Czego szukasz

Kryzys w biznesie, to tylko przystanek na naszej drodze

Z Martą Szelejak miałam już okazję rozmawiać o poczuciu własnej wartości. Dziś zapytałam Martę o kryzys w biznesie. O to skąd się bierze i jakie są jego przyczyny? Okazuje się, że problem tkwi w nas samych, zatem powracamy do tematu wiary w siebie. Bo dbanie o swój biznes, oznacza dbanie przede wszystkim o siebie. A problemy w firmie, czy w życiu, to normalna rzecz. – To czas, aby przyjrzeć się sobie z ciekawością i łagodnością. Zebrać siły i ruszyć dalej. Jak nie tą drogą, to inną. Ale ze świadomością, że to ja tę drogę wybrałam – mówi Marta.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/12/2018
Marta Szelejak

Marto, robiłaś ankietę wśród kobiet, z której wynika, że kryzys w ich firmie wynika z tego, iż nie wierzą, że są wystarczająco dobre?

W przeprowadzonej ankiecie zadałam pytanie: „Co Cię najbardziej hamuje przed rozwojem swojej firmy”. Można było zaznaczyć kilka odpowiedzi. Najwięcej głosów, bo 45%, czyli prawie połowę, uzyskała odpowiedź: „Jakiś głos mówi mi, że nie jestem wystarczająco dobra”. Kolejny, z 43,6%, był „Lęk przed porażką”, a 41% dostała odpowiedź „Brakuje mi wiary w siebie”.

Na co dzień pracuję z kobietami, których firmy znalazły się w impasie. Bardzo często słyszę: „Nie jestem kompetentna”, „Nie jestem ekspertką”, „Nie podołam, nie dam rady, nie nadaję się”.

To wszystko może wynikać z niskiego poczucia własnej wartości. Kryje się za tym wiara, że czegoś mi brakuje, więc nie odniosę sukcesu.

Kto nas najbardziej hamuje i straszy, że poniesiemy porażkę? My same. Nie wierzymy, że możemy odnieść sukces. Pozwalamy przejąć ster wewnętrznemu krytykowi. Pozwalamy mu zwracać się do nas tak, jakbyśmy nie powiedziały do nikogo. A jeszcze przyznajemy mu rację.

Bardzo wierzę w to, że aby ruszyć z miejsca, trzeba się rozprawić z ograniczającymi przekonaniami na własny temat. Przekonania to sądy, opinie na temat siebie, świata, ludzi. Najczęściej bezkrytycznie przejęte od kogoś innego. W przypadku prowadzenia własnego biznesu hamuje nas to, co myślimy, często podświadomie o sobie, o byciu przedsiębiorcą czy o zarabianiu pieniędzy. Podczas sesji coachingowych to wszystko pięknie wychodzi na światło dzienne.

Jeśli w trudnych chwilach myślę: „Jestem beznadziejna”, „Nie dam rady”, „Z czym do ludzi?”, „Za kogo ja się miałam zakładając firmę?”, to faktycznie trudno wyjść z czarnej dziury.

Moje klientki mają naprawdę super pomysły na biznes. Przystępują do jego realizacji z energią i wiarą, że mogą się w ten sposób utrzymać. Często pomagają innym jako graficzki, stylistki czy fotografki. I nagle okazuje się, że to nie jest takie łatwe. Klienci nie przychodzą sami, trzeba im o sobie powiedzieć. Czasami też wydarza się coś w ich życiu osobistym i nie mogą zająć się swoją firmą tak, jak kiedyś. Pojawia się kryzys.

Skoro te biznesy są oparte na dobrych pomysłach, odpowiadają na potrzeby klientów, to z czego wynika, że kobiety znalazły się ze swoją firmą w czarnej dziurze?

U kobiet, z którymi pracuję, oprócz poczucia własnej wartości, podzieliłabym przyczyny utknięcia na 5 grup. Oczywiście nie jest to ścisły podział, bo wiele czynników wzajemnie się przeplata, jak choćby perfekcjonizm z poczuciem własnej wartości. Niemniej jednak są to problemy:

1. Organizacja

Tutaj słyszę najczęściej, jak kobiety mówią: „Nie wiem, jak to wszystko ogarnąć”, „Nie wiem, co najpierw zrobić, na czym się skupić”. Często zmieniają cele i priorytety lub nie mają ich wcale. Towarzyszy im poczucie nadmiaru i chaosu. Nie mają planu działań. Wstają rano i myślą, czym by tu się dzisiaj zająć. Tracą czas na zastanawianie się, a nie na działanie.

Dodałabym tutaj też zbyt ambitne cele. Gdy już określą, co chcą osiągnąć, nagle wydaje się to tak wielkie, że od razu tracą zapał. Nie wiedzą, jak to podzielić na mniejsze kawałki.

2. Decyzyjność

Zdarza się, że kobieta stoi „w rozkroku” pomiędzy pracą na etacie a własną firmą. Nie może się zdecydować, co wybrać. Rozdziela swoją energię między jedno i drugie, co powoduje frustrację. Ma wrażenie, że nigdzie nie jest na 100%.

Bywa i tak, że ma za dużo pomysłów we własnej firmie i nie wie, na czym się skupić. Albo ma kilka grup klientów i nie wie, jak je połączyć lub, z których zrezygnować.

Brak jasnej decyzji prowadzi do wrażenia, że drepczemy w miejscu. Utykamy w bezdecyzyjności, a czas płynie.

3. Perfekcjonizm

Wiele kobiet wychodzi z założenia, że to, co stworzyły, musi być idealne, zanim to pokażą. Siedzą i marnują czas na ciągłe udoskonalenia, upiększanie strony internetowej czy oferty.

Porównują się z osobami, które działają w ich branży, ale zaczęły dużo wcześniej lub działały bardziej prężnie. Zazwyczaj wypada to na niekorzyść, więc się dołują, jak im daleko do tamtego poziomu. Zapominają, że tamte osoby nie startowały z idealną ofertą, ogromnymi zasięgami i wspaniałą stroną internetową.
Perfekcjonizm wiąże się z lękiem przed oceną, czyli przed krytyką. A krytyka godzi w nasze poczucie własnej wartości.

4. Wytrwałość

Potrzeba naprawdę wielkiej wiary w siebie i swój produkt, żeby przejść moment utknięcia. I dobrego planu, oczywiście. To najważniejszy moment, bo pojawia się pokusa, aby zawrócić. Bardzo łatwo to zrobić. Ale wtedy nie dojdziemy do celu. W momencie utknięcia bardzo ważne jest pytanie „Po co ja to robię?” To dobry czas na przypomnienie sobie o tym, co wspiera. A wiem z własnego doświadczenia, że wtedy niestety najłatwiej myśleć o tym, co ogranicza.

Czasami utykamy, bo na etapie określania celu i działań zrobiłyśmy to zbyt optymistycznie. Nie myślałyśmy, że coś może się nie udać, nie opracowałyśmy planu B. Nie zastanowiłyśmy się, jak sobie poradzić z trudnościami. A jak coś nie idzie zgodnie z planem, tracimy zapał. Przestajemy widzieć sens naszych wysiłków i rezygnujemy.

5. Odnowa

To szalenie ważny punkt. Moje klientki oprócz tego, że prowadzą firmy, są mamami i żonami. Dbają o wszystkich, tylko nie o siebie. Biorą na siebie zbyt wiele i robią to kosztem czasu dla siebie, odpoczynku, aktywności fizycznej czy snu. Jedzą nieregularnie i byle co, piją dużo kawy, mało śpią. Często same mówią, że rozwijają firmę kosztem siebie.

I w pewnym momencie już nie mają siły prowadzić firmy. Zapominają, że są najważniejszym zasobem swojej firmy. Jeśli nie mają energii, to jak mają pociągnąć to wszystko.

Dotknął mnie kryzys w firmie. Co mogę zrobić, aby go zażegnać, od czego zacząć?

To zależy od przyczyny kryzysu. Opisałam to dokładniej w naszej poprzedniej rozmowie. Oprócz tego wszystkiego, co wymieniłam, kobiety utykają z innych powodów. Nie potrafią dotrzeć do klientów lub czasem nawet nie określiły dokładnie, kim ci klienci są i czego potrzebują.

Czasami nie znają narzędzi marketingowych i potrzebują kogoś, kto ich tego nauczy. Jest wielu świetnych specjalistów w tej kwestii. Ja nie pomagam w kwestii marketingu, ale na podstawie doświadczeń z ukończonych procesów z klientkami, opracowałam program „Ruszam z miejsca z biznesem”. Składa się on z 7 kroków:

1. „Przegląd Plecaka”, czyli rozmowa wstępna do pracy ze mną. Jej celem jest rozpisanie tego, co najbardziej nie pozwala iść dalej. To podstawa, bo bez uczciwego przyjrzenia się temu, nie ruszy się z miejsca. Będą ciągle blokować te same rzeczy.

Na tym etapie pięknie wychodzi, czy blokują nas nasze opinie na temat prowadzenia biznesu, pieniędzy, czy brak wiary w siebie. Czasami jest to brak wizji, a czasami brak jasnego modelu biznesowego. A czasami inne rzeczy wymienione wyżej.

2. Stworzenie wizji życia i biznesu. Aby gdzieś dojść, trzeba wiedzieć dokładnie, gdzie się idzie. Wizja to kompas, który później przekształcimy w cel. Ważne, aby wizja biznesu współgrała z wizją życia.

3. Określenie wartości, czyli tego, co jest najważniejsze w biznesie i w życiu. Tutaj także to musi być ze sobą spójne, bo jeśli zachodzi konflikt wartości, to trudno ruszyć z miejsca.

4. Praca nad tym, co najbardziej blokuje. Jej podstawą jest „Przegląd Plecaka”. To najobszerniejsza część procesu, ponieważ pracujemy nad tym na kilku spotkaniach.

5. Określenie celu działań biznesowych. Pomagam dobrze sformułować cel, czyli tak, aby go osiągnąć. Przy wytyczaniu celów nadal robimy dużo błędów i warto poznać sposoby, jak to zrobić skutecznie.

6. Opracowanie planu działań. Sama wizja i cel nie wystarczą. Trzeba jeszcze zaplanować konkretne kroki, a później je oczywiście realizować.

7. Działanie. Co z tego, że mamy piękną wizję, wspaniały cel i jasne kroki, jeśli dalej nie działamy? Towarzyszę klientce wcielać w życie to, co wypracowała. Daję jej wsparcie emocjonalne i poczucie, że nie jest sama.

Dla kobiet, które utknęły z własną firmą, przygotowałam bezpłatny test „Jak ruszyć z miejsca” oraz „5 pytań na wyjście z impasu”. Można je pobrać z mojej strony internetowej marta.szelejak.pl

Jak dbać na co dzień o swój biznes, żeby kryzys się nie powtórzył?

Ja bym zapytała raczej „Jak dbać o siebie, żeby kryzys się nie powtórzył?” Kryzysy w firmie to normalna rzecz. Nie słyszałam o takiej firmie, która miałaby same sukcesy. Tak samo jest też z naszym życiem osobistym – raz górka, raz dołek.

Wymyśliłam schemat, według którego działam na co dzień i zachęcam do tego inne kobiety. Jego składowe to:

  • odwaga,
  • wiara w siebie,
  • samoświadomość,
  • dbanie o siebie,
  • wytrwałość.

To wartości, według których prowadzę mój biznes, ale też stosuję w życiu prywatnym. Uczę ich moją córkę. Marzę o tym, aby wokół tych wartości skupić społeczność kobiet. Dla mnie one wzajemnie się zazębiają i uzupełniają.

Ja sama chcąc, aby jak najwięcej kobiet się o mnie dowiedziało, muszę działać i odważnie pokazywać to, co robię. A do odważnego działania potrzeba wiary w siebie i w moją ofertę oraz w to, że kobiety potrzebują tego, co im chcę przekazać. Wiara w siebie wynika z samoświadomości, czyli znajomości moich umiejętności, talentów, wiedzy, ale także tego, co mnie ogranicza. Ponieważ jestem świadoma siebie i tego, czego potrzebuję, mogę lepiej zadbać o siebie.

Te cztery wartości składają się z kolei na piątą – wytrwałość. Bardzo wierzę w ten schemat i w to, że pozwala ruszyć z miejsca i wytrwać w biznesowej podróży.
I wierzę w to, że kryzys to tylko przystanek na naszej drodze. Czas, aby przyjrzeć się sobie z ciekawością i łagodnością. Zebrać siły i ruszyć dalej. Jak nie tą drogą, to inną. Ale ze świadomością, że to ja tę drogę wybrałam.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik-Pieper

Zdjęcie: www.sawinscy.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Czy praca może pomagać realizować pasję? Tak, przeczytaj jak to możliwe!

“W pracy zawsze ważna była dla mnie niezależność oraz nienormowany czas pracy”- mówi Basia, która zaraziła się pasją do tańca od swojej córki! Teraz pasję dzieci realizuje już cała rodzina, a Basia ona wraz z mężem startują w ogólnopolskich turniejach. To nie byłoby możliwe, gdyby nie praca jaką wykonuje, która zapewnia jej pełną elastyczność. Poznaj Basię i daj się zainspirować!
  • Agnieszka Kaczanowska - 15/12/2020
Barbara Niewola w tańcu z mężem w czasie turnieju

Basiu, o pracy też porozmawiamy, ale nie mogę nie zacząć od tańca, który stał się Waszą rodzinną pasją! Jak to się zaczęło?

Od zawsze uwielbiałam taniec, niestety w dzieciństwie nie miałam możliwości trenować tej formy sportu. Zajęcia córki, która już w przedszkolu uczęszczała na balet i taniec towarzyski były dla mnie inspiracją. Pięć lat temu zdecydowaliśmy się razem z mężem na pierwszą lekcję tańca i bardzo nas to wciągnęło.

Tańczycie we dwójkę, Twój mąż jest także Twoim partnerem w tańcu. Uważam, że to wspaniałe! Jak udaje się Wam wykroić czas na wspólną pasję? Czy ona zbliża?

Dobra organizacja planu dnia. Właśnie dzięki temu, iż mój mąż jest moim partnerem tanecznym możemy spędzić więcej czasu razem, co oczywiście zbliża. Nasz syn również trenuje tę formę sportu, toteż na zajęcia jeździmy całą rodziną. Nasza szkoła tańca dysponuje dwiema przestronnymi salami, więc w jednym czasie wszyscy możemy trenować.

Barbara Niewola

W trakcie rozmowy przed wywiadem powiedziałaś, że realizacja pasji i Waszego rodzinnego hobby, jest także możliwa dzięki pełnej elastyczności, jaką masz w pracy.

Dokładanie. To dzięki specyfice mojej pracy agenta ubezpieczeniowego mogłam bardziej zaangażować się w taniec. Nie tylko treningi, ale i udział w turniejach tańca.

Zainteresowała Cię możliwość pracy dodatkowej w firmie MetLife? Sprawdź szczegóły oferty pracy jako konsultant!

Mija 12 lat Twojej pracy w MetLife, powiedz co jeszcze poza elastycznością daje Ci praca agentki ubezpieczeniowej?

Moja praca wymaga ode mnie samodyscypliny, ale daje mi możliwość dopasowania rytmu dnia do własnych potrzeb. Aktualnie najwięcej czasu poświęcam dzieciom, ponieważ sytuacja kolejny raz wymusiła na mnie bycie dodatkowo nauczycielem i po części również trenerem. Moja praca pozwala pogodzić te wszystkie role razem.

Pracuję głównie zdalnie. Z moimi klientami mam kontakt poprzez komunikatory internetowe. Moi klienci dobrze odbierają tę formę spotkań i zawieranie polis. Szczególne zainteresowanie wzbudza ubezpieczenie na życie oraz umowy zdrowotno-wypadkowe.

Barbara Niewola z mężem

Twoje dzieci mają 14 i 9 lat, czyli Twój synek urodził się gdy pracowałaś już w MetLife. Co dla Ciebie było kluczowe w tym okresie?

W pracy zawsze ważna była dla mnie niezależność oraz nienormowany czas pracy, a w czasie ciąży szczególnie. Firma MetLife dała mi tę możliwość. Dzięki temu, iż wcześniej wypracowałam swoją bazę klientów, w czasie urlopu macierzyńskiego mogłam skupić się na moim maluszku, nie martwiąc się o finanse. Ponadto sądzę, że to ważne, aby mama miała swój dochód, choćby dodatkowy do całego domowego budżetu.

Sprawdź opcję pracy dodatkowej w firmie MetLife na stanowisku konsultanta!

Na pierwszy rzut oka, może wydawać się, że praca agenta to praca samodzielna, bez zespołu. Czy tak jest?

Wręcz przeciwnie. Często uczestniczę w webinariach, szkoleniach czy spotkaniach zespołu – teraz oczywiście on-line. Zawsze mogę liczyć na moją panią menadżer, ale także z innymi agentami pomagamy sobie wzajemnie. Często są to osoby, które trafiły do nas z różnych branż lub tak zwani dwuzawodowcy.

Jakie cechy, które dostrzegasz w sobie, przydają się w roli agenta ubezpieczeniowego?

Barbara Niewola z mężem

Wspomniana wcześniej samodyscyplina, ale także łatwość nawiązywania kontaktów i umiejętność słuchania innych. Praca dobrego doradcy ubezpieczeniowego to swego rodzaju misja. Pomagam ludziom w najtrudniejszych dla nich chwilach. Jest takie powiedzenie, z którym się utożsamiam „Agent przynosi pieniądze wtedy, gdy inni wyciągają po nie ręce.” Dlatego tak ważne jest, aby dokładnie poznać potrzeby i oczekiwania klienta.

Zarabiaj dodatkowo

Jak myślisz, co zdecydowało o tym, że masz tak imponujący staż pracy w firmie MetLife?

Stabilność firmy, wspomniane już elastyczność, niezależność oraz nienormowany czas pracy. Ale przede wszystkim moja pani menadżer, która jest zawsze uśmiechnięta, życzliwa, a jednocześnie bardzo profesjonalna i rzeczowa. Od samego początku nawiązałyśmy dobrą relację.

Kiedy szukałam pracy, zależało mi na tym, aby praca nie stała mi na przeszkodzie w powiększeniu rodziny, a wówczas większość pracodawców źle patrzyło na mamy małych dzieci.

Pani menadżer powiedziała mi na spotkaniu rekrutacyjnym, że zawsze dobrze współpracowało jej się z młodymi matkami. Tym mnie ujęła. I tak współpracujemy już 12 lat.

Na koniec chciałabym Cię jeszcze zapytać, czego uczy taniec w kontekście takich umiejętności życiowych, które wspaniale mogą przydać się także w pracy?

Myślę, że samodyscypliny, nawiązywania kontaktów, umiejętności słuchania innych, a te cechy bardzo przydają się w kontaktach z klientami. Na treningu trzeba dokładnie słuchać i wykonywać polecenia trenera, ale jednocześnie konieczny jest późniejszy samodzielny trening, aby dobrze wszystko zapamiętać i wyćwiczyć.

I powiedz proszę, jakie jest Twoje marzenie zawodowe i to związane z tańcem na najbliższe miesiące, za co trzymać kciuki?

W aktualnej sytuacji, w jednym i w drugim za możliwość powrotu do normalności.

I tego i Tobie i nam wszystkim życzę! Dziekuję za rozmowę.

Bohaterką wywiadu, jest Barbara Niewola, agent ubezpieczeniowy firmy MetLife.

Chcesz połączyć obecną pracę z pracą dodatkową w ubezpieczeniach? Możesz umówić się na niezobowiązującą rozmowę i o wszystko zapytać (wysyłając zgłoszenie, wybierz rolę konsultanta)! A my trzymamy kciuki!

Poznaj jeszcze inne historie, które pokazują atmosferę pracy w firmie MetLife:

Mamo, możesz wszystko! Czyli jak w zgodzie ze sobą osiągnąć zawodowy sukces?

Mam dwie prace! Jak połączyć pracę w przedszkolu z pracą w ubezpieczeniach?

Zdjęcia: archiwum prywatne Basi.

Grafika: własność MetLife

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Czy każdy biznes można prowadzić online?

Koronawirus wkradł się niezauważenie. Nie da się ukryć, że najbardziej ucierpiały małe i średnie firmy. Wielu moich znajomych mówi, że ich dotychczasowe biznesy funkcjonujące tradycyjnie przechodzą niemałe zawirowania. Zanotowali wyraźny spadek przepływu klientów, a co za tym idzie, spadek sprzedaży. Musimy działać teraz i jak najszybciej. W tym wpisie znajdziesz porady, na co zwrócić uwagę, dostosowując biznesy do panującej rzeczywistości.
  • Katarzyna Radczenko - 09/12/2020
kobieta stoi za ladą własnej piekarni

Dla wielu firm priorytetem teraz jest przeniesienie biznesu do trybu online i otworzenie nowych kanałów sprzedaży. Jeśli nie myślałaś jeszcze o tym, to najwyższa pora zacząć. Dla wielu sytuacja związana z koronawirusem może być „zachęcającym bodźcem” do rozwoju i dywersyfikacji. A cały proces zmiany nie jest wcale tak skomplikowany, jak Ci się wydaje. Czasami wystarczy jeden dzień, żeby samodzielnie lub z pomocą profesjonalistów wkroczyć w nowe wyzwanie, jakim jest sprzedaż online.

Restauracja online

Cały sektor gastronomii stanął przed dość sporym wyzwaniem. Zatem to od restauratorów zależy, czy chcą zamknąć biznes, czy rozwinąć i dopasować ofertę do aktualnych warunków. Może warto przyjąć nowe wyzwanie? Przecież osoby pracujące w domu też chcą coś zjeść. ”Ukłońmy się w ich stronę” i dowieźmy smaczny obiad pod ich drzwi.

Cały proces zmian będzie wymagał poświęcenia nie tylko od właścicieli i menadżerów, ale także od pozostałych pracowników. Aby przejść na sprzedaż online na pewno konieczne będzie ich przeszkolenie. W przypadku kucharzy i pomocy kuchennych nie zmieni się zbyt wiele. Mogą jedynie zaproponować specjalną ofertę na dowóz. Natomiast mała reorganizacja będzie dotyczyła kelnerów, ale zawsze możesz im zaproponować wsparcie kucharzy, albo funkcję dostawcy. Jeśli nie chcesz zajmować się dowozami, możesz zawsze skorzystać z usług kurierskich.

Jak poinformować klientów?

Menu i wiadomość, że restauracja przechodzi do trybu online, muszą zostać umieszczone na stronie internetowej. Jeśli nie ma witryny, nie oznacza to, że trzeba ją pilnie wykonać za duże pieniądze. Sprzedaż może odbywać się za pośrednictwem firmowych stron w mediach społecznościowych. Co więcej, Twoi stali bywalcy od dawna je subskrybują, co oznacza, że ​​w najbliższej przyszłości zobaczą informacje o Twoich nowych usługach.

Bariera polega na tym, że w przypadku dostawy jedzenia nie mamy możliwości stworzenia atmosfery komunikacji, takiej jak w lokalu. Czy to może być częścią usługi?

Nic straconego! Możesz stworzyć zestawy jedzenia wraz z dobranym filmem, który zbuduje odpowiedni nastrój. To trochę jak z potrawą i winem. Jeśli to romantyczny wieczór, to do odpowiedniego zestawu jedzenia dopasuj wybraną komedię romantyczną. Możesz dołożyć zestaw pytań, które idealnie rozpoczną ten wyjątkowy wieczór. Może właśnie takimi rozwiązaniami podarujesz cząstkę klimatu, po który ludzie chodzili do restauracji.

Przeczytaj także: Jak wykorzystać zamrożenie gospodarki do rozwoju własnego biznesu?

Eventy online

Nie da się nie zauważyć, że branża zajmująca się eventami próbuje pierwszych kroków w formule online. Przez moment nastąpiło nawet małe przesycenie różnymi koncertami, spektaklami, konferencjami online. Jeśli w życiu przedcovidowym zajmowałaś się organizowaniem eventów, to teraz rób to samo i nie trać czasu na tworzenie nudnych webinarów. Ludzie pokochali Cię za to, co robiłaś do tej pory, więc nie odbieraj im tego.

Ważne było (i jest!) pokazanie dynamiki. Jak to zrobić online? Korzystaj z kilku różnych planów. Pokaż prelegentów nie tylko na scenie (i o zgrozo, nie samą gadającą głowę na ekranie), ale zaprezentuj ich przejście na scenę, sam występ z kilku kamer, a może potem jeszcze przejście do baru i wywiad z tego miejsca.

Uważa się, że niektórych formatów nie można przesyłać online. Jednym z takich przykładów jest bufet na konferencji. Pomyślmy jednak, co czujemy, gdy spotykamy się przy bufecie z osobą, której dawno nie widzieliśmy? Zapewne radość, zafascynowanie, poczucie zainteresowania.

Kameralna rozmowa przy stole w formie bufetu to sposób na przeżycie emocji, a nie okazja do wymiany informacji czy zjedzenia kanapek. Oznacza to, że jeśli myślimy nad przeniesieniem tego typu formatów do internetu, musimy sprawić, by uczestnik poczuł zainteresowanie ze strony innej osoby. Tryb online może to oddać w całkiem niezłej formie.

Kiedy komunikujemy się z kimś online, oczywiście nie przytulamy się, ale odczuwamy uwagę rozmówcy i szybko otrzymujemy od niego informację zwrotną.

A jeśli robimy wydarzenie online, musimy upewnić się, że publiczność ma możliwość intymniejszej rozmowy, niż w przypadku bycia uczestnikiem wydarzenia masowego. W tym celu możemy podzielić uczestników na grupy i wysłać do oddzielnych pokoi webinarowych. To może być taki „chat-room” dla 2-4 osób o wybranym temacie dyskusji. W ten sposób zapewnimy im komunikację niemalże twarzą w twarz.

Webinary dla biznesu

Webinary dla klientów — to szansa na promocję produktów i usług. Na blogu MyOwnConference napisaliśmy serię wpisów, o tym, jak można z nich korzystać w branży beauty, deweloperce, medycynie, IT.

Może, sprzedajesz swoje produkty firmom? Rób to nadal poprzez organizację webinarów szkoleniowych, zwłaszcza jeśli możesz opowiedzieć o swoim produkcie więcej niż dwa zdania.

Przeczytaj także: Chcesz przenieść biznes do online? Sprawdź jak to zrobiły nasze Czytelniczki!

Jakie jest założenie takiego webinaru?

Przede wszystkim musisz skupić się na rozwiązaniu problemu, z którym przychodzi do Ciebie klient. Najlepiej przyciągnąć go za pomocą reklamowania wydarzenia na grupach tematycznych. Następnie na jednej z takich grup utwórz temat do dyskusji. Pamiętaj, że nie może brzmieć jak nieudolna próba reklamy. Celem musi być dyskusja wokół konkretnego problemu.

Nie bój się prowadzić płatnych webinarów. Wtedy skupisz się na osobach naprawdę zainteresowanych. Zaproś swojego klienta jako prelegenta. W ten sposób wzbudzisz dodatkowe zainteresowanie wśród potencjalnych klientów. Na webinarze sprzedaj sam pomysł, a po webinarze sprzedasz produkt lub usługę.

Turystyka online

W przypadku sektora turystycznego problem jest nieco bardziej złożony. Jeśli zaczniemy analizować wszelkie możliwe rozwiązania ratunkowe, szybko przekonamy się, że biznes będzie wyglądał zupełnie inaczej. Trzeba pogodzić się z tym, że nie damy klientowi identycznych wrażeń, ale możemy spróbować wprowadzić rozwiązania, które pomogą przetrwać firmie.

W rzeczywistości możliwe jest wykonanie usługi „wakacje w domu”. Dlaczego nie mogę zapłacić ludziom, którzy będą dbali o to, żebym kreatywnie spędziła czas przez miesiąc? Nie muszę gotować, a oni wymyślają dla mnie program rozrywek.

Na przykład masz osobę, która zajmuje się Twoim wolnym czasem. Przygotowała dla Ciebie program na całe wakacje, dzwoni i mówi: „Dziś to robimy! Wszystko, czego potrzebujesz, jest już w drodze do Ciebie, musisz tylko odebrać paczkę od kuriera”. Oprócz gotowej oferty otrzymujesz także rekwizyty. Co można zaoferować klientowi? Ciekawy film, warsztaty rzeźbienia w glinie, albo lekcję kulinarną “Jak zrobić kurczaka na 15 sposobów”. To z pewnością nie jest turystyka. Częścią wspólną takiego biznesu i turystyki są emocje. Lepsze niż tydzień wakacji w ciepłych krajach mogą być tylko dwa tygodnie takich wakacji. Ale jeśli musimy spędzić wakacje w domu, to spróbowanie czegoś nowego nie może być złym pomysłem. Zamawiaj!

Co zrobić, żeby klienci dowiedzieli się, że działasz już online?

Załóżmy, że jesteś już gotowa do sprzedaży online i obsługi klienta. Problem w tym, że na razie nikt o tym nie wie. I nie dowie się, dopóki nie wypromujesz tego za pośrednictwem odpowiednich narzędzi. Właśnie na tym musisz się teraz skupić.

Umieść na drzwiach sklepu lub kawiarni informację, że firma będzie działała w formie zdalnej. Niżej podaj informację o tym, jak teraz będzie można dokonać zakupu Twoich produktów lub usług. Najlepiej dołącz adres internetowy serwisu sprzedaży, z którego będziesz korzystała. Możesz przyspieszyć proces podając kod QR. Dzięki temu Twoi klienci będą poinformowani o zmianach, które nastąpiły.

Nie zapominaj o swoich stałych klientach. Możesz poświęcić im szczególną uwagę, dzwoniąc i (lub) wysyłając mail z informacją o zmianie. Oczywiście możesz to zrobić tylko wtedy, kiedy będziesz miała dane kontaktowe oraz zgodę na przesyłanie treści marketingowych. Dotyczy to głównie branży usługowej — sklepy detaliczne rzadko to robią.

Uruchom reklamę kontekstową na Google Adwords. Dzięki temu użytkownicy zobaczą jednostki reklamowe w pliku danych i będą wiedzieli, że mogą kupić podstawowe towary lub skorzystać z usług online w pobliżu. Szczególną uwagę zwróć na ustawienia geolokalizacji, chyba, że swoje usługi kierujesz do odbiorców z dalekich krańców Polski. Jeśli nie, to musisz skupić się na potencjalnych klientach mieszkających niedaleko. W kontekście możesz stworzyć osobną stronę docelową lub podać link, który przekieruje do strony głównej.

Uruchom ukierunkowane reklamy w mediach społecznościowych. Sam proces jest podobny jak w przypadku reklamy kontekstowej, tylko odbywa się w popularnych społecznościach Facebook i Instagram. W związku z tym musisz szybko tworzyć tam grupy — samodzielnie lub z pomocą wynajętego specjalisty SMM.

Zadbaj o pozycjonowanie SEO. Ten sposób nie daje natychmiastowych rezultatów, ale sprawi, że strona będzie przez dłuższy czas zajmować wyższe pozycje w wyszukiwarce. W przypadku reklamy kontekstowej, jeśli płacisz pieniądze — jest ruch, jeśli nie płacisz — nie ma reklamy. Promocja SEO da Ci ruch na stronie za darmo, jeśli osiągniesz szczyty wyszukiwania.

Przeczytaj także: 16 podpowiedzi, co możesz zrobić dla swojego biznesu bez wychodzenia z domu?

Co zyskuje firma na działaniu online?

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło — mówi znane powiedzenie. Jak widzisz, w aktualnej sytuacji jednym z obowiązkowych elementów prowadzenia biznesu jest oparcie formuły na sprzedaży internetowej. Musisz podjąć radykalne kroki, żeby uratować firmę. Jest w tym jedna pocieszająca rzecz: kryzys na pewno minie, a sprzedaż online będzie opłacalna przez wiele lat.

Powstaje nowa branża biznesowa. Gdy problem z koronawirusem zniknie i goście wrócą do restauracji, firma będzie miała kolejny obiecujący kierunek rozwoju — sprzedaż online. Dzięki temu nie musisz zwalniać wszystkich swoich pracowników, a skutki kryzysu zostaną zminimalizowane.

Oferując alternatywną formę sprzedaży, udowodnisz, że jesteś lojalna wobec swoich stałych klientów. Przecież przyszłaś do nich, kiedy tego potrzebowali.

Pamiętaj, że ci, którzy nie boją się podejmowania odważnych decyzji i próbowania nowych rzeczy, wygrywają.

Wykorzystaj kryzys jako czas skoku do przodu, wejścia na nowy poziom i zaryzykowania. To Twoja szansa i nie ma lepszego czasu, żeby ją wykorzystać. Powodzenia dla Ciebie i Twojej firmy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Radczenko
Jestem autorką bloga platformy do webinarów MyOwnConference. Piszę o e-learningu, promocji wydarzeń, webinarach i marketingu. 5 lat temu wykorzystałam urlop macierzyński, by zmienić podejście do życia i pracy. Od tego czasu robię tylko to, co mi się podoba i inspiruje.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×