Czego szukasz

Jak dostać 500 zł na dziecko? Zasady, wniosek, pytania i odpowiedzi

Program Rodzina 500 plus gotowy. Dotarliśmy do projektu ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci i znamy odpowiedź na najważniejsze pytania rodziców. Kto nie dostanie 500 zł? Kto dostanie 500 zł na pierwsze dziecko? Jakie dokumenty trzeba będzie złożyć i gdzie? Jak świadczeniem podzielą się rozwiedzeni rodzice? I kiedy trzeba będzie złożyć ponowny wniosek o 500 zł?

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 03/02/2016
Radosna wesoła dziewczynka

Świadczenie wychowawcze

„500 zł na dziecko” oficjalnie nazywa się świadczeniem wychowawczym.

Celem projektu ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, która 1 lutego została złożona w Sejmie jest przede wszystkim pomoc finansowa kierowana do rodzin wychowujących dzieci i częściowe pokrycie wydatków związanych z wychowaniem dziecka, z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb.

Kto dostanie 500 zł?

Wypłaty w wysokości 500 zł dostaniemy na każde drugie i kolejne dziecko w rodzinie, bez względu na dochody.

Kto dostanie 500 zł też na pierwsze dziecko?

Pierwszym dzieckiem w rodzinie jest „jedyne lub najstarsze dziecko w rodzinie w wieku do ukończenia 18. roku życia”.

Na pierwsze dziecko będzie można dostać wypłatę, pod warunkiem nie przekroczenia dochodu 800 zł (albo 1200 zł w przypadku dzieci niepełnosprawnych) na każdego członka rodziny.

Ale aby obliczyć wysokość dochodu na osobę w rodzinie, będą wliczać się dzieci mieszkające z rodzicami, do ukończenia przez nie 25 roku życia.

Kto jest członkiem rodziny wg przepisów ustawy?

Do członków rodziny zalicza się: małżonków, rodziców dzieci, opiekuna faktycznego dziecka oraz zamieszkujące wspólnie z tymi osobami, pozostające na ich utrzymaniu dzieci w wieku do ukończenia 25. roku życia, a także dzieci, które ukończyły 25. rok życia, legitymujące się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności, którym przysługuje świadczenie pielęgnacyjne lub specjalny zasiłek opiekuńczy.

Kto nie jest członkiem rodziny wg przepisów ustawy?

Do członków rodziny nie zalicza się:

  • dziecka pozostającego pod opieką opiekuna prawnego,
  • dziecka pozostającego w związku małżeńskim,
  • a także pełnoletniego dziecka posiadającego własne dziecko

Kto nie dostanie 500 zł na dziecko?

Świadczenia wychowawczego nie dostaniemy jeśli:

  • dziecko pozostaje w związku małżeńskim;
  • dziecko zostało umieszczone w instytucji zapewniającej całodobowe utrzymanie albo w pieczy zastępczej;
  • pełnoletnie dziecko ma ustalone prawo do świadczenia wychowawczego na własne dziecko;
  • członkowi rodziny przysługuje za granicą na dziecko świadczenie o podobnym charakterze do świadczenia wychowawczego, chyba że przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego lub dwustronne umowy o zabezpieczeniu społecznym stanowią inaczej.

Gdzie i kiedy trzeba złożyć wniosek?

Wniosek składa się w urzędzie gminy lub miasta właściwym ze względu na miejsce zamieszkania osoby ubiegającej się o świadczenie wychowawcze albo przez internet.

Kiedy ruszą wypłaty?

Wypłaty mają ruszyć od 1 kwietnia, ale nie trzeba się spieszyć ze składaniem wniosków. Aby rozładować kolejki w urzędach, mamy 3 miesiące na zgłoszenie się do programu, a wypłaty zostaną naliczone od 1 kwietnia.

Kto może złożyć wniosek o 500 zł?

Wniosek o świadczenie wychowawcze może złożyć matka, ojciec, opiekun faktyczny albo opiekun prawny dziecka.

Jakie dane podaje się we wniosku?

  • dane osoby występującej o przyznanie świadczenia wychowawczego, w tym m.in.: imię, nazwisko, adres miejsca zamieszkania, numer PESEL;
  • dane dzieci pozostających na utrzymaniu osoby, w tym m.in.: imię, nazwisko, datę urodzenia, miejsce urodzenia, numer PESEL.

Czy trzeba będzie przedstawić zaświadczenie o dochodach?

Składając wniosek o świadczenie rodzinne na drugie i kolejne dziecko nie będzie trzeba przedstawić dokumentów potwierdzających wysokość uzyskiwanych dochodów.

W przypadku świadczenia na pierwsze dziecko, takie dokumenty będą wymagane. Część z nich sam zdobędzie urząd wypłacający świadczenie, część będzie należało złożyć razem z wnioskiem.

Czy od 500 zł na dziecko będzie się płacić podatek?

Świadczenie wychowawcze jest zwolnione z podatku, co oznacza, że do ręki dostaniemy 500 zł.

Czy 500 zł na dziecko wlicza się do dochodu rodziny?

Nie, świadczenia wychowawczego nie wlicza się do dochodu rodziny.

Na jak długo przyznaje się świadczenie wychowawcze?

Prawo do świadczenia wychowawczego ustalane jest na 1 rok, od dnia 1 października do dnia 30 września roku następnego. Wnioski w sprawie ustalenia prawa do świadczenia wychowawczego na kolejny okres będą przyjmowane od dnia 1 sierpnia danego roku.

Pierwszy okres, na który ustalane jest prawo do świadczenia wychowawczego, rozpoczyna się z dniem wejścia w życie ustawy i kończy dnia 30 września 2017r.

Kto i jak będzie wypłacał pieniądze?

Pieniądze będą wypłacać: urzędy miasta lub gminy lub wskazane przez nich inne ośrodki. Pieniądze dostaniemy na konto bankowe lub przekazem pocztowym.

Jeżeli okaże się, że pieniądze przeznaczone na wychowanie dzieci są marnotrawione, świadczenie będzie mogło być przekazywane w całości lub w części w formie rzeczowej lub w formie opłacania usług.

Kto dostanie pieniądze, jeżeli rodzice dziecka nie mieszkają razem?

W przypadku gdy rodzice nie zamieszkują wspólnie, a dziecko mieszka u jednego z rodziców przez pierwszą część miesiąca, a u drugiego z rodziców przez drugą część miesiąca, wówczas świadczenie wychowawcze będzie dzielone pomiędzy rodziców proporcjonalnie do czasu,  w którym dziecko u danego rodzica zamieszkuje.

Jeżeli dziecko mieszka tylko z jednym rodzicem, świadczenie wychowawcze wypłaca się temu z rodziców, pod którego opieką znajduje się dziecko.

Przeczytaj 6 wskazówek mądrze wydać 500 zł na dziecko

I jakie pułapki czekają na rodziców, którzy dostaną te pieniądze.

Wzór wniosku

wniosek_500zl

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Źródło: Sejm.gov.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Kalendarz wakacyjny DIY i rodzinna lista przyjemności

Jak pokazać dzieciom, że ponad 11 tygodni wakacji to dużo czasu i fajnie aby cieszyć się z każdego dnia? Jak pokazać, że czekają na nich różne atrakcje (wspólne wyjazdy, obóz czy wyjazd z babcią) ale też, że są dni kiedy musimy wymyślić coś fajnego aby było fajnie, po prostu? Z pomocą przyszły kredki, kartka i rodzinna burza mózgów. I tak powstają nasze wakacyjne kalendarze DIY! Co sądzisz o tym pomyśle?
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/06/2019

Kalendarz wakacyjny DIY

Próbowałam pokazać na zwykłym kalendarzu ile mamy dni wakacji, co się będzie działo i kiedy. Ale to nie działało, to było jakieś abstrakcyjne… Dlatego razem z moją wesołą gromadką, już trzeci rok, przygotowujemy wakacyjne kalendarze DIY 😉

Każde dziecko, z moją pomocą lub bez (na szczęście w tym roku tylko jedno jej potrzebowało) ;-), rysuje na dużej kartce z bloku technicznego swój kalendarz. Zaznaczają każdy dzień wakacji i wszystkie już zaplanowane atrakcje: wyjazd z rodzicami, obóz w górach (starsze) czy to co chcieliby robić – każdego dnia.

A tak wyglądają  kalendarze moich dzieci 😉

Lista rodzinnych przyjemności

Aby nie było, że tylko oni „pracują”, ja w tym czasie spisuję listę przyjemności.

Lista przyjemności, to tworzona razem lista pomysłów na wspólne spędzenie czasu. Liczą się zarówno małe atrakcje jak lody, dużo lodów i jeszcze więcej lodów, jak i podróż wodnym tramwajem, jazda konna, spanie na kempingu czy odwiedziny koleżanek z nocowaniem, a nawet pomalowanie paznokci ;-).

Oczywiście rodzice też swoje przyjemności dodają (no może nie wszystkie trzeba pisać ;-))

Listę wieszamy na lodówce, czy w innym widocznym miejscu aby każdego dnia widzieć i planować kolejne przyjemności.

A może przyda Ci się nasze 101 pomysłów na udane wakacje? >>>

Co potrzebne aby powstał kalendarz?

  • Kartka A3 (njalepsza, nie za duża nie za mała) z bloku technicznego, może być kolorowa
  • Kredki, pisaki, co tam jeszcze chcecie 😉
  • Linijka i ołówek i gumka

No i jeszcze kartka dodatkowa na listę przyjemności 😉

Spodobał Ci się nasz pomysł?

Zrób swój kalendarz lub listę lub i jedno i drugie i podeślij do nas!

Na pewnie zaglądniemy!

Zdjęcia: własność autorki i jej dzieci 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Remont generalny to jest wyzwanie! Kto przeżył ten wie. Kto planuje, ten niedługo się dowie. Zwłaszcza jeśli zabieramy się za to pierwszy raz w życiu ;) Tak było w moim przypadku. Błędów oczywiście nie udało się uniknąć. Ale z efektu końcowego jestem zadowolona. Jeśli jesteś ciekawa na co dzisiaj zwróciłabym większą uwagę, to zapraszam do lektury artykułu!
  • Agnieszka Kumorek - 18/06/2019
kobieta i mężczyzna podczas remontu

Długo zabierałam się za opisanie naszej jesiennej „przygody”. W końcu minęło już pół roku odkąd wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Emocje opadły i mogłam na spokojnie pomyśleć nad tym, co zrobiliśmy dobrze, a co można było zrobić lepiej 😉

Bo z perspektywy czasu zmieniłabym kilka rzeczy, i…

…gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Rezerwowałabym ekipę remontową dużo wcześniej

Wiedzieliśmy, że budowlańcy mają długie terminy oczekiwania, więc zaczęliśmy szukać ekipy (w naszym odczuciu) dużo wcześniej. Chcieliśmy, żeby remont zaczął się od września lub października, więc 3 miesiące wcześniej mąż obdzwaniał poleconych specjalistów.

Jak się okazało to już było za późno 😉 Ludzie z polecenia mieli zajęcie na pół roku do przodu, a nawet dłużej. Odpowiadali nam, że mogą przyjść, ale w grudniu…

Na szczęście nam jakoś się udało. Zapraszaliśmy kilka ekip i porównywaliśmy ich wyceny i nasze odczucia 😉 Remont generalny ruszył od końcówki września.

Moja rada: remont generalny, a nawet kupno mieszkania do remontu, warto zacząć od „zaklepania” dobrej ekipy.

Pamiętałabym, że ekipa to Twoi pracownicy a nie koledzy

Brzmi jak oczywista oczywistość. Klient płaci, klient wymaga. Ale kiedy ekipa ma tyle lat co ty, to można trochę o tym zapomnieć…a to niedobrze. „Koleżeńskie” relacje sprawdzały się, gdy wszystko szło dobrze.

Wiadomo jednak, że sielanka nie trwała cały czas i musieliśmy wyegzekwować oczywiste błędy, powiedzieć co nam się nie podoba, negocjować – wtedy rozmowa robiła się trudna.

Moja rada: warto zachować większy dystans z ekipą. Nie trzeba być bardzo oficjalnym, ale podział ma być jasny – zatrudniona osoba/fachowiec robi wszystko najlepiej jak się da, a zatrudniający wymaga i egzekwuje to, na co się umawialiście.

Przygotowałabym się wcześniej na to, że zgranie terminów i materiałów jest trudne 😉

Nie wiem do końca jak opisać ten punkt, bo jest bardzo obszerny. Przy remoncie dobrze mieć naprawdę mocnego skilla logistyki (albo mocne nerwy :P).

W umowie remontowej mieliśmy rozpisane etapy prac, co będzie potrzebne do ich realizacji itp. Nie mieliśmy gdzie trzymać materiałów, więc wszystko chcieliśmy załatwiać na bieżąco. No i się zaczęło… codzienne (a nawet częściej) wizyty w Castoramie, objazdówka po sklepach z drzwiami, wybór meblarza, który zrobi meble do kuchni na wymiar, dogadywanie się z terminem montowania paneli, ogarnięcie elektryki…

Ja nie zdawałam sobie sprawy, że po pierwsze: nawet na coś o standardowych wymiarach czeka się tak długo, po drugie: każdą z tych rzeczy montują inne osoby (o zgrozo), które trzeba ze sobą zgrać, bo inaczej prace stoją…

Nawet jak to piszę, to biorę dwa głębokie oddechy, bo wszystko mi się przypomina 😉

Moja rada/rady: przygotować się psychicznie, że tak już po prostu jest. Załatwiać wszystko najwcześniej jak się da (w końcu niektórych rzeczy nie trzeba przechowywać, np. zgód na podłączenie trzeciej fazy :P). Jeśli ma się taką możliwość, to wziąć ekipę, która zajmie się kilkoma rodzajami prac lub kompleksowo wszystkim.

Dwa razy zastanowiłabym się nad robieniem projektu mieszkania

To już jest rzecz bardzo względna. Znam wiele osób, które zrobiły projekt, trzymały się go i dzięki temu zaoszczędziły sporo czasu i nerwów. My podeszliśmy do tematu zbyt spontanicznie. Zrobiliśmy projekt, podobał się nam… i na tym się skończyło 😉 Nie płaciliśmy za opcję z dokładnymi wymiarami… a przy rynku wtórnym niestety co chwilkę wychodziły nowe kwestie pod tytułem „tego się tak nie da zrobić”. To wystająca rurka, to ściana nie-nośna, ale z żelbetonu 😉 , to drzwi, które były 70, ale nowe 70 już nie pasują, konieczność zrobienia podwieszanego sufitu lub ściana, która musi pójść pod innym kątem, bo „coś tam”.

Sporo rzeczy musieliśmy modyfikować/zmieniać w trakcie.

Moja rada: robić projekt od A do Z, nie bać się dopłacić za dokładne wymiary itd. Inaczej może się okazać, że z niego po prostu nie skorzystamy 😉

Na koniec podsumuję, co w moim odczuciu zrobiliśmy dobrze (taki optymistyczny akcent) 🙂

  • wszystko było zapisane w umowach i na wszystko – WSZYSTKO – braliśmy pisemne zgody, dzięki czemu uniknęliśmy kilku mało przyjemnych sytuacji;
  • przed remontem, w trakcie i po poprosiliśmy znajomego, który zna się na budowniczych kwestiach i który powiedział nam: na co mamy zwrócić uwagę, co jest zrobione super, a do czego ekipa ewidentnie się nie przyłożyła;
  • nie kupowaliśmy najtańszych materiałów, dużo czasu poświęcaliśmy na porównywaniu stosunku ceny do jakości produktów – dzięki czemu z większości jesteśmy bardzo zadowoleni;
  • poinformowaliśmy wcześniej sąsiadów o planowanym remoncie, wywiesiliśmy też kartkę, że „przepraszamy za niedogodności” i dbaliśmy, żeby na korytarzu każdego dnia był porządek a prace nie przedłużały się do późnego wieczoru;
  • prawie codziennie byliśmy w mieszkaniu, żeby zobaczyć postępy prac, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy ustalać z ekipą co jest ok, a co chcemy zmienić. Przy rynku wtórnym okazało się to bardzo ważne – wychodziło mnóstwo rzeczy, które zmuszały nas do zmiany wcześniejszych planów.

Remont generalny przeżyliśmy. W najbliższym czasie nie chcemy do tego wracać 😉 Wiemy już, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które wymaga sporo cierpliwości.

Dzisiaj siedzimy w naszym salonie i wspominamy to wszystko z uśmiechem 🙂
Tobie też tego życzę. Powodzenia!

Zdjęcie artykułu: źródło 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail