Czego szukasz

Jak mądrze kupować na wyprzedażach?

W sklepach końcówka wyprzedaży, a pod koniec ich trwania ceny niektórych produktów potrafią spaść nawet o 70 %. Zdecydowanie chętniej sięgamy do portfela, gdy na metce widzimy informację, że towar został przeceniony i często kupujemy wtedy za dużo i bez namysłu. Joanna Tor-Gazda – doradca wizerunku, projektantka i właścicielka marki dostrajanie.pl podpowiada jak mądrze kupować na przecenach, by dana oferta był dla nas tą najkorzystniejszą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/07/2018

Joanno, jesteś doradcą wizerunku, projektantką i właścicielką marki dostrajanie.pl. Jeszcze sklepach trwają wyprzedaże. Gdy ceny spadają trudno jest nie stracić głowy. Podpowiedz naszym Czytelniczkom, co warto kupować na wyprzedażach, a czego należy unikać?

Wyprzedaże faktycznie podkręcają emocje i często wydajemy pieniądze na rzeczy, których potem nie nosimy. Z mojego doświadczenia wynika, że warto na wyprzedażach kupować ubrania dobrej i bardzo dobrej jakości.

Jeżeli kupimy bluzkę, czy spódnicę albo sukienkę lepszej jakości, ale za niższą cenę, to będzie nam dłużej służyć. Dlatego warto korzystać z wyprzedaży w sklepach, które dbają o jakość tkanin i wykonania sprzedawanych ubrań. Polecam także kupowanie butów i torebek oraz biżuterii, ale także zwracając uwagę na jakość materiałów i wykonania.

Czy przed wyjściem do sklepu warto się jakoś przygotować? Przejrzeć swoją szafę i sprawdzić czego nam brakuje?

Oczywiście:) Najlepiej zrobić przegląd szafy i zrobić LISTĘ oraz określić budżet, czyli jaką kwotę maksymalnie chcemy wydać na zakupy. Niestety często zdarza się tak, że na wyprzedażach kupujemy więcej niż potrzebujemy i tak naprawdę wydajemy więcej pieniędzy niż chcemy.

Czym jeszcze się kierować zanim wybierzemy się na zakupy?

Warto zastanowić się, czy ubrania te możemy użyć też w nadchodzącym sezonie, czy chcemy tylko kupić ubrania na lato.

Sugeruje też moim klientkom, żeby zastanowiły się nad swoim osobistym stylem i do niego dobierały ubrania oraz dodatki, a nie sugerowały się obecnymi trendami.

Nie każda kobieta dobrze czuje się i wygląda w trendach promowanych w danym sezonie. Moim zdaniem nie ma sensu na siłę kupować czegoś, co do nas nie pasuje, tylko dlatego, że jest wyprzedaż.

Co warto kupować na wyprzedażach? Czy są jakieś produkty, po które nawet ktoś kto nie znosi sklepów i wyprzedaży powinien się wybrać?

Moim zdaniem warto korzystać z wyprzedaży, ale rozsądnie i z planem, czyli listą oraz określonym budżetem.

Zakup klasycznych fasonów ubrań, uszytych starannie i z dobrej jakości tkanin oraz butów czy torebki bardzo dobrej jakości, to dobry sposób na zadbanie o swój wygląd oraz styl.

Można też trochę poszaleć i poeksperymentować np. kupić kolorowy szal, który podkreśli atuty urody, czy doda energii.

Warto także kupować dobrej jakości obuwie i stroje sportowe (oddychające), które użyjemy w sezonie jesień/zima na zajęciach fitness, czy innych aktywnościach fizycznych 🙂 Tak właśnie kupiłam świetne buty do biegania, które służą mi już 2 lata.

O czym jeszcze warto pamiętać kupując na wyprzedażach?

Najlepiej przemyśleć też czas robienia zakupów. W weekendy zawsze jest najwięcej osób w galeriach handlowych.

Uważam, że świetnym sposobem na korzystanie z wyprzedaży są zakupy online. Spokojnie wybieramy ubrania, mierzymy w zaciszu domowym i sprawdzamy czy możemy np. nową bluzkę połączyć z kilkoma dołami (spódnica, spodnie). Dzięki temu możemy bardziej racjonalnie i spokojnie podjąć decyzję.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcie:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Kamperem przez Polskę, czyli spełnienie marzeń o wakacjach na kółkach

Jak to jest podróżować kamperem z trójką dzieci? Ile kosztuje taka przygoda? Dlaczego warto planować wszystko wcześniej? No i skąd woda w prysznicu, jak działa specjalny papier toaletowy i czy lodówka może chłodzić także w czasie jazdy? Wszystko, co warto wiedzieć o wakacyjnym życiu na czterech kółkach. Kamperem przez Polskę w praktyce, czyli spełnione marzenie Agnieszki :)
  • Anna Łabno - Kucharska - 14/08/2018
Dzieci w kamperze

Agnieszko, to była Wasza pierwsza przygoda z kamperem, prawda? 2 dorosłych, 3 dzieci, 1 kamper. Skąd pomysł na takie spędzanie wakacji? I dlaczego Polska?

Jesteśmy totalnymi świeżakami w sprawie caravaningu – bo tak fachowo określa się to, co zrobiliśmy 😉 Ale właśnie dlatego, ponieważ nic nie wiedzieliśmy o kamperach, to pojawił się ten pomysł – bo lubimy nowe przygody 😉 A, że nie mieliśmy innych planów na wakacje, pomyśleliśmy – czemu nie?
Dzieci, kiedy się dowiedziały, skakały z radości 😉

Polska wybraliśmy dlatego, bo uznaliśmy, że skoro nic nie wiemy o kamperach, to lepiej nauczyć się jednak w Polsce, w razie czego bliżej domu. Chcieliśmy też poznać nieznane nam zakątki Polski – Kaszuby, okolice Grudziądza, Włocławka, tereny, do których nigdy jeszcze nie zaglądaliśmy.

Jakie mieliście obawy, związane z takim środkiem lokomocji? O czym trzeba pamiętać?

Całe mnóstwo. Ale w końcu tyle osób to robi, jeżdżąc na dalekie trasy. Wierzyliśmy, że damy radę. To są sprytne pojazdy 😉 No i po drodze spotykaliśmy też innych kamperowiczów.

Rada numer 1: Wypożyczenie kampera jest coraz modniejsze i warto zarezerwować sobie auto wcześniej.

My bardzo późno zabraliśmy się za planowanie akcji. W wybranym przez nas terminie nie było łatwo znaleźć pojazd – taki, jaki chcieliśmy i potrzebowaliśmy. Ale się udało. Wypożyczyliśmy w Krakowie kamper, który nas pomieścił 😉

Właśnie, o czym jeszcze warto pomyśleć, wybierając kamper? Czym Wy się kierowaliście?

Gdzieś przeczytałam, że warto pożyczać auto w sprawdzonej firmie, aby nie okazało się, że nawali. Tak też zrobiliśmy. Po małym researchu, wybraliśmy firmę poleconą przez znajomą.

Rada numer 2: Pożyczaj samochód w sprawdzonym miejscu.

Wybierając auto, ważna jest liczba miejsc i tym samym pasów w pojeździe. W kamperze trzeba być przypiętym pasem – moje dzieci były zawiedzione ;-). Zależało nam także, aby kamper miał małą łazienkę (szczególnie WC) ze względu na dzieci i kuchnię oraz był na tyle duży, abyśmy nie chodzili sobie po głowie w razie deszczu… No i trochę wykrakaliśmy ten deszcz…

Rada numer 3: Pamiętaj o fotelikach dla młodszych dzieci.

Ja chciałam też, aby auto było w miarę nowe, nie było bardzo zużyte, żeby lepiej się prowadziło…, choć pewnie nie było to super racjonalne. I to był ten moment, kiedy ustaliliśmy, że nie kierujemy się ceną. Powiedzieliśmy sobie, jak szaleć to szaleć! Wypożyczyliśmy prawie TIR’a 😉 no w każdym razie było to duże auto.

kamper

Czy każdy może prowadzić taki pojazd?

O dziwo tak. Wystarczy prawo jazdy kategorii B. Co więcej, na bramkach na autostradzie, płaciliśmy jak samochód osobowy. Na początku zakładaliśmy, że oboje damy radę prowadzić w razie czego, ale okazało się, że ostatecznie mąż przejął prowadzenie, a ja byłam pokładową stewardessą 😉

Jak wygląda wynajmem kampera, jakie są formalności? No i jak wygląda odbiór auta?

Kiedy już znaleźliśmy auto, musieliśmy uzgodnić jakie wyposażenie chcemy jeszcze wypożyczyć – takie kampingowe – krzesła, stolik, parasol, mata pod markizę (taka rozsuwana zasłonka z dachu ;-)), hamak, schodek dla dzieci etc. Potem jeszcze trzeba przeczytać/uzgodnić umowę (elektronicznie) i wpłacić zaliczkę. Pozostałą kwotę płaci się przed lub w dniu odbioru auta, plus oczywiście kaucja (zwrotna).

Z nieoczywistych tematów, to okazało się, że część kamperów ma dzienny limit kilometrów. Przykładowo, można zrobić nie więcej niż 350 km dziennie. Dla nas nie miało to znaczenia, ale pewnie dla innych podróżników będzie to ważna informacja. Niektórzy wynajmujący zaznaczają, że ubezpieczenie (w pakiecie) nie obejmuje wyjazdów za naszą wschodnią granicę. Wtedy trzeba wykupić dodatkowe ubezpieczenie.

Na odbiór kampera umówiliśmy się o 16:00. Oddać auto mieliśmy o 11:00 po 8 dniach. Potem już indywidualnie uzgodniliśmy z właścicielem, że się trochę spóźnimy, bo akurat nikt na auto nie czekał.

Ile kosztuje wynajem kampera? Podsumowując wszystkie koszty 😉

Sporo. Generalnie to droga impreza. Ten „nasz” wcześniej był w Norwegii i śmialiśmy się, że chyba tylko w tym kraju to jest opłacalna zabawa. Ale właśnie tego chcieliśmy i byliśmy świadomi, że to spory koszt.

Na koszt wynajmu składają się (może się różnić oczywiście zależnie od firmy):

  • wynajem auta (płaci się za dobę), w tym jest ubezpieczenie, pełny bak (a warto wiedzieć, że ten smok pali spokojnie kilkanaście litrów na km), kilka tabletek do toalety i rolek papieru toaletowego, dwie butle gazowe;

Od 300 do 500 zł za dzień (takie ceny widziałam), zależnie od tego jakie auto, ile osób pomieści, czy to nowszy czy starszy model itp.

  • dodatkowe wyposażenie (wyposażenie kuchni, pościel, krzesła i wszystko co tam może być potrzebne), a także – możecie się śmiać – dodatkowy papier toaletowy! Serio – to taki specjalny papier – ok. 5 zł za rolkę, która się rozpuszcza w tej magicznej wodzie w toalecie i jak braknie to podobno zwykłego papieru nie można używać – ja nie chciałam ryzykować 😉

10, 20, 5 czy 7 zł za leżak, krzesło, parasol. A także 50 zł za całe wyposażenie kuchni. Tym razem cena za tydzień wynajmu.

  • sprzątanie kampera – w kilku firmach, w których czytaliśmy umowy, to była opłata obowiązkowa;

250 – 350 zł za usługę, która oczywiście jest konieczna, bo po tygodniu kamper wygląda na bardzo zmęczony…

  • kaucja zwrotna (zabezpieczenie na wypadek zniszczenia) – ale nie chodzi o tzw. zwykłe zużycie, tylko rzeczywiście zniszczenie specjalnie. Nam urwała się rączka od spuszczania wody szarej (nie wiemy kiedy), ale to nie był problem 😉 kaucja trafiła cała do nas.

Sporo tego…

No rzeczywiście. Ale to jeszcze nie wszystko. Bo wakacje w kamperze, zakładając noclegi na kempingach, to koszt pomiędzy 50 a 100 zł za dobę (z możliwością korzystania z prysznica, podłączeniem prądu) – to ceny dla naszej rodziny, gdzie dzieci nie zawsze łapią się na zniżki.

A jeszcze jedzenie. Można gotować samemu cały czas. To nawet wygodne, i akurat gotowanie, choć nie jestem jakąś super kucharką, było dla mnie dużą przyjemnością. Nie zawsze jednak mieliśmy ochotę i czas stać przy garach, wtedy w restauracjach musieliśmy zostawić znów trochę pieniędzy. Ile? Średnio dla rodziny z trójką dzieci, które sporo jedzą, ok. 60 – 145 zł (najdroższa była ryba ;-)). Ale wyspecjalizowaliśmy się w zamawianiu 3-4 dań i dzieleniu się. Działało bardzo dobrze.

dzieci w kamperze

A nie można spać na dziko?

Można. Pewnie nie wszędzie, ale można. Są strony www o miejscach, gdzie można kamperować na dziko. Podobno można mieszkać i używać kampera bez podłączenia do prądu ok. dwie doby (nie próbowaliśmy). Kuchnia jest. Lodówka, która działa na gaz (z zamrażalnikiem) albo prąd zależnie czy jest czy nie. Łazienka z prysznicem jest. Full wypas można rzec. I pełna samowystarczalność. Ale my mieliśmy sporo obaw przed nocowaniem na dziko. W końcu początkujemy… Wybieraliśmy kempingi. I podróżowaliśmy od jednego do drugiego, czasem zostając na dwie noce (maksymalnie trzy).

Opowiedz jak wybieraliście trasę?

Wiedzieliśmy, że chcemy jechać tam, gdzie jeszcze nie byliśmy, a docelowo dotrzeć na Kaszuby… Mieliśmy listę kempingów, wybranych wcześniej, gdzie potencjalnie możemy się zatrzymać. I tym się kierowaliśmy. Ale uwaga, my byliśmy tym zaskoczeni, nie wszędzie (akurat na Kaszubach nas to spotkało) było miejsce. Dowiedzieliśmy się, że nie możemy przyjechać (dzwoniliśmy wcześniej), bo nie ma miejsca. Rezerwacji nie przyjmują. I obowiązują turnusy – czyli nie na krócej niż tydzień (podobno to norma nad morzem). To było rzeczywiście dla nas zupełne zaskoczenie… Ale w Polsce jest sporo kampingów, więc daliśmy radę.

Rada numer 4: Upewnij się, że kemping, na który zmierzasz nie ma turnusów i że możesz przyjechać kiedy chcesz, a także czy jest miejsce, albo czy kemping jeszcze działa… 

Ile kilometrów jechaliście dziennie?

Około 200 – 250 km dziennie. Nie za dużo. A i tak trwało to ok. 3 – 4 godzin z dziećmi. A to siusiu, a to jeść, a to nudzi mi się… 😉

Wybieraliśmy „większe” drogi, bo wtedy było łatwiej. Jazda lokalnymi drogami bywała dla nas wyzwaniem, a mijanie się z ciężarówkami było ciekawe. Chwilę trwało aż nauczyliśmy się „czuć” wymiary auta. Ale na pewno kamper to nie jest mistrz szybkości 😉

dzieci w kamperze

Co koniecznie należy ze sobą spakować?

Zacznę od tego, że większość rzeczy pakuje się do szafek w kamperze, aby nie latały w czasie jazdy. Walizki i torby raczej tylko przeszkadzają. Po prostu nie ma na nie miejsca. Wszystko musi być w szafkach, i to pozamykane. A szafek jest sporo, ale małych.

Zabraliśmy standardowe wyjazdowe rzeczy dla siebie do ubrania 😉 Jedzenia spakowaliśmy tylko trochę, bo robiliśmy zakupy na bieżąco. Miałam oliwę, jakieś przyprawy, kaszę czy ryż. Oczywiście zapakowaliśmy książki i gry na czas podróży dla dzieci, kolorowanki i takie tam. Dla siebie książki na wieczór z nadzieją, że będzie czas na czytanie.

No i kempingowe wyposażenie: latarki, koc piknikowy. Coś na komary.

Krzesła, stolik, leżak, hamak – czekały na nas w kamperze. Podobnie talerze, sztućce, kubki, a nawet kieliszki – wszystko plastikowe. Garnki, deski, miseczki, wszystko było. Ale to już opowiadałam…

A jak z tą toaletą i wodą? Były kłopotliwe?

Generalnie są trzy wody, że tak powiem. Czysta, z której się korzysta do mycia, gotowania. Woda szara, czyli to, co zostaje po umyciu naczyń, rąk, kąpieli. A także takie szare pudełko – my nazwaliśmy je kuwetą, na nieczystości z toalety. W nim są rozpuszczone tabletki (lub płyn), aby rozpuszczały co trzeba i było nieprzyjemnych zapachów, plus ten super extra papier, i tyle.

Szarą wodę spuszcza się w specjalnych miejscach albo do kanału. Czystą uzupełnia też w specjalnych miejscach. A z kuwetą wędruje do toalety albo szuka znów specjalnego miejsca do opróżniania toalet turystycznych. Na kempingach często widzi się osoby wędrujące z tym pudłem w stronę WC (takie same pudła są w przyczepach i na jachtach – podobno). I to generalnie nie jest żaden kłopot. Powiem, tak, rodzica to niewiele już obrzydza 😉

kamper, wnętrze kampera

A czy czegoś Wam brakowało w czasie podróży?

Przez kilka dni słońca – bo akurat trafiliśmy na jedyne deszczowe dwa tygodnie tych wakacji… A tak poza tym, to chyba niczego. To było fajne doświadczenie. Wymagające, ale w mojej ocenie bardzo fajne. Mąż przyznał tylko, że jemu brakowało porządnego/czystego prysznica…

Co dała Ci ta wyprawa? Myślisz, że jeszcze kiedyś to powtórzycie?

Moje dzieci nauczyły się zmywać naczynia po obiedzie w zimnej wodzie 😉 i to była cenna lekcja – nawet ją uwieczniłam z zza krzaka ;-). My mieliśmy frajdę patrząc, jak szybko dzieci adaptują się do otoczenia, i że prysznic na kempingu to dla nich nie problem, czy jedzenie tego, co jest – bez marudzenia (choć w domu czasem się zdarza).

Dla nas to był aktywny czas i kombinowanie, gdzie spać, co zjeść. Ale z każdym dniem było łatwiej. Pewnie po miesiącu bylibyśmy już zupełnie wyluzowani 😉

Czy pojedziemy jeszcze kiedyś? Ja mogę jechać, ale niech mój najmłodszy syn – Krzyś – już czyta, w czasie jazdy będzie mniej się nudził 😉

Spotkały Was jakieś specjalne przygody?

Cały wyjazd był przygodą i częstym zaskoczeniem 😉 ale raz było groźnie, kiedy nie mogliśmy wyjechać z pola namiotowego, bo było mokro i ślisko po burzy 😉 Z jeziora nosiliśmy piasek, żeby się wydostać, a dzieci wyciągały ręce wysyłając magiczną moc… i się udało!

Później bardziej pilnowaliśmy, gdzie stajemy. Bo generalnie kamper to nie jest zbyt zwrotne autko, i nie wszędzie zaparkuje 😉

mama z dziećmi - kamperem przez Polskę

Dziękuję za rozmowę!

O swojej przygodzie z kamperem opowiadała Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Zdjęcia: własność Agnieszka Czmyr-Kaczanowska i jej rodzina

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Suplementacja cennych kwasów DHA u dzieci

Kwas DHA, czyli kwas dokozaheksaenowy to substancja zalecana do stosowania przez kobiety w czasie ciąży – może zmniejszyć ryzyko przedwczesnego porodu, wspomaga także prawidłowy rozwój mózgu oraz zmysłu wzroku u nienarodzonego jeszcze dziecka.
  • Zofia Kowalska - 14/08/2018
mama z dzieckiem, suplementacja cennych kwasów dha u dzieci

Kwas DHA można podawać także niemowlętom i starszym dzieciom, w celu optymalnego funkcjonowania układów nerwowego, immunologicznego i sercowo-naczyniowego.

Właściwości kwasów DHA

W czasie ciąży i karmienia piersią kobieta musi dostarczyć nie tylko sobie, ale i drugiemu, zależnemu od niej organizmowi wszystkich niezbędnych substancji odżywczych. To także czas, kiedy i mama i dziecko wykazują zwiększone zapotrzebowanie na cenne dla ich prawidłowego rozwoju i funkcjonowania substancje. Za co jeszcze odpowiadają kwasy DHA? Mają one wpływ między innymi na:

  • prawidłową masę urodzinową malucha,
  • niewielkie wydłużenie czasu ciąży,
  • obniżenie ryzyka niektórych chorób, np. ADHD, autyzmu i dysleksji oraz powikłań ciążowych,
  • wykształcenie narządu mowy,
  • eliminowanie toksyn z organizmu,
  • stabilizowanie ciśnienia krwi i zmniejszenie ryzyka powstawania zakrzepów krwi.

Jak i kiedy podawać maluchom preparaty z kwasem DHA?

Suplementowanie kwasów DHA zaleca się stosować przynajmniej w 20. tygodniu ciąży, jednak, jeśli lekarz zaleci inaczej można przyjmować go także w pierwszych tygodniach ciąży. Jednak na tym nie koniec. Preparaty zawierające ten składnik warto podawać także niemowlętom i starszym pociechom. Momentem kiedy warto wprowadzić do codziennej diety preparat jest moment gdy sami lub po konsultacji z lekarzem zauważymy jakiekolwiek nieprawidłowości w rozwoju maleństwa lub stopniowe osłabienie jego układu odpornościowego. Preparaty dedykowane dzieciom mają zwykle formę płynów o neutralnym lub owocowym smaku, dzięki czemu są przez nie łatwo przyswajane i w porównaniu z innymi lekami czy suplementami, nie budzą sprzeciwu (np. Omegamed dla dzieci).

Najlepszym sposobem na przyswajanie wartościowych mikro- i makroelementów powinien być pokarm – najpierw mleko mamy, a w kolejnych etapach rozwoju – owoce, warzywa, nabiał, ryby i mięso. Nie zawsze jednak jest to możliwe, czy to ze względu na indywidualne upodobania kulinarne czy na nietolerancję niektórych składników znajdujących się w tych produktach. Wtedy, aby nie dopuścić do ich niedoboru niezbędna jest suplementacja, która korzystnie wpływa na prawidłową pracę i rozwój każdego, nawet bardzo wymagającego organizmu.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail