Czego szukasz

Wirtualna asystentka bez tajemnic – jak pracuje, co robi i czy chodzi na urlop?

Ela Wolińska od 7 lat pracuje jako wirtualna asystentka, wspierając przedsiębiorców w ich pracy. Czym zajmuje się na co dzień i jak łączy swój zawód z wychowywaniem 2 dzieci? Jeśli Ty też chciałabyś elastycznie, z domu, to sprawdź, jak kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja pomoże Ci to osiągnąć!

  • Joanna Gotfryd - 18/01/2019
Ela Wolińska, wirtualna asystentka

Chciałabyś pracować zdalnie, żeby mieć więcej czasu dla rodziny?

Poznaj szczegóły kursu on-line! Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja 

Kupując kurs z kodem rabatowym „mamopracuj” dostaniesz 5% zniżki i wesprzesz także działania Fundacji Mamo Pracuj.

Elu, od 7 lat pracujesz zdalnie, jako wirtualna asystentka. Co Ty konkretnie robisz, czym się zajmujesz?

Wspieram przedsiębiorców w ich codziennej pracy.

Zwięźle i na temat 😉 W czym dokładnie pomagasz firmom? Jakie są Twoje obowiązki na co dzień?

W moim konkretnym przypadku zajmuję się stronami internetowymi: od administrowania, redakcji tekstów, ustawiania SEO, po tworzenie tych stron (pełny content, grafiki, treści itp.).

Przeczytaj także: Mama bliźniaków pracuje zdalnie – historia Agnieszki, wirtualnej asystentki

Obsługuję również profile w social mediach, prowadzę grupy na Facebooku w imieniu klientów. Piszę teksty, robię transkrypcje, tworzę analizy w Excelu, prezentacje, materiały reklamowe, wysyłam oferty i wiele innych. Pomagam tworzyć blogi, vlogi i podcasty, kursy internetowe, artykuły branżowe – są dziesiątki różnych zadań.

Pracujesz dla kilku klientów jednocześnie – czy to są podobne zakresy czynności, czy każdy klient ma inne zlecenia i wymagania?

Początkowo zlecenia były bardzo różne. Zresztą to jest dość charakterystyczne dla tej profesji, że trzeba wypracować swoją specjalizację lub znaleźć niszę.

Kiedy zaczynałam pracę jako VA, nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się mój zawód! Szukałam więc pracy na etacie, byłam nawet dość długo asystentką osobistą trenera biznesu. Dla niego organizowałam głównie szkolenia i konferencje. Jednocześnie szukałam zleceń zdalnych. Było to przeważnie pisanie tekstów, tworzenie prezentacji, pisanie CV, ofert i podań, research w sieci na zadany temat. Potem doszło administrowanie stroną internetową dużej instytucji.

Obecnie, zadania nadal są zróżnicowane, ale gro moich klientów nawiązuje ze mną współpracę przy administrowaniu stron opartych o WordPress oraz przy prowadzeniu profili na Facebooku.

Jakie umiejętności powinna posiadać wirtualna asystentka?

Przez lata pracy obserwowałam zarówno mój własny rozwój zawodowy, jak również moich koleżanek – na Facebooku, na spotkaniach networkingowych czy konferencjach i doszłam do wniosku, że aby być dobrą wirtualną asystentką powinno się reprezentować umiejętności i cechy charakteru takie jak:

  • umiejętność budowania komunikacji,
  • opanowanie,
  • nastawienie na efekty (bycie konkretnym).

Obligatoryjnie trzeba być bardzo dyskretnym, obowiązkowym i świetnie zorganizowanym.

Specyfiką tego zawodu jest również freelancing i praca z technologiami oraz trendami. Trzeba więc za nimi podążać, nieustannie się dokształcać, czytać, uczyć nowych programów, być otwartym i kreatywnym.

W zależności od zadań jakie zostaną powierzone wirtualnej asystentce, umiejętności twarde mogą się różnić. Podstawowymi jednak, moim zdaniem są: znajomość WordPressa, umiejętność pisania tekstów oraz znajomość na wysokim poziomie programów takich jak Word, Excel i PowerPoint.

A czy wirtualna asystentka musi znać języki obce?

Teoretycznie nie, ale im więcej zna, tym ma więcej możliwości pracy. Jak w każdej branży – znając języki możesz pracować dla klientów z całego świata.

Uważam również, że niezbędna jest minimum podstawowa znajomość języka angielskiego. Im wyższy poziom tym lepiej. Wiele programów ma angielskie menu, np. częściowo WordPress, Photoshop itp. Co więcej, dobra znajomość tego języka pozwala na swobodny research w sieci, a to zadanie należy do podstawowych umiejętności wirtualnej asystentki.

ela wolińska, wirtualna asystentka

Jesteś mamą dwójki dzieci – jak zorganizowałaś sobie pracę? Czy jesteś dostępna on-line 24/7? Czy pracujesz w konkretnych godzinach?

Staram się reagować ad hoc, dlatego moi klienci mają ze mną kontakt niemal całą dobę. Prowadzę również, jak wspominałam, profile w social media, co również wymaga ode mnie bycia online. To nie znaczy jednak, że 24/7 siedzę ze wzrokiem utkwionym w monitor. Większość obowiązków mam stałych, abonamentowych, dlatego wypełniam je kiedy dzieci są w przedszkolu. Inne, o ile nie mam wyznaczonego deadline’u, wykonuję w pierwszej wolnej chwili. Zawsze informuję klienta kiedy będę mogła się zająć tymi najpilniejszymi zadaniami.

Kiedy jednak dzieci wracają po południu do domu, staram się być tylko dla nich. Weekendy również pracuję o wiele mniej. Robię tylko to, co pilne.

Oboje z mężem prowadzimy swoje firmy. We własnym biznesie zawsze jest coś do zrobienia. Zauważyłam jednak, że bardzo dużo korzyści wynika z odkładania na bok obowiązków, kiedy jest czas dla rodziny.

Czuję równowagę, nie przegapiam niczego w życiu moich maluchów, ale i, paradoksalnie, nie zawalam terminów. Spokojnie, z rozwagą gospodaruję czasem. Dzięki temu wszystko zrobione jest punktualnie, a ja nie czuję nacisku ani frustracji. Moje dzieci zaś wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

Mamy często pytają nas o pracę, którą mogą wykonywać jednocześnie opiekując się dzieckiem, z doskoku – czy praca Wirtualnej Asystentki w takim systemie jest możliwa?

Praca wirtualnej asystentki to normalne stanowisko i wymaga od nas takiego samego profesjonalizmu jak każdy inny zawód. To, że pracujemy z domu nie zwalnia nas z zaangażowania i zawodowstwa. Owszem, ta praca wiele ułatwia przy organizacji opieki nad dzieckiem, w pogodzeniu obowiązków z wychowywaniem maluchów. Nigdy jednak nie zapominajmy, że to są wciąż obowiązki.

Ja bardzo mocno „walczę” z brakiem profesjonalizacji w tym zawodzie. Nie wyobrażam sobie odpisywać na e-mail trzymając dziecko na ręku albo tworzyć prezentację dla klienta jednocześnie zabawiając swojego malucha.

Dobrą umiejętnością jest brak oporów przed proszeniem o pomoc. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to kobieta ma wychowywać dzieci, a po porodzie okres macierzyński poświęcić tylko maleństwu. Prowadząc własną działalność gospodarczą nie można sobie pozwolić na rok wolnego. No chyba, że chcemy od nowa wszystko zaczynać po upływie tego czasu, albo mamy zatrudnioną własną wirtualną asystentkę, która przejmie nasze obowiązki 😉

Po urodzeniu drugiego syna 2-3 razy w tygodniu przychodziła do nas niania, żeby odciążyć mnie przy małym. Kilka razy usłyszałam komentarze w stylu, że sobie nie radzę. W ogóle się nimi nie przejmowałam. Byłam za ścianą, kiedy niania spędzała czas z moim dzieckiem, więc nadal mogłam karmić i w razie czego reagować na potrzeby maleństwa, ale mogłam też skupić się na pracy.

My kobiety mamy podzielną uwagę, ale i granice możliwości. Prośmy więc o pomoc – może babcia mogłaby przychodzić, może niania, chociaż na kilka godzin bądź w wyznaczone dni.

Jestem też bardzo przeciwna traktowaniu zawodu wirtualnej asystentki jako pracy dorywczej. Często dostaję oferty współpracy, w których mamy wprost piszą, że ze względu na dziecko, albo pracę w innej firmie na etacie są dyspozycyjne np. godzinę – dwie dziennie. Nie. Takie podejście do niczego nie prowadzi. Albo decydujesz się na konkretną ścieżkę kariery jako WA, albo na pracę na etacie gdzieś indziej. Dorobienie na waciki mija się z celem.

Ja popełniłam ten błąd i zmarnowałam kilka lat. Gdy zdecydowałam się tylko na tę właśnie ścieżkę kariery, nabrała ona ogromnego rozpędu. Okazało się również, że wszystkie moje lęki o brak zleceń, o niewystarczające umiejętności itp. były nieuzasadnione.

Prowadzisz własną działalność, w jaki sposób szukasz klientów? Jak szukać klientów w tym zawodzie na początku?

Paradoksalnie, na początku klienci znajdowali mnie 😉 Zawsze miałam tzw. lekkie pióro, więc zaczęło się od tego, że kilku znajomych poprosiło mnie o napisanie jakiegoś tekstu. Proszono mnie o redakcje, o research itd. A potem zaczęto polecać.

Mam również firmę, która zajmuje się oprawą muzyczną uroczystości. Zaczęłam więc wykorzystywać umiejętności organizacyjne i zostałam asystentką osobistą trenera biznesu.

W każdym razie polecano mnie, zlecenia wpadały jedno za drugim.

Przełomowym momentem było utworzenie własnej strony www.pomocdlabiznesu.pl z ofertą i dołączenie do kilku grup biznesowych na Facebooku.

To właśnie na grupach można znaleźć najwięcej najciekawszych zleceń. Jest też Oferia, Useme i mnóstwo innych portali z ofertami pracy zdalnej.

Czy wirtualna asystentka idzie czasem na urlop? 😉

Tak, ale zabiera ze sobą laptopa 🙂

Ja dużo podróżuję. Często jeździmy też odpocząć na wieś. W czasie np. wakacyjnego urlopu zawsze informuję klientów, że będę mniej dostępna. Jednakże nie urywam kontaktu, nie znikam na 2 tygodnie, nie zostawiam niedokończonej pracy. Moi klienci cenią tę responsywność i szczerość.

ela wolińska

Elu, jesteś jedną z mentorek w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja. Będziesz się dzielić swoim doświadczeniem, wiedzą – czego konkretnie mamy nauczą się od Ciebie?

Oprócz niezbędnych umiejętności twardych, programowych, będzie okazja do nauczenia się również tego, jak tworzyć oferty, wyceniać usługi, budować relacje, tworzyć komunikację, gdzie i w jaki sposób szukać ofert, jak na nie odpowiadać, gdzie i czego się uczyć itd.

Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest to, że jest to pierwszy tak duży kurs na wirtualną asystentkę, który dodatkowo łączy wspomniane umiejętności twarde z miękkimi oraz life stylem jako mama, jako kobieta aktywna i jako przedsiębiorca.

Jak przekonałabyś mamy, że bycie wirtualną asystentką to świetny pomysł na pracę i pogodzenie jej z wychowywaniem dzieci?

Z roku na rok przybywa pracowników zdalnych. Przybywa przedsiębiorców, specjalistów i freelancerów. Rośnie tym samym zapotrzebowanie na pracowników, którzy zdalnie ogarną techniczne zaplecza właścicieli firm.

Praca zdalna jako wirtualna asystentka daje ogromne możliwości. Znajdując swoją niszę, swoją specjalizację, sama sobie stajesz się swoim szefem.

To Ty decydujesz kiedy i co robisz, Ty planujesz swój grafik, Ty wyceniasz swoje usługi i zarządzasz swoim czasem, domem i umiejętnościami.

Ciekawe zlecenia, fantastyczni klienci z ogromną wiedzą branżową to dodatkowa wartość dodana.

A największą wartością jesteś Ty, Twoje szczęście, Twoja wolność, oraz Twoje dzieci.

Przy nich jeszcze bardziej doceniam moją pracę. Gdy któreś zachoruje, nie martwię się kto będzie z nim w domu, nie biegam po L4 i nie zamartwiam się co powie szef. Nigdy też nie brakuje mnie na uroczystościach w przedszkolu. Wbrew pozorom mam dla moich chłopców o wiele więcej czasu niż kiedykolwiek miałabym na etacie.

Co dla mnie jest równie ważne – to dzięki takiemu systemowi pracy mam bardzo poukładane relacje z moim mężem. Wspieramy się nawzajem i dopingujemy w rozwoju.

Napisałaś też książkę o pracy Wirtualnej Asystentki, co w niej zawarłaś?

Wydałam e-book o pracy WA w Polsce. Na Zachodzie ten zawód jest bardzo popularny. U nas to wciąż nowość. Kiedy mówię komuś czym się zajmuję, nieustannie widzę zaskoczenie. To moja misja, żeby nauczyć czym jest zawód wirtualnej asystentki, pokazać jak i co można oddelegować i w czym można pomóc.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chciałabyś pracować tak jak Ela? Sprawdź datę kolejnej edycji kursu Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja!

W 8 tygodni zdobędziesz nowy zawód i zaczniesz pracować zdalnie.

Tak, chcę poznać szczegóły nowego zawodu, chcę pracować z domu, na własnych zasadach!

Zdjęcia: archiwum Ela Wolińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

5 porad jak w wakacje odpocząć od pracy

Wakacje to nie urlop w ciepłych krajach. Wakacje to stan umysłu. Urlop kojarzy nam się z błogim spokojem i czasem, kiedy możemy robić to co lubimy najbardziej. Jednak mimo, że oczekiwanie na wakacje dopada każdego, to ostatecznie nie wszyscy dobrze radzimy sobie z byciem na wakacjach. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że wiele z nas nie radzi sobie z byciem na wakacjach i wakacje to ciężkie zadanie. Dlaczego? Jak wyeliminować przyczynę stresu i naprawdę odpocząć od pracy?

  • Justyna Markusik - 04/08/2020
kobieta w słomkowym kapeluszu wypoczywa na leżaku

1. Zrób przerwę od wszystkiego

Praca naszą pasją – świetnie jeśli tak nam się życie ułoży, ale niezależnie, czy kochamy naszą pracę czy nie, czy rozwijamy własną firmę czy pracujemy na sukces korporacji, wakacje to czas kiedy warto zrobić sobie przerwę od wszystkiego.

Oczywiście jest to trudne i wymaga sporo gimnastyki organizacyjnej, ale warto pomyśleć o krótkim oddechu z dala od zadań. Mając mnóstwo obowiązków na głowie – może czasem wolimy część z nich zabrać ze sobą na urlop, ale czy to jest właściwa metoda? Oczywiście, nie biorę pod uwagę sytuacji, gdzie specyfika naszego stanowiska, czy pracodawca wymaga od nas bycia dostępnym.

Wierzę jednak, że w standardowych realiach można wszystko odpowiednio skoordynować. Ostatecznie, może to mieć świetny wpływ na naszą pracę – nabieramy dystansu, patrzymy na nasze pomysły czy problemy z innej perspektywy i to, co dwa tygodnie wcześniej wydawało nam się tematem nie do przeskoczenia, nagle okazuje się być prostym zadaniem.

2. Wyznacz osoby, które będą Cię zastępować  

Delegowanie zadań na koleżanki i kolegów podczas urlopu nie jest łatwe, ale…  często jednak to my same decydujemy się nie obarczać innych swoimi sprawami, mimo że ktoś nie miałby z tym żadnego problemu i stawiamy się w sytuacji trudnej do ogarnięcia. Jeśli wakacje spędzamy „w drodze”, za granicą czy w innej strefie czasowej, to trudno nam być w kontakcie, odpisywać na maile, czy kontaktować się z klientami, nawet jeśli sprawa byłaby naprawdę pilna.

Przeczytaj także: Jak dbać o siebie i swoje potrzeby w pracy?

3. Zaproponuj zasady komunikacji – kiedy będziesz dostępna

Postęp techniki ułatwił komunikację wszystkich ze wszystkimi. Wszyscy wszystko mogą wiedzieć, wszystko powiedzieć, dać znać, nawet jak ludzie ze sobą nie rozmawiają od lat, to wiedzą, na której plaży kto się opalał i z kim.

Szef czy współpracownicy mają mnóstwo możliwości nawiązania kontaktu z tobą, a ty? Jeśli nie zaproponujesz jasnych zasad komunikacji podczas urlopu, możesz sama na siebie ściągnąć lawinę trudnych sytuacji. To, co na  co dzień ułatwia nam pracę – na urlopie może okazać się utrapieniem.

Ukradkowe odbieranie telefonu, chowanie się w WC, żeby napisać maila, wieczorne telekonferencje z szefem – to przykłady wakacyjnych przeszkadzaczy. Jak jesteśmy na urlopie same, to najwyżej tylko nas może to zdenerwować. Gorzej jeśli towarzyszy nam rodzina, która oczekuje od nas pełnego zainteresowania. Jeśli sytuacja wymaga od nas bycia na bieżąco, warto wcześniej o tym uprzedzić najbliższych i ustalić czas, kiedy będziemy musiały ich na moment opuścić. Wtedy zagwarantujemy sobie spokój i komfort.

Nie ma nic gorszego niż piętrzące się wyrzuty sumienia na wakacjach – z jednej strony praca, z drugiej strony rodzina. Zamiast wakacyjnej błogiej radości – wakacyjny stres. Pomyślmy wcześniej i spróbujmy przewidzieć takie sytuacje, tak aby nasz urlop był prawdziwą przyjemnością.

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

4. Zaplanuj „nicnierobienie” albo nic nie planuj 😉

Wakacje to ma być wyjątkowy dla nas czas, niezależnie czy wyjeżdżamy w daleką podróż, czy odpoczywamy w domu, czy chcemy coś robić czy nic nie robić – uważam, że warto zaplanować nawet to „nicnierobienie”.  Nic nas wtedy nie zaskoczy, łatwiej nam będzie się zorganizować.

Jednak dla tych, dla których codzienność to rytm i harmonogram – wielką odmianą wakacyjną może być nieplanowanie niczego. Taki luz może być wytchnieniem i pozwoli nam na prawdziwy relaks.

5. Naprawdę odpocznij!

Najważniejsze są chęci i świadomość, że wakacje są czasem integracji rodziny, nadrabiania zaległości w byciu razem, poznawania siebie, pokazywania świata naszym dzieciom, odbudowywania relacji, jeśli ciężki rok je nadwyrężył. Wakacje to stan umysłu i warto czasem sobie na nie pozwolić, nawet jeśli naszym kierunkiem docelowym będzie kanapa i ciekawa książka, lub najbliższa piaskownica.

Przeczytaj także: Jak naładować swoje wewnętrzne baterie, nie tylko w czasach koronawirusa

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Justyna Markusik
Ekspert Talent Development/Trener Biznesu/Wykładowca i Coach. Od ponad 10 lat specjalizuje się w koordynowaniu kompleksowych procesów szkoleniowo - rozwojowych w organizacjach biznesowych oraz usprawnianiu procesów HRM w tym w szczególności komunikacji wewnętrznej i zarządzania talentami - https://www.linkedin.com/in/justyna-markusik-7566a1a/
Podyskutuj

Tworzę kołysanki dla sennych i bezsennych – Mamy kupują u Mam

"Kiedy byłam w ciąży, napisałam kołysankę dla swojej córeczki – chciałam, żeby miała własną, osobistą kołysankę, która będzie jej się kojarzyła z głosem i ciepłem mamy – i która stanie się piękną pamiątką na całe życie" . Kilka miesięcy później Aleksandra Dybowska, pomimo braku wykształcenia muzycznego, zaczęła tworzyć kolejne utwory, skierowane do tych wszystkich, którzy takiego muzycznego ukojenia potrzebują. "Kołysenne - to mój osobisty dowód na inspirujący wpływ macierzyństwa" - napisała w swoim liście Aleksandra. Zobacz co jeszcze tworzy! #MamyKupująUMam
  • Listy do Redakcji - 31/07/2020
Aleksandra Dybowska

Aleksandra Dybowska zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Stworzyłam Kołysenne jesienią 2018, kiedy po ponad roku zajmowania się głównie zaspokajaniem potrzeb swojego dziecka, zaczęłam bardzo potrzebować własnej przestrzeni. Ale fundament mojego miejsca powstał dużo wcześniej.

Kiedy byłam w ciąży, napisałam kołysankę dla swojej córeczki – chciałam, żeby miała własną, osobistą kołysankę, która będzie jej się kojarzyła z głosem i ciepłem mamy – i która stanie się piękną pamiątką na całe życie.

Przeczytaj także: Uczę kobiety holistycznego dbania o zdrowie i emocje – Mamy kupują u Mam

Kołysanki dla sennych i bezsennych

Kilka miesięcy później spotkałam na swojej drodze Rafała Balickiego, który stworzył do moich słów i melodii przepiękną aranżację muzyczną. Niedługo potem zaczęliśmy pracę nad kolejnym utworem. Później nad następnymi.

Nie dowierzałam temu, z jak ciepłym odbiorem spotkały się te kołysanki – tworzyłam je intuicyjnie, nie mam wykształcenia muzycznego. W tej chwili najbardziej doceniany utwór – „Kołysanka dla stęsknionej mamy” – ma ponad 10 000 wyświetleń, a Słuchacze piszą, że ta muzyka dotyka ich serc i wywołuje łzy wzruszenia.

To mój osobisty dowód na inspirujący wpływ doświadczenia macierzyństwa. I każdej mamie życzę tego, by odnalazła własną drogę w swojej macierzyńskiej rzeczywistości.

Kołysenne jest przestrzenią artystyczną otwartą dla wszystkich tych, którzy wieczorową porą błąkają się po internetowych zaułkach w poszukiwaniu ukojenia, utulenia, dobrej myśli po ciężkim dniu. Oferuję swoim Gościom takie utulenie w postaci:

  • autorskich kołysanek skierowanych w większości do dorosłych;
  • krótkich form literackich prozą poetycką z pozytywnym przesłaniem;
  • unikalnych czarno-białych grafik z kolorowym akcentem.

Moja twórczość ma dwa główne cele:

  • utulanie ludzi łagodnością, której bardzo potrzebują, ale gubią ją w codziennym biegu;
  • przedstawianie zwyczajnej codzienności w sposób poetycki, by motywować Odbiorców do poszukiwania piękna i spokoju w ich własnych światach – oraz we wspólnym świecie wszystkich ludzi.

Szczególnie istotną część projektu stanowi cykl utworów muzycznych, które dotykają ważnych wartości tkwiących w trudnych doświadczeniach. Niektóre z nich – jak np. „Kołysanka dla Tulisia” lub będąca właśnie w przygotowaniu „Kołysanka dla człowieka bez domu” – są inspirowane działalnością bliskich mojemu sercu fundacji i powstają po to, by wspierać tę działalność.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Daj się utulić

Dotychczas opublikowałam 6 utworów z cyklu „Kołysanki dla sennych i bezsennych” – czyli mniej więcej połowę z planowanego zbioru.

Swojej pracy na ten moment nie mogę nazwać biznesem, ale moim marzeniem i celem na najbliższy czas jest wydanie płyty i pięknie ilustrowanej książki. W tym momencie zbieram materiał i staram się dotrzeć do szerszego grona odbiorców, dla których pracuję nad moim projektem.

Sytuacja związana z epidemią jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że ludzie potrzebują tego, co chcę im zaoferować – wsparcia w szukaniu spokoju i łagodności, szczególnie w tych trudnych chwilach.

Dostaję wiele sygnałów, że moja twórczość jest potrzebna, że spełnia swoją rolę jako artystyczny „utulacz” dla dorosłych.

Zapraszam do posłuchania!

Zdjęcie: archiwum prywatne Aleksandry

Przeczytaj także: Spakujemy dla Ciebie idealną torbę do porodu – Mamy kupują u Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail