Czego szukasz

Mąż Cię nie wspiera? Dlaczego powinien – rozmowa z Marcinem, mężem i tatą

Chcesz zadbać o rodzinę, dzieci i dom? – Najpierw zadbaj o siebie – mówi Marcin Kucharski, mąż Ani i tata Tosi. Twój partner ma odmienne zdanie na ten temat? Grozi Wam kryzys w związku i frustracja. Przekonaj go, że Twoje nowe studia, praca czy projekt, w który się zaangażowałaś wyjdzie Wam wszystkim na dobre.

  • Joanna Gotfryd - 06/11/2017
Marcin Kucharski z żoną Anią Łabno-Kucharską

Jeśli chcesz opowiedzieć nam, czy i jak Twój mąż wspiera Cię w rozwoju, napisz do nas >>> [email protected]. Czekamy też na głosy od tych z Was, które ciągle słyszą „a po co ci to….” – chętnie opublikujemy Twoją historię (zapewniamy anonimowość) lub rozmowę z Twoim mężem 🙂

Marcinie, podobno kiedy Ania (ważne ogniwo zespołu Mamo Pracuj – przyp. red.) w tym roku nie poszła na studia podyplomowe, to się zdziwiłeś i dopytywałeś, dlaczego niczego nowego Ania się nie uczy…

Tak byłem zaskoczony, ponieważ rok do roku Ania studiowała (podyplomowo) albo szkoliła się i stało się to już normą. Nasz rytm życia już niejako był dostosowany do zajęć, a tu niespodzianka.

Ale moje zdziwienie minęło szybko, bo uświadomiłem sobie, że brak studiów w tym roku wcale nie oznacza, że Ania niczego nowego się nie uczy. Wręcz przeciwnie, nowa praca, nowe projekty, nowe przedsięwzięcia, to wszystko przecież też jest nauką, zbieraniem doświadczeń i do tego frajdą. Niejako więc odetchnąłem bo wszystko wróciło do normy 🙂

Taka postawa jest dość rzadka, wiesz o tym? My częściej spotykamy się z głosami kobiet, które chciałyby iść na kurs, studia, ale mąż im mówi – ale po co ci to?

Zupełnie nie rozumiem tego podejścia. Każdy z nas chce się rozwijać, poznawać nowe rzeczy, realizować siebie. Blokowanie tego jest bez sensu, bo powoduje tylko frustrację, a to nie pomaga w budowaniu dobrych relacji w związku.

Ja osobiście chcę, aby moja Żona nieustannie się rozwijała, realizowała siebie, zdobywała doświadczenie i stawała się coraz mądrzejsza.

Niezwykle ważne jest dla mnie też to, żeby pokazać naszej córce, że ona też może tak realizować się w życiu. Dzieci czerpią wzorce w pierwszej kolejności od rodziców i my razem z Anią chcemy jej pokazać te dobre wzorce.

Świat jest pełen stereotypów związanych z podziałem ról kobieta – mężczyzna, które niekorzystnie wypadają dla kobiet, dlatego chcemy pokazać naszej córce, to co dobre i to co złe. Chcielibyśmy kiedyś, aby i ona mogła stworzyć taki związek, w którym będzie miała przestrzeń dla siebie i dla swojego rozwoju.

Wyobraź sobie, że naszą rozmowę czytają kobiety, które właśnie mają takie „anty-wsparcie” od swoich mężów – „po co ci to?” Jakie argumenty dałbyś im do rozmowy z mężczyznami?

Jeśli miałbym coś poradzić Kobietom to przede wszystkim nie bać się i stosować filozofię Mistrza Yody „nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania”. Jeśli chcesz się rozwijać, zrobić coś fajnego w swoim życiu, zapisać się na kurs, szkolenie, studia, po prostu zrób to, działaj, bądź aktywna i niech moc będzie z Tobą.

A co powiedziałbyś facetom, którzy właśnie tak reagują na marzenia, plany swoich partnerek – po co ci to? co z tego będziesz miała…?

Może to zabrzmi zbyt banalnie, ale wydaje mi się, że każdy mąż chce mieć mądrą i spełnioną żonę, więc czemu jej w tym nie pomóc?

Ja chwalę się na lewo i prawo tym, że moja Żona skończyła kilka studiów podyplomowych, jest trenerem biznesu, doradcą zawodowym, ukończyła kurs języka migowego, jest wolontariuszką w hospicjum i jest matką mądrej i rezolutnej dziewczynki.

Panowie bądźcie dumni ze swoich żon, jak ja jestem dumny ze swojej!

marcin kucharski z rodziną

Zdarza się też, niestety, że żona chce wrócić do pracy, ale mąż mówi – nie opłaca się, zostań w domu, zajmij się dzieckiem, co ty tam zarobisz. Wszystko pójdzie na opiekunkę, żłobek… po co ci ta praca, źle ci w domu?

Czasem mam wrażenie, że mężczyźni tak mówią ze strachu. Boją się, że Żona wracając do pracy będzie miała mniej czasu dla męża, dziecka i domu, ale to myślenie krótkowzroczne. Kiedy kobieta idzie do pracy i mężczyzna spędza więcej czasu z dzieckiem, to nie jest to pomoc żonie, to przede wszystkim budowanie relacji ojciec-dziecko.

Ważna jest też empatia, postawienie się w sytuacji drugiej strony i próba zrozumienia co partnerka/żona czuje i dlaczego chce wrócić do pracy.

Jak panowie mogą lepiej wspierać swoje żony w rozwoju osobistym, zawodowym, prowadzeniu własnej firmy?

Przede wszystkim trzeba się wsłuchać w swoje partnerki/żony, czego chcą, co lubią, co je interesuje, jak można im pomóc i czego oczekują. To one wiedzą, co jest dla nich najlepsze. Trzeba tylko to odkryć i stworzyć im przestrzeń, żeby mogły się rozwijać. Czasem to właśnie wystarczy, nie trzeba nic więcej – przestrzeń, swoboda, wolność i to zaowocuje.

Dlaczego – Twoim zdaniem – dobrze jest, żeby żona pracowała, uczyła się, rozwijała?

Kiedyś Ania powiedziała mi „chcesz zadbać o nas, o rodzinę, najpierw zadbaj o siebie”. Te słowa strasznie utkwiły mi w pamięci i dały dużo do myślenia.

W końcu zrozumiałem, że trzeba dbać o siebie, o zdrowie, o rozwój, o relacje i dopiero to daje siłę, moc i możliwości, aby zadbać o innych. Równie dobrze, te słowa mogą być wypowiedziane w drugą stronę, przez męża do żony, ważne żeby dbać o siebie, bo to pozwala nam zadbać o najbliższych.

Rozumiem, że skoro oboje pracujecie, rozwijacie się i wychowujecie razem 4-letnią Tosię, to Wasz podział obowiązków jest wręcz partnersko-modelowy?

Z modelowym podziałem obowiązków jest tak, że tyle modeli ile związków. My mamy swój, wypracowany, przetestowany i co najważniejsze działa.
Nasz podział obowiązków jest przede wszystkim sprawiedliwy – każdy robi to, w czym czuje się najlepiej, w czym może pomóc drugiej połówce, co nie zawsze oznacza po równo.

Trzeba być elastycznym i umieć radzić sobie w każdej sytuacji, a w związku jest łatwiej, bo co dwie głowy to nie jedna.

Ważne jest też to, że nie jesteśmy od siebie uzależnieni w codziennych sprawach, co oznacza, że jesteśmy ze sobą tylko i wyłącznie z miłości. To jest podstawa budowania udanego związku.

Każdy z nas może zająć się dzieckiem, uprać, ugotować, zrobić zakupy czy posprzątać, co jest również dość praktyczne, bo im szybciej się z tym uporamy we dwójkę, tym więcej czasu pozostaje dla nas i dla naszych pasji, zainteresowań i hobby.

Oczywiście nie da się ukryć, że nie jest to też łatwe, bywają trudne chwile jak to w życiu.

Kiedy oboje studiowaliśmy i pokrywały nam się zjazdy na uczelni, a nasza córka bardzo często chorowała było niezwykle trudno nam to wszystko pogodzić. Musieliśmy iść na kompromisy, rezygnować z niektórych spraw i wreszcie prosić o pomoc rodziców. Zmęczenie również dawało się we znaki.

Każdy nawet najbardziej przemyślany partnerski model związku nigdy nie będzie idealny, zawsze będą trudności, których nie przewidzimy i sytuacje, które nas zaskoczą, a nawet czasem przerosną. Ale daliśmy radę i to jest najważniejsze.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Przeczytaj również – Tę jedną rzecz może zrobić każdy mąż, żeby pomóc żonie wrócić do pracy. 

Jeśli chcesz opowiedzieć nam, czy i jak Twój mąż wspiera Cię w rozwoju, napisz do nas >>> [email protected]. Czekamy też na głosy od tych z Was, które ciągle słyszą „a po co ci to….” – chętnie opublikujemy Twoją historię (zapewniamy anonimowość) lub rozmowę z Twoim mężem 🙂

Zdjęcia: archiwum domowe Anny i Marcina.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Co możesz dać swojej rodzinie na Święta?

Święta coraz bliżej, a Tobie na samą myśl kurczy się w żołądku, bo tyle do zrobienia, a tak mało czasu. Czujesz coraz większą presję, że wszystko musi być... upieczone, ugotowane, wysprzątane, kupione, zrobione, żeby zadowolić wszystkich naokoło. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Twoi najbliżsi? Gdzie ten czas "wolny" dla Twoich dzieci? Stop! W grudniu chcemy przygotować #świętanaluzie. Przeczytaj i zastanów się - czy wchodzisz w to?
  • Marta Szyszko - 17/12/2018
rodzina przy ubieraniu choinki

Biegasz od placówki do sklepu lub apteki, wydzierasz siłą wspólne chwile, czujesz się bohaterką, bo spędziłaś kwadrans układając puzzle z synem, o co prosił Cię po przedszkolu. Znów ugotowałaś obiad. Punkt dla ciebie!

Nic dziwnego, że przy takim tempie życia, w Święta chciałabyś się zatrzymać, nadrobić leniwe poranki i parzenie herbaty pachnącej goździkami i cynamonem, zamiast uczestniczyć w kilku imprezach rodzinnych, których tempo i intensywność przyprawia o zawrót głowy.

Jak spędzić Święta autentycznie?

Co zrobić, aby to był czas spędzony w zgodzie z sobą i co najcenniejszego możesz wtedy dać swojej rodzinie?

  • Zapytaj siebie, czego chcesz, a nie czego oczekują inni

Marzenie o relaksie w pensjonacie jawi ci się jako szczyt egoizmu? Już widzisz krzywe spojrzenie teściowej, a im bliżej do grudnia, tym bardziej czujesz się przytłoczona, bo jedyne o czym marzysz, to odrobina relaksu? Zapytaj męża i dzieci, jak chcą spędzić święta, sprawdź budżet i być może jest to świetny czas na śnieżne szaleństwa na stoku, gdy barszcz z uszkami i karpia po żydowsku poda gaździna w przytulnym pensjonacie?

  • Gotuj lub przygotuj… się finansowo

Na co dzień to obowiązki kradną twój czas dla bliskich. Ostatnią rzeczą, na jaką masz ochotę, jest gotowanie dwunastu potraw i pieczenie kilku rodzajów ciast po nocach. Może wystarczy ta jedna potrawa, która dzieciom będzie kojarzyć się ze specjałem mamy, a jej zapach w jednej chwili przywoła wspólne opowieści przy stole, widok choinki, nastrój lampek w wigilijną noc?

Jakkolwiek egoistycznie to nie zabrzmi – są możliwości. Sklepy z ekologiczną żywnością przygotowują pyszną i zdrową ofertę przedświąteczną, a czas, w którym lepiłabyś uszka do barszczu, możesz spędzić na zarabianiu na nie. W zależności od tego, co sprawi ci większą przyjemność i w czym bardziej się realizujesz, gotuj lub przygotuj… się finansowo.

„Zanim powiesz: „Jestem beznadziejną matką, bo nie piekę ciasteczek i nie jeżdżę na wszystkie mecze, pomyśl, że większość dzieci ma w nosie, czy je ciastka z piekarnika, czy ze sklepu. Dziecko potrzebuje sensownego kontaktu z rodzicem, chce czuć się ważne.”

Beata Chrzanowska – Pietraszuk (Zwierciadło 11/2016)

  • Wyznaczaj granice

Przełam schemat poświęcania się. Ostatnio na niedzielnym obiadku teściowa poprosiła mnie o pomoc w kuchni. Powiedziałam jej, że spędziłam w kuchni ostatnie 7 lat i cały poprzedni tydzień, a teraz gram z córką w karty. Nie mam ochoty na babranie się w jedzeniu. Zaczęła się ze mną licytować, że ona w kuchni jest już od 30 lat! Oczywiście, przebiła mnie. Z tą małą różnicą, że ja podjęłam decyzję, że w weekend odpoczywam od gotowania, zwłaszcza, gdy ktoś zaprasza mnie na obiad. W przeciwnym razie zostałabym w domu i udała się na placki ziemniaczane do pobliskiej pizzerii (są wyśmienite i niemoralnie tanie!).

Zdrowa dieta jest dla mnie bardzo ważna. Jednak weekendy i święta to czas, gdy możemy dać dzieciom to, co dla nich najcenniejsze – swoją uwagę i czas. Możemy wrócić do świątecznych tradycji i wyklejać z nimi łańcuch na choinkę z kolorowego papieru (choć półki sklepowe uginają się od ozdób). Możemy pograć w planszówki, snuć opowieści na kanapie, okazać bliskość i miłość. I to będzie najcenniejszy prezent pod choinkę.

Masz pomysł na #świętanaluzie ?

Napisz do nas na [email protected] i podziel się swoim patentem na #świętanaluzie. Co robisz, a czego nawet nie dotykasz? Co działa, a co nie? Najciekawsze historie opublikujemy na portalu. Możesz przysłać też zdjęcia, filmy, pomysły i wszystko, z czym kojarzą Ci się #świętanaluzie.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szyszko
Mama pełną parą, która od spraw domowych i trywialnych ucieka w nałóg… pisanie. Dzieli się matczyną dolą i z innymi rodzicielkami na portalu www.niedoskonalamama.pl. Prowadzi także blogi www.takeitizi.pl oraz www.kobietawe-biznesie.pl.
Podyskutuj

Pierniczyć pierniczki, czyli migawki z przedświątecznej głupawki…

Chcecie aby tradycji stało się zadość. Rozsypujecie na stolnicy mąkę. Będziecie piekli pierniczki. Oczyma wyobraźni widzicie już nieziemsko pachnące polukrowane cudeńka. Jak dotąd wszystko idzie zgodnie z planem. I nagle nadciąga huragan. Nie, nie ma na imię Ksawery…
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 13/12/2018

… ma na imię Kajetan.

O, też na k – czy to zbieżność przypadkowa?

Huragan przysuwa sobie krzesełko do kuchennego blatu i jednym płynnym ruchem lokuje tyłeczek pośrodku zgrabnej kupki mąki, niczym żółtko wbijane tu, kiedy robicie kruche ciasteczka. Biały pył zasnuwa wszystko dookoła.

Widoczność ograniczona… Widoczność ograniczona… Widoczność ograniczona…

Kiedy pył opada, huragan zadaje pytanie zasadnicze: co lobimy mama? Mogę ci huraganie powiedzieć, co zamierzałam, zamierzaliśmy robić – pierniczki.

Pielniczki?

Tak.

Acha.

Ale teraz musimy cię wyjąć z mąki i ogarnąć kuchnię. Mamusia nie jest pewna czy pielniczku, tfu, pierniczki robi się z mąki i huraganu, ale chyba raczej nie.

Nie?

Nie!

Wyjąć z mąki… Jak to łatwo powiedzieć. Już tańczy na blacie wzbudzając kolejne tumany mącznego pyłu. Pierniczyć pierniczki, otrzepuj buciczki. Dobrze, że nie było kiedy dodać pozostałych składników – byłaby jazda…

Skujmy go łańcuchem!

No to jedziemy z tą tradycją. Papier kolorowy, staniol, bibuła, klej, nożyczki…

– Ale mamaooo, on mnie zaraz zabije tymi nożyczkami!

– Młody, nie bierz nożyczek! Nie zasadzaj się na siostrę, bo jej zrobisz krzywdę!

– Zlobie ksiwde, zlobie!

– Zrób lepiej z mamusią łańcuch na choinkę. Chodź zobacz – siostra nam powycina takie paseczki, a my je pozlepiamy i będziemy robić łańcuch. Idziesz?

– Nie! Wolem lobić ksiwde!

– To może my go, mamo, skujmy tym łańcuchem, co?

Cieszy się Mikołaj,

widać to po minie.

He,  zaraz wyląduje na jakimś kominie…

Ja też…

Choinko piękna jak las…

… choinko… ej, gdzieżeś wlazł?

Przemyka wprawdzie przez nasze telewizory reklama, w której widzimy ojca rodziny taszczącego choinkę i mówiącego na widok wybałuszających oczy dorastających synów: o, wiedzę, że czubki już są, ale…

Ale trzylatek próbujący wdrapać się na choinkę to nie to samo. Nadziewać się na czubek jeszcze nie próbował, ale…

Więc bańki wyłącznie nietłukące, najlepiej jadalne. Okablowanie lampek koniecznie zielone, skrzętnie ukryte przed bystrookim.

Sama choinka niemal przylutowana do podłogi i, niczym namiot, podtrzymywana dobrze napiętymi linkami. Albo ustawiona na balkonie – ale bystrooki nie dał pozwolenia.

A jak tam u Was?

Jak Wam idą przygotowania do świąt?

Bez względu na to czy najważniejszy jest dla Was ich wymiar duchowy, czy świętujecie tylko dlatego, żeby nie zrobić przykrości rodzinie, pamiętajcie: fakt, że siadamy razem do stołu i zaczynamy ze sobą rozmawiać wart jest wszelkich starań.

Nie, nie chodzi o zaciśnięcie zębów i udawanie, że jest dobrze, skoro jest źle. Raczej o to, żeby zadać sobie pytanie dlaczego jest źle.

Kiedy usiądziecie – co wcale nie wydaje się pewne, jeśli ma się małe dzieci… – patrzcie i słuchajcie. Patrzcie na innych i słuchajcie głosu własnego serca.

Naprawdę chcielibyście, żeby ich wszystkich tu nie było… żeby umilkł pisk dzieci, głos mamy nawołującej, że zaraz wszystko wystygnie; niesłyszalne stały się, rokrocznie powtarzane, żarty dziadka?

Tylko dzieci potrafią cieszyć się świętami absolutnie bezinteresownie i z taką pasją, jakby wraz z wzejściem pierwszej gwiazdki otwierało się niebo. Pełne prezentów oczywiście…

My, dorośli zwykle (zawsze?) nosimy w sercu jakieś urazy, żale. Wciąż coś nam w duszy gra: że trzeba było wtedy… że można było inaczej. Ot, dorosłość – świadomość, że życie jakie jest, każdy widzi. Ale i ta, że życie jest jedno i czasem trzeba sobie (i innym!) odpuścić.

To co – pierniczki, łańcuchy i prezenty.

A porządki…? Pierniczyć – przecież sprzątacie co dnia cztery razy po dwa razy. Posprzątacie PO świętach!

Wszystkiego dobrego na święta!

ANZ & Huragan & Siostra-której-zlobiono ksiwdę

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail