Czego szukasz

Być elastycznym jak trzcina – czyli jak budować w sobie otwartość na zmiany?

Leżąc na trawie w ciepły, letni poranek i patrząc w niebo można zaobserwować ciągle przesuwające się chmury. Wszystko płynie i nie zatrzymuje się ani na chwilę. Zmiany są nieodłącznym elementem natury. W ciągu kilku minut może pojawić się burza, a za pół godziny znowu zaświecić słońce. Nie ma nic stałego na tym świecie i, jak śpiewała Anna Jantar, „nic nie może wiecznie trwać”. Jak budować w sobie otwartość na zmiany?

  • Oliwia Samelak - 14/07/2020

Zmiany życiowe przybierają różne formy, począwszy od niepożądanych zdarzeń, takich jak utrata pracy, rozwód lub śmierć w rodzinie, skończywszy na pozytywnych zmianach, jak na przykład awans, narodziny dziecka czy przeprowadzka do większego domu. Jedną wspólną cechą wszystkich tych zmian jest to, że mogą one wywoływać negatywne stany psychiczne, w tym lęk i depresję. Możemy jednak przygotować się mentalnie na tego typu zwroty akcji i lepiej sobie z nimi radzić.

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Otwartość na zmiany

Nasze mózgi ewolucyjnie są tak skonstruowane, że lubimy przywiązywać się do status quo i bardzo trudno zaakceptować nam nowe sytuacje. Kiedy mózg rozpozna zaistniałe zdarzenie jako odmienne od spodziewanego, wówczas może zinterpretować je jako zagrożenie i wtedy zaczynamy odczuwać strach.

Zaufany sąsiad wyprowadza się do większego domu, w pracy pojawi się nowa przełożona albo odejdzie nasz ukochany kot. Wszystkie te sytuacje mogą nas złamać, tak jak łamią się gałęzie drzew podczas burzy. Możemy zachować się też jak trzcina, która potrafi elastycznie dostosowywać się do zmian atmosferycznych. Aby poradzić sobie z niestabilnym, niepewnym i złożonym światem w sposób elastyczny, konieczna jest umiejętność często wymagana od kandydatów na rozmowach kwalifikacyjnych, czyli otwartość na zmiany.

Przeczytaj także: Zmiany w życiu – o co powinnaś zadbać po 20-tce, 30-tce i 40-tce?

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Jak budować w sobie otwartość na zmiany?

Po pierwsze, daj sobie przestrzeń do odczuwania dyskomfortu. Sprzeczne myśli, przeciwstawne emocje, na przykład lęk pomieszany z ekscytacją, czy wątpliwości to zupełnie naturalne stany nieodłącznie towarzyszące procesowi zmian. Odczuwanie dyskomfortu to również jeden z elementów, który powoduje, że wielu ludzi nie decyduje się na świadome dokonywanie zmian.

Trzeba zaakceptować swój lęk przed przyszłością jako nieodłączny element życia i działać pomimo niego.

Nie podejmując zmiany, która jest konieczna, zużywasz mnóstwo energii mentalnej na jej unikanie. Z kolei, kiedy zmiana już nadejdzie, konieczne jest pogodzenie się z tym, że przeszłości już nie ma. Jak powiedział Gabriel Garcia Marquez: „Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że Ci się to przytrafiło”. Ten proces pozwala na zanurzenie się w teraźniejszości i akceptację tego, na co się nie ma wpływu.

Po drugie, angażuj się w działania, które ubogacają Twoje życie. Jedyną w pełni kontrolowaną zmianą jest zmiana własnego zachowania. Do takich zmian powinny nas motywować i inspirować nasze podstawowe wartości. Jeżeli świadomie określiliśmy to, co jest dla nas ważne, i według jakich wartości chcemy żyć, to jest to nasz rdzeń, który pozwoli nam przetrwać nawet trudne okoliczności.

Wartości stanowią nasz wewnętrzny kompas, który informuje nas, jak mamy się zachowywać w podróży przez życie. Jeśli warunki na drodze niespodziewanie się zmienią, o wiele łatwiej będzie nam się przystosować, jeśli poszukamy sposobów na realizację naszych wartości w nowych warunkach zewnętrznych. Zaufany sąsiad wyprowadził się, ale na pewno znajdziesz sposób, aby utrzymać z nim kontakt. Niebawem zamieszka tu nowy sąsiad, a każda nowo poznana osoba może ubogacić Twoje życie na milion sposobów.

Po trzecie, aktywnie inicjuj zmiany. Szukaj nowych miejsc w okolicy, odkrywaj nieznane smaki, zapisz się na kurs w zupełnie nowym obszarze albo zastępuj stare, niewspierające Cię nawyki nowymi i zdrowymi.

Przebywanie w strefie komfortu tylko pozornie jest bezpieczne, ponieważ trwając w niej nasze zachowania coraz bardziej się usztywniają.

Stawiaj sobie odważne cele, a potem pytaj siebie, dlaczego są dla Ciebie ważne. Jak napisał kiedyś francuski noblista André Gide: „Człowiek nie może odkryć nowych oceanów, dopóki nie znajdzie odwagi żeby stracić z oczu brzeg”. Pomyśl, jak mogłoby wyglądać Twoje życie, gdybyś szedł z odwagą pod rękę. Uznaj, że zmiana jest niezbędna do prowadzenia szczęśliwego życia. Strach przed zmianą i przed wkroczeniem w nieznane, nie może powstrzymywać nas od prowadzenia ciekawego, bogatego i inspirującego życia.

Przeczytaj także: Wolisz marudzić czy sięgać po swoje marzenia?

Przeczytaj także: Zmiana zawodu po 30-tce? Nie daj sobie wmówić, że jest za późno!

Zdjęcie: Oliwia Samelak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Oliwia Samelak
Mama, żona, psycholożka i ekonomistka. Spełnia swe marzenia inspirując innych do życia pełnego sensu i znaczenia.

Niepewna przyszłość. W jakie umiejętności warto inwestować?

Jaka będzie przyszłość? W najbliższym czasie chyba nieprzewidywalna. Może trudna. A może będzie wstępem do czegoś nowego? A może to czas właśnie na nowe umiejętności?
  • Stasia Serwińska - 03/08/2020
młoda kobieta siedzi przy biurku z laptopem i pełnym dokumentów

Zdaję sobie sprawę, że czas izolacji spowodował totalny przewrót u wielu z nas. Mało tego, zapowiada się, że ten czas jeszcze chwilę potrwa, a do tego zbliżają się wakacje. Kiedyś można było większość spraw zaplanować, teraz czuję że poczucie stabilności i przewidywalności odebrała nam niepewna przyszłość.

Niepewna przyszłość

Mam w sobie tyle emocji. Setki pytań i codziennie inne odpowiedzi. Każdego dnia zastanawiam się co dalej, co czeka nas we wrześniu, czy dzieci wrócą do szkół?

Ba, nawet zaczęłam się zastanawiać nad edukacją domową, bo mój syn w domu odkrył w sobie pasję do gotowania. Wcześniej nie było na to czasu, bo w szkole spędzał większą część dnia, potem jakieś zajęcia, lekcje i dobranoc. Ale edukacja domowa, to też niełatwa sprawa. No i też nie wiemy, co przyniesie przyszłość.

Walka o przetrwanie

Czasami się tak właśnie czuję. Mój dom to prawdziwe pole bitwy. Bywają dni, że walczę tylko o to żeby po prostu przetrwać, żeby wykonać moją pracę najlepiej jak potrafię, pomimo tego, że trudno jest się skoncentrować, kiedy ciągle ktoś czegoś potrzebuje. I świadomość, że kolejne miesiące mogą być podobne, nie pomaga, wręcz stresuje.

Szukałam różnych możliwości, jedne się sprawdzały tylko na chwilę, inne nie. Coraz częściej moje baterie szybko się rozładowują. I niby wiem jak je naładować, ale to wszystko jest chwilowe. Szukam tych chwil żeby nie zwariować, żeby doczekać się ciszy, kiedy wszyscy już śpią. Nikt niczego nie chce, nikt nic nie mówi, nikt nie płacze, nie stęka i nie krzyczy.
A o co walczą moje dzieci? Wiadomo! O pilota od telewizora. 🙂

Przeczytaj też: Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

I choć bardzo nie chcę skupiać się na temacie pandemii, to jednak na chwilę obecną jest ona częścią naszego życia. I zdarza mi się też ponarzekać, bo nie mogę wielu rzeczy zrobić, które doładowałyby moje baterie. Ale wiem też, że ten czas to dobry moment na rozwój. Słabsze dni są i będą, a niepewna przyszłość może stresować. Dlatego czuję, że to czas na zadbanie o nowe umiejętności. Zwłaszcza, że mamy takie możliwości.

Rozwijaj swoje umiejętności

Jakiś czas temu natknęłam się na książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari, który wymienia 4 umiejętności, których powinniśmy się uczyć:

  • krytycznego myślenia
  • komunikacji
  • kooperacji
  • kreatywności

I zgadzam się z tym, ale pandemia pokazała, że powinniśmy się jeszcze w dzisiejszych czasach uczyć innych umiejętności, tj:

  • przystosowywania się do zmian
  • uczenia się nowych rzeczy, a oduczania starych
  • szybkiego reagowanie na zmiany
  • proaktywności
  • budowania odporności psychicznej
  • oszczędzania

Myślę również, że kluczowa jest znajomość siebie, swoich mocnych stron i tych słabych też. Wtedy łatwiej jest nam działać. Ale to często nie przychodzi samo, trzeba podjąć pewien wysiłek, pewną pracę nad sobą. Ale jeśli potraktujemy to jako przygodę, to może się okazać ona wspaniałą wyprawą po to co najlepsze w nas, a świat może tylko skorzystać.

Dzisiaj w ramach inspiracji chciałabym Wam właśnie polecić książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari. Wiele inspiracji i ciekawostek na temat przyszłości.

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Pandemiczne dzienniki ciążowe – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach". Zapraszamy Was do lektury dziennika Marty Wycisło, laureatki naszego wyróżnienia w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki.
  • Listy do Redakcji - 31/07/2020
młoda kobieta w zaawansowanej ciąży stoi przy oknie

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Marzec, kwiecień 2020

Mój pierwszy trymestr, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Całodniowych Wymiotów, płynnie przeszedł w czas pandemii, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Odzyskiwania Sił (po całodniowych wymiotach). Oznacza to, że w tym roku zaliczyłam nie jeden, a dwa OFF-Festivale, w których niestety mniej chodziło o muzykę, a bardziej o bycie off.

Wieści o „jakimś tam koronawirusie” zastały mnie w kiepskiej formie, nad muszlą klozetową (zwaną dalej: porcelanową misą rozpaczy), z mózgiem zajętym procesowaniem zupełnie innych wiadomości niż te z pierwszych stron starych i nowych mediów.

Moją głowę wypełniała szalona radość, że będziemy mieć bobasa, a mój przełyk wypełniała cofająca się treść pokarmowa. Układ trawienny zaatakował Wymiot-19 (bo do dziewiętnastego tygodnia ciąży dawał mi naprawdę w kość), więc na Covid-19 nie było już po prostu miejsca. Dodatkowo, to nie wirus stał się przyczyną zmian w moim ówczesnym życiu czy tam stylu życia (jak zwał tak zwał). Zmian polegających między innymi na zaprzestaniu tak zwanego bywania, „pójściu na chorobowe” w pracy i myśleniu tylko o tym „co to będzie?”.

Przeczytaj dziennik laureatki III nagrody!

Kiedy rząd naszego kraju wprowadzał pierwsze restrykcje i zamykał ludzi w domach- ja, już od dłuższego czasu miałam swój ciążowy lockdown. Dodatkowo, byłam z tej grupy, która nie straciła źródła dochodu, mąż działa w jednej z niewielu branż, na którą wirus prawie w ogóle nie miał wpływu, nasi bliscy byli zdrowi i zabezpieczeni finansowo… Mój mózg nie kodował tej pandemii.

Z perspektywy czasu, patrzę na to nie bez lekkiego wyrzutu do samej siebie. Samolub, no. W momencie, w którym w końcu zaczynamy się uczyć jak ważny jest dla człowieka nie tylko jego mały świat i czubek nosa, ale świat w ogóle – ja, cofnęłam się ze swoją świadomością o dobrych kilkadziesiąt lat.

Istniały tylko moje 34 metry kwadratowe, z których wychodziłam raz na dwa tygodnie do lekarza, a reszta globu- z testami, potwierdzonymi przypadkami, niepotwierdzonymi przypadkami, masą wyzwań i problemów, statystykami, brakującymi respiratorami, śmiercią… to była jakaś inna galaktyka. Ale może to pokazuje jaką nieokiełznaną siłą jest instynkt macierzyński już w ciąży? Jak bardzo kobieta potrafi się zahibernować we własnym ja (my), we własnym ciepełku, żeby absolutnie nic złego nie stanęło na drodze rozwoju nowego, maleńkiego i bezbronnego żyćka.

Przeczytaj dziennik laureatki II nagrody!

Kiedy jestem pytana czy myślę, że coś przez „to” straciłam, długo milczę. Nie potrafię się pozbyć takiego silnego przekonania, że ja, to akurat bardzo zyskałam. Dostałam możliwość żeby się tak naprawdę, tak porządnie, po sam czubek głowy zanurzyć w tej ciąży i w tym co czuję, i w tym co lubię, i w tym czego potrzebuję. I podobało mi się to nurzanie. Ale czy mogę się do tego przyznać? Boję się to rozkminiać i powiedzieć na głos. Mogę strzelić czymś niedelikatnym albo obraźliwym, bo mam taką dziwną, zaburzoną perspektywę.

Dodatkowo, wewnętrzna łagodność w stosunku do drugiego człowieka, nie leży w mojej naturze i dla mnie, bycie wyrozumiałą i empatyczną dla innych to jest ciągła praca. Praca i decyzja podejmowana przy każdej interakcji, podczas każdej rozmowy. Ale podejmowana z radością. I chociaż szkoda, że nie przychodzi mi to z automatu, to jednak widzę, że łagodność i współczucie (albo współodczuwanie?) da się po prostu wypracować. Niestety w przypadku moich pandemicznych przemyśleń czuję się tak nieprzystająca do ogółu, że jednak towarzyszy mi strach, że moje wnioski i moja wdzięczność za tamten czas mogą sprawić komuś przykrość.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Maj 2020

Ciągnąc dalej temat niewygodnych i niepoprawnych myśli, niedawno uświadomiłam sobie, że to w jaki sposób wszystko razem umiejscowiło się na osi czasu, sprawiło, że mój mózg nie łączył pandemii z ograniczeniami tylko ograniczenia z ciążą. I że w jakiś irracjonalny sposób czekałam na poród jakby to narodziny mojego dziecka miały „to wszystko” zakończyć.

Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach. Skutek był taki, że w mojej głowie koniec sierpnia miał wyglądać następująco: rodzę, dochodzę do siebie, biegnę do dziadków tej nowej, małej dziewczynki żeby ich ze sobą poznać, staję się stałą bywalczynią okolicznych parków, spotykam się w kawiarniach #babyfriendly z innymi mamami i dzielimy się ze sobą planami na podbicie świata na macierzyńskim, bo przecież to „urlop”.

Wiadomo – wirus, rząd i cały kosmos, tak jak ja, tylko czekają aż urodzę… Ale w którymś momencie chyba zmienił się koktajl hormonalny w moim organizmie i dotarło do mnie, jak bardzo rzeczywistość może się różnić od tego co podpowiada mi hologram za różowymi okularami. Szukam rzetelnych i obiektywnych informacji na temat świata – próżno.

Czerwiec 2020

Już nic nie myślę. Jestem pytajnikiem, oczekiwaniem i niecierpliwością. „Przebieram nóżkami” trzymając je najczęściej wysoko w górze, żeby w przerwach od leżenia mieścić się we własne buty. Trochę na wyrost, bo przecież przed nami jeszcze dobre 10 tygodni. Pandemia nadal u nas nie istnieje. I nadal mówienie o tym głośno przychodzi ciężko.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail