Czego szukasz

Mama mamie…wilkiem, a raczej wilczycą?

Kiedy dopada nas jakiś kryzys, trudny czas, potrzebujemy empatii, zrozumienia i wsparcia. A czy my w takich sytuacjach jesteśmy dla innych oparciem? Czy choć w części jesteśmy w stanie zrozumieć innych, czy może łatwiej jest nam oceniać? Przeczytaj!

  • Anna Łabno - Kucharska - 27/05/2020
piękna młoda kobieta

Ostatnio dopadła mnie (i to dosłownie) refleksja. Zauważyłam, że w czasie kwarantanny powstało nowe zjawisko w „internetach”. Było już ocenianie kobiet i decydowanie czy ktoś jest dobrą mamą na podstawie tego, czy: któraś z nich urodziła siłami natury, czy poprzez cesarskie cięcie, czy karmi piersią czy mieszanką, czy wraca do aktywności zawodowej po „urlopie” macierzyńskim, czy decyduje się zostać dłużej z dziećmi.

Teraz surowej ocenie podlega to, czy jakaś mama ośmieli się ponarzekać i napisać, że jest jej trudno połączyć rolę mamy, nauczycielki, opiekunki, lekarki, kucharski, świetnej i efektywnej pracowniczki, dobrej żony, wspaniałej przyjaciółki i … długo by jeszcze wymieniać. Również pod postami na naszym fanpage’u zaczęły pojawiać się bardzo oceniające i krzywdzące opinie. Na początku czytając komentarze było mi przykro, ale szybko ten stan zmienił się w złość. Ba! Powiedzieć, że byłam wkurzona to zdecydowanie za mało. Mama mamie… przysłowiową wilczycą?!

Każda sytuacja jest inna

Rozumiem, że nie wszystkie mamy są aktualnie aktywne zawodowo (z różnych powodów). Część mam pracuje zdecydowanie więcej – zarówno zawodowo (często zdalnie), jak i realizując obowiązki domowe.
Rozumiem, że część mam przebywa całe dni (albo i tygodnie) z dziećmi, bez wsparcia męża, partnera, rodziny, opiekunki.

Rozumiem, że nie dla wszystkich sytuacja zamknięcia i odizolowania jest trudna. Ja też cieszę się, że mam więcej czasu dla rodziny. Co nie zmienia faktu, że wolałabym spędzać ten czas na przykład nad Bałtykiem. I nie oszukujmy się – nie każdą sekundę spędziłabym z nimi nad tym morzem.

Przeczytaj też: Jak naładować swoje wewnętrzne baterie, nie tylko w czasach koronawirusa

Czego nie rozumiem?

Oceniania, pokazywania swojej wyższości i wspaniałości oraz stwierdzeń w stylu „jeśli ja połączyłam pracę zdalną i opiekę nad dzieckiem, to każda matka może”; „nienormalne jest to, że mama mówi, że ma dość ciągłego siedzenia z dziećmi”; „jak można nie chcieć patrzeć jak dziecko się rozwija i wspólnie wymyślać kreatywnych zabaw? Co to za matka?”. I długo by jeszcze wymieniać.

Po pierwsze – praca zdalna pracy zdalnej nie jest równa. Niektórzy online piszą teksty, inni nagrywają nowe podcasty lub kursy. Jeszcze inni piszą kody, a jeszcze inni mają kilka rozmów z ważnymi klientami.

Po drugie – wyobrażam sobie, że na przykład 4 osobowa rodzina zamknięta na 45 metrach w bloku, z 2 komputerami, które mają służyć w tym samym czasie do pracy i do nauki po prostu ma siebie serdecznie dość.

Po trzecie – zdecydowanie widzę oczyma swojej wyobraźni mamy małych dzieci, które w pocie czoła przeszukują internet. Tylko po to, aby znaleźć mega kreatywne i rozwojowe zabawy. Przygotowują wszystkie składniki, tworzą i zachęcają do kreatywności swoje dzieci a one…po 3 minutach zachwytu chcą robić coś innego.

I tak, zdecydowanie rozumiem to, że żeby się umyć, przygotować coś do jedzenia lub w spokoju usiąść na 5 minut, włącza się Świnkę Peppę i to niekoniecznie w języku angielskim, żeby „dziecko obyło się z językiem”.

Mamo pamiętaj, jeśli…

  • jesteś zmęczona,
  • nie masz ochoty na kolejną kreatywną zabawę,
  • nie masz siły być efektywną pracowniczką, najlepszą nauczycielką dla swoich dzieci oraz kucharką rodem z restauracji z wszelkimi, możliwymi gwiazdkami Michelin,
  • masz ochotę krzyczeć i płakać.

To wszystko – Nie czyni z Ciebie złej mamy!

  • to nie znaczy, że nie kochasz swoich dzieci!
  • to nie znaczy, że jesteś beznadziejna i do niczego się nie nadajesz!

To oznacza, że jesteś w sytuacji, której jeszcze kilka tygodni temu nikt się nie spodziewał!

W sytuacji, w której dostosowujemy się do nowych warunków, ale jesteśmy zmęczeni niepewnością. Boimy się o zdrowie i życie naszych bliskich.
Jeśli sobie świetnie radzisz w tym dziwnym czasie, to wspaniale. Jeśli odkrywasz w sobie nowe talenty związane z zarządzaniem wszelakim, dziel się swoją wiedzą i wskazówkami z innymi! Podpowiadaj, co się u Ciebie sprawdza.

Ale miej też świadomość, że jeśli coś działa u Ciebie, nie koniecznie będzie działać w innej rodzinie. Mama mamie też może pomóc!

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Bądźmy dla siebie dobre

Nikt z nas nie wie w jakiej sytuacji jest ta druga osoba. Co już przeżyła. Czy jej „internetowe narzekanie”, to jedyna chwila odskoczni. A może mechanizm obronny, albo takie wołanie o wsparcie i pomoc?

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Bądź też dobra dla siebie.

Doceń siebie – nawet małymi gestami czy wzmacniającymi myślami.
Głęboko wierzę właśnie w te drobne gesty. A także w to, że warto zastanowić się dwa lub nawet trzy razy zanim się coś napisze lub powie. I nie, nie oznacza to naruszania wolności słowa. 😉

I na koniec zostawiam Cię z fragmentem piosenki mojego ulubionego zespołu:

Depeche Mode – „Walking in my shoes”:

„Now I’m not looking for absolution
Forgiveness for the things I do
But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes
Try walking in my shoes”

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Jak przypilnować swoje dziecko z myciem zębów i wyrobić prawidłowe nawyki?

W niejednym domu, w którym mieszka przedszkolak, każdego wieczoru toczą się batalie o mycie zębów. Wielu rodziców zadaje sobie pytanie, jak przypilnować swoje dziecko z myciem zębów? W poniższym artykule podpowiadamy zatem, co może się przydać i jak wpoić maluchowi prawidłowe nawyki w zakresie pielęgnacji jamy ustnej.
  • Dominika Kamińska - 06/07/2020
dwie obejmujące się dziewczynki

Szczoteczka pilnująca poprawność mycia zębów – must have czy tylko gadżet?

Jak wiadomo – podstawowym narzędziem, niezbędnym do utrzymania prawidłowej higieny jamy ustnej, jest szczoteczka do zębów. W przypadku małych dzieci tradycyjna manualna szczoteczka niestety nie zdaje egzaminu. Maluchy nie mają bowiem wyrobionej prawidłowej techniki operowania szczoteczką.

Ponadto zdolności manualne na tym etapie rozwoju nie pozwalają na dotarcie do wszystkich zakamarków jamy ustnej. Próchnica u dziecka rozwija się w tempie błyskawicznym. Co więcej, może przenieść się także na zęby stałe w przyszłości. Nikogo nie trzeba zatem przekonywać, jak istotne jest prawidłowe i dokładne szczotkowanie zębów.

Szczoteczka Soniczna Oclean X Pro z pewnością sprosta oczekiwaniom rodziców w zakresie pielęgnacji jamy ustnej ich dziecka. Jest to bowiem szczoteczka pilnująca poprawności mycia zębów. Możliwość indywidualnego dopasowania trybu do użytkownika to z pewnością ogromna zaleta. Niemniej jednak szczoteczka wyróżnia się przede wszystkim tym, że niejako uczy dzieci prawidłowego operowania nią oraz właściwej techniki dokładnego mycia zębów. To w zasadzie nieoceniona inwestycja na przyszłość.

Jak przypilnować swoje dziecko z myciem zębów?

Z poprzedniego akapitu można wywnioskować, że dobra szczoteczka soniczna to nie jest wymysł rodzica-gadżeciarza, lecz must have w łazience każdego dziecka. Szczoteczka tego typu niejako wspomoże rodzica w pilnowaniu dziecka podczas mycia zębów. Ponadto przyczyni się do wyrobienia prawidłowych nawyków odnośnie do trzymania szczoteczki oraz operowania nią. Jest to niezwykle lekki model, co również wpływa na komfort użytkowania.

Małe rączki dziecka nie męczą się podczas trzymania szczoteczki, co zachęca do korzystania z niej. Szczoteczka ocenia także efektywność przeprowadzonego mycia, wyświetlając ten parametr w procentach. Dziecko może zatem na własne oczy zobaczyć, czy i jak dokładnie wyszczotkowało zęby. Z pewnością jest to również aspekt, który uatrakcyjnia cały proces szczotkowania. Takie interaktywne narzędzie to doskonała metoda, by zachęcić dziecko do samodzielnego mycia ząbków.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Mama nie jest jedynym opiekunem dziecka – list od Agnieszki

Dzielimy się z Wami naszą wiedzą i doświadczeniem, a czasem własnymi przemyśleniami związanymi z rodzicielstwem, pracą, worka-life-balance itp. Ostatni temat z newslettera uruchomił w wielu z Was sporo emocji. A temat dotyczył tego, czy Ty też wpadłaś w pułapkę "nie opłaca mi się wracać do pracy". Jedna z naszych czytelniczek Agnieszka, podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami związanymi z inną pułapką w jaką wpadają mamy. Dotyczy ona, przejęcia wszystkich obowiązków domowych, a także bycie jedynym opiekunem dziecka będąc na urlopie macierzyńskim.
  • Listy do Redakcji - 02/07/2020
mama wiąże buty dziecka

Wyzwania mamy

Młoda mama, to często też stosunkowo młoda żona, która może wpaść w podwójną pułapkę. Jako młoda żona chcę dogodzić – czytaj wyręczać – męża, a jako młoda matka czuję presję społeczną, żeby przejąć odpowiedzialność za wszystko.

W końcu „siedzę” w domu, więc mogę robić wszystko – to fatalny start dla kobiety. Nawet przy wspierającym mężu i jednym dziecku, macierzyństwo bywa wyzwaniem, zwłaszcza kiedy chcemy się realizować również na innych polach. Do dzielenia wynagrodzenia niani czy żłobka na dwoje, dodałabym jeszcze kwestię postrzegania urlopu macierzyńskiego.

Przeczytaj także: Czy dałaś się złapać w pułapkę „nie opłaca mi się wrócić do pracy”?

Moja historia

U nas przez dłuższy czas po moim powrocie do pracy, to mąż opłacał nianię. Ja dokładałam się do wspólnych wydatków „na życie”. Od początku postrzegaliśmy wynagrodzenie niani jako nasz wspólny wkład. Mój był finansowo w ogólnym rozliczeniu mniejszy, ale to ja załatwiałam wszystkie formalności z nianią i z ZUS-em oraz US.

Pomimo dużego zaangażowania taty (osobistego, nie tylko finansowego) przez wiele miesięcy po powrocie do pracy, jak tylko wracałam do domu, przełączałam się w tryb opieki i poczucia całkowitej odpowiedzialności (za dziecko, za organizację tej opieki kiedy mnie nie ma, za domową logistykę itp.). Pomogła mi dopiero zmiana pracy.

Nowa praca była dość wymagająca, a ja się w nią bardzo (może nawet za bardzo) zaangażowałam. I tu tata się wykazał i zmienił mnie w roli głównego opiekuna (córka miała około 2 lat). Obecnie (córka 4,5 roku) jesteśmy opiekunami absolutnie równorzędnymi. Ja trochę bardziej zaangażowana w logistykę okołodomową, mąż w okołoprzedszkolną.

Przeczytaj także: Jak pozostać sobą będąc mamą?

Nie bierz wszystkiego na siebie

Odnośnie urlopu macierzyńskiego: myślę, że warto uświadamiać rodzicom, że urlop macierzyński, to urlop od obowiązków zawodowych. A nie całkowite przejęcie opieki nad dzieckiem oraz obowiązków domowych. Obowiązki zawodowe, to niech będzie 8 godzin + 2 godziny na dojazdy (z perspektywy dużego miasta), czyli zamieniamy obowiązki zawodowe na opiekę nad dzieckiem. Nad dzieckiem, a nie nad wszystkim innym – nie zamieniamy się w wieloczynnościowego robota.

Jeśli zrobimy w tym czasie coś więcej, bo dziecko np. dobrze śpi w dzień, jest mało wymagające, jeśli chodzi o noszenie czy karmienie, to super. Jeśli nie zrobimy nic albo niewiele, to nie znaczy, że ktoś może nam wytykać, że „inne sobie lepiej radzą”.

Przeczytaj także: Jak się przygotować na powrót do pracy?

Mama nie jest jedynym opiekunem dziecka

Każda mama i każde dziecko są inne. Po tych godzinach opieki wyłącznej przychodzi czas na podział obowiązków. Mama nie jest jedynym opiekunem dziecka 24 h na dobę. Dziecko często ma dwoje rodziców, a czasem przydałaby się cała wioska wsparcia. I to obydwoje rodzice są odpowiedzialni za opiekę, logistykę okołodomową, okołozdrowotną i wszystkie inne rzeczy.

Urlop macierzyński nie może oznaczać, że w ramach urlopu fundujemy sobie (fundują nam) zajęcie i odpowiedzialność na 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Dobrze żeby młodzi rodzice to zrozumieli, najlepiej jeszcze przed pojawieniem się dziecka na świecie.

Pomimo tego, że jestem starą wiekiem, młodą mamą, to długo musiałam szukać tego spojrzenia na urlop macierzyński – na pewno dłużej niż trwał mój urlop. 🙂

Przeczytaj także: Urlop wychowawczy – wszystko co musisz wiedzieć!

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail