Czego szukasz

Jak efektywnie pracować w domu? Rytuały pracy zdalnej

Ustalmy od razu: do czasów, nazwijmy je, przedpandemicznych termin praca zdalna zarezerwowany był właściwie wyłącznie dla freelancerów, czyli osób pracujących na własny rachunek, najczęściej z własnego domu, rzadziej z biura coworkingowego. Jednak kiedy wybuchła pandemia, wielu pracodawców zmuszonych było oddelegować swoich etatowych pracowników do pracy w domu. Stan taki trwa dla wielu pracowników już kilka miesięcy. Nie wszyscy wrócą do pracy stacjonarnej po wakacjach. Okazało się też, że efektywność osób pracujących zdalnie jest taka sama, albo nawet wyższa!

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 07/09/2020
kobieta pracuje zdalnie w swojej kuchni

Efektywność pracy zdalnej

Ciocia Wikipedia podpowiada, że freelancer to osoba pracująca bez etatu, realizująca projekty na zlecenie, najczęściej specjalizująca się w danej dziedzinie. Jednak kiedy wybuchła pandemia, wielu pracodawców zmuszonych było oddelegować swoich etatowych pracowników do pracy w domu, co w praktyce oznaczało, że osoby te zaczęły pracować zdalnie: w ustalonych godzinach pozostawały do dyspozycji pracodawcy i robiły to samo, co robiłyby w biurze, tylko że używając laptopa ustawionego na stole w kuchni.

Stan taki trwa dla wielu pracowników już kilka miesięcy. Nie wszyscy wrócą do pracy stacjonarnej po wakacjach. Okazało się, że efektywność osób pracujących zdalnie jest taka sama (albo nawet wyższa!) jak gdyby pracowały one w siedzibie firmy, nie warto więc ryzykować zakażenia.

Pod koniec lipca Minister Rodziny, Pracy i Polityki społecznej wystąpiła z prośbą o uregulowanie pracy zdalnej w przepisach Kodeksu pracy. Tymczasem przedłużona została możliwość korzystania z rozwiązań powstałych na potrzeby okresu pandemii. Przepisy dotyczące pracy zdalnej z ustawy covidowej (specustawy) miały obowiązywać do 4 września 2020 r. Jednak 5 września wchodzi w życie nowelizacja, która przedłuża ich działanie na okres obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, oraz okres 3 miesięcy po ich odwołaniu.

W związku z powszechną obecnie pracą zdalną, Zespół Prawa Pracy w ramach Rady Dialogu Społecznego będzie pracował nad uregulowaniem statusu pracy zdalnej w Kodeksie pracy. Przed rządzącymi obecnie stoi zatem wyzwanie, aby praca zdalna została na stałe wpisana do kodeksu pracy jako jedna z form wykonywania pracy za wspólną zgodą pracownika i pracodawcy, bez zbędnej biurokracji i nadmiernej kontroli.

Pracownicy etatowi oddelegowani do pracy zdalnej są w nieco innej sytuacji, niż freelancerzy. Przede wszystkim muszą oni co dnia pozostawać do dyspozycji pracodawcy w określonych godzinach – tych samych, które obowiązywały ich podczas pracy stacjonarnej.

Przeczytaj także: Praca zdalna – gdzie szukać i w jakich zawodach?

Rytuały pracy zdalnej

Freelancerzy mają tylko jednego szefa: deadline i nikogo nie interesuje, czy realizują zlecenia miedzy 7.00 a 15.00 czy w środku nocy. Jednak obie grupy pracowników narażone są na te same utrudnienia: brak własnego pokoju i biurka, obecność hałaśliwych członków rodziny, konieczność przerywania pracy na rzecz opieki nad dziećmi czy ugotowania obiadu. Dlatego każdy, kto pracuje zdalnie, prędzej czy później wypracowuje sobie konkretne rytuały, dzięki którym jest w stanie podzielić czas na ten poświęcony pracy zawodowej, obowiązkom domowym, odpoczynkowi oraz innym aktywnościom.

Żeby nie być gołosłowną: takie rytuały mam i ja. Pracuję zdalnie od blisko dziesięciu lat i gdyby nie one, pewnie pracowałabym przez całą dobę, bo zleceń mi nie brakuje. Innymi słowy to, co jest największą zaletą „pracy na swoim”, czyli nienormowany czas pracy, stałoby się największą wadą.

Przeczytaj także: 7 zasad pracy zdalnej z dziećmi na pokładzie!

Jakich rytuałów przestrzegam?

1.Nie lubię wstawać bladym świtem, ale wiem, że w godzinach porannych i przed południem mój mózg pracuje na najwyższych obrotach. Dlatego wszystkie zlecenia wymagające największego wysiłku intelektualnego staram się realizować przed 12.00 -13.00. Minione półrocze było dla mnie zaskakująco komfortowe: cała rodzina przebywała w domu, odpadło mi odwożenie młodszego dziecka do szkoły, wstawałam więc wraz z mężem, oddelegowanym przez pracodawcę do pracy w domu, przed siódmą rano i… do roboty! Do godziny 10.00, o której pojawiały się pierwsze maile z lekcjami, byłam już „odrobiona” z najtrudniejszych tekstów i mogłam pomóc Młodemu w odrabianiu zadań. Kiedy znowu zajdzie konieczność codziennych porannych przewozów pasażerskich, będę siadała do pisania tuż po powrocie do domu. Dwie, trzy, cztery godziny o poranku i przed południem są dla mnie więcej warte, niż rozgrzebany cały dzień.

2. Zasadniczo pobieżnie, jak mówi jeden z bohaterów kultowej komedii „Miś”, staram się pracować do 15.00, maksymalnie 16.00. Oznacza to, że od 7.00 do 16.00 jestem do dyspozycji zleceniodawców także wtedy, kiedy akurat przygotowuję obiad czy czekam pod szkołą na dziecko: odbieram telefony, odpisuję natychmiast na maile, trzymam rękę na pulsie internetowych komunikatorów. Słowem: reaguję bez zwłoki, żeby niczego nie odraczać w czasie. Żebym i ja, i moi zleceniodawcy od razu wiedzieli, czy, na kiedy i za ile podejmę się konkretnego zlecenia. Nie ryzykuję w ten sposób, że po powrocie z dzieckiem ze szkoły zastanę zapchaną skrzynkę mailową i stanę przed koniecznością wymigiwania się ze zleceń, których po prostu nie zdążę się podjąć albo, że te najciekawsze i najlepiej płatne przejmie ktoś inny.

3. Dla stałych zleceniodawców, takich, co do uczciwości, rzetelności i terminowości (zwłaszcza w kwestiach finansowych) których nie mam najmniejszych wątpliwości, jestem do dyspozycji także po 16.00. To oni właśnie mogą być pewni, że wykonam dla nich nie tylko każde zlecenie na wczoraj, ale też poprzestawiam inne zlecenia w taki sposób, żeby w pierwszej kolejności zająć się dla nich sprawami nietypowymi czy wymagającymi większego wysiłku intelektualnego.

4. Staram się nigdy nie mieć noża na gardle. Dążę do tego – i idzie mi to coraz lepiej – żebym to ja panowała na deadlinem, a nie on nade mną. Co to oznacza w praktyce? W piątek staram się zrealizować wszystkie zlecenia z poniedziałkowym deadlinem, często nawet z wtorkowym. Początek tygodnia bywa nieprzewidywalny i dobrze się czuję, kiedy wiem, że w razie czego mogę siąść do pracy później albo załatwić jakąś niecierpiącą zwłoki sprawę w mieście.

5. Zlecenia lekkie, łatwe i przyjemne realizuję o najdziwniejszych porach, przy okazji oglądając wiadomości, serial czy scrolując fejsa. To kwestia wprawy. Traktuję je jako czystą przyjemność, trening doskonalący moje umiejętności oraz pozwalający pamiętać, że w gruncie rzeczy naprawdę lubię to, co robię.

6. Często podejmuję się zleceń, których bardzo się obawiam, bo wymagają ode mnie nauczenia się czegoś nowego czy zdobycia wiedzy z dziedziny, która wydaje mi się hermetyczna. Taka odwaga procentuje. Zlecenia specjalistyczne są lepiej płatne niż te lekkie, łatwe i przyjemne, a kiedy człowiek ma już niezbędną wiedzę w głowie, można podejmować ich więcej i realizować je szybciej. Ach, i lubię zlecenia nietypowe, dziwne, wymagające kreatywności – to rewelacyjna gimnastyka dla języka. I dla mózgu.

7. Nauczyłam się odpowiadać na pytanie „na ile to wyceniasz” i mówić nie. Wiem, kiedy gra nie warta jest świeczki i zlecenie pozornie banalne okaże się wyjątkowo niewdzięczne w realizacji – czasochłonne, wymagające żmudnego researchu skutkującego niewielką liczbą pozyskanych informacji; będące kolejną wersją czegoś, co klient i tak odrzuci. Wtedy odmawiam i nie tłumaczę się z tego. Ach, i poprawiam po sobie raz, góra dwa – kiedy widzę, że ktoś wymaga ode mnie popełniania błędów (bo wie lepiej), albo oczywistych kłamstw proszę o oddanie zlecenie komuś innemu.

8. Kawa? Tak, poproszę. Do pracy zawsze zasiadam z kubkiem kawy, żeby nie odrywać się od komputera już po godzinie. Lata pracy w określonym rytmie sprawiły, że pierwszy głód dopada mnie około 10.00, a to idealny czas na krótką przerwę. Pojadając, przeglądam social media i sprawdzam, co tam panie w polityce. Oblatuję internety od krańca, do krańca i… kolejne zlecenie.

9. Chodzenie koło domu? Pralka pierze, suszarka suszy, zmywarka zmywa. Zakupy robi ten, kto ma czas i pusty przebieg. Gotowanie nie jest czasochłonne. Od pizzy na obiad jeszcze nikt nie umarł. Zasprzątać się na śmierć nie planuję. Kota wyprowadzać nie trzeba. Po tylu latach pracy z domu, udało mi (nam) się dostosować jego wyposażenie do naszych nietypowych potrzeb i zminimalizować codzienną krzątaninę.

10. Urlop? Raz na rok zostawiam wszystko i ruszamy w świat. Zlecenia nie zając, nie uciekną. Przeciwnie: przybiegają, kiedy ja odkrywam kolejne zakątki ukochanych Bałkanów i cierpliwie czekają, aż się naodkrywam. Lubię to, że pieniądze za kolejne zlecenia spływają sukcesywnie na moje konto i przez cały wyjazd widzę efekty swojej pracy. I jeszcze wiem, że jeden czy dwa przelewy pojawią się na koncie tuż po powrocie, zanim znowu zabiorę się do pracy. Odwykłam już od tego, że niewielka szkolna pensja wpływała na konto na początku miesiąca i… to było wszystko. Życie od przelewu do przelewu wyraźnie mi służy.

Możliwe, że mam takich rytuałów pracy zdalnej nieco więcej, ale już ich nie dostrzegam. Ach, pewnie jesteście ciekawi, czy pracuję w gaciach, czy w garniturze. A, to zależy. To zależy wyłącznie ode mnie! I tę wolność bardzo sobie cenię.

Przeczytaj także: Czy praca zdalna to dobre rozwiązanie dla mamy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.

Przedszkole dla dzieci pracowników. Jak przekonać zarząd i dlaczego warto?

Przedszkole i żłobek to temat, który wzbudza ogromne emocje wśród rodziców. Dlaczego? Dobra opieka nad dziećmi to marzenie, ale też warunek konieczny, aby połączyć rolę rodzica i pracownika. Franklin Templeton jest jedną z niewielu firm w Polsce, która, wsłuchując się w potrzeby swoich pracowników, stworzyła placówkę, do której rodzice ustawiają się w kolejce! Jak przekonać zarząd do takiej inwestycji i dlaczego warto?
  • Agnieszka Kaczanowska - 13/09/2020

Przedszkole dla dzieci pracowników. Jak przekonać zarząd i dlaczego warto?

Do rozmowy o przedszkolu dla dzieci pracowników poznańskiej firmy Franklin Templeton, zaprosiłam Agnieszkę Idczak–Stysiak, HR Manager we Franklin Templeton i Annę Przybylak–Bonczyk, Benefits Consultant we Franklin Templeton.

Przedszkole przy firmie, czy dofinansowanie do opieki nad dzieckiem to jedno z największych marzeń wielu pracujących rodziców. Jak ten projekt związany z przyzakładowym przedszkolem powstał w Waszej firmie? Skąd pomysł?

Agnieszka: Temat firmowego przedszkola pojawił się podczas planowania przydatnych dla pracowników udogodnień w nowym biurze. Franklin Templeton w Poznaniu do niedawna jeszcze wynajmował powierzchnię biurową w dwóch miejscach, natomiast w związku z dynamicznym rozwojem i długoterminową strategią firmy związaną z rozwojem polskiego biura, zapadła decyzja o wybudowaniu nowej siedziby dla pracowników w Poznaniu.

I tak od sierpnia 2019 jesteśmy razem w nowej lokalizacji na Nowym Rynku, w samym centrum miasta, niedaleko dworca PKP. Nasza nowa siedziba to 4-kondygnacyjny, nowoczesny i ekologiczny budynek, w którym pracuje ponad 1000 osób.

Aranżacja nowego biura była dla nas okazją, żeby zapytać pracowników, jakie są ich potrzeby w kontekście funkcjonalności biura. Z informacji zwrotnych uzyskanych od pracowników dowiedzieliśmy się, że benefity, których oczekują to kantyna, siłownia, prysznice, taras na dachu, a także żłobek i przedszkole firmowe właśnie. Zatem, mówiąc krótko, jest to odpowiedź na potrzeby zgłaszane przez naszych pracowników.

Agnieszka Idczak-Stysiak

Świetne podejście! A jak został przyjęty przez pracowników? Jakie były głosy?

Agnieszka: Otwarcie placówki spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem przez naszych pracowników, choć na początku zabawne było takie lekkie niedowierzanie, a czasem nawet zaskoczenie, że firma naprawdę zdecydowała się i otwiera firmowe przedszkole. 🙂

Wyobrażam sobie, w Polsce wciąż niewielu pracodawców decyduje się na takie rozwiązanie! To porozmawiajmy teraz o samej placówce. Zdecydowaliście się na specjalny program nauczania maluszków, dwujęzyczny, co przeważyło? I co jeszcze warto wiedzieć o Waszej placówce?

Zależało nam, aby nasza placówka charakteryzowała się możliwie najlepszą jakością opieki i nauczania. Jako firma, w której każdy z nas na co dzień posługuje się językiem angielskim, było to bardzo ważne dla nas kryterium, żeby umożliwić dzieciom takie „zanurzenie się” w języku angielskim już od najmłodszych lat, gdy proces przyswajania nowego języka zachodzi zupełnie naturalnie i bez wysiłku.

Zależało nam, żeby godziny otwarcia placówki odpowiadały jak najbardziej godzinom pracy naszych pracowników – pracujemy według różnych harmonogramów, dlatego przedszkole czynne jest od godz. 7.15 do 18.15, co oczywiście nie oznacza, że dzieci przebywają tam cały ten czas. Przedszkole jest czynne przez cały rok kalendarzowy, bez przerw wakacyjnych (temat znany jako mocno problematyczny wszystkim pracującym rodzicom). Firma, która prowadzi dla nas tę placówkę, duży nacisk kładzie też na wykształcenie odpowiednich nawyków żywieniowych od małego i stawia na jedzenie makrobiotyczne.

Anna Przybylak-Bonczyk

Wyobrażam sobie, że od pomysłu do realizacji minęło wiele miesięcy, może lat. Znam nieco przepisy 😉 i to nie jest łatwe zadanie. Jak Wy zabraliście się za opracowywanie planu działania w związku z otwarciem placówki?

Agnieszka: Od samego początku wiedzieliśmy, że będziemy chcieli powierzyć prowadzenie placówki doświadczonemu operatorowi, który specjalizuje się w tego typu przedsięwzięciach. Analizując możliwe opcje i modele takiej współpracy, po wielu rozmowach, sprawdzaniu referencji etc. zdecydowaliśmy się na współpracę z firmą Kids&CO., która cały czas jest naszym partnerem, a na etapie planowania otwarcia przedszkola, budowy czy podczas definiowania zasad i regulaminów, była dla nas nieocenionym wsparciem dzielącym się swoją olbrzymią wiedzą i bogatym doświadczeniem.

Co przeważyło, o powstaniu placówki? Jakie argumenty?

Agnieszka: Punktem wyjścia były potrzeby naszych pracowników. Jako organizacja zatrudniamy aktualnie ponad 1000 osób, nasza średnia wieku to ok. 30 lat, ze zdecydowaną przewagą młodych osób, w tym szczególnie kobiet. Bardzo skrupulatnie wykorzystywaliśmy te dane metryczne w rozmowach z finalnymi decydentami.

Kolejnym argumentem była ciągle jeszcze niska dostępność żłobków w Polsce – cały czas bardzo trudno jest dostać miejsce w państwowym żłobku, z kolei placówki prywatne, nawet jeśli dysponują wolnymi miejscami i oferują wysokiej jakości opiekę, są bardzo kosztowne, tak samo, jak wynajęcie opiekunki do dziecka. Zależało nam, żeby osoby po zakończeniu urlopów związanych z rodzicielstwem mogły płynnie wrócić do pracy z pełnym komfortem, wiedząc że ich maluszek jest pod dobrą opieką tuż obok. Pomocnym był również fakt, że rozwiązania dotyczące wsparcia w opiece nad dziećmi wdrożono także w innych lokalizacjach, np. w Indiach.

Czy możecie opowiedzieć, jak wygląda proces zapisywania dziecka do przedszkola? Dużo chętnych?

Ania: Oj tak. Zainteresowanie jest bardzo duże. Co ciekawe, rodzice już kilka tygodni po narodzinach dziecka dokonują zapisu do żłobka, aby mieć pewność, że do dnia ukończenia przez malucha pełnego roku (żłobek jest dostępny dla dzieci, które ukończyły 12 miesięcy) znajdzie się dla niego miejsce w grupie. Mamy też sporo zapytań od pracowników, którzy dopiero są na etapie przygotowań do rodzicielstwa.

Przedszkole otworzyliśmy w sierpniu 2019 roku, a już po 6 miesiącach funkcjonowania niemal 100% miejsc w najmłodszych grupach zostało zapełnionych. Proces zapisu wygląda podobnie jak w innych placówkach: rodzic wypełnia formularz aplikacyjny, zapoznaje się z regulaminem przedszkola i podpisuje umowę z placówką. Dla nowych dzieci odbywają się również Dni Adaptacyjne. Do grup żłobkowych prowadzimy rekrutację stałą, z kolei do grup przedszkolnych są zapisy.

A jaki feedback dostajecie od pracowników? Dla nich to rozwiązanie wspierające? A jak z opłatami, jaką część finansuje pracodawca, a jaką pracownik?

Ania: Otrzymujemy bardzo pozytywny feedback. Idealnym dowodem zadowolenia jest, jak już wspomniałam, wysokie zainteresowanie placówką. Dla niektórych mam możliwość skorzystania z przedszkola jest jednym z głównych warunków powrotu do pracy. Bliskość miejsca pracy, dobrej jakości opieka nad dziećmi, nowoczesne, ciepłe wnętrza oraz stabilny zespół „cioć”, dają rodzicom poczucie, że ich dzieci są w dobrych rękach. Poczucie bezpieczeństwa ułatwia podjęcie decyzji o powrocie do pracy.

Dofinansowanie do firmowego przedszkola w Poznaniu plasuje się na poziomie 50% miesięcznego kosztu pobytu dziecka w placówce. Oprócz biura w Poznaniu mamy również swój oddział w Warszawie. Jest to małe biuro, przy którym nie posiadamy firmowego przedszkola, ale pracujemy obecnie nad rozwiązaniami dotyczącymi wsparcia dla rodziców w zakresie żłobka i przedszkola, także i w tej lokacji.

Gdyby ktoś zapytał Was, dlaczego warto podjąć ten trud, taką wymagającą inwestycję, to co byście odpowiedziały? Jakich argumentów użyły?

Agnieszka: Wprowadzenie takiego benefitu, jak firmowy żłobek i przedszkole (w tym szczególnie żłobek, który ze względu na podleganie bardzo restrykcyjnym przepisom, jest droższym i trudniejszym do wdrożenia rozwiązaniem) jest świetnym pomysłem dla firm naprawdę dbających o swoich pracowników.

Cały czas pozostaje dużym wyróżnikiem wśród pracodawców (szczególnie żłobek – z powodów opisanych już powyżej :)), świetnie przyciąga do firmy nowe talenty, ułatwia młodym rodzicom powrót do aktywności zawodowej po przerwie związanej z urlopami rodzicielskimi, bardzo dobrze działa jako narzędzie retencyjne i jednoczy grupę pracowników z podobnymi potrzebami, oferując wsparcie w rozwiązaniu bardzo konkretnego wyzwania, jakim jest umiejętne połączenie pracy zawodowej z opieką nad małymi dziećmi. A na co dzień widok poważnego Managera, który z czułością żegna się ze swoim maluchem – bezcenne. 🙂

Ania: Żyjemy szybciej, aktywniej, ambitniej – firmowe przedszkole jest odpowiedzią na aktualne potrzeby rodziców. Wygodne godziny funkcjonowania placówki, opcja skorzystania z parkingu pod budynkiem, obecność dziecka kilka pięter niżej, to tylko kilka z pozytywów, które zdecydowanie ułatwiają organizację dnia i pomagają zaoszczędzić czas, a ten, jak wiemy, bywa na wagę złota.

Jakie muszą być spełnione warunki w firmie, aby taki projekt, pomysł spotkał się ze zrozumieniem zarządu?

Agnieszka: Ważne jest odpowiednie pokazanie realnej potrzeby, ujęcie jej z perspektywy korzyści dla organizacji, ale też dokładnie policzonych kosztów. Ważny jest też pewien poziom dojrzałości i społecznej odpowiedzialności firmy, która poprzez wprowadzenie konkretnych rozwiązań, autentycznie troszczy się o swoich pracowników i odpowiada na ich potrzeby.

Bardzo dziękuję za te słowa! Jeszcze raz gratuluję pomysłu i realizacji!

Po więcej informacji o firmie Franklin Templeton i ich najświeższych ofertach pracy, zapraszam na profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

A także do innych wywiadów, które doskonale pokazują atmosferę pracy w firmie:

Wsparcie męża i wyrozumiałość pracodawcy – bez tego nie dałabym rady pracować i opiekować się dziećmi

Jak pracodawca może wspierać powrót do pracy po urlopie macierzyńskim?

Być mamą, pracować i podróżować. Jak to można pogodzić?

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Zdjęcia: własność Franklin Templeton i Kids&CO

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Video: Rekrutacja online – jak się do niej przygotować?

Zastanawiasz się czy rozmowy rekrutacyjne online wyglądają tak samo jak te twarzą w twarz? Chcesz wiedzieć jak skutecznie przygotować się do zdalnej rekrutacji? Mamy dla Ciebie nagranie trzeciego i ostatniego webinaru z cyklu „Znajdź wymarzoną pracę!” realizowanego wspólnie z Fundacją BNP Paribas
  • Anna Łabno - Kucharska - 10/09/2020
grafika z nagrania webinaru

Wysłałaś świetne CV, przygotowałaś dobry i kompletny profil na LinkedIn i…nadszedł ten dzień, kiedy zadzwonił rekruter lub rekruterka z zaproszeniem na rozmowę online. Nie wpadaj w panikę! To powód do dumy i czas na zaplanowanie kilku ważnych rzeczy. Rekrutacja online krok po kroku!

Co należy zrobić przed rozmową rekrutacyjną online?

No właśnie co należy zrobić przed rozmową rekrutacyjną? To ważne pytanie, ponieważ dla wielu osób proces rekrutacyjny jest też stresującym wydarzeniem. Zatem zobacz nagranie i przygotuj się do niego najlepiej jak potrafisz!

Czego dowiesz się z nagrania?

  • O czym nie można zapomnieć w czasie rozmowy wstępnej z rekruterem?
  • O co zapytać rozmówcę?
  • Czym są pytania behawioralne?
  • Jak dobrze przygotować się do wywiadu kompetencyjnego?
  • Na czym polega metoda STAR?
  • Dlaczego warto mieć swoje CV na rozmowie rekrutacyjnej?
  • Jak przygotować przestrzeń do rozmowy?
  • Jak wzmocnić się i zadbać o siebie przed rekrutacją online?
  • Co należy zrobić po rozmowie?

Przeczytaj też: Rekrutacja online. Jak się do niej przygotować?

Kim są ekspertki?

Natalia Gozdowska – Zawodowo zajmuje się rozwojem, coachingiem, projektami HR, kulturą organizacyjną i budowaniem marki pracodawcy. Prywatnie jest mamą dwóch wrażliwców, zakochaną żoną, pasjonatką reportaży, teatru tańca i psychologii. Pisze, fotografuje i wspiera tych, którzy tego potrzebują.

Anna Łabno – Kucharska – doradczyni zawodowa i trenerka, managerka projektów społecznych oraz employer brandingowych, zafascynowana personal brandingiem. Współtworzyła Kurs online Mamo Pracuj, który kompleksowo przygotowuje mamy do powrotu na rynek pracy. Jest koordynatorką merytoryczną projektu aktywizacyjnego dla kobiet. Prywatnie mama mądrej indywidualistki oraz żona wspaniałego męża.

Podczas wszystkich spotkań towarzyszyły nam dwie wolontariuszki: Paulina Gede – mama Miłosza lat 4 i Poli lat 6 oraz Anna Wolke – mama Lenki lat 8, są aktywnymi zawodowo mamami. Postanowiły wspierać rodziców, którzy wracają do pracy po dłuższej nieobecności, co jak mówią, wiedzą, że nie jest łatwe. Swoją ścieżkę kariery od wielu lat związały z BNP Paribas Securites Services, gdzie mają możliwość rozwoju oraz samorealizacji. Cyklicznie wydają newsletter „Parents Inspire”, w którym dzielą się poradami rodzicielskimi i inspirują jak aktywnie spędzać czas z dziećmi.

Dziękujemy!

Chcesz obejrzeć poprzednie webinary?

Nic straconego! Już teraz możesz odsłuchać nagranie pierwszego i drugiego webinaru:

  • Szukaj pracy efektywnie i stwórz CV, które zachwyci rekrutera.

  • Wartościowy profil na LinkedIn Twoją pierwszym krokiem do znalezienia wymarzonej pracy

Webinary były realizowane wspólnie z Fundacją BNP Paribas w ramach cyklu „Znajdź wymarzoną pracę!”:

Zdjęcie główne: 123 rf
Zdjęcia Anny Łabno – Kucharskiej: Magda Trebert
Zdjęcie Natalii Gozdowskiej: archiwum prywatne
Zdjęcia Ani i Pauliny: BNP Paribas

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail