Czego szukasz

Kryzys w biznesie, to tylko przystanek na naszej drodze

Z Martą Szelejak miałam już okazję rozmawiać o poczuciu własnej wartości. Dziś zapytałam Martę o kryzys w biznesie. O to skąd się bierze i jakie są jego przyczyny? Okazuje się, że problem tkwi w nas samych, zatem powracamy do tematu wiary w siebie. Bo dbanie o swój biznes, oznacza dbanie przede wszystkim o siebie. A problemy w firmie, czy w życiu, to normalna rzecz. – To czas, aby przyjrzeć się sobie z ciekawością i łagodnością. Zebrać siły i ruszyć dalej. Jak nie tą drogą, to inną. Ale ze świadomością, że to ja tę drogę wybrałam – mówi Marta.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/12/2018
Marta Szelejak

Marto, robiłaś ankietę wśród kobiet, z której wynika, że kryzys w ich firmie wynika z tego, iż nie wierzą, że są wystarczająco dobre?

W przeprowadzonej ankiecie zadałam pytanie: „Co Cię najbardziej hamuje przed rozwojem swojej firmy”. Można było zaznaczyć kilka odpowiedzi. Najwięcej głosów, bo 45%, czyli prawie połowę, uzyskała odpowiedź: „Jakiś głos mówi mi, że nie jestem wystarczająco dobra”. Kolejny, z 43,6%, był „Lęk przed porażką”, a 41% dostała odpowiedź „Brakuje mi wiary w siebie”.

Na co dzień pracuję z kobietami, których firmy znalazły się w impasie. Bardzo często słyszę: „Nie jestem kompetentna”, „Nie jestem ekspertką”, „Nie podołam, nie dam rady, nie nadaję się”.

To wszystko może wynikać z niskiego poczucia własnej wartości. Kryje się za tym wiara, że czegoś mi brakuje, więc nie odniosę sukcesu.

Kto nas najbardziej hamuje i straszy, że poniesiemy porażkę? My same. Nie wierzymy, że możemy odnieść sukces. Pozwalamy przejąć ster wewnętrznemu krytykowi. Pozwalamy mu zwracać się do nas tak, jakbyśmy nie powiedziały do nikogo. A jeszcze przyznajemy mu rację.

Bardzo wierzę w to, że aby ruszyć z miejsca, trzeba się rozprawić z ograniczającymi przekonaniami na własny temat. Przekonania to sądy, opinie na temat siebie, świata, ludzi. Najczęściej bezkrytycznie przejęte od kogoś innego. W przypadku prowadzenia własnego biznesu hamuje nas to, co myślimy, często podświadomie o sobie, o byciu przedsiębiorcą czy o zarabianiu pieniędzy. Podczas sesji coachingowych to wszystko pięknie wychodzi na światło dzienne.

Jeśli w trudnych chwilach myślę: „Jestem beznadziejna”, „Nie dam rady”, „Z czym do ludzi?”, „Za kogo ja się miałam zakładając firmę?”, to faktycznie trudno wyjść z czarnej dziury.

Moje klientki mają naprawdę super pomysły na biznes. Przystępują do jego realizacji z energią i wiarą, że mogą się w ten sposób utrzymać. Często pomagają innym jako graficzki, stylistki czy fotografki. I nagle okazuje się, że to nie jest takie łatwe. Klienci nie przychodzą sami, trzeba im o sobie powiedzieć. Czasami też wydarza się coś w ich życiu osobistym i nie mogą zająć się swoją firmą tak, jak kiedyś. Pojawia się kryzys.

Skoro te biznesy są oparte na dobrych pomysłach, odpowiadają na potrzeby klientów, to z czego wynika, że kobiety znalazły się ze swoją firmą w czarnej dziurze?

U kobiet, z którymi pracuję, oprócz poczucia własnej wartości, podzieliłabym przyczyny utknięcia na 5 grup. Oczywiście nie jest to ścisły podział, bo wiele czynników wzajemnie się przeplata, jak choćby perfekcjonizm z poczuciem własnej wartości. Niemniej jednak są to problemy:

1. Organizacja

Tutaj słyszę najczęściej, jak kobiety mówią: „Nie wiem, jak to wszystko ogarnąć”, „Nie wiem, co najpierw zrobić, na czym się skupić”. Często zmieniają cele i priorytety lub nie mają ich wcale. Towarzyszy im poczucie nadmiaru i chaosu. Nie mają planu działań. Wstają rano i myślą, czym by tu się dzisiaj zająć. Tracą czas na zastanawianie się, a nie na działanie.

Dodałabym tutaj też zbyt ambitne cele. Gdy już określą, co chcą osiągnąć, nagle wydaje się to tak wielkie, że od razu tracą zapał. Nie wiedzą, jak to podzielić na mniejsze kawałki.

2. Decyzyjność

Zdarza się, że kobieta stoi „w rozkroku” pomiędzy pracą na etacie a własną firmą. Nie może się zdecydować, co wybrać. Rozdziela swoją energię między jedno i drugie, co powoduje frustrację. Ma wrażenie, że nigdzie nie jest na 100%.

Bywa i tak, że ma za dużo pomysłów we własnej firmie i nie wie, na czym się skupić. Albo ma kilka grup klientów i nie wie, jak je połączyć lub, z których zrezygnować.

Brak jasnej decyzji prowadzi do wrażenia, że drepczemy w miejscu. Utykamy w bezdecyzyjności, a czas płynie.

3. Perfekcjonizm

Wiele kobiet wychodzi z założenia, że to, co stworzyły, musi być idealne, zanim to pokażą. Siedzą i marnują czas na ciągłe udoskonalenia, upiększanie strony internetowej czy oferty.

Porównują się z osobami, które działają w ich branży, ale zaczęły dużo wcześniej lub działały bardziej prężnie. Zazwyczaj wypada to na niekorzyść, więc się dołują, jak im daleko do tamtego poziomu. Zapominają, że tamte osoby nie startowały z idealną ofertą, ogromnymi zasięgami i wspaniałą stroną internetową.
Perfekcjonizm wiąże się z lękiem przed oceną, czyli przed krytyką. A krytyka godzi w nasze poczucie własnej wartości.

4. Wytrwałość

Potrzeba naprawdę wielkiej wiary w siebie i swój produkt, żeby przejść moment utknięcia. I dobrego planu, oczywiście. To najważniejszy moment, bo pojawia się pokusa, aby zawrócić. Bardzo łatwo to zrobić. Ale wtedy nie dojdziemy do celu. W momencie utknięcia bardzo ważne jest pytanie „Po co ja to robię?” To dobry czas na przypomnienie sobie o tym, co wspiera. A wiem z własnego doświadczenia, że wtedy niestety najłatwiej myśleć o tym, co ogranicza.

Czasami utykamy, bo na etapie określania celu i działań zrobiłyśmy to zbyt optymistycznie. Nie myślałyśmy, że coś może się nie udać, nie opracowałyśmy planu B. Nie zastanowiłyśmy się, jak sobie poradzić z trudnościami. A jak coś nie idzie zgodnie z planem, tracimy zapał. Przestajemy widzieć sens naszych wysiłków i rezygnujemy.

5. Odnowa

To szalenie ważny punkt. Moje klientki oprócz tego, że prowadzą firmy, są mamami i żonami. Dbają o wszystkich, tylko nie o siebie. Biorą na siebie zbyt wiele i robią to kosztem czasu dla siebie, odpoczynku, aktywności fizycznej czy snu. Jedzą nieregularnie i byle co, piją dużo kawy, mało śpią. Często same mówią, że rozwijają firmę kosztem siebie.

I w pewnym momencie już nie mają siły prowadzić firmy. Zapominają, że są najważniejszym zasobem swojej firmy. Jeśli nie mają energii, to jak mają pociągnąć to wszystko.

Dotknął mnie kryzys w firmie. Co mogę zrobić, aby go zażegnać, od czego zacząć?

To zależy od przyczyny kryzysu. Opisałam to dokładniej w naszej poprzedniej rozmowie. Oprócz tego wszystkiego, co wymieniłam, kobiety utykają z innych powodów. Nie potrafią dotrzeć do klientów lub czasem nawet nie określiły dokładnie, kim ci klienci są i czego potrzebują.

Czasami nie znają narzędzi marketingowych i potrzebują kogoś, kto ich tego nauczy. Jest wielu świetnych specjalistów w tej kwestii. Ja nie pomagam w kwestii marketingu, ale na podstawie doświadczeń z ukończonych procesów z klientkami, opracowałam program „Ruszam z miejsca z biznesem”. Składa się on z 7 kroków:

1. „Przegląd Plecaka”, czyli rozmowa wstępna do pracy ze mną. Jej celem jest rozpisanie tego, co najbardziej nie pozwala iść dalej. To podstawa, bo bez uczciwego przyjrzenia się temu, nie ruszy się z miejsca. Będą ciągle blokować te same rzeczy.

Na tym etapie pięknie wychodzi, czy blokują nas nasze opinie na temat prowadzenia biznesu, pieniędzy, czy brak wiary w siebie. Czasami jest to brak wizji, a czasami brak jasnego modelu biznesowego. A czasami inne rzeczy wymienione wyżej.

2. Stworzenie wizji życia i biznesu. Aby gdzieś dojść, trzeba wiedzieć dokładnie, gdzie się idzie. Wizja to kompas, który później przekształcimy w cel. Ważne, aby wizja biznesu współgrała z wizją życia.

3. Określenie wartości, czyli tego, co jest najważniejsze w biznesie i w życiu. Tutaj także to musi być ze sobą spójne, bo jeśli zachodzi konflikt wartości, to trudno ruszyć z miejsca.

4. Praca nad tym, co najbardziej blokuje. Jej podstawą jest „Przegląd Plecaka”. To najobszerniejsza część procesu, ponieważ pracujemy nad tym na kilku spotkaniach.

5. Określenie celu działań biznesowych. Pomagam dobrze sformułować cel, czyli tak, aby go osiągnąć. Przy wytyczaniu celów nadal robimy dużo błędów i warto poznać sposoby, jak to zrobić skutecznie.

6. Opracowanie planu działań. Sama wizja i cel nie wystarczą. Trzeba jeszcze zaplanować konkretne kroki, a później je oczywiście realizować.

7. Działanie. Co z tego, że mamy piękną wizję, wspaniały cel i jasne kroki, jeśli dalej nie działamy? Towarzyszę klientce wcielać w życie to, co wypracowała. Daję jej wsparcie emocjonalne i poczucie, że nie jest sama.

Dla kobiet, które utknęły z własną firmą, przygotowałam bezpłatny test „Jak ruszyć z miejsca” oraz „5 pytań na wyjście z impasu”. Można je pobrać z mojej strony internetowej marta.szelejak.pl

Jak dbać na co dzień o swój biznes, żeby kryzys się nie powtórzył?

Ja bym zapytała raczej „Jak dbać o siebie, żeby kryzys się nie powtórzył?” Kryzysy w firmie to normalna rzecz. Nie słyszałam o takiej firmie, która miałaby same sukcesy. Tak samo jest też z naszym życiem osobistym – raz górka, raz dołek.

Wymyśliłam schemat, według którego działam na co dzień i zachęcam do tego inne kobiety. Jego składowe to:

  • odwaga,
  • wiara w siebie,
  • samoświadomość,
  • dbanie o siebie,
  • wytrwałość.

To wartości, według których prowadzę mój biznes, ale też stosuję w życiu prywatnym. Uczę ich moją córkę. Marzę o tym, aby wokół tych wartości skupić społeczność kobiet. Dla mnie one wzajemnie się zazębiają i uzupełniają.

Ja sama chcąc, aby jak najwięcej kobiet się o mnie dowiedziało, muszę działać i odważnie pokazywać to, co robię. A do odważnego działania potrzeba wiary w siebie i w moją ofertę oraz w to, że kobiety potrzebują tego, co im chcę przekazać. Wiara w siebie wynika z samoświadomości, czyli znajomości moich umiejętności, talentów, wiedzy, ale także tego, co mnie ogranicza. Ponieważ jestem świadoma siebie i tego, czego potrzebuję, mogę lepiej zadbać o siebie.

Te cztery wartości składają się z kolei na piątą – wytrwałość. Bardzo wierzę w ten schemat i w to, że pozwala ruszyć z miejsca i wytrwać w biznesowej podróży.
I wierzę w to, że kryzys to tylko przystanek na naszej drodze. Czas, aby przyjrzeć się sobie z ciekawością i łagodnością. Zebrać siły i ruszyć dalej. Jak nie tą drogą, to inną. Ale ze świadomością, że to ja tę drogę wybrałam.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik-Pieper

Zdjęcie: www.sawinscy.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak ZUS kontroluje mamy na działalności gospodarczej?

ZUS zabrał się za wnikliwe sprawdzanie matek na działalności gospodarczej. Tysiące kobiet w Polsce boryka się z kontrolami ZUS. Mamy skarżą się na całą masę uchybień i bezprawnych działań ze strony urzędników. Powstaje pismo, które ma wykazać wszystkie błędy i nieprawidłowości w przeprowadzanych przez ZUS kontrolach.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 13/05/2019

Kontrole ZUS

ZUS nagminnie kontroluje kobiety na działalności gospodarczej. Podważa chorobowe i macierzyńskie sprzed kilku lat. Podważa możliwość zmiany wysokości składki, przelicza po swojemu i każe nam oddać od 100-300 tys. !!!

Te decyzje są wydawane na podstawie przeczucia i zdania Organu, a nie dowodów. Ponadto według ustawy, która obowiązuje Organ, ma on obowiązek sprawdzenia bieżących zwolnień. My mamy postępowania i kontrole (po wiele m-cy) wiele lat wstecz. Wszystkie sprawy kończą się w sądach!!!

Matka na działalności

Prowadzę działalność gospodarczą od 2012. W 2015 poszłam na zwolnienie w 2016 urodziłam dziecko. Do dziś prowadzę działalność gospodarczą i zatrudniam pracowników. W lutym ZUS wysłał mi zawiadomienie o wszczęciu postępowania celem wyjaśnienia, czy słusznie dokonałam przerejestrowań w ubezpieczeniu. Na nowo przeliczył mi wszystkie chorobowe i macierzyński sprzed 4 lat i uznał, że mam do zwrotu ponad 100 tys. Decyzję oparł na zdaniu i mniemaniu. Żadnych dowodów!!

Nie reagujcie na to pismo ZUS >>>

Musiałam wynająć adwokata. Czeka mnie sprawa w sądzie. Niestety myślę, że nie jedna. Jeśli jakimś cudem uda mi się wygrać, to i tak Organ może wszcząć, tym razem, kontrole i szukać np. dowodów pracy na L4 lub podważać wysokość składek na podstawie rentowności firmy (takie przypadki też są).

Każde pismo z ZUS powoduje stres, nerwy i rozstrój żołądka. To jest nagonka na kobiety prowadzące działalność godpodarczą. Zamiast pracować i dbać o rodziny, przeglądamy dokumenty sprzed kilku lat, przygotowujemy dokumenty dla Organu, część jest już po przesłuchaniu, a część czeka na nie.

To jest MASAKRA I DRAMAT!! Kobiety boją się pójść na L4, zachodzić w ciążę, bo nie mają gwarancji, czy za kilka lat Organ nie zmieni zdania i każe im oddawać pieniądze. Gdzie w tym wszystkim polityka prorodzinna??? Czy każda z nas ma urodzić po 4 dzieci i siedzieć na łasce Państwa???

Prowadzisz działalność gospodarczą? Zajrzyj na grupy na FB: „kobieta na dg” lub „kontrola zus„, na fb. Zobacz ile tysięcy kobiet jest w takiej sytuacji!

Materiał: list od Moniki

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? Historia Karoliny i jej biznesu z Edukido

No właśnie... jak osiągnąć satysfakcję z pracy? I pracować 6 godzin dziennie? Poznajcie historię Karoliny, która od wielu lat prowadziła własny biznes, ale dopiero kiedy zamieniła butik odzieżowy na placówkę Edukido wszystko ułożyło się jak trzeba. Tysiące klocków LEGO® w domu, scenariusze zajęć, eventy i synowie uwielbiający pracę mamy :) Karolina dzisiaj ma dochodowy biznes oraz spędza więcej czasu z mężem i dziećmi. A wszystko to dzięki Edukido!
  • Agnieszka Kumorek - 12/05/2019
Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? Karolina Kulesza, właścicielka Edukido

Marzysz o własnym biznesie? Chciałabyś mieć satysfakcję z pracy?

Poznaj historię Karoliny. Możesz tak jak ona skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zarabiać konkretne pieniądze!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Piotrem Szczepkowskim, który chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected], tel. +48 506 051 515

Zajrzyj też na stronę internetową:
www.edukido.com.pl

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - Karolina podczas zajęć w Edukido

Karolino, jesteś mamą dwóch chłopców i od wielu lat prowadzisz własny biznes. Czy to jest właśnie Twój sposób na work-life balance i niezależność?

Pracując „u siebie” dużo łatwiej osiąga się niezależność niż work-life balance. Za niezależność, szczególnie na początku, trzeba niestety zapłacić dość wysoką cenę w postaci dużej ilości czasu spędzanego w pracy. I brakiem czasu dla siebie i rodziny.

Dla mnie osobiście ważne było, żeby na starcie precyzyjnie określić cele i czas w jakim chcę je osiągnąć. Mam na myśli te cele, które dadzą mi możliwość spokojnej egzystencji. To ułatwia codzienne działanie i podejmowanie walki w chwilach słabości. A czasem bywa, że nic mi się nie chce. Dopiero osiągnięcie tych celów będzie dla mnie równoznaczne z niezależnością. No i wtedy pomyślę o work-life balance (śmiech).

Życiowa równowaga dla każdego może oznaczać coś innego. Każdy sam powinien znaleźć jej definicję. Dla mnie oznacza to satysfakcję zarówno z pracy, jak i z życia codziennego. Sama sobie wyznaczam czas pracy i cele, ale z tymi celami staram się nie przesadzać. Muszą być ambitne, ale jednak realistyczne.

Życie to także rodzina, miłość i pasje. Rano mam czas, aby zjeść śniadanie z rodziną. Bez pośpiechu i stresu, że nie dojadę na czas do biura. Pracuję wtedy, kiedy dzieci są w szkole. Bardzo ważna jest dla mnie poranna kawa, spokojna rozmowa z synami po powrocie ze szkoły, rodzinne granie w planszówki, wieczorne czytanie i rozmowy z mężem. W sumie to jest właśnie moja równowaga.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - dziewczynki podczas zajęć Edukido

Butik odzieżowy zamieniłaś na własny oddział Edukido. Co Cię przekonało? Jak wyglądały Twoje początki w biznesie z klockami LEGO?

Butik pochłaniał całą moją energię i czas, którego niestety nie da się od nikogo pożyczyć. Gdy ja spędzałam cały dzień w pracy, to mąż był z dziećmi w domu i to on jeździł z nimi na różne zajęcia. Ja nie miałam na to czasu.

Sama tworzyłam zasady i procedury w moim biznesie. Sama odpowiadałam za zatowarowanie, a następnie o cały marketing i sprzedaż. Tworzyłam ten butik od podstaw, to też było moje dziecko. Jednak temu dziecku poświęcałam najwięcej czasu, a na tym traciła rodzina. Stałam zbyt często obok, zamiast być w środku.

Dlatego powstał pomysł o zmianie biznesu na taki, który będzie dla mnie i dla moich dzieci. Pomyślałam, że teraz to ja będę mogła je wozić na zajęcia – do siebie.

Będę mogła mieć synów i pracę w jednym miejscu. A moi chłopcy najbardziej na świecie uwielbiają Lego. I tak trafiłam do Edukido.

Autorski program wspierający rozwój dzieci poprzez zabawę z klockami Lego wydał mi się wyborem idealnym. Przekonało mnie przede wszystkim duże doświadczenie twórców, prosty model biznesowy i innowacyjny program. Duże znaczenie miał też fakt, że jako franczyzobiorca otrzymałam pełen system franczyzowy, co było dla mnie kluczowe. Mam na myśli szkolenia menadżerskie i produktowe, różne narzędzia elektroniczne wspomagające codzienną pracę i bardzo cenne wsparcie centrali w marketingu, sprzedaży i obsłudze klienta.

Nie bez znaczenia był też fakt, że aby zacząć biznes Edukido nie trzeba mieć lokalu, a to mocno obniża koszt inwestycji początkowej. Gotowe były też zestawy klocków, system CRM, materiały marketingowe, oferty. Nic, tylko zaczynać!

Prowadząc swój butik przez kilka lat nie doszłam do tego, co w Edukido otrzymałam na wejściu.

W tym biznesie największe wyzwanie to pracownicy. Mam na myśli instruktorów. Chociaż sama przeszłam szkolenie instruktorskie, to nie prowadzę zajęć. Najlepiej czuję się w sprawach organizacyjnych. Właśnie problemy ze znalezieniem odpowiednich instruktorów spowodowały, że na początku szło mi gorzej, niż oczekiwałam.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia Edukido

Czy było coś czego się bałaś, rozkręcając nowy biznes?

Szczerze mówiąc, bałam się przede wszystkim konkurencji. W Trójmieście jest ona bardzo duża. W większości szkół i przedszkoli są jakieś zajęcia dodatkowe, również robotyka z klockami Lego. Nie byłam pewna, czy szybko znajdę nowych klientów.

Okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Rodzice oraz różnego rodzaju placówki szukają nowości i innowacji dla swoich dzieci lub podopiecznych. Warunkiem jest dostarczanie im tego, co obiecujemy. Jeżeli ustalamy termin zajęć, ich zakres, sposoby komunikacji z rodzicami – to musimy tych ustaleń przestrzegać!

Na przykład przedszkola stają się coraz bardziej wymagającym klientem. Oczekują ciekawych i nieszablonowych zajęć, ale też bardzo precyzyjnej obsługi i komunikacji. W tym pomagają systemy Edukido.

Edukido daje różne możliwości zarabiania. Bazą są zajęcia regularne w przedszkolach, szkołach i moim Centrum Edukido. Ale przygotowujemy także jednorazowe warsztaty z przedmiotów szkolnych, urodziny, półkolonie, różnego rodzaju eventy.

Organizowaliśmy atrakcje dla dzieci podczas pokazów lotniczych Aerobaltic w Gdyni w 2018 roku. Będziemy też obecni na tegorocznej edycji. Współpracowaliśmy z Gdynia Design Days. Dzieje się dużo ciekawych rzeczy. Tego rodzaju praca jest naprawdę bardzo ciekawa i urozmaicona. Na pewno nie siedzę 8 godzin dziennie w biurze czy za ladą (śmiech).

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia z klockami LEGO w Edukido

Czy wspierali Cię najbliżsi? Wspominałaś, że Twoi chłopcy mocno zaangażowali się w „działania firmy” i dzięki temu mogliście spędzać dużo czasu razem? 😉

Chłopcy bardzo mi pomogli w pierwszych dniach, kiedy odebrałam zestawy klocków. To był dla mnie ocean klocków, rożnego rodzaju. Wtedy moi synowie wpadli na pomysł, że możemy razem posegregować, opisać i przy okazji przećwiczyć scenariusze zajęć.

Praca łączy się z zabawą i pasją moich dzieci do klocków. Kiedy mają czas chętnie mi pomagają. Zapraszają mnie także na zajęcia do swoich klas, co ma dla mnie dodatkową wartość. A mój starszy syn jest bardzo dumny ze swojej koszulki instruktora. Pomaga podczas festynów młodszym dzieciom. Prawdziwy instruktor!

Nie zapomnę też cytatu kolegi syna po warsztatach: „Ale Ty masz fajną mamę i ma super pracę, bo ma tyle klocków, którymi możesz się bawić… ”. To było wspaniałe.

Mąż oczywiście też jest jak „duże dziecko” i nie odpuszcza okazji do wspólnej zabawy. Chętnie mnie wspiera w kwestiach sprzedażowych, organizacyjnych czy technicznych, gdy np. nie wiem, co to jest mimośród (śmiech).

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia w placówce Edukido

Twój starszy syn mówi, że w przyszłości chce być instruktorem Edukido 🙂 A co Ciebie zachwyciło w takiej formie zajęć dla dzieci?

Jest dużo rzeczy, które mnie zachwyciły w tej formie zajęć dla dzieci. Zajęcia Edukido są zajęciami edukacyjnymi. Dotykamy tu różnych obszarów wiedzy i wielu dziedzin życia. Jednego dnia budujemy średniowieczny zamek, po tygodniu omawiamy cykl życia motyla, na kolejnych zajęciach budujemy katamarany, a miesiąc kończymy konstruowaniem karbowarki do papieru…

Dzieci kochają klocki, kochają tę różnorodność tematów Edukido… My chcemy pokazywać dzieciom świat i mechanizmy nim rządzące. Pobudzamy dziecięcą, naturalną ciekawość, która w dzisiejszych czasach jest skutecznie zabijana przez bierne korzystanie z różnego rodzaju monitorów.

Przy tym cały czas sami się uczymy, bo do każdych zajęć trzeba się przygotować. Tak jak powiedziałam, sama nie prowadzę zajęć, ale znam dobrze każdy scenariusz. Na początku każdego tygodnia wraz z instruktorami omawiamy wszystkie tematy nadchodzącego tygodnia.

Czym zajęcia Edukido różnią się od zabawy klockami LEGO w domu?

Wiesz, prawie każde dziecko ma w domu zestaw Lego. Komercyjne zestawy uczą dziecko pracować z instrukcją. To jest ważne. Często jednak po zbudowaniu tego, co jest w instrukcji budowla trafia na półkę i się kurzy. Uwielbiam słyszeć, jak po kilku tygodniach rodzic mówi mi, że jego dziecko pierwszy raz zburzyło modele z półki i samo buduje temat, który przerabiało na zajęciach. To wielka radość dla mnie jako przedsiębiorczyni.

Na zajęciach Edukido nie ma instrukcji. Pobudzamy dziecięcą kreatywność, ale zawsze moderujemy lekcję, by dzieci doszły do założonych przez nas wniosków. To prawdziwa nauka przez zabawę. Każdy temat jest najpierw omawiany – dzieci dowiadują się np. po co ludzie latają na Księżyc. Następnie podczas budowania instruktor przekazuje dzieciom wiedzę na ten temat.

Nie jest najważniejsze, co zostanie zbudowane. Liczy się budowanie, rozmowa, edukacja, zainteresowanie dziecka tematem zajęć. Zaangażowane dzieci lepiej koncentrują się na temacie, dużo więcej zapamiętują i dzięki temu dużo się uczą. A na końcu opowiadają o tym, co zbudowały. Angażują się na 100% i to jest fantastyczne.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia w Edukido z klockami LEGO

Co zmieniło się w Twoim życiu? Jak teraz wygląda Twój zwykły dzień pracy?

Nie spędzam 10-12 godzin w pracy, co było normą w butiku.

Pracuję maksymalnie 6 godzin dziennie. To jest dla mnie priorytet. Czas, który tak szybko ucieka. Dzieci dorastają w okamgnieniu.

To z jednej strony tak niewiele, a jednocześnie tak dużo. Dla mnie to ostatecznie jest najważniejsze.

Zapewne pracując więcej mogłabym osiągnąć jeszcze więcej i więcej zarabiać. Ale myślę, że każdy ma swój poziom i swój… work-life balance. Łatwo jest zapędzić się w kierat. Mnie, to co mam, w pełni satysfakcjonuje. W końcu jest jeszcze mąż, który też zarabia 🙂

A jak wygląda mój zwykły dzień pracy? W tej pracy każdy dzień jest niezwykły i nie mam stałego grafiku. Dużo zależy od tego, w którym momencie rozwoju firmy jesteś. Na początku dużo więcej uwagi poświęcasz sprzedaży, prezentowaniu swojej firmy w przedszkolach i szkołach, ale im dłużej jesteś na rynku, tym więcej masz dzieci i pracowników. Wtedy to z koordynatorami i instruktorami pracujesz najwięcej. Miesiące wzmożonej pracy to wrzesień, październik, luty, marzec, maj i czerwiec. Za to w lipcu odpoczywam prawie cały miesiąc.

Dziś nie żal mi czasu na analizę i optymalizację wskaźników biznesowych. A co więcej, w końcu umiem to robić. 🙂 Już wiem, że łatwo jest pójść na ilość, a w tym biznesie ilość nie jest najważniejsza.

Uwierz, można mieć większe zyski ze 100 miesięcznych abonamentów niż ze 150. Trzeba tylko dobrze poukładać biznes – i tego nauczyło mnie Edukido.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - chłopcy podczas zajęć Edukido

Pewnie czytają nas mamy, które zastanawiają się nad wystartowaniem z własnym biznesem. Co mogłabyś im powiedzieć na zachętę? Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? 😉

Takich mam jak ja jest w Edukido znacznie więcej i namawiam kolejne!

W każdy biznes trzeba na początku zainwestować. Ja mam porównanie z butikiem. Tylko na jego zatowarowanie lekką ręką wydałam 50 tysięcy złotych, a był to czubek góry lodowej. Pomijam już fakt, że nie wiadomo czy ten towar sprzedasz, czy trafi w gusta klientów. Ryzyko jest ogromne. Trzeba znaleźć lokal, zapłacić kilkumiesięczną kaucję, przeprowadzić adaptację, zadbać o marketing, zatrudnić pracowników etc.

W Edukido nie musiałam zaczynać z własnym lokalem. Nie trzeba też od razu zatrudniać pracowników, choć ja to zrobiłam i jestem z tego zadowolona. Licencja za obszar zamieszkały przez 100 tysięcy mieszkańców to koszt 18,5 tysięcy zł brutto. Do tego kupujesz klocki, akcesoria do zajęć i gotowe materiały marketingowe. Dostajesz dostęp do scenariuszy zajęć, systemów wspomagających biznes oraz do kolejnych folderów i plików z wiedzą. Wszystko poprzedzone jest 5-dniowym szkoleniem. I możesz zacząć działać. Cały koszt wystartowania z biznesem Edukido mieści się w 35 tysiącach zł brutto. A mnie udało się jeszcze wynegocjować raty.

W porównaniu z innymi biznesami, przynajmniej tymi, którymi się interesowałam, to naprawdę mała kwota. A ta branża i praca z dziećmi jest naprawdę bardzo wdzięczna. Czuję, że zarabiam pieniądze, ale też realizuję jakiś wyższy cel. Może brzmi to górnolotnie, ale tak naprawdę jest.

Duża satysfakcja z pracy, konkretne pieniądze i mityczny work-life balance, od którego zaczęłyśmy rozmowę. Czego chcieć więcej?

Dziękuję Ci za rozmowę!

Karolina ma pracę, która przynosi jej jednocześnie satysfakcję i pieniądze. A także pozwala spędzać więcej czasu z rodziną 🙂

Jeśli Ty też chciałabyś założyć swoją własną placówkę Edukido, zacząć działać pod sprawdzoną marką, oferować zajęcia edukacyjne z klockami LEGO® dla dzieci w swoim mieście – to skontaktuj się z Piotrem Szczepkowskim, który odpowie na wszystkie Twoje pytania: [email protected], tel. +48 506 051 515

Zobacz pełny opis franczyzy Edukido w naszych pomysłach na biznes! >>

Logo Edukido

Zdjęcia: własność Karolina Kulesza oraz Edukido

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail