Czego szukasz

Chcę być blisko Ukrainy i zawsze móc wrócić – mówi Nataliia, która od 9 lat mieszka w Polsce

O tym, jakie wsparcie jest realnie potrzebne ukraińskim dzieciom po przyjeździe do Polski. O tym, czy ukraińska siła robocza stanowi zagrożenie dla Polaków. I o wyniku wojny w Ukrainie. Pełnej nadziei, dobra i woli walki. Rozmawiamy z Nataliią Symoshenko, Ukrainką mieszkającą w Warszawie od 9 lat, doradcą kredytowym, kobietą o wielkim sercu.

Spis treści: ukryj

Nataliio, kiedy i jak zrodził się u Ciebie pomysł na przyjazd do Polski?

Przyjechałam do Polski w lutym 2014 roku, wkrótce po tym, jak zaczęła się aneksja Krymu przez Rosję. Zostawiłam wszystko – pracę, dom, znajomych – żeby chronić rodzinę. Zabrałam podstawowe rzeczy i ruszyłam do Warszawy.

Dlaczego Polska? W Odessie spędziłam ostatnie osiem lat życia w Ukrainie. Studiowałam ekonomię międzynarodową. Później kierowałam firmą pośredniczącą w udzielaniu kredytów. Urodziłam się w Iwano-Frankowsku. To około 450 km z Warszawy. Wybrałam Polskę, bo chcę być blisko Ukrainy i zawsze móc wrócić. Z domu rodzinnego czerpię siłę. Od prawie dziewieciu lat mam drugi dom. Warszawę. Bardzo dobrze się tu czuję. Mam wokół siebie wielu dobrych, ciepłych, pracowitych i życzliwych ludzi.

Jak wyglądał Twój „start” w Polsce?

Pracowałam na różnych stanowiskach, by złapać grosz na życie. Myślałam, że walki w Ukrainie się skończą i szybko wrócę do ojczyzny. Nie zmieniało się na lepsze.

Zadecydowałam, że chcę w Polsce „zapuścić korzenie”. Uczyłam się polskich przepisów, ustaw kredytowych i bankowych po to, by kontynuować pracę jako doradca kredytowy w Polsce. W mFinanse S.A. pracuję od ponad czterech lat.

Jak nauczyłaś się języka polskiego?

Moja babcia włączała polskie wyrazy w język ukraiński. W Warszawie języka polskiego uczyłam się sama. Poszłam do pracy w McDonald’s. Jestem praktykiem, więc taka forma nauki mi odpowiadała. Z pisaniem było ciężej, ale miałam cel – zakorzenić się w Polsce – więc pokonywanie trudności przychodziło mi łatwiej. Małymi kroczkami. Co jest ważne? Nie poddawać się.

Historia się powtarza. Znowu wojna. Jak zareagowałaś na wydarzenia z 24 lutego?

Błyskawicznie podjęłam działania. Z Polakami organizowałam robienie dwóch tysięcy kanapek i w pierwsze dni wojny byłam kilkukrotnie na granicy polsko-ukraińskiej. Organizowałam zbiórkę ubrań i żywności. Przyjęłam do siebie bratową z dziećmi. Pomagam znaleźć mieszkania uchodźcom. Zbieram i przekazuję produkty niezbędne do życia. Wspieram dobrym słowem i radami, jak poczynić pierwsze kroki na polskiej ziemi.

Jak oceniasz pomoc uchodźcom ukraińskim, niesioną przez Polaków?

Zawsze będę powtarzać mojemu dziecku i później wnukom, że Polska jest krajem, który błyskawicznie otworzył dla nas serce. Podał rękę. Nigdy tego nie zapomnę.

Dziękuję z całego serca wszystkim Polakom, którzy wspierają nas w czasie wojny w Ukrainie. Bo to jest teraz bardzo ważne.

Dziękuję Polakom, że niesiecie nieustającą pomoc uchodźcom Ukraińskim oraz tym, którzy zostali w kraju ogarniętym wojną. My – Ukraińcy – nigdy nie zapomnimy polskiej dobroci, otwartych serc i pomocnych dłoni.

Czy odczułaś wsparcie dla siebie od zespołu z pracy?

Tak. Współpracownicy są ze mną w trakcie tych ciężkich tygodni. Aktywnie uczestniczą w zbiórkach pomocowych, a do akcji dołącza się też sama firma.

Jestem pełna troski o moich rodaków. W nocy budzę się od ciężkich snów. Śledzę losy wojny w Ukrainie. Widzę zdjęcia rannych dzieci. Wsparcie, które dostaję od zespołu w pracy daje mi siłę na podejmowanie działań pomocowych oraz pomaga normalnie funkcjonować. Mam 5-letniego syna i chcę być dla niego ostoją.

Proszę powiedz, jak wygląda sytuacja uchodźców Ukraińskich w Warszawie?

Kilka dni temu byłam w centrum handlowym Maximus w Nadarzynie, gdzie umieszczono wielu uchodźców, niemających rodzin i znajomych w Polsce. Jest im ciężko. Nikt nie jest przygotowany mentalnie na tułaczkę wojenną.

24 lutego obudziliśmy się w innym świecie. To jest jak straszny sen. Ukraińcy pracowali, chodzili do szkół, cieszyli się życiem.
Uchodźcy, którzy przyjeżdżają do Polski są w szoku. Nie wiedzą, kiedy walki zbrojne się skończą. A nawet: czy się skończą.

I choć w Warszawie nie słychać pocisków świszczących nad głowami, dzieci i dorośli płaczą. Ze szczęścia, że wyrwali się spod ostrzału czołgów, świdrującego dźwięku alarmów przeciwlotniczych oraz z zimnych piwnic i schronów, pełnych głodu i strachu. Przepełnia ich rozpacz, bo ich życie legło w gruzach. Myśli kobiet lecą do mężczyzn, którzy zostali w okopach. Bronią naszych miast i wsi. Naszego domu. Ukrainy.

Jak pomagać najmłodszym ukraińskim emigrantom?

Każda pomoc jest dobra. Kino organizuje film z dubbingiem w języku ukraińskim. Ktoś donosi świeże kanapki na Dworzec Zachodni uchodźców. Powiększono grupy przedszkolne o miejsca dla ukraińskich dzieci.

Pomoc najmłodszym jest ważna. Ich normalne dzieciństwo zostało przerwane. Zamiast jeździć na rowerkach, chowali się w schronach. Uciekali nocą w piżamach przed ostrzałem wroga. Dzieci nie rozumieją, co to jest wojna i dlaczego musiały opuścić swój dom. Dlaczego tata został w Ukrainie, a one z mamą są w zupełnie nieznanym miejscu?

Potrzebna jest im pomoc psychologiczna. Wyjście do teatru na przedstawienie w języku ukraińskim pozwala maluchom poczuć kawałek zwykłego życia. Zobaczyć, że świat jest dobry i są na nim życzliwi ludzie. Działania wojenne krzywią psychikę dorosłych, a dzieci? Jak mają wyrosnąć na dobrych ludzi, gdy wokół nich krzewi się barbarzyństwo?

Przeczytaj także: Ukraina – jak pomagać mądrze i efektywnie?

Czy uchodźcy z Ukrainy chętnie zostają w Polsce, czy wolą ruszyć na zachód Europy?

Wierzymy, że koszmar wojenny niebawem się skończy. I że uchodźcy szybko wrócą do ojczyzny. Ale to nie będzie łatwe. Ziemie w naszym kraju są zaminowane. Trzeba uprzątnąć je z pocisków i zniszczeń, odbudować zburzone domy. To zajmie wiele miesięcy, a nawet lat. Niektórzy Ukraińcy jadą na zachód – do rodzin i znajomych. Z ich pomocą łatwiej będzie uzyskać pierwszą pracę albo wynająć mieszkanie.

Czy ukraińscy emigranci są dla Polaków zagrożeniem w kwestii dostępu do pracy?

Nie sądzę, że Ukraińcy będą zabierać Polakom miejsca pracy. Każdy, kto chce pracować, znajdzie stanowisko.

W Polsce otwiera się nowy rynek, który tworzą imigranci obcojęzyczni. Kto będzie leczył chore zęby ukraińskich dzieci? Pojawia się luka w biznesie, którą warto wykorzystać, zatrudniając stomatologa dziecięcego z Ukrainy. Myślę też, że w tym roku nie będzie w Polsce problemu z psującymi się na polach truskawkami. Znajdą się ręce do pracy.

Ukraińcy chcą pracować legalnie. Jeśli uchodźca zamierza wysłać dziecko do polskiego przedszkola, wziąć kredyt hipoteczny i związać swoje życie z Polską, to w pracy „na czarno” nie znajdzie przyszłości.

A czy ukraińskie kobiety mają realne szanse na godne zatrudnienie w Polsce?

Jeśli panie będą się obawiać, że nie znajdą w Polsce zatrudnienia, jeśli nie spróbują zdobyć doświadczenia w nowym kraju i nie będą pewne, że posiadają kompetencje zawodowe, które są wartościowe dla polskiego rynku pracy, to nie osiągną tu stabilności finansowej.

Przeczytaj także: Przyjechałaś z Ukrainy? Przygotujemy Cię do szukania pracy w Polsce!

Jak żyło się w ostatnich latach w Ukrainie?

Upłynęły one na obiecywaniu złotych gór przez polityków. Rzeczywistość weryfikowała górnolotne hasła. Teraz widzę, że obecny prezydent zjednoczył naród ukraiński. Jestem mu za to wdzięczna. Wołodymyr Zełenski jest szóstą głową państwa od 1991 roku. Pierwszym właściwym człowiekiem na tym stanowisku. Wzrosły ceny, ale i pensje poszły do góry.

Ukraina nabrała kolorytu?

Tak, mamy za sobą 30 lat niepodległości. Codziennie o nią walczymy. Aneksja Krymu w 2014 rozpoczęła wołanie narodu ukraińskiego do świata o agresji rosyjskiej. O tym, że Putin będzie atakował i upominał się o coraz szersze terytoria. Inne państwa nas nie słuchały.

Dlatego teraz, kiedy Rosjanie uderzyli na nasz kraj, Ukraińcy tak się jednoczą. Ponad 320 tysięcy mężczyzn wróciło z emigracji do ojczyzny, by walczyć o wolność.

Ukraina to nasz dom. Nie mamy innego. Nawet, gdy wyjeżdżamy do obcego kraju za pracą, to i tak serce zostaje w Ukrainie.

Wierzę, że „wypijemy szampana na pogrzebie Putina”. I będziemy się cieszyć, że barbarzyństwo dobiegło końca.

Jest wśród Ukraińców nienawiść do Rosjan za to, co robią z naszymi dziećmi. Matka i syn pochowani na własnym podwórku w Irpiniu? Zbombardowane oddziały noworodkowe? Zastrzelony z czołgu nieuzbrojony cywil? Nie mamy innego scenariusza, jak przerwać tę falę zła, nienawiści i propagandy!

Jeśli naród ukraiński odpuści walki, to rosyjska agresja rozleje się na Polskę i Europę. Ze wsparciem Polski i zachodu jesteśmy silniejsi. Wierzę, że zwyciężymy. Wygonimy zło z naszego domu. Wygramy!

Co o narodzie ukraińskim powinni wiedzieć Polacy, który przyjmują uchodźców do swoich domów? Co robić, by nie urazić gości w czasie tułaczki wojennej?

I Wy, i my – jesteśmy Słowianami. Mamy wspólne korzenie i historię. Dlatego przepraszam Polaków za Ukraińców, którzy nie potrafią docenić dobrego serca danego nam w czas wojny. Polskie rodziny udostępniają swoje mieszkania takie, w jakich żyją. Uchodźcy narzekają, że nie dostają kuchni i łazienki na wyłączność. Że nie ma mikrofalówki oraz dostępu do Internetu.

Jeśli Polak dzieli się z Ukraińcem chlebem, to obdarowany nie powinien pytać: „dlaczego nie z masłem?”. Jest mi wstyd za takie osoby. Dlatego proszę Polaków – nie traćcie wiary w człowieka i pomagajcie nadal, bo Wasze wsparcie i ofiarność są nam potrzebne. Bardzo.

Jakie różnice między Polakami a Ukraińcami zaobserwowałaś, mieszkając w Warszawie przez ostatnie dziewięć lat?

Nie widzę znaczących różnic. W ostatnich latach było sporo zawirowań w ukraińskiej bankowości, problemy ze stabilnością waluty oraz wiarygodnością instytucji finansowych. Z każdą zmianą prezydenta działo się coś niepokojącego.

Wynik? Ludzie są gotowi do podejmowania szybkich decyzji. Wolą mieć hrywny w garści, więc trzymają oszczędności pod materacem albo w skarpecie. Przyjeżdżając do Polski, nadal nie wierzą, że pensja jest bezpieczna na koncie bankowym, więc wypłacają gotówkę. Zapewniam moich klientów, że jeśli ulokują pieniądze w wiarygodnym banku w Polsce, to ich oszczędności będą bezpieczne.

Czy to, że pochodzisz z Ukrainy, wpływa na portfolio Twoich klientów?

Tak, 90% moich klientów to Ukraińcy i Białorusini. Czuję, że efektywnie pomagam rodakom, którzy nie władają językiem polskim. Sprawy związane z kredytami są bardzo zawiłe, więc ciężko je zrozumieć w obcym języku.

Klienci wracają do mnie nawet, kiedy zapytanie nie dotyczy branży finansowej. Zawsze służę radą. Wiem, jak to jest, gdy zaczyna się budować życie od zera w obcym państwie. Stawiałam pierwsze kroki w Polsce sama. Wiele godzin spędziłam przed urzędniczymi okienkami. Teraz mam w Polsce pobyt stały.

Ukraina to kraj, który kojarzy się z wielością zwyczajów i ciekawymi tradycjami. Czy są one kultywowane przez współczesnych Ukraińców tutaj w Polsce?

Jak najbardziej. Na Wielkanoc też – tak jak Polacy – zdobimy jajka i szykujemy koszyczki. Jedyne co nas dzieli, to dwutygodniowa rozbieżność w obchodzeniu świąt.

Na ważne ceremonie, na przykład na rozpoczęcie roku szkolnego, ubieramy wyszywane stroje. W domu rozmawiam z synem w językach polskim i ukraińskim. Barszcz ukraiński to król naszego stołu. Robię bliny i pierogi, jak moja mama i babcia. Staram się przekazywać tradycje dzieciom, by ukraińskie obyczaje nadal były żywe. By się nie zagubiły. Jeśli o nich zapomnimy, to nie odzyskamy naszego dobra narodowego. Tak samo jak wolności. O którą teraz znów musimy walczyć.

Dziękuję bardzo, że zechciałaś podzielić się z czytelnikami Mamo Pracuj swoim doświadczeniem tu na polskiej ziemi oraz nadzieją i dobrem, jakie wnosisz w serca Ukraińców i Polaków w czasie wojny w Ukrainie.

Dziękuję również. Jestem pełna różnorakich emocji. Płaczę z matkami maleńkich dzieci na Dworcu Zachodnim. Pomagam uchodźcom znaleźć mieszkanie w Warszawie. Śledzę wiadomości o wydarzeniach wojennych. Jestem zaniepokojona bombardowaniami, ale też pełna wiary, że wygramy. Bo nie może być inaczej. Ukraina będzie wolnym państwem.

Przeczytaj także: Jak mówić dzieciom o wojnie? Rozmowa z psycholożką, Kasią Kalinowską

Zdjęcie: archiwum prywatne Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kocham lawendę, góry i makaron. Z lasu mogłabym nie wychodzić, z wody też. Jestem ekonomistką z zamiłowaniem do psychologii i zdrowego życia. Copywriterką, blogerką oraz początkującą producentką świec sojowych. Mam męża oraz dwójkę szalonych dzieci rok po roku
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie