Czego szukasz

Nie ma spokoju w tej oazie, oj, nie ma

„Tajemnice, przemilczenia i niedopowiedzenia czasem są doskonałym spoiwem dla kłamstwa. Ale kiedy spoiwo zaczyna pękać, zawalenie się misternej konstrukcji jest tylko kwestią czasu. Domek z kart wygląda efektownie, tylko dopóki nie runie. A jeśli otaczają nas same domki z kart… Jeśli niemal każda oaza spokoju to fatamorgana…” 22 czerwca swoją premierę miała nowa książka Agnieszki Nietresty – Zatoń „Oaza spokoju”, a my zaprosiłyśmy autorkę na krótką rozmowę.

Agnieszko w jednym z wywiadów dla Mamo Pracuj mówiłaś, że jesteś pisarką – debiutantką, teraz wydałaś swoją drugą książkę. Jak jest za drugim razem? Trudniej czy łatwiej napisać jest kolejną książkę?

Trudniej – bo trzeba się zmierzyć z wizją autorki – Agnieszki, która powstała w głowach Czytelników po lekturze debiutu. Łatwiej – bo już zna się emocje towarzyszące narodzinom książki i można skupić się wyłącznie na tych dobrych, odrzucając irracjonalne lęki związane z promocją czy wywiadami.

Dlaczego piszesz książki?

Czasami człowiek musi – inaczej się udusi. Po pierwsze, piszę, bo to jedyna znana mi i dobrze opanowana forma ekspresji twórczej. Kiedyś wystarczały mi krótkie formy: recenzje, artykuły, blogowe posty, teksty komercyjne. A potem przestały wystarczać. Historie rodzące się w głowie zaczęły domagać się ujścia.

Po drugie, mam cichą nadzieję, że kiedyś przeczyta te książki moja Córka i może wtedy stanę jej się trochę bliższa jako człowiek – nie tylko mama, ale i kobieta, osoba mająca jakieś poglądy, pomysły, marzenia. Przecież część z nich oddaję moim bohaterom. No i jeszcze dlatego, że po prostu lubię; stwarzanie powieściowego świata od zera jest fascynujące, wciągające i zabawne.

Cytujesz Susan Sontag : „Kiedy czytam, zawsze mam wrażenie, jakbym jadła. Natomiast potrzeba czytania jest jak nieznośny wilczy głód”. W jakim świecie żyjesz bardziej? W tym naszym, czy w tym wykreowanym przez wyobraźnię pisarzy?

Raczej w wirtualu niż w realu. Choć życie wymusza na mnie przytomne bycie tu i teraz: trzeba kupić, ugotować, przelecieć ścierą podłogę. Dzieci też mam z krwi i kości, a kot nakarmienia pożąda. Ale kiedy tylko mogę, uciekam w świat fikcji. Przynajmniej on jest racjonalny i w miarę przewidywalny. Fikcja musi być prawdopodobna, życie bywa od czapy…

Mój jedenastoletni syn jest „przyklejony” do książek i czasem mam wrażenie, że „odklejony” od rzeczywistości. Widzę, że czytanie daje wielki potencjał, ale też obawiam się czy czegoś w życiu nie przeoczy. Jak Ty sobie radzisz z przechodzeniem z jednego świata w drugi?

Nie próbuję sobie radzić. Czasem idę ulicą i… widzę w tłumie moich bohaterów. To taki miły stan, kiedy powieść jest już na tyle rozbudowana, że właściwie nie da się nie żyć ich życiem – nie da się o nich nie myśleć. Albo czytam sobie i ktoś zawzywa mnie do realnego świata, żeby zrobić obiad. Wychodzę więc na chwilę z alternatywnej rzeczywistości i klepię te kotlety…

Poza wszystkim, przeprowadzono kiedyś badania, z których jasno wynika, że namiętni czytelnicy literackiej fikcji są bardziej wyczuleni na to, co dzieje się w prawdziwym życiu: są bardzo empatyczni, trafnie odczytują emocje innych, łatwiej nawiązują kontakty. Nie da się być każdym, doświadczyć wszystkiego, ale czytając i utożsamiając się z bohaterami literackimi można łatwiej wyobrazić sobie, co czują prawdziwi ludzie i po prostu ich nie krzywdzić. To bezcenne.

Tytułowa „Oaza spokoju” jest nią w rzeczywistości, czy możemy się spodziewać przewrotności tytułu?

Nie ma spokoju w tej oazie, oj, nie ma…

Przeczytałam „Pustostan” i nie powiem, że było łatwo, ale pewnie też nie miało być ? Podoba mi się Twój sposób opowiadania. Bardzo bogaty, „mięsisty” język. Podoba mi się również, że poruszasz temat relacji kobiet i „spuścizny” kolejnych kobiecych pokoleń, które nosimy na barkach. Co czeka mnie w Twojej drugiej książce?

Znów plątanina międzyludzkich relacji, ale i znacznie więcej akcji. Tu po prostu się dzieje. Wątki poszczególnych bohaterów zbiegają się i rozchodzą, niczym na ruchliwym skrzyżowaniu. Jest zagadka do rozwiązania, sporo szkolnych klimatów, dużo emocji i wspomnień sprzed lat. I to co najważniejsze: próba pokazania, że każdy napotkany przez nas człowiek ma w sobie jakąś wartą opowiedzenia i zrozumienia historię.

Na co dzień jesteś nauczycielką polskiego, mamą i copywriterką, gdzie mieścisz pisanie książek? Jak godzisz te różne funkcje? Kiedy piszesz? Nocami, gdy wszyscy śpią? 🙂

Gałąź belferską właśnie sobie odcinam – na razie na rok, być może bezpowrotnie. Wszelka inna moja aktywność to pisanie. Nie piszę nocami. Piszę, gdy… mam coś do napisania. Notesiki, karteluszki, zapiski na pudełku od zapałek rosną i rosną, aż pewnego dnia mam gotowy kawałek tekstu w głowie. Siadam do komputera i go zapisuję – to chwila, kiedy się wie, co się chce. Taki przyjemny, nieporównywalny z niczym flow.

Skąd czerpiesz pomysły na książki? Jak budujesz historię, kształtujesz postaci? Chodzi mi o taki warsztat pisarski?

Pomysły same do mnie przychodzą. Łapię strzępki rozmów, ciekawe słowa i sformułowania, cała zanurzona jestem w języku. Zapisuję, nagrywam na dyktafon, fotografuję. Widzę, słyszę, czuję – czasem mam dość tego nadmiaru bodźców. Aż nagle pojawia się początek historii. Zapisuję kilka stron, potem robię plan powieści i… nic z tego nie wynika. Bohaterowie sami prowadzą mnie dokąd chcą, a ja pozwalam im na to.

Masz już kolejny pomysł na książkę?

Pewnie. Już podążam za pewną panią, która najpierw miała… Książka is under construction. Robi się coraz ciekawiej…

Bardzo dziękuje Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Ta książka jest pisana emocjami – mówi Barbara Wysoczańska autorka książki „Narzeczona nazisty”

Barbara Wysoczańska to mama dwóch córek, absolwentka historii na Uniwersytecie Zielonogórskim, pracująca od 13 lat w salonie jubilerskim, autorka książki, której nie da się odłożyć, dopóki nie przeczytasz całości. Trudno uwierzyć, że "Narzeczona nazisty" to literacki debiut, a po lekturze Twoje myśli długo będą błądzić wokół jej fabuły. Książkę przeczytaj koniecznie. A my polecamy również wywiad z autorką.
Barbara Wysoczańska - debiutancka książka Narzeczona nazisty

„Narzeczona nazisty” to Pani pierwsza książka. Minęło już trochę czasu od premiery. Jak to jest być autorką książki? Jakie to uczucie?

Wspaniałe uczucie. Kiedyś wyobrażałam sobie jak by to było, gdyby udało mi się wydać książkę, ale rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia. Wspaniale jest mieć świadomość, że to co sama stworzyłam, teraz znajduje się w rękach innych ludzi i żyje własnym życiem. Każdy może po moją książkę sięgnąć, przeczytać, ocenić i zobaczyć tę historię własną, czytelniczą wyobraźnią.

Czym zajmowała się Pani wcześniej? Zanim postanowiła napisać swoją pierwszą książkę?

Od 13 lat pracuję jako sprzedawca biżuterii w renomowanym salonie jubilerskim. Jednak od kiedy pamiętam, chciałam być pisarką. „Narzeczona nazisty” jest moim debiutem, ale zobaczymy jak dalej potoczą się moje pisarskie losy. Wierzę, że na debiucie się nie zakończy, bo mam sporo myśli w głowie, które gdzieś muszę ulokować i najlepiej zrobić to w kolejnych książkach.

Barbara Wysoczańska - przeczytaj książkę Narzeczona nazisty

Jedna z recenzji „Narzeczonej nazisty” brzmi że „nigdy tej książki nie zapomnę”. Dlaczego?

Może dlatego, że włożyłam w tę książkę nie tylko sporo pracy, ale i kawał serca. Ta książka była pisana emocjami. Oprócz tego porusza dość istotne tematy takie jak miłość, poświęcenie, patriotyzm, odwaga, a to wszystko w obliczu ekstremalnie trudnych czasów jakimi była II Wojna Światowa. Cieszą mnie takie recenzje i taki odbiór czytelników. To najlepsze co mogło mnie spotkać po napisaniu i wydaniu tej powieści.

A dlaczego właśnie tematyka II wojny światowej?

II Wojna Światowa to spektrum mojego zainteresowania od dawna. Od dawna też pobudza moją wyobraźnię, więc ta historia zrodziła się w mojej głowie dość naturalnie. Impulsem, czy punktem wyjścia było zdjęcie, które znalazłam w jednej gazecie przedstawiające parę – jak się okazało w opisie Polkę i Niemca. Byli mężem i żoną, a traktowani byli przez otoczenie – mówiąc delikatnie, bardzo źle. Patrzyłam na to zdjęcie i widziałam w nim żal, wstyd i ogromny strach, który ci dwoje zapewne odczuwali. Ogromnie mnie to poruszyło. Nie mogłam zapomnieć o tym zdjęciu.

Jak wyglądała praca nad książką, której fabuła osadzona jest w trochę już odległej historii?

Przede wszystkim musiałam solidnie przygotować sobie podłoże historyczne pod tą opowieść. Dużo czytałam, przeglądałam stare fotografie, filmy archiwalne – szczególnie te ukazujące przedwojenną Warszawę i Monachium. Czytałam również wspomnienia ludzi, którzy żyli w tamtych czasach. To była solidna lekcja historii, ale bez tego nie napisałabym tej książki w taki sposób, w jaki powstała.

Zobacz także: 10 książek, które warto spakować do plecaka

Niemiecki arystokrata i zakochana w nim Polka. Takich historii pewnie było wiele, nie tylko w czasach wojny. Czy wymyśliła Pani ją na potrzeby książki, czy jest prawdziwa?

Tę historię wymyśliłam na potrzeby książki, ale rzeczywiście było ich w tamtych czasach wiele. Przed wojną nie wzbudzało to tyle kontrowersji, co już po wojnie, kiedy nagle okazało się, że takie związki są niepolityczne. Wiadomo, że przyczyną były okrucieństwa wojny i traumy z tym związane. Próbowałam sobie taką sytuację wyobrazić i przedstawić najlepiej jak potrafiłam.

Miłość w trudnych czasach, niemożliwa, niespełniona, to częsty motyw książek o miłości. Nie obawiała się Pani, że ten tytuł zniknie pośród innych, podobnych?

Pisząc tę historię nie zastanawiałam się nad tym, bo też nie myślałam w tych kategoriach. Skupiałam się wyłącznie nad tym, żeby napisać to po swojemu. Jest cała masa książek o takiej tematyce i pewnie jeszcze mnóstwo ich powstanie. Jedne podobają się bardziej, inne troszkę mniej, ale może wystarczy jeden szczegół w powieści, który wyróżni tą od innej. Trudno powiedzieć.

Barbara Wysoczańska Narzeczona nazisty - to pozycja, po którą warto sięgnąć

A za co Pani lubi tę książkę? Co według Pani jest jej siłą?

To, że przedstawiając w niej jakiś fragment historii, nie skupiałam się wyłącznie na suchych faktach, ale pokazałam ją oczami i sercem ludzi. Ona jest przepełniona emocjami, zarówno tymi dobrymi, jak i złymi. Poza tym, przedstawiłam tam kobiety – dzielne, odważne, walczące o swój kraj z narażeniem życia. Zauważyłam, że dla wielu czytelników było to zaskoczenie. Za to tę książkę lubię.

Zobacz także: 10 książek, przy których odpoczniesz

Zadam pytanie, być może każdy zna na nie odpowiedź, ale chciałabym poznać Pani zdanie jako historyczki. Dlaczego o osiągnięciach kobiet, ich odwadze w czasie II wojny światowej, tak niewiele możemy przeczytać, usłyszeć? Dlaczego są marginalizowane?

Sporo tu winy w minionym systemie politycznym w Polsce. W czasach Polski Ludowej wzorowa kobieta to matka polka dbająca o ognisko domowe. Wymazywano z pamięci fakt, że w czasie okupacji kobiety również walczyły z bronią w ręku, wystawiały na szwank swoją reputację i życie szpiegując i inwigilując wroga. Wymazywano w ogóle pamięć o naszych bohaterach, nie tylko kobietach. Po upadku komunizmu niestety nie zrobiono w Polsce nic, żeby edukować w szkołach na temat ówczesnych kobiet. To ogromnie krzywdzące.

Proszę jeszcze powiedzieć co dalej? Kolejna książka? Też z historią w tle?

Pracuję nad kolejną książką i również będzie osadzona w realiach historycznych. Nie chciałabym zdradzać szczegółów, dodam jedynie, że będzie to opowieść o kobietach – ich sile, przyjaźni i chęci dążenia do realizacji marzeń.

Dziękuję za rozmowę.

Zobacz także: Książki na wakacje, czyli co warto przeczytać w czasie urlopu

Zdjęcia: prywatne archiwum Barbary Wysoczańskiej

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Sesja coachingowa. Kiedy warto po nią sięgnąć i jak się przygotować?

Wśród wielu różnych form wspierania, coaching wyróżnia się silną koncentracją na rozwiązaniach oraz wzmocnieniu klienta. Jeśli zatem potrzebujesz wsparcia w mierzeniu się z tym, czego obecnie doświadczasz, coaching będzie dla Ciebie dużym wsparciem. Co trzeba wiedzieć i jak się do tego przygotować? Sprawdź!
Sesja coachingu - kiedy jest potrzebna?

Wśród wielu różnych form wspierania, coaching wyróżnia się silną koncentracją na rozwiązaniach oraz wzmocnieniu klienta. Dzieje się to dzięki wydobyciu w ramach procesu – umiejętności, doświadczeń i potencjału klienta. Ta forma pracy pozwala przyjrzeć się także temu, co głębiej kryje się pod naszymi zachowaniami i emocjami – myślom i przekonaniom. A te, niekoniecznie wspierają ważne dla nas zmiany.

Wtedy trwamy w układzie, którego dla siebie nie chcemy lub zatrzymujemy się w pół drogi do tego, na czym nam zależy. I często, w ramach coachingu, właśnie ta głębsza, oparta o przekonania praca, pozwala podjąć spójne z naszymi wartościami działania i osiągać ważne dla nas cele.

Kiedy warto sięgnąć po coaching?

Coaching to krótkoterminowy, składający się z cyklu spotkań proces, nastwiony na rozwiązania i wspierający w przezwyciężaniu pojawiających się trudności. Dzięki wzmacnianiu, rozwija także umiejętność samodzielnego wspierania siebie w przyszłości.

Współpraca z coachem pozwala solidnie dookreślić nawet zarysowany jedynie cel, zgromadzić wszystko, co może Cię wspierać w jego realizacji, rozpracować pojawiające się trudności i przygotować plan działania, żebyś w rezultacie osiągnęła to, na czym Ci najbardziej zależy.

Prowadzenie coacha pomaga zacząć gdy stoimy, nie przestać gdy wątpimy, a także wrócić gdy przerwaliśmy działania prowadzące nas do ważnego dla nas celu.

Przeczytaj także: 10 pomysłów na rozwój osobisty, gdy jesteś aktywną zawodowo mamą

Po coaching warto zatem sięgnąć, jeśli chcesz:

  • przeprowadzić trwałą zmianę w ważnym obszarze swojego życia;
  • podjąć ważną decyzję, wytrwać w podjętym zobowiązaniu lub zmianie;
  • lepiej radzić sobie w pełnionej przez Ciebie roli (np. pracownika, menedżera, rodzica, partnera), zadbać o równowagę pełnionych przez Ciebie ról;
  • mieć większy wpływ na przeżywane emocje i podejmowane pod ich wpływem zachowania, zmienić dotychczasowy sposób reagowania;
  • szukasz sposobów na to by coś przestać lub zacząć, zmienić dotychczasowy nawyk lub wypracować nowy;
  • żyć w zgodnie z ważnymi dla Ciebie wartościami i rozwijać umiejętności radzenia sobie w trudnych dla Ciebie sytuacjach.

Jeśli zatem potrzebujesz wsparcia w mierzeniu się z tym, czego obecnie doświadczasz; szukasz sposobów i sił na realizację ważnych dla Ciebie spraw; potrzebujesz podjąć istotną decyzję, zmienić nawyki lub wypracować nowe, coaching będzie dla Ciebie dużym wsparciem.

Przeczytaj także: Wyciągnij na wierzch pewność siebie i osiągaj swoje cele

Jak przygotować się do pierwszej sesji coachingowej?

Potrzebując zmiany zazwyczaj wiemy, czego w swoim życiu nie chcemy, co dobrze, by się zmieniło – w naszym życiu prywatnym lub zawodowym, czasem na ich styku. Chcielibyśmy, by było inaczej, czując że to, jak jest teraz, nie do końca nam odpowiada. Czasem dotyczy to dużych obszarów naszego życia, czasem mniejszych, choć równie znaczących.

W tych zmaganiach, najważniejsze pytanie, po które możemy sięgnąć związane jest z tym, jak w takim razie chcemy, żeby było? Po czym poznamy że osiągnęliśmy to, na czym nam zależy? Co będzie dla nas sygnałem, że jesteśmy na dobrej drodze?

Odpowiedzi na te pytania nierzadko zaskakują nas samych. Pokazują to, za czym tęsknimy, czego w naszym życiu za mało lub wcale. Czasem to więcej spokoju, a czasem wręcz odwrotnie – więcej działania. Niekiedy postawienie granic, a czasem zaufanie w relacji. Czasem podjęcie ważnych decyzji lub zgodna na odpoczynek.

Przeczytaj także: Empatia – kompetencją przyszłości?

Przygotowując się do swojej pierwszej sesji coachingowej pomyśl, jak chciałabyś, żeby wyglądało Twoje życie za pół roku. Zastanów się:

  • co chcesz, żeby się w nim zmieniło? Co zwłaszcza ma się zmienić?
  • gdzie chcesz wtedy być? Kogo mieć w swoim otoczeniu?
  • czym chcesz się zajmować, robić w swoim życiu prywatnym i zawodowym?
  • co chcesz umieć?
  • co, ważnego dla Ciebie, robić lub mieć? Jakie ważne dla Ciebie wartości realizować?
  • jak chcesz się czuć?
  • co chcesz myśleć – o sobie i innych?
  • jak Ty chcesz się zmienić? Kim być?

Te kilka pytań pozwala koncentrować się na tym, na czym nam zależy i czego dla siebie chcemy, zamiast błądzić w koło kierując własne siły i uwagę na nasze ograniczenia i przeszkody. Pomaga budować obraz, do osiągnięcia którego dążymy w procesie coachingowym.

Wizja tego, jak chcemy by nasze życie wyglądało w efekcie przeprowadzonej zmiany, pomaga zebrać siły do rozpoczęcia działań i wytrwać przy, często nieuchronnych, potknięciach.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Przeczytaj także: Rozwój kariery, czyli w jakie kompetencje inwestować?

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jako psycholog, coach i trenerka w swojej pracy zajmuje się wspieraniem klientów w budowaniu realnego wpływu życie. Pomaga w osiąganiu ważnych dla klienta celów – zawodowych i prywatnych, radzeniu sobie ze stresem i emocjami oraz poprawie relacji. Prywatnie – partnerka, mama, przyjaciółka i joginka. Lubi obserwować jak rosną rośliny i wędrówki.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie