Czego szukasz

Olga z ekologicznej krainy

Wiele mam czuje się rozdartych między pragnieniem powrotu do aktywności zawodowej, a zaangażowanym macierzyństwem. Czy pełnienie jednej z tych ról, musi przekreślać drugą, a może jest odwrotnie? Zapraszam na wywiad z Olgą, mamą dwuletniej Lenki i właścicielką Eco Krainy.

  • Marta Szyszko - 07/02/2013

Czym zajmujesz się zawodowo?

Od grudnia prowadzę sklep z ekologicznymi i naturalnymi kosmetykami, środkami czystości i pieluszkami wielorazowymi Eco Kraina w Białymstoku. Sklep ma też swoje miejsce w sieci, także można chyba powiedzieć, że prowadzę dwa sklepu: stacjonarny i internetowy .

Jak do tego doszło, kim byłaś przed erą macierzyństwa i skąd pomysł właśnie na Eco Krainę?

Z wykształcenia jestem politologiem (politolożką), ale jak nietrudno się domyślić, nie jest to zawód, w którym pracę znajduje się dzień czy dwa po odebraniu dyplomu z uczelni. Po kilku miesiącach intensywnych poszukiwań, rozsyłania CV, listów motywacyjnych, a nawet pytań z możliwością o odbycie stażu, zostałam zaproszona na staż do Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Było to bardzo cenne doświadczenie, poznałam wiele wspaniałych i wartościowych osób, dużo się nauczyłam. Ale przede wszystkim zdałam sobie sprawę z tego, że praca w biurze, w wyznaczonych godzinach od do, nie jest dla mnie. Na szczęście kolejne miejsce pracy w niczym urzędu nie przypominało. Kilka dni po zakończeniu stażu rozpoczęłam pracę w gazecie. I poczułam, że to jest właśnie to. Że chcę pisać, bo to akurat zawsze bardzo lubiłam, rozmawiać z ludźmi, rozwijać się i uczyć. W międzyczasie wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę. Pracowałam tak długo, jak było to możliwe, o zwolnienie lekarskie poprosiłam na 3 tygodnie przed porodem. A kilka dni po przyjściu na świat naszej córeczki, dowiedziałam się, że pracodawca nie przedłuży ze mną umowy. Bo kryzys, redukcja etatów. Po pół roku zaczęłam rozglądać się za pracą, szybko jednak zrezygnowałam, bo po głowie zaczęły mi krążyć myśli o pracy w domu, albo na własny rachunek. Pomysłów zaczęło pojawiać się wiele, ostatecznie jednak po wielu miesiącach, chyba w piaskownicy, narodziła się myśl, że będę miała swój sklep. I że będzie to Eco Kraina.

A czy długa była droga od marzenia – sprecyzowania celów – do ich realizacji?

Tak jak wspomniałam, o tym, żeby otworzyć swój sklep, zaczęłam myśleć jakieś pół roku po narodzinach córki. Był już pomysł, upatrzony lokal. Okazało się jednak, że nie mogę ubiegać się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Bo chociaż byłam już zarejestrowana w urzędzie pracy, zmieniły się kryteria mówiące o tym, kto dotację może otrzymać. No i okazało się, że będę musiała odczekać rok. Po tym czasie bowiem otrzymuje się status osoby długotrwale bezrobotnej, która może ubiegać się o przyznanie dotacji. Przez ten rok jeszcze kilkakrotnie zmieniałam plany i miałam różne pomysły.

Jak wypadła konfrontacja poczynionych założeń z efektami Twojej pracy? Dokładnie tak to sobie wyobrażałaś?

Wiedziałam, że nie będzie łatwo. Samo przygotowanie wniosku, zgromadzenie wszystkich wymaganych dokumentów, znalezienie odpowiedniego lokalu, pochłonęło bardzo dużo czasu. Ale liczyłam się z tym, że aby wniosek został zaakceptowany, musi być przygotowany perfekcyjnie.

Bywały trudne chwile w drodze na szczyt – spełnienie marzenia o własnym biznesie?

Było ich mnóstwo! Problem z poręczeniem dotacji, nieważny dowód osobisty mojego męża, właściwie wszystko udało się załatwić w ostatniej chwili! Była też cała masa wątpliwości. Czy się uda, czy sobie poradzę, czy oby na pewno mój pomysł na biznes okaże się trafiony i nie poniosę porażki już na starcie.

Otworzyłaś działalność dzięki dofinansowaniu z Urzędu Pracy. Które prywatne koszty własnego biznesu mogłaś dzięki temu wyeliminować?

Dzięki dotacji wyposażyłam sklep w niezbędny sprzęt i meble, kupiłam znaczną część towaru. Mogłam też pozwolić sobie na kampanie reklamowe w dwóch dużych portalach internetowych, wydrukować ulotki.

Czy prowadzenie biznesu faktycznie jest łatwe do pogodzenia z macierzyństwem, kto pracuje w domu, gdy Ty jesteś w pracy i czy jesteś zadowolona z proporcji, jakie spędzasz w obu tych miejscach?

Mam bardzo duże wsparcie ze strony męża i myślę, że dzięki temu, nie odczułam jeszcze trudu łączenia macierzyństwa z prowadzeniem biznesu. Poza tym, co od początku było dla mnie oczywiste, córka towarzyszy mi w pracy. Dzięki temu nie mam poczucia, że poświęcam bycie mamą, dla bycia kobietą biznesu. Lenka ma też wspaniałe babcie, które jak tylko mają możliwość (obydwie pracują) biorą ją pod swoje skrzydła i czekają na mnie z ciepłym obiadem.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość, związane z Eco Krainą, jest dobrze tak jak jest, czy będziesz szlifować swoje dzieło?

To dopiero początek! Sklep działa dopiero miesiąc, także najważniejsze jest teraz dotarcie do  szerokiego grona klientów.  Chciałabym, aby wszyscy Ci, którzy do eko są negatywnie nastawieni, bo to przecież drogie i nie pachnie, przekonali się, że wcale tak nie jest. I nabrali świadomości, że to co pięknie pachnie i kosztuje kilka złotych, niekoniecznie jest bezpieczne i zdrowe. Ale o tym pewnie marzy każdy właściciel takiego sklepu, jak Eco Kraina.

Co poradziłabyś mamom, które marzą o powrocie do aktywności zawodowej, ale mają mnóstwo oporów i wątpliwości?

Żeby choć przez chwilę przestały myśleć o sobie „ja mama”, a zaczęły „ja kobieta”. I odpowiedziały sobie na pytania, o czym marzą, co sprawi, że będą szczęśliwe. I uwierzyły w to, że dobra mama, to nie tylko ta spędzająca czas z dzieckiem w domu przez całą dobę. Że można być dobrą, pracującą mamą.

Co było impulsem dla Ciebie, że trzeba działać i że teraz jest ten moment?

W pewnym momencie poczułam, że zaczynam zamykać się w sobie. Że życie mi gdzieś umyka, nic się nie zmienia, że utknęłam w jednym punkcie. Że moje życie to tylko dom, pranie, sprzątanie, gotowanie i zajmowanie się córką. I wiedziałam, że jak teraz tego nie zmienię, to za kilka lat będę nadal w tym samym miejscu.

Dziękuję za rozmowę, gratuluję realizacji marzenia o Eco Krainie i życzę dalszych sukcesów!

www.ecokraina.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szyszko
Mama pełną parą, która od spraw domowych i trywialnych ucieka w nałóg… pisanie. Dzieli się matczyną dolą i z innymi rodzicielkami na portalu www.niedoskonalamama.pl. Prowadzi także blogi www.takeitizi.pl oraz www.kobietawe-biznesie.pl.
Podyskutuj

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet – Mamy kupują u Mam

_ "Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko, żeby nie wrócić na etat" - opowiada Aneta Frąckowiak, w ramach #MamyKupująUMam , która w listopadzie 2018 r. założyła własną firmę i sama również wspiera kobiece biznesy. Przeczytaj jak!
  • Listy do Redakcji - 04/07/2020
Aneta Frąckowiak, właścicielka firmy Loco Sport

Aneta Frąckowiak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

To mój ulubiony cytat, który zresztą potwierdza się w 100% we wszystkim co robię. Mam na imię Aneta i jestem właścicielką marki LOCO SPORT, marki sportowych legginsów dla kobiet, które dodają mocy, emanują pozytywną energią i motywują do działania.

Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko żeby nie wrócić na etat.

Pierwszym krokiem, który jeszcze wtedy nie był związany typowo z biznesem, było założenie grupy biegowej Mamy-Biegamy. Już przed pierwszą ciążą trochę biegałam, potem bardzo mocno się w to wciągnęłam i urodziła się myśl, żeby zarażać tym sportem inne mamy. Podczas jednej z rozmów w piaskownicy podzieliłam się tą myślą z przyjaciółką, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Powstała grupa na Facebooku, która zaczęła się prężnie rozwijać. Prowadziłyśmy spotkania dla początkujących mam-biegaczek, spotykałyśmy się wspólnie na zawodach i wzajemnie się motywowałyśmy. Zresztą robimy to nadal do dzisiaj! 😊

Z myślą o potrzebach kobiet

Siłą rzeczy zaczęłam poznawać świat biegowy, potrzeby kobiet, w szczególności mam. Ale to jeszcze nie był pomysł na biznes. Kiedy oddałam dzieci do przedszkola, wróciłam jednak na etat, ale do innej firmy. Jednak po 8 miesiącach zostałam zwolniona z powodu likwidacji placówki i wtedy właśnie powiedziałam sobie „To jest mój czas!”.

Już wtedy w głowie miałam delikatny zarys, że może sklep internetowy i że przydałyby się kolorowe, funkcjonalne legginsy biegowe dla kobiet. Nie mając zbytniego doświadczenia, moim pierwszym pomysłem był import legginsów. Jednak kiedy zamówione produkty dotarły do mnie załamałam się. Jakość legginsów była fatalna, nie mogłam podpisać się pod takimi produktami. Poszłam więc krok dalej. Pomyślałam, że jeśli to ma być coś, co mam sygnować swoim nazwiskiem, to musi to być produkt wysokiej jakości, funkcjonalny i spełniający wszystkie wymagania aktywnych kobiet.

To był początek mojej długiej drogi do realizacji tego pomysłu. Przez kilka następnych miesięcy starałam się o dotację na otwarcie działalności. Przeszłam szkolenia, przygotowałam biznesplan, obliczyłam koszty. Teraz z perspektywy czasu wiem, jak bardzo nierealny był to plan, o jak wielu rzeczach nie pomyślałam, jak wiele pominęłam. Wsparcie dotacyjne jednak otrzymałam i to pozwoliło mi zacząć. Firmę założyłam w listopadzie 2018 roku, a pierwszą partię leginsów wprowadziłam do sprzedaży dopiero pół roku później.

Przeczytaj także: Kryzys może być impulsem do kreatywności – Mamy kupują u Mam

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet

W tej chwili jestem cały czas na etapie rozwoju. Chociaż tak naprawdę mając własną firmę, jesteśmy na etapie rozwoju przez cały czas. 😊 Jednak jako marka LOCO SPORT nie chcę działać tylko i wyłącznie na gruncie sprzedażowym. Bardzo zależało mi, żeby LOCO stało się światem kobiet dla kobiet. Staram się wspierać kobiece biznesy, nawiązuję różne relacje i współprace właśnie z kobietami. Chcę pokazywać, że jesteśmy silne, potrafimy godzić wiele ról w swoim życiu, a jednocześnie spełniać się zawodowo, czy też właśnie w sporcie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują u Mam

Wszystko jest możliwe

W grupie JESTEM LOCO! na Facebooku, którą prowadzę, jest mnóstwo kobiet, które są niesamowitą motywacją i inspiracją dla pozostałych. W części blogowej mojego sklepu znajdują się wywiady z takimi właśnie kobietami. Nazywamy się MENTORKAMI, bo pokazujemy drogę, jaką można iść, aby osiągnąć sukces. Pokazujemy, że należy wierzyć w siebie, w swoje umiejętności i walczyć o swoje marzenia. Pracować na nie. I nie chodzi tylko o te marzenia zawodowe, bo marzenia kobiet są bardzo różne. Niektórym marzy się start w biegu górskim, inne chcą przebiec maraton, albo zacząć trenować pole dance. Jedne marzą o własnym domu z ogródkiem, inne o pracy związanej z ich pasją. Poprzez LOCO chcę pokazywać, że wszystko jest możliwe.

Nigdy nie rezygnuj z celu

Wystartowałam również z cyklem spotkań LIVE na Facebooku. Cykl nazywa się Śniadanie z Loco, spotykam się z widzami w każdą niedzielę o godzinie 10:00 na fanpage’u LOCO. Zapraszam również na te spotkania różnych gości. Trenerki personalne, dietetyczki, czy brafiterkę. Być może któraś z mam czytających ten artykuł będzie miała ochotę pojawić się jako gość na takim Śniadaniu. Serdecznie zapraszam!

Pierwszą z moich dewiz napisałam na samym początku. Druga jest taka, żeby nigdy się nie poddawać. Konsekwencja, wytrwałość i upór. NIGDY nie rezygnuj z celu, który wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Prowadzę słodki biznes – Mamy kupują u Mam

- "Wyuczony zawód - fizjoterapeuta, z pasji cukiernik. Przez 15 lat pomagałam pacjentom, a w wolnych chwilach rozwijałam cukierniczą pasję. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci Gustawa i Łucji. Od 1.5 roku prowadzę Pracownię Tortów Projekt - Tort, ale godzenie dwóch etatów i potrzeb dwójki dzieci było trudne. Podjęłam decyzję o zwolnieniu z etatu i przejściu na swój słodki biznes. Rozwój firmy i dobrze zapowiadający się kolejny sezon ślubno- komunijny pomógł w podjęciu decyzji. I nagle wszystko runęło przez koronawirusa" - opowiada Paulina w liście do redakcji w ramach akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 01/07/2020
Paulina Kopacz-Szczech

Paulina Kopacz – Szczech zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Oto moja słodka historia

Torty piekłam od zawsze. Moja rodzina nigdy nie przepadała za chemicznym posmakiem słodkości z sieciowych cukierni, więc trzeba było robić coś słodkiego – domowego. Przyznam, że moje wypieki zawsze smakowały, choć wyglądały kiepsko. Nigdy jednak nie było czasu by ćwiczyć warsztat dekoratorski. Pewnego dnia zostałam zaproszona na urodziny do koleżanki. Brak pomysłu na prezent, więc zrobię tort. Do tego wypieku przygotowywałam się długo. Czytałam poradniki, przeszukałam internet i w końcu mój tort „jakoś wyglądał”. Tak naprawdę od tego tortu rozpoczęła się przygoda.

Miałam potrzebę szukania i doszkalania się dalej. Jednak z powodu pracy na pełnym etacie i przy dwójce dzieci robiłam to po nocach, w tzw. wolnej chwili… Robiłam torty przy każdej możliwej okazji, publikując ich zdjęcia na swoim prywatnym profilu na FB. Zaczęli odzywać się do mnie zupełnie obcy ludzie, by z prośbą by wykonać dla nich tort. Tak więc poza szukaniem nowych technik i przepisów kulinarnych zaczęłam szukać wymogów, by robić to co lubię legalnie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują #i#u Mam

Projekt – Tort

W lokalnym sanepidzie dowiedziałam się , że raczej się nie da… Jak piec w domu na sprzedaż? Wraz z mężem zagospodarowaliśmy jedno z pomieszczeń w domu pod pracownie. Z pomocą cudownych pań z sanepidu udało mi się spełnić szereg wymogów i otworzyć legalną pracownię.

Zamówień było coraz więcej i więcej. Musiałam czasem odmawiać klientom, ponieważ przy pracy na etacie prowadzenie własnej firmy nie było takie łatwe. Przez 2 lata pracowałam po 12, a czasami po 20 godzin, weekendy to maratony po 38 godzin ciągłej pracy… Zero wolnego. Doszła też choroba.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Nadszedł czas by podjąć decyzję, co dalej

Najpierw zdrowie… Przeszłam operację usunięcia guza oraz całej tarczycy i już kilka dni po operacji piekłam kolejny tort na zamówienie. 😉 Odeszłam z etatu po 15 latach. I choć tęsknię bardzo za swoimi pacjentami i współpracownikami, wiem że nie da się tak funkcjonować…

Po podjęciu decyzji o odejściu z etatu i zajęciu się tylko swoją firmą, nastała era koronawirusa… Pękający w szwach kalendarz zaczął robić się pusty. Wesela i komunie zostały odwołane, a to przecież środek sezonu. Jednak powoli wszystko wraca do normy, i po tej ogromnie ciężkiej pracy, nie poddam się i będę walczyć o moją pracownię ze wszystkich sił.

Jeszcze będzie dobrze

Nie czekając na pomoc naszego państwa wzięłam się ostro do pracy. Wystawiłam ofertę na słodkie boxy z dostawami do domu by przetrwać ten trudny czas. Straty są nie do odrobienia ale wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

Przeczytaj także: Pandemia nie zmniejszyła naszej motywacji do rozwijania biznesu – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: prywatne archiwum Pauliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail