W to, że jestem wystarczająco dobra, aby kierować swoim życiem. To zaufanie, że mam takie cechy i umiejętności, dzięki którym mogę się spełniać zawodowo i prywatnie. To także szacunek do samej siebie i dbanie o siebie.

Co może być przyczyną braku wiary w siebie i we własną wartość?

Najczęstszą przyczyną jest to, czego doświadczyliśmy w dzieciństwie. Jeśli dorastałyśmy w domu, w którym traktowano nas źle, czyli nasze zdanie było ignorowane, nie poświęcano nam czasu, słyszeliśmy wyzwiska pod własnym adresem czy doświadczyliśmy przemocy fizycznej, to trudno to później odbudować. Takie dziecko wykształca w sobie głębokie poczucie, że nie jest ważne. I to jest głęboka rana na całe życie.

Będąc dzieckiem nie weryfikujemy tego, co mówią nam rodzice czy inne ważne osoby. Jeśli mama mówi, że jesteś np. głupia, dziwna czy inna, przyjmujesz to za pewnik. Nie umiesz zakwestionować takiej opinii. Nie wiesz, że to nieprawda. Jeśli słyszysz to często, wierzysz w to.

Nierzadko w rodzinach musimy zasłużyć na coś – na nagrodę, na uwagę rodziców, na pochwałę. Musimy się starać bardzo mocno, a jeśli nie uda nam się spełnić oczekiwań, jesteśmy karani, wypomina nam się, że np. Ania to dostała 5, więc musi być mądrzejsza. Rodzice nawet nie zdają sobie sprawy, jak często krzywdzą swoje dzieci. A takie dziecko dorasta i myśli o sobie, że jest niewystarczające, niezdarne, niegrzeczne.

Do tego dochodzi wychowywanie dziewczynek, przykazy, żeby były miłe i nie sprawiały kłopotu. „Pokorne cielę dwie matki ssie”, „Siedź cicho i tak cię znajdą”. Dziewczynkom wiele rzeczy nie wypada, są uczone bierności. Oczywiście nie we wszystkich domach, ale często się tak zdarza.

Drugim obszarem, który ma wpływ na nasze poczucie własnej wartości jest szkoła, w której znów wkłada się nas w ramy. Jesteśmy oceniani według schematów. Często to bardzo krzywdzące.

Budujemy opinie na nasz temat, szczególnie w pierwszych klasach, na podstawie oceny konkretnego nauczyciela. Nie bierzemy pod uwagę, że może się on po prostu mylić.

To, jakie dostajemy oceny w szkole, jest też podstawą tego, jak później jesteśmy traktowani w domu i koło się zamyka.

Trzeci obszar, który kształtuje nasze poczucie wartości, to kontakty społeczne. Najpierw z rodzeństwem, później w przedszkolu i w szkole, a w końcu w pracy i w innych grupach społecznych. Porównujemy się z innymi. Patrzymy najpierw, jakie ktoś ma zabawki, później oceny, ubrania, przyjaciół, a w końcu pracę, dom czy samochód. I te porównania działają albo na naszą korzyść i wówczas mamy okazję się pozornie dowartościować albo na naszą niekorzyść i rodzące się poczucie bycia gorszym.

Nie bez znaczenia, szczególnie dla kobiet, są media. Widzimy piękne kobiety sukcesu, z udanymi karierami, mężami i do tego wspaniałymi, grzecznymi dziećmi. Kobiety, które świetnie wyglądają, są uśmiechnięte i wypoczęte. Nie bierzemy tylko pod uwagę, że to wszystko jest wykreowane. I że prawdziwe życie tych kobiet jest jednak inne. A my się porównujemy z tymi chodzącymi ideałami.

Jakie emocje i uczucia towarzyszą najczęściej niskiemu poczuciu własnej wartości?

Kobieta z niskim poczuciem wartości bardzo często czuje się gorsza od innych. Jakiekolwiek porównania przeważnie wypadają na jej niekorzyść. Patrzy na inne kobiety i myśli, że są lepsze od niej, lepiej sobie radzą w życiu. Nie widzi przy tym całości życia danej kobiety, a ocenia ją tylko przez pryzmat wyglądu czy sukcesu, jaki odniosła.

Często czuje, że nie ma wpływu na własne życie. Nie jest w stanie odważnie usiąść za kierownicą własnego życia. Taka kobieta często nie podejmuje wyzwań, bo nie wierzy, że jej się uda. Woli tkwić w bezpiecznym miejscu, np. w związku, który ją unieszczęśliwia czy w pracy, w której się nie spełnia. Nie wierzy, że jest w stanie coś z tym zrobić.

To wszystko powoduje, że często ma obniżony nastrój, jest wycofana, bierna. Mogą jej towarzyszyć stany lękowe. Może czuć wstyd za to, jaka jest i czym się w życiu zajmuje.

Osoba z niskim poczuciem wartości ma małą samoświadomość. Nie wie, kim tak naprawdę jest, nie zna swoich mocnych stron, za to swoje wady potrafi wymienić obudzona w środku nocy.

Często ma problem z emocjami. Po pierwsze nie umie ich nazwać, a po drugie radzić sobie z nimi. Często tłumi złość i inne „negatywne” emocje. Mówię to w cudzysłowie, bo uważam, że nie ma złych emocji, każda przekazuje nam jakąś informację. Taka osoba stawia innych przed samą sobą, dąży do ich zadowolenia, aprobaty, często kosztem samej siebie. Co ważne, sabotuje własne działania.

Mogę to powiedzieć na przykładzie kobiet, z którymi pracuję na co dzień, czyli właścicielkami własnych firm. Często utykają w impasie, bo nie wierzą w siebie. Stwarzają sobie wymówki – zrobię kolejny kurs i dopiero wtedy będę gotowa. Dowiem się jeszcze więcej o reklamie na Facebooku i wtedy zacznę działać.

I kończy się taki kurs, a ona chowa wiedzę do szuflady i szuka kolejnych wymówek. A tak naprawdę nie wierzy w siebie lub w swój produkt. Nie wierzy, że ma już w sobie wszystko, aby działać. Bardzo często też porównuje się z konkurencją. Nie bierze jednak pod uwagę, że konkurencja działa np. 4 lata dłużej i też zaczynała od zera.

Jak możemy podnieść, poprawić poczucie własnej wartości? Jak pracować nad sobą?

Pierwszy krok to podniesienie samoświadomości. Aby mieć poczucie, że jestem wartościową, fajną osobą, to muszę wiedzieć, kim tak naprawdę jestem.

Określić, co jest dla mnie w życiu ważne, jakie mam potrzeby. Ale także jakie są granice, które chcę postawić innym. Należy nawiązać kontakt z tą najgłębszą cząstką mnie, niezależną od pełnionych ról i powinności, które czynię w życiu. Przyjrzyj się, jaki jest ten obraz siebie obecnie? Jak byś siebie opisała? Gdybyś miała narysować swój portret, to jakby wyglądał?

Posłuchaj i najlepiej wynotuj to, co do siebie i o sobie mówisz w ciągu dnia. Jakimi słowami siebie opisujesz? Jeśli mówisz do siebie w negatywny sposób, w jaki nie powiedziałabyś do nikogo innego, to czas się sobą zaopiekować.

Bardzo trudno wykonać ten pierwszy krok. Wymaga odwagi, aby przyznać, że coś w naszym życiu jest nie tak. Na co dzień żyjemy w strefie komfortu, o której już wspomniałam. Aby zaszła zmiana, musimy sobie uświadomić, że teraz jest po prostu niewygodnie w miejscu, w którym jesteśmy. Musimy podjąć decyzję, że coś zrobię z moim życiem. I że wytrwam, pomimo trudności. A one na pewno się pojawią.

Drugi krok to samoakceptacja. Rozumiem to przez przyjęcie tego, jaka jestem, z całym zestawem wad, błędnych decyzji, nieprzemyślanych działań. Ale też z całym zestawem pozytywnych cech, które czasami trudno nam wyszukać.

To też akceptacja punktu, w którym się obecnie znalazłam. Uporządkowanie przeszłości, czasami wybaczenie innym lub sobie.

To nie jest łatwe, ale trudno będzie iść do przodu bez analizy tego, co sprawiło, że jestem w tym miejscu i co sprawia, że nie idę do przodu.

Trzeci krok to decyzja, co zrobię z tym, co wypracowałam w dwóch poprzednich krokach. Czy zostawiam wszystko, jak jest – różnych powodów, czasami czujemy, że nie mamy siły w tym momencie się z tym mierzyć i to też jest w porządku – czy też spróbuję coś zmienić.

To czas wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Zastanowienie się, co konkretnie chcę zmienić i w jaki sposób. Opracowanie celu i planu.

To jest trudne, szczególnie, jeśli robi się to samodzielnie. Ważne, aby dowiedzieć się, jak to zrobić, aby nie narażać się na kolejne frustracje – że coś planuję, określam kroki, ale tego nie osiągam, więc to dla mnie potwierdzenie, że nie nadaję się do tego. A ten cel jest często po prostu źle sformułowany.

To, co możemy zrobić same, to sięgać po darmową wiedzę, której jest naprawdę dużo w Internecie. Powstają kursy, szkolenia w tym temacie. Są wartościowe książki.

Ja bardzo polecam współpracę z drugą osobą. Gdy myślimy i działamy w jakimś schemacie, to trudno go przełamać. Nie każdy ma umiejętność spojrzenia na siebie z boku lub z innej perspektywy. Z reguły widzimy wszystko tylko przez swoją soczewkę. A inna osoba poszerzy nam pole widzenia. Spojrzy na nas inaczej, bez oceniania. Z ciekawością. Zada pytania, których same sobie nie zadamy. Pomoże zakwestionować to, w co tak bardzo wierzymy na swój temat.

Czy można określić czas, który jest potrzebny do pracy nad sobą, czy raczej chodzi o systematyczność i wytrwałość?

Systematyczność i wytrwałość jak najbardziej jest potrzebna. Zmiana nie zachodzi w 21 dni. To byłoby cudowne, gdybyśmy mogły w tak krótkim czasie przepracować wszelkie blokady, negatywne przekonania o sobie i obawy.

To jest proces. Nie ma uniwersalnego czasu, w jakim ma się on dokonać. To zależy od tego, jak głęboko w nas jest zakorzeniony brak poczucia wartości.

Jednej kobiecie zajmie to 10 sesji z coachem, ponieważ jej problem polega na dostrzeżeniu własnych mocnych stron, określeniu celu i drogi do niego, a dla innej to będzie terapia trwająca latami.

Nie ma jednego sposobu, jednego podejścia w psychoterapii, które by w cudowny sposób przywracało poczucie własnej wartości. Na każdą z nas będzie działać coś innego. Trzeba po prostu próbować.

Jestem w mojej pracy bardzo wyczulona na to, kiedy mogę pomóc danej kobiecie. Jeśli widzę, że bardziej przydałaby jej się psychoterapia, odsyłam ją tam.

Oczywiście osobnym tematem jest wstyd przed psychoterapią. Nadal wstydzimy się pójść do psychoterapeuty, aby nikt nie powiedział, że coś ze mną jest nie tak i sama sobie nie radzę. A to żaden wstyd. Ja uważam, że to świadczy o tym, że jestem dla siebie ważna i chcę sobie pomóc. Z troski o siebie i swoich najbliższych.

Zawsze powtarzam, że tylko kobieta, która wierzy w siebie, jest w stanie podobnie wychować swoje dzieci. Szczególnie córki.

Marzę o tym, abyśmy wychowały nowe pokolenie kobiet – mądrych, odważnych, znających własną wartość. Moją misją jest to, aby kobiety były ważne dla samych siebie i żeby tego uczyły swoje córki.

A co z wewnętrznym krytykiem?

Wewnętrzny krytyk to taki głos, który szepcze nam: „Nie jesteś wystarczająco mądra”, „Nie uda ci się”, „Jesteś za stara/za młoda”, „Za kogo ty się masz?”.

Nadaje czasami przez cały dzień. Jest upierdliwy i nieustępliwy. Blokuje wszelkie działania i sprawia, że nie podejmujemy wyzwań. Oddajemy mu władzę nad naszym życiem.

Jak się przysłuchamy, okazuje się, że mówi głosem naszej matki, naszego ojca, nauczyciela, ciotki, która zawsze nas krytykowała. A my go słuchamy i mu wierzymy. Nie kwestionujemy tego, co nam mówi, przyjmujemy to za pewnik. A w gruncie rzeczy to są tylko wpojone nam negatywne przekonania na temat świata i siebie. Czasami wystarczy jedna rozmowa, aby go rozbroić.

Często nie zauważamy, że to, co nam mówi, jest absurdalne. Ale gdy zaczynamy mu się przysłuchiwać widzimy, że wcale nie ma racji.
Jego zadaniem jest nas chronić, ostrzegać.

Nie polecam walki z nim. Zalecam go oswoić. Porozmawiać, dowiedzieć się, o co mu chodzi. Zaakceptować, bo ma go każda z nas. Nie znam osoby, która by go nie miała. Ja swojego oswoiłam i odebrałam moc sprawczą w moim życiu.

Jak utrwalić w sobie wypracowany proces zmian?

Po pierwsze trzeba go chcieć. Nic się nie zadzieje bez naszego zaangażowania. Żaden specjalista nie zamacha czarodziejska różdżką i w cudowny sposób nas nie odmieni.

Po drugie trzeba się przygotować na to, że czasami będzie naprawdę trudno. I wytrwać w tym najtrudniejszym momencie.

Po trzecie trzeba pamiętać, że to jest naprawdę proces. Jak już wspomniałam, to się nie zadzieje w ciągu 21 dni. Stare schematy myślenia i działania będą wracać, to nieuniknione. Gdy zachowamy się znów w sposób nie do końca taki, jakbyśmy chciały, nie należy się obwiniać i mówić, że to wszystko na marne. Należy to zaakceptować. I następnym razem spróbować inaczej.

Dobrze też odpowiedzieć sobie na pytanie, po co mi ta zmiana? Co dla mnie znaczy poczucie własnej wartości? Jak zmieni się moje życie, gdy zacznę bardziej w siebie wierzyć? Co wtedy będzie w moim zasięgu? Kto na tym skorzysta?

Odpowiedź na te pytania będzie naszą naturalną motywacją do zmian. A gdy jeszcze zapiszemy odpowiedzi, będziemy mogły do nich wracać w chwilach zwątpienia.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zobacz jak Marta wspiera kobiety!

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcie: www.sawinscy.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak możesz dbać o siebie mając malutkie dziecko?

Czy mając w domu małe niemowlę można w ogóle myśleć o sobie i swoich potrzebach? Pewnie, że tak! Powiem więcej – trzeba! Zostając mamą, nie przestajesz być kobietą. Nadal zasługujesz na przyjemności, relaks i czas tylko dla siebie. Zdradzę Ci, jak możesz o to wszystko zadbać, gdy w Twoim życiu pojawi się mały człowiek.
  • Agnieszka Wadecka - 18/09/2018
mama z maluszkiem na rękach

Mamo odpoczywaj!

Pamiętaj, że Twój odpoczynek jest niesamowicie istotny, bo ma wpływ na Twoje samopoczucie, na siły, które potrzebujesz do funkcjonowania przy dziecku i na Twój dobry nastrój – bez tego ani rusz.

Sparafrazuję słowa z pewnego kanału tv „dziecko śpi, śpij i Ty!”. Zapewne noce wyglądają zupełnie inaczej niż przed urodzeniem maluszka, a rano budzisz się niczym zombie. Nie miej wyrzutów sumienia i śpij w czasie drzemek dziecka. W tym czasie możesz też wziąć prysznic albo zrobić sobie relaksującą kąpiel.

Wystarczy, że nastawisz elektroniczną nianię, a jeśli się boisz, to połóż dziecko spać w wózku i weź ze sobą do łazienki. Gdy karmisz dziecko, to nastaw sobie serial, albo przeczytaj książkę. Pamiętaj, by w zwykłej codzienności pozwalać sobie na chwile relaksu.

Mamo lecz się!

Nie lekceważ swojego zdrowia. Szczególnie po ciąży i porodzie jest ono nadwyrężone. Chodź do lekarza i badaj się regularnie. Dziecko nie może być wymówką, bo sił i zdrowia potrzebujesz także dla niego. Znajdź opiekę dla malucha na czas wizyty u specjalisty i zadbaj o swoje zdrowie.

Mamo rozwijaj swoje pasje!

Marzyłaś o zrobieniu kursów, chciałaś nauczyć się szydełkować, albo postanowiłaś przeczytać mnóstwo książek? Wykorzystaj urlop macierzyński. Z dzieckiem w domu możesz wykonywać te rzeczy. Zwariujesz, jeśli Twoje życie będzie się kręciło tylko wokół pieluch, brudnych podłóg i obiadów na każdy dzień. Jeśli poświęcisz czas na swój rozwój, nawet kosztem niektórych obowiązków, to na dłuższą metę, będziesz odczuwała satysfakcję, jakiej nie dadzą Ci czyste okna i schabowe klepane przez dwie godziny.

Mamo nie oszczędzaj!

Nie ma nic złego w tym, że kupisz sobie potrzebne buty, nową sukienkę albo jakiś fajny kosmetyk. Nie zadręczaj się, że nie wydałaś tych pieniędzy na dziecko, a zamiast tego na własne przyjemności. Kupowanie czegoś tylko dla siebie, to dbanie o swoje potrzeby, a nie rozrzutność, czy egoizm.

Mamo zaangażuj tatę!

Podejrzewam, że podobnie jak ja i wiele innych kobiet chcesz pokazać światu, że jesteś superwoman i sama sobie ze wszystkim poradzisz. Koniec z tym! Nie musimy być idealne, tylko po to, by za kilka lat wysiadło nam zdrowie, a życie towarzyskie i rozrywkowe umarło.

Nie miej wyrzutów sumienia i podziel opiekę nad dzieckiem na rolę. Ty siedzisz z nim cały dzień, ale tata zajmuje się wieczorną kąpielą. Ty spędzasz tydzień z maluszkiem, spacerujesz, karmisz, ale w weekend masz czas dla siebie, zostawiasz zapas mleka i butelkę i wychodzisz do kina, do kosmetyczki, albo na kawę i zakupy z koleżanką. Albo odsypiasz tygodniowe trudy, a tatę wysyłasz z dzieckiem na spacer.

Mamo odpoczywaj razem z tatą

Bez żadnych skrupułów skorzystaj z pomocy babć, cioć czy opiekunek i zadbaj o swoje relacje małżeńskie. To bardzo ważne dla Was obojga, by okazywać sobie uczucia w tej nowej sytuacji, tak żebyście nie czuli się zaniedbani przez drugą osobę.

Może myślisz sobie, że dziecko jest jeszcze za malutkie, a mąż musi zrozumieć. Pamiętaj jednak, że Wasza miłość to podwaliny pod wychowanie szczęśliwego dziecka, dlatego trzeba o nią dbać.

Mamo nie wstydź się

Nie wstydź się prosić o pomoc  w sprzątaniu, zakupach, czy gotowaniu na kilka dni. Pamiętaj, że masz prawo do odpoczynku, masz prawo o siebie zadbać.

Macierzyństwo nie jest powodem abyś obowiązkowo stawała się Matką Polką Cierpiętnicą. Macierzyństwo nie sprawia, że wszystkie obowiązki związane z domem i opieką nad dzieckiem należą tylko do Ciebie. Macierzyństwo nie powinno sprawiać, że życie towarzyskie przestaje dla Ciebie istnieć. Nadal możesz być pełną sił i energii kobietą, której szczęście powiększyło się dzięki pojawieniu się dziecka, a nie uciekło w zapomnienie.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

5 pytań, na które powinnaś sobie odpowiedzieć myśląc o powrocie do pracy

Czujesz, że nadszedł Twój czas? Jesteś gotowa na to, aby wrócić do pracy albo znaleźć nową, lepszą? Świetnie! Przygotowałam dla Ciebie 5 pytań, które pomogą Ci dobrze przygotować siebie i swoją rodzinę, aby domowa rewolucja przebiegła w miarę spokojnie!
  • Agnieszka Kaczanowska - 17/09/2018
kobieta z dzieckiem, jadąca samochodem

5 pytań, na które powinnaś sobie odpowiedzieć podejmując decyzję o powrocie do pracy

To 5 najważniejszych zagadnień, które pomogą Ci dobrze przygotować się do powrotu do aktywności zawodowej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każda rodzina jest inna i jej potrzeby także, i ta lista może być o wiele dłuższa, jednak jak wynika z mojego doświadczenia pracującej mamy, przynajmniej to trzeba sobie przygotować. Gotowa?

1. Kto przejmie stałą opiekę nad dzieckiem?

To pierwsze i kluczowe pytanie. Jeśli do tej pory główna opieka nad dzieckiem była w Twoim zakresie, czas rozważyć kto przejmie ten słodki ciężar. Rozwiązań jest całkiem sporo; Ty wiesz najlepiej, które będzie dla Ciebie/Was/Dziecka najlepsze, czy to będzie żłobek/przedszkole/klubik czy może niania, a może tata, babcia czy inna ciocia. Ważne, abyś Ty miała do tej osoby/placówki zaufanie i była spokojna o bezpieczeństwo maluszka.

Emocje zawsze będą. Niektóre z nas potrzebują trochę czasu, aby oswoić się z tą myślą, że ktoś inny będzie przewijał i kładł maluszka na drzemkę, dla innych to miła odskocznia. Ale ważne, abyś miała poczucie, że dziecko jest bezpieczne. Wtedy Ty będziesz spokojniejsza. I co ważne, to Ty musisz mieć zaufanie do tych osób, tego miejsca. Jeśli czujesz, że na zaufanie jeszcze za wcześnie, opracuj plan adaptacji dla Was obojga.

Pamiętaj także, że jeśli się okaże, że jakieś rozwiązanie nie zadziałało, to warto spróbować innego. Różne dzieci mają różne potrzeby.

2. Kto będzie Ciebie/Was wspierał w razie sytuacji awaryjnych?

To bardzo ważne pytanie. W życiu rodzica wiele jest niepewności, jedynym pewnym elementem jest to, że jakaś „awaria” nastąpi. Jako „awarię” rozumiem tutaj sytuację, w której coś się dzieje (np. choroba, delegacja, zamknięta placówka, ważne spotkanie…) i normalnie funkcjonujący tryb nie działa. Wtedy trzeba zastosować plan B.

Dlatego tak ważne jest, aby plan B opracować zaraz po przygotowaniu planu A i tuż przed planem C i D… Życie z dziećmi nauczyło mnie, że takie niespodzianki chodzą najczęściej parami, pojawiają się z niespodziewanej strony i potrafią wywrócić domową logistykę do góry nogami.

Przykładowe pytania pomocnicze:

  • Zatem, kto odbierze dziecko z placówki jeśli Ty/tata dziecka nie dacie rady? Ktoś z rodziny? Przyjaciółka? Babcia?
  • Co jeśli niania się rozchoruje? Kto może Cię/Was wesprzeć? Kto z Was ma na tyle elastyczną pracę, że jakoś to się da zorganizować?
  • Co w sytuacji, kiedy rano maluszek będzie miał gorączkę, mąż w delegacji, a Ty masz ważne spotkanie z prezesem?
  • Inne: przygotuj sobie taką listę pytań do samej siebie 😉

Pomyśl na kogo możesz wtedy liczyć. Zrób listę tych osób, ustalcie jak to działa i co ważne, aby Twoje dziecko w miarę spokojnie czuło się z tymi osobami. Wiedz, że czasem inni rodzice z przedszkola czy żłobka to też fenomenalna pomoc.

Podejmując decyzję o powrocie do pracy

3. Kto przejmie część Twoich codziennych zadań domowych, jeśli nie będzie to partner?

To temat rzeka. I pewnie doskonale zdajesz sobie sprawę, że wracając do pracy Twoja doba nadal będzie miała 24h 😉 Bądź gotowa na to, że coś będziesz musiała odpuścić.

Porozmawiajcie z partnerem jak zorganizować na nowo Wasze rodzinne życie. Z czego możecie zrezygnować? Wiele rodzin żyje bez prasowania, codziennych dwudaniowych obiadów świeżo serwowanych, a nawet z bałaganem, który przy dzieciach bywa stanem permanentnym. Zróbcie swoją listę. Może to czas, aby poprosić kogoś o pomoc np. w sprzątaniu? Albo moment, aby od czasu do czasu zjeść gdzieś na mieście?

Idealnie jest kiedy od razu wszystko się układa, a naczynia same się zmywają, ale nie zawsze tak jest. Zmiana układu w rodzinie wymaga czasu i cierpliwości.

4. Czy masz w szafie takie ciuchy, w których czujesz się ładna i zadbana?

Otwórz swoją szafę, wyciągnij wszystko i zrób sobie sesję oglądania jej zawartości. Sprawdź co pasuje, a w czym już nie czujesz się dobrze. Spróbuj zrobić kilka zestawów na początek. A jeśli czujesz, że mało tego, to pomyśl o zakupach. To będzie Twoja inwestycja w siebie.

Jestem przekonana, że w tym miejscu wiele mam może pomyśleć, tyle na głowie, a ja mam jeszcze myśleć o zakupach… Tak! Dziecko już zadbane 😉 dom także, pora na Ciebie. Możesz też od tego zacząć, ale nie możesz zupełnie pominąć!

5. Czy omówiłaś plan powrotu i scenariusz awaryjny z pracodawcą?

To bardzo ważne zagadnienie. Nie bój się porozmawiać z pracodawcą czy działem HR w firmie (zarówno, do której rekrutujesz, jak i tej, do której wracasz) i zaplanować powrót do pracy. Nie musisz rzucać się na przysłowiową „głęboką wodę”. Porozmawiaj o nowej dla siebie sytuacji. O tym, że chciałabyś rozważyć elastyczne godziny pracy, a może też możliwość telepracy w razie „awarii”, a może po prostu ustalić plan, jak zareagować, kiedy rano okaże się, np. że dziecko jest chore. Jakaś awaria na pewno nastąpi – pytanie jak Ty możesz przygotować do tego swojego pracodawcę i współpracowników.

To tylko wybrane zagadnienia, jakie omawiamy w trakcie naszego kursu on-line dla mam, które wracają do pracy, do którego serdecznie Cię zapraszam. Ale jeśli miałabyś zapamiętać jedną jedyną myśl z całego tekstu, to niech będzie to:

Pamiętaj, że Twój powrót do pracy to zadanie dla całej rodziny.

Powodzenia!

Zdjęcie: 123.rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail