Czego szukasz

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.

  • Katarzyna Raiter-Łuksza - 11/09/2019

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.

Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Raiter-Łuksza
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

Jak budować dobre relacje w związku? Sprawdź!

Podobno kryzysów w związku nie unikniemy. I podobno są częścią budowania relacji, a nawet ją wzmacniają. Tylko jak słuchać i mówić do siebie nawzajem, skoro mężczyzna i kobieta tak często mówią różnymi językami? Co zrobić, żeby on nie musiał się domyślać, a ona przestała oczekiwać?
  • Marzena Kopta - 13/02/2020
para rozmawia ze sobą

Jak budować dobre relacje w związku?

Zacznę nieco przewrotnie. Miłość to nie wszystko. Sposób, w jaki rozmawiamy, w jaki się słuchamy, determinuje jakość naszego związku. Wiele par mówi, że nie dogadują się już, nie rozumieją. Kochają się, chcą być razem, coś do siebie mówią, coś komunikują, a jednak czują się niezrozumiani.

Razem coś zbudowali, czegoś się dorobili, tylko co z tego skoro przestali rozmawiać. Każdy zaczął mówić swoim językiem. Bo miłość to nie wszystko. Bez rozmowy i zrozumienia, nie będzie dobrego, udanego związku.

On z Marsa, a ona z Wenus

Różnimy się, nie tylko fizycznie. Inaczej mówimy, myślimy, układamy zdania. Mężczyźni potrzebują konkretów. Czasem śmiejemy się, że do naszych facetów warto mówić dużymi, drukowanymi literami. Bo tak jest.

Mężczyźni chcą krótkich i bardzo konkretnych form komunikacji. Potrzebują wiedzieć precyzyjnie, co i kiedy mają zrobić oraz czego od nich oczekujemy. Mają problem z nazwaniem uczuć i potrzeb. Zwykle nawet nie zadają sobie trudu, aby się nad nimi zastanowić. Wyznają filozofię: będzie coś ode mnie chciała, to zapyta lub poprosi.

Kobiety mają odwrotnie. Mogą mówić długo i namiętnie, zdaniami wielokrotnie złożonymi….. albo nie mówić nic. Wiedzą, co należy zrobić i kiedy. Zastanawiają w nieskończoność się nad tym, co czują, czego potrzebują  i….. czego oczekują. Oj tak! Wenusjanki uwielbiają oczekiwać.

Oczekują, aby wszyscy wokół domyślali się, co jest do zrobienia, gdzie i kiedy potrzebna jest pomoc. Uważają, że skoro wiedzą, co trzeba zrobić (np. wynieść śmieci), to inni (czyt. mężczyźni), też to wiedzą. Skoro czują, że potrzebują dostać kwiaty, to mężczyzna też to czuje. I lubią te wszystkie metafory i poetyckie przenośnie.

Przeczytaj także: Co zrobić by poprawić relacje w związku!

Zamiast konkretnie powiedzieć: chcę dostać kwiaty! stosują element zagadki: pamiętasz na wakacjach na Mazurach, 10 lat temu, co wtedy robiliśmy? Aaaach ….. a on bidulek nie pamięta, bo pamięć ma krótką, a jeśli nawet, to pamięta, ale pewnie tylko jedną rzecz, z setek, które się tam zdarzyły.

Relacje, czy wakacje?

Nasza Wenus będzie się złościć, że śmieci się wylewają z wiadra. A przecież widać, że pełno, prawda? Zaczerwieni się, po tym jak mąż założył dziecku półbuty, a powinien kalosze. No przecież powinien wiedzieć, że deszcz pada.

Kobieta cierpi, bo chce przytulenia, adoracji i kolacji przy świecach (jak na Mazurach), a on mecz za meczem (jak na Mazurach).

Mężczyzna z Marsa natomiast wścieka się, że przecież jego Wenus powinna powiedzieć, że śmieci są do wyrzucenia i powinna do listy ubrań dopisać kalosze. Przecież nie zrobił tego umyślnie. A świece i kolacja, kwiaty i romantyzm – odezwij się kobieto. Powiedz, że tego chcesz, bo na Mazurach wiele się działo.

Tak właśnie wygląda nasza komunikacja. A raczej nie wygląda, tylko rozjeżdża się jak pociągi na rozjeździe kolejowym, choć teoretycznie jedziemy tym samym, w tym samym kierunku, do tej samej miejscowości, o nazwie Związek.

Relacje w związku. Gdzie te motyle?

To jeszcze nie koniec, niestety. Każdy początek jest cudowny. Rozmawiamy wtedy magicznym językiem miłości, cierpliwości, wybaczenia. Witamina M sprawia, że nie ma dla nas znaczenia, czy zostaliśmy usłyszani, czy nasze potrzeby zostały zaspokojone.

Nie zauważamy, że naszemu mężczyźnie z trudem przychodzi mówienie, co czuje. Oni zaś nie zauważają, że ukrywamy nasze rozczarowania, że dostaliśmy jeden kwiat, a nie cały bukiet. I tak to się zaczyna.

Koniec jest taki, że my przestajemy w ogóle mówić o tym, czego chcemy, potrzebujemy, a oni przestają pytać i domyślać się, sądząc, że tak już musi być. Rozjazd.

Jak pracować nad dobrą relacją w związku?

Są jednak  związki, które trwają. Dogadują się, pchają wspólnie jeden lub więcej wózków, wspólnie budując, poprawiając i remontując ten wspólny dom, czyli Związek.

To jednak da to się zrobić, żeby było lepiej? Tak zrobić, żeby on sam wynosił śmieci i wyprowadzał psa, a ona piekła ciasto w co drugą niedziele.

Uniknąć frustracji, że ona czegoś nie powiedziała, a on się tego nie domyślił. Sprawić, aby spokojnie, bez złości na siebie zasypiali w jednym łóżku, pomimo że ona zmęczona, a on bardzo bardzo by chciał…..

O tym jak zacząć mówić JAKOŚ,  żeby to przeszło w JAKOŚĆ, już wkrótce 🙂

Czy pomogłam Ci trochę i teraz już więcej wiesz o tym jak budować dobre relacje w związku?

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Kopta
Trener skutecznej komunikacji, mediator rodzinny. Pracuje w oparciu o metodę Komunikacji Bez przemocy ( NVC). Prowadzi warsztaty dla rodziców i nauczycieli, pracuje z małżeństwami nad poprawą relacji w związkach. Właścicielka Fabryki Szczęśliwości (www.fabrykaszczesliwosci.pl).
Podyskutuj

Po co mamie prawo jazdy?

Po co Ci to? Komunikacja miejska przecież działa bez zarzutu. Jeśli się uprzesz, to z dwójką dzieci, wózkiem, psem, tornistrem i siatami spokojnie doturlasz się do najbliższego przystanku; odstoisz kilka minut, załadujesz przychówek oraz bagaż do tramwaju lub autobusu i…
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 10/02/2020
mama zapina dziecko w foteliku samochodowym

Po co mamie prawo jazdy?

Nie zawsze jest ciąg dalszy. Bywa, że nie załadujesz, bo jednak w godzinach rozwozu dziatwy do placówek opiekuńczych i edukacyjnych oraz w godzinach odbioru, komunikacja miejska jest zwykle koszmarnie zatłoczona. Tornister możesz upchnąć i siatę jedną, ale reszta się nie zmieści.

Załóżmy, że upchnęłaś. Przy odrobinie szczęścia nikt na Ciebie nie fuknie; nikt nie będzie cmokał zniesmaczony, kiedy młodsze poczuje potrzebę emigracji z wózka na ręce lub na kolana – ktoś jednak zrobił Ci miejsce…, albo padnie w ramach akcji „bunt dwu (trzy, cztero, pięcio) latka” na glebę i zacznie wrzeszczeć.

Możesz poprosić o pomoc męża: rankiem do szkoły starsze dziecko podrzuci, ale z młodszym musisz poradzić sobie sama; odebrać po lekcjach nie da rady – narady, obrady, delegacja. Zakupy? Wrócę, to pogadamy… Koleżankę chcesz odwiedzić? Odwiedzaj, kto Ci broni – pakujesz się z przychówkiem i siatą za małych ubranek do tramwaju lub autobusu i… mówisz: dość tego dobrego!

A gdyby jednak….

Wyobraź sobie, że wszystko, co zajmuje Ci teraz mnóstwo czasu, zajmie Ci kilkanaście minut. Od upakowania dziatwy do fotelików samochodowych po dotarcie do szkoły/sklepu/przychodni/przyjaciółki mija ich piętnaście. Czasem więcej – korki bywają kłopotliwe, ale nie na tyle, żeby się nimi przejmować.

Wszystko, co do tej pory tachałaś na plecach, nosiłaś w rękach albo kolanem upychałaś pod wózek tudzież wieszałaś na nim, dzięki czemu wyglądaliście – Ty i dziatwa –  jak nomadka z przytroczonym dobytkiem, masz w bagażniku.

Twój samochód jest Twoją twierdzą. Zawsze masz w zasięgu ręki wszystkie „przydasie”: od kocyka na chłód, przez pelerynę na niespodziewany deszcz po ubranie na zmianę.

Koniec z noszeniem ciężkich zakupów: bagażnik jest cierpliwy i pojemny. Twój kręgosłup – szczęśliwy. Możesz tak zorganizować wielkie zakupy, że… zapomnisz o ich uciążliwości. Poniedziałkowym rankiem wrzucasz w bagażnik zgrzewkę mleka, tonę biszkoptów i drugą mrożonek. W sklepie pusto, na parkingu pusto i jeszcze się na jakieś wyprzedaże załapałaś. Logistyczna bajka: nikt nie pyta: „po co Ci to?”, nikt nie wyje celem wyjęczenia zabawki. Szast prast i po zakupach.

Nagły wypadek? Wzywają do żłobka/przedszkola/szkoły? Minutka… może dwadzieścia. Cokolwiek złego się przydarzy, reagujesz natychmiast – torebka ląduje na przednim siedzeniu, Ty za kółkiem i naprzód.

Nikogo o nic nie prosisz.

Jesteś panią swojego czasu

Połowę spraw załatwiasz  w drodze do pracy; połowę w drodze powrotnej.

Kiedy pogoda piękna – radio na cały regulator i droga jest Twoja. Prowadzenie samochodu wycisza, wyostrza zmysły, relaksuje. Fotel kierowcy, to prawdopodobnie najwygodniejszy fotel jaki masz.

Kiedy pogoda pod psem – docenisz fakt, że nie stoisz na przystanku i nie mokniesz, nie marzniesz, nie straszna Ci wichura ani mróz.

Skończą się wymówki, że ci się nie chce, że za daleko, za późno.

Mama za kierownicą

Na naukę jazdy nigdy nie jest za późno. Kiedy już pokonasz strach i… egzaminatora, zadasz sobie pytanie: „jak to możliwe, że tyle czasu żyłam bez prawa jazdy?”. Przecież wszystko jest trudne, nim stanie się proste. Ja jeżdżę. Ty też możesz.

Ciągle jeszcze nie wiesz po co Ci prawo jazdy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail