Czego szukasz

Odnalazłam swoją drogę, nie chciałam wracać na etat – historia Anety

Aneta Beza to mama, która po urodzeniu dwóch synków postanowiła, że chce być z nimi w domu. Kiedy skończył się jej urlop wychowawczy, znalazła swoją własną drogę na powrót do zawodowej aktywności.

Aneta Beza portret

Wiedziałam jedno – nie chcę wracać na etat!

Gdy zostałam mamą, zakochałam się po raz kolejny. Było dla mnie jasne, że chcę być przy synku. Spędzać z nim jak najwięcej czasu. Patrzeć jak rośnie, rozwija się, mówi pierwsze słowa. Poszłam na urlop macierzyński, potem wychowawczy i delektowałam się chwilami może ograniczonej, ale jednak w porównaniu z pracą – wolności.

Macierzyństwo moja „bajka”

Spacerując z wózkiem, patrzyłam jak zmieniają się pory roku. Obserwowałam, jak budzi się do życia wiosna, jak latem złocą się zboża, jak jesienią spadają liście. Zimą zjeżdżałam na sankach z górki i cieszyłam się każdą chwilą macierzyństwa. Nauczyłam się również uważności.

Minęły trzy lata, synek poszedł do przedszkola, a ja oczekiwałam kolejnej miłości mojego życia – drugiego synka. Już wiedziałam! Kolejne 3 lata spędzę na „urlopie”. Nie wyobrażałam sobie innego scenariusza. Macierzyństwo, mimo trudnych momentów i początkowego zmęczenia to zdecydowanie moja „bajka”. 🙂

Zakładam bloga!

Z miłości do dzieci i pisania założyłam bloga dla mam www.mamaspace.pl, na którym dzieliłam się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, pomysłami na zabawy i wspólne spędzanie czasu. To była moja przestrzeń.

Ciemnowłosa dziewczyna w niebieskiej koszuli
Aneta Beza

Moja eureka!

Mijały kolejne lata, a w głowie coraz częściej pojawiała się myśl – co będę robić zawodowo, gdy drugi synek pójdzie do przedszkola? Wiedziałam jedno – nie chcę wracać na etat! Nie chciałam, aby chłopcy spędzali całe dnie w przedszkolu czy szkolnej świetlicy czekając aż mama czy tata skończą pracę i ich odbiorą. Codzienna opieka dziadków nie wchodziła w grę (mieszkają zbyt daleko). Niani również nie brałam pod uwagę, mając silne przekonanie, że wychowanie dzieci to rola rodziców.

Koniec urlopu wychowawczego – i co dalej?

Myśl o końcu urlopu wychowawczego nieustannie powracała, a ja nie miałam pomysłu na siebie. Wiedziałam, że idealnym rozwiązaniem byłaby praca zdalna, miałam jednak wątpliwości czy uda mi się ją znaleźć. Osobiście nie znałam nikogo, kto by w ten sposób zarabiał na życie. Mimo wątpliwości postanowiłam to sprawdzić.

Najpierw pomyślałam o pracy w charakterze wirtualnej asystentki. Szybko jednak doszłam do wniosku, że chciałabym pracować w zawodzie (z wykształcenia jestem polonistką/dziennikarką). Wtedy w mojej głowie pojawiła się myśl – copywriting! To była moja eureka! Ale żeby nie było zbyt pięknie, wtedy również pojawiły się wątpliwości czy znajdę zlecenia? Mimo obaw i tym razem postanowiłam spróbować.

Pierwsze zlecenia i praca na swoim

Pierwsze większe zlecenie znalazłam po około 2 miesiącach poszukiwań. Stawka była niska, ale pomyślałam, że od czegoś trzeba zacząć. Blog, który pisałam (i nadal piszę, choć znacznie rzadziej) stał się moim portfolio. To tam odsyłałam klientów, aby mogli zobaczyć moje teksty.

Kolejne zdobyte zlecenia motywowały mnie do działania, przywracały wiarę we własne siły i możliwości. Uwierzyłam w słowa N.V. Peale:

Możesz, jeśli myślisz, że możesz.

Zaczęłam czytać książki w temacie copywritingu i rozwoju osobistego, które bardzo mi pomogły. W zaciszu domowym praktykowałam jogę, w której odnalazłam równowagę i wewnętrzny spokój. Nawiązałam stałe współprace trwające do dziś. Wszystko zaczęło się układać zgodnie z planem i to dokładnie w ostatnim roku mojego urlopu! W lutym bez wahania zrezygnowałam z etatu. Czułam, że idę właściwą drogą. Kilka miesięcy później założyłam działalność gospodarczą.

Jestem z siebie dumna i dobrze mi z tym!

Jak jest dziś? Mam to, co chciałam! Robię to, co kocham! Spełniłam marzenie o pracy zdalnej na swoim i mogę powiedzieć – jestem z siebie dumna!

Owszem, gdy jesteś „zdalną mamą”, praca i życie mieszają się ze sobą i trudniej zachować work life balance. Odbierając dzieci z przedszkola, szkoły jestem po pracy, gdy idą spać, wkładam piżamę i znów do niej wracam. Jednak nie narzekam, bo pracuję na własnych zasadach i jestem szefową swojego życia.

To wszystko nie udałoby się, gdyby nie wsparcie mojego męża, który uwierzył razem ze mną, że dam radę. Zajmuje się chłopcami, gdy mam więcej pracy. A przecież mógł postukać się po głowie i powiedzieć: „nie kombinuj, wróć na etat”.

Jeśli jesteś obecnie w miejscu, w którym ja byłam i szukasz własnej drogi, uwierz w siebie, swoje możliwości i zacznij działać. Codziennie, małymi krokami dąż do celu. Gwarantuję, że zaczną dziać się cuda! Wierzę w Ciebie!

Jeśli lubisz czytać inspirujące historie naszych czytelniczek, zajrzyj również tu:

Dzieci napędzają mnie do działania – historia Magdy, która pracuje zdalnie i robi strony www

Mama bliźniaków pracuje zdalnie – historia Agnieszki wirtualnej asystentki

Historia mamy, która wkracza do branży IT

Dostałam pracę! – list od Agnieszki

Zdjęcia: własność Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie