Czego szukasz

Od magazynu w szafie do własnej produkcji chust, czyli historia powstania LennyLamb

Choć nazwa jest angielska, to firma w 100% polska i założona przez młodą mamę. To miało być “tak na chwilę – zanim dzieci podrosną” – mówi Joanna Bogdan, która wymyśliła i założyła LennyLamb. Dzisiaj to duża rodzinna firma, zatrudniająca ponad 100 osób. Tkają, szyją chusty uwielbiane przez rodziców na całym świecie! Jak to się zaczęło, jak rozwijało i jakie kryzysy czekały na drodze? I jak osiągnąć równowagę, będąc jednocześnie mamą 4 dzieci?

  • Joanna Gotfryd - 29/07/2018
Joanna Bogdan z LennyLamb

Asiu, LennyLamb, firma którą prowadzisz, w tym roku świętuje 10 lecie. Jesteście ekspertami od noszenia dzieci. Jak to wszystko się zaczęło, skąd wziął się pomysł, żeby szyć chusty i nosidełka?

Wszystko zaczęło się, oczywiście od naszego pierwszego dziecka Franka, który od urodzenia zupełnie nie tolerował wózka. Było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie, ponieważ sama jestem bardzo aktywną osobą, której bardzo trudno jest usiedzieć w jednym miejscu, a nasze pierwsze majowe spacery często okazywały się katastrofą.

Czasem nie byłam w stanie minąć bloku, żeby nie musieć szybko wracać z syreną alarmową. Innym razem bywało gorzej, ponieważ spacer szedł nadzwyczaj dobrze i udało mi się dotrzeć całkiem daleko, więc powrót z krzyczącym niemowlakiem na ręku i wózkiem był dużo trudniejszy 🙂

Nie było to łatwe doświadczenie, ponieważ mieszkałam wtedy w zupełnie obcym dla mnie mieście. Z pomocą przyszła koleżanka, która opowiedziała mi o chustach. Zakup chusty w 2007 roku nie był wcale prostym zadaniem. Pierwszą chustę wycięłam więc z płótna, które znalazłam w szafie mamy. Mimo wielu swoich niedoskonałości pozwoliła mi sprawdzić czy to rozwiązanie jest dla nas.

Pamiętam ten moment, w którym poczułam ciepło dziecka i ogromną radość, które dało mi to rozwiązanie. Poczułam jakby dziecko w końcu znalazło się na odpowiednim miejscu, wtulone we mnie, nie ograniczało zupełnie mojej wolności. To była miłość od pierwszego spotkania.

Potem było już tylko lepiej. Cudowne długie spacery, wycieczki, ale przede wszystkim spotkania z innymi chustującymi mamami. Bardzo dobrze wspominam tamten okres. Ale pamiętam również, że myślałam już o powrocie do pracy i o tym jak tego uniknąć.

Przełom przyszedł kiedy nie mogłam kupić chusty i nosidełka. Czas oczekiwania – 4 m-ce skutecznie mnie przekonał, że tak być nie może 🙂 To przecież nie może być takie trudne… okazało się, że łatwe też nie było, ale 9 miesięcy od pierwszych pomysłów ruszyła sprzedaż, a w ofercie miałam 3 rodzaje produktów: chusty tkane, chusty elastyczne i nosidełka Mei-Tai. Wszystko przygotowywane z dzieckiem na ręku 🙂 No i ruszyliśmy …

Do tworzenia firmy zaprosiłaś Twojego męża Michała, siostrę Kasię i szwagra Piotra – to niesamowite jak Wasze talenty przyczyniły się do rozwoju firmy, opowiedz proszę o tym, kto się czym zajmuje.

Pewnie bez pracy zespołowej to by się nie udało. Samo przygotowanie produktu od strony formalnej, dokumentacja, wizualizacja, strona internetowa, były na tyle czasochłonne, że ważne było dla mnie, że część pracy operacyjnej mogę oddać w zaufane ręce. Z założenia chciałam mieć czas dla rodziny.

Dzisiaj nasza praca wygląda zupełnie inaczej, ponieważ mamy rozbudowane zespoły osób odpowiedzialnych za poszczególne tematy. Nadal jednak odpowiadamy za obszary, w których byliśmy od początku.

Ja trzymam pieczę nad sprzedażą i marketingiem. Michał rozwija IT, jest odpowiedzialny za księgowość oraz logistykę. Kasia ogarnia wprowadzanie produktu na rynek oraz wspiera dział HR. Piotr to człowiek czynu – odpowiada za całą produkcję. Cały czas staramy się jednak wspólnie wspierać w tych działaniach.

Na początku mieszkaliście w Warszawie, a chusty LennyLamb były szyte przez zewnętrzną firmę. Z czasem coraz bardziej przejmowaliście produkcję, przenosząc firmę i Waszą rodzinę do Twojej rodzinnej miejscowości Kłudzice. Uruchomiliście szwalnie, później własne tkalnie, zwiększaliście zatrudnienie – czy nie towarzyszył Wam lęk przed podejmowaniem takich decyzji, inwestycjami?

Jak większość, zaczynaliśmy od zera, wszystko podzlecaliśmy, podręczny magazyn miałam w swojej szafie w mieszkaniu, a zapasy w piwnicy u rodziców… Wszystkie decyzje podejmowaliśmy pod presją chwili. Czy się baliśmy? Trudne pytanie 🙂

Z perspektywy czasu pamiętam raczej ogromny entuzjazm przed nowym wyzwaniem. Mamy takie powiedzonko, które się ukuło na podsumowanie wszelkich debat, kiedyś padło przez pomyłkę i tak już zostało: “kto nie ryzykuje ten nic nie traci“.

Firmę rozwijaliśmy organicznie, dokładając kolejny klocek właśnie wtedy kiedy był potrzebny i nigdy nie postrzegaliśmy tego jako zagrożenia, ale jako szansę na dalszy rozwój. Decyzje podejmowaliśmy raczej szybko i ochoczo i bez większego lęku – oczywiście mogę mówić za siebie, ale tak to pamiętam.

Na pewno trudne chwile przychodziły, kiedy trzeba było zmierzyć się z konsekwencjami tych decyzji: przedłużająca się budowa, problemy z wykonawcami, kolejne kontrole urzędów, o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia, czy przedłużająca się instalacja nowej maszyny, która wymagała ciągłego nadzoru i niemal spania w nowopowstającej tkalni. Dzisiaj, kiedy w firmie mamy raczej ustabilizowaną sytuację, nieco brakuje mi takich emocji 🙂

LennyLamb to nie tylko różnorodne chusty do noszenia dzieci, ale też nosidełka, odzież dziecięca, odzież do noszenia dzieci, akcesoria i mnóstwo innych pięknych produktów. Kto stoi za tymi produktami, kto je wymyśla i projektuje?

Pomysłów to my mamy baaaardzo dużo, a najwięcej tych jeszcze nie zrealizowanych. Na początku do oferty LennyLamb trafiły wszystkie te produkty, które sama bardzo chciałam mieć, z czasem zaczęliśmy też słuchać naszych klientów, którzy co chwilę podrzucają nam pomysły lub proszą o jakieś rozwiązania.

Opracowanie produktu przed wprowadzeniem na rynek to bardzo ciężka, czasem kilkumiesięczna praca, którą na początku wykonywaliśmy sami w oparciu o specjalistów. Dzisiaj mamy do tego zadania kilkuosobowy zespół projektowy, który wykonuje całą pracę kreatywną i realizuje te wszystkie pomysły.

Macie też w ofercie setki przepięknych wzorów (i wspaniałych fotografii na Facebooku) – kto tworzy najpiękniejsze wzory w LennyLamb?

To tak jak z innymi projektami, od zawsze to praca zespołowa. Na początku przeglądaliśmy czeluście internetu lub szukaliśmy inspiracji w codziennym życiu. Tak na przykład powstał jeden z pierwszych, bardzo popularnych pasiaków Luna, która była zainspirowana naszyjnikiem Kasi.

Dzisiaj praca wygląda podobnie, kilkuosobowy zespół złożony z grafików, marketerów i sprzedawców spotyka się raz w tygodniu wymieniając pomysły i opinie, wybierając przędze, wzory i kolory. Czasem dzielimy się naszymi i wątpliwościami i radościami na grupie LennyLamb Polska. Zapraszamy, można naszą pracę podglądać na bieżąco i też być częścią zespołu projektowego choćby przez chwilę.

Dobre zdjęcia były dla nas zawsze bardzo ważne. Przez wiele lat głównym fotografem był Michał, czasem bywałam ja. Do tej pory na stronie są nasze zdjęcia. Potem współpracowaliśmy z kilkoma bardzo dobrymi fotografami z całej Polski np. Zuzanną Karettą, Adamem Rogala, Olą Kościaniuk. Dzisiaj naszym głównym fotografem jest Paweł Nawrocki – nasz mistrz fotografii 🙂 bardzo pracowity i niesamowicie zdolny magister sztuki.

A czy Ty masz swój ulubiony wzór tkaniny?

Zdecydowanie. Uwielbiam chustę o nazwie “Na krańcu świata”. Bardzo mało tych chust powstało, wiec ciągle jest to unikat. W powstawanie jej mocno zaangażowany był mój mąż Michał. Najpiękniej o niej pisze na swoim blogu „W podróży przez życie” Danusia: „chusta ta jest swego rodzaju dziełem sztuki, a mianowicie reprodukcją ryciny, która pojawiła się w książce Flammariona L’atmosphère: météorologie populaire. Jej autor i czas powstania nie są dokładnie znane, być może jest to dzieło artysty niemieckiego renesansu. Przedstawia człowieka przekraczającego horyzont, odkrywającego nowe światy, tego, któremu dane było poznać i ziemię, i niebo…”

Dla mnie to bardzo symboliczny obraz człowieka, który wychodzi ze swojej strefy komfortu, sięga dalej, chce więcej, dla którego nie ma horyzontu, a nawet jeśli jest to zawsze da się coś z tym zrobić… taka właśnie chciałabym być 🙂

Piękny wzór! Czy uszyjecie z niego też coś dla dorosłych?

Pomyślimy o tym 🙂

Chciałam Cię też zapytać o to, jak sobie poradziliście z sytuacją, kiedy odkryliście nieprawidłowości na produkcji i zdecydowaliście się wycofać dużą partię nosidełek.

To był bardzo trudny czas dla mnie. Nie opowiadaliśmy jeszcze publicznie tej historii. Zdecydowałam, że opowiem o niej na najbliższej Konferencji Noszenia we wrześniu w Poznaniu, więc tutaj zrobię krótki wstęp. Będę mówić ze swojej perspektywy, bo byłam wtedy mocno w to wszystko zaangażowana.

Chciałabym zacząć od tego, że wiele osób z naszego otoczenia, nawet z firmy do dzisiaj nie rozumie decyzji o wycofaniu nosidełek. Muszę tu wyjaśnić, że proces wycofania nie był wymuszony przez żadną instytucję czy choćby klientów, decyzja była podjęta przez nas w przeciągu kilku dni od pierwszych sygnałów, że nosidełka mogły zostać wykonane niezgodnie z procedurą.

Historia jest bardzo długa, proces wycofania trwał kilka miesięcy, procedury urzędowe, które trzeba było przejść w kilku krajach przysporzyły mi wielu siwych włosów. Myślę, że na opowieść o tej historii możemy się umówić innym razem. Dzisiaj tylko powiem krótko, że wtedy w lipcu 2016 roku myślałam, że to zupełnie rozłoży firmę.

Byłam świadoma kosztów wycofania, ale świadomość, że nosidełko, które dostanie mama i jej dziecko, może nie być bezpieczne, nie pozwoliła mi wtedy podjąć innej decyzji. Wszyscy mieliśmy podobne zdanie. W trakcie przeprowadzaliśmy badania na wycofanych nosidłach okazało się, że ogromna większość nie stanowiła żadnego zagrożenia, i może być tak, że nie spełniały norm tylko te dwa, które mieliśmy w rękach (na 2000 nosideł).

Czasem słyszę teksty, że producent powie wszystko, żeby sprzedać… być może są i tacy. Ja mam czyste sumienie, bo dla mnie bezpieczeństwo dzieci i zaufanie, którym obdarzają mnie rodzice kupując nasze produkty jest bezcenne, a nawet jest warte konkretne pieniądze, jeśli by podsumować wszystkie koszty wycofania.

Jedni mówią kryzys, a Chińczycy mówią: szansa. Jak sobie poradziliście z tą sytuacją i czego Was ona nauczyła?

Nie wiem jak to się stało, ale mimo bardzo widocznych zmian na dotychczasowych rynkach jak USA czy Kanada, gdzie faktycznie mieliśmy zauważalny spadek sprzedaży, firma wyszła z kryzysu obronną ręką. Hitem okazały się bluzy do noszenia, które podbudowały budżet, wzrost sprzedaży zanotowaliśmy przykładowo w Europie i mimo wszystko świętujemy w tym roku dziesięciolecie i mamy się dobrze, więc może tak, Chińczycy mogą mieć rację.

Czego nas ta sytuacja nauczyła? Na pewno dużo zmieniła we mnie, w tym jak podchodzę do pracy i do ludzi. W firmie zmieniłam procedury, które i tak były, jak nam się wydawało bardzo szczegółowe. Już wiemy, że nie wystarczy przekazać instrukcję szycia w stylu: ten pasek wszywamy na wysokości 5 cm szwem takim i takim. Dziś staramy się tak przygotować proces, żeby nie dało się zrobić inaczej i staramy się trzymać zasady: jeśli czegoś nie możesz sprawdzić, to znaczy, że tego nie ma – czyli zaostrzamy procedury na kontroli jakości.

Asiu, niedawno po raz czwarty zostałaś mamą. Franek i bliźniaczki Hania i Ewa, Twoi pierwsi „testerzy” chust i nosidełek już dawno z nich wyrośli, teraz testują ubranka dla dzieci, a w chusty LennyLamb dzielnie daje się zawijać najmłodszy Szymon. Jakie masz patenty na work-life-balance i zarządzanie dużą firmą i dużą rodziną?

Myślałam, że czwarte dziecko nie wpłynie szczególnie na codzienną organizację, niestety jest inaczej i nie jestem przekonana, że moje życie jest przepełnione harmonią. Cały czas nad tym pracuję 🙂

Nasze dzieci to może nie testerzy, tylko pierwsi rozkochani w chustach czy nosidłach użytkownicy 🙂

Na pewno jest kilka zasad, które bardzo pomagają, a których realizacja wcale nie przyszła mi łatwo.

Jedna z nich to – nie mogę i nie muszę być wszędzie – jest to cały czas trudne, bo jednak czasem chcę być nawet tam gdzie nie mogę ;), ale takie odpuszczenie, że mogę oddelegować nawet ważną rzecz lub po prostu odpuścić, bardzo mi pomaga.

Każdego dnia ustalam sobie w swojej głowie priorytety, które są ważne i do zrealizowania. Staram się dbać w tym wszystkim o dzieci i również o siebie, co chyba jest najtrudniejsze, ale dzisiaj na pewno lepiej to wygląda niż kilka lat temu.

Pomaga mi również fakt, że mieszkamy bardzo blisko firmy i mogę swobodnie dzielić obowiązki między pracą a domem i być tam gdzie jestem w danym momencie bardziej potrzebna.

Bez delegowania zadań, szczególnie tych najprostszych, już od dawna nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Mam wokół siebie również wspaniałych ludzi, bez których pogodzenie tego wszystkiego nie byłoby możliwe, z którymi dzielę ogarnianie dzieci i domu. Mąż, moi rodzice, również Kasia i Piotr – nasze dzieci, chodzą do tej samej szkoły, więc często wymieniamy się obowiązkami.

Gratulując Wam dziesięciolecia, zapytam jeszcze czy kiedykolwiek wyobrażałaś sobie, że Wasza firma tak bardzo się rozrośnie, czy marzyłaś o tym?

Projekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Z wykształcenia jestem farmaceutką. Firma miała być tak na chwilę, na ten czas kiedy bardziej jestem potrzebna dzieciom. Ponieważ nie umiem usiedzieć na miejscu potrzebowałam dodatkowego zajęcia, które będzie odskocznią… odskoczyłam, dużo dalej. Czasem zastanawiam się nawet jak to się stało 🙂

Na koniec zapytam Cię o Wasze plany na przyszłość, bo na pewno coś ciekawego planujecie?

Oj planujemy! Pewnie! Codziennie mamy po 3 pomysły na głowę 🙂 i nie wiemy tylko, który realizować. Ale tak na poważnie, to naszym zadaniem na kolejne 10 lat jest umacnianie marki i zdobywanie nowych rynków. Dużo jeszcze w tym temacie mamy do zrobienia. Na pewno nie chcę napinać planów, podoba mi się ta równowaga pomiędzy pracą, a czasem dla rodziny 🙂

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę Wam kolejnych sukcesów – i rodzinnych i zawodowych.

Zdjęcia: Materiały prasowe LennyLamb i archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Strategia biznesowa. Dlaczego warto ją mieć?

Co to jest strategia biznesowa, czym różni się od biznes planu i kto powinien ją przygotować? W 3 prostych krokach pokażę Ci jak przygotować strategię rozwoju Twojego biznesu, również franczyzowego.
  • Agnieszka Słowik - 12/06/2019

Co to jest strategia biznesowa?

Strategia biznesowa to przemyślany plan działania, dzięki któremu firma będzie się dynamicznie rozwijać, decyzje przez nas podejmowane będą spójne, a proces zarządzania przedsiębiorstwem przyniesie spodziewane rezultaty.

W odróżnieniu od biznes planu strategia biznesowa ma charakter długookresowy (3-5 letni). Biznes Plan tworzy się przede wszystkim dla startupów przed rozpoczęciem ich działalności. Jest on skierowany głównie do banków i inwestorów w celu przekonania ich, że warto zainwestować środki w nowe przedsięwzięcie. Strategia biznesowa tworzona jest w celu określenia priorytetów, dzięki którym firma będzie się rozwijać. Jest to więc plan rozwoju zarówno dla nowych, jak i istniejących podmiotów gospodarczych, w tym dynamicznie rozwijających się sieci franczyzowych.

Analiza w 3 krokach

Jednym z prostszych sposobów opracowania strategii biznesowej jest przeprowadzenie krok po kroku perspektywicznej analizy potrzeb potencjalnych klientów, partnerów biznesowych oraz określenie własnych celów i priorytetów. Podstawą takiej analizy są odpowiedzi na postawione niżej pytania.

Krok 1 – Określenie własnych celów i ambicji

Dlaczego chcesz zaangażować się w to przedsięwzięcie?

Jakie są Twoje pasje, ambicje i cele życiowe? Czy ich realizacja wiąże się chociaż pośrednio z zakresem usług/produktów sieci franczyzowej, która Cię zainteresowała?

Co jest dla Ciebie najważniejsze? Realizacja własnych pasji czy maksymalizacja dochodu?

Co łączy Cię z Twoimi partnerami biznesowymi, w tym ze współpracownikami, dostawcami i klientami (np. więzy rodzinne, przyjaźń)?

Spójrz na Twój biznes z perspektywy klienta. Zastanów się nad tym, co faktycznie chcesz mu sprzedać. Skup się nie na Twoim produkcie lub usłudze, ale na tym co Ty sama możesz mu zaoferować.

Krok 2 –  Określenie celów biznesowych

Aby wskazać cele biznesowe należy przede wszystkim zdefiniować misję przedsiębiorstwa. Misja określa sens istnienia firmy, wskazuje najważniejsze zadania oraz wartości oferowane klientom. Należy się również zastanowić nad tym, gdzie chcielibyśmy, aby nasza firma znajdowała się za 3-5 lat, a następnie wyznaczyć mierzalne cele, które będziemy realizować w drodze do sukcesu.

Również franczyzodawca powinien okreslić swoją misję, dlatego warto zapytać go o szczegóły. Obie misje, a więc wizje naszego wspólnego biznesu, powinny być spójne.

Krok 3 – Analiza rynku

Na początku należy wskazać 10 najważniejszych potencjalnych klientów, a następnie określić ich oczekiwania. Warto zastanowić się również nad tym, co my chcemy, aby zrobił nasz potencjalny klient oraz nad tym co my chcemy, aby myślał nasz potencjalny klient. Na koniec trzeba sprecyzować to, co odróżnia nas od konkurencji oraz to, w czym jesteśmy od niej lepsi.

Czy strategia jest potrzebna we franczyzie?

Mimo tego że franczyza to sprawdzony model biznesowy, strategia w tym przypadku również jest koniecznością. Powodów jest kilka. Przede wszystkim nasz biznes będziemy rozwijać w innej lokalizacji. W związku z tym struktura populacji może różnić się od tej, w której działa franczyzodawca. Warto zastanowić się i przeanalizaować nasz rynek lokalny. Podobieństwa i różnice wykazane względem rynku, na którym działa franczyzodawca, mogą być zarówno nasżą mocną jak i słabą stroną. Najważniejsze jest to, aby mieć ich świadomość.

Sprawdź jakie pomysły na franczyzę przygotowaliśmy dla Ciebie:

 

 

Edukido

Logo MathRiders

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Słowik
Ekonomista, pasjonuje ją aktywny rozwój biznesu, szczególnie franczyza, dlatego kilka miesięcy temu założyła portal biznesowy www.RynekFranczyzy.pl i została pierwszym w Polsce brokerem franczyzowym. Asertywna idealistka, która lubi łamać stereotypy i zachęcać do działania innych. Z jej inicjatywy powstał także serwis dla mam www.MamaSprzeda.pl. Szczęśliwa mama 6-letniej Hani.
Podyskutuj

Co powinnaś wiedzieć o zakładaniu własnej firmy?

W końcu w wolnej chwili zastanawiasz się, czy może zacząć coś swojego? Analizujesz co Cię interesuje, jakie masz talenty i w czym tak naprawdę chciałabyś się realizować? To już bliska droga do zmonetyzowania swoich zainteresowań, czyli założenia własnej firmy. Jak to zrobić krok po kroku?
  • Grzegorz Zieliński - 10/06/2019
młoda kobieta przy biurku marzy o własnej firmie

Zakładanie własnej firmy

Poranny pośpiech jak co dzień nie robi już większego wrażenia, bo cóż zamiast tego może zaoferować nam poranek. Pośpiech jak zawsze związany z wyjściem do pracy i porannym ogarnięciem domu. W drodze do pracy pojawiają się kolejne dręczące myśli – „w jakim humorze będzie szef, czego jeszcze nie zdążyłam zrobić wczoraj”. Wtedy to jeszcze akceptujesz w końcu liczy się każda sekunda. Nie ma czasu na myślenie.

Jakie dokumenty musisz wypełnić ?

Gdy podejmiesz już swoją decyzję o założeniu firmy i zdecydujesz się jednoosobową działalność gospodarczą to masz 75% drogi pokonane! Teraz pozostaje udać się do najbliższego urzędu i dokonać rejestracji.

Jednak zanim to zrobisz przygotuj się wcześniej. Ustawodawca wymaga już na etapie składania wniosku pewnych informacji, po których ponosimy konsekwencje. Nie pozostawiaj ich ślepemu losowi.

Dobre przygotowanie do rejestracji pozwala na sprawne przeprowadzenie jej w urzędzie. W zależności jaką podejmiesz decyzje takie będziesz płacić podatki. Istotna jest także sprawa wyboru ubezpieczyciela.

Wypełnianie formularza

Zabierz do urzędu dowód osobisty, a dodatkowo musisz znać swój numer NIP (jeśli nie posiadasz zostanie Ci nadany elektronicznie).

Wymyśl nazwę firmy. Powinna być związana z prowadzoną działalnością i pamiętaj kiedy działalność się rozwinie będziesz dzięki niej rozpoznawana na rynku. Lepiej od razu wymyśleć ciekawą nazwę niż potem narażać się na niepotrzebne koszty. Jeśli nie chcesz żadnego pseudonimu to wiedz, że imię i nazwisko jest obowiązkowe i to ono stanie się Twoją nazwą.

Sprawdź, co powinnaś wiedzieć:

Nie każdą firmę należy rejestrować

PKD

To nic innego jak Polska Klasyfikacja Działalności. Jest to spis wszystkich rodzajów działalności. Wybierz sobie te, które Cię interesują. Klasyfikują one działalność według ścisłych kryteriów. Po przeanalizowaniu wypisz je sobie na kartce, aby niepotrzebnie nie szukać ich ponownie. Nie ma też potrzeby wypisywać zbyt wielu punktów PKD, ponieważ aktualnie wszystkie wpisy do działalności są zwolnione z opłat.

Wybór ubezpieczyciela

W zależności od sytuacji w jakiej się znajdujesz możesz być ubezpieczona w KRUS lub ZUS.

Natomiast osoba, która będzie podlegać ubezpieczeniu w ZUS powinna wiedzieć jakie spełnia warunki, aby wybrać dla siebie odpowiednie ubezpieczenie.

Formularze jakie składa osoba przy rejestracji do ubezpieczeń:

  • ZUS ZUA – jeśli zgłaszasz się do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnego (i dobrowolnie – chorobowego)
  • ZUS ZZA – jeśli zgłaszasz się tylko do ubezpieczenia zdrowotnego, np. przy uldze na start
  • ZUS ZCNA – jeśli zgłaszasz do ubezpieczenia zdrowotnego członka rodziny.

Do wyboru masz:

  • ulgę na start przez 6 miesięcy nie płacisz składek na ubezpieczenia społeczne (składasz formularz ZUS ZZA z kodem tytułu ubezpieczenia 05 40)
  • preferencyjne składki „mały ZUS” – składki obniżone przez 24 miesiące (składasz formularz ZUS ZUA z kodem tytułu ubezpieczenia 05 70)
  • jeśli będziesz opłacać standardowe składki ponieważ nie spełniasz warunków do skorzystania z wymienionych ulg (składasz formularz ZUS ZUA z kodem tytułu ubezpieczenia 05 10)

Dokumenty składasz w ciągu 7 dni od daty rozpoczęcia (możesz złożyć już przy rejestracji firmy w urzędzie za pośrednictwem CEIDG.)

Sposób rozliczania z urzędem skarbowym

Przedsiębiorca we wniosku rejestracyjnym CEIDG-1 wybiera formę płatności podatku dochodowego. Do wyboru masz:

  • na zasadach ogólnych;
  • podatek liniowy;
  • ryczałt od przychodów ewidencjonowanych;
  • karta podatkowa;

Przemyśl tę decyzję ponieważ według wybranej formy płatności będziesz się rozliczać z Urzędem Skarbowym.

Profil Zaufany

Jeśli nie chcesz przychodzić do urzędu, możesz zrobić wszystko sama w domu, a następnie podpisujesz profilem zaufanym po wysłaniu dokumentów w Internecie. To darmowe narzędzie, którym potwierdzisz swoją tożsamość w Internecie (PESEL). Działa jak podpis elektroniczny i jest alternatywą dla płatnego podpisu kwalifikowanego.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Grzegorz Zieliński
Nauczyciel z powołania; zawodowo - wieloletni pracownik samorządowy; prywatnie - mąż i tata dwójki wspaniałych i mądrych dzieci.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail