Czego szukasz

Prawa mamy na umowie cywilnoprawnej lub samozatrudnionej

Jakie prawa mają mamy, które pracują na tzw. „umowach śmieciowych”? Czy przysługuje im urlop macierzyński, albo płatne zwolnienie lekarskie? A co z tymi, które prowadzą własne firmy? Prezentujemy Wam zbiór najważniejszych zagadnień dotyczących tego tematu.

  • Aneta Szczycińska - 18/05/2018

Kodeks pracy a tzw. „umowy śmieciowe”

Wszelkie gwarancje prawne związane z rodzicielstwem przewidziane w przepisach prawa pracy zarezerwowane są tylko dla pracowników, tj. dla osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę.

Tzw. „umowy śmieciowe” to umowy cywilnoprawne, takie jak np. umowa o dzieło, umowa zlecenia bądź inna umowa o świadczenie usług. Do umów tych nie stosuje się przepisów Kodeksu pracy, a wzajemne stosunki między stronami reguluje zawarta miedzy nimi umowa oraz przepisy Kodeksu cywilnego.

Na podstawie zawartej umowy cywilnoprawnej nie powstaje stosunek pracodawca – pracownik. Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Przedmiotem umowy zlecenia jest wykonanie określonej czynności prawnej (odpłatnie lub nieodpłatnie).

Pracownik-rodzic

Zatrudnione na podstawie umowy o pracę mamy oraz przyszłe mamy korzystają m.in. z ochrony stosunku pracy w czasie ciąży, urlopu macierzyńskiego oraz prawa do urlopu wychowawczego.

Ponadto przysługuje im zwolnienie od pracy na opiekę nad dzieckiem do lat 14 i chociażby przerwy w pracy na karmienie piersią. Młodej mamy nie wolno zatrudniać w godzinach nadliczbowych, ani w porze nocnej, a także delegować poza stałe miejsce pracy.

Powyższy katalog uprawnień jakie przysługują rodzicom mającym status pracownika w rozumieniu Kodeksu pracy nie jest kompletny, ale jakże znaczący.

Czy coś się mamom z umowy cywilnoprawnej należy?

Osoba zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej nie korzysta ze szczególnej ochrony stosunku pracy.

Nie przysługuje jej też urlop macierzyński ani urlop wychowawczy, gdyż są to świadczenia gwarantowane wyłącznie przepisami Kodeksu pracy.

Ubezpieczenia społeczne a umowy cywilnoprawne

Umowa zlecenia podlega obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym oraz ubezpieczeniu zdrowotnemu wtedy, gdy zleceniobiorca jest równocześnie zatrudniony u zleceniodawcy na podstawie umowy o pracę oraz gdy umowa zlecenia jest jedynym tytułem do ubezpieczenia (tzn. osoba nie zawarła innej umowy zlecenia i nie zawarła umowy o pracę).

Od 1 stycznia 2016 r. istnieje obowiązek odprowadzania składek do ZUS od wszelkich umów zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zleceniobiorca, który uzyskuje przychody z kilku umów cywilnych i np. z działalności gospodarczej musi zapłacić składki ze wszystkich tytułów, jeżeli podstawa wymiaru nie osiągnie co najmniej stawki płacy minimalnej.

Ubezpieczenie chorobowe, które decyduje o uprawnieniu do otrzymania zasiłku chorobowego w przypadku choroby, jest w przypadku umowy zlecenia dobrowolne.

Umowa o dzieło, co do zasady nie podlega ubezpieczeniom społecznym. Inaczej jednak sytuacja wygląda w przypadku zawarcia umowy o dzieło z obecnym pracodawcą, czyli kiedy to zamawiający dzieło jest jednocześnie pracodawcą (na podstawie umowy o pracę). Wówczas taka umowa o dzieło podlega obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym. Wykonawca (z umowy o dzieło) może zatem dobrowolnie przystąpić do ubezpieczenia chorobowego, zapewniając sobie zasiłek na czas trwania niedyspozycji.

Jeżeli zleceniobiorca lub wykonawca dzieła zgłosi wniosek o objęcie ubezpieczeniem chorobowym, to prawo do zasiłku nabędzie po 90. dniach nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego, czyli najwcześniej od 91. dnia ubezpieczenia (jest to tzw. okres wyczekiwania na zasiłek).

Prawo do zasiłku macierzyńskiego na umowie zlecenie

Zasiłek macierzyński przysługuje ubezpieczonej, która w okresie ubezpieczenia chorobowego, albo w okresie urlopu wychowawczego urodziła dziecko (lub przyjęła dziecko na wychowanie). Zgodnie z powyższym zasiłek macierzyński w wysokości 100% podstawy wymiaru zasiłku będzie przysługiwał tym zleceniobiorcom, którzy podlegali w chwili urodzenia lub przyjęcia na wychowanie dziecka dobrowolnemu ubezpieczeniu chorobowemu.

Zasiłek macierzyński (w przeciwieństwie do zasiłku chorobowego) przysługuje ubezpieczonym bez okresu wyczekiwania. Oznacza to, że prawo do zasiłku macierzyńskiego uzyskuje się już od pierwszego dnia ubezpieczenia.

Podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego stanowi przeciętny miesięczny przychód, od którego jest opłacana składka na ubezpieczenie chorobowe za okres 12 miesięcy poprzedzających urodzenie dziecka. (co do zasady, jest to więc średnie wynagrodzenie brutto z umowy zlecenia z ostatniego roku), pomniejszona o ustawowy wskaźnik w wysokości 13,71%. Jeśli umowa zlecenie wykonywana była krócej niż 12 miesięcy, to do średniej uwzględnia się tylko te pełne miesiące, w których umowa była rzeczywiście wykonywana.

W praktyce, możliwa jest więc sytuacja, w której umowa zawarta została zaledwie miesiąc przed porodem. W takim przypadku podstawa wymiaru zasiłku równa będzie wynagrodzeniu brutto z tego jednego miesiąca. Tak wyliczona podstawa wymiaru służy do ustalenia wysokości zasiłku macierzyńskiego. Zasiłek ten wynosi:

  • 100% podstawy wymiaru przez pierwsze 26 tygodni oraz
  • 60% podstawy wymiaru przez kolejne 26 tygodni.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zasiłek macierzyński był wypłacany przez cały rok w równej kwocie, tj. w uśrednionej wysokości 80% podstawy wymiaru. W takim przypadku jednak, w ciągu 21 dni od dnia porodu kobieta powinna przesłać do zleceniodawcy odpowiedni wniosek.

W przypadku gdy miesięczna kwota zasiłku macierzyńskiego netto (po odliczeniu zaliczki na podatek dochodowy) jest niższa niż kwota świadczenia rodzicielskiego (1000 zł), podwyższa się zasiłek macierzyński do kwoty 1000 zł (dotyczy to także mam prowadzących działalność gospodarczą). ZUS sam dolicza wyrównanie bez składania żadnych dodatkowych wniosków.

Ratunek dla tych, kórzy nie opłacali składek chorobowych

Kosiniakowe w wysokości 1000 zł miesięcznie na dziecko (wypłacane przez rok), przysługuje osobom, które nie mają prawa do pobierania zasiłku macierzyńskiego, czyli głównie zatrudnionym na umowy cywilnoprawne (np. tym osobom, które nie przystąpiły do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego, zatrudnionym na podstawie umowy o dzieło, bezrobotnym, studentom). Świadczenie może być wypłacane rodzicom, faktycznemu opiekunowi dziecka, rodzinie zastępczej, osobie, która przysposobiła dziecko (przed ukończeniem 7. roku życia).

Własna firma a ciąża i macierzyństwo

Kobieta prowadząca własną firmę powinna przystąpić do ubezpieczenia chorobowego (jak również obowiązkowo opłacać składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe oraz składkę na ubezpieczenie zdrowotne), będzie mieć wtedy prawo do zasiłku chorobowego oraz macierzyńskiego.

Warto zrobić to jak najwcześniej ze względu na 90-dniowy okres oczekiwania na zasiłek. Przystąpienie do ubezpieczenia chorobowego bądź założenie firmy zbyt późno, czyli już w zaawansowanej ciąży może nieść ze sobą ryzyko w postaci braku nabycia prawa do zasiłku chorobowego z tytułu prowadzonej działalności.

Należy pamiętać, iż na wysokość świadczenia ma wpływ nie tylko wysokość opłacanych składek, ale także czas ich opłacania. Dłuższy okres podlegania ubezpieczeniu chorobowemu i opłacania wyższych składek społecznych oznacza też wyższy zasiłek macierzyński.

Podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego przysługującego osobie prowadzącej działalność gospodarczą stanowi przeciętny miesięczny przychód, od którego jest opłacana składka na ubezpieczenie chorobowe za okres 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających powstanie uprawnień do zasiłku macierzyńskiego.

W przypadku, kiedy kobieta-przedsiębiorca będzie opłacała składkę chorobową krócej niż przez 12 miesięcy (od wyższej podstawy niż najniższa) podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego wylicza się na podstawie dość skomplikowanego algorytmu, który oznacza, że punktem wyjścia do naliczenia zasiłku macierzyńskiego dla przedsiębiorcy opłacającego składki krócej niż przez 12 miesięcy będzie najniższa podstawa wymiaru zasiłku, przy czym kwota ta byłaby zwiększana o różnicę między faktycznie zadeklarowanym przychodem w miesiącach ubezpieczenia a najniższą podstawą wymiaru. Następnie różnica ta będzie uśredniana, czyli dzielona przez 12 miesięcy.

Zasiłek macierzyński wyniesie 100 proc. podstawy wymiaru podczas pierwszych 26 tygodni wypłacania zasiłku i 60 proc. podczas pozostałych 26 tygodni albo 80 proc. podstawy wymiaru przez cały okres odpowiadający urlopowi macierzyńskiemu i rodzicielskiemu (52 tygodnie) pod warunkiem, że wniosek o zasiłek zostanie złożony w ZUS w ciągu 21 dni od urodzenia dziecka.

Wypłacanie zasiłku macierzyńskiego rozpocznie się najpóźniej 30 dni po przedłożeniu w ZUS ostatniego z wszystkich wymaganych dokumentów. Jeśli kobieta-przedsiębiorca opłaca składki na ubezpieczenie chorobowe, termin ten będzie liczony od opłacenia składki.

Warto wiedzieć!

Każda kobieta w ciąży ma prawo korzystać z darmowej opieki lekarskiej niezależnie od tego, czy opłacała składki na ubezpieczenie zdrowotne czy nie (art. 2 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 27.08.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, t.j. z 19.10.2017, Dz. U. z 2017 poz. 1938).

Współautorka: Magdalena Maziarz – radca prawny.

Tekst powstał na zamówienie portalu www.dziecisawazne.pl, tam też został opublikowany.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Czy mogę pracować na macierzyńskim i jak wydłużyć rodzicielski?

Czy na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim można pracować i pobierać zasiłek? W jakim wymiarze? Jak wydłużyć urlop rodzicielski i więcej czasu spędzić z dzieckiem? Łącząc pracę z urlopem. Jeśli chcesz wiedzieć czy można pracować na macierzyńskim, zobacz aktualne przepisy.
  • Aneta Szczycińska - 09/12/2019

Czy mogę pracować podczas urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego?

Tak, jak dotychczas, można. W nawiązaniu do artykułu Czy mogę pracować na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim? „Przepisy nie ograniczają podejmowania w trakcie urlopu rodzicielskiego pracy na innej podstawie niż umowa o pracę (np. na umowę o dzieło lub umowę zlecenie). O fakcie tym należy poinformować dotychczasowego pracodawcę.”

Podobnie w przypadku zasiłku macierzyńskiego: „Zatrudnienie na podstawie umowy cywilnoprawnej w trakcie przebywania na urlopie rodzicielskim nie pozbawi pracownika prawa do zasiłku macierzyńskiego, który przysługuje zgodnie z treścią podania złożonego u pracodawcy przed rozpoczęciem urlopu.”

W obu przypadkach ważne, aby w/w praca zajmowała maksymalnie 1/2 etatu i była zawarta na umowę cywilnoprawną (umowa zlecenie, umowa o dzieło).

Jak wydłużyć urlop rodzicielski?

Do końca 2015 roku łączenie urlopu rodzicielskiego (lub dodatkowego macierzyńskiego) z pracą nie wydłużało tych urlopów (proporcjonalnie do przepracowanego czasu).

Od 2016 roku nastąpiły korzystne dla rodziców zmiany w przepisach. W przypadku łączenia przez pracownika urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu w wymiarze nie wyższym niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy,

wymiar urlopu rodzicielskiego ulega wydłużeniu proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu lub jego części.

W przypadku łączenia urlopu z pracą całkowity wymiar urlopu rodzicielskiego nie może przekroczyć:

  • 64 tygodni – w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie lub przyjęcia jednego dziecka na wychowanie;
  • 68 tygodni – w przypadku urodzenia przy jednym porodzie dwojga lub więcej dzieci lub równoczesnego przyjęcia na wychowanie więcej niż jednego dziecka.

O ile wydłuży się urlop rodzicielski?

Okres, o który urlop rodzicielski ulega wydłużeniu, stanowi iloczyn liczby tygodni, przez jaką pracownik łączy korzystanie z urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu i wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu rodzicielskiego, czyli:

Ilość tygodni kiedy pracujemy i korzystamy z urlopu x wymiar czasu pracy w trakcie urlopu = o tyle dłuższy urlop rodzicielski.

Przykład 1:

Pracownik łączy 8 tygodni urlopu rodzicielskiego z pracą w wymiarze pół etatu i w okresie, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu nie zamierza pracować.

Obliczenia: 8 tygodni urlopu rodzicielskiego x  ½ etatu (wymiar czasu pracy, w którym pracownik zamierza wykonywać pracę) = 4 tygodnie (wymiar urlopu rodzicielskiego, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu rodzicielskiego). W takim przypadku pracownikowi wydłuży się wymiar urlopu rodzicielskiego (niełączonego z wykonywaniem pracy) o 4 tygodnie.

Przykład 2:

Pracownica, zatrudniona na 1/2 etatu, wystąpiła z wnioskiem o udzielenie jej urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze (32 tygodnie). Przez cały okres urlopu rodzicielskiego pracuje na 1/4 etatu u pracodawcy udzielającego tego urlopu. Pracownica w trakcie wydłużonego urlopu nie będzie pracowała.

Udzielony pracownicy urlop rodzicielski ulega wydłużeniu o 8 tygodni (32 tygodnie x 1/4). Przez 32 tygodnie pracownicy przysługuje zasiłek macierzyński pomniejszony o połowę (1/4 : 1/2 = 1/2), natomiast przez okres 8 tygodni, o które ulega wydłużeniu urlop rodzicielski, pracownicy przysługuje zasiłek w pełnej miesięcznej kwocie (gdyż podczas wydłużonego urlopu rodzicielskiego nie wykonuje ona pracy). De facto, w całym okresie dostanie pieniądze w takiej samej wysokości. Przez 32 tygodnie 1/2 zasiłku i 1/2 pensji, a przez dodatkowe 8 tygodni cały przysługujący jej zasiłek.

Źródła:

www.rodzicielski.gov.pl

kadry.infor.pl/

www.zus.pl/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Rynek pracy nieustannie się zmienia. Pojawiają się nowe profesje, znikają stare zawody. Przeglądając portale pracy, co rusz napotykamy nazwy stanowisk, które nic nam nie mówią. Wielu z nas pracuje w zawodach, o których nie słyszeliśmy podczas edukacyjnej wędrówki, ponieważ zwyczajnie nie istniały. Bywa, że trudno nam wytłumaczyć naszym znajomym czy rodzicom, czym się zawodowo zajmujemy. A jeśli dodamy do tego obcojęzyczne nazwy stanowisk, sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana...
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 09/12/2019
Pracownicy Franklin Templeton

No właśnie.

Jak rozmawiać z dziećmi, żeby rozumiały, na czym polega nasza praca i po co ją wykonujemy – tak, by było to coś więcej niż „pracuję przed komputerem” czy „jestem na spotkaniach”? W jaki sposób możemy pomóc dzieciakom w zrozumieniu naszej profesji?

Zapytałyśmy pracowników firmy Franklin Templeton o to, jak rozmawiają z dziećmi o swojej pracy. Oto cztery historie.

Agnieszka – Health & Safety Specialist. Prywatnie mama dwóch chłopców.

Jemy sobotni obiad. Rozmawiamy z naszą dwójką chłopaków o poważnych sprawach: jak wyobrażają sobie przyszłość. Pięcioletni Krzysiek snuje opowieści o tym, jak jego koleżanka z przedszkola zamieszka w naszym domu, urodzi dzieci, a on zostanie szefem policji. Sześcioletni Adam skupia się na opowieściach o pościgach policyjnych, w których będzie brał udział.

— Bardzo pożyteczny zawód sobie wybraliście — mówię. — Pamiętam, jak kiedyś mówiliście, że chcielibyście pracować tak jak wasz tata albo tak jak ja.
Na co Krzyś odpowiada:
— Jak czasem pójdę do mamy pracy (do Franciszka – tak kojarzą nazwę) i posłucham, to już mam dosyć. Oni tam tylko o „pieniędzach” rozmawiają. Oni potem muszą długo język szorować i podniebienie też. Od tych dziwnych słów. Wszystko przez te bankomaty.

Innym razem starszy syn spytał:
— Mama Mateusza (kolegi z przedszkola) produkuje ketchup, a co u ciebie w pracy produkujesz?
Jak pięcio- i sześciolatkowi wytłumaczyć, co znaczy pracować na stanowisku „Health and Safety Specialist” w firmie, w której większość pracowników jest finansistami? Świetną okazją do przybliżenia określenia „muszę iść do pracy” były rodzinne warsztaty zorganizowane w naszym biurze, w których dzieci pracowników mogły dowiedzieć się, jak zachowywać się w niebezpiecznej sytuacji i jak udzielać pierwszej pomocy oraz zobaczyć, gdzie mama lub tata pracuje.

Chłopcy mogli wówczas nie tylko zobaczyć biuro, ale również pomagali mi w przygotowywaniu całego wydarzenia. Przynosili fantomy, bandaże oraz defibrylator AED. Widzieli jak powstaje prezentacja o zasadach bezpieczeństwa na drodze do przedszkola, zasadach bezpieczeństwa podczas pożaru itp. Te warsztaty zdecydowanie pomogły mi pokazać synom, czym zajmuję się, kiedy mówię „idę do pracy”. Mogli zrozumieć, co kryje się pod pojęciami „prezentacja”, „szkolenie”, „ewakuacja” i „defibrylator” (trudne słowo ☺).

Myślę, że wycieczka po biurze, podczas której koleżanka opowiadała o naszej pracy, przyniosła skojarzenie bankomatów z branżą, w której pracuję. A starszemu wytłumaczyłam, że w pewnym sensie u mnie w pracy produkuje się pieniądze – gdy ktoś posiada oszczędności (pewien kapitał), to można sprawić, aby pieniądze dawały nam kolejne pieniądze.

Kuba – Manager PMO (Project Management Office). Tata dziesięcioletnich Zosi i Marysi.

Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam, że zawody rodziców nie były czymś skomplikowanym. Moi rodzice byli wówczas nauczycielką i marynarzem, a wśród kolegów i koleżanek były dzieci strażaków, żołnierzy czy lekarzy. Dziś wydaje się to dużo trudniejsze.

Moja historia wytłumaczenia córkom, czym się zajmuję była dość przypadkowa i stało się to jeszcze kiedy byłem Project Managerem. Razem z dziewczynkami często oglądaliśmy ich ulubioną wówczas kreskówkę, „My Little Pony”. Pewnego dnia, kiedy miały jeszcze jakieś pięć czy sześć lat, oglądaliśmy odcinek „Pożegnanie zimy” (sezon 1, odcinek 11).

W tym odcinku kucyki przygotowują swoją wioskę do przyjścia wiosny, budzą zwierzątka, przeganiają chmury czy usuwają lód z jeziora. Niestety w wyniku różnych zdarzeń mają opóźnienie i mogą nie być gotowe na czas. Wtedy z pomocą przychodzi główna bohaterka, Twilight Sparkle, która jest świetna w koordynacji. Rozdziela zadania pomiędzy kucykami i kontrolując na swojej liście ich wykonanie, pomaga zdążyć ze wszystkim przed przyjściem wiosny.

Wtedy mnie olśniło:
— Dziewczyny, ja właśnie zajmuję się w pracy tym, co tu robi Twilight. Pomagam innym w zrobieniu ich zadań, które mają wspólnie jakiś większy cel. To właśnie robi Project Manager.
Jakiś czas później awansowałem i zostałem Kierownikiem PMO, Biura Zarządzania Projektami. Nawiązując do wcześniejszej historii, wytłumaczyłem córkom, że teraz jestem szefem takich Twilight Sparkle. Dziewczynki od razu zrozumiały i były ze mnie bardzo dumne, ponieważ ich tata właśnie został Księżniczką Celestią.

Monika – Talent Acquisition Lead. Mama siedmioletniej Hani.

Na co dzień zajmuję się rekrutacją pracowników i wszystkim, co się z nią wiąże – od dotarcia do odpowiednich kandydatów, przez rozmowy rekrutacyjne, wsparcie liderów z różnych krajów w procesie rekrutacyjnym, po przygotowanie oferty dla kandydata. Ta część jest dosyć prosta do wytłumaczenia i rozmawiając o mojej pracy mówię prosto: szukam kandydatów, którzy chcieliby u nas pracować, spotykam się z nimi, sprawdzam czy pasujemy do siebie, jestem częścią zespołu, ktoś nami zarządza itp.

Po jej zabawie z koleżankami mogę wnioskować, że tę część o zarządzaniu zespołem córka rozumie bardzo dobrze, a po pytaniach, jakie zadaje mi po pracy, mam poczucie, że mniej więcej wie, co to rekrutacja i po co się ją robi. Na pewno w zrozumieniu, czym się zajmuję w pracy pomogła wizyta córki w biurze czy na stoisku „u mamy” na targach pracy. Łatwiej jest wytłumaczyć, co robimy na co dzień, kiedy dziecko zna otoczenie i ma szansę uczestniczyć w jakiejś sytuacji zawodowej chociaż przez chwilę.

Drugim obszarem, za który jestem odpowiedzialna jest koordynacja projektów Employer Brandingowych. I tutaj robi się już trochę trudniej…
W ubiegłym roku przygotowywaliśmy po raz pierwszy kampanię outdorową promującą nas jako pracodawcę. Duży billboard na Śródce (kto z Poznania, ten wie). Więc zbliżając się do punktu, opowiadam, że mamy taką kampanię, że promujemy firmę, żeby kandydaci chcieli u nas pracować. Widzę lekką ekscytację. Wjeżdżamy na rondo i mina rzednie.

— Nie podoba Ci się? — pytam.
— …Ughh. Nie… Bo ja myślałam, że ty tam będziesz tak stała i machała ręką: chodźcie, chodźcie do nas!
Cudownie prosta parafraza tego, co robię na co dzień ☺.

Łukasz – GPAS Supervisor. Tata siedmioletniego Gustawa i pięcioletniej Heleny.

Zanim dołączyłem do Franklina, przez wiele lat pracowałem jako radca prawny. Dzieci już w wieku przedszkolnym mają ogólne pojęcie na temat tego, czym jest prawo i z dużym zainteresowaniem słuchają, gdy oznajmi im się, że mają jakieś prawa. Dużo mniej interesuje je, gdy chwilę później dostają komunikat, że mają też i obowiązki, ale to już inna historia.

W każdym razie mają jakieś wyobrażenie – sądy i sędziowie pojawiają się w bajkach. Wiedzą też, czym jest umowa, więzienie itp., więc w rozmowie jest do czego nawiązać. Znacznie trudniej jest wytłumaczyć, czym zajmuję się taraz, pracując w globalnej firmie, w której stanowiska są wąsko wyspecjalizowane i zazwyczaj pokrywają wycinek czegoś bardzo charakterystycznego dla sektora finansowego.

— Tato, jak to jest, że się siedzi przed komputerem i z tego są pieniądze? — zapytał kiedyś mój syn.
Otworzył tym sposobem puszkę Pandory z napisem „komputer jako narzędzie pracy”. Temat rozległy, bo przecież nie tylko ja „siedzę przed komputerem”, ale też mama, architekt, który projektuje domy i nawet pani nauczycielka, która zaznacza obecność w dzienniku elektronicznym.

Problem z tymi dyskusjami jest taki, że jedno pytanie rodzi kolejne i bardzo łatwo jest dziecko zarzucić informacjami. Dlatego staram się (nie zawsze skutecznie) formułować wypowiedzi krótkie, zwięzłe i zawierające pojęcia dla dziecka zrozumiałe.

Łatwiej to napisać, niż zastosować w praktyce, dlatego gdy kończą mi się porównania do zabawek, zwierzątek i innych rzeczy, które są dziecku znane, zaczynam do niego mówić jak do dorosłego. Tak, jakbym mówił do kolegi czy koleżanki. I ta metoda bywa zaskakująco skuteczna, bo zazwyczaj sami nie doceniamy własnych dzieci.
Moja mama kiedyś tłumaczyła mojemu synowi, że pracuję u „pana Franklina”. Myślę, że w jego głowie wyglądało to mniej więcej tak:

Sprawdź najnowsze oferty Franklin Templeton i dołącz do zespołu! >>>

Śledź profil firmy na LinkedIn

www.franklintempletoncareers.com

Zdjęcia: własność Franklin Templeton a okładka „Franklin się rządzi” pochodzi ze strony Wydawnictwa Debit

Artykuł opublikowany w styczniu 2019 r. edytowany i zaktualizowany w grudniu 2019 r.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail