Czego szukasz

Wsparcie męża i wyrozumiałość pracodawcy – bez tego nie dałabym rady pracować i opiekować się dziećmi

To, że rozwój zawodowy jest ważny dla dużej grupy rodziców, jest oczywiste. A co jeśli mamy pod opieką dziecko z niepełnosprawnością, które wymaga szczególnej troski? Czy na rynku pracy są firmy wychodzące naprzeciw szczególnym potrzebom takich pracowników? Na ten temat rozmawiamy z Zofią Sidor, Digital Marketing Analyst w firmie Franklin Templeton, a prywatnie mamą nastoletniej córki i syna z niepełnosprawnością.

  • Anna Łabno - Kucharska - 29/01/2020
Zofia Sidor specjalista ds. marketingu internetowego we Franklin Templeton

Zosiu, Twoja przygoda z Franklin Templeton zaczęła się tak naprawdę za sprawą Twojego męża. To on powiedział Ci, że firma szuka w Poznaniu osoby, która posługuje się zarówno językiem angielskim, jak i francuskim. Czy można powiedzieć, że to mąż zainspirował Cię do wzięcia udziału w rekrutacji?

Można tak powiedzieć, jeśli mówimy o Franklinie. Aczkolwiek warto podkreślić, że wcześniej sama znalazłam pracę zdalną, w której realizowałam się przez jakiś czas, a która nie wymagała ode mnie wychodzenia z domu. Tak naprawdę to cały proces rekrutacyjny, szkoleniowy i sama praca odbywały się przez Internet.

Wsparcie mojego męża jest niezwykle ważnym czynnikiem w moim rozwoju. Z jednej strony zachęca mnie do podejmowania trudnych decyzji, z drugiej zapewnia mi dużą ilość wsparcia psychicznego w sytuacjach trudnych. Oczywiście przejmuje też wszystkie obowiązki domowe, kiedy jest to konieczne. W naszej sytuacji, gdy oboje rodzice pracują zawodowo, moim zdaniem, nie ma innej możliwości.

Super, że o tym mówisz. Partnerskie wsparcie jest bardzo ważne. Zosiu, a jak w Twoim przypadku wygląda kwestia wsparcia od pracodawcy? Idąc na rozmowę do Franklin Templeton doskonale wiedziałaś, że chcesz się rozwijać zawodowo, ale potrzebujesz dużej elastyczności. Jak na takie informacje zareagowała Twoja przyszła managerka?

Idąc na spotkanie w sprawie mojej pierwszej pracy we Franklinie wiedziałam, że muszę bardzo rzetelnie i szczegółowo przedstawić swoją sytuację życiową. Stwarzało to pewne ryzyko odrzucenia mojej kandydatury już na wstępie. Z drugiej strony, czy chciałabym pracować w firmie, która nie akceptuje i nie uwzględnia mojej szczególnej sytuacji? Nie. Nie sądzę, żeby to było możliwe.

Managerka, która ze mną rozmawiała, była bardzo rzeczowa. Zadała mi konkretne pytania. Dotyczyły one między innymi tego, czy jeśli będę pracować z domu, to będę mogła w pełni poświęcić się pracy, w pełnym wymiarze godzin. Zapytała też, czy mam miejsce, które mogłabym poświęcić na swoje stanowisko pracy oraz jak często będę musiała pracować z domu i ze szpitala.

Ze swojej strony upewniłam się, czy praca ze szpitala nie będzie dla nikogo problemem. Po tej rozmowie czułam się naprawdę dobrze, pomimo tego, że była chyba najtrudniejszą w moim życiu. Poruszyłyśmy bardzo trudne dla mnie tematy. Managerka wykazała się niezwykłą empatią i zrozumieniem. Czułam jakby podawała mi dłoń, dzięki której udało mi się ponownie wejść na rynek pracy.

Zosiu, nie poruszyłyśmy jeszcze bardzo ważnego tematu. Czym zajmujesz się we Franklinie? Czy możesz opowiedzieć jak wygląda Twój standardowy dzień pracy?

Pracuję na stanowisku specjalisty ds. marketingu internetowego. Skupiam się na digital marketingu, który okazał się być tym, co mnie najbardziej interesuje. Moja praca polega głównie na utrzymywaniu kanadyjskich stron internetowych w zakresie usuwania błędów, tworzenia nowych stron, wdrażania nowych rozwiązań oraz optymalizacji za pomocą analizy dostępnych danych.

Przygodę w firmie zaczęłam od podstawowego wsparcia marketingowego, po jakimś czasie odkryłam, że mam żyłkę do email marketingu. Przy pomocy kolegów z firmy poznałam HTML i CSS, potem w czasie jednego z projektów nauczyłam się użytkować naszego CMS i tak się zaczęło. Znalazłam ścieżkę, która mnie interesuje i daje szansę na dalszy rozwój. I mam jeszcze dalsze plany, mogę o tym wspomnieć?

Oczywiście. Podziel się.

Kolejnym krokiem jest nauka jakiegoś prostego języka programowania, tak na początek. Natomiast jestem pewna, że będę w tych działaniach wspierana we Franklinie tak jak dotychczas.

Świetny i bardzo rozwojowy plan. A właśnie, skoro jesteśmy przy rozwojowych działaniach – mamy, z którymi się spotykamy mówią, że powrót do pracy i generalnie aktywność zawodowa jest dla nich sporym wyzwaniem. Potrzebnym wyzwaniem, ale jednak podszytym lękiem. Czy dla Ciebie – mamy dwójki dzieci, w tym chłopca z niepełnosprawnością, który wymaga wzmożonej uwagi i opieki – powrót do pracy był podwójnym wyzwaniem? Jak to czujesz?

Nie będę ukrywać, że na początku jest to trudne. Oczywiście z biegiem czasu staje się coraz prostsze. Zawsze polecam wszystkim mamom, aby nie bały się sięgać po pomoc oraz prosić o nią. W okresie reaktywacji zawodowej jest to niezbędne. Trzeba się oczywiście przygotować na pewien poziom dyskomfortu, który trwa jakiś czas.

Sądzę, że rodzice dzieci z niepełnosprawnościami z biegiem lat wytwarzają niezwykłe zdolności do szybkiego zmieniania swoich zwyczajów.

Dla mnie było to wyzwanie. Ale takie, które finalnie pozwoliło mi również znaleźć czas na oderwanie się od codzienności wypełnionej troską, opieką i odkładaniem swoich potrzeb na później.

Czy można powiedzieć, że Twoja – jak się okazało – nowa praca zawodowa, była darem od losu?

Myślę, że tak. Po miesiącach, które spędziłam na rozmowach o chorobach lub zamknięta w izolatkach, moderując jednocześnie niezbyt górnolotne filmiki na YouTube, pracę we Franklin Templeton przyjęłam jak zbawienie. Umożliwiła mi kontakt z ciekawymi osobami, rozmowy na satysfakcjonującym poziomie, na tematy, które mnie interesowały. Pozwoliła mi również zaspokoić moją potrzebę uczenia się i rozwijania swoich umiejętności.

Oczywiście na początku nie do końca odnajdywałam się w tej nowej rzeczywistości społecznej. Nie zawsze udawało mi się znaleźć nić porozumienia z innymi pracownikami. Często musiałam tłumaczyć innym, dlaczego mam dość zindywidualizowane warunki pracy i że praca z domu nie wygląda w rzeczywistości tak różowo, jak im się wydaje.

Natomiast Franklin Templeton coraz częściej oferuje pracownikom dostosowanie warunków pracy do potrzeb, więc przestałam być wyjątkiem. Dodatkowo sądzę, że przez moją aktywność w grupach ABLE i FT Parents, duża część kolegów i koleżanek w firmie zdała sobie sprawę z wyjątkowości naszej sytuacji rodzinnej. A zrównoważone środowisko pracy jest takim, które opiera się na wyrozumiałości i empatii.

Przeczytaj także o grupach biznesowych we Franklin Templeton.

Cieszę się, że o tym mówisz. Ciągle jeszcze mało mówi się, że praca zawodowa rodziców dzieci z niepełnosprawnościami nie tylko jest możliwa, ale też bardzo ważna. Chociażby po to, żeby rodzic miał możliwość swojego rozwoju, finansowego zabezpieczenia przyszłości, ale i wytchnienia od często trudnej rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę z tego, że historia każdej rodziny jest inna, ale powiedz, tak bardziej konkretnie, co Tobie pomogło w powrocie do pracy i jak firma, w której pracujesz wspiera Cię w łączeniu życia zawodowego i prywatnego?

Po pierwsze i najważniejsze, to wsparcie mojego męża było kluczowe. Druga rzecz to wyrozumiałość ze strony pracodawcy. Bez wsparcia w obu przypadkach nie dałabym rady pogodzić pracy zawodowej z opieką nad dzieckiem z niepełnosprawnością.

Mąż wspierał i wspiera mnie w opiece nad synem, przejmuje część obowiązków. Na początku głównie ja pełniłam obowiązki opiekuna, ale potem, gdy wróciłam do pracy, coś się musiało zmienić. Pracodawca z kolei zapewnił mi odpowiednie warunki – możliwość pracy zdalnej, godziny pracy dostosowane do obowiązków, elastyczność. To wszystko po to, żebym mogła wszystkie zadania (prywatne i zawodowe) ze sobą zgrać.

Coś jeszcze było dla Ciebie ważne?

Tak. Wsparcie psychiczne ze strony osób, z którymi pracowałam. W szczególności ze strony managerów. Wiesz, to było tak, że przed podjęciem pracy we Franklinie spędziłam niemal dwa lata na oddziałach z izolatkami, ponieważ mój syn notorycznie chorował. Po powrocie do pracy, jedną z najtrudniejszych dla mnie rzeczy, było ponowne nawiązanie kontaktu z innymi ludźmi i włączenie się w życie społeczne. Moi managerowie rozumieli to i pomagali mi integrować się z grupą.

Dodatkowo dużym wsparciem było pytanie mnie o zdrowie Karola, o jego rozwój i różne inne codzienne rzeczy. Co ważne – bez komponentu emocjonalnego, jaki zazwyczaj występuje w rozmowach z rodziną lub znajomymi. Pomagało mi to postrzegać mojego syna bardziej jako dziecko niż jako osobę chorą lub z niepełnosprawnością. Ludzie z firmy nie znając go, pytali o niego – tak, jak pyta się o dzieci innych współpracowników.

Czy myślisz, że aktywność zawodowa rodziców dzieci z niepełnosprawnościami jest czymś, o czym należy mówić? Wydaje mi się, że to ciągle drażliwy i pomijany temat.

Uważam, że to bardzo ważne, by osoby, które sprawują opiekę nad osobami z niepełnosprawnościami, mogły być aktywne zawodowo. Praca umożliwia oderwanie i znalezienie równowagi wewnętrznej. Sądzę, że zarówno Wy Dziewczyny w Mamo Pracuj, jak i czytające ten wywiad mamy, mogą znać ten temat, ponieważ matki rezygnujące ze swojej kariery na rzecz wychowania dzieci przechodzą bardzo podobny proces. W przypadku dzieci z niepełnosprawnością, jest to znacznie silniejsza zależność. Dla nas to często nie wybór, a konieczność. Spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność. Bywa, że przez długie lata.

Zobacz profil Franklin Templeton w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom i sprawdź oferty pracy!

Pracujesz w jednej firmie ze swoim mężem. Czy to pomaga w codziennym życiu i planowaniu dnia oraz w Waszych zobowiązaniach zawodowych?

Wydaje mi się, że dzięki temu, że pracujemy razem, współpracownicy lepiej znają i rozumieją naszą sytuację rodzinną. To pozwala nam uniknąć konieczności tłumaczenia się: dlaczego akurat w danym dniu nie możemy być w pracy. Unikanie takiego ciągłego tłumaczenia się jest bardzo odciążające. Z jednej strony, być może do tego przywykliśmy, z innej natomiast, nadal męczy nas ciągłe powtarzanie tego samego.

Żeby umożliwić naszemu synowi chodzenie do przedszkola, podzieliliśmy się obowiązkami: ja zawożę syna, mój mąż go odbiera. Dzięki temu, że pracujemy w jednej firmie, możemy korzystać z jednego samochodu i więcej czasu spędzamy razem. Możemy też jeść razem, wypić herbatę, pokłócić się. Co ważne, możemy też pracować w różnych godzinach, ponieważ pracodawca nam to umożliwił.

Gdybyśmy pracowali w dwóch różnych miejscach, widzielibyśmy się zaledwie godzinę dziennie, ponieważ przedszkole syna mieści się po drugiej stronie Poznania. Na dojazdy przeznaczamy około trzech godzin. Niestety było to jedyne przedszkole, które zgodziło się przyjąć Karola.

Pod kątem zawodowym, ważne dla mnie jest to, że w sytuacjach nagłych możemy liczyć na wyrozumiałość i wsparcie przełożonych. Poziom zainteresowania naszą sytuacją rodzinną jest wysoki. Mam poczucie zrozumienia różnych czynników, które wpływają na dynamikę mojej pracy. Muszę zaznaczyć jeszcze jedną rzecz: obydwoje z mężem staramy się unikać zwolnień lekarskich „na dziecko”, ponieważ stworzono nam warunki, które pozwalają temu zapobiegać w większości wypadków.

Wspominałaś również o grupach pracowniczych. Działasz w [email protected] i FT Parents. Czy możesz powiedzieć o tym coś więcej?

To bardzo ciekawy temat. Ponad rok temu wspólnie z dwoma innymi osobami z firmy założyłam grupę rodzicielską: FT Parents. Grupa oferuje różne formy wsparcia w łączeniu pracy zawodowej, życia prywatnego i wychowywania dzieci. Organizujemy dla naszych pracowników różne wydarzenia związane z byciem rodzicem.

W ubiegłym roku dołączyłam też do globalnej grupy [email protected] jako jeden z dwóch lokalnych liderów. Ta grupa skupia się na wdrażaniu szeroko pojętej idei usprawniania w miejscu pracy. Tajemniczo brzmiące usprawnianie może dotyczyć bezpośrednio osoby, która zmaga się z niepełnosprawnością fizyczną lub psychiczną. Chcemy też zaangażować osoby niezwiązane z tymi grupami, żeby edukować i pokazywać, jak bardzo ważne jest zrozumienie sytuacji osób z niepełnosprawnościami. Podobnie jak wspieranie ich opiekunów.

Mocno trzymam w kciuki za Wasze działania. Zosiu, a tak na koniec, czy masz może złotą radę lub po prostu kilka słów wsparcia dla wszystkich mam, które chcą wrócić do pracy, ale mają również sporo obaw?

Mamy, NIE BÓJCIE SIĘ! Tylko tyle i aż tyle. Uważam, że najtrudniejsze jest wyjście z domu i zaufanie sobie oraz wykrzesanie wiary w to, że wszystko się uda. Nie rozmyślajcie nadmiernie o tym, co może się zdarzyć, tylko planujcie i zaufajcie! Wierzcie, że znajdziecie wsparcie wśród ludzi, z którymi będziecie pracować. W najgorszym wypadku można zawsze zawiesić pracę na jakiś czas, wziąć urlop lub dogadać się z pracodawcą, aby ten spróbował dostosować warunki do naszych możliwości.

Zalecam absolutną szczerość podczas rozmowy kwalifikacyjnej, gdyż nie każde stanowisko może zostać dostosowane do naszych potrzeb. I zachęcam do cierpliwości podczas kilku pierwszych miesięcy związanych z szukaniem pracy. Dotyczy to zarówno mam dzieci w pełni zdrowych, jak i tych, które mają swoje ograniczenia. Nie każdy od razu zrozumie, w jakiej jesteśmy sytuacji i mogą się zdarzać nieprzyjemne momenty. Co nie oznacza, że mamy się poddawać!

Zosiu, bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

KAROL SIDOR (6 lat) choruje na Zespół CHARGE – to złożona wada genetyczna obejmująca mutacje na poziomie wielu narządów (w jego przypadku głównie słuchu, wzroku, przełyku, móżdżka, czyli równowagi, czucia, ruchu). Jednym z większych wyzwań jest zaburzenie snu i czuwania. Karol może obudzić się w środku nocy i uznać, że dalej nie będzie spał, a potem zasnąć w środku dnia ze zmęczenia (jest to jedna ze specyficznych cech jego wady). Karol ma PEG i rurkę tracheotomijną. Spędził pół roku na oddziale intensywnej terapii po porodzie oraz w sumie rok i 3 miesiące w szpitalach. Miał wiele zabiegów chirurgicznych (2 operacje serca, wyłanianie rurki oraz PEG’a, fundoplikacja Nissena). Od bardzo słabych rokowań, w tej chwili osiągnął poziom 70% szans na przeżycie do okresu dorosłości.

Po powrocie do domu, po hospitalizacjach, jego rozwój był na poziomie noworodka. Nie ruszał się wcale, wobec czego wymagał intensywnej rehabilitacji, żeby zmniejszyć bardzo silne napięcia, które unieruchamiały jego ciało i wyginały w literę C. Bardzo długo nie był w stanie się spionizować z uwagi na bardzo słabe serce i mięśnie. Dopiero po 2. operacji serca w 5. roku życia zaczął doganiać rówieśników. W tej chwili jego rozwój szacuje się na 4,5 roku (ma nadal 1,5 do nadrobienia). Zosia nie zgadza się z diagnozą mówiącą o głębokim stopniu upośledzenia syna. Karol umie już chodzić samodzielnie, bawić się zabawkami, oglądać telewizję, obsługiwać telefon. Ma swoje poglądy oraz potrzeby i potrafi je komunikować. Bardzo lubi przedszkole, złości się, kiedy choruje i nie może uczestniczyć w zajęciach.

Rozmawiała: Anna Łabno-Kucharska

Zdjęcia: archiwum prywatne Zosi

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

5 podpowiedzi jak czerpać satysfakcję z pracy?

Czy polski rynek pracy – nieprzewidywalny, nieprzyjazny dla przedsiębiorców, borykający się z takimi problemami jak: migracje i emigracja zarobkowa, starzejące się społeczeństwo i spadająca liczba ludności w wieku produkcyjnym, niedopasowanie kwalifikacji absolwentów wszelkiego rodzaju szkół do jego potrzeb czy wreszcie nieumiejętność efektywnego pomagania długotrwale bezrobotnym, kobietom po urodzeniu dzieci, osobom 50+ i osobom z niepełnosprawnościami – jest w stanie oferować stanowiska pracy, które pozwalają czerpać z tej pracy satysfakcję?
  • Agnieszka Kociarz - 13/10/2020
kobieta z laptopem na kolanach siedzi na parapecie okna

Jak czerpać satysfakcję z pracy?

Z jednej strony, w Krajowym Planie Działań na rzecz Zatrudnienia na rok 2019, Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, czytamy, że maleje stopa bezrobocia oraz liczba osób pozostających bez pracy, a pod koniec 2018 roku stopa bezrobocia przyjęła jednocyfrową wartość we wszystkich województwach, co stało się po raz pierwszy od lat 90. ubiegłego wieku.

Z drugiej, wnioskując z rozmów ze „zwykłymi Polakami”, wciąż znakomita większość z nas pracuje, żeby żyć. Czytaj: pracuje dla pieniędzy, a nie dla idei, którą trudno, jednakowoż, opłacić rachunki.

Na naszych oczach zawody zaufania publicznego (np. lekarz, nauczyciel czy sędzia) zostały przez rządzących zdezawuowane moralnie i zdegradowane finansowo. A to one właśnie zdawały się dawać swoim przedstawicielom największą satysfakcję – jeśli rozumieć ją jak wewnętrzne poczucie sensu swojej pracy, jasnych celów działania czy osiąganych efektów, których miarą jest skuteczna pomoc innym ludziom. Czy można uznać, że satysfakcję z pracy czerpie każdy, kto ma pracę – tylko dlatego, ŻE ją ma? O, jakoś tak…

Przeczytaj także: 6 kroków do wymarzonej pracy, czyli jak wrócić na rynek pracy po przerwie?

Znajdź to, co kochasz i zacznij na tym zarabiać

Ale przecież zewsząd słyszymy, że istnieje genialny w swej prostocie patent na satysfakcjonującą pracę: znajdź to, co kochasz i zacznij na tym zarabiać (zacznij zarabiać pieniądze na swojej pasji; POZWÓL, żeby to, co kochasz sam na Ciebie zarabiało).

Wielu z nas skorzysta z tej podpowiedzi, założy własną firmę i wymyśli rewelacyjnie sprzedający się produkt albo usługę. Tak, to możliwe – ale nie dla każdego. Chociaż spikerzy motywacyjni, rozmaici coache biznesu i rozwoju osobistego pewnie powiedzą Wam, że każdy może zacząć zarabiać na swojej pasji. Tylko, że tą pasją może być czytanie egipskich manuskryptów. W kraju, w którym prawie nikt nie czyta, nie wie co to manuskrypt i nie ma pojęcia o starożytnym Egipcie.

No, dobrze, ale jeśli należycie akurat do grupy szczęśliwców mających pracę, która nie jest Wam obmierzła, zarabiacie tyle, że stać Was nie tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb, ale i na mniej lub bardziej drobne przyjemności i jeszcze zostaje na czarną godzinę – to jakie warunki muszą zostać spełnione, żebyście czerpali satysfakcję z pracy? I czy radość z jej wykonywania i satysfakcja to zawsze to samo?

Jak donosi jeden z portali branżowych,

„o satysfakcji z pracy mówimy, kiedy oczekiwania pracowników wobec ich roli w firmie i zasad współpracy nie rozmijają się, ale są spójne z warunkami, jakie zapewnia pracodawca. Udowodniono, że satysfakcja pracowników przekłada się na wymierne korzyści dla całego przedsiębiorstwa. Uczucie zadowolenia zatrudnionych osób pozytywnie wpływa na dobry wizerunek marki i wysoką jakość świadczonych usług, a to już bezpośrednio powoduje wzrost satysfakcji i lojalność klientów”.

I dalej:

„Warto wspomnieć o jednej z popularniejszych koncepcji – Fredericka Irvina Herzberga z 1953 roku. Wg badacza zadowolenie i niezadowolenie z pracy zależy od 2 rodzajów czynników:

  • motywujących (osiągnięcia, awans, uznanie, rozwój osobisty, odpowiedzialność),
  • czynników higieny, których niezaspokojenie prowadzi do niezadowolenia (wynagrodzenie, bezpieczeństwo, warunki pracy, zajmowana pozycja)”.

Przeczytaj także: Praca z domu? 5 pomysłów, których jeszcze nie znasz

Czy Polacy czerpią satysfakcję z pracy?

Teraz garść statystyk.

Jak wynika z 40. edycji badania „Monitor Rynku Pracy” zrealizowanej przez Randstad we współpracy z Instytutem Badań Pollster, satysfakcję płynącą z wykonywanej pracy odczuwa 77% zatrudnionych, przy czym 22% deklaruje, że są bardzo, a 55%, że raczej zadowoleni. Jedynie 6 proc. Polaków jest niezadowolonych z życia zawodowego. Statystycznie z wykonywanych obowiązków zawodowych trochę bardziej zadowolone są kobiety (79%) niż mężczyźni (76%) oraz osoby młodsze.

Aż 84% zatrudnionych w wieku od 18 do 29 lat jest zadowolonych ze swojej obecnej pracy, podczas gdy w grupie wiekowej 50-64 wskaźnik ten kształtuje się na poziomie 73%. Największą satysfakcję z pracy odczuwają też osoby samozatrudnione (87 proc.).

Najbardziej zadowolona z wykonywanej pracy jest kadra zarządzająca przedsiębiorstwem (89%), kierownicy średniego szczebla (86%) oraz kasjerzy i sprzedawcy (82%). Najmniej zadowoleni są niewykwalifikowani robotnicy (69%). O satysfakcji z wykonywanej pracy najczęściej mówią przedstawiciele kultury, rozrywki, rekreacji i sportu (91%), a najrzadziej opieki zdrowotnej i pomocy społecznej (71%).

Pora wreszcie odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule. Jak czerpać satysfakcję z pracy?

  1. Wykorzystuj w pracy swój talent, wiedzę i umiejętności – nawet jeśli pracujesz w innej branży i na innym stanowisku, niż sobie wymarzyłeś; nawet jeśli Twój plan na życie był inny; nawet jeśli początkowo miałaś wrażenie, że to nie tak miało być… Po prostu bądź dobra w tym, co robisz – to daje poczucie sensu. Miało być inaczej? No, miało. Życie to często wielka improwizacja. Umiesz improwizować i jednocześnie jesteś fachowcem? Doskonale! Bądź z tego dumna.
  2. Buduj dobre relacje ze współpracownikami. Nic tak nie uprzykrza życia, jak ludzie, którzy w pracy robią sobie nawzajem piekło.
  3. Zaangażuj się w to, co robisz. Żadna praca nie hańbi, wszyscy jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Pracujesz, żeby zarabiać, ale to, co robisz jest ważne – no, chyba że nie jest: wtedy szukaj innej pracy. Jeśli traktujesz ją jako dobijający Cię obowiązek, łatwo o wypalenie zawodowe i poważne dolegliwości zdrowotne, takich jak np. bezsenność, nerwice czy depresja.
  4. Szukaj możliwości rozwoju i podejmuj nowe wyzwania. Nie tylko unikniesz stagnacji, popadnięcia w rutynę, ale też możesz niespodziewanie odkryć nowe możliwości – w tym możliwość zmiany pracy…
  5. Zaakceptuj możliwość poniesienia porażki. Nadmierne ambicje sprawiają, że nie dostrzegasz swoich codziennych sukcesów, które nie zawsze muszą być spektakularne. UWAGA: o tym, czy Twoje ambicje są nadmierne, decydujesz Ty sama! Jeśli ktoś chce podciąć Ci skrzydła, powiedz stanowcze nie.

Przeczytaj także: 15 historii mam, które zmieniły zawód i weszły do branży IT

Źródło:

www.gov.pl
www.praca.pl

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kociarz

Długa przerwa w CV? Zrób z niej atut na rozmowie

Luka w CV to nie czarna dziura. Będąc z dzieckiem w domu opiekowałaś się nim, organizowałaś życie całej rodziny, zarządzałaś swoim czasem tak, aby starczyło go na wszystko. Do tego delegowałaś część obowiązków na pozostałych członków rodziny. Każdego dnia podejmowałaś wiele szybkich decyzji i rozwiązywałaś dużo problemów. Dlaczego nie powiedzieć o tym potencjalnemu pracodawcy?
  • Marta Szelejak - 12/10/2020

Przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej na pewno zastanawiasz się, co odpowiedzieć na pytanie o przerwę w pracy. Możesz być pewna, że to pytanie padnie. Możesz zataić fakt dłuższej przerwy w pracy, ale nie polecam tej opcji. Jeśli to zrobisz, to rozpoczynając pracę będziesz musiała dostarczyć świadectwo pracy z poprzedniego miejsca zatrudnienia, na którym ta przerwa będzie widoczna. Po co więc narażać się na utratę zaufania już na początku?

Jak więc odpowiedzieć na to pytanie? Jedyny sposób to „Przekuj to w atut”. No dobrze, ale jak?

Kluczowe umiejętności

Przede wszystkim przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej. I to dużo wcześniej, niż dwa dni przed. Dlaczego? Bo żeby dobrze wypaść, musisz być świadoma siebie. Zadaj sobie pytanie, co wniosło w moje życie przebywanie w domu? Jakie umiejętności w życiu codziennym nabyłaś, a które udoskonaliłaś?

Na wstępie zwróciłam Twoją uwagę na te kompetencje, z których korzystałaś na co dzień, a tak się składa, że zarządzanie czasem, dobra organizacja, delegowanie, samodzielność, elastyczność i szybkość podejmowania decyzji to kompetencje pożądane u menedżerów. Masz już więc pierwszy as w rękawie. Wypisz sobie, z których kompetencji korzystasz najczęściej i znajdź przykłady potwierdzające np. Twoje świetne zorganizowanie lub samodzielność w podejmowaniu decyzji.

Przeczytaj także: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować!

Wartości życiowe

Spędzając czas z dzieckiem mogłaś lepiej poznać samą siebie. Zrób hierarchię Twoich życiowych wartości przed rozmową i wykorzystaj ją w trakcie. Jeśli np. do tej pory dziecko i rodzina byli na pierwszym miejscu, ale teraz dla Ciebie ważna jest na równi np. praca, kontakt z ludźmi, działanie, powiedz o tym rekruterowi. Posiadanie hierarchii własnych wartości świadczy o samoświadomości, a to kolejny Twój ogromny atut.

Czego oczekujesz od pracy?

Zanim wyślesz CV powinnaś wiedzieć, jaki rodzaj pracy Ci odpowiada, ile czasu chcesz w niej spędzać, co jest w niej dla Ciebie najważniejsze. Pytanie „Czego oczekujesz od pracy lub pracodawcy” może paść na rozmowie. Zastanów się więc, co Ci daje praca?

Czy najważniejsza jest w niej dla Ciebie stabilizacja, rozwój, wyzwania, awans, stały czas pracy czy może coś jeszcze innego? Na czym zależy Ci w odniesieniu do pracodawcy? Powinien być elastyczny, stabilny, prorodzinny? Jeśli nadrzędną Twoją wartością życiową jest rodzina, a dziecko to cały twój świat, nie idź na rozmowę o pracę na stanowisko, które będzie wymagało dużego zaangażowania czasowego i być może wyjazdów. Rekruter wyczuje Twoją niespójność. Chyba, że jesteś przekonana, że możesz to pogodzić.

Udowodnij, że nie wypadłaś z obiegu

Pracodawca może się obawiać, że w czasie przebywania na dłuższym urlopie zdezaktualizowały się Twoje kompetencje zawodowe. Udowodnij, że to nieprawda.

Pochwal się wszystkimi kursami, studiami podyplomowymi, warsztatami, seminariami, konferencjami, w których brałaś udział. Zarówno tymi związanymi ściśle z Twoją branżą jak i dotyczącymi rozwoju osobistego. Pokaż, że nie stałaś w miejscu. Jeśli nie brałaś udziału we wspomnianych wydarzeniach, to być może prenumerujesz prasę branżową, śledzisz portale związane z twoim wykształceniem lub wykonywaną pracą?

Jeśli i tego nie robisz, to błąd. Przed rozmową wyszukaj zatem, co zmieniło się w Twojej branży, jakie są w niej nowe trendy. Naprawdę przygotuj się do tego wątku rozmowy. Jeśli to zrobisz, pokażesz, że pomimo urlopu nie zajmowałaś się tylko i wyłącznie domem, ale także chciałaś być na bieżąco w kwestiach zawodowych. To świadczy o zaangażowaniu, ambicji i zawsze jest na Twój plus.

Przeczytaj także: Zanim zaczniesz szukać pracy – ustal priorytety

SWOT

Słyszałaś kiedyś o analizie SWOT? Możesz zrobić jej podstawowA wersję w odniesieniu do Twojego powrotu do pracy.  Może być podsumowaniem całego Twojego przygotowania do rozmowy kwalifikacyjnej. Analiza ma 4 części –  moje: mocne strony, słabe strony, szanse i zagrożenia.

Weź kartkę papieru, podziel ją na cztery kwadraty zatytułowane jak w poprzednim zdaniu. Zastanów się, jak te kwadraty mają się w odniesieniu do Twojego pobytu w domu i powrotu do pracy.

  • Czyli w mocnych stronach wpisujesz wszystko, co działa na Twoją korzyść – nabyte kompetencje formalne i nieformalne, rozwiązana sprawa opieki nad dzieckiem itp.
  • W słabych stronach wpisujesz to, co wymaga jeszcze dopracowania lub to, co może działać na Twoją niekorzyść zarówno podczas rozmowy kwalifikacyjnej jak i później.
  • W szansach – np. to, jakie szanse otwierają się przed Tobą, jeśli wrócisz do pracy, a w zagrożeniach – co może mi stanąć na drodze.

Ważne jest, aby zastanowić się nad słabymi stronami i nad zagrożeniami, wypisać na kartce możliwości ich zminimalizowania. Możesz powiedzieć rekruterowi, że zrobiłaś taką analizę. Pokażesz się jako osoba świetnie przygotowana do powrotu, mająca wszystko przemyślane, świadoma swoich atutów i ograniczeń.

Podsumowanie

Pokaż pracodawcy, że przebywanie z dzieckiem w domu było dla ciebie czasem rozwoju. Zaakcentuj samoświadomość, znajomość własnych wartości, ale też mocnych i słabych stron. Powiedz, że przez ten czas mogłaś się zastanowić, co dobrego daje Ci praca i dlaczego warto pracować. Podkreśl, że wiesz, czego oczekujesz od pracy i jaka będzie dla Ciebie najlepsza.

Udowodnij, że kompetencje, które nabyłaś w codziennym funkcjonowaniu domu lub podczas odbytych kursów i innych form kształcenia odpowiadają tym, których oczekuje pracodawca i które są wypisane w ogłoszeniu. Podkreśl swoje świetne zorganizowanie i zdolności do planowania, zaangażowanie i ogromną motywację do pracy.

I pamiętaj proszę, żeby przygotować się nie tylko do odpowiedzi na pytanie o przerwę w pracy. Jeśli nie będziesz wiedzieć, czym zajmuje się firma, do której idziesz na rozmowę, a na pytanie o wynagrodzenie powiesz, że nie wiesz, nie zrobisz dobrego wrażenia. Przygotuj sobie także listę własnych pytań do rekrutera, to robi dobre wrażenie. Powodzenia.

Przeczytaj także: Czy social media mogą pomóc znaleźć pracę?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szelejak
Pomagam kobietom przejść przez fazę utknięcia w prowadzeniu firmy. Dzięki pracy ze mną zaczynają bardziej wierzyć w siebie i działać z odwagą. Wspieram poprzez indywidualne sesje coachingowe, mastermindy oraz warsztaty. marta.szelejak.pl
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail