Czego szukasz

Mama bliźniaków pracuje zdalnie – historia Agnieszki, wirtualnej asystentki

Agnieszka Kowalska jest mamą 3-letnich chłopców. Kiedy chłopcy zaczynając przygodę ze żłobkiem ciągle łapali przeziębienia, Agnieszka wiedziała, że nie może pracować na etacie od 8 do 16. Znalazła sposób na siebie. Wzięła udział w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja i ciągle inwestuje w swój rozwój. Pracuje z domu, choć nie ukrywa, że łączenie wielu ról jest trudne. Sprawdź, czy takie rozwiązanie sprawdzi się również w Twoim przypadku?

  • Joanna Gotfryd - 28/01/2019

Jeśli chcesz zdobyć nowy zawód, by móc pracować zdalnie – sprawdź szczegóły kursów:

Najbliższe edycje startują 4 lutego i jest tylko kilkanaście miejsc!

Agnieszko, od kilku miesięcy pracujesz jako wirtualna asystentka. Co skłoniło Cię do zmiany i nauki nowego zawodu?

Wcześniej pracowałam w biurze, zajmowałam się obsługą wpłat w jednej z największych ubezpieczalni w Polsce. Obsługiwałam klienta zdalnie, odpisywałam na e-maile, odbierałam telefony, robiłam przelewy. Nie byłam raczej typowym korpoludkiem, zawsze starałam się dostosować sytuację do potrzeb klienta. Ta praca wymagała ode mnie dużej spostrzegawczości i resreachu. Pomimo, iż pracowałam z konkretnego miejsca (przychodziłam do biura w Lesznie), śmiało mogę powiedzieć, że miało to namiastkę pracy zdalnej.

W tym czasie dowiedziałam się ze zostanę mamą, jak się później okazało, podwójną mama (bliźniaczą) Bartosza i Konrada. Ciążę znosiłam bardzo źle, od samego początku musiałam leżeć i kilka razy odwiedziłam szpital. Potem urlop macierzyński i rodzicielski, w czasie którego zaczęłam szukać alternatywy dla siebie. Pamiętam, że trafiłam do grupy Szczęśliwe w Biznesie i tam właśnie dowiedziałam się o możliwości pracy zdalnej, którą wcześniej kojarzyłam raczej z mlm (marketing wielopoziomowy – multilevelmarketing).

Po nitce do kłębka dotarłam do grupy wirtualnych asystentek. Na początku byłam bardziej obserwatorem niż uczestnikiem. Po zakończonym „urlopie” wróciłam do pracy, a chłopcy poszli do żłobka. Niestety, jak w większości przypadków dzieci żłobkowych, chłopcy często chorowali, więcej ich nie było w żłobku, co uniemożliwiało mi jakąkolwiek pracę. Szukałam alternatywy dla tej trudnej sytuacji. Oczywiście nie zrezygnowaliśmy ze żłobka, chciałam, aby chłopcy byli wśród dzieci, a ja chciałam się realizować.

Wtedy zdecydowałaś się na udział w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja. Co dał Ci udział w kursie?

Kurs był kolejnym etapem zmiany w moim życiu. Dowiedziałam się jak poruszać się w świecie wirtualnym. Poznałam narzędzia, możliwości i różne drogi rozwoju. Kurs był początkiem do dalszego doskonalenia się i pracy własnej.

Kurs w 100% sfinansowałaś z dotacji z urzędu pracy – czy trudno było dostać taką dotację? Czym przekonałaś urzędników, żeby Ci ją przyznali? Pytam o to, bo wiem, że nie zawsze urzędy są przychylne kursom on-line.

Nie ukrywam, że łączenie tylu ról jest trudne, staram się jednak wybierać priorytety, tworzyć listy zadań. W rawickim urzędzie pracy nie było dużego problemu z pozyskaniem dotacji. Zgłosiłam chęć wzięcia udziału w kursie i dowiedziałam się, że muszę zadeklarować otwarcie działalności – tak też zrobiłam, chociaż nie od razu. Działalność prowadzę od października 2018 r., wcześniej wystawiałam faktury za pomocą platformy useme.

Jeżeli chcesz dostać dotacje, musisz pójść i porozmawiać z urzędnikiem, dopytać, jakie są wymagania i czy jesteś w stanie je spełnić. Oprócz samej dotacji dostałam też stypendium, więc korzyść była podwójna.

Agnieszko, gdzie szukałaś swoich pierwszych zleceń, jak zdobyłaś pierwszych klientów?

Może to zabrzmieć dziwnie, ale ja rzadko szukałam klientów. Zazwyczaj to klienci znajdowali mnie. Jestem ekstrawertykiem, kocham rozmawiać z ludźmi. Moje podejście do ludzi przyciąga konkretnych klientów. Od razu mówię w czym się specjalizuję i jakich zleceń nie przyjmuję.

W pracy wirtualnej asystentki najważniejsze są relacje i kontakt z drugim człowiekiem. Ale wiem, że to co sprawdza się u mnie, nie musi sprowadzić się u ciebie, warto poszukiwać swojej drogi

Czym Ty zajmujesz się na co dzień i jaka jest Twoja główna specjalizacja w zawodzie wirtualnej asystentki?

Obecnie wspieram firmy głównie w prowadzeniu social mediów, śmiało mogę powiedzieć, że przechylam się bardziej w kierunku Social Media Managera, mimo, iż zakres mojej oferty i obowiązków jest dosyć szeroki.

Chcę w 2019 zajmować się głównie tworzeniem strategii marketingowej, generowaniem pomysłów i doradztwie. Jestem uzależniona od nowinek technologicznych, uważam że potencjał social mediów jest na tyle duży, że klienci powinni wiedzieć jak i kiedy docierać do swoich odbiorców.

I wcale nie mówię wyłącznie o Facebooku. Stąd mój kolejny krok jakim są studia Social Media Manager z Rahimem Black, Joanną Ceplin, Danielem Bossy, itd… Jak się uczyć to od praktyków.

Agnieszko, Twoi chłopcy mają już 3 lata, a Ty rozwijasz własną firmę. Jak to wygląda w praktyce, na co dzień u Ciebie?

Mój dzień zaczyna się o 07:00, wstaję przygotowuję sobie stanowisko do pracy. Przygotowuje ubrania dla chłopaków i podgrzewam mleko. Mój mąż Leszek zawozi ich do żłobka, a ja zaczynam pracę. Mam czas do 13:00, potem przygotowuję obiad i odbieram chłopców.

Czas szybko mija, mąż przychodzi o 16:00 z pracy. Spędzamy wspólnie popołudnie i po 18:00 mam czas na dalszą pracę. Zdarzają się jednak wyjątki od tej reguły.
Co najmniej raz w miesiącu jadę na studia do Krakowa oddalanego prawie o 400 km, Wtedy również pracuję, zabieram ze sobą komputer i w czasie podróży odpisuję na e-maile, tworzę treści, itp.

Oprócz tego, że jesteś mamą, wirtualną asystentką i studentką, jesteś także wolontariuszką w fundacji Prawo dla Mam. Jak godzisz te wszystkie role?

Od początku bycia mamą miałam wyzwania. Chłopcy to moje pierwsze dzieci i od razu dostałam ich dwóch. Musiałam dostosować się do sytuacji. W tym przypadku pomogła mi dobra organizacja, którą stosuję także w swojej pracy.

Nie ukrywam, że łączenie tylu ról jest trudne, staram się jednak wybierać priorytety, tworzyć listy zadań. W kuchni mamy dużą tablicę, na której planujemy swój czas, wyznaczamy obowiązki lub po prostu komunikujemy się.

Co powiedziałabyś sobie samej sprzed roku lub mamom, które chciałyby pracować zdalnie, ale nie wiedza, czy znajdą zlecenia, czy warto inwestować w naukę?

Zawsze warto inwestować w siebie, obecnie główne koszty mojej działalności to studia, kursy i książki. Lubię poznawać nowości, kreować, zmieniać i dopasowywać do konkretnej branży.

Co bym powiedziała sobie z przed roku? Hmm… zanim otworzysz działalność zrób dobrą strategię, sprawdź jakie talenty już posiadasz, co możesz zaoferować innym i komu może przydać się twoja wiedza. I pamiętaj, że liczby są ważne dla firmy.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Strona Agnieszki: Pracownik z pasją

Zdjęcia: Prywatne archiwum Agnieszki

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

12 punktów do sprawdzenia zanim wejdziesz w MLM

Czy marketing sieciowy to idealny biznes dla każdego? Na pewno nie! Sprawdź, o czym warto pamiętać, przed przystąpieniem do współpracy z firmą. Możesz trafić na minę albo znaleźć swój wymarzony biznes. Decyzja należy do Ciebie.
  • Agnieszka Kociarz - 06/02/2019
młoda kobieta przedstawia swoja prezentację przed zespołem

1. Dla każdego

To nie jest tak, że każdy nadaje się do pracy w systemie MLM. Ale nie jest to spowodowane specyfiką samego MLM – po prostu jest tak, że do każdego rodzaju pracy ma się predyspozycje albo nie ma. Nie słuchaj osób, które mówią, że to zajęcie dla każdego. To zajęcia dla osób, które mają do tego żyłkę, smykałkę, talent. „Do tego” czyli do kontaktów z ludźmi, do sprzedawania rzeczy/usług bezpośrednio w domu klienta.

2. Ambasador marki

Masz predyspozycje do bycia ambasadorem marki, którą się poleca innym? Co mam na myśli mówiąc o byciu ambasadorem? Otóż wyobraź sobie, że sprzedajesz np. drogie kosmetyki, na które Cię nie stać i w rozmowie z klientem cały czas podkreślasz ich cenę, przy okazji smarując dłonie najtańszym kremem z dyskontu. Uwierzysz sama sobie, że krem, który przyszłaś zaoferować jest „dla wszystkich” a „relacja jakości do ceny przekona każdego”?

3. Etat vs wolność

MLM to STRUKTURA – stajesz się częścią całości. Jeśli ktoś mami Cię opowieściami, że Twój sukces zależeć będzie wyłącznie od Ciebie, to nie jest prawda. Jak w każdej strukturze zależeć będzie od ludzi „nad Tobą” i „pod Tobą”. Zanim więc podpiszesz jakąkolwiek umowę, zorientuj się w działaniu struktury, w którą wchodzisz; zapytaj o szczegóły, rozrysuj sobie na kartce, zwizualizuj, co Cię czeka. Bez względu na to czy pracujesz na etacie, czy w systemie MLM zależności Cię nie ominą.

4. Czas

Nie ma możliwości, żebyś z dnia na dzień stała się bogata tylko dlatego, że podjęłaś współpracę z MLM. To dopiero początek drogi. Jak w każdej pracy, działalności czas gra kluczową rolę. Jeśli zdecydowałaś, że masz predyspozycje do pracy w MLM, że jesteś w stanie wpasować się w obowiązujące struktury to pozostaje działać i czekać na efekty. Jeśli uznałaś, że jesteś w stanie zbudować wokół siebie siatkę ludzi, którzy będą pracować w ramach systemu, żeby wszyscy byli w stanie zarobić – pracuj i czekaj; pracujcie i czekajcie. Tak jest w każdej pracy, którą zaczyna się od zera.

5. Pieniądz

Zanim podpiszesz umowę z firmą spod znaku MLM sprawdź czy musisz wyłożyć na rozpoczęcie działalności własne pieniądze. Na przykład czy musisz wykupić jakiś pakiet startowy albo czy co miesiąc musisz nabyć za własne pieniądze produkty za określoną kwotę. Albo czy musisz „zainwestować w swój rozwój” i wziąć udział w szkoleniu za jedyne 5 tysięcy. Po prostu sprawdź – nikt nie zarzuca na Ciebie haczyka. W umowie znajdziesz stosowny zapis – tak albo nie. I albo się zgodzisz i wykupisz, albo nie.

6. Sekciarstwo

Słowo sekta przylgnęło w Polsce do firm MLM dlatego, że organizują one bardzo specyficzne mityngi i szkolenia motywacyjne, kojarzące się rodzimym pracownikom raczej z amerykańskimi filmami o nawiedzonych kaznodziejach, niż z dobrze znanym z naszego podwórka motywatorom vide kosz smakołyków na Mikołaja czy premia do ręki w zamian za dokonania. Ale przecież w ostatnich latach normą, przynajmniej w korporacjach, stają się sesje coachingowe dla pracowników, szkolenia i wyjazdy integracyjne, które od mityngów MLM różnią się niewiele albo wcale. Zdecyduj: albo godzisz się na ten rodzaj motywacji, odnajdujesz się w nim albo przynajmniej bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza, traktując jako zło konieczne, albo nie. Kropka.

7. Wyjście

Zanim podpiszesz umowę z firmą MLM sprawdź czy i na jakich warunkach można zrezygnować ze współpracy. Nie można? Nie podpisuj. Nie wiesz czy można, bo nie rozumiesz zapisów w umowie? Zapytaj, dopytaj, umów się z prawnikiem. Nie rozumiesz i nie masz szansy skonsultować umowy? Nie podpisuj w ciemno.

8. Autopromocja

Zorientuj się czego wymaga od Ciebie firma: czy są w umowie zapisy zmuszające Cię np. do pozytywnego wypowiadania się na forach internetowych w imieniu własnym/firmy/anonimowo na temat jej działalności. Zwróć uwagę na każdy zapis zobowiązujący Cię do robienia czegoś, na co nie wyrażasz zgody, bo jest sprzeczne z Twoimi przekonaniami. Nie zgadzasz się – nie podpisuj.

9. Ktoś, kto wie

Porozmawiaj z kimś, kto pracuje w systemie MLM. Ale nie z nachodzącą Cię koleżanką, którą masz już ochotę wyrzucić przez okno. Zapytaj tę, od której czasem coś drobnego kupujesz, ale która nigdy Ci się nie naprzykrza. Czy ona z tego żyje? Czy to praca dodatkowa? Dorabia sobie na waciki? Dużo czasu jej zajmuje ta robota? Zadowolona jest?

10. Ty wiesz

Wiesz już, że wpisując się w struktury firmy MLM nie będziesz objęta ochroną przysługującą ludziom pracującym na etacie; np.: okres wypowiedzenia, urlop itp. Wiesz i decydujesz się na to.

11. Piramida finansowa

Poszukaj przepisów prawa, które definiują co to jest. Sprawdź czym się różni MLM od piramidy. Uzbrojona w tę wiedzę zdecyduj, czy chcesz pracować w systemie multi level marketingu czy nie. Bo nawet jeśli wszystko jest zgodne z prawem i wiesz o MLM już wszystko, co umożliwi Ci podjęcie decyzji, możesz się do tego po prostu nie nadawać, czyli… patrz punkt pierwszy.

12. Elastyczny czas pracy

Poza wszystkim MLM umożliwia Ci elastyczny czas pracy. Ale nie oznacza to, że najpierw oporządzisz dom, dzieci i inne drobne fuchy, a potem sobie dorobisz na boku miliony. Praca w MLM to PRACA. Sprawdź w jaki sposób ta elastyczność wpasuje się w Twoje życiowe plany i możliwości. I jeśli uznasz, że nie bardzo – patrz punkt pierwszy. Bo może się okazać, że na budowanie własnej struktury sprzedaży zostaje Ci godzina dziennie – między 1 a 2 w nocy.

Na koniec

Praca w systemie MLM jest na świecie bardzo popularna. W Polsce – mimo iż wzbudza wiele emocji i kontrowersji – także. Szczególnie upodobały ją sobie mamy dysponujące ograniczoną ilością czasu i łączące w ten sposób zarabianie pieniędzy z kontaktami z ludźmi.
Jeśli choć raz miałaś do czynienia z osobami, które z pasją opowiadały o swojej działalności (ze sprzedawcami, nie z trenerami czy osobami motywującymi innych), zapewne pomyślałaś, że fajnie by było spróbować. I jeśli mimo internetowego hejtu i niepochlebnych opinii masz ochotę spróbować, zrób to – tylko najpierw krok po kroku sprawdź wszystko, o czym napisaliśmy powyżej.
Chcesz wiedzieć więcej? Zobacz co o pracy w MLM pisze Aneta, mama dwójki dzieci. Miała masę wątpliwości i…
Zdjęcie: 123 rf

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kociarz
Podyskutuj

Spółka z o.o. – ciekawy pomysł dla przedsiębiorczych mam

Czym jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością? Czy spółka z o.o. przeznaczona jest wyłącznie dla dużych firm? Co daje prowadzenie działalności w tej formie i kiedy warto się na nią zdecydować?
  • Daria Milewska - 03/02/2019
dwie przedsiębiorcze kobiety

Wspólnicy, Zarząd, kapitał zakładowy – z czym to się je?

Każda osoba, która rozważa założenie spółki z o.o. powinna być świadoma, że spółka to prawnie i faktycznie odrębny podmiot w stosunku do osób ją tworzących i nią zarządzających. Spółkę z o.o. założyć może jeden albo większa liczba wspólników (nie ma ograniczenia maksymalnej liczby założycieli). Wspólnikami mogą być polskie lub zagraniczne osoby fizyczne (czyli przysłowiowi „Kowalscy”) lub np. inne spółki (polskie lub zagraniczne).

Spółkę z o.o. może założyć nawet jedna osoba – staje się ona jedynym wspólnikiem.

Każdy wspólnik inwestuje określoną ilość pieniędzy albo np. ruchomości czy nieruchomości i w zamian za to otrzymuje określoną liczbę udziałów w kapitale zakładowym spółki z o.o. Kapitał zakładowy stanowi kwotę niezbędną do rozpoczęcia działalności przez spółkę.

Minimalny kapitał zakładowy polskiej spółki z o.o. wynosi 5.000 zł i dzieli się on na udziały o wartości nie mniejszej niż 50 zł każdy udział. Wspólnicy mogą mieć równą liczbę udziałów lub też każdy z nich może dysponować inną liczbą. Wszystkie udziały mogą także należeć do jedynego wspólnika. Wypracowany przez spółkę zysk wypłacany jest wspólnikom proporcjonalnie do posiadanych udziałów.

Założycielami spółki z o.o. są wspólnicy i to oni wnoszą środki na rozpoczęcie działalności przez spółkę. Jednocześnie są uprawnieni do otrzymania udziału w zysku, który spółka wypracuje.

Codzienną działalnością spółki z o.o. kierują jednak nie wspólnicy, ale tzw. zarząd. Zarząd składa się z jednej lub większej liczby osób fizycznych (polskich lub zagranicznych) i jego zadaniem jest prowadzenie spraw spółki i reprezentowanie jej na zewnątrz, tj. m.in. zawieranie umów, podpisywanie pism, składanie zeznań za spółkę. Członek Zarządu nie musi być wspólnikiem i odwrotnie – wspólnik nie musi być członkiem Zarządu.

Działalnością każdej spółki z o.o. kieruje zarząd, czyli jedna albo większa liczba osób fizycznych, które zawierają za spółkę umowy, podpisują pisma, prowadzą negocjacje. Członek zarządu nie musi być wspólnikiem spółki, a wspólnik nie musi być członkiem zarządu.

Jak założyć spółkę z o.o.?

Obecnie polskie prawo przewiduje dwa sposoby założenia spółki z o.o. – tradycyjny, w formie aktu notarialnego lub elektroniczny, za pomocą portalu S24 udostępnionego na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

Pierwsza z powyższych form wymaga sporządzenia umowy spółki w formie aktu notarialnego, a następnie wypełnienia stosownych formularzy i ich złożenia, wraz z umową spółki i dodatkowymi dokumentami, do sądu rejestrowego (tzw. KRS).

Drugi z powyżej wskazanych sposobów pozwala na zarejestrowanie spółki w KRS już w przeciągu ok. dwóch dni roboczych. Wszystkie dokumenty i formularze są redagowane i podpisywane elektronicznie (kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem zaufanym ePUAP). Dla umowy spółki zakładanej przez portal S24 nie jest wymagana forma aktu notarialnego. Ten sposób jest zatem szybszy i tańszy, natomiast umowa spółki generowana za pomocą systemu S24 jest bardzo podstawowa w swoim brzmieniu.

Spółkę z o.o. można założyć poprzez zawarcie umowy spółki w formie aktu notarialnego i złożenie wniosku w KRS albo poprzez internetowy system S24 na portalu Ministerstwa Sprawiedliwości.

Kiedy spółka z o.o. to dobre rozwiązanie?

Na pewno spółka z o.o. nie jest idealnym rozwiązaniem dla każdej przedsiębiorczej mamy. Prowadzenie działalności w tej formie, w porównaniu z prowadzeniem jednoosobowej działalności gospodarczej, wiąże się z nieco większymi nakładami finansowymi, chociażby na obsługę księgową. W przeciwieństwie do zwykłej działalności gospodarczej podlegającej wpisowi do CEIDG, spółka z o.o. narzuca także zwiększony formalizm funkcjonowania (np. niektóre decyzje muszą przybrać formę pisemnej uchwały wspólników).

Jako wadę należy potraktować także podwójne opodatkowanie – w momencie osiągnięcia dochodu spółka odprowadza podatek dochodowy od osób prawnych (CIT), a następnie wspólnicy płacą podatek od dywidendy (aktualnie 19 %), jeżeli dzielą się zyskiem spółki.

Dochody spółki z o.o. podlegają dwukrotnemu opodatkowaniu – najpierw podatkiem CIT płaconym przez spółkę, a następnie podatkiem od dywidendy, który obciąża wspólników, jeżeli otrzymują swój udział w zysku.

Niemniej jednak spółka z o.o. jest dobrym rozwiązaniem przy biznesach ryzykownych lub w przypadku posiadania przez wspólnika istotnego majątku osobistego. Niezależnie bowiem od ewentualnych kłopotów finansowych spółki, nie ma możliwości, aby potencjalni wierzyciele spółki naruszyli majątek osobisty wspólnika (chyba, że jest on jednocześnie członkiem Zarządu). Nawet więc niewypłacalność spółki nie powoduje, że wspólnik boi się o los swojego mieszkania czy pieniędzy zgromadzonych na własnym koncie bankowym. Takiego spokoju ducha nie może już mieć przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. W niektórych branżach spółka z o.o. jest też postrzegana jako „poważniejsza” forma prowadzenia firmy, bardziej wiarygodna dla kontrahentów.

Spółka z o.o. pozwala ochronić majątek osobisty wspólnika i profesjonalnie zaprezentować się przed kontrahentami.

Z doświadczenia wiem, że mamy często boją się rozwijać działalność w formie spółki z o.o. Zupełnie niepotrzebnie. Pewien formalizm może wydawać się z początku trudny do ogarnięcia, ale po kilku miesiącach okazuje się, że ustrukturyzowanie działalności właśnie w formie spółki z o.o. daje pozytywne efekty zarówno dla przedsiębiorczej mamy, jak i dla jej kontrahentów.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Daria Milewska
Adwokat oraz mama kilkunastomiesięcznej Basi – absolutnego wulkanu energii. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie pod marką Milewska Legal. Wspiera od strony prawnej polskich i zagranicznych przedsiębiorców, a także fundacje i stowarzyszenia. Prywatnie miłośniczka podróży, zumby i języków obcych.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail