Czego szukasz

Mamo TELEpracuj…

Szukasz odpowiedzi na pytanie: Czy telepraca to idealne rozwiązanie dla pracujących mam? I czy pozwala na łączenie aktywności zawodowej z życiem rodzinnym? Jesteś ciekawa, czy byłabyś dobrym telepracownikiem? Zapraszam do lektury!

  • Agnieszka Kaczanowska - 23/01/2012

Dla kogo telepraca?

Ten rodzaj pracy jest szczególnie wygodny dla rodziców małych dzieci [podkreślam, że dla rodziców, a nie tylko dla matek, gdyż opieka nad dziećmi to logistyczny Mount Everest wymagający bliskiej współpracy wszystkich członków „wyprawy”], ale także dla osób niepełnosprawnych, osób, które w ciągu dnia muszą opiekować się kimś bliskim. Szczegółowo o definicji i regulacjach prawnych dotyczących telepracy piszemy w artykule z dnia 10.01.2012: „Telepraca, to sie opłaca!”.

Nie każdy jednak będzie potrafił poradzić sobie z ograniczeniami, jakie niesie telepraca, a jest ich wbrew pozorom całkiem sporo. Autorzy raportu wydanego przez amerykańską firmę Pearn Kandola[i] wyodrębnili typy osobowości, które sprzyjają telepracy. Są to:

  • Poszukiwacz wrażeń – otwarty na nowe doświadczenia,
  • Odporny psychicznie – zrównoważony, odporny na naciski,
  • Ciekawy świata – twórczy, otwarty na nowe pomysły,
  • Niezależny decydent – zachowuje własny punkt widzenia, ceni sobie zaufanie w pracy bez nadzoru,
  • Zdyscyplinowany człowiek czynu – sumienny, nie wymaga zewnętrznej motywacji.

Wyzwania telepracownika

Poważną trudnością, z jaką musi zmierzyć się telepracownik, jest oddzielenie pracy od czasu spędzanego w domu. Bardzo trudno jest powiedzieć dziecku lub partnerowi, że choć jest się fizycznie w domu, to tak naprawdę jest się w pracy i w tej chwili to nie najlepszy moment na rozmowę czy ustalanie planu dnia.

Trudno jest także wytłumaczyć rodzinie, że choć cały dzień spędza się w domu, to nie będzie się miało czasu na zrobienie prania, uczestniczenie w przygotowaniach do obiadu, a nawet na wspólne zjedzenie go. Badania specjalistów (m.in. psychologów z Manchester Metropolitan University, którzy przygotowali raport „Telepraca i rodzina w Europie”) dowodzą, że taki rodzaj pracy może być źródłem nieporozumień oraz kłótni, ponieważ inni domownicy oczekują od telepracownika zaangażowania w codzienne obowiązki domowe.

Innym wyzwaniem, jest narzucenie sobie pewnego rytmu pracy; wstawanie o ustalonej porze, zmienianie piżamy na ubranie ;-), ale też uodpornienie się na różne rozpraszacze w postaci kota, zakupów, telewizora…

Badacze wyróżnili dwa typy osób pracujących w domu: segmentatorzy i integratorzy.

Segmentatorzy to osoby, które aby zmobilizować się do pracy, potrzebują wyraźnego oddzielenia czasu pracy od czasu wolnego. Pomocny im będzie rytuał symbolicznego „wyjścia do pracy” – umycia się, ubrania, wejścia do domowego biura – jak zauważa dr Sylwiusz Retowski, psycholog pracy z sopockiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w rozmowie dla magazynu „Coaching”.  Ważne będzie rozpisanie zadań na dany dzień, skorelowanie swojej pracy z pracą zespołu w biurze.

Integratorzy natomiast potrafią łączyć pracę z wypoczynkiem i swobodnie przechodzą z jednej sfery do drugiej, ale taką ich elastyczność wykorzystują zarówno szefowie, jak i rodziny. Członkowie rodziny z radością przyjmują wspólnie spędzany czas w ciągu dnia, ale niechętnie pozwalają na powrót do pracy, z kolei szefowie i współpracownicy nabierają poczucia, że dana osoba zawsze jest dostępna. Co może skutkować zadaniami o 18:59 z poleceniem gotowości na jutro rano… Ważne jest zatem od początku ustalenie z szefem i swoim zespołem współpracowników, w jakich godzinach jesteśmy dostępni.

Telepraca? Nie dziękuję! A może jednak?

Telepraca jest rozwiązaniem dobrym, ale nie idealnym. Są osoby, dla których telepraca może być wręcz szkodliwa, to tzw. „gwiazdy socjometryczne”. Dla nich codzienne kontakty towarzyskie są szalenie ważne, trudno im żyć bez przerw na kawę i zwykłej pogawędki.

Takie osoby, które dłuższy czas wykonują telepracę, mogą czuć się wycieńczone z powodu całodniowego kontaktowania się z innymi ludźmi na odległość [pisze o  tym psychiatra Edward M. Hallowell w swojej książce „Automotywacja”]. Zamknięcie w czterech ścianach, wpatrywanie się w ekran komputera i rozmawianie przez telefon czy Skype sprawia, że mózg zaczyna łaknąć odpoczynku i urozmaicenia oraz kontaktu z ludźmi. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie pozytywne kontakty osobiste obniżają m.in. poziom hormonów stresu, odpowiadają za budowanie zaufania i więzi.

Firmy zatrudniające telepracowników, aby zmniejszyć poczucie odizolowania, szczególnie dbają o to, aby pracownicy ci byli w stałym kontakcie z firmą, biorą udział w spotkaniach, konferencjach, a czasem nawet spędzają kilka „przymusowych” dni w biurze.

Innym rozwiązaniem może być coworking. Coworking to na świecie modny trend, który wkroczył do Polski i zyskuje coraz więcej zwolenników. To „wspólna praca” niezależnych osób, które spotykają się w jednym miejscu-biurze. Każdy pracuje samodzielnie, przy osobnym biurku i na własny rachunek, mając zapewniony niezbędny komfort pracy oraz do dyspozycji udogodnienia, takie jak skaner, drukarka, przytulny aneks kuchenny i ekspres z dobrą kawą i co najważniejsze inne osoby, z którymi można porozmawiać.

Idea coworkingu wydaje się być świetnym uzupełnieniem telepracy. Poświęcimy temu zagadnieniu osobny artykuł.

Zamiast podsumowania

Telepraca może być świetnym rozwiązaniem dla pracujących mam lub dla tych, które chcą do pracy wrócić i równocześnie jak najwięcej czasu spędzać z dziećmi. Od czterech lat pracuję jako telepracownik (z przerwą na drugie dziecko) i nie chcę w tym momencie myśleć już o powrocie na zwykły etat. Muszę jednak przyznać, że po dłuższym okresie pracy w czterech ścianach czułam, że jestem bliska załamania. Doskonale pamiętam, jak po całym dniu pracy zasypywałam mężami niekończącymi się opowieściami tylko dlatego, że tak bardzo potrzebowałam kontaktów z innymi dorosłymi. Coraz trudniej było mi także obiektywnie oceniać i przyjmować różnorakie sytuacje zawodowe. Miałam poczucie bycia ciągle ocenianą, wydawało mi się, że współpracownicy mi nie ufają i coś przede mną ukrywają – co oczywiście było całkowitą nieprawdą, czułam nie niepewnie, i że tracę zapał do pracy, choć ją lubię i lubię pracować.

Dla mnie idealnym rozwiązaniem okazało się wynajęcie biurka w biurze coworkingowym. Czerpię mnóstwo pozytywnej i twórczej energii z krótkich przerw na kawę czy rozmów przy obiedzie. Coworking jest dla mnie także szansą zawiązania ciekawych kontaktów, uczenia się od osób, które robią zupełnie inne rzeczy, ale chętnie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Zdalna praca w towarzystwie innych osób pozwoliła mi osiągnąć równowagę – mogę pracować, a jednocześnie nie jestem odcięta od kontaktów społecznych.

Na zakończenie garść ważnych informacji dla każdego telepracownika…


Trudności, z którymi być może trzeba się będzie zmierzyć podczas telepracy:

  • Ograniczenie bezpośrednich kontaktów
  • Brak jasnej orientacji i stabilności, strach wynikający z braku możliwości przewidywania, konieczność ciągłej weryfikacji i oceny
  • Trudności w pełnym zrozumieniu sytuacji i zdarzeń – nieobecność w biurze na co dzień może powodować, że telepracownik nie jest świadom szerszego kontekstu danego zadania, specyficznych relacji między pozostałymi pracownikami etc.  
  • Trudności w ocenie współpracowników i w budowaniu zaufania zawodowego
  • Możliwość pojawienia się poczucia izolacji
  • Przeniesieniu stresu związanego z pracą do domu
  • Pracoholizm – możliwość pracy o każdej porze i w każdym miejscu może być przyczyną pracoholizmu
  • Trudności w wyznaczeniu jasnych granic pomiędzy pracą a domem – zarówno w sensie czasu pracy, jak i miejsca
  • Konieczność ustalenia nowych relacji z członkami rodziny
  • Kłopoty z koncentracją w czasie pracy w domu, zwłaszcza jeżeli w pomieszczeniu obok niania opiekuje się dziećmi
  • Utrata poczucia przynależności do zespołu potęgowana faktem, że telepracownika pomija się przy organizacji niektórych ważnych spotkań i rozmów
  • Zmierzenie się ze stereotypem, że „praca w domu to nie praca a obijanie” i być może także z brakiem zaufania ze strony pracodawcy

Trudności dla pracodawców:

  • Ograniczony osobisty kontakt z pracownikiem
  • Utrudnione motywowanie i ocenianie pracowników
  • Zmniejszenie bezpośredniej kontroli nad pracownikami, co może powodować nadużycia
  • Prowadzenie dyskusji i ustaleń przez telefony komórkowe lub pocztę elektroniczną oraz brak osobistych spotkań może powodować brak precyzji w ustaleniach, odmienną interpretację zadań i celów
  • Awarie techniczne
  • Konieczność szczególnie starannego doboru zadań, które są możliwe do poprawnego wykonania w warunkach telepracy

Artykuł powstał na podstawie artykułu „Teleproblemy” Agnieszki Fiedorowicz oraz Mileny Rachid-Chehab zamieszczonego w Magazynie „Coaching” nr 4/2011. 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Czy dziecko przekreśla karierę? Wcale nie!

Ciąża to czas szczególny, a zarazem nośny temat, wokół którego jednak narasta wiele mitów. Jeden z nich mówi o zmniejszeniu zdolności intelektualnych lub nawet pewnym regresie, któremu czoło muszą stawić wszystkie przyszłe mamy. Nic bardziej mylnego! Co więcej, wykorzystanie błogosławionego stanu na naukę i doszkalanie się to najlepszy sposób, w jaki można spożytkować okres oczekiwania na przyjście naszego dziecka.
  • Małgorzata Słoma - 16/04/2019
kobieta w ciąży czyta książkę

Jesteś w ciąży? Twój mózg pracuje wydajniej!

Wydaje się, że biologicznie nie ma lepszego czasu dla kobiety na podnoszenie swoich kompetencji zawodowych i zdobywanie wiedzy jak okres ciąży. Może to brzmieć jak demagogia, szczególnie dla tych z nas, które wciąż wspominają bądź nadal przeżywają nudności, osłabienie czy wahania nastrojów.

Prawda jest jednak taka, że choć z naturalnych przyczyn ciąża często osłabia organizm, ma jednocześnie niesamowicie zbawienny wpływ na procesy myślowe. Wraz ze zmieniającym się ciałem także i mózg „przeprogramowuje” się, przygotowując tym samym na przyjście potomka. Organizm przyszłej mamy przechodzi prawdziwą hormonalną rewolucję, która pozytywnie oddziałuje na mózg, stymulując jego funkcjonowanie m.in. poprzez wyostrzanie się zmysłów, rozwijanie spostrzegawczości oraz podzielności uwagi. Celem tych zmian ma być przygotowanie kobiety do trudnej sztuki zorganizowania czasu, gdy na świecie pojawi się wyczekiwany maluch.

Dobre rozwiązanie dla przyszłych mam, którym okres ciąży upływa w większym stopniu na zwolnieniu chorobowym lub po prostu siedzeniu w domu to właśnie nauka, która z jednej strony jest lekiem na nudę, z drugiej zwiększy atrakcyjność zawodową kobiety. Wiele kobiet decyduje się w tym czasie na podszlifowanie języka obcego lub poznanie nowego, udział w szkoleniach i kursach, które rozszerzają ich horyzonty czy samodzielne dokształcanie się z wybranych dziedzin.

Ciąża i kariera?

Czy znaczy to jednak, że panie w stanie błogosławionym zmuszone są do ciągłego biegania między uczelnią a domem? Absolutnie nie! Obecnie, żądne nowej wiedzy ciężarne mogą wybierać wśród szeregu dostępnych metod, pomagającym im w przyswajaniu wiadomości.

Największy w tym udział ma rozwój nowych mediów i rynku nowych technologii, dzięki którym zdobywanie informacji i dokształcanie się stało się nie tylko bardziej dostępne, ale również niezwykle komfortowe i… sympatyczne. Bo któż zaprzeczy, że np. uczenie się języka obcego, słuchając audiobooka podczas spaceru nie jest połączeniem przyjemnego z pożytecznym? Albo uczenie się podczas kursu e-learningowego, który można włączyć i przerwać o dowolnej porze dnia i nocy?

Zaletą szkoleń on-line jest, oprócz wygody, możliwość dopasowania ich stopnia zaawansowania do poziomu wiedzy kursanta. Ponadto w przypadku pozytywnego przejścia danej ścieżki szkoleniowej, względnie zaliczenia egzaminu końcowego, uczestnik otrzymuje certyfikat poświadczający zdobyte przez niego umiejętności, które może śmiało dodać do swojego CV i zapunktować tym samym u obecnego bądź przyszłego pracodawcy.

Ty sobie lepiej odpocznij…

Wydaje się, że ciąża, zwłaszcza spędzona w domowym zaciszu, to okres zmniejszonej aktywności kobiety, w tym również intelektualnej. Nacisk społeczeństwa na to, by przyszła mama dużo odpoczywała, nie nadwyrężała się, często prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której ciężarna zaczyna czuć się w obowiązku… nic nie robić czy wręcz się nudzić.

Warto wyprowadzić przyszłe mamy z tego błędnego toku myślenia i podpowiedzieć im, że czas oczekiwania na potomstwo mogą spędzić konstruktywnie, z pożytkiem nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie, nabywając nowe umiejętności, a nawet przekwalifikowując się. Oferta dostępnych na rynku kursów i szkoleń e-learningowych i pomocnych w nauce e-booków niemal z każdej dziedziny jest na tyle obszerna i interesująca, że każda kobieta z łatwością znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Słoma
Jest doświadczoną i pełną pasji edukatorką pracującą dla firmy teb.pl, która po dniu spędzonym w biurze wraca do domu, gdzie z radością i uśmiechem stawia czoła swojej drugiej, pełnoetatowej pracy, jaką jest wychowywanie swoich dwóch córeczek, Basi oraz Jagody.
Podyskutuj

Bycie mamą to styl życia

Różnorodność w biznesie to temat ważny i bardzo popularny. Czy dotyczy on także nas - rodziców? Dotyczy, a jakże! Jak się okazuje status rodzinny mieści się w kategorii "różnorodność", o którą tak się dba, szczególnie w dużych firmach. Dlaczego zatem czasem jeszcze ukrywamy fakt bycia rodzicem? I czy to w ogóle jest możliwe? Zapraszamy do lektury felietonu Moniki Sońty, która słuchając o środowiskach LGBT, odkrywa ważną prawdę o byciu mamą!
  • Monika Sońta - 09/04/2019
mama z małym dzieckiem na rękach

Raczej o tym nie wspominaj

Opowiem Wam o wydarzeniu, na którym poczułam, że bycie mamą to bycie w korporacyjnej mniejszości. Nie, nie dlatego, że w środowiskach zawodowych nie ma mam, ale dlatego, że zazwyczaj się nie uzewnętrzniają.

„Zatrzymywanie w sobie” bycia rodzicem, tak jak każde ukrywanie siebie wpływa na biznes. Prosta zasada: nie jesteś efektywna na 100% w miejscu, w którym musisz ukrywać ważną część siebie.

Mit work&life balance

Sami tworzymy mity. Nawet je ładnie nazywamy. Na przykład koncepcja podziału pionową kreską życia na strefę zawodową i prywatną (work&life balance)… jakby zmycie makijażu i zmiana kapci na domowe odcinała Cię całkowicie od tego, czym żyjesz przez osiem godzin dziennie. Tak nie jest. Te strefy zbyt mocno przenikają się w naszych głowach.

Niecodzienne porównanie …

Jestem w Dublinie, w siedzibie Google – korporacji, docenianej za utrzymywanie startupowej mentalności.  Właśnie trwa pierwsze Diversity Forum (Forum Różnorodności), skierowane głównie do środowisk LGBT w firmach technologicznych. Odczytam nazwy z kilku identyfikatorów: LinkedIn, Facebook, Twitter, Dropbox …

Temat stricte biznesowy: „Why coming out is good for business?”.  (w bardzo wolnym tłumaczeniu: „Dlaczego odkrycie dotychczas utajonej cząstki siebie jest dobre dla biznesu?”).

Od czterdziestu minut siedzę i słucham. Przyszłam z ciekawości. Jako przedstawicielki „mainstreamu”, trwająca na scenie dyskusja o LGBT nie dotyczy mnie bezpośrednio.

A jednak!

W odniesieniu do mojej rzeczywistości – rzeczywistości mamy, mogę podpisać się pod wszystkimi wnioskami z dialogu… (które omówię w kolejnym artykule ;-)). Wróćmy jednak do podstaw i rozumienia różnorodności (żeby coś wspierać i mierzyć, trzeba ustalić lokalną definicję).

„Lifestylowa” różnorodność

W polskich firmach spłaszczamy różnorodność do pojęć: rasa, płeć, wyznanie, preferencje seksualne. Zapożyczamy ze Stanów coś, czego nie przełożymy bezpośrednio na rynek polski… może z wyjątkiem płci i dyskusji o parytetach. A czy „naszą” współczesną różnorodnością na skalę masową nie jest po prostu styl życia i status rodzinny?

Kwestia dzieci (statusu rodzinnego)

Czasem sami wpychamy się w pułapkę niezrozumienia naszego wkładu w różnorodność firmy, robiąc coś wbrew swojej roli rodzinnej i momentu życiowego.

Czy będziesz autentyczna zgadzając się wyjazdową dyspozycyjność?

Być może tak, może przez pierwszy okres, kiedy wyjazd czy nowe wyzwanie będziesz traktowała jak chwilę odmiany. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie będzie jednak ani w zgodzie z Tobą, ani efektywne dla projektu, nad którym pracujesz.

Wokół Ciebie jest wiele osób, które mają podobne dylematy – od Sheryl Sandberg i strategii „Lean In” zaczynając – i  które proponują systemowe podejścia do tematu.

Nie chodzi o to, żeby epatować swoim statusem rodzinnym czy przynależnością do określonej grupy, ale są takie mniejszości, gdzie nie da się postawić granicy, bo styl życia prywatnego i zawodowego po prostu na siebie wpływają.

A Ty co myślisz na ten temat?

c.d.n.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail