Czego szukasz

Prawa mamy na umowie cywilnoprawnej lub samozatrudnionej

Jakie prawa mają mamy, które pracują na tzw. „umowach śmieciowych”? Czy przysługuje im urlop macierzyński, albo płatne zwolnienie lekarskie? A co z tymi, które prowadzą własne firmy? Prezentujemy Wam zbiór najważniejszych zagadnień dotyczących tego tematu.

  • Aneta Szczycińska - 18/05/2018

Kodeks pracy a tzw. „umowy śmieciowe”

Wszelkie gwarancje prawne związane z rodzicielstwem przewidziane w przepisach prawa pracy zarezerwowane są tylko dla pracowników, tj. dla osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę.

Tzw. „umowy śmieciowe” to umowy cywilnoprawne, takie jak np. umowa o dzieło, umowa zlecenia bądź inna umowa o świadczenie usług. Do umów tych nie stosuje się przepisów Kodeksu pracy, a wzajemne stosunki między stronami reguluje zawarta miedzy nimi umowa oraz przepisy Kodeksu cywilnego.

Na podstawie zawartej umowy cywilnoprawnej nie powstaje stosunek pracodawca – pracownik. Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Przedmiotem umowy zlecenia jest wykonanie określonej czynności prawnej (odpłatnie lub nieodpłatnie).

Pracownik-rodzic

Zatrudnione na podstawie umowy o pracę mamy oraz przyszłe mamy korzystają m.in. z ochrony stosunku pracy w czasie ciąży, urlopu macierzyńskiego oraz prawa do urlopu wychowawczego.

Ponadto przysługuje im zwolnienie od pracy na opiekę nad dzieckiem do lat 14 i chociażby przerwy w pracy na karmienie piersią. Młodej mamy nie wolno zatrudniać w godzinach nadliczbowych, ani w porze nocnej, a także delegować poza stałe miejsce pracy.

Powyższy katalog uprawnień jakie przysługują rodzicom mającym status pracownika w rozumieniu Kodeksu pracy nie jest kompletny, ale jakże znaczący.

Czy coś się mamom z umowy cywilnoprawnej należy?

Osoba zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej nie korzysta ze szczególnej ochrony stosunku pracy.

Nie przysługuje jej też urlop macierzyński ani urlop wychowawczy, gdyż są to świadczenia gwarantowane wyłącznie przepisami Kodeksu pracy.

Ubezpieczenia społeczne a umowy cywilnoprawne

Umowa zlecenia podlega obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym oraz ubezpieczeniu zdrowotnemu wtedy, gdy zleceniobiorca jest równocześnie zatrudniony u zleceniodawcy na podstawie umowy o pracę oraz gdy umowa zlecenia jest jedynym tytułem do ubezpieczenia (tzn. osoba nie zawarła innej umowy zlecenia i nie zawarła umowy o pracę).

Od 1 stycznia 2016 r. istnieje obowiązek odprowadzania składek do ZUS od wszelkich umów zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zleceniobiorca, który uzyskuje przychody z kilku umów cywilnych i np. z działalności gospodarczej musi zapłacić składki ze wszystkich tytułów, jeżeli podstawa wymiaru nie osiągnie co najmniej stawki płacy minimalnej.

Ubezpieczenie chorobowe, które decyduje o uprawnieniu do otrzymania zasiłku chorobowego w przypadku choroby, jest w przypadku umowy zlecenia dobrowolne.

Umowa o dzieło, co do zasady nie podlega ubezpieczeniom społecznym. Inaczej jednak sytuacja wygląda w przypadku zawarcia umowy o dzieło z obecnym pracodawcą, czyli kiedy to zamawiający dzieło jest jednocześnie pracodawcą (na podstawie umowy o pracę). Wówczas taka umowa o dzieło podlega obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym. Wykonawca (z umowy o dzieło) może zatem dobrowolnie przystąpić do ubezpieczenia chorobowego, zapewniając sobie zasiłek na czas trwania niedyspozycji.

Jeżeli zleceniobiorca lub wykonawca dzieła zgłosi wniosek o objęcie ubezpieczeniem chorobowym, to prawo do zasiłku nabędzie po 90. dniach nieprzerwanego ubezpieczenia chorobowego, czyli najwcześniej od 91. dnia ubezpieczenia (jest to tzw. okres wyczekiwania na zasiłek).

Prawo do zasiłku macierzyńskiego na umowie zlecenie

Zasiłek macierzyński przysługuje ubezpieczonej, która w okresie ubezpieczenia chorobowego, albo w okresie urlopu wychowawczego urodziła dziecko (lub przyjęła dziecko na wychowanie). Zgodnie z powyższym zasiłek macierzyński w wysokości 100% podstawy wymiaru zasiłku będzie przysługiwał tym zleceniobiorcom, którzy podlegali w chwili urodzenia lub przyjęcia na wychowanie dziecka dobrowolnemu ubezpieczeniu chorobowemu.

Zasiłek macierzyński (w przeciwieństwie do zasiłku chorobowego) przysługuje ubezpieczonym bez okresu wyczekiwania. Oznacza to, że prawo do zasiłku macierzyńskiego uzyskuje się już od pierwszego dnia ubezpieczenia.

Podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego stanowi przeciętny miesięczny przychód, od którego jest opłacana składka na ubezpieczenie chorobowe za okres 12 miesięcy poprzedzających urodzenie dziecka. (co do zasady, jest to więc średnie wynagrodzenie brutto z umowy zlecenia z ostatniego roku), pomniejszona o ustawowy wskaźnik w wysokości 13,71%. Jeśli umowa zlecenie wykonywana była krócej niż 12 miesięcy, to do średniej uwzględnia się tylko te pełne miesiące, w których umowa była rzeczywiście wykonywana.

W praktyce, możliwa jest więc sytuacja, w której umowa zawarta została zaledwie miesiąc przed porodem. W takim przypadku podstawa wymiaru zasiłku równa będzie wynagrodzeniu brutto z tego jednego miesiąca. Tak wyliczona podstawa wymiaru służy do ustalenia wysokości zasiłku macierzyńskiego. Zasiłek ten wynosi:

  • 100% podstawy wymiaru przez pierwsze 26 tygodni oraz
  • 60% podstawy wymiaru przez kolejne 26 tygodni.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zasiłek macierzyński był wypłacany przez cały rok w równej kwocie, tj. w uśrednionej wysokości 80% podstawy wymiaru. W takim przypadku jednak, w ciągu 21 dni od dnia porodu kobieta powinna przesłać do zleceniodawcy odpowiedni wniosek.

W przypadku gdy miesięczna kwota zasiłku macierzyńskiego netto (po odliczeniu zaliczki na podatek dochodowy) jest niższa niż kwota świadczenia rodzicielskiego (1000 zł), podwyższa się zasiłek macierzyński do kwoty 1000 zł (dotyczy to także mam prowadzących działalność gospodarczą). ZUS sam dolicza wyrównanie bez składania żadnych dodatkowych wniosków.

Ratunek dla tych, kórzy nie opłacali składek chorobowych

Kosiniakowe w wysokości 1000 zł miesięcznie na dziecko (wypłacane przez rok), przysługuje osobom, które nie mają prawa do pobierania zasiłku macierzyńskiego, czyli głównie zatrudnionym na umowy cywilnoprawne (np. tym osobom, które nie przystąpiły do dobrowolnego ubezpieczenia chorobowego, zatrudnionym na podstawie umowy o dzieło, bezrobotnym, studentom). Świadczenie może być wypłacane rodzicom, faktycznemu opiekunowi dziecka, rodzinie zastępczej, osobie, która przysposobiła dziecko (przed ukończeniem 7. roku życia).

Własna firma a ciąża i macierzyństwo

Kobieta prowadząca własną firmę powinna przystąpić do ubezpieczenia chorobowego (jak również obowiązkowo opłacać składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe oraz składkę na ubezpieczenie zdrowotne), będzie mieć wtedy prawo do zasiłku chorobowego oraz macierzyńskiego.

Warto zrobić to jak najwcześniej ze względu na 90-dniowy okres oczekiwania na zasiłek. Przystąpienie do ubezpieczenia chorobowego bądź założenie firmy zbyt późno, czyli już w zaawansowanej ciąży może nieść ze sobą ryzyko w postaci braku nabycia prawa do zasiłku chorobowego z tytułu prowadzonej działalności.

Należy pamiętać, iż na wysokość świadczenia ma wpływ nie tylko wysokość opłacanych składek, ale także czas ich opłacania. Dłuższy okres podlegania ubezpieczeniu chorobowemu i opłacania wyższych składek społecznych oznacza też wyższy zasiłek macierzyński.

Podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego przysługującego osobie prowadzącej działalność gospodarczą stanowi przeciętny miesięczny przychód, od którego jest opłacana składka na ubezpieczenie chorobowe za okres 12 miesięcy kalendarzowych poprzedzających powstanie uprawnień do zasiłku macierzyńskiego.

W przypadku, kiedy kobieta-przedsiębiorca będzie opłacała składkę chorobową krócej niż przez 12 miesięcy (od wyższej podstawy niż najniższa) podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego wylicza się na podstawie dość skomplikowanego algorytmu, który oznacza, że punktem wyjścia do naliczenia zasiłku macierzyńskiego dla przedsiębiorcy opłacającego składki krócej niż przez 12 miesięcy będzie najniższa podstawa wymiaru zasiłku, przy czym kwota ta byłaby zwiększana o różnicę między faktycznie zadeklarowanym przychodem w miesiącach ubezpieczenia a najniższą podstawą wymiaru. Następnie różnica ta będzie uśredniana, czyli dzielona przez 12 miesięcy.

Zasiłek macierzyński wyniesie 100 proc. podstawy wymiaru podczas pierwszych 26 tygodni wypłacania zasiłku i 60 proc. podczas pozostałych 26 tygodni albo 80 proc. podstawy wymiaru przez cały okres odpowiadający urlopowi macierzyńskiemu i rodzicielskiemu (52 tygodnie) pod warunkiem, że wniosek o zasiłek zostanie złożony w ZUS w ciągu 21 dni od urodzenia dziecka.

Wypłacanie zasiłku macierzyńskiego rozpocznie się najpóźniej 30 dni po przedłożeniu w ZUS ostatniego z wszystkich wymaganych dokumentów. Jeśli kobieta-przedsiębiorca opłaca składki na ubezpieczenie chorobowe, termin ten będzie liczony od opłacenia składki.

Warto wiedzieć!

Każda kobieta w ciąży ma prawo korzystać z darmowej opieki lekarskiej niezależnie od tego, czy opłacała składki na ubezpieczenie zdrowotne czy nie (art. 2 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 27.08.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, t.j. z 19.10.2017, Dz. U. z 2017 poz. 1938).

Współautorka: Magdalena Maziarz – radca prawny.

Tekst powstał na zamówienie portalu www.dziecisawazne.pl, tam też został opublikowany.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Projekt Mamo Pracuj laureatem nagrody Employer Branding Excellence Awards!

Kampania wizerunkowo-rekrutacyjna, przygotowana we współpracy z Capgemini Polska, a skierowana do mam wracajacych do pracy, otrzymała główną nagrodę w konkursie EBExcellence Award w kategorii "Kampania rekrutacyjna off-line"! Rozdanie nagród odbyło się 5 czerwca 2019 roku podczas Gali konkursu. To dla Nas ważna chwila! I dzięki, za Wasze zaufanie do tego co robimy!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 13/06/2019
Nagroda Employer Branding Excellence Awards, na zdjęciu Angelika Gawlik-Gajda, Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Projekt Mamo Pracuj laureatem nagrody Employer Branding Excellence Awards!

Employer Branding Excellence Awards 2019  to uroczysta gala, podczas której zostały wręczone nagrody dla pracodawców, którzy prowadzili najlepsze działania employer brandingowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Ideą konkursu organizowanego przez HRM Institute jest nagrodzenie i zaprezentowanie najlepszych praktyk employer brandingowych w Polsce, które mogą stać się wzorem i inspiracją dla innych. Nagrody zostały wręczone już po raz ósmy. Do zdobywców głównych nagród trafiły statuetki łucznika, specjalnie zaprojektowane i ręcznie wykonane na tę okazję.

Employer Branding Excellence Awards Prelegrnci

W tym roku do konkursu wpłynęło 150 zgłoszeń. Z każdym rokiem jest coraz więcej dobrych kampanii i działań employer brandingowych, coraz więcej firm angażuje się w budowanie marki pracodawcy, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem. Dobre kampanie robią nie tylko duże firmy, posiadające równie duże budżety, ale także mniejsze organizacje.

Nagrody w konkursie przyznawane są w siedmiu kategoriach:

  • Strategia,
  • Kampania rekrutacyjna off-line,
  • Kampania internetowa,
  • Wewnętrzna kampania wizerunkowa,
  • Innowacja EB,
  • Film rekrutacyjny / wizerunkowy,
  • Strona / Zakładka kariera / Landing page.

Nasz wspólny projekt z Capgemini Polska otrzymał główną nagrodę w kategorii Kampania rekrutacyjna off-line 2019

Wkrótce opiszemy projekt w szczegółach!

A tymczasem zapraszamy do profilu Capgemini Polska w naszej Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie! 

Wyróżnienia w tej kategorii należą do: IKEA Retail, PZU, Toyota Motor Manufacturing Poland.

Serdecznie gratulujemy!

Employer Branding Excellence Awards statuetki

Nagrodzeni w pozostałych kategoriach to:

Kategoria Strategia EB 2019
Zwycięzca: Netguru
Wyróżnienie: Freightliner PL, Eko-Okna, McDonald’s Polska, Lidl Polska

Kategoria Kampania internetowa 2019
Zwycięzca: AmRest
Wyróżnienie: Budimex, Empik, EY, mBank

Kategoria Wewnętrzna kampania wizerunkowa 2019
Zwycięzca: Credit Agricole Bank Polska, McDonald’s Polska
Wyróżnienie: Data Art, Deloitte Polska, Accenture, Roche Polska

Kategoria Innowacja EB 2019
Zwycięzca: PwC
Wyróżnienie: Accenture, Capgemini Polska, Solaris Bus & Coach

Kategoria Film rekrutacyjny / wizerunkowy 2019
Zwycięzca: Atos Global Delivery Center Polska
Wyróżnienie: Lidl Polska, Performante, Edge One Solutions, EY

Kategoria Strona / Zakładka kariera / Landing page 2019
Zwycięzca: DGS Poland
Wyróżnienie: Danone, Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka, Aviva

Wszystkim zwycięzcom, wyróżnionym oraz uczestnikom serdecznie gratulujemy!

Każdemu należą się ogromne brawa!

Źródło i zdjęcia: HRM Institute oraz archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą - ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? - Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę - opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/06/2019
Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail