Czego szukasz

Jutro będzie nic? Recenzja powieści ”Cwaniary” Sylwii Chutnik

Coraz trudniej pisać o kobietach. Nawet będąc jedną z nich. Miejsce ustępujących stereotypów kulturowych związanych z rolą kobiety w rodzinie i społeczeństwie zajmują… kolejne stereotypy, które niestety równie mocno zapuszczają korzenie w naszej świadomości społecznej.

W literaturze oraz blogosferze mieliśmy już dwa pospolite ruszenia.

Pierwsze ukazywało kobiecość jako tożsamą z macierzyństwem, a więc nieustannym zachwytem nad różowymi stópkami, miniaturowymi ubrankami oraz faktem, że w ogóle zostało się matką, czyli spełniło społeczną misję, zrealizowało marzenia własne, partnera, mamy, babci, teściowej i… wystarczy.

Drugie, wyrastające ze sprzeciwu wobec wyłącznie tak postrzeganej roli kobiety, zaowocowało publikacjami odczarowującymi rzeczywistość – książkami (Elif Safak Czarne mleko; Rachel Cusk, A Life’s Work, Arlington Park; Jill Smokler, Wyznania upiornej mamuśki, Manuela Gretkowska, Polka; Anna Nasiłowska, Księga początku; Justyna Bargielska, Obsoletki, Sylwia Chutnik, Mama ma zawsze rację  i wiele, wiele innych) czy blogami tak znanych postaci jak Frustratka i Zimno czy inicjatywami spod znaku Macierzyństwa bez Lukru lub portalu Bachor.

A Sylwia Chutnik szuka drogi trzeciej.

Powieść „Cwaniary”, która na blogu się poczęła, a potem narodziła jako wspaniale zilustrowana książka, nie przynależy do żadnego z wymienionych nurtów. Będąc kolejnym głosem autorki w „kwestii kobiecej” (brrr… nie lubię tego sformułowania), jest jednocześnie pierwszym głosem nie wprost. Istnieje w literaturoznawstwie termin liryka maski, dla Sylwii Chutnik ukujmy więc, na potrzeby niniejszego tekstu, termin epika maskiMaskując się pod płaszczykiem prozy łotrzykowskiej, narrator demaskuje jednocześnie kolejne warstwy mitów o kobietach. Że nie są zdolne do decydowania o sobie, że nie potrafią egzekwować swych praw, że same są swoimi największymi wrogami.

Celina, Halina i Bronka są oczywiście kreacjami wyolbrzymionymi, celowo przerysowanymi: gdyby w ich miejsce wstawić męskich bohaterów, agresja i determinacja, którą zostały obdarzone dziewczyny, nie wzbudzałby zdumienia, nie poruszała czytelnika. A tak – wzbudza, porusza. Ale pierwsza reakcja ustępuje kolejnej: pojawia się refleksja nad tym, przepraszam za celowe uproszczenie…, co autor miał na myśli.

I teraz każda z nas musi już podążyć własną ścieżką: jedna odnajdzie się w postaci jakże twardej i jakże miękkiej Celiny Cios, inna w postaci Bronki mknącej ulicami swą wypasioną bryką. A żadna z nich nie jest taka, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Ale komu chce się docierać do tych pokładów żółci, pytać dlaczego, dociekać skąd ten jad, ten żal, ta złość. Kobieta tak nie powinna, kobieta ma czekać – nie działać. Kobieta ma przyjmować razy – nie razy wydzielać. Kobieta ma cicha być i pokornego serca – nie hałaśliwa i dopominająca się o swoje.

Więc maska, maska jako ten znak, że pewne sfery kobiecego życia trzeba odkłamać, ale prawda, jak zwykle, leży pośrodku – bo przecież nie o prawo pięści tu chodzi, ale prawo jako takie. O prawo kobiety do decydowania o sobie.

W przeciwnym wypadku jutro będzie nic.

Zapraszamy do naszej zabawy na naszym profilu na Facebook’u gdzie rozdajemy egzemplarz książki dla najaktywniejszej z Was 😉 

Zabawa z tą nagrodą trwa do 22 lutego!

A może chcesz posłuchać powieści czytanej w radiowej Trójce? Sprawdź szczegóły

Tytuł: Cwaniary

Autor: Sylwia Chutnik

Wydawca: Świat Książki

Rok wydania: 2012

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie