Czego szukasz

Motywacja – moja przyjaciółka w biznesie

Jako że ostatnio były na topie igrzyska olimpijskie, to patrząc na wyniki różnych sportowców i tego, co ich niesie, pomyślałam o bliskiej przyjaciółce każdego z nich – motywacji. Wyobraziłam ją sobie jako osobistą trenerkę, która wyciąga ich z łóżka, wtedy kiedy nawet nie mają ochoty na trening, albo kibicuje im dzielnie w każdym momencie ich zmagań, zachęca do sięgania po zwycięstwo, a także szepcze wzmacniające słowa do ucha, gdy jest ciężko.

  • Magdalena Nowacka - 20/08/2012

Motywacja – tak, tak odwieczna, dobra przyjaciółka każdego człowieka. Wywodzi się od łacińskiego słowa MOVERE  – znacząc tyle, co wprawiać w ruch, poruszać, pobudzać i zachęcać. To właśnie ono  było pierwowzorem słowa motywować. Dzięki motywacji jesteśmy w stanie osiągać założone cele, zmieniać się i poprawiać każdy aspekt swojego życia.

I wiem, że jest ona także obecna wśród kobiet, które prowadzą własne firmy. Bez niej w ogóle nie zakładałyby żadnego biznesu. Ja sama pamiętam ten moment decyzji o własnej firmie i motywacji, która za nią stała: „Mieć poczucie sensu tego, co się robi, pracować tylko z tymi, z którymi się chce, pomagać kobietom w ich osobistym rozwoju”. To był i jest mój motor napędowy. Co więcej przekłada się on na konkretne działania i cele wyznaczane w biznesie. Jeżeli zapytacie którąkolwiek z kobiet, która prowadzi swój własny biznes, dlaczego to robi, to idę o zakład, że ich odpowiedź pokaże Wam dokładnie to, co je motywuje. 😉

O CO CHODZI Z TĄ MOTYWACJĄ?

Motywacja to potężna siła, napędzająca nas do działania i osiągania rezultatów nie tylko w naszym życiu prywatnym, ale też biznesowym. Daje nam wskazówki, gdzie i w którym kierunku iść, żeby móc się realizować. Tylko razem z nią możemy osiągnąć sukces w każdym obszarze. Bez niej raczej nie ruszymy z miejsca, zwiesimy nos na kwintę, zamkniemy biznes na kłódkę, nie zrealizujemy jakiegokolwiek z zakładanych celów.

 

Tamara Lowe, ekspert w dziedzinie motywacji, określiła następujące zasady rządzące motywacją:

  • Każdy motywuje się inaczej.
  • Każda osoba ma swój wyjątkowy i niepowtarzalny typ motywacyjny (zestaw różnych czynników, które powodują, że działamy i osiągamy rezultaty).
  • To, co motywuje jedną osobę, może demotywować inną.[1]

Żeby jeszcze tego było mało, to mamy 2 rodzaje motywacji:  wewnętrzną i zewnętrzną. Ta pierwsza to wszelkie czynniki, które są w nas (pragnienia, postawy, wartości, emocje) i powodują, że działamy. Natomiast motywacja zewnętrzna to wszelkie działania innych osób, które powodują, że wykonujemy polecenia czy prośby innych.

Warto na samym początku zakładania własnej firmy poświęcić trochę czasu, żeby zbadać, jakie czynniki wewnętrzne i zewnętrzne nas motywują. Możemy zapytać same siebie np.: po co to robimy? dlaczego ustanawiamy sobie takie cele, a nie inne? kiedy będziemy się czuły spełnione we własnej firmie? czym dla nas będzie sukces? Odpowiedzenie sobie na te i podobne pytania ułatwi nam określenie działań i kierunku, w którym ma iść nasza firma.

Ostatnio pracowałam z klientką, która działała w obszarze marketingu usług profesjonalnych. Twierdziła, że marketing to jej pasja i życie, ale powiedziała, że czegoś obecnie tam „nie czuje”. Kiedy przyjrzałyśmy się bliżej temu zagadnieniu, odkryła ona, że to, co naprawdę ją motywuje do pracy w marketingu, to wymyślanie różnych projektów/rzeczy, które ułatwiają ludziom życie. Tego jej właśnie brakowało w obecnej pracy i czuła się przez to wypalona.

NAKRĘCONA JAK CHOMIK W KOŁOWROTKU

Kiedy startujesz z własną firmą masz motywację na 200% normy 😉  Możesz góry przenosić, możesz pracować 24 godziny na dobę, nie zrażasz się np.: formularzami do wypełnienia przy staraniu się o dotację unijną – wszystko jest możliwe. Jest tak, jakbyś pędziła w rakiecie wprost na Wenus. Widziałam wiele kobiet, które stawiały swoje pierwsze kroki w biznesie i o żadnej z nich nie mogłabym powiedzieć, że nie miała motywacji.

Jednak im dłużej prowadzimy biznes, tym robi się bardziej wyboisto. Zaczynają się pojawiać sytuacje, które powodują, że nasza motywacja spada np.: nie mamy tylu klientów, ilu byśmy chciały; albo usługi nie sprzedają się tak dobrze, jak na początku; nie wygrałyśmy przetargu w którym startowałyśmy; odeszła wspólniczka, z która zaczynałyśmy itp.

Wtedy też najczęściej pojawiają się osoby, które określam „zabójcami motywacji”. Dość często zdarza się, że są to nasi najbliżsi, przyjaciele i tzw. wielepy (wiem lepiej, chociaż nigdy nie prowadziłam/em własnej firmy).  Osoby te służą Tobie, jak to określają, „dobrą radą” i możesz usłyszeć na przykład coś takiego :

  • „No nie wiem, weź się zastanów czy ta firma to dobry pomysł?”.
  • „ A może jednak wrócisz na etat, to pewniejsze niż własny biznes”.
  • „ Zaharujesz się w tej firmie, a pamiętaj, że masz jeszcze dzieci, męża”.
  • „Słuchaj, a powinnaś jeszcze robić to i to, bo to przynosi kasę, a nie to co sobie wymyśliłaś”.
  • „Biznes jest dla tych co są dobrze zorganizowani, a Ty przecież do takich nie należysz”.

Znasz możesz takie teksty?;) W rzeczywistości czujesz się po nich, jak przepuszczona przez wyżymaczkę i bez wszelkiej ochoty na działanie, a przyjaciółka motywacja pakuje już walizki i odjeżdża. I wtedy bywa naprawdę ciężko. Ale pamiętacie, na początku mogłyśmy góry przenosić, więc zdecydowanie możemy wrócić do tego stanu.

MOTYWACJO TRWAJ!

Co więc zrobić kiedy nasza motywacja pokazuje biała flagę? Po pierwsze przyjąć ze spokojem to, co się dzieje i pamiętać, że tak może się zdarzać. To co się dzieje z naszą motywacją jest związane z tym, co się dzieje z nami. A skoro u nas w biznesie idzie tak sobie, to i u naszej przyjaciółki też może nie być za różowo. Jednak na wszystko jest jakaś metoda, a więc na naszą motywację też.

W tym miejscu chciałabym się podzielić z Wami kilkoma sprawdzonymi sposobami na podniesienie motywacji.

1. OSOBISTA INSPIRACJA

Dla mnie przypomina ona taką wewnętrzną melodię, dzięki której wszystko gra. Jest niezbędna do tego, żeby w ogóle mieć motywację i utrzymywać ją. Jeżeli to, co robisz powoduje, że z ogromną energią prowadzisz swoją firmę i jeszcze daje Tobie to mnóstwo radości, to po prostu to rób. Od tej osobistej inspiracji się wszystko zaczyna.

2. MOTYWACYJNE „GADŻETY”, INSPIRUJĄCY LUDZIE

Jeżeli zauważyłaś, że są takie filmy, książki, sztuki, które motywują Cię do działania, to trzymaj je blisko przy sobie i wracaj do nich w chwilach, gdy jest ciężko. Mogą to też być różnego rodzaju cytaty, które powiesisz sobie na ścianie i kiedy na nie spojrzysz, będziesz od razu czuła przypływ energii. A mogą to być nawet rekomendacje od Twoich klientów albo zdjęcia, przypominające o jakiś cudownych momentach w życiu. Cokolwiek, co daje Tobie pozytywną energię jest dozwolone.

Jeżeli z kolei masz osoby, które Cię inspirują lub motywują do działania we własnym biznesie, to spotykaj się z nimi, rozmawiaj, słuchaj ich. Wybierz sobie swoich własnych mentorów. Polecam też zajrzeć na TED.COM, gdzie można znaleźć bardzo ciekawe i ogromnie inspirujące osoby.

3. CELE, CELE, CELE

Żaden biznes nie ma przyszłości i nie wie w którym kierunku iść, jeżeli nie ma jasno zdefiniowanych celów. A co już mówić o motywacji, jeżeli nawet nie wiadomo dokąd zmierzamy 😉 Ona lubi wiedzieć do czego ma nas zagrzewać i w czym nas wspierać.

Cele w firmie muszą być i koniec kropka. W dodatku muszą być  określone, spisane i podzielone na krótko oraz długookresowe. Czasami kobiety mówią mi, że po co im w firmie cele, przecież wiedzą co chcą robić, a nie potrzebują tego korporacyjnego „bełkotu”. No to super, że wiecie, ale spiszcie je jeszcze proszę, bo cele w biznesie są jak nasza mapa drogowa. To one wyznaczają nam konkretne zadania, plany i organizują nasz czas. I wtedy nasza motywacja wie, gdzie i kiedy ma nas wspierać.

4. NETWORKING

Bądź w kontakcie z osobami, które tak jak Ty prowadzą swoje firmy. Odwiedzaj kluby dla takich osób, wybieraj się na spotkania networkingowe, uczęszczaj na konferencje. Sama możesz dużo zdziałać, ale będąc w grupie możesz zyskać jeszcze więcej. Poza tym wśród takich osób możesz dostać wsparcie w ciężkich biznesowo momentach, jakieś inspiracje do rozwoju firmy, pomysły na nowe produkty, albo nawet rozwiązania swoich problemów. Wspólne wsparcie daje ogromną energię dla naszej motywacji i tym samym jest łatwiej Tobie prowadzić biznes.

5. ĆWICZ, TAŃCZ, BIEGAJ

Jakakolwiek aktywność fizyczna przynosi nam dużo dobrego dla naszej motywacji. Nawet jeżeli będziecie tylko codziennie chodzić np.: na 30-minutowy spacer. Ruch powoduje, że wraca nam energia do działania, a jednocześnie daje też ujście stresowi i oczyszcza głowę. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że np.: po godzinie zajęć z zumby miałam już pomysł na to jak rozwiązać dany problem, albo w ogóle energię na to, żeby się z nim zmierzyć.

6. NAGRADZAJ SIEBIE

Osoby prowadzące własne firmy zawsze pracują ciężko na swój wynik. A jak znam kobiety, to one we własnych firmach pracują dwa razy ciężej. Jednak, kiedy jest tylko ciężka praca i nie ma żadnej nagrody za nią, to jest niezła „orka na ugorze”. Można się po prostu wykończyć. To też doskonała okazja do tego, żeby nasza motywacja momentalnie zaczęła manewr pt. ewakuacja. Dlatego ważne jest to, abyśmy pamiętały, żeby siebie nagradzać. I to nie raz od wielkiego święta, ale CZĘSTO. Nie muszą to być od razu jakieś wielkie nagrody jak podróż dookoła świata, ale takie małe rzeczy jak np.: masaż, zakup książki, odkładane już od dawna spotkanie z przyjaciółką, wyjście do teatru. Cokolwiek co dla Was będzie nagrodą, będzie również doskonałym prezentem dla Waszej motywacji.

CAŁA NAPRZÓD…

Pamiętajcie, że motywacja to nasz motor napędowy wszelkich działań, nie tylko tych biznesowych. Dbajcie o nią – jak o swoją najlepszą przyjaciółkę – dawajcie jej prezenty, wspierajcie dobrym słowem, energią pochodzącą z ćwiczeń. A wtedy ona odwdzięczy się Wam i pozwoli na pokonanie każdej góry, osiągnięcie każdego celu.

Jeśli chciałabyś, aby Magdalena Nowacka poprowadziła Cię za rękę w Twoim biznesie, krok po kroku pokazała od czego zacząć, polecamy „Kurs na biznes. Praktyczni poradnik dla kobiet, jak odnieść sukces w biznesie”. To audiobooki i ebook, który wskaże Ci najlepszą drogę do satysfakcji w biznesie. Twoim biznesie!

 


[1] Tamara Lowe „ Zmotywuj się”, wyd. Rebis 2010

Zdjęcie: sxc.hu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Nowacka
Trenerka i kobiecy doradca zawodowy. Pracuje z kobietami nad ich rozwojem osobistym i zawodowym. Prowadzi szkolenia i doradztwo indywidualne dla kobiet, które mają własne firmy. Od 2002 zajmuje się zawodowo pracą trenerską. Prowadzi własną firmę doradczo-szkoleniową.
Podyskutuj

Mój przepis na sukces – świetny produkt i wsparcie najbliższych – historia Beni

To jakość decyduje o sukcesie – mówi Benia, mama, która po wielu latach na etacie potrzebowała zmian i założyła własną firmę. Od ponad roku prowadzi własny ośrodek Akademii Twórczego Rozwoju Bystrzak w Sandomierzu. Dlaczego zdecydowała się na współpracę z Akademią Bystrzak? Jak wyglądał pierwszy rok jej pracy i z jakimi wyzwaniami spotyka się na co dzień? Poznajcie przedsiębiorczą mamę – Bernardę Kuśmierz.
  • Franczyzadlamamy.pl - 02/12/2019

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Beniu, jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy?

Przez wiele lat pracowałam w branży szkoleniowej, zmieniając miejsca zamieszkania i rozwijając się. Przeniosłam się do Lublina – tam wspólnie z moim przyszłym mężem podnieśliśmy oddział ze zgliszczy i tak mocno rozwinęliśmy, że wśród wszystkich oddziałów firmy był na 1 miejscu. Stało się tak tylko i wyłącznie dzięki wielkiemu poświęceniu i zaangażowaniu w pracę. Umocniło nas to i dało ogromną wiarę we własne możliwości. Wypracowaliśmy sobie jednocześnie model pracy, który stosuję aktualnie prowadząc własną firmę.

Pracowałam w branży szkoleniowej od wielu lat i poczułam, że nadszedł czas na zmiany.

Potrzebowałam tych zmian, ale nie miałam jeszcze pomysłu na nie, więc zajęłam się domem. Mam 11-letniego syna Jasia i po prostu chciałam spędzać z nim więcej czasu.

Pomysł na własny biznes przyszedł sam. Chciałam Jasia wysłać na rozwijające zajęcia dodatkowe, ale nie mogłam w okolicy znaleźć żadnego ciekawego kursu. Najbliższa placówka, która oferowała wartościowe zajęcia była oddalona od nas o 100 km!

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Pomyślałam, że mogłabym takie kursy organizować dla dzieci z naszego miasta. Szukając w internecie informacji na ten temat, natknęłam się na Akademię Twórczego Rozwoju Bystrzak w Częstochowie. Pojechałam na spotkanie z właścicielami i już w trakcie rozmowy wiedziałam, że chcę być częścią tego projektu. To spotkanie utwierdziło mnie w decyzji o uruchomieniu takiej placówki na naszym terenie. Od pomysłu do realizacji nie minął nawet miesiąc.

Błyskawicznie wzięłaś się do pracy! Na czym dokładnie polega Twoja działalność?

Placówkę w Sandomierzu (tu mieszkam) uruchomiłam w 2018 roku – pierwsi klienci zawitali do niej we wrześniu. Aktualnie rozpoczęliśmy drugi rok szkolny – rok utwierdzający mnie w mojej decyzji, że był to dobry, a nawet bardzo dobry wybór.

Prowadzimy kursy rozwoju intelektu dla dzieci w wieku od 3 do 13 roku życia. Oczywiście w podziale na grupy wiekowe, tak aby rozwijać w dzieciach umiejętności adekwatne do wieku. Nasze kursy dają dzieciom „kufer” kompetencji niezbędnych w życiu zarówno aktualnym, jak i dorosłym.

Wdrażamy na zajęciach techniki i strategie edukacyjne znane na całym świecie. Dzieci oczywiście tego nie odczuwają, ponieważ my się z nimi bawimy. Nie wprowadzamy elementów szkolnych, pracujemy na kolorowych poduszkach w małych grupach – maksymalnie 12 osobowych. Wszystko w formie zabawy, czyli w formie najbardziej akceptowalnej przez dzieci.

Poznaj aktualną ofertę Akademii Bystrzak!

Zajęcia, które prowadzimy są potrzebne wszystkim dzieciom i powinny być bazą do innych kursów. Według mojej opinii Akademia Bystrzak jest jedyna w swoim rodzaju. Jest w niej miejsce dla każdego dziecka i każde znajdzie u nas coś dla siebie, z racji ogólnorozwojowego podejścia.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Dlaczego zdecydowałaś się na współpracę z Akademią Bystrzak? Co Cię przekonało?

Uważam, że ta właśnie współpraca była strzałem w dziesiątkę. Założenia dające możliwość rozwoju dzieci, sympatyczni i otwarci właściciele, bardzo dobre opinie w sieci oraz możliwe do udźwignięcia na początek warunki finansowe związane z opłatą franchisingową – czegóż można chcieć więcej. Polecam wszystkim, chcącym rozpocząć swój biznes.

Beniu, jak wyglądał Twój pierwszy rok prowadzenia własnej firmy?

Pierwszy rok był trudny. Każda nowa placówka edukacyjna musi zapracować na zaufanie klientów. To był mój główny cel. Przekonanie rodziców o konieczności rozwijania dziecięcych umysłów właśnie naszymi technikami okazało się w rezultacie możliwe.

Sama nie prowadzę zajęć, aby móc w 100% skupić się na zainteresowaniu kursami jak największej liczby dzieci, a do prowadzenia zajęć zatrudniam trenerów. Są to młode osoby, lubiące i chcące pracować z dziećmi.

Aktualnie mamy kilkanaście grup w różnych przedziałach wiekowych. Część realizujemy w przedszkolach i szkołach, a część w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Wciąż się rozwijamy i nieustannie podejmujemy próby tworzenia kolejnych grup. Teren działania mam bardzo obszerny (powiat sandomierski, stalowowolski i tarnobrzeski), więc na pewno nie braknie mi pracy przez najbliższe 10 – 15 lat.

Jak wspomniałaś już, mieszkasz w Sandomierzu. Jak się wyróżnić w biznesie w mniejszym mieście? Co zadecydowało, że Ty odniosłaś sukces?

Zaczęłam tradycyjnie, wieszając banery w mieście, zakładając fanpage na Facebooku, organizując dni otwarte w placówce stacjonarnej, pokazując się na piknikach rodzinnych, prowadząc lekcje pokazowe w szkołach i przedszkolach, itp.

Pierwszy kontakt ze szkołami i przedszkolami nigdy nie jest łatwy. Byłam jednak mocno zdeterminowana i konsekwentnie dążyłam do celu. Wierzyłam i wierzę nadal w to co robimy, planuję dalszy intensywny rozwój, zwiększanie liczby zatrudnionych i liczby grup.

Gdy pozyskałam już klientów bardzo dbałam i dbam nadal o ich utrzymanie. To proste, gdy świadczy się usługi na wysokim poziomie.

Według mnie właśnie JAKOŚĆ decyduje o sukcesie.

Mając do dyspozycji tak cudowną koncepcję rozwoju dzieci, wystarczyło trzymać się jej założeń, starając się oddać zamysł autorki przy udziale bardzo kompetentnych trenerów.

Kierunek jaki obrałam, tj. ciągła hospitacja trenerów, eliminowanie błędów, które na początku niestety występowały, inwestowanie w coraz to bardziej rzetelny zespół współpracowników, dość dynamiczne tempo działania, przyniosły zadowalające efekty – ponad 85% DZIECI z roku ubiegłego zostało z nami na kolejny rok.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Uważam, że pierwszy rok był najważniejszy, ponieważ na jego podstawie kreowana jest opinia o firmie. Nie daliśmy o sobie zapomnieć, a wręcz przeciwnie jest nas coraz więcej w mieście i okolicach. To bardzo cieszy i dodaje sił do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Im więcej wkładamy w przedsięwzięcie tym więcej otrzymujemy.

Na pewno do sukcesu przyczyniło się również moje doświadczenie zawodowe i staż pracy, ale także sytuacja rodzinna jaką mam. Bardzo wyrozumiały mąż Maciej, z którym konsultowałam wątpliwe kwestie oraz cudowny 11-letni syn Jaś, od którego wszystko się zaczęło. Oczywiście to on był i jest najważniejszym klientem mojej placówki. Bez nich nie udałoby się nic. Dziękuję, że wytrzymaliście!!!

Nie wiem, czy w innym mieście byłoby trudniej czy łatwiej, ale na pewno inaczej. Natomiast w każdym warto próbować. Techniki, które stosujemy na zajęciach ułatwiają dzieciom zapamiętywanie, pozwalają szybciej czytać, łatwiej się uczyć, działać w twórczy i kreatywny sposób, dostosowywać się do zmieniających warunków na rynku pracy, szybko przekwalifikowywać się. To przecież cel sam w sobie.

Zapytam jeszcze o te początki – jak zdobyłaś pierwszych klientów, jakie działania prowadziłaś i prowadzisz, by ich zdobywać?

Pierwsi klienci mojej placówki to dzieci, które uczestniczyły w dniach otwartych zorganizowanych w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Kolejni to uczniowie szkół oraz przedszkoli. Następnie wszyscy, którzy słyszeli o nas ciepłe słowa lub dowiedzieli się o efektach naszej pracy z dziećmi.

Wypowiedź jednej z mam brzmiała mniej więcej tak: „moja córka przynosiła często jedynki ze szkoły, a odkąd chodzi na zajęcia do Bystrzaka uczy się na czwórkach”,

albo „posyłam syna do Waszej Akademii, bo koleżanki córka po roku lepiej radzi sobie w szkole”,

albo „po kilku spotkaniach w Bystrzaku mój syn sam z własnej nieprzymuszonej woli zaczął odrabiać lekcje” itp.

Trzeba rozwijać i nagłaśniać nasze usługi dla dobra dzieci właśnie.

Staram się dostosowywać do możliwości jakie mają szkoły i przedszkola. Jestem elastyczna i bardzo wdzięczna, że Dyrektorzy doceniają i rozumieją nasz zamysł. Często podczas wystąpień przed rodzicami osoby kierujące placówką podkreślają, jak ważne są metody, którymi pracujemy. Widać, że zależy im na rozwoju dzieci. To bardzo cieszy.

Beniu, a z jakimi wyzwaniami mierzysz się na co dzień? Co jest trudne w prowadzeniu biznesu?

Wydawać by się mogło, że w drugim roku powinno być już łatwiej. Nic bardziej mylnego. Nadal trzeba użyć wszystkich swoich umiejętności, aby przekonywać dzieci i ich rodziców do nas. Bardzo to jednak lubię i będę to robić mimo przeszkód, ponieważ chcę, aby wszystkie dzieci z mojego terenu miały szansę rozwoju. Obiecałam sobie, że dotrę do wszystkich nawet najmniejszych placówek edukacyjnych.

Poznaj inne mamy, które zdecydowały się na prowadzenie Akademii Bystrzak!

Uważam, że najważniejszym ogniwem w mojej placówce są trenerzy, dlatego bardzo skrupulatnie podchodzę do ich umiejętności. Nie ukrywam, że pozyskanie dobrego trenera to niełatwe zadanie. Jednak mój zespół to fantastyczni ludzie, którym serdecznie dziękuję za pomoc we współtworzeniu placówki.

Im więcej grup tym więcej pracy, więc postanowiłam zatrudnić także osobę do działu marketingu. Wspólnie dotrzemy zapewne do jeszcze większego grona dzieci i będzie mnie więcej dla rodziny. Pierwszy rok był najtrudniejszy. Aktualnie sytuacja stabilizuje się.

Zwykle na koniec pytamy bohaterki naszych wywiadów o jedną wskazówkę, jedno zdanie, jakie chciałyby przekazać innym mamom – co Ty powiedziałabyś mamom, które marzą o własnym biznesie?

Jeżeli marzysz o swoim biznesie w branży edukacyjnej – Akademia Twórczego Rozwoju Bystrzak jest dla Ciebie. Pamiętaj tylko, że potrzebna jest odwaga, „chłodna głowa”, odporność na krytykę i konsekwencja w dążeniu do celu. Jeżeli masz te cechy to pokochanie założeń Akademii jest tylko kwestią czasu. Poznaj je i przekonaj się o tym.

Nie bój się podjąć decyzji, ponieważ placówka centralna daje ogromne wsparcie dydaktyczne i marketingowe. Cudowne jest także to, że występuje rejonizacja. Nigdy na moim terenie nie powstanie placówka prowadzona przez kogoś innego. Założenia Akademii i strategie edukacyjne jakie proponuje bronią się same. Naprawdę warto!!!

Chciałabyś poprowadzić własny oddział Akademii Bystrzak w swoim mieście?

Zapoznaj się ze wsparciem jakie oferujemy i dołącz do nas już dzisiaj!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Dołącz do nas!

Dziękuję za rozmowę.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Bernarda Kuśmierz, własność Akademia Bystrzak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Tworzę autorską, malowaną porcelanę – historia Anety

- Z każdą następną nieudaną próbą znalezienia swojego miejsca na rynku pracy narastała we mnie tęsknota za czymś własnym - mówi Aneta, w której pomysł na malowanie porcelany dojrzewał przez rok. Obecnie ma za sobą dwuletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności i właśnie stawia swoje pierwsze kroki w roli mamy. Przeczytaj historię Anety!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/11/2019
Aneta Macko maluje swoją porcelanę

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 zaprosiliśmy przedsiębiorcze kobiety do konkursu „Stań na własnych nogach”, który organizowaliśmy wspólnie z Rossmann Polska. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

W finale znalazło się 50 wspaniałych pomysłów. Dziś kolej na historię Anety, która wymarzoną pracę stworzyła dla siebie sama.

Jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Gdy ponad 10 lat temu spontanicznie namalowałam sobie na paznokciach mój pierwszy „listeczkowy wzorek”, miałam takie przeczucie, że kiedyś go wykorzystam do czegoś większego… 🙂

Przez kolejne lata listeczkowy manicure zostawiałam sobie na specjalne okazje, a w międzyczasie skończyłam studia i szukałam swojego miejsca na rynku pracy. Szczerze mówiąc, nigdzie nie zostałam dłużej i w każdym kolejnym miejscu czułam się…nie na miejscu 🙂

Z każdą następną nieudaną próbą narastała we mnie tęsknota za czymś WŁASNYM, jednocześnie miałam przeczucie, że to nie będzie „normalna” praca. Marzyłam o czymś twórczym, artystycznym i połączonym z pisaniem.

Kobieta na tle półki zapełnionej kolorowymi kubkami
Aneta i jej malowana porcelana

Pomysł na malowanie porcelany dojrzewał we mnie przez około rok, zanim założyłam własną działalność. Swoje nieśmiałe pierwsze kroki stawiałam najpierw pod skrzydłami Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, ale już po miesiącu złożyłam wniosek o dotację, zachęcona pierwszymi zamówieniami.

Te minione dwa lata wspominam z wdzięcznością i satysfakcją. Cudownie było wstawać, pracować w domowym zaciszu, w poczuciu wolności i radości, że wreszcie tworzę coś MOJEGO, co znajduje wciąż nowych odbiorców. Zwłaszcza mój „listeczkowy wzorek” cieszy się dużym zainteresowaniem – mam nadzieję, że to unikat na światową skalę! 😉 Ale kolorowe listeczki to nie wszystko – od początku zależało mi na tym, aby Ciepliki niosły pozytywne przesłanie w postaci optymistycznych haseł, np. „Oczekuj dobrego” albo „Cieszmy się sobą”.

A gdzie w tym wszystkim miejsce na wspomniane przeze mnie pisanie? Publikując moje prace w Internecie mogę dzielić się z innymi tym, co mi w duszy gra. Zachęcam do odwiedzenia facebook/Ciepliki.MalowanaPorcelana

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

Dziś Ciepliki nabrały wiatru w żagle na tyle, by ruszyć z produkcją własnych kubków. Jednak nasze ceramiczne plany jeszcze długo miały pozostać tajemnicą. Gdy mąż namówił mnie na udział w Waszym konkursie, uznałam, że nadeszła pora opowiedzieć na Cieplikowym Facebooku o tym, nad czym od dawna pracujemy i poprosić o zagłosowanie na nas. Pozytywny odzew przekroczył moje oczekiwania! To utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasza autorska ceramika znajdzie w przyszłości swoich entuzjastów!

Kobieta i mężczyzna trzymający dwa białe kubki
Aneta z mężem

Jestem pewna, że dzięki konkursowi wielu klubowiczów Rossmann dowiedziało się o naszym projekcie. I nawet jeśli ostatecznie nie trafiliśmy do pierwszej trójki laureatów, to i tak warto było spróbować.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki zrobiłaś lub planujesz zrobić?

Moją myślą przewodnią (a jednocześnie jednym z moich ulubionych Cieplikowych haseł) na najbliższe miesiące jest: „bądź cierpliwa, nie ustawaj w działaniu, a marzenia spełnią się”. Dopracowaliśmy już kształt naszych autorskich kubków, teraz czas na testowanie rozmaitych szkliw, które będą zdobić Cieplikową ceramikę. Szykuje się niezła zabawa całym wachlarzem kolorów! 🙂

Białą filiżanka pomalowana w kolorowe fantazyjne wzory
Malowana porcelana Ciepliki

W dalszej perspektywie marzy mi się wprowadzenie szerszej gamy własnych produktów, np. filiżanek, imbryków i podgrzewaczy.

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Prowadzę działalność od ponad 2 lat, a w roli mamy stawiam dopiero swoje pierwsze kroki, ale z pierwszych tygodni po na narodzinach córki wyciągnęłam już kilka wniosków. Przede wszystkim nie „spinać się” za bardzo i cieszyć każdą chwilą z tym nowym człowieczkiem, który wywrócił wszystko do góry nogami 🙂

Widok z góry na leżących na łóżku rodziców i niemowlę które jest pomiędzy nimi
Ciepliki – Aneta z rodziną

A gdzieś na marginesie tej nowej codzienności, stopniowo realizować swoje cele, bez przesadnego ciśnienia na wyrobienie „normy”. Choć Ciepliki były moim „pierwszym dzieckiem”, ich pierwszeństwo zupełnie straciło moc wraz z pojawieniem się Madzi. Teraz cała moja codzienność skupiona jest na niej, podczas gdy na pracę zostały zaledwie okruchy dnia…

Ale nie porzuciłam swoich marzeń i planów – powoli będę je realizować ramię w ramię z moim cudownym Mężem i mam nadzieję, że już wkrótce Ciepliki przekształcą się w mały, ale prężny rodzinny biznes 😉

Jeśli chcesz poznać inne historie finalistek konkursu „Stań na własnych nogach”, przeczytaj także:

Tablice manipulacyjne dla dzieci to nasz biznes – historia Ani i Oli

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

Zdjęcia: własność Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail