Czego szukasz

O Magdzie, która wymyśliła ”Szkołę żon”…

Właśnie dzisiaj do księgarń trafia najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz „Szkoła żon”. Zapraszamy Was do poznania autorki, która zaczęła swoją przygodę z pisaniem kiedy to na świecie pojawiła się jej córeczka Liliana, a życie nabrało zawrotnego – jakże znanego wszystkim mamom – tempa! Magda dzieli się także swoim doświadczeniem odpowiadając na pytanie: Czy warto pisać do szuflady? 

W związku z premierą książki mamy dla Was jeden egzemplarz „Szkoły żon”. Sprawdzcie na naszym profilu na Facebook’u jakie jest pytanie konkursowe!

I zapraszamy do naszego wywiadu!

Pani Magdo, czyżby to magia liczb? Pani córeczka najstarsza ma sześć lat i właśnie ukazuje się Pani szósta książka? Jak Pani to robi?

Już poprzednio znajomi się śmiali, że coś jest z tą magią liczb. Po urodzeniu Lilianki ukazał się Milaczek, Panny roztropne kończyłam, bojąc się, że nie dam rady przed urodzeniem Mateusza, ale się udało. Mówiono wtedy „dwoje dzieci – dwie książki”. Gdy ukazała się Opowieść niewiernej, pytano mnie kiedy trzecie dziecko. Trzeciego dziecka nie planuję, a książki się posypały. (przy 6 książce z szóstką dzieci nie dałabym rady z pewnością) 😉

Wydaje mi się, że dzieci są niesamowitą inspiracją. Gdy kobieta zostaje matką, coś się w niej przestawia i czuje niewyobrażalne siły na działanie. Mam kilka koleżanek, które właśnie gdy urodziły dzieci, pootwierały swoje firmy – zresztą ja też tak zrobiłam. Gdy urodziła się Lilka – zaczęłam pisać. Gdy Mateusz miał rok – założyłam firmę marketingową. Dzieci inspirują do działania.

A jak to robię? Usypiam wieczorem dzieci, czytam im książki, rozmawiam z nimi, a potem, gdy już śpią, sobie robię kawę, kot się do mnie przytula, a ja przeżywam romanse… Oczywiście w moich książkach. Miałam taki ulubiony wielki kubek, który był częścią tego rytuału, ale mi się zbił…

Wracając do magii liczb dotyczącej lat mojej córki i ilości książek – chciałabym by ta tendencja się utrzymała;)

Czy wykształcenie i doświadczenie zawodowe bankowca pomaga w pisaniu kolejnych książek? Proszę nam opowiedzieć jak to się stało, że zaczęła Pani pisać?

Zapomniałam, że jestem bankowcem! 🙂  Skończyłam zarządzanie, potem faktycznie gdzieś po drodze było studium bankowości, potem, gdy Lila była mała, skończyłam MBA. Zdążyłam przed urodzeniem Mateusza (między nimi jest dwa lata różnicy). I byłam analitykiem marketingowym w banku, potem w firmie ubezpieczeniowej, czyli miałam do czynienia niemalże wyłącznie z cyferkami. Chyba wykształcenie zatem nie pomaga pisać, ale… im ma się więcej doświadczenia, tym chyba lepsze książki się pisze. Mam firmę marketingową, więc ta marketingowa intuicja na pewno również pomaga w takim pisaniu, które dociera do czytelnika.

To będzie trudne pytanie, ale je zadam… Jak napisać bestseller?

Musiałaby pani o to zapytać Stephena Kinga. Ja jeszcze nie wiem (śmiech). Ale mam nadzieję, że w końcu się dowiem!

Jak Pani szuka tego CZEGOŚ co sprawia, że książka staje się popularna?

Jestem kobietą, rozmawiam z kobietami i… czuję co one myślę, wiem o czym rozmawiają, wiem też o czym nie rozmawiają, a chciałyby… Po lekturze moich książek piszą: Ta książka była o mnie. To jest chyba dowód, że kobiety chcą czytać o zwykłym życiu, o marzeniach, pragnieniach. O sobie. Pisarz powinien być dobrym obserwatorem. Tu podejrzy, tam zaglądnie i zbiera sobie wszystko to tego swojego koszyczka, wymiesza, wymiesza, doda coś od siebie i powstaje książka. Staram się pisać o poważnych sprawach w lekki sposób. Kolejna moja powieść też będzie o sprawach które są ważne dla współczesnych Polek. Może już na jesieni?

Na naszym portalu sporo piszemy o tym, że się da, że można godzić życie zawodowe i rodzinne i zachęcamy mamy do szukania takiego zajęcia, które sprawia przyjemność. Dlatego chciałabym poprosić Panią o kilka słów od Pani, do naszych Czytelniczek. Wiele mam pisze coś do szuflady. Czasem mówią: nie wiem „czy” i co więcej „jak” opublikować książkę. Czy warto próbować?

Pogodzenie życia zawodowego i rodzinnego jest trudne. Ale da się. Czasem nawet jestem dyskryminowana dlatego, że jestem mamą. Ale cóż robić? Trzeba robić swoje, najlepiej jak się umie. A dzieci zawsze będą na pierwszym miejscu. Wszystkim mamom również polecam moją najnowszą książkę „Szkoła żon” – tam też jest młoda, zmęczona życiem mama, trochę może nawet zaniedbana, ale odkrywa siebie na nowo…

Bycie mamą to bardzo ciężka praca i największa życiowa odpowiedzialność. Ale aby to wszystko pogodzić, należy być troszeczkę egoistką. Ja na przykład, dzięki temu, że nauczyłam dzieci zasypiać między godziną 19-20, niemalże od urodzenia, mam ten wieczór dla siebie. Na pisanie. To jest egoizm w moim wykonaniu. Zawsze się śmieję, że nie ma bardziej zmotywowanego pracownika niż młoda matka, która chciałaby chociaż na pół godziny odpocząć od swojego ukochanego – bądź co bądź – potomka 😉

A tym, które piszą do szuflady powiem, że to nie ma sensu! Trzeba pisać i wysyłać wydawcom. Może się uda? Jeżeli nie spróbujesz, się nie przekonasz. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będę miała na koncie 6 książek i że będę udzielała wywiadu dla –mamopracuj.pl – popatrzyłabym z niedowierzaniem. Ale da się. Należy marzyć, a potem trochę pomóc losowi te marzenia zrealizować. Trzeba pukać do każdych drzwi, nie wiemy, czy za nimi nie stoi ktoś, kto pomoże nam zrealizować swój cel. Piszesz książkę? – skończ ją. Wyślij do wydawnictw. I czekaj cierpliwie. Jeżeli nie dostaniesz odpowiedzi – zapytaj. Jeżeli nie wyślesz książki – nie zostanie wydana. No chyba, że masz przyjaciół, którzy wyślą ją za ciebie;)

Serdecznie dziękujemy za wywiad i czekając na kolejne powieści życzymy kolejnych magicznych liczba ;-)!

A my zapraszamy do lektury „Szkoły żon”, najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia. 

Poecamy także intrygującą zapowiedź książki do obejrzenia tutaj >>>

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska (redakcja www.mamopracuj.pl). 

W związku z premierą książki mamy dla Was jeden egzemplarz „Szkoły żon” do rozdania w dniu 17 kwietnia 2013. Sprawdzcie na naszym profilu na Facebook’u jakie jest pytanie konkursowe!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×