Czego szukasz

15 pomysłów na udane ferie bez śniegu

Zima w tym roku nie rozpieszcza, śniegu brak, przynajmniej w miastach i miasteczkach, a dzieci zaczęły ferie. I jak tu żyć? Można się nudzić, oglądać godzinami telewizję, gapić przez okno, marudzić, mędzić, narzekać albo tłuc młodszego brata…. ale można też…

  • Joanna Gotfryd - 19/01/2015

Oto 15 propozycji na fajne spędzenie ferii bez wyjeżdżania z domu.

1. Wybierzcie się na lodowisko

W każdym większym mieście działają ślizgawki, przy których możesz wypożyczyć także łyżwy i kask dla dziecka. Czasem również śmiesznego pingwina na płozach, żeby za często się nie przewracać. Świetna zabawa, dla dzieci i rodziców.

2. Idźcie do biblioteki

W osiedlowej bibliotece mamy małe „znajomości”. U zaprzyjaźnionej pani Celiny bukujemy wszystkie ciekawe książki, a ostatnio jako pierwsi dostaliśmy nowo zakupione egzemplarze Hani Humorek. W bibliotece można też posiedzieć, pogapić się w piękne akwarium w rybkami, poczytać gazety w czytelni…

[view:ad_intext_superbanner_3=block]

3. Zapisz dziecko na zajęcia w świetlicy

Większość szkół organizuje akcje „ferie w mieście”. U nas w szkole w ramach półkolonii (półzimowiska?) będą wyjścia do kina, do muzeum inżynierii miejskiej i na basen. I na szczęście salę gimnastyczną dzieciom otworzą, niech się wyszaleją, gdy za oknem będzie szalał halny.

4. Weź dzień urlopu, drugi dostaniesz gratis…

hmmm… niezupełnie o to chodzi… W jeden dzień zaproponuj znajomym rodzicom, że zajmiesz się ich dzieckiem, opiekując równocześnie swoim, a w drugi dzień Twoja pociecha będzie pod ich skrzydłami. Dla dzieci taki dzień to może być niezła frajda. A Ty sobie dzień jeden odpoczniesz od pracy, a w drugi spokojnie popracujesz, nie martwiąc się, co się dzieje z Twoim uczniem. Same plusy!

5. Idźcie do kina

Albo zróbcie sobie wieczór filmowy w domu, oglądając to, co przegapiliście w kinie? Pozwól dziecku iść spać później niż zwykle, przecież następnego dnia rano nie musi wcześnie wstać do szkoły!

6. Wybierzcie się na bal karnawałowy

Kiedy ostatnio przygotowywałaś przebranie karnawałowe dla siebie? Wybierzcie się na bal przebierańców całą rodziną, albo taki bal zróbcie u sąsiada, który ma największy salon. Pomysły na kostiumy własnej roboty znajdziecie TU.

7. Zróbcie warsztaty kulinarne

Naucz dziecko zrobić jedną prostą zupę (krem z zielonego groszku?) i bardzo łatwe drugie danie (makaron z…?). Niech będzie samodzielne! Mój brat właśnie dlatego nauczył się piec sernik, bo nie chciał być zależny od mamy i prosić ją o upieczenie ulubionego ciasta.

8. Zorganizujcie konkurs karaoke

Jeśli nie kolędy, to może dziecięce przeboje? Natalka Kukulska i przyjaciele? Albo, dla fanek i fanów Krainy Lodu – Mam tę moc? U nas w domu słychać nawet po hiszpańsku „limestoj…” i na nic nie pomaga tłumaczenie jak powinno być naprawdę ;-).

9. Podróżujcie palcem po mapie

Znajdźcie na mapie świata (papierowej, googlowej) jakiś jeden kraj, którego nazwa was rozśmieszy, albo którego stolica ma najśmieszniejszą nazwę na świecie (wiecie gdzie leży Antananarywa?) i poszukajcie w internecie ładnych zdjęć i ciekawostek z tego kraju. Czy wiesz, że w pewnej części Madagaskaru zabronione jest posiadanie bliźniąt? Ja też to wiem dopiero od niedawna…

10. Ostatnia szansa na zrobienie i wysłanie prezentu dla Babci i Dziadka

Genialne pomysły pokazywała ostatnio jedna z blogerek, ale niestety już nie pamiętam która, może ktoś poratuje linkiem? Albo zawsze niezastąpiony Pinterest.

11. Loom bands albo koraliki Pyssla z IKEI

Dla zaawansowanych, albo lekko już znudzonych pleceniem bransoletek polecam tutoriale na Youtube. Każda siedmio-ośmiolatka z łatwością zrobi sowy, truskawki, pierścionki czy kwiaty. A może pokusicie się o zrobienie postaci z ulubionej bajki? Widziałyście Elsę i Annę z loom bands?

12. Turniej układania puzzli

Ułóżcie 1000 puzzli, ale nie z 1 pudełka, ale na przykład z 15. Pożyczcie od znajomych dzieci (sąsiadów z bloku) układanki, których nie znacie. I ułóżcie wszystkie na raz, na podłodze lub na rozłożonym stole.

13. Wybierz się z dzieckiem do restauracji

#kupagate Ci nie grozi, idziesz do lokalu z uczniem ;-). Może kuchnia tajska, albo chińska? Spróbujcie nowych potraw, jakich nigdy jeszcze nie jedliście. Taka kulinarna podróż może być pomysłem na kolejny punkt…

14. Zaplanujcie wasze letnie wakacje

Mapy na stół, myszy w dłoń i…. dokąd się wybierzecie latem? A może tak pomarzyć i zaplanować wakacje życia, niekoniecznie na ten rok, ale na kiedyś?… 5 tygodniową wyprawę do Nowej Zelandii, czy Argentyny? A może 2 miesiące wędrówki do Santiago? Niejedna nasza czytelniczka ma taką wyprawę za sobą, ale dopiero pierwsza się nią pochwaliła.

15. Zróbcie dzień unplugged

Czy da się żyć bez prądu? Wyłączyć komórkę, mikrofalę i telewizor? A światło w domu? Wieczorem włączcie świeczki, róbcie kolację i spróbujcie się umyć. Wieczór bez prądu, to przy okazji survivalu dla dzieci, może być opcja romantic dla rodziców ;-).

Udanych ferii!

 

A jak zapewnić opiekę dzieciom kiedy mają ferie, wakacje, czy inne dni wolne od szkoły? Przeczytaj!

Zdjęcie: Pixabay.com

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail