Czego szukasz

Nie żyj wbrew sobie – Pustostan

Dlaczego różne kobiety opowiadają te same historie? Dlaczego my, kobiety tak bardzo uległyśmy schematom i wyobrażeniom przekazywanym z pokolenia na pokolenie? Czy nie wystarczy nam już odwagi, żeby zacząć żyć własnym życiem? I czy przed tym losem uda nam się uratować nasze córki? Dzisiaj premierę ma „Pustostan”, powieść Agnieszki Nietresty-Zatoń.

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/09/2015

Przeczytaj pierwszy wywiad z Agnieszką, o jej drodze do napisania i wydania książki, o macierzyństwie i związanym z nim wyzwaniach.

„W piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagały innym kobietom” – Madelaine Albright.

Dlaczego wybrałaś ten cytat na „promujący” Twoją książkę?

To jeden z kilku, które ukształtowały moją powieść.

Drugi jest z Agnieszki Graff: „Niech ktoś napisze wreszcie, z czego zrobione są więzi między kobietami w kraju, gdzie tak często używa się słowa „babsko”.

I jeszcze jeden – z Susan Sontag: „ Problem emocji jest w istocie problemem z kanalizacją. Życie emocjonalne to złożony system odprowadzania ścieków”.

Mocne… dlaczego właśnie te cytaty, a nie inne?

Dlatego, że relacje między kobietami są nacechowane ogromną ilością złych emocji i te emocje się nawarstwiają, idą z pokolenia na pokolenie, z babci na matkę, z matki na córkę… – po kądzieli.

Dlaczego tak jest?

Gdyby dało się odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem…

Kobietom wciąż się wydaje, mają głęboko wdrukowane w świadomość, że muszą przystosowywać się do licznych wyobrażeń o sobie – wyobrażeń żywionych przez innych. Często wzajemnie się dyscyplinują ze względu na mężczyzn. Jeśli się zdarzy taka, która mówi: tego nie robię, tego nie rób, tego nie róbmy, bo to nie ma większego sensu, to zawsze znajdzie się inna, która ją zdyscyplinuje, przywoła do porządku; powie, co wypada, co należy, co trzeba.

To tak jak z rytualnym obrzezaniem kobiet. Kobiety kobietom robią krzywdę, ale one wzajemnie przystosowują się do świata, w którym rządzą mężczyźni. „Nie będzie cię chciał żaden facet…” – brzmi niewerbalny komunikat – „musisz być taka jak wszystkie, bo po tobie”. Przecież matki, babki, ciotki nikomu nie robią na złość, nie jest to w ich mniemaniu przejaw sadyzmu czy łamania prawa człowieka do samostanowienia – robią to… w dobrej wierze.

Trudno jest uciec z takiego systemu. W warunkach ekstremalnych to sprawa życia lub śmierci. Na szczęście w Polsce nie musimy podejmować aż tak drastycznych decyzji, co nie zmienia faktu, że żyjemy uwikłane w rozmaite zależności – od tych najprostszych (co powie ciocia, co powie sąsiadka, a jak się na nas obrazi?) po bardziej skomplikowane, w których głównym elementem jest właśnie nieustanne dyscyplinowanie się nawzajem i oddawanie sobie niedźwiedzich przysług.

Wystarczą drobne kroczki robić, żeby ten system zmienić?

Zmiana każdego systemu zaczyna się od pierwszego kroku. Jak mówią psychologowie – już jeden element wyjęty z przemocowej układanki sprawia, że system zaczyna się zmieniać.

Zawsze warto dojrzeć do tego, by żyć swoim życiem, zrzucić te hurtowe ilości masek – jak mnie widzą w pracy, jak mnie widzą sąsiadki a jak teściowa, co o mnie mówią, co o mnie myślą… Można chodzić w tych maskach przez całe życie, ale można też od tego zwariować. Można odpowiedzieć sobie na pytanie o to, co się  lubi, gdzie są nasze granice, czego nigdy nie zrobimy, po co wykonujemy rutynowe czynności domowe… Można wreszcie wyjść z przemocowych układów rodzinnych czy towarzyskich, ale to trudne. I bolesne. I nie każdy, nie każda ma odwagę stać się tym pierwszym elementem. Są też takie życiowe sytuacje, w których podjęcie podobnej decyzji odbywa się kosztem innych, np. dzieci. To nigdy nie są proste sprawy.

Ale na pytanie: „Dlaczego przed pójściem spać muszę umyć wszystko do ostatniego okruszka” mogę sobie odpowiedzieć bezboleśnie. I przestać słyszeć odpowiedź mojej babci: „ Jak się w nocy coś stanie i pogotowie przyjedzie to będzie wstyd…”.

Hmmm… gdzieś to już słyszałam… czy Ty czasem nie wzywasz kobiet do rewolucji?

Rewolucje nie są dobre i nikomu nie służą, a już na pewno nie w takiej delikatnej materii jak emocje. Tu nie chodzi o rewolucję, ale o to, żeby żyć świadomie. Bo zburzysz wszystko za jednym zamachem i nie będzie czego naprawiać. Ale jak mówisz do własnej córki coś, za co kiedyś chciałaś „zabić” własną matkę i wiesz dlaczego tak robisz, to jest szansa, że jak sobie to uświadomisz, to może kiedyś przestaniesz tak robić. Trzeba powoli zmieniać się i taka zmiana w tobie sprawia, że otoczenie też może podjąć próbę zmian –  ale ty go na siłę nie zmienisz.

Tu chodzi o nasze córki, żeby wiedziały, że nie wszystko trzeba robić, bo inni tak robią, bo tak się robiło od zawsze. One mogą robić bezrefleksyjnie to samo co my, nasze mamy i babcie, albo mogą nasze pomysły odrzucić i robić wszystko po swojemu.

Konkludując: nie żyj wbrew sobie, bo to się zawsze na tobie zemści. Nie da się udawać zbyt długo kogoś kim się nie jest, bo to odbywa się ze szkodą dla ciebie i osób, z którymi wchodzisz w relacje. Bo jeśli tak robisz, osiągasz pustostan – stan, w który tracisz poczucie tożsamości, sensu i celu.

Dla kogo napisałaś Pustostan?

Dla siebie, mamy i córki. Ale też dla kobiet, które podejmują co jakiś czas ryzyko i trud „przewietrzenia swoich zwojów mózgowych”; tych, które na dowolnym etapie życia odważą się być sobą – zerwać z bezrefleksyjnym powielaniem życiowych schematów; odważą się na zmiany będąc dorosłymi, ukształtowanymi ludźmi.

To nie są łatwe sprawy, ani do rozmowy, ani do samotnej kontemplacji. Dlaczego stały się tematem Twojej książki? 

Zastanowił mnie fakt, że kiedy kobiety zbierają się na swoje babskie posiadówki, wciąż opowiadają te same historie. Długie lata masz poczucie wyjątkowości swojego losu; tego, co cię spotyka i nagle dociera do ciebie, że pewne doświadczenia są pokoleniowe – dziewczyny urodzone w latach 70. podobnie przeżywały swoją młodość, pamiętają te same emocje, wracają do nich te same, zamiecione pod dywan problemy.

Na początku jednej z moich ukochanych książek, „Piaskowej Góry” Joanny Bator, znajdujemy rewelacyjną symboliczną scenę: oto Jadzia Maślak obarczona koszem jajek oraz walizą potyka się na śliskich schodach i leciii… „Najważniejsze jest to, że Jadzia już traci równowagę, już wypuszcza kosz jajami nadziewany i leci ze schodów, macha rękoma, popiskuje ojejej. Jak ona pięknie leci! Jak bochen ciepłego chleba, jak garniec masła, jak anioł z cukru i cista. Jak on ją łapie, jak Pionier Timur z czerwoną chustą, Stefan zuch, gieroj, pod ciężarem się ugiął, lecz wrócił do pionu”.

Znacie finał tego upadku? Nietrudno domyślić się, co będzie dalej. A ja bym chciała, żeby moja córka miała odwagę zlecieć na dziób albo żeby pozwoliła Stefanowi podać sobie pomocną dłoń – to bez znaczenia, tylko… żeby nie czuła się do niczego zobowiązana. Żeby to był początek, a nie koniec. Żeby wybrała sama. Żeby nie dźwięczało jej w głowie: „ale co sobie mama pomyśli…?”.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Gotfryd

Zdjęci autorki: Anna Cichoń

Tytuł: Pustostan

Autor: Agnieszka Nietresta-Zatoń

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2015

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mama w pracy, wiosna w szafie

Za oknem słońce, w powietrzu czuć wiosnę, czas więc na zmiany w szafie pracującej (lub pracy szukającej) mamy! Do wyboru mamy ogrom możliwości. Miks trendów, jaki można obserwować już od kilku lat, nadal się utrzymuje. Oznacza to, że tak naprawdę modne jest wszystko to, co aktualnie masz ochotę na siebie włożyć! Warto jednak przybliżyć kilka najsilniejszych trendów i podpowiedzieć, co spośród nich nadaje się do ubrania do pracy.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 27/02/2019
młoda kobieta przegląda swoja garderobę

Po pierwsze pastele

To trend wręcz stworzony do biura. Pastele sprawdzą się zarówno jako baza pod oficjalny żakiet czy kolor garsonki, jak również w wersji total look, czyli rozbielone barwy od stóp do głów. Tu jednak trzeba uważać, żeby całość zestawienia nie wyglądała zbyt cukierkowo. Najlepiej jako bazę wybrać biel lub beż i dodać dwa kolory pastelowe. Idealnym dodatkiem będzie odrobinę bardziej wyrazista pod względem tonacji biżuteria lub pasek, które podkreślą stylizację.

W makijażu warto postawić na naturalne podkreślenie urody, z palety cieni świeżości doda delikatny róż czy beż. Można podkreślić oczy kreską nad linią górnych rzęs (nadal bardzo modne), co wydobędzie ich kształt.

Po drugie neony

Intensywny pomarańczowy, kobalt, zieleń, żółć i róż. W wersji do pracy najlepiej zdecydować się na jedną z tych barw, zestawiając ją z bardziej stonowanymi dodatkami. Akcent można położyć w zasadzie na każdy element stylizacji: bluzce, żakiecie, spodniach/spódnicy, sukience, butach czy dodatkach. Jeśli w firmie nie obowiązuje ścisły dress code można pokusić się też o intensywny kolor paznokci czy niezbyt grubą neonową kreskę eye-linerem na górnej powiece. Odradzam jednak takie eksperymenty na oficjalne spotkania. Intensywnie kolorowy makijaż zostawmy lepiej na imprezę.

Półprzezroczystości

Zwiewne bluzki z cieniutkiego materiału do pracy? Jak najbardziej! Ten niezwykle kobiecy trend zagościł w świecie mody na dobre. Lekko przezroczysta koszula idealnie pasuje do marynarki czy blezera. Kusząca, a jednak stosowna. Należy jedynie pamiętać o tym, żeby efekt końcowy był subtelny, warto więc zaopatrzyć się w odpowiednią bieliznę. Taką stylizację najlepiej podkreślić makijażem naturalnym, gładką cerą i lekko zaróżowionymi policzkami. Odważniejszym polecam usta w kolorze wina.

Motywy zwierzęce

Aby przełamać monotonię, warto przekonać się do motywów fauny i flory. W sklepach można znaleźć nie tylko lamparcie cętki czy paski zebry, ale również wzory ptaków czy kwiatów. Taki motyw może znaleźć się zarówno na bluzce czy żakiecie, jak i na sukience, spódnicy, a nawet spodniach! Najbezpieczniej jednak zdecydować się na jeden wzorzysty element ubioru w ramach jednego zestawienia. Będziemy mieć pewność, że wszystko do siebie pasuje i nie ma przeładowania stylizacji.

Czas na zmiany

Pierwsze powiewy wiosny są świetnym pretekstem do zmian w wyglądzie. Pora więc pozbyć się już zimowych szarości, grubych płaszczy, swetrów i otworzyć się na nowe, świeże kolory. Warto wpuścić do swojej szafy odrobinę słońca, soczystej trawy czy błękitu nieba. W mojej już znalazło się kilka wiosennych akcentów, które nastrajają mnie pozytywnie każdego ranka. Gorąco polecamy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Matka trójki dzieci na Wall Street, czyli zmiana kursu

Jak się pracuje młodej kobiecie w banku inwestycyjnym na Wall Street? Dyskryminacja kobiet widoczna gołym okiem, a w najbliższej perspektywie kryzys finansowy. Na dodatek bohaterka książki „Zmiana kursu” ma trójkę dzieci i niepracującego męża na głowie. Prawa do sfilmowania książki kupiła Reese Whiterspoon!
  • Joanna Gotfryd - 21/02/2019
książka Zmiana kursu

Być kobietą na Wall Street

Isabelle ma 36 lat, trójkę małych dzieci, niepracującego męża i jest dyrektorem zarządzającym w jednym z banków przy Wall Street. Niewiele kobiet pracuje w branży finansowej, a te, które pracują zastanawiają się czy próbować rozbić szklany sufit, działając jako „klub szklanego sufitu”, czy przyłączyć się do „wroga”?

Isabelle z jednej strony nie podoba się traktowanie jakiego doświadczają kobiety w banku, ale z drugiej strony uodporniła się i puszcza między uszy niewybredne zachowanie kolegów. To dzięki temu udało się jej zajść tak wysoko.

Mama trójki dzieci na Wall Street

Równocześnie kiedy Isabelle próbuje ukrywać w pracy, że jest matką (nie opowiada o dzieciach i swoich wyzwaniach związanych z rodzicielstwem), jej koledzy, mężowie niepracujących żon, chwalą się swoim ojcostwem na prawo i lewo. Kiedy spotkanie zarządu przeciąga się do późnych godzin wieczornych, Isabellę omija zabawa z dziećmi i możliwość poczytania im bajek przed snem. Trzeba przekupić nianię, żeby kolejny raz została dłużej.

Mąż Belli postanawia doskonalić się w jodze i dbaniu o własne ciało. Gardzi pracą na etat i zarabianiem dużych pieniędzy, co nie przeszkadza mu bez skrupułów korzystać z profitów i karty kredytowej opłacanej przez żonę.

Mieszkając na Upper West Side na Manhattanie i posyłając dzieci do najbardziej prestiżowego przedszkola przy Piątej Alei trzeba dopasować się do ludzi z wyższych sfer. Z jednej pensji opłacić kredyt, nianię, przedszkole, panią do sprzątania i osobę, która wyprowadza psa.

Kryzys finansowy

Jest rok 2008, nadciąga poważny kryzys finansowy. Isabelle przeczuwa, że rynek się zmieni, a wraz z nim zmieni się wszystko. Równocześnie na horyzoncie pojawia się były narzeczony głównej bohaterki, zabójczo przystojny i bogaty finansista Henry, który zaczyna pracę dla największego klienta Belli – co oznacza częste spotkania i rozmowy przez telefon.

Reese Whiterspoon

„Zmiana kursu” to bardzo dowcipna, choć w rzeczywistości mało śmieszna historia – jak życie każdej przepracowanej matki, osadzonej w toksycznym środowisku i mającej cały dom na głowie.

Książkę, wydaną niedawno przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka napisała Maureen Sherry, była dyrektor zarządzająca w dużym banku na Wall Street, a prawa do sfilmowania tej historii kupiła Reese Whiterspoon.

Zdjęcie: Marta Puchalska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail