Czego szukasz

Mama bliźniaków pracuje zdalnie – historia Agnieszki, wirtualnej asystentki

Agnieszka Kowalska jest mamą 3-letnich chłopców. Kiedy chłopcy zaczynając przygodę ze żłobkiem ciągle łapali przeziębienia, Agnieszka wiedziała, że nie może pracować na etacie od 8 do 16. Znalazła sposób na siebie. Wzięła udział w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja i ciągle inwestuje w swój rozwój. Pracuje z domu, choć nie ukrywa, że łączenie wielu ról jest trudne. Sprawdź, czy takie rozwiązanie sprawdzi się również w Twoim przypadku?

  • Joanna Gotfryd - 26/03/2019
Agnieszka Kowalska

Jeśli chcesz zdobyć nowy zawód, by móc pracować zdalnie – sprawdź szczegóły kursów:

Najbliższe edycje startują już wkrótce i jest tylko kilkanaście miejsc!

Agnieszko, od kilku miesięcy pracujesz jako wirtualna asystentka. Co skłoniło Cię do zmiany i nauki nowego zawodu?

Wcześniej pracowałam w biurze, zajmowałam się obsługą wpłat w jednej z największych ubezpieczalni w Polsce. Obsługiwałam klienta zdalnie, odpisywałam na e-maile, odbierałam telefony, robiłam przelewy. Nie byłam raczej typowym korpoludkiem, zawsze starałam się dostosować sytuację do potrzeb klienta. Ta praca wymagała ode mnie dużej spostrzegawczości i resreachu. Pomimo, iż pracowałam z konkretnego miejsca (przychodziłam do biura w Lesznie), śmiało mogę powiedzieć, że miało to namiastkę pracy zdalnej.

W tym czasie dowiedziałam się ze zostanę mamą, jak się później okazało, podwójną mama (bliźniaczą) Bartosza i Konrada. Ciążę znosiłam bardzo źle, od samego początku musiałam leżeć i kilka razy odwiedziłam szpital. Potem urlop macierzyński i rodzicielski, w czasie którego zaczęłam szukać alternatywy dla siebie. Pamiętam, że trafiłam do grupy Szczęśliwe w Biznesie i tam właśnie dowiedziałam się o możliwości pracy zdalnej, którą wcześniej kojarzyłam raczej z mlm (marketing wielopoziomowy – multilevelmarketing).

Po nitce do kłębka dotarłam do grupy wirtualnych asystentek. Na początku byłam bardziej obserwatorem niż uczestnikiem. Po zakończonym „urlopie” wróciłam do pracy, a chłopcy poszli do żłobka. Niestety, jak w większości przypadków dzieci żłobkowych, chłopcy często chorowali, więcej ich nie było w żłobku, co uniemożliwiało mi jakąkolwiek pracę. Szukałam alternatywy dla tej trudnej sytuacji. Oczywiście nie zrezygnowaliśmy ze żłobka, chciałam, aby chłopcy byli wśród dzieci, a ja chciałam się realizować.

Wtedy zdecydowałaś się na udział w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja. Co dał Ci udział w kursie?

Kurs był kolejnym etapem zmiany w moim życiu. Dowiedziałam się jak poruszać się w świecie wirtualnym. Poznałam narzędzia, możliwości i różne drogi rozwoju. Kurs był początkiem do dalszego doskonalenia się i pracy własnej.

Kurs w 100% sfinansowałaś z dotacji z urzędu pracy – czy trudno było dostać taką dotację? Czym przekonałaś urzędników, żeby Ci ją przyznali? Pytam o to, bo wiem, że nie zawsze urzędy są przychylne kursom on-line.

Nie ukrywam, że łączenie tylu ról jest trudne, staram się jednak wybierać priorytety, tworzyć listy zadań. W rawickim urzędzie pracy nie było dużego problemu z pozyskaniem dotacji. Zgłosiłam chęć wzięcia udziału w kursie i dowiedziałam się, że muszę zadeklarować otwarcie działalności – tak też zrobiłam, chociaż nie od razu. Działalność prowadzę od października 2018 r., wcześniej wystawiałam faktury za pomocą platformy useme.

Jeżeli chcesz dostać dotacje, musisz pójść i porozmawiać z urzędnikiem, dopytać, jakie są wymagania i czy jesteś w stanie je spełnić. Oprócz samej dotacji dostałam też stypendium, więc korzyść była podwójna.

Agnieszko, gdzie szukałaś swoich pierwszych zleceń, jak zdobyłaś pierwszych klientów?

Może to zabrzmieć dziwnie, ale ja rzadko szukałam klientów. Zazwyczaj to klienci znajdowali mnie. Jestem ekstrawertykiem, kocham rozmawiać z ludźmi. Moje podejście do ludzi przyciąga konkretnych klientów. Od razu mówię w czym się specjalizuję i jakich zleceń nie przyjmuję.

W pracy wirtualnej asystentki najważniejsze są relacje i kontakt z drugim człowiekiem. Ale wiem, że to co sprawdza się u mnie, nie musi sprowadzić się u ciebie, warto poszukiwać swojej drogi

Czym Ty zajmujesz się na co dzień i jaka jest Twoja główna specjalizacja w zawodzie wirtualnej asystentki?

Obecnie wspieram firmy głównie w prowadzeniu social mediów, śmiało mogę powiedzieć, że przechylam się bardziej w kierunku Social Media Managera, mimo, iż zakres mojej oferty i obowiązków jest dosyć szeroki.

Chcę w 2019 zajmować się głównie tworzeniem strategii marketingowej, generowaniem pomysłów i doradztwie. Jestem uzależniona od nowinek technologicznych, uważam że potencjał social mediów jest na tyle duży, że klienci powinni wiedzieć jak i kiedy docierać do swoich odbiorców.

I wcale nie mówię wyłącznie o Facebooku. Stąd mój kolejny krok jakim są studia Social Media Manager z Rahimem Black, Joanną Ceplin, Danielem Bossy, itd… Jak się uczyć to od praktyków.

Agnieszko, Twoi chłopcy mają już 3 lata, a Ty rozwijasz własną firmę. Jak to wygląda w praktyce, na co dzień u Ciebie?

Mój dzień zaczyna się o 07:00, wstaję przygotowuję sobie stanowisko do pracy. Przygotowuje ubrania dla chłopaków i podgrzewam mleko. Mój mąż Leszek zawozi ich do żłobka, a ja zaczynam pracę. Mam czas do 13:00, potem przygotowuję obiad i odbieram chłopców.

Czas szybko mija, mąż przychodzi o 16:00 z pracy. Spędzamy wspólnie popołudnie i po 18:00 mam czas na dalszą pracę. Zdarzają się jednak wyjątki od tej reguły.
Co najmniej raz w miesiącu jadę na studia do Krakowa oddalanego prawie o 400 km, Wtedy również pracuję, zabieram ze sobą komputer i w czasie podróży odpisuję na e-maile, tworzę treści, itp.

Oprócz tego, że jesteś mamą, wirtualną asystentką i studentką, jesteś także wolontariuszką w fundacji Prawo dla Mam. Jak godzisz te wszystkie role?

Od początku bycia mamą miałam wyzwania. Chłopcy to moje pierwsze dzieci i od razu dostałam ich dwóch. Musiałam dostosować się do sytuacji. W tym przypadku pomogła mi dobra organizacja, którą stosuję także w swojej pracy.

Nie ukrywam, że łączenie tylu ról jest trudne, staram się jednak wybierać priorytety, tworzyć listy zadań. W kuchni mamy dużą tablicę, na której planujemy swój czas, wyznaczamy obowiązki lub po prostu komunikujemy się.

Co powiedziałabyś sobie samej sprzed roku lub mamom, które chciałyby pracować zdalnie, ale nie wiedza, czy znajdą zlecenia, czy warto inwestować w naukę?

Zawsze warto inwestować w siebie, obecnie główne koszty mojej działalności to studia, kursy i książki. Lubię poznawać nowości, kreować, zmieniać i dopasowywać do konkretnej branży.

Co bym powiedziała sobie z przed roku? Hmm… zanim otworzysz działalność zrób dobrą strategię, sprawdź jakie talenty już posiadasz, co możesz zaoferować innym i komu może przydać się twoja wiedza. I pamiętaj, że liczby są ważne dla firmy.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Strona Agnieszki: Pracownik z pasją

Zdjęcia: Prywatne archiwum Agnieszki

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

To nie autyzm trzeba leczyć, ale ignorancję na jego temat – mówi Olga Legosz

- Osoby dotknięte spektrum autyzmu mogą naprawdę dobrze funkcjonować w społeczeństwie, trzeba im po prostu pomóc - mówi Olga Legosz , którą do założenia placówki BlueBees zainspirowała choroba córki. Stworzyła miejsce, w którym każde dziecko może być sobą.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/12/2019
Olga Legosz

Olgo, jest Pani założycielką przedszkola BlueBees. To miejsce dla dzieci z autyzmem. Skąd pomysł i potrzeba założenia takiej placówki.

Moja córka ma spektrum autyzmu, dlatego zależało mi na tym aby stworzyć takie miejsce, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Miejsce, w którym zgodnie z założeniami Marii Montessori „każde dziecko jest wyjątkowe, ma swoją osobowość, własny rytm życia, specyficzne cechy i ewentualne ograniczenia”.

Do tego zdaję sobie sprawę jakim wyzwaniem jest połączenie logistyki dnia codziennego z pracą i terapią dziecka. BlueBees to miejsce, w którym wszystko to, co dzieciakom z autyzmem jest potrzebne, znajduje się w jednym miejscu. To także ukłon w stronę wszystkich rodziców, bo wiem jak trudno jest pracować albo wrócić do pracy mając tyle na głowie.

Jaka jest Wasza misja i czym różnicie się od innych ośrodków, również skierowanych na pomoc dzieciom z autyzmem?

W Blue Bees ze szczególną starannością zadbaliśmy o to, co w środku – nie tylko pod względem programu, ale także wyglądu. Chcieliśmy stworzyć przyjazną i ładną przestrzeń, bo niestety często i szpitale i placówki terapeutyczne są po prostu zaniedbane i brzydkie. Stawiamy na budowanie wewnętrznej motywacji naszych podopiecznych. Chcemy, aby stawali się coraz bardziej samodzielni i umieli podejmować inicjatywę.

Główne założenie Akademii, to dbałość o całościowy rozwój edukacyjny, emocjonalny i społeczny dzieci. Stworzyliśmy autorski program edukacyjny połączony z podejściem pedagogicznym Montessori. Podczas pobytu w przedszkolu dzieciaki uczestniczą w terapii indywidualnej, w zajęciach w parach oraz w zajęciach grupowych. Mamy też salę do integracji sensorycznej, gdzie prowadzona jest między innymi dogoterapia.

Skąd taka nazwa Blue Bees?

Od niebieskich pszczół – Peacock Carpenter Bee z Australii. Są niezwykłe i wyjątkowe – zupełnie jak dzieci dotknięte spektrum Autyzmu. Nie mają żądeł i produkują tylko tyle miodu, ile jest im potrzebne do przeżycia. W odróżnieniu od innych pszczół, potrafią sobie też na przykład zrobić domek w drewnie. To piękny symbol podopiecznych przedszkola BlueBees, bo pomimo wielu czasem dziwnych, a czasem trudnych sytuacji, które mogą być udziałem osób z ASD, zdajemy sobie sprawę z ich wielu wspaniałych cech i mocnych stron, które warto pokazać światu.

Nabór do Akademii trwa cały rok?

Dokładnie, przyjmujemy cały rok, rozmowy zarówno z rodzicami jak i dziećmi trwają nieustająco. Tutaj wiele zależy od tego, czy jest wolne miejsce w danej grupie wiekowej, a co najważniejsze, decydują możliwości funkcjonowania dziecka pośród rówieśników.

Nadal niewiele osób zdaje sobie sprawę czym naprawdę jest autyzm? Czy to jest ciężkie schorzenie?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że to nie jest choroba. To nie autyzm trzeba leczyć, ale ignorancję na jego temat. Osoby dotknięte spektrum autyzmu mogą naprawdę dobrze funkcjonować w społeczeństwie, trzeba im po prostu pomóc.

Wiele takich osób czuje się źle i nieswojo nie dlatego, że ma autyzm, ale dlatego, że trudno im funkcjonować w społeczeństwie, które nie zawsze potrafi się z nimi komunikować. Potrzebna jest więc po prostu zmiana myślenia całego społeczeństwa.

Czy chciałaby Pani przekazać coś innym rodzicom, wychowującym, podobnie jak Pani, dziecko z autyzmem?

Abyśmy patrzyli na człowieka przez pryzmat jego indywidualnych cech, możliwości i ograniczeń. Ważne jest też akceptowanie inności każdego dziecka.

Dzieci ze spektrum nie można wykluczać z życia społecznego i trzeba je traktować normalnie.

Akceptujmy, nie bójmy się korzystać z pomocy terapeutów i specjalistów oraz obserwujmy, ponieważ każde zachowanie może być dla nas ważnym komunikatem.

Istotne jest też abyśmy dali naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa i pozwalali rozwijać im ich nietypowe zainteresowania. Pamiętajmy, że autystyczne umysły potrafią naprawdę sporo – tworzą wynalazki i dzieła sztuki, przełamują bariery i często znajdują rozwiązania będące poza zasięgiem osób neurotypowych. Nasza wspólna droga jest trudnym, ale też fascynującym wyzwaniem. Cieszmy się z tego!

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: archiwum prywatne Olgi

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Mały ZUS plus – niższe składki dla małych firm od 2020

Rząd przyjął projekt ustawy Mały ZUS plus. Mały ZUS plus to niższe stawki dla najmniejszych firm. Kogo obejmą nowe przepisy i ile można będzie zaoszczędzić? Kto skorzysta na niższych składkach? Nowe przepisy wejdą w życie od 1 lutego 2020. Przeczytaj.
  • Dominika Wassermann - 19/12/2019
daszek z dłoni nad monetami, z których wyrasta roślina

Mały ZUS plus

18 grudnia 2019 Senat poparł projekt ustawy w sprawie wprowadzenie tzw. małego ZUS-u plus dla firm. To kontynuacja zmian wprowadzonych na początku 2019 roku. Z obniżonych składek ZUS korzysta już 180 tysięcy przedsiębiorców. Teraz obniżki składek obejmą dodatkowo 320 tys właścicieli firm.

Mały ZUS plus – kto może skorzystać z ulg?

Projekt ma na celu pomoc najmniejszym firmom. Ich składki będą uzależnione od przychodu z poprzedniego roku. Nowe przepisy obejmą przedsiębiorców, których przychód w 2019 roku nie przekroczył 120 tysięcy złotych. Czyli miesięczny dochód musi zamknąć się w kwocie 6 tysięcy złotych, a przychód nie może przekroczyć 10 tysięcy.

Do tej pory z obniżki składek korzystali ci których przychód nie przekroczył 63 tysięcy złotych rocznie. Więc jak widać, kwota ta podwoiła się, co znacznie poszerza zasięg ulg.

Dla skarbu państwa to koszt ok 1,3 mld złotych. W następnych latach kwota ta będzie rosnąć.

Na czym polega działalność nierejestrowana? Sprawdź!

Mały ZUS plus – od 1 lutego 2020

Pierwsze plany zakładały, że mały ZUS plus będzie obowiązywał od 1 stycznia 2020, jednakże niezbędne okazało się przesunięcie terminu obowiązywania ustawy na 1 lutego 2020. Aktualnie ustawa czeka na podpis Prezydenta.

Czy mały ZUS plus się opłaca?

Jak twierdzi minister rozwoju Jadwiga Emilewicz – oszczędności dla firmy to nawet kilkaset złotych miesięcznie i kilka tysięcy złotych w skali roku.

Na przykładzie: dla przedsiębiorcy którego średni dochód w 2019 roku wyniósł 2 800 zł składka na ubezpieczenie społeczne w 2020 roku wyniesie 442,96 złotych, plus ubezpieczenie zdrowotne. Czyli w kieszeni zostanie mu prawie 550,00 zł miesięcznie.

Co trzeba zrobić żeby z małego ZUS plus skorzystać?

Przepisy mają wejść w życie z początkiem 2020 roku. Dokładna data będzie zależała od tempa prac sejmu. Ale żeby skorzystać z programu mały ZUS plus, trzeba będzie złożyć wniosek. Będzie na to dokładnie miesiąc.

Jeśli jednak uprawnienia do niższego ubezpieczenia uzyskamy w ciągu roku, będziemy mieć 7 dni na złożenie wniosku.

Warunkiem koniecznym jest też prowadzenie działalności w poprzednim roku, przez co najmniej 60 dni.

Obniżona składka może być opłacana maksymalnie przez 36 miesięcy w ciągu kolejnych 5 lat prowadzenia działalności.

Dodatkowo trzeba będzie przekazywać dane dotyczące dochodu oraz form opodatkowania. Nie będzie to jednak wymagało wypełniania dodatkowych formularzy. Informacje te można będzie zawrzeć w raporcie miesięcznym lub w deklaracji rozliczeniowej.

Kogo nie obejmie ulga mały ZUS plus?

Oprócz tych którzy przekroczą roczny przychód powyżej 120 tysięcy zł, z obniżonej składki nie będą mogli skorzystać także przedsiębiorcy którzy:

  • rozliczali się w poprzednim roku w formie karty podatkowej i jednocześnie korzystali ze zwolnienia sprzedaży z podatku VAT.
  • wykonują działalność na rzecz swoich byłych pracodawców

Zasiłek macierzyński i własna firma? Wszystko co musisz wiedzieć o składkach.

Źródła: WP Finanse, Business Insider Polska, Rzeczpospolita

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail