Czego szukasz

Presja idealnego macierzyństwa – jak z nią żyć?

Kiedy byłam małą dziewczynką, doskonale wiedziałam, jaką będę mamą. Wyobrażałam sobie, jak w pastelowej garsonce i szpilkach pcham przed sobą głęboki wózek ze śpiącym niemowlęciem. Jak piekę ciasteczka i zawsze uśmiecham się do moich grzecznie rysujących dzieci. Oczywiście wiedziałam też, że jednocześnie będę dużo zarabiać, pracując w dużej firmie, a w moim domu pod miastem zawsze będzie czysto.

mama siedzi na podłodze z dzieckiem na kolanach

Dzisiaj chce mi się śmiać na wspomnienie tych wyobrażeń. I wcale nie chodzi o tę pastelową garsonkę, teraz już niemodną i raczej dość niepraktyczną na spacerze z dzieckiem. Chce mi się śmiać na dziecięce wyobrażenie świata perfekcyjnej matki, w której nie było miejsca na złość, zmęczenie czy zwyczajny brak czasu. Chciało mi się śmiać (choć wówczas przez łzy) już w momencie, gdy w znoszonych jeansach – jedynych, które na mnie pasowały, „spacerowałam” z dzieckiem, które od pierwszego dnia życia nienawidziło głębokiego wózka.

Szybko pojęłam, że wizje, które tworzymy sobie jako małe dziewczynki, są nie do zrealizowania – to przykre, ale w życiu nie da się być idealnym. Co jednak jest jeszcze straszniejsze, wiele współczesnych kobiet wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy. Do pogoni za utopią zmusza je presja idealnego macierzyństwa.

Presja idealnego macierzyństwa – skąd się bierze?

Ostatnimi laty pojawił się trend mówienia o „macierzyństwie bez lukru”, a potem o „życiu bez filtra”. Kobiety będące matkami coraz otwarciej zaczęły mówić, że życie z dziećmi i życie w ogóle, wcale nie jest idealne. Że można chcieć wyjść z domu, gdy niemowlę płacze 3-cią godzinę i nikt nie wie, co mu właściwie nie pasuje. Że czasem mogą się pojawić myśli: „po co mi to było?”, a białe kanapy w domu, w którym są maluchy, to po prostu żart. Pojawiły się strony typu „Ch*** pani domu”, na których można pokazać, że w życiu naprawdę wiele rzeczy się nie udaje – od produkcji domowego chleba po ratowanie małżeństwa. Za granicą rozsławił się trend: „wine mom”, którego pozorną ideą jest miłość do wina, ale w rzeczywistości chodzi o możliwość głośnego powiedzenia: „Macierzyństwo daje w kość, łączmy się w bólu”.

Problem w tym, że to tylko małe akcje, drobne przejawy odwagi. W świecie poza nimi presja wciąż jest ogromna, wręcz miażdżąca. Oczywiście nikt nie powie, że mamy być idealnymi matkami („ideały nie istnieją, każdy to wie!”). Mamy być po prostu matkami wystarczająco dobrymi. Czyli na przykład takimi, które karmią piersią. Jeśli pojawiają się problemy, to są przecież poradnie laktacyjne – to nie te czasy, że ot tak się odpuszcza. Naturalnego pokarmu nie da się podrobić, jest jedną z najdoskonalszych substancji na świecie. Karmić należy do drugiego roku życia – WHO podaje, że to niezwykle ważne.

Dobra mama pilnuje też, żeby dziecko dobrze jadło – doskonale wie, że warzywa można podać, jeśli tylko się chce. Nie zapomina, by dorzucić jarmuż do mielonego, oczywiście tylko takiego ze sprawdzonego mięsa. Nigdy nie podaje dziecku płatków, bo zresztą jego ulubioną przekąską są „baby marchewki” i winogrona. Prawidłowe odżywianie dziecka jest niezwykle ważne, o czym mówią dietetycy w telewizyjnych programach śniadaniowych.

Dobra mama nie traktuje telewizora jak niani, a do drugiego roku życia jej dziecko bawi się tylko drewnianymi klockami, koniecznie z edukacyjnymi literkami i cyferkami. Dobra mama wspiera rozwój dziecka i zawsze znajduje czas na planszówkę, o czytaniu już nawet nie wspominając. To niezwykle ważne, o czym przekonują nas pedagodzy w poradnikach i plakaty w przychodniach zdrowia.

Dobra mama jest zawsze opanowana, bo krzyk to też przemoc. Dobra mama wie, że to ona jest tu dorosła i odpowiedzialna, a krzycząc, w oczach dziecka zmienia się w potwora i zaburza jego poczucie bezpieczeństwa. To niezwykle ważne, by być opanowaną – tak mówią psychologowie i liczne mamy na swoich parentingowych blogach.

Przeczytaj także: Jak pozostać sobą, będąc mamą

Dobra mama jest zadbana, bo to dobre dla zdrowia psychicznego i w ogóle tak wypada. Ma płaski brzuch, bo jeśli tylko chce, to wszystko jest możliwe. To bardzo ważne, żeby dobrze wyglądać i czuć się dobrze w swoim ciele – tak mówią trenerki. Mówią też: „Czas pożegnać wymówki i przestać tłumaczyć się brakiem czasu”.

Dobra matka wie, że w domu z małymi dziećmi zawsze można mieć porządek – wystarczy tylko ustalić pewne zasady i nauczyć dziecko sprzątać po sobie. To bardzo ważne, żeby dziecko to wiedziało, bo inaczej wyrośnie na nieroba i rozpieszczonego egoistę, o czym z dobitną pewnością siebie przekonują mamy na forach.

W końcu dobra mama powinna być aktywna zawodowo, bo to niezwykle ważne, żeby mieć przestrzeń dla siebie i dbać o swój rozwój („szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”). Ale dobra mama powinna też nie być aktywna zawodowo, bo w ten sposób najlepiej dba o rozwój dzieci i zapewnia im bezpieczne dzieciństwo (bez klucza na szyi), zawsze ciepły obiad i swój cenny czas. Ha!

Presja idealnego macierzyństwa polega na tym, że wszystko, co dotyczy wychowania dziecka i opieki nad nim wydaje się niezwykle istotne. Jeśli więc nie spełniamy narzuconych wymagań w 100%, w matczynym sercu pojawia się wyrzut sumienia, a w głowie czerwony neon: „Nie jestem dobrą mamą”. Ukojenia i zrozumienia na próżno szukać na wymuskanych blogach parentingowych – ich właścicielki pokazują przecież, że wszystko się da, trzeba tylko trochę się postarać. Wsparcia nie znajdziemy też na forach internetowych, w kolorowych magazynach dla mam, a nierzadko i wśród koleżanek, które zamiast powiedzieć: „Też tak czasem mam”, o wiele chętniej rzucają: „Współczuję, moja Zosia to nawet nie spojrzy na czekoladę. No, ale ja już od początku…”

Efekty? Obecnie szacuje się, że aż od 10% do 15% młodych mam cierpi na depresję poporodową. Niektórzy eksperci twierdzą, że odsetek ten może być większy, ale wiele kobiet nie szuka pomocy ze strachu przed utratą dziecka czy stygmatyzacją. Oczywiście nie można powiedzieć, że to tylko presja idealnego macierzyństwa odpowiada za rozwinięcie się choroby – jednak z całą pewnością w tym pomaga.

Powiem Ci, co jest ważne

Presja idealnego macierzyństwa potrafi przytłamsić, zgnieść, pozbawić sił, a czasem nawet doprowadzić właśnie do depresji. Jak więc odzyskać spokój, jak zacząć cieszyć się chwilami z dzieckiem, zamiast katować wyrzutami sumienia? Otóż na dobry początek musisz uświadomić sobie, co jest NAPRAWDĘ ważne.

Ważne jest, abyś wiedziała, że kobiety, które są idealne i które nie przeżywają trudniejszych chwil w związku z macierzyństwem, nie istnieją. Być może nie umiesz sobie wyobrazić, że księżna Kate siada wieczorem i ma doła, bo nakrzyczała na Charlotte – tak jak nie umiesz sobie wyobrazić, że brytyjska księżna siedzi w toalecie. Niemniej uwierz – robi i jedno, i drugie. Nie istnieją kobiety, które nigdy nie mają wątpliwości i które nie popełniają błędów. Macierzyństwo ZAWSZE jest ich pełne.

Przeczytaj także: Mamo, tato, porozmawiajmy szczerze o rodzicielstwie

Ważne jest, abyś wiedziała, że sposób karmienia nic nie mówi o tym, jaką jesteś matką. W kontekście życiowym to, czy sięgnęłaś po mleko modyfikowane, ma nikłe znaczenie. A jeśli Twoje dziecko nie przepada za warzywami, to nie dlatego, że jesteś złą mamą, tylko dlatego, że dzieci po prostu nie przepadają za warzywami. I pewnie, że jarmuż jest zdrowy, ale jeśli ugotujesz bardziej akceptowalną grochówkę, to też jest ok.

Ważne jest, abyś wiedziała, że fakt, że Twoje dziecko ogląda trzeci odcinek Świnki Peppy, gdy Ty robisz obiad, wcale nie świadczy o tym, że jesteś złą matką. Oczywiście, że niedobrze jest posadzić malucha na pół dnia przed komputerem, ale nie przesadzajmy też w drugą stronę. Komputery, gry i smartfony będą w życiu naszych dzieci, bo takie mamy czasy. Kontroluj więc, by to, co oglądają, było dobre, ograniczaj czas przed tv i przestań się zadręczać.

Ważne jest, abyś wiedziała, że każdej z nas zdarza się krzyknąć na dziecko. Nie chodzi o to, by się usprawiedliwiać, tylko o świadomość, że jesteśmy ludźmi i też popełniamy błędy – a zresztą czasem nasze wzburzenie jest po prostu zrozumiałe. Liczy się to, żebyś potrafiła później porozmawiać o tym z dzieckiem.

Ważne jest, abyś wiedziała, że wchodząc na parentingowe, wystylizowane konta na Instagramie czy FB, tak naprawdę idziesz na seans, jak do kina. To starannie wyreżyserowana dawka obrazów, niemająca niczego wspólnego z rzeczywistością. Zerkasz na czyjeś życie przez tubę, której nie można w żadną stronę przesuwać – widzisz to, co masz zobaczyć. Zapewniam Cię, że poza kadrami jest zwykłe życie: złość o spóźniającą się paczkę, zepsuty samochód, kłótnia z mężem i dywan wybrudzony plasteliną.

Pamiętaj też, że to, jak się czujemy, zależy w dużej mierze od tego, jakimi ludźmi się otaczamy – także w sieci. Kiedy czujesz się źle, nie wchodź na pełne lukru profile, bo Twoja codzienność zbrzydnie Ci jeszcze mocniej. Szukaj wartościowych, prawdziwych ludzi, którzy pokazują prawdziwe życie – oni też istnieją. Komentarze pod tym reportażem to m.in. „Niby wiadomo, że wszystkie to przeżywamy, ale przez to, że się o tym nie mówi albo (przede wszystkim) ukrywa. Kobiety wpadają w kompleksy i w depresję, goniąc za „doskonałością”… tak jak ja..”. Fajnie jest się czasem tak wesprzeć. Poczucie, że ktoś ma podobnie, że czuje to samo, ma bardzo kojącą moc.

Ważne jest, abyś zrozumiała, że na motywujące słowa popularnych trenerek musisz patrzeć z przymrużeniem oka. Dla nich aktywność fizyczna jest pracą, sposobem na życie. Dla Ciebie to tylko dodatek do miliona obowiązków.

W końcu ważne jest, abyś wiedziała, że dom służy domownikom, nie odwrotnie. Nie będziesz lepszą mamą, spinając się o każdy paproch. I nie wierz w bajki o dzieciach – małych perfekcjonistach. Owszem, warto uczyć malucha odkładania rzeczy po sobie i szacunku do rzeczy. Ale to zawsze ciężka robota, poprzedzona milionami rozmów i starym, dobrym: „Ile razy muszę powtarzać?”.

Przeczytaj także: 10 książek, które będą wspierać twoje rodzicielstwo

Nie musisz być dobrą mamą dla świata. Bądź dobrą mamą dla swojego dziecka

Ugięte pod presją idealnego macierzyństwa zapominamy, że najważniejsi recenzenci naszych dokonań i ci, na których szczęściu najbardziej nam zależy, mają dość małe wymagania – o wiele mniejsze niż reszta świata.

Twojemu dziecku jest obojętnie, czy będziesz miała makijaż, jeśli na Twojej twarzy pojawi się uśmiech. Nie zauważy Twojej fałdki na brzuchu, kiedy je po prostu przytulisz. Jest mu naprawdę wszystko jedno, czy jesteś perfekcyjną panią domu, o ile tylko znajdziesz chwilę, żeby z nim porozmawiać i się pośmiać. Z pewnością nie zacznie gorzej się rozwijać, jeśli czasem puścisz mu bajkę w tv. A kiedy przychodzisz i mówisz: „Przepraszam, że na Ciebie nakrzyczałam, mam dziś gorszy dzień”, to ono dalej bardzo, bardzo Cię kocha i wcale nie jesteś w jego oczach potworem.

Jeśli tylko zaczniesz być dobra mamą dla swojego dziecka, a nie dla świata, okaże się, że to wszystko wcale nie jest aż takie trudne.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie