Czego szukasz

Po jakich kierunkach studiów łatwiej zostać freelancerem?

Freelancer, czyli tzw. wolny strzelec to osoba realizująca zlecenia w danym zawodzie. Obecnie w Polsce wciąż rośnie popularność tego sposobu na zarabianie – podobnie jak dzieje się to w krajach zachodnich. Nic dziwnego – bycie swoim szefem ma wiele zalet, dlatego chętnie rezygnujemy z etatu. Po jakich studiach najłatwiej jest pracować jako freelancer?

  • Zofia Kowalska - 01/03/2018
mężczyzna ogląda wydruki fotografii przy swoim biurku

Plusy i minusy zawodu freelancera

Zaletą bycia wolnym strzelcem jest możliwość samodzielnego organizowania sobie czasu pracy. Jeżeli musisz iść do urzędu, lekarza lub po prostu nie masz ochoty pracować z rana, możesz robić to o każdej innej porze. Dzięki temu omija Cię stres związany z informowaniem szefa o planowanych dniach wolnych czy chęcią urwania się wcześniej do domu.

Za tym idzie jednak również pewien wysiłek, czyli samodyscyplina. Może się wydawać, że freelancer ma bardzo dużo czasu wolnego, a w rzeczywistości nie do końca tak jest.

Własna działalność, poszukiwanie i realizowanie zleceń, aby mieć płynność finansową, oznacza często poświęcanie swojego czasu wolnego.
Rekompensatą są za to zarobki. Najlepsi w swojej profesji mogą liczyć na dochody przekraczające kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Jednak aby dojść do takiego pułapu, trzeba liczyć się z tym, że (na pewno na początku) wymaga to zabiegania o projekty i zlecenia. Nie jest to również stały dochód, więc nie ma pewności, że kwota z poprzedniego miesiąca będzie również na koncie za kilka tygodni.

Freelancer za to może pozwolić sobie na dłuższą przerwę w pracy, jeśli tylko zdoła zarobić np. na miesięczny odpoczynek w jakimś egzotycznym kraju. Dla chcących realizować plany zawodowe wszędzie, jest też opcja pracy w każdym miejscu na ziemi. Kto nie chciałby wylegiwać się w słońcu na rajskiej wyspie, podczas gdy inni siedzą przy biurkach u swoich szefów?

Kto może być freelancerem?

Odpowiedź jest prosta. W zasadzie każdy, kto ma pewne wykształcenie lub umiejętności. Najczęściej są to copywriterzy, graficy czy programiści. Studia z grafiki, programowania lub filologii polskiej są dostępne na wielu uczelniach, natomiast wiele zależy od własnej pracy i chęci poszerzania wiedzy.

Copywriter – jak nim zostać?

Preferowane wykształcenie to zwykle ukończona filologia polska czy dziennikarstwo (ewentualnie pokrewne kierunki), jednak i bez tego można próbować.

Ważna jest pasja i pewnego rodzaju dryg do tworzenia treści, intuicja, umiejętność robienia odpowiedniego researchu. Po godzinach spędzonych na uczelni warto zacząć zdobywać swoje pierwsze zlecenia, by później móc pokazać zrealizowane projekty w swoim portfolio. Mile widziane jest blogowanie.

Pomocny może być również staż w agencji reklamowej lub wydawnictwie. Copywriter, który pracuje na zlecenie, często ma z nimi kontakt podczas swojej działalności. Właśnie dlatego zdobycie pewnego doświadczenia i podpatrzenie metod pracy w innych firmach może być pomocne w późniejszej pracy wolnego strzelca.

Grafika komputerowa – studia i kursy

Istnieje wiele dróg, aby zostać grafikiem komputerowym – kursy, samodzielne ćwiczenia, studia. Warszawa daje największe możliwości, jednak warto przejrzeć ofertę szkół wyższych również w innych dużych miastach, gdzie freelancer znajdzie dużo zleceń.

Od czego zacząć? Przede wszystkim warto znaleźć miejsce, gdzie zdobędziesz praktyczne umiejętności, np.: vistula.edu.pl/kierunki-studiow/studia-i-stopnia/studia-licencjackie/grafika/.

Grafik komputerowy po studiach potrzebuje jednak doświadczenia. Tak jak w przypadku copywritera istotne jest portfolio. Sama zgłaszaj się do organizacji i firm z pytaniem o możliwość współpracy. Bierz udział we wszelkiego rodzaju konkursach na logo czy koncepcję identyfikacji wizualnej.

Pole do popisu jest naprawdę duże. Jeśli zdobędziesz doświadczenie, nie będzie tak trudno znaleźć stałych zleceniodawców.

Programowanie – uczelnia czy nauka na własną rękę?

Nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie zmagamy się z deficytem programistów. Chociaż na wielu uczelniach znajdziemy kierunki informatyczne ze specjalnością programowania, to nadal za mało jak na obecne wymagania rynku pracy.

Skoro programiści są tak chętnie przyjmowani do pracy, czy trzeba skończyć szkołę wyższą? Nie, jednak studia dają szerszą wiedzę i przygotowują do pracy na różnych stanowiskach w zależności od specjalności. Oto kilka z nich:

  • projektowanie gier komputerowych,
  • technologia baz danych,
  • sieci komputerowe,
  • systemy teleinformatyczne,
  • testowanie oprogramowania.

Dla tych, którzy od samego początku wiedzą, że programowanie będzie dla nich najważniejsze, są nie tylko studia, ale również przyspieszone kursy.

W trakcie ich trwania uczestnicy poświęcają kilka godzin dziennie na kodowanie, jednak zwykle są to bardzo kosztowne szkolenia, dlatego nie każdy może sobie na nie pozwolić od początku.

Programowanie można również zacząć na własną rękę za pomocą narzędzi dostępnych online. Najzdolniejsze osoby często nawet podczas nauki dostają propozycje pracy lub zlecenia.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Podyskutuj

Programuj z POWERem! Nawet 100% dofinansowania kursu

Ruszyła rekrutacja do projektu, dzięki któremu będziesz mogła otrzymać dofinansowanie na dowolny kurs programowania z możliwością zwrotu nawet 100% jego ceny! Program przeznaczony jest dla osób, nie mających do tej pory styczności z IT, ale chcących się przekwalifikować :) Poznaj szczegóły i programuj z POWERem!
  • Agnieszka Kumorek - 05/12/2018
kobieta z laptopem, programuj z powerem

Od humanisty do programisty 🙂

Zapotrzebowanie na specjalistów IT na świecie ciągle rośnie. Trend ten ma się utrzymywać, i co więcej, dotyczy on także Polski. Tworzy się więc spora luka na rynku pracy w branży, której elastyczność, zarobki i benefity już teraz zachęcają do zmiany zawodu 😉

Jesteś humanistką? Skończyłaś kierunek studiów, który nie ma nic wspólnego z programowaniem? Pracujesz w zawodzie, gdzie niewiele słyszałaś o IT?

Ale…

…myślisz o tym, żeby się przekwalifikować?

Właśnie dla takich osób powstał program – Programuj z POWERem.

Jego celem jest, aby uczestnicy zdobyli kompetencje niezbędne dla programisty.

W czym dokładnie pomoże Ci program Programuj z POWERem?

W ramach programu będziesz mogła otrzymać nieoprocentowaną pożyczkę (nawet 18 000 zł) na dowolny kurs programowania, razem z działaniami mającymi podnieść Twoje kompetencje zawodowe, pomóc pozyskać i/lub zmienić pracę.

Pożyczka będzie udzielana na czas kursu (trwającego maksymalnie 12 miesięcy).

Dodatkowo istnieje możliwość umorzenia spłaty do 100% wartości kursu!

Jakie są warunki przystąpienia do programu?

  • masz minimum średnie wykształcenie,
  • nie posiadasz wykształcenia wyższego informatycznego oraz ukończonego pokrewnego kierunku informatycznego,
  • nie masz doświadczenia w branży związanej z oprogramowaniem i doradztwem IT,
  • ukończyłaś „szkolenie próbne” z zakresu programowania oraz test sprawdzający Twój potencjał na stanowisko programisty.

Co więcej: bez znaczenia jest Twój wiek, wykształcenie (o ile nie jest ono związane z IT) oraz obecny status na rynku pracy.

Programuj z POWERem! 100% dofinansowania!

Jeśli ukończysz szkolenie i w 6 miesięcy znajdziesz pracę (jako programista lub innym zawodzie zbieżnym ze zdobytymi kwalifikacjami) – Twoja pożyczka zostanie umorzona (nawet do 100% jej wartości).

Jakie kursy mogłabyś sfinansować z Programuj z POWERem?

Sprawdź nasze propozycje kursów z Branży IT >>>

Szczegółowe informacje o rekrutacji do programu – znajdziesz TUTAJ 🙂

Powodzenia!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Po 10 latach bycia w domu wróciłam do pracy – historia Joanny z LennyLamb

"Mam piątkę dzieci i przez 10 lat zajmowałam się dziećmi i domem. Do pracy wróciłam 3 lata temu. Moja szefowa jest człowiekiem, który we mnie wierzył, gdy sama w siebie nie wierzyłam, który dodaje mi sił i wspiera" -mówi Joanna Makowska. Joanna pracuje jako koordynatorka marketingu w LennyLamb, firmie szyjącej chusty i akcesoria do noszenia dzieci, którą założyli młodzi rodzice i która właśnie świętuje swoje 10-lecie. Dowiedz się jak wygląda work-life balance pracowników firmy w praktyce i sprawdź, jak możesz dołączyć do Zespołu LennyLamb.
  • Joanna Gotfryd - 05/12/2018
Joanna Makowska z LennyLamb z synem

Asiu jesteś mamą piątki dzieci i prawie od 3 lat pracujesz w LennyLamb. Czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem mamą energicznego 5-latka, zamyślonej 8-latki, buntowniczego 11-latka, twórczej 15-latki i pracowitego maturzysty. W LennyLamb jestem koordynatorem marketingu. Zajmuję się też pracą nad nowymi wzorami.

Wiem, że pracujesz głównie zdalnie – jak Ci się pracuje na odległość? Jak często bywasz w firmie i skąd w ogóle decyzja, żeby pracować zdalnie?

Właściwie nie podjęłam takiej decyzji. Z wykształcenia jestem lekarzem, ale przez 10 lat zajmowałam się dziećmi. W tym czasie pokochałam noszenie dzieci w chustach, zostałam doradcą noszenia dzieci. Właścicielka LennyLamb, Asia Bogdan zaprosiła mnie do współpracy. Mieszkam pod Warszawą, firma ma siedzibę pod Piotrkowem, więc praca zdalna była jedyną opcją. Początkowo jeździłam do firmy raz na dwa tygodnie. Teraz dojeżdżam dwa dni w tygodniu.

Lubię pracować w domu, szczególnie w te dni, gdy wszystkie dzieci są w szkole i przedszkolu. Nie znoszę pracować w domu, gdy są w nim młodsze dzieci, gdy chorują, mają ferie czy wakacje. Jednak elastyczność godzin pracy jest bardzo cenna. Pozwala mi być blisko, odebrać dzieci w razie potrzeby, umówić się na spotkanie z wychowawczynią czy pójść na przedstawienie bez konieczności brania urlopu.

W LennyLamb pracuje sporo mam. W końcu to branża przyjazna dzieciom ☺ Jaka jest atmosfera pracy i czy wspieracie się nawzajem?

Pracuje się u nas przyjemnie i mamy przyjacielskie relacje. Każdy rodzic zdobywa wiedzę i doświadczenia, które mogą komuś pomóc. W LennyLamb dzieci też chorują, mają trudności w przedszkolu czy w szkole, a rodzice mocno przeżywają te kłopoty. Zwykle w pracy są to krótkie rozmowy przy kawie czy śniadaniu, wymiany adresów lekarzy, książek, magicznych sposobów na… wszystko. Więcej czasu na takie rozmowy mamy na różnych wyjazdach firmowych.

A jak przełożeni / firma wspierają Was w godzeniu życia rodzinnego i zawodowego?

Moja szefowa – Asia Bogdan – przeczytaj wywiad z Asią Bogdan i poznaj historię powstania LennyLamb – jest moją dobrą znajomą. Jest człowiekiem, który we mnie wierzył, gdy sama w siebie nie wierzyłam, który dodaje mi sił i wspiera. Przez 10 lat zajmowałam się dziećmi i domem. Połączenie życia rodzinnego i zawodowego, nawet teraz, po prawie 3 latach pracy, to wciąż dla mnie wyzwanie. Szczególne znaczenie ma możliwość pracy zdalnej.

Rozwijam się i awansuję mimo, że w biurze bywam, a nie jestem. Nie mam problemu z przełożeniem dnia, w którym przyjeżdżam do biura. Dla mnie – możliwość i warunki pracy są wsparciem. Budowanie balansu – proporcji dom/praca to moja codzienna wewnętrzna praca.

Moi koledzy i koleżanki z pracy też układają godziny pracy według swoich potrzeb. Mimo, że szwalnia pracuje zasadniczo od 6 do 14, jedna z pracownic ze względu na opiekę nad dziećmi pracuje od 8 do 16.

Generalnie, w firmie zawsze rozmawiasz z człowiekiem, który stara się zrozumieć indywidualną sytuację. Przy takim podejściu wiele da się ustalić.

Masz całkowitą rację i to potwierdzają wyniki naszych badań „O jakiej pracy marzy mama?” z 2015 roku – najważniejsze jest zrozumienie pracodawcy…

Dokładnie, i to bardzo dobrze widać w naszym zespole. Mamy w LennyLamb wracają do pracy po urodzeniu dzieci. Szefowa sprzedaży i działu zakupów ma troje dzieci. Wróciła do pracy dość szybko po urodzeniu dziecka, a synkiem zajął się mąż, który wziął urlop tacierzyński.

Moja koleżanka z działu, koordynatorka marketingu analitycznego wróciła właśnie do pracy po urlopie macierzyńskim. Pracuje teraz 4 dni w tygodniu. Jest to standard w LennyLamb i nie wyobrażam sobie teraz, żeby mogłoby być inaczej.

Porozmawiajmy jeszcze o Waszych produktach – bardzo interesuje mnie proces powstawania i wypuszczania w świat chust i nosideł – czy możesz opowiedzieć jak to wygląda krok po kroku?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie muszę rozdzielić je na dwa (śmiech).

Po pierwsze nowe wzory naszych produktów – LennyLamb wypuszcza zwykle dwa nowe wzory tygodniowo i pracujemy nad nimi nieustannie. Mamy w firmie 3 grafików, w tym jeden z nich pracuje nad przekładaniem grafik na język maszyny tkackiej. Najpierw mamy pomysł, inspiracje, następnie prace grafików – od rysunku do gotowego projektu. Ustalamy także kolory – powstają symulacje wersji kolorystycznych. Bierzemy pod uwagę trendy – zarówno mody, jak i sprzedaży.

Po drugie nowy produkt, który jest zwykle odpowiedzią na potrzeby i pytania klientów. Jeśli pojawia się pomysł i uważamy, że taki produkt jest potrzebny, rozpoczynamy pracę. Na początku pracujemy koncepcyjnie. Powstają ankiety. Na ich podstawie projekt i prototyp, a raczej wiele kolejnych prototypów. Zawsze jest to praca kilku osób, a pracami nad nowymi projektami zarządza Kasia Sikorska (współwłaścicielka LennyLamb – przyp. red.)

Gdy jesteśmy zadowoleni z ostatecznej wersji produktu, przeprowadzamy testy z rodzicami pod kontrolą doradców noszenia. Jeśli jest taka potrzeba, wprowadzamy zmiany. Jeszcze tylko testy polskich i międzynarodowych organizacji zajmujących się bezpieczeństwem produktów dla dzieci, praca nad instrukcją – papierową i video, tłumaczeniam, opakowaniem i mamy gotowy produkt służący rodzicom i dzieciom.

A czy pracownicy mogą przyjść z pomysłem na nowy produkt czy wzór? I czy zdarzyło się tak, że uruchomiliście produkcję czegoś, co wymyślił ktoś z pracowników i ten produkt stał się hitem?

Funkcjonuje u nas skrzynka pomysłów i zapraszamy wszystkich pracowników do współtworzenia nowych produktów. Również nasi klienci są nieustannym źródłem nowych pomysłów. To dzięki nim powstały nosidełka WrapTai i LennyUp.

A czy Wasze dzieci jako pierwsze „testują” nowe produkty?

Jeśli tylko są w odpowiednim wieku, to oczywiście tak! Niestety szybko wyrastają z noszenia. LennyLamb ma na szczęście w ofercie także produkty dla starszych dzieci np. odzież i dzieciaki, nawet nastolatki bardzo chętnie testują, a nawet proszą o jeszcze (śmiech).

Zapytam jeszcze o pracę w firmie – kogo poszukujecie do Waszego zespołu i dlaczego warto z Wami pracować?

Nieustannie szukamy w naszej firmie szwaczek! Szyjemy bardzo dużo, różnorodnych produktów. Na pewno w LennyLamb nie ma monotonii! Zapraszamy!

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę Wam, z okazji 10 lecia, kolejnych sukcesów!

Jeśli chciałabyś pracować w LennyLamb, firmie, która jest w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie, to sprawdź szczegóły oferty pracy i wyślij swoje zgłoszenie!

Zdjęcia: własność LennyLamb

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail