Czego szukasz

Work-life balance – o co w tym wszystkim chodzi?

Idealny obraz pracującej mamy to elegancka i zadbana kobieta, która rano podaje kaszę jaglaną swoim dzieciakom, a potem robi makijaż i jedzie do pracy. Jej mąż odprowadza dzieci do szkół i przedszkoli, bo mają związek partnerski. W pracy radzi sobie dobrze, ponieważ kobiety mające dzieci są bardziej zorganizowane i dobrze ustalają priorytety. Może czasem tak bywa. W rzeczywistości bywa jednak często trochę inaczej.

  • Magdalena Łukasik - 15/05/2019
mama bawi się z dzieckiem, obok laptop, służbowy strój

Poranny rozruch, trochę pokrzykiwań, nocna owsianka podana na śniadanie, makeup zrobiony pośpiesznie, ustalanie kto zaprowadza i skąd odbiera dzieci, wyścig z czasem w drodze do pracy, a tam spotkania, zebrania, projekty. Potem powrót do domu, zabawa z dziećmi, smsy od współpracowników, pikający Messenger, kolacja do zrobienia i dziecko do wysłania na trening. Męczące. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Same musimy trochę to własne życie uspokoić.

Potrzeba równowagi: work-life balance

Narzucamy sobie coraz wyższe standardy. Zapominamy o potrzebach. Musimy nauczyć się mówić o nich w pracy. Balans nie jest zaniedbaniem pracy na rzecz życia prywatnego. To nie bylejakość i odpuszczanie sobie, lecz zaangażowanie poprzez zarządzanie sobą w czasie. W obu sferach życia chcemy stawiać sobie ambitne cele, odważnie planować i skutecznie realizować działania.

W świecie szybkim, produkującym miliony informacji, dostarczającym mnóstwo wrażeń, wymagającym naszej nieustannej aktywności na wszystkich polach musimy zacząć mądrze zarządzać sobą w czasie.

Self reg, mindfullness czy brain spa to coraz częstsza odpowiedź na otaczającą nas rzeczywistość. Potrzebujemy resetu od bodźców, więc w erze digitalizacji szukamy analogowych rozwiązań. Chcemy znaleźć czas na rodzinę, pasje, podróże – na życie poza pracą. Czas da się znaleźć na wszystko. Choćby brakowało siły, trzeba ją mieć, by nie wypalić się w pracy. Tę siłę może przywrócić jedynie równowaga życiowa.

Work-life balance to między innymi:

  • asertywna postawa,
  • prawo do mówienia „nie”,
  • zostawianie pracy w pracy,
  • zrozumienie, że praca wydajniejsza nie oznacza pracy cięższej,
  • odrzucenie perfekcji na rzecz dobrego wykonania,
  • ustalanie zasad przez pracowników,
  • przekonanie, że praca może poczekać,
  • odłączenie się od sieci (służbowych maili i telefonów) w określonych godzinach,
  • zrezygnowanie z aktywności i znajomości marnujących czas,
  • ograniczenie liczby spotkań służbowych do tych faktycznie przynoszących rezultaty.

Część z tych postulatów może wydawać się nam abstrakcyjna, ale kwestią czasu jest to, że staną się normą. Równowaga w życiu osobistym i w pracy będzie oczywistością. Zacznijmy już trenować.

Mother life balance, czyli rodzic też człowiek

Posiadanie dzieci określa nasz styl życia, determinuje pewne wybory. Mamy przypisaną rolę społeczną. W mediach społecznościowych pełno jest mamantosiów, mamusiekjuleczek, kubusiowychmaminek. Karmimy siebie i innych naszymi dziećmi. Za parę lat dzieci urosną. I co nam zostanie? My sami. My, tacy jacy jesteśmy. Oczywiście bogatsi o doświadczenia, kochający nasze dzieci, ale nie na taką skalę nimi żyjący. Dlatego dbajmy o siebie. O swój rozwój, zdrowie, pasje.

Dominuje u nas troska totalna o dziecko i zaspokajanie wszystkich jego potrzeb. Często kosztem swoich. Biegamy z dziećmi po lekarzach. Kiedy sami byliśmy na badaniach? Książki dla dzieci kupujemy hurtowo. Kiedy sami coś przeczytaliśmy? Ulubione filmy? Minionki. Kubuś Puchatek czy Reksio? A może jednak oglądniemy dobry thriller albo oczywistą i zawsze wzruszającą komedię romantyczną?

Pora otworzyć w życiu rozdział „Rodzic też człowiek”. Niech będzie to nasza strefa bez dzieci. Książka, spacer, pilates, sauna, basen, spektakl czy samotne zakupy. Czas wolny czasem trzeba wyszarpać, zawalczyć o niego. To moment kiedy dzieci śpią, czy są kilka godzin z dziadkami. Zagospodarowanie go tylko dla nas zaprocentuje. Baterie zdążą się naładować.

Wiem, że chcemy być perfekcyjne w pracy i tak samo idealne w domu. Wszystkiego nie da się jednak robić na super hiper ekstra poziomie. Może wystarczy być wystarczająco dobrym?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Łukasik
Aktywna zawodowo mama 2 chłopców. Na co dzień zajmuje się komunikacją marketingową. Jej macierzyństwo było inaczej zaplanowane, bo plan idealny nie przewidywał niepełnosprawności synka. Prowadzi bloga Mali Siłacze, na którym pisze o podróżach z dziećmi, specjalnych potrzebach żywieniowych, komunikacji alternatywnej i czasie dla siebie. 

Foteliki obrotowe – bezpieczeństwo i wygoda

W podróży, nawet tej najkrótszej, nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo pasażerów - zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dlatego tak ogromne znaczenie ma to, jaki fotelik samochodowy wybierzemy.
  • Jagoda Jasińska - 05/12/2019
mężczyzna zapinający dziecko w foteliku samochodowym

Zakup fotelika nie powinien być decyzją podejmowaną pod wpływem chwili, a raczej poprzedzona dogłębną analizą tego, co dostępne na rynku. Każdy rodzic powinien poświęcić chwilę, by przeanalizować to, co dzisiaj proponują producenci.

Na pewno interesującym rozwiązaniem jest obrotowy fotelik samochodowy. Nie dość, że jest bardzo praktyczny, to jeszcze służy przez lata – od momentu narodzin aż do 4 roku życia dziecka!

Masz wątpliwości, czy to bezpieczne? Nasz artykuł powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Fotelik RWF obrotowy zapewnia spokojną podróż i to przede wszystkim chcemy Ci przekazać.

Fotelik RWF obrotowy – jedź bezpiecznie i wygodnie

Foteliki samochodowe z obrotowym siedziskiem mają naprawdę sporo zalet. Nie ma nic dziwnego w tym, że podbijają rynek i serca młodych rodziców. Ich niewątpliwą zaletą jest połączenie tego, co daje fotelik RWF dla niemowlęcia oraz drugi fotelik do 18 kg. Dzięki temu rodzice nie muszą wymieniać ich co kilka miesięcy i tym samym oszczędzają.

Pieniądze jednak nie są najważniejsze – przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo. A foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy okazują się najskuteczniejsze w najtrudniejszych testach zderzeniowych. Obrotowy fotelik dla dziecka to także najwyższy komfort użytkowania. Rodzice mogą skierować go w swoją stronę podczas wyjmowania i wkładania maluszka, co ułatwia z pewnością także dokładniejsze jego zapięcie.

Nowoczesne foteliki obrotowe spełniają oczekiwania nawet najbardziej wymagających rodziców. Warto podkreślić łatwość ich montowania dzięki innowacyjnej metodzie instalacji, z którą poradzą sobie także niedoświadczeni wujkowie czy dziadek.

Co więcej, nawet w samochodzie o sporym kącie nachylenia kanapy, bez trudu zamontujesz je poziomo. To bardzo praktyczne rozwiązanie na bezpieczne przewożenie maluszka nawet w sportowym aucie. Fotelik RWF obrotowy sprawdzi się także tutaj. Powiększająca się rodzina nie oznacza od razu konieczności wymiany samochodu.

Obrotowy fotelik samochodowy – rośnie razem z Twoim dzieckiem

Fotelik RWF obrotowy łączy w sobie cechy pierwszego i drugiego fotelika, pozwalając tym samym na korzystanie z niego od 1. dnia po 4. rok życia. Został bowiem wyposażony w wyjątkowy moduł niemowlęcy i specjalne wkładki, które dają odpowiednie wsparcie na każdym etapie rozwoju dziecka. Najważniejsze okazuje się pierwszych kilka miesięcy, gdy konieczny jest prawidłowy kąt siedzenia i dodatkowa ochrona w czasie potencjalnego zderzenia bocznego.

Obrotowy fotelik samochodowy chroni w szczególny sposób także to, co najdelikatniejsze – główkę twojego maluszka. To bardzo ważne, by upewnić się, czy producent zadbał o umieszczenie w zagłówku specjalnych pochłaniaczy energii. Właśnie dzięki takim rozwiązaniom możesz czuć się pewniej w drodze. Twoje dziecko jedzie bezpiecznie i w komfortowych warunkach.

Dostęp do coraz nowszych technologii sprawia, że foteliki samochodowe dostępne na rynku są już dziś odpowiedzią na większość potrzeb dzieci i ich rodziców. Pamiętaj jednak, by nie wybierać ich losowo. Foteliki RWF obrotowe muszą być dopasowane do wieku, wzrostu i wagi twojego maluszka, ale także pasować do modelu auta, którym się poruszacie. W ten sposób zagwarantujesz swojej rodzinie spokojną podróż.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Z życia matki – Mikołaj w przedszkolu

Czy paczki mikołajowe dla przedszkolaków są potrzebne? Głos mamy, którą idea mikołajek i zawartość paczki, którą otrzymała jej córka, bardzo rozczarowała...

  • Marta Młodawska - 04/12/2019
dziewczynka w nausznikach na tle choinki

Zbiórka na Mikołajki

Przy zapisie dziecka do przedszkola poinformowano mnie, że Rada Rodziców zbiera na paczkę z okazji szóstego grudnia. Dobrze niech będzie, chociaż paczka dla niespełna trzylatki wydaje mi się przerostem formy nad treścią.

Jak dla mnie moje dziecko dosyć abstrakcyjnie postrzega kwestię prezentów od Mikołaja. Ale nie wychylam się. Pytam: ile? Czterdzieści złotych. Zaskoczenie. To co jest w tej paczce za kwotę czterdziestu złotych?! Nie wiadomo, ponieważ wybrani Rodzice dopiero pojadą i wybiorą, co będzie w paczkach. Tak ustalono na zebraniu z Rodzicami. A że zapisuje dziecko do placówki już po zebraniu, to nie za bardzo mam pole manewru.

Myślę – trudno, jednocześnie obiecując sobie, że w przyszłym roku podniosę tę kwestię na zebraniu. W końcu czterdzieści złotych to dużo jak na jedną paczuszkę dla malucha. Kwestię prezentów od dziadków i w domu pomijam. Chociaż wizja zasypania mojego dziecka prezentami ponad potrzebę zbytnio mi się nie podoba. Pozostaje czekać z ciekawością na rozwój wypadków.

Nadszedł ten dzień…

Moje dziecko dostało pierwszą mikołajową paczkę w przedszkolu. Dostało, to za dużo powiedziane. Dosłownie trzy rzeczy zostały przeze mnie uznane za właściwe uwagi niespełna trzyletniego dziecka.

Kolorowanka i książeczka pt. ”Moje zoo” oraz czekoladki dla dzieci pewnej znanej wszystkim firmy. Pozostałe rzeczy nie były przeznaczone dla dziecka w takim wieku. Oczywiście, moim skromnym zdaniem.

Jakość nie ma związku z kosztami

Co jeszcze było w paczce?

Bransoletka, bleroczek, mały kucyk pony (jak ja lubię takie zabawki…), jakieś wzory samoprzylepne i łatwo zrywalne, na szyby, ściany itp. Jak już wspomniałam kolorowanka oraz książeczka, draże (po otwarciu pudełka powaliły mój nos swoim chemicznym składem), żelki – z nazwą producenta (chyba), ale bez nazwy pełnej i uwaga bez składu! To nie koniec. Były jeszcze batoniki również z nazwą producenta (tak mi się wydaje), ale bez składu. A co jak dziecko ma jakieś alergie? Albo chcemy wiedzieć co dajemy dziecku? Następnie: paluszki oraz słodkie pieczywo o smaku waniliowym w kształcie zwierzątek pewnej znanej firmy. Zgrzytam zębami kiedy wyjmuję te rzeczy z paczki…

Ile to mnie kosztowało? Czterdzieści złotych w większości wyrzuconych w błoto! Jestem rozczarowana i zła. Rozumiem: standaryzacja paczki w starszej grupie, ale u maluchów? Czy nie można było zrobić osobnej paczki dla najmłodszej grupy? Na przykład: miś, puzzle, książeczka, kolorowanki, kredki, blok rysunkowy, plastelina. Opcjonalnie za te pieniądze wybrać dwie rzeczy. Albo nawet za połowę tej kwoty. I niech już będą te czekoladki znanej firmy. Zawsze jako rodzić mogę dziecku wydzielać porcje przez dłuższy okres czasu.

A potem się dziwimy, że dziecko ciągnie nas w sklepie do kolorowych, niekoniecznie najmądrzejszych zabawek. Sami rodzice wybierają takie zabawki tym samym ucząc dziecko wyborów. Dla mnie niekoniecznie dobrych. Każdy ma do tego prawo. Ja mu je daję, ale jednak ta paczka mnie uwiera.

Czy ja mam za duże wymagania?  Obawiam się, że najprawdopodobniej tak.  Miałam okazje podpytać innego Rodzica z grupy. Przyjął ze zdziwieniem moje zastrzeżenia dotyczące prezentu. „Przecież niech się dzieci cieszą….”.

Paczka posegregowana. Kolorowanka i książeczka dają dużo radości i zabawy. Chociaż tyle.  Dobrze, że następny Mikołaj dopiero za rok…

Spodobał Ci się ten tekst? Masz ochotę na więcej treści w temacie świątecznym? Zajrzyj:

Co możesz dać swojej rodzinie na Święta?

7 sposobów, aby święta były dla Ciebie, a nie Ty dla świąt!

A może sama masz swoje super patenty na wybór świątecznych prezentów lub zorganizowanie świąt bez stresu i biegania? Napisz nam o tym!


Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Młodawska
Książki są dla niej jak oddychanie. Z księgarni nigdy nie wychodzi z pustymi rękami. Zaraziła pasją do książek swoje małe dziecko. Bloguje, oczywiście o książkach! Wciąż szuka pomysłu na swoją drogę zawodową i snuje plany o własnej firmie.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail