Czego szukasz

Mopy w kąt, mamy do dzieła!

Że życie mamy bywa frustrujące, ale że można z tego wybrnąć… czyli, jak zauważyć, że jest źle i zacząć zmianę? Rozmawiają mama i mama coach, czyli Agnieszka Durska i Joanna Baranowska.

  • Agnieszka Durska i Joanna Baranowska - 17/12/2012

Agnieszka Durska: Asia, jesteś coachem, specjalizujesz się w pracy z młodymi mamami, porozmawiajmy o naszych doświadczeniach w odkrywaniu świata na nowo po urodzeniu dziecka. Mnie dopadł poważny kryzys, z którego teraz powoli się podnoszę. Przestałam wierzyć, że w ogóle jestem czegoś warta. To załamanie wartości… Co to jest?

Joanna Baranowska: Wiesz, mam wrażenie, że wiele mam przechodzi takie przewartościowanie, które objawia się jakiegoś rodzaju kryzysem. Gdy ten pierwszy kurz bitewny trochę opadnie, rozglądamy się wokół i widzimy pobojowisko po tej ogromnej rewolucji, którą spowodowało pojawienie się dziecka. Nie poznajemy tego świata ani siebie. Co to jest, na czym to polega? To kluczowe pytanie – powiedz sama, ja też to miałam, ale powiedz najpierw, jak to było u Ciebie?

AD: To była taka totalna niechęć, do dzieci, do świata. Ogólnie, nie chciało mi się. Wkurzało mnie wszystko, bo myślałam, że jestem kurą domową, a życie toczyło się gdzieś tam, poza mną. Ja zazdrościłam pracującej koleżance tego, że wychodzi do ludzi, zazdrościłam mężowi, że ma kontakt ze światem. A ja się czułam więźniem we własnym domu, przywiązana do mopa i dzieci…

JB: No właśnie, takie uczucie uwięzienia i że nie ma wyjścia. To powoduje myśli, że już dłużej tego nie wytrzymam, ale nie mam siły, aby coś zmienić. To czasem też się objawia taką potrzebą bycia dobrym w czymkolwiek. Ja też miałam takie trudne momenty. Obserwowałam, że skoro ja (nie mój mąż) spędzałam najwięcej czasu z dziećmi, to siłą rzeczy wiedziałam lepiej, jak sobie z nimi poradzić. Więc zaczynałam się zachowywać jak profesjonalistka od przewijania i karmienia. Skoro było to moim życiem i obszarem, w którym codziennie się doskonaliłam, to zaczęłam instruować i się rządzić. Całe szczęście to zauważyłam i powiedziałam STOP. To było takie uczucie zagubienia, chociaż przecież mam dużą samoświadomość ze względu na pracę i wykształcenie, mam swój biznes, który mi daje ogromnie dużo satysfakcji. Zaczynałam zachowywać się, jakby tego wszystkiego nie było, jakbym była jakaś głupia.

AD: No właśnie, bo my mamy NIE JESTEŚMY GŁUPIE… tylko dajemy się włożyć w taki jakiś schemat.

JB: Tak, i jest taki moment, że trzeba przestać złościć się i walczyć z życiem, ze sobą, z mężem, z dziećmi i zmienić cały ten układ. I na tym gruzowisku zbudować coś od początku i w taki sposób, jak naprawdę byśmy tego chciały.

AD: Pytanie jest tylko, jak to poznać, jak poznać ten moment i z niego wyskoczyć?

JB: No właśnie… jak? Jak Ty to zrobiłaś?

AD: Najpierw pogrążyłam się we frustracji, złości i niechęci… to etap pierwszy. Potem było gorzej, jeszcze gorzej, a pod koniec wakacji przyjaciółka, mąż i mama zaczęli namawiać mnie na pisanie bloga. Od dawna piszę, nie wychodzi mi to źle. Przyjaciółka postawiła mnie wręcz pod ścianą, codziennie wysyłając nieznośnie upierdliwe pytania, czy już zaczęłam. I jakoś tak… kilka postów później, przeczytałam felieton Mikołejki, w którym wytyka przywary takich wózkowych mam, to było we wrześniu. Koszmarny, jadowity tekst. Zeźlił mnie strasznie. Pomyślałam sobie, że ludzie mogą mnie, mamę, odbierać tak jak on. Jak kretynkę, która się rozpycha. A ja jestem wykształcona, interesuję się wieloma rzeczami, piszę doktorat. Cholera, nie jestem kretynką! Jestem miłą, kulturalną i niegłupią osobą! Z tej wściekłości, niewiele myśląc, założyłam jednym ruchem społeczność Wózkowe Zołzy na Facebooku.

JB: To świetnie, że to zauważyłaś, to bardzo ważne, żeby doświadczyć tej frustracji i się jej nie poddać, tylko przeciwstawić i powiedzieć, że to nie jest w porządku. Bo to nie jest w porządku, jeśli czujemy się na co dzień źle. Trzeba to głośno powiedzieć, ale bez pretensji do świata, męża, dzieci. Uświadomić sobie, że trzeba zawalczyć o swoje szczęście i swoje życie, i na początku zrobić jakikolwiek krok, aby odzyskać motywację i poczucie siły, że MOŻEMY.

AD: No właśnie, ja założyłam Zołzy. Pomyślałam, że takich jak ja jest cała masa. Fajnych, miłych, młodych kobiet, które są skazane na społeczny niebyt… bo zajmują się dziećmi, bo wypadły z rynku albo to macierzyństwo jest dla nich za małą inspiracją, by coś zmienić, nie wiem. Ale nie są głupie, tylko sfrustrowane. Zniechęcone przez siebie same i społeczne oczekiwania co do ich roli. Chciałam złapać z nimi kontakt i jakoś pociągnąć, zainspirować.

JB: Jest nas mnóstwo. Mam wrażenie, że każda z nas przechodzi przez taki trudny proces. I ma taki trudny moment, z którym sobie lepiej lub gorzej radzi. Czasem umiemy z tego wyskoczyć same, a czasem potrzebujemy wsparcia. Bardzo pomaga, gdy nauczymy się czerpać siłę z siebie i z tego, że jesteśmy mamami.

AD: Tak, a macierzyństwo to ogromna siła.. ja o tym zapomniałam, przyznaję, na moment na szczęście. Przy pierwszym dziecku byłam gotowa wywrócić świat do góry nogami i zdobywać góry – bo wierzyłam w siebie cały czas. Przy drugim synu jakoś dałam się zapędzić w kozi róg, sama się wpędziłam zresztą… i zwątpiłam, że w ogóle potrafię cokolwiek. Przypłaciłam to takim wycofaniem, które trwało może 3 miesiące, ale dla mnie to była jakaś czarna dziura. Potwornie się z tym czułam.

JB: To są też wtedy takie myśli: ja nie nadaję się do niczego i nie potrafię nic innego, na przykład w kontekście pracy.

AD: KOMPLETNA NIEWIARA W SWOJE KOMPETENCJE INTELEKTUALNE i takie myślenie no tak, jestem kurą… zgadza się. A to nie tak!

JB: I mam kurzy móżdżek. I moje klientki są takie zagubione, bo razem z niewiarą we własne kompetencje intelektualne przychodzi NIEWIARA WE WŁASNĄ OCENĘ SYTUACJI I W JEJ SŁUSZNOŚĆ i mówią wtedy: wiesz, w zasadzie wszystko jest ok., dzieci zdrowe, chyba powinnam być szczęśliwa, ale nie jestem. A jest źle i trzeba to zmienić.

AD: Czasem dochodzą też problemy finansowe, bo jednak w dzisiejszym świecie, aby utrzymać rodzinę, potrzebne są dwie pensje.

JB: Nie wiem, czy to lepiej czy gorzej, ale na pewno jest się bardziej zdeterminowanym, aby coś zmienić. Ale od czego zacząć?

AD: Wiesz, mi pomogło wsparcie bliskich i to, że zaczęłam pisać. Też to, że Zołzy zaczęły się rozrastać – że i ja poczułam, że jest nas więcej. Aż zaczął się wokół mnie jakiś ruch. Wysyłałam CV, to nic wprawdzie nie dało, ale jedna mama napisała do mnie, żebym zajęła się copywritingiem, potem znalazły się dla mnie jakieś szkolenia… A teraz znalazło się grono aż 9 takich fajnych kobiet, inteligentnych, mądrych mam, razem tworzymy coś, co mam nadzieję niedługo oczaruje i omami inne takie mamy, kobiety jak my. Ja w każdym razie odzyskałam siłę, chęć do życia, zmian, wierzę w siebie i swoje możliwości. Robię coś, wspólnie z Zołzami, to jest fantastyczne. Znowu mogę czerpać z macierzyństwa tę siłę i dla siebie, i dla dzieci, i dla męża. Jestem na swoim miejscu, a to, że różne bambetle w domu już nie są na miejscu – nieważne.

JB: Ja też się nad tym zastanawiałam. A jak miałam taki czas załamania, zaczęłam szydełkować, potem dopiero pisać artykuły. Byłam wtedy w drugiej ciąży, siedziałam miesiąc z chorym dzieckiem w domu i czułam, że to straszne, że wszystko mnie omija, nie dam rady pracować, realizować się. Dopiero potem odzyskałam siłę, żeby zacząć pisać, a potem znowu szkolić i pracować z klientkami.

AD: Czyli, jaka jest ogólna zasada? Po prostu coś, nieważne… co?

JB: Aby odzyskać motywację i poczucie wartości, trzeba zacząć robić cokolwiek, z własnej nieprzymuszonej woli. To nie może być kolejna rzecz, którą trzeba zrobić. To musi być coś, co robimy same dla siebie. Musimy sobie zarezerwować na to coś czas, na chwilę zapomnieć o mopie. Pozwolić, by podłoga się kleiła, a dzieci pooglądały bajki… Trudno, tu nie chodzi o czystą/brudną podłogę, ale o całe nasze życie i kolejne lata. To jest walka o szczęśliwe życie dla siebie i o to, żeby dzieci miały szczęśliwą mamę.

AD: Czyli, dobra mama to szczęśliwa mama. Mama, która potrafi zadbać o swoje potrzeby i wyrwać się z czegoś, w czym się źle czuje?

JB: Tak, jak najbardziej!

AD: Ale… jak to zrobić?

JB: Pierwszy krok: zauważyć i dać sobie prawo do szczęśliwego życia. Można korzystać z tych wszystkich bezpłatnych opcji dostępnych w Internecie. Ja prowadzę bezpłatne konsultacje. Można!

AD: Musimy o tym więcej porozmawiać, teraz lecimy do dzieci…

Agnieszka Durska – politolog, współzałożycielka społeczności Wózkowe Zołzy na Facebooku, copywriterka i blogerka, pracująca intensywnie nad nowym miejscem w sieci, mama dwóch Godzilli.

Joanna Baranowska – coach, psycholog, od 2006 roku pracuje z klientami, budując pozytywne zmiany w ich życiu. Stworzyła program coachingowy JESTEM ZAWSZE SOBĄ (www.psychoprogresja.pl). Specjalizuje się w pracy z młodymi mamami, które w nawale codziennych obowiązków straciły kontrolę nad własnym życiem. Szczęśliwa mama 2-letniego Antosia i maleńkiej Zuzi.
Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Durska i Joanna Baranowska
Podyskutuj

Mamo Pracuj partnerem programu Facebook Pomaga w Rozwoju!

Nasza Fundacja obok Pracuj.pl i Harvard Business Review Poland, została partnerem programu "Facebook Pomaga w Rozwoju". Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałożycielka naszego portalu wzięła udział w spotkaniu prasowym w związku ze startem platformy w Polsce. Program Facebook'a to szereg bezpłatnych kursów online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do poszukiwania pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich. Każda mama, która chcę się rozwijać w tym zakresie, znajdzie coś dla siebie!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 06/06/2019
Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj wraz z portalem Pracuj.pl oraz magazynem Harvard Business Review Poland, została partnerem programu „Facebook Pomaga w Rozwoju”!

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj została jednym z trzech partnerów nowego programu rozwojowego Facebook’a.

Program Facebook pomaga w rozwoju pozwala na udział w bezpłatnych kursach online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do procesu rekrutacyjnego przy poszukiwaniu pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich.

Nasze materiały podpowiadające, jak wracić na rynek pracy po przerwie, zasilają wiedzowo platformę.

Z badania opinii, które zrealizowaliśmy wśród przedsiębiorców, wiemy, że 72% menedżerów określa kompetencje cyfrowe jako ważne w procesie rekrutacji – ważniejsze nawet niż to, jaką szkołę ukończył kandydat.

„Widzimy, że podnoszenie kompetencji cyfrowych jest niezbędne dla dalszego rozwoju gospodarczego Polski. Dlatego wspieranie mieszkańców Polski w tym zakresie jest jednym z naczelnych celów Przestrzeni. Uruchamiając program “Facebook pomaga w Rozwoju” podejmujemy kolejny duży krok w jego realizacji” – wyjaśnia Jakub Turowski z Facebook’a

Program Facebook pomaga w Rozwoju to kursy obejmujące zagadnienia:

  • marketingu społecznościowego,
  • bezpieczeństwa w sieci,
  • analizy danych,
  • oraz porady na temat skutecznego planowania kariery.

Platforma jest dostępna dla każdego, dlatego zachęcamy do uczestnictwa osoby chcące się rozwijać lub planujące się przekwalifikować.

Polska w tyle krajów Europy

Zaledwie 40% Polaków posiada podstawowe kompetencje cyfrowe, a Polska znajduje się na 24 miejscu wśród 28 państw członkowskich UE (Dane Indeksu gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego Komisji Europejskiej DESI).

Program dostępny jest pod adresem rozwoj.fb.com i zawiera obecnie cztery kursy w dwóch ścieżkach. Pierwsza dotyczy marketingu cyfrowego i podzielona jest na dwa stopnie: „Pierwsze kroki” i „Idź dalej”. Druga związana jest karierą i oferuje kurs przygotowawczy do procesu rekrutacyjnego „Jak znaleźć pracę” i program „Zabłyśnij w pracy”, zajmujący się tematami współpracy w zespole i ćwiczeniem kompetencji miękkich. Kolejne programy mają rosnąc z czasem.

Odpowiedź na potrzeby konkretnych grup społecznych

Z rozwoju i poszerzania swoich umiejętności chcą korzystać również osoby, które powracają na rynek pracy. Jedną z takich grup są właśnie mamy, które szukają zatrudnienia.

„Przed kobietami wracającymi na rynek pracy po przerwie stoi wiele wyzwań. Muszą się mierzyć zarówno z nowymi obowiązkami domowymi, ale także inną rzeczywistością w firmie, zmianami technologicznymi czy nowymi wymaganiami i oczekiwaniami pracodawców. Często także ze stereotypowym podejściem do pracy kobiet. Dlatego tak ważne jest zrozumienie potrzeb kobiet na rynku pracy, mądre wspieranie ich i umożliwienie ciągłego rozwoju, a przede wszystkim uelastycznienie form pracy” – Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałozycielka portalu mamopracuj.pl i Wiceprezes Fundacji Mamo Pracuj tłumaczy

Dostęp do platformy jest całkowicie bezpłatny. Wymaga zalogowania się przez platformę Facebook, za pomocą numeru telefonu bądź adresu e-mail. 

Facebook pomaga w Rozwoju - przemawiająca Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Start programu ogłoszono 31 maja 2019 roku. W maju upłynął także rok od otwarcia Przestrzeni from Facebook, czyli centrum społeczności Facebooka w Warszawie, w którym odbywają się różnego rodzaju wydarzenia poświęcone debacie publicznej i rozwojowi kompetencji cyfrowych. W pierwszym roku działalności odbyło się tam ponad 350 wydarzeń, a miejsce odwiedziło przeszło 15 tysięcy osób.

Facebook pomaga w Rozwoju - Agnieszka Czmyr-Kaczanowska oraz prowadząca

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Źródło: na podstawie materiałów prasowych

Zdjęcia: własność Facebook, autor: Bartek Bartosiński, fantasmatic.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

3 historie mam, które założyły własny biznes online po urodzeniu dziecka

Aga Wojtas, Aga Zapora i Katarzyna Bieleniewicz, to mamy, które dzięki macierzyństwu odważyły się na założenie własnego biznesu on-line. Zobacz czym się zajmują, jaka była ich droga do własnego biznesu i za co najbardziej cenią sobie pracę we własnej firmie. Posłuchaj też Agi, Kasi i Agi na konferencji online Jak żyć w necie? Zarezerwuj miejsce dla siebie już teraz!>>> Bez wychodzenia z domu. W dresie, ze smartfonem, na spacerze z dzieckiem. Start już 3 czerwca!
  • Joanna Gotfryd - 28/05/2019
Aga Zapora, Aga Wojtas i Kasia Bieleniewicz

Chcesz założyć biznes online? Zamienić etat na własną działalność?

 

Aga Wojtas – Liczy się content

Nazywam się Agnieszka Wojtas i jestem mamą 3 dzieci. Od 7 lat działam jako freelancer pod marką Liczy się content. Pracuję z domu, zarabiam, sama jestem sobie szefem i mogę dowolnie regulować swój czas pracy. Dzięki temu nie mam problemu, gdy trzeba iść z którymś z dzieci do lekarza, na występy czy konkurs.

Nie muszę słuchać wyrzutów szefa, gdy któreś z dzieci zachoruje. Pracuję, gdy dzieci są w placówkach, zwykle 8-14, a potem mam czas dla rodziny. Dzięki temu mogę aktywnie rozwijać się zawodowo, a jednocześnie nie mam poczucia, że odbywa się to kosztem rodziny. Ale nie zawsze było tak różowo.

Dziecko + etat

Przed urodzeniem pierwszej córki pracowałam na etacie, w godzinach 9-17 i wtedy zupełnie mi to nie przeszkadzało. Po jej narodzinach stwierdziłam jednak, że nie chcę wracać do pracy na pełny etat, zwłaszcza że wtedy urlop macierzyński trwał tylko 18 tygodni. Nie wyobrażałam sobie, że niespełna półroczne dziecko zostawię na tak długo w domu.

Pierwsza praca zdalna

Szczera rozmowa z pracodawcą sprawiła, że zgodził się on częściowo na pracę zdalną, co wtedy, w 2007 roku, było ewenementem. W biurze bywałam kilka razy w tygodniu, na parę godzin, a resztę zadań wykonywałam z domu. Nie była to praca w sztywnych godzinach, a ja byłam rozliczana za zadania, więc było to dla mnie rozwiązanie idealne jak na tamten czas.
Potem przyszła druga ciąża, tym razem z problemami i musiałam bardzo się oszczędzać. Nie pracowałam w czasie ciąży, a po urlopie macierzyńskim, tym razem już półrocznym, nie chciałam wracać do poprzedniej pracy.

Kolejna zmiana w życiu – to nie moja bajka

Szukałam swojej drogi i uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie własna działalność jako pośrednik nieruchomości. Miałam potrzebne uprawnienia, kontakty, a mieszkanie w rozbudowujących się okolicach Krakowa napawało optymizmem co do przyszłych przychodów. Praca pośrednika wydawała mi się świetna również dlatego, że pozwalała na elastyczność, która przy dwójce małych dzieci była niezbędna.

Prawda okazała się nieco bardziej brutalna, gdyż elastyczność w umawianiu spotkań, która wydawała mi się taka świetna, w praktyce sprowadzała się do spotkań wieczorami i w weekendy. W dodatku rynek nieruchomości mocno wyhamował i chętnych na mieszkania, domy i działki było coraz mniej, a czas poświęcony na pracę nie przekładał się na przychody.
Po raz kolejny zaczynałam się zastanawiać, czy nie pora szukać pracy etatowej, ale czułam, że to nie jest rozwiązanie, z którym czuję się dobrze. Myśleliśmy zresztą o trzecim dziecku, więc to nie był dobry moment na takie decyzje.

Pierwsze zlecenia na copywriting

Szukałam jednak pomysłu na to, by nadal pracować i rozwijać się zawodowo i znaleźć sposób na to, by czas spędzony na pracy przekładał się na przychody, a przy tym czegoś co pozwoliłoby mi nie rezygnować z czasu z dziećmi. Szukałam czegoś, co mogłabym robić w domu, co pozwoliłoby mi wykorzystać moje dotychczasowe doświadczenie i natrafiłam na nieistniejący już portal zlecenia.przez.net.

Okazało się, że jest sporo zleceń na pisanie tekstów na strony internetowe, zaplecza i precle (wtedy nie miałam pojęcia co to jest, ale od czego jest Google?) i postanowiłam spróbować swoich sił. Miałam doświadczenie w pisaniu do prasy, więc uznałam, że to warto spróbować. I to był strzał w dziesiątkę! Zaczęłam od copywritingu, a wraz z zagłębianiem się w temat weszłam mocno w content marketing i SEO. Pracowałam tak w czasie trzeciej ciąży, zlecenia miałam również w trakcie urlopu macierzyńskiego – pisałam gdy najmłodsza spała.

Budowałam swój biznes online małymi krokami, ale konsekwentnie, co sprawiło, że mogę teraz spać spokojnie, bo na brak zleceń nie narzekam.

 

Aga Zapora – Plannerka.com

Kiedy moja firma projektowa się rozpędzała – dzieci były malutkie. To był taki okres, że ja jednocześnie chciałam z nimi spędzać dużo czasu i mnie do nich ciągnęło; wymagały dużo opieki, a z drugiej strony – bardzo dużo uwagi i obecności wymagała ode mnie praca.

Graficzka – freelancerka

Ponieważ jako grafik pracowałam na własny rachunek, a moim produktem były usługi – to wiedziałam, że kiedy pracuję – to zarabiam, a kiedy nie pracuję – nie zarabiam.

Czułam, że muszę być dostępna, a gdy weszłam na pewien poziom stawki godzinowej, który trudno mi już było podwyższyć, to wiedziałam, że jedynym sposobem na zwiększenie dochodu jest powiększanie wymiaru przepracowanych godzin.

Trudne momenty

Bardzo trudne były popołudnia, gdy jako rodzina wreszcie mogliśmy być razem, a ja jeszcze i jeszcze pracowałam, żeby obsłużyć zlecenie, które, nie wiadomo było czy się powtórzy za miesiąc.

Najbardziej boleśnie odczułam to w momencie, w którym musiałam cały dzień przesiedzieć z dziećmi na SOR-ze w szpitalu, bo coś trzeba było zdiagnozować i oczywiście czekaliśmy w kolejce. Ja się bałam o wyniki badań, nie mogłam pracować, skrzynka mailowa pękała w szwach, powiadomienia dźwięczały, a pomiędzy nimi telefon się urywał.

I kiedy odbierałam – czułam w głosach Klientów ogromne zniecierpliwienie. Nie mogłam zrobić nic, a z drugiej strony rozumiałam ich sytuację i stres – oni też mieli swoje zobowiązania.

Efekty niezależne od czasu pracy – biznes on-line

Napięcie było ogromne i pamiętam, że to wtedy po raz pierwszy mnie olśniło, że chciałabym mieć pracę niezespawaną ściśle, bezpośrednio z efektami. Chciałabym, żeby proces twórczy był oddzielony od samej obsługi i transakcji.

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat, uczyć się, szukać nowych modelów biznesowego działania, to okazało się, że przy moich niewielkich nakładach finansowych i chęci pozostania solopreneurem (czyli bez rozbudowywania zespołu) – ogromne szanse daje mi biznes on-line, a w nim – zwłaszcza sprzedaż produktów informacyjnych czy wirtualnych.

Dzisiaj wiem, że to ani nie jest takie proste, ani nie przychodzi szybko, ani nie przynosi od razu jakichś spektakularnych efektów. Wiem, że jest to po prostu praca inna, również bardzo wymagająca, ALE – daje to, na czym mi najbardziej zależało – czyli: pewną pasywność i automatyzację.

Mogę uczyć, mogę prowadzić, wspierać, mogę inspirować w chwili, gdy bezpośrednio nie pracuję. Tworzę coś, co działa, gdy ja już nie tworzę. Działa, gdy ja jestem na przykład z rodziną.

Ciągle się uczę

Dziś ciągle się uczę i doskonalę, aktualizuję też swoją wiedzę na bieżąco, ale podstaw uczyłam się w Latającej Szkole, i to ona dała mi w ogóle od zera pojęcie o tym, czym jest biznes on-line. Wcześniej miałam do tego takie podejście jak spora część moich znajomych, że biznes w sieci to jakieś „blogery i jutiubery, i grają w gry” 😉

Dziś każdy pomysł na biznes, który poznaję, w ramach łamigłówki próbuję sobie zasymulować, tłumaczyć na fascynujące możliwości on-line. On-line, działanie w sieci, które może nam zaoferować skalowalność, pasywność i automatyzację przy jednocześnie fantastycznej, ukochanej kameralnej możliwości pracy w domu i w takich godzinach, jakie nam najbardziej odpowiadają. I w układzie, który umożliwia czerpanie z tego czasu rodzinnego pełnymi garściami.

Katarzyna Bieleniewicz – Tuż Przy Uchu

Ponad 8 lat temu podjęłam ważną decyzję, a w zasadzie podjęliśmy – chcemy założyć rodzinę. A co się z tym też wiążę, chcemy mieć dzieci. Ja podeszłam do tego tematu z wielkim optymizmem i wiarą w to, że za dużo się w naszym życiu nie zmieni.

Rok później przyszedł na świat nasz syn, jeszcze mieszkaliśmy wtedy w Warszawie i to był pierwszy taki moment kiedy powiedziałam sobie ufff, spuszczam trochę z tonu, wrzucam na luz i w końcu to będzie mój czas. Mój czas na „odnalezienie” siebie, większe smakowanie życia, tych innych aspektów niż praca i bycie bardzo aktywnym w różnych miejscach.

Przeprowadzka na Mazury

Zdecydowaliśmy się także, przeprowadzić na Mazury, mieliśmy blisko do dziadków i pradziadków – najlepszą pomoc na świeci. Ja zasmakowałam kompletnie inne życia, w duchu slow. Tutaj czas zupełnie inaczej biegnie, nie trzeba tak się spieszyć i wszędzie biec.

Lubię Warszawę. Jej tempo, różnorodność, bycie anonimowym, możliwości jakie daje.

Ale też doceniam te 7 lat, które spędziłam tu, na zielonych Mazurach. Wspominam o Mazurach nie przypadkiem, dla mnie tu jest moje miejsce pracy, tu rozwinęłam skrzydła, tu mi nic i nikt nie przeszkadza, tu mam więcej sprzyjających warunków do życia i pracy. I do PRACY ONLINE.

Praca z domu, klienci z całego świata

Dla mnie działanie w internecie jest naturalnym środowiskiem, kocham możliwości jakie daje. Mogę pracować tu, rozwijać zdalnie swoją działalność, prowadzić konsultacje z osobami z całego świata nie wychodząc z domu.

Jest to dla mnie ogromny komfort i WOLNOŚĆ. To, że mam WYBÓR. To, że będąc mamą, żoną, przedsiębiorcą nie jest ważne gdzie mieszkam, ważniejsze jest co robię i jak robię. Możliwości jakie pojawiły się związane z pracą online, dają mi dostęp do świetnych osób, współprac, relacji, przyjaźni które zaczęły się w internecie i też tam są kontynuowane.

Cenię moją niezależność

Pracuje online i też zdalnie już od 8 lat, nie umiałabym wrócić na etat i dać innym kontrolę nad tym co i jak robię. Bardzo cenię niezależność jaką daje moja praca. Do tego przez większość czasu pracowaliśmy w domu, razem z mężem. Więc możesz sobie wyobrazić jakie były nasze początki. Nigdy nie wiedziałam kiedy kończę pracę, a kiedy ją zaczynam, cały czas byłam głową w pracy. To dzieci wprowadziły u nas pewien rytm, rytuały, odmawiania, ustalania priorytetów.

Od kilku lat stopniowo rozwijam swoją działalność samodzielnie, pracując nad konkretnym obszarem jakim są talenty Gallupa i mocne strony. Temat w którym się specjalizuje, który mnie mocno fascynuje.

Spełniam marzenia, nagrywam podcast

Dzieci i ich nieskrępowane kreatywność przypomniały mi czasy, kiedy sama była mała i marzyłam o pracy w radio. Słuchałam swoich ukochanych radiowców, słuchowisk, audycji i wywiadów. Wróciłam do swoich marzeń i już od 2 lat jestem twórcą i prowadzącą swój własny podcast biznesowo-rozwojowy Tuż przy uchu.

Wracając do dzieci

Macierzyństwo mnie zmieniło. Bardzo wyluzowałam, nie spinam się tak jak kiedyś. Rozumiem, że nie ma wpływu na wszystko.

Mam wrażenie, że jestem teraz chyba bardziej produktywna niż wcześniej, mimo zdecydowanie większej ilości obowiązków i zobowiązań. Dzieci uczą mnie podejmowania mądrych i dobrych decyzji, dla siebie same i dla nich.

Tak naprawdę to jest największe wyzwanie być żoną i rodzicem – to praca na żywym organizmie. To łzy, bezsilność, złość, wściekłość. To też radość, wzruszenie, szczęście, spełnienie.

Biznesu można się nauczyć, można go zawsze zamknąć, sprzedać, zawiesić. Bycia mamą – nie. To piękna przygoda i duże wyzwanie.

Sprawdź co jeszcze czeka na Ciebie na konferencji Jak żyć w necie? Zapisy i szczegóły >>>

Przeczytaj też rozmowę z Kasią Aleszczyk, pomysłodawczynią konferencji Jak żyć w necie?, freelancerką i ekspertką od WordPressa.

Zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne bohaterek historii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail