Czego szukasz

500 zł na dziecko – jakie pułapki czekają na rodziców?

Od kwietnia ruszają wypłaty 500 zł na dziecko. Jak mądrze spożytkować te pieniądze i zmienić swoje życie finansowe? Na dzieciach nie chcemy oszczędzać, ale może warto oszczędzić „na dzieci”? Zobacz jakie pułapki czekają na nas rodziców i co zrobić, aby nie zmarnować tych pieniędzy.

  • Dariusz Pierzak - 30/03/2016
Ręce rodzica i dziecka z pieniędzmi

Od kwietnia zaczną płynąć do naszych kieszeni pieniądze w związku z rozpoczęciem realizacji programu 500+. Wypłaty mają dotyczyć ok. 3,7 mln dzieci, a w ramach programu pomocą objęte zostanie ponad 2,7 mln rodzin.

Według szacunków rządu do naszej kieszeni  tylko w 2016 roku trafi blisko 17 mld PLN. W kolejnych latach kwota ta ma urosnąć nawet do 25 mld PLN. A to wszystko ze względów demograficznych po to, aby w naszym kraju rodziło się więcej dzieci i aby rodzice mieli godne warunki ich wychowania.

Artykuł ten nie stanowi jednak kompendium wiedzy na temat tego jak ubiegać się o przedmiotowe świadczenie. Chcę zwrócić w nim wyłącznie uwagę na kilka istotnych moim zdaniem kwestii związanych z tym co może wydarzyć się naszej gospodarce w związku z realizacją programu, jakie pułapki czyhać mogą na nas w związku z otrzymaniem dodatkowych środków i wreszcie zastanowić się, co zrobić z takim zastrzykiem gotówki, aby te pieniądze służyły nam jak najlepiej.

Kto się ucieszy z naszych 500 zł?

Wielu rodziców czeka niecierpliwie na pierwsze wypłaty z programu 500+. Pieniądze te będą stanowić duży zastrzyk gotówki i ulgę dla domowych budżetów. Czy mamy jednak świadomość, iż jako Rodzice nie jesteśmy jedynymi którzy cieszą się z wprowadzenia tego programu?

Rząd mówi, iż pieniądze te będą stanowić ogromny zastrzyk gotówki dla naszej gospodarki i poprzez wzrost wewnętrznej konsumpcji wpłyną pozytywnie na wzrost gospodarczy. Agencje ratingowe już podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski od 0,5 nawet do 1 p.p.

Banki zapewne już myślą, w jaki sposób uwzględniać dodatkowe dochody gospodarstw domowych w sposobach kalkulowania ich zdolności kredytowej, a firmy, sklepy zapewne wdrożyły już procedury mające na celu skierowanie strumienia pieniędzy, które popłynie do gospodarki na ich produkty i usługi i zapewne przygotowują już specjalne kampanie promocyjne aby zachęcić nas do ich wydawania.

Z tego wynika, iż lista chętnych i potencjalnych beneficjentów pieniędzy z programu 500+ jest dość długa.

Łatwo przyszło, łatwo…. poszło?

Inną istotną kwestią związaną z programem 500+ jest kwestia postrzegania przez nas  otrzymanych pieniędzy. Można powiedzieć, że „pieniądze to pieniądze – wszystkie są takie same i za wszystkie można kupić to samo i tyle samo”. To prawda. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, iż w naszych mózgach funkcjonuje mechanizm, który jakiś czas temu opisany został przez ekonomistów, na bazie którego przypisujemy „różnym” pieniądzom „różną” wagę.

Nasze mózgi każą nam myśleć, iż te pieniądze które zdobyliśmy ciężką pracą są dla nasz cenniejsze niż te, które dostaliśmy bez wysiłku. W związku z tym trudniej jest nam rozstać się z pieniędzmi zarobionymi w wyniku ciężkiej pracy niż z pieniędzmi otrzymanymi w spadku.

Na dzieciach nie będę oszczędzać…

W przypadku programu 500+ będziemy mieli zatem podwójny problem z otrzymanymi świadczeniami. Z jednej strony będą to bowiem pieniądze otrzymane „za darmo” (nawet jeżeli mamy wewnętrzne poczucie, iż te środki stanowią dla nas należną nam pomoc Państwa), zatem może uruchomić się w naszych mózgach opisany powyżej mechanizm, który będzie stanowił dla nas usprawiedliwienie dla wydawania pieniędzy.

Z drugiej zaś strony otrzymane pieniądze będą opatrzone tytułem „na dziecko”, w  związku z czym może się uruchomić inny mechanizm, który mówi, iż „na dzieciach nie będę przecież oszczędzał”. Mechanizm ten będzie dodatkowo wywoływany i podsycany przez pośrednich „beneficjentów” programu, o których mówiliśmy powyżej (banki, sklepy, firmy, itp.).

Zaistnienie obu tych mechanizmów w naszych decyzjach może spowodować, iż pieniądze nie będą służyć celom, którym mają służyć, a zostaną spożytkowane na niepotrzebne rzeczy lub w najgorszym przypadku nie pozostanie po nich jakikolwiek ślad.

Co zatem z tymi pieniędzmi zrobić, jak mądrze je zagospodarować?

Plan działania i konsekwencja w działaniu

Nasze postępowanie z pieniędzmi z programu 500+ powinno opierać się na trzech fundamentalnych kwestiach:

  1. Odpowiedzi na pytanie „Co jest najważniejsze dla naszych dzieci i rodzin w kontekście ich długofalowego rozwoju – co nam NAPRAWDĘ może pomóc w życiu i dalszym rozwoju?
  2. Przyjęciu zasady, iż beneficjentem pieniędzy i działań, które są podejmowane w oparciu o nie są nasze dzieci i rodziny.
  3. Przygotowaniu planu zarządzania otrzymanymi pieniędzmi w oparciu o odpowiedź na pytanie 1 i zasady z punktu 2

Prawdziwe potrzeby – działanie długofalowe a nie „tu i teraz”

Pieniądze, które otrzymamy w wyniku realizacji programu 500+ są naprawdę duże. To kwota 6 tys. PLN na rok na jedno dziecko (nieopodatkowana), zatem w przypadku nowo narodzonego dziecka, kiedy świadczenie będzie pobierane przez 18 lat będzie to 108 tys. PLN (oczywiście bez uwzględnienia inflacji, ale też stopy zwrotu z poczynionych potencjalnie inwestycji). Kwota ta jest proporcjonalnie większa w przypadku większej ilości dzieci.

Pierwsze pytanie jakie powinniśmy sobie zadać to pytanie o nasze priorytety w kontekście naszych dzieci i rodzin – czy pieniądze powinny pójść na nowe buty, dodatkowe zajęcia, wakacje, rower, kino, laptop? To zapewne ważne cele i zapewne warto je rozważyć, ale warto jednocześnie zastanowić się czy nie ma bardziej znaczących i ważniejszych z punktu widzenia bezpieczeństwa i rozwoju dzieci i rodziny celów, na których realizację pieniądze 500+ powinny zostać skierowane. To być może dla wielu z nas trudna i prowokacyjna teza, wychodzę jednak z założenia, że warto MĄDRZE wykorzystać otrzymane środki – tak aby miały długofalowy wpływ na nasze dzieci i rodziny.

Okazja aby zmienić swoje życie finansowe

Ostateczna decyzja co do wykorzystania środków programu będzie oczywiście należeć do każdego z rodziców. Zachęcam jednak do spojrzenia na te pieniądze z szerszej perspektywy. To może być doskonały moment na dokonanie istotnych zmian w naszym dotychczasowym „finansowym życiu”. Do tej pory radziliśmy sobie przy ograniczonym budżecie bez tych środków i jeszcze rok temu nikt z nas nie myślał o tym, że dostanie taki zastrzyk gotówki. Naszym obowiązkiem wobec naszych dzieci jest więc zagospodarować te pieniądze jak najlepiej biorąc pod uwagę:

  • długofalowe cele naszej rodziny, zwłaszcza względem dzieci (nie mówimy tu o planowaniu dla nich przyszłości w zawodzie lekarza czy prawnika 🙂
  • bezpieczeństwo finansowe naszej rodziny i dzieci
  • predyspozycje dzieci i ich potrzeby rozwojowe
  • rzeczywiste, prawdziwe potrzeby

To moja rodzina i moje dzieci są beneficjentami programu 500+

Liczba potencjalnych beneficjentów programu 500+ jest bardzo długa. Na nasze pieniądze czekają sklepy, firmy, banki, punkty usługowe czy wreszcie rząd, który bardzo liczy na zastrzyk gotówki dla gospodarki i związany z tym wzrost PKB.

Ze wszystkich stron będziemy zapewne namawiani, aby skorzystać (=wydać) z otrzymanych pieniędzy, dzięki którym zrealizujemy nasze plany, a  przy okazji  wesprzemy  gospodarkę zwiększając poziom swych wydatków i nakręcając wewnętrzny popyt i zasłużymy na miano „ekonomicznych patriotów”. Jeżeli taka argumentacja do nas przemawia to oczywiście możemy wydawać otrzymane pieniądze i  kupować. Jest to jednak podejście nieperspektywiczne i mogące stanowić dla nas pułapkę.

O wiele lepiej i mądrzej jest zadbać o przyszłość i bezpieczeństwo finansowe swej rodziny i dzieci, bo za to, a nie za stabilność finansów państwa jesteśmy jako rodzice odpowiedzialni.

Pamiętajmy aby otrzymane pieniądze służyły naszym rodzinom i dzieciom, a nie budowały dobrobyt kogokolwiek innego.

Przeczytaj również 6 wskazówek jak mądrze wydać 500 zł na dziecko

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dariusz Pierzak
Od lat zawodowo zajmuję się tematyką finansów, od kilku lat jestem trenerem i prowadzę działalność szkoleniową i doradczą. Moją misją jest wspieranie innych na drodze ich rozwoju, chcę pokazywać innym, że każda decyzja podejmowana przez nas w życiu zawodowym i prywatnym znajduje swoje odzwierciedlenie w sytuacji firmy lub naszej kondycji finansowej i wizerunku osobistym. Prywatnie jestem szczęśliwym mężem Agnieszki, dumnym ojcem rezolutnej Julki i słodkiego Leona.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdzony przepis na domowy chleb na zakwasie

Czytujesz czasem blogi kulinarne? Po takiej lekturze napada Cię mania eko pomieszana z chęcią wypieku czegoś domowego? Pada na chleb domowej roboty. Problem w tym, że zakwas Ci pleśnieje, kompletnie nie wykazuje właściwości zawartych w przepisie lub (o zgrozo!) zupełnie zapomniałaś dodać kolejnych łyżek mąki do zakwasu o konkretnej porze. A jeśli już radośnie przejdziesz ten etap, to Twój chleb nie rośnie. A jak wyrośnie to po upieczeniu przypomina kamień. Mamy coś dla zniechęconych...
  • Marta Młodawska - 18/01/2018
domowy chleb

Mamy coś dla zniechęconych…

…tych, które już się poddały, ale ich marzenie wciąż gdzieś się tli. I tych, które marzą, ale nie mają odwagi spróbować. Przepis na zakwas i chleb. Testowany na milion sposobów. Niekoniecznie byłyby to sposoby godne aprobaty mistrzów kulinarnych.

Najważniejsze, że osiągniemy efekt końcowy – pyszny i pachnący w całym domu bochenek domowego chleba.

Przepis na domowy chleb domowego na zakwasie

Zakwas

Składniki:

  • półtoralitrowy słoik lub wielka miska
  • 500 ml przegotowanej i ostudzonej wody
  • 300 gram mąki żytniej
  • skórka razowego chleba (bez – też wychodzi)

Sposób wykonania:

  1. Mąkę zalewamy wodą, dodajemy skórkę i mieszamy.
  2. Odstawiamy na 3-4 dni w ciepłe miejsce (w moim przypadku to sąsiedztwo kaloryfera).
    Uwaga: słoika nie domykamy lub przykrywamy go ściereczką. W okresie grzewczym mój zakwas jest gotowy w 2,5 dnia (ze skórką), po 4 dniach gotowy jest ten bez dodatku skórki. [Zakwas nadaje się też do gotowania żurku na Wielkanoc.]. Rada: pod słoik podstaw talerzyk lub miskę – zakwas lubi kipieć.

chleb-przed-wypiekem-przepis

Chleb

Składniki:

  • 750 gram mąk różnego rodzaju (najlepiej około 500 gram mąki pszennej – zwykłej lub razowej i około 250 gram mąki żytniej). Często zmieniam te proporcje pilnując, by mąki pszennej było około 400 gram, a żytniej 150 gram, resztę uzupełniam mąką owsianą, gryczaną lub/i orkiszową
  • zakwas
  • 250 ml ciepłego mleka
  • łyżeczka cukru (obojętne jaki) lub miodu
  • łyżeczka soli lub dwie (według upodobań)
  • pestki dyni lub słonecznika/ płatki orkiszowe/ otręby wszelkiego rodzaju– około dwóch łyżek
  • przyprawy do wyboru: czarnuszka i/ lub kminek, cząber, wszelkie zioła, jakie wpadną Wam do głowy
  • silikonowa forma do pieczenia (w innych też wychodzi)

Sposób wykonania:

  1. Mąki, ciepłe mleko, ziarna, zakwas i przyprawy zagnieść na ciasto. To nic, że mocno klei się Wam do palców. Zawsze, jak mi się nie klei, to potem mam chlebowy beton.
  2. Przekładamy je do formy, wyrównujemy (możemy udekorować ziarnami) i odstawiamy przykryte ścierką w ciepłe miejsce na około 2,5 – 3 godziny.
  3. Wkładamy do nagrzanego do 250 stopni piekarnika (drugi poziom od dołu) i pieczemy (z termoobiegiem) około 15-20 minut (byle chleb nie spalił się z wierzchu), zmniejszamy temperaturę do 100 stopni i pieczemy dalej przez około 60-80 minut. Jeśli w pierwszym etapie pieczenia skórka zacznie się przypalać już po 15 minutach, zmniejszcie temperaturę i pieczcie w niższej temperaturze o tych 5-10 minut dłużej niż pisałam powyżej.
  4. Smacznego!

chleb-po-wypieku-przepis

Oryginalny przepis pochodził z jednego z prasowych dodatków świątecznych – został przeze mnie zmodyfikowany.

Zdjęcie tytułowe: Barnimages.com

Zdjęcia w treści: własność autorki i testerki przepisu 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Młodawska
Książki są dla niej jak oddychanie. Z księgarni nigdy nie wychodzi z pustymi rękami. Zaraziła pasją do książek swoje małe dziecko. Bloguje, oczywiście o książkach! Wciąż szuka pomysłu na swoją drogę zawodową i snuje plany o własnej firmie.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak komunikować swoje potrzeby w domu i w pracy?

O tym jak ważna jest umiejętność jasnego komunikowania swoich potrzeb i wyrażania uczuć, bez krzywdzenia drugiej strony pewnie czytałaś już wiele razy. Wiele razy też, domyślam się, nie wyszło tak jak planowałaś i cała rozmowa wzięła w łeb. A gdybyś tak dostała kilka prostych wskazówek, po prostu parę zdań odczarowujących to modne ostatnio słowo: asertywność? Spróbujesz, może tym razem Ci się uda?
  • Kasia Krupa & Agata Szydłowska  - 17/01/2018

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim był dla nas trudnym doświadczeniem. Zarówno organizacyjnie, logistycznie, jak i emocjonalnie. Tyle rzeczy trzeba było na nowo zorganizować – kto odbierze dziecko z przedszkola, kto zrobi zakupy, ugotuje obiad, ogarnie dom.

Emocji też było sporo – zaczynając od dumy, że znów jesteśmy doceniane i uważnie słuchane przez współpracowników, a nasza wiedza się liczy, poprzez poczucie winy, że za mało czasu poświęcamy dzieciom i reintegracji z zespołem w pracy, aż do niepewności we własne kompetencje i umiejętności.

Pojawiały się też urażone ambicje, kiedy patrzyłyśmy na koleżanki z pracy, które prześcignęły nas w swoim rozwoju zawodowym.

Konflikty po powrocie do pracy

Był jeszcze jeden ważny powód, który utrudniał ten czas: konflikty. Bycie w domu z dzieckiem było wygodne dla wszystkich. Maluszek był szczęśliwy, mąż wracał do domu na ciepłą kolację i nie musiał martwić się o logistykę wyjazdów służbowych czy choroby dziecka.

My nie miałyśmy nad sobą szefa i zadań do zrealizowania “na wczoraj”. Powrót do pracy nieuchronnie zaburza status quo, doprowadzając do pojawienia się konfliktów – zarówno w domu, jak i w pracy.

Nagle ważna staje się umiejętność jasnego komunikowania swoich potrzeb i wyrażania swoich uczuć w sposób konstruktywny, tak, aby nie doprowadzić do zepsucia relacji w domu lub w pracy.

Jak to efektywnie zrobić? Oto prosty model składający się z 3 elementów, który bardzo ułatwił nam życie i który mamy nadzieję pomoże i Tobie.

Po pierwsze: Fakty

Budując konstruktywną, asertywną wypowiedź do drugiej osoby przede wszystkim skup się na faktach. Opisz sytuację z własnego punktu widzenia. Staraj się być obiektywna, opisując tylko to, co naprawdę się zdarzyło, bez ocen, oskarżania, przypisywania intencji.

Przykład z życia zawodowego.

Wyobraź sobie, że wróciłaś do pracy na część etatu i Twój dzień kończy się o 15. Tymczasem już kolejny raz Twój współpracownik ustawia ważne spotkanie po 15, uniemożliwiając Ci uczestnictwo. Jesteś wściekła, ale chciałabyś zareagować profesjonalnie.

Oto jak możesz zacząć, skupiając się na nazwaniu faktów:

“Marek, zauważyłam, że po raz 3 w tym miesiącu zaplanowałeś ważne spotkanie naszego zespołu po moich godzinach pracy.”

Uwaga! Używając tonu oskarżenia łatwo mogłybyśmy zamienić to zdanie w atak: “Marek, jak zwykle nie wziąłeś pod uwagę mojego czasu pracy przy ustalaniu spotkania”.

Wyrażenie “jak zwykle”, “znowu”, “ciągle” itd. plus oskarżenie: “nie wziąłeś pod uwagę”, to gwarancja, że druga osoba odbierze nasze słowa jako atak i zamiast słuchać, zacznie się bronić.

Precyzyjne nazwanie faktów (3 raz w tym miesiącu) nie pozostawia pola do dyskusji i nie ocenia drugiej strony.

Po drugie: Nazwij swoje uczucia

W kolejnym kroku zachęcamy Was do powiedzenia o swoich uczuciach i ewentualnie konsekwencjach, jakie określone zachowanie spowodowało dla Was.

Kontynuując poprzedni przykład mogłybyście powiedzieć:

“Jest mi przykro (uczucie), że nie będę mogła wziąć udziału w dyskusji o projekcie, nad którym intensywnie pracuje od 3 miesięcy. Dodatkowo martwi mnie, że nie będę miała szansy przedstawić wyników mojej analizy zespołowi projektowemu, co może przyczynić się do podjęcia niewłaściwych decyzji (konsekwencja)”.

Po trzecie: Nazwij swoje oczekiwanie lub potrzebę

Aby zakończyć swoją wypowiedź w sposób konstruktywny, zasugeruj rozwiązanie zaistniałej sytuacji, nazywając to, czego potrzebujesz lub czego oczekujesz od drugiej osoby.

Ważne, aby Twoja prośba była realna i możliwa do spełnienia. Jak moglibyśmy zakończyć nasz przykład?

“Chciałabym, abyś w miarę możliwości zmienił godzinę spotkania na 14 i utrzymał ją w przyszłości. Jeśli tym razem nie jest to już możliwe, chciałabym, abyś zaprezentował wyniki mojej analizy zespołowi w moim imieniu oraz zreferował mi dokładnie przebieg spotkania i podjęte decyzje, abym mogła się do nich ustosunkować, przesyłając mailową komunikację do zespołu”.

Trudne? Okazuje się, że trochę praktyki szybko utrwali w nas nawyk konstruktywnego sposobu komunikowania się, ułatwiając tym samym osiągnięcie tego, czego potrzebujemy.

Więcej przykładów

Na koniec jeszcze 2 przykłady – jeden z życia prywatnego i jeden, obrazujący jak opisany model ten można wykorzystać do zbudowania asertywnej wypowiedzi.

Przykład z życia prywatnego:

(Fakty) W ostatnim miesiącu każdego dnia od poniedziałku do piątku, jak tylko położyliśmy dzieci spać, otwierałeś komputer i siedziałeś przed ekranem do 23, kiedy ja już kładłam się spać.

(Uczucia) Smuci mnie fakt, że nie mogę z Tobą porozmawiać i spędzić wspólnie czasu wieczorem.

(Potrzeby) Chciałabym spędzać z Tobą więcej czasu, bo potrzebuje się wygadać i odpocząć w Twoim towarzystwie. Dodaje mi to energii i sprawia, że moje uczucia do Ciebie są nadal silne. Czy możemy zaplanować 2 wieczory w przyszłym tygodniu tylko dla nas – z wyłączonym komputerem i komórką?

Przykłady asertywnych wypowiedzi:

Prośba od współpracownika: Czy możesz pomóc mi z moją prezentacją?

Odpowiedź:

(Fakty) Widzę, że ta prezentacja jest dla Ciebie bardzo ważna. Chciałabym Ci dzisiaj pomóc, ale niestety jestem zajęta pracą nad ważnymi priorytetami.

(Uczucia) Nie czuję się komfortowo odmawiając, ale jeśli nie dokończę tego, co sobie na dzisiaj zaplanowałam, nie będę mogła na czas odebrać synka z przedszkola.

(Prośba) Czy moglibyśmy spotkać się jutro z samego rana o 8.30? Będę mieć 30 min, aby Ci pomóc.

Prośba od szefa: W wyniku zmiany w moim planie spotkań, będę potrzebował raportu na temat satysfakcji klienta szybciej, tzn. na dziś zamiast na czwartek.

Odpowiedź:

(Fakty) Rozumiem, że przygotowanie tego raportu na dziś jest dla Ciebie bardzo ważne i chciałabym Ci pomóc.

(Uczucia) Zaplanowałam na dziś zrobienie innych 3 bardzo ważnych zadania, które mi zleciłeś ostatnio i boję się, że nie wyrobię się ze wszystkimi zadaniami na czas.

(Prośba) Doradź mi proszę, które zadanie z tych 3 mogę opóźnić w wykonaniu, aby móc przygotować raport na dziś.

Twoja kolej

A teraz Wasza kolej. Pomyślcie o sytuacji w pracy lub w domu, która budzi w Was silne emocje. Zbudujcie wypowiedź do drugiej osoby, używając modelu:

FAKTY,
UCZUCIA / KONSEKWENCJE,
PROŚBY / POTRZEBY.

Trzymamy kciuki!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Krupa & Agata Szydłowska 
Spełnione zawodowo mamy, które odważyły się opuścić korporację i założyć własną firmę, w ramach której prowadzą warsztaty na temat otwartej i efektywnej komunikacji oraz technik kreatywnego rozwiązywania problemów. Chcą zmieniać środowiska pracy, wprowadzając w nie więcej zaufania, otwartości, zaangażowania i kreatywności. Współpracują z korporacjami za granicą, aby poprzez szkolenia i coaching wspierać zatrudnione tam mamy w efektywnym powrocie do pracy po urodzeniu dziecka.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail