Czego szukasz

Jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem

Kiedyś zajmowała się księgowością, a dziś jest akredytowanym fotografem dziecięcym. Ewa Zajfert – mama dwójki dzieci, postanowiła zainwestować w swoją pasję i w przeciągu 3 lat ukończyła 7 kursów w Akademii Fotografii Dziecięcej. Dziś prowadzi własną firmę fotograficzną i choć początki nie były łatwe, jest szczęśliwa, bo robi to co kocha, a tego nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 16/11/2018

A może Ty podobnie jak Ewa marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Ewo, 14 lat w księgowości. Domyślam się, że również stała pensja i poczucie stabilizacji. Co takiego się stało, że postanowiłaś wszystko zmienić, założyłaś własną działalność i zajęłaś się fotografią?

Kiedy kończysz Akademię Ekonomiczną to naturalnym, kolejnym krokiem wydaje się praca w księgowości. Jednak po 14 latach pracy w korporacji przestałam czuć satysfakcję, nie było pasji. Stała pensja jest ważna, ale uważam, że nie najważniejsza. Częste wyjazdy, życie w delegacji. To wszystko jest fajne, jak się nie ma dzieci.

W 2010 roku urodziłam córkę, a 2 lata później synka. Mając takie maluchy chciałam być z nimi w domu. Nie wyobrażałam sobie, że one zostają np. z nianią, a ja znowu jestem na walizkach. To był nasz czas. Cudowny czas, którego nikt nam nie odbierze.

Urlop macierzyński, a potem wychowawczy tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie chcę wracać do poprzedniej pracy. Będąc z dziećmi miałam czas na fotografowanie i wtedy poczułam, że chcę zająć się fotografią na poważnie, czyli profesjonalnie.

Wiedziałam, że szczególnie interesuje mnie fotografowanie dzieci, więc zaczęłam szukać szkoły fotografii, która spełniłaby moje oczekiwania. I tak natknęłam się na Akademię Fotografii Dziecięcej. Decyzja o przystąpieniu do Akademii była szybka. Byłam zdeterminowana założyć własną firmę i potrzebne mi były solidne podstawy, które AFD mi dała. Dziś wiem, że robię to co kocham, a tego nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.

Czy zanim trafiłaś do AFD interesowałaś się fotografowaniem, ciągnęło Cię do tego?

Do AFD trafiłam w styczniu 2014 r. 10 lat wcześniej kupiłam swój pierwszy cyfrowy aparat, z którym praktycznie się nie rozstawałam. Fotografia wciągnęła mnie bez reszty. Fotografowałam wszystko począwszy od ludzi, architektury, na robaczkach i listkach skończywszy.

 Jakie kursy Akademii Fotografii Dziecięcej ukończyłaś i jak długo się tam uczyłaś?

Naukę rozpoczęłam w styczniu 2014 r., a zakończyłam jesienią 2016 r. Po dwóch latach od rozpoczęcia nauki otrzymałam wymarzoną akredytację. Przez okres prawie 3 lat zrobiłam 7 kursów:

  • wprowadzenie do fotografii dla Mam,
  • fotografia dziecięca część I,
  • fotografia dziecięca część II,
  • sekrety Fotografowania emocji,
  • obróbka i publikowanie zdjęć w programie Lightroom,
  • uniwersytet sem. I,
  • uniwersytet sem. II.

Twoja firma Ewa Zajfert Fotografia działa już od ponad trzech lat, czyli jesteś w stanie utrzymać się z fotografowania?

Moja decyzja o zajęciu się zawodowo fotografią po części zbiegła się ze zmianą miejsca zamieszkania. Początki były dość trudne, gdyż bazę klientów budowałam od zera. Nie miałam na miejscu żadnych koleżanek, nawet rodziny, od której można by było zacząć szukanie klientów. Do tego dochodziły koszty związane z inwestowaniem w sprzęt oraz budowę studia w moim domu.

Przez okres około dwóch lat występowały też spore różnice w poszczególnych miesiącach jeśli chodzi o ilość zleceń. Były miesiące, w których ledwo się wyrabiałam i takie, gdzie ilość sesji można policzyć na palcach jednej dłoni. Dopiero w trzecim roku działalności znacznie większa ilość zleceń pozwoliła mi uzyskać płynność finansową. Dzisiaj jestem w stanie utrzymać się z fotografowania, cały czas inwestując zarówno w rozwój swój, jak i firmy.

Jesteś mamą dwójki dzieci. Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej sobie cenisz, a co Ci przeszkadza? Czyli trochę o blaskach i cieniach takiej pracy 🙂

Jako mama najbardziej cenię sobie elastyczny czas pracy. Mam czas dla moich najbliższych, a to jest dla mnie najważniejsze. Moje dzieci nie muszą być do późna w świetlicy, mamy czas na zajęcia dodatkowe i różne przyjemności. Oczywiście ważna jest tutaj dobra organizacja oraz samodyscyplina.

Niewątpliwym plusem mojej pracy jest także to, że jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem. A przede wszystkim, że moja pasja stała się moim zawodem.
Codziennie spotykam się z ludźmi, poznaję fantastyczne rodziny, a że lubię dzieci, to właśnie fotografia dziecięca i noworodkowa jest najbliższa mojemu sercu.

Minusem prowadzenia jednoosobowej działalności jest to, że muszę zajmować się mnóstwem pobocznych spraw niezwiązanych z samym fotografowaniem. Są to różnego rodzaju prace biurowe, sprawy księgowe, cała logistyka itp.

Kto był Twoim pierwszym klientem?

Historia była dość zabawna, bo moi sąsiedzi dowiedziawszy się, że zakładam firmę chcieli koniecznie zostać moimi pierwszymi klientami i przyszli na sesję całą rodziną.

Czy zapadła Ci szczególnie w pamięć jakaś sesja?

Z wielu zabawnych sesji, które zrobiłam na prowadzenie wysuwa się reportaż z 90-tych urodzin Pani Rozalii. Na imprezę przyszły przyjaciółki Pani Rozalii, z których najmłodsza miała tyle lat co szacowna jubilatka. Temperamentu, pogody ducha, kondycji i dobrego humoru zazdrościli Paniom wszyscy pozostali goście (łącznie ze mną).

Co poradziłabyś innym mamom, które planują założenie własnej działalności?

Uważam, że jestem na początku drogi w prowadzeniu własnej firmy i nie mam dużego doświadczenia, ale się wypowiem 🙂

Ciężka praca, determinacja, pasja i zaangażowanie to klucz do sukcesu. Nie należy zniechęcać się trudnymi początkami i cierpliwie dążyć do wybranego celu. Ważne jest także wsparcie bliskich osób. W moim przypadku jest to mój mąż, który kibicuje mi każdego dnia, cieszy się z moich sukcesów i służy pomocą kiedy tylko tego potrzebuję.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

A może Ty podobnie jak Ewa marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcia: Ewa Zajfert

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Bycie mamą to styl życia

Różnorodność w biznesie to temat ważny i bardzo popularny. Czy dotyczy on także nas - rodziców? Dotyczy, a jakże! Jak się okazuje status rodzinny mieści się w kategorii "różnorodność", o którą tak się dba, szczególnie w dużych firmach. Dlaczego zatem czasem jeszcze ukrywamy fakt bycia rodzicem? I czy to w ogóle jest możliwe? Zapraszamy do lektury felietonu Moniki Sońty, która słuchając o środowiskach LGBT, odkrywa ważną prawdę o byciu mamą!
  • Monika Sońta - 09/04/2019
mama z małym dzieckiem na rękach

Raczej o tym nie wspominaj

Opowiem Wam o wydarzeniu, na którym poczułam, że bycie mamą to bycie w korporacyjnej mniejszości. Nie, nie dlatego, że w środowiskach zawodowych nie ma mam, ale dlatego, że zazwyczaj się nie uzewnętrzniają.

„Zatrzymywanie w sobie” bycia rodzicem, tak jak każde ukrywanie siebie wpływa na biznes. Prosta zasada: nie jesteś efektywna na 100% w miejscu, w którym musisz ukrywać ważną część siebie.

Mit work&life balance

Sami tworzymy mity. Nawet je ładnie nazywamy. Na przykład koncepcja podziału pionową kreską życia na strefę zawodową i prywatną (work&life balance)… jakby zmycie makijażu i zmiana kapci na domowe odcinała Cię całkowicie od tego, czym żyjesz przez osiem godzin dziennie. Tak nie jest. Te strefy zbyt mocno przenikają się w naszych głowach.

Niecodzienne porównanie …

Jestem w Dublinie, w siedzibie Google – korporacji, docenianej za utrzymywanie startupowej mentalności.  Właśnie trwa pierwsze Diversity Forum (Forum Różnorodności), skierowane głównie do środowisk LGBT w firmach technologicznych. Odczytam nazwy z kilku identyfikatorów: LinkedIn, Facebook, Twitter, Dropbox …

Temat stricte biznesowy: „Why coming out is good for business?”.  (w bardzo wolnym tłumaczeniu: „Dlaczego odkrycie dotychczas utajonej cząstki siebie jest dobre dla biznesu?”).

Od czterdziestu minut siedzę i słucham. Przyszłam z ciekawości. Jako przedstawicielki „mainstreamu”, trwająca na scenie dyskusja o LGBT nie dotyczy mnie bezpośrednio.

A jednak!

W odniesieniu do mojej rzeczywistości – rzeczywistości mamy, mogę podpisać się pod wszystkimi wnioskami z dialogu… (które omówię w kolejnym artykule ;-)). Wróćmy jednak do podstaw i rozumienia różnorodności (żeby coś wspierać i mierzyć, trzeba ustalić lokalną definicję).

„Lifestylowa” różnorodność

W polskich firmach spłaszczamy różnorodność do pojęć: rasa, płeć, wyznanie, preferencje seksualne. Zapożyczamy ze Stanów coś, czego nie przełożymy bezpośrednio na rynek polski… może z wyjątkiem płci i dyskusji o parytetach. A czy „naszą” współczesną różnorodnością na skalę masową nie jest po prostu styl życia i status rodzinny?

Kwestia dzieci (statusu rodzinnego)

Czasem sami wpychamy się w pułapkę niezrozumienia naszego wkładu w różnorodność firmy, robiąc coś wbrew swojej roli rodzinnej i momentu życiowego.

Czy będziesz autentyczna zgadzając się wyjazdową dyspozycyjność?

Być może tak, może przez pierwszy okres, kiedy wyjazd czy nowe wyzwanie będziesz traktowała jak chwilę odmiany. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie będzie jednak ani w zgodzie z Tobą, ani efektywne dla projektu, nad którym pracujesz.

Wokół Ciebie jest wiele osób, które mają podobne dylematy – od Sheryl Sandberg i strategii „Lean In” zaczynając – i  które proponują systemowe podejścia do tematu.

Nie chodzi o to, żeby epatować swoim statusem rodzinnym czy przynależnością do określonej grupy, ale są takie mniejszości, gdzie nie da się postawić granicy, bo styl życia prywatnego i zawodowego po prostu na siebie wpływają.

A Ty co myślisz na ten temat?

c.d.n.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 4: Negocjacje

Czas wziąć sprawy w swoje ręce. W powrocie do pracy inicjatywa jest po stronie Mamy. To Ty decydujesz, kiedy i jak chcesz wrócić. Aby zrobić to zgodnie z Twoimi potrzebami, potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie. O Twoim pracodawcy, rynku pracy, to z nimi będziesz ustalać plan działania.
  • Marta Maciszewska-Malinowska - 08/04/2019
mama z dzieckiem na kolanach pracuje przy komputerze

Nie bójmy się rozmawiać i ustalić planu powrotu do pracy z drugą stroną. Zachęcam wszystkie Mamy do tego, aby ich powrót był aktywny i świadomy. Co to znaczy? Aby odbył się według jakiegoś pomysłu, planu i aby ten plan był ustalony wspólnie z pracodawcą.

Warto umówić się na spotkanie jakiś czas przed powrotem, ustalić zasady, zastanowić się wspólnie jak ten powrót ma wyglądać, aby przyniósł korzyści Mamie i pracodawcy. Takie spotkanie jest w interesie obu stron. Pracodawca nie potrzebuje mało zmotywowanej Mamy, dla której powrót do pracy jest wielką trudnością. Mama nie potrzebuje złych emocji i nowych obowiązków, których nie może pogodzić z pozostałymi sprawami.

Jak się przygotować do takiego spotkania?

Mamo, potrzebujesz mieć świadomość swojej sytuacji, swoich mocnych stron i trudności, z jakimi się borykasz. Pomogły Ci w tym zadania z kroku 1 i kroku 2. Wiesz także jakie są Twoje potrzeby, jakie konkretne rozwiązania mogą je zaspokoić i jaki efekt to przyniesie (krok 3).

Przykładowo: wiesz, że jesteś świetna w kontaktach z klientem, przypomniałaś sobie swoje sukcesy, maile od zadowolonych klientów z podziękowaniami dla Ciebie, wiesz też, że w powrocie do pracy najbardziej boisz się ciągłego pośpiechu. Ustaliłaś, że potrzebujesz zachować spokój, aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery w domu. Rozwiązanie, jakie pomoże Ci zrealizować tę potrzebę to elastyczne godziny rozpoczęcia pracy np. między 7 a 9. Jeśli będziesz mogła rozpocząć pracę, kiedy dojedziesz do firmy, zyskasz rodzinne śniadania i spokojne odprowadzanie dzieci do żłobka. Co dalej?

Poznaj drugą stronę

Masz już swój konkretny pomysł na to, co pomoże Ci w powrocie do pracy. Teraz czas na spotkanie z pracodawcą. Aby osiągnąć swój cel potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie.

Spróbuj wejść w buty swojego pracodawcy. Jaka jest jego aktualna sytuacja? Czego od Ciebie oczekuje? Jakie są jego potrzeby? Zastanów się nad tym z dwóch poziomów:

  1. konkretnych spraw, mierzalnych np. firma oczekuje od Ciebie, że będziesz wykonywać swoje poprzednie zadania i pracować na pełen etat oraz
  2. z poziomu psychologicznego np. szefowej/szefowi zależy na lojalności pracowników.

Wypisz wszystkie obserwacje, intuicje, wiedzę, jaką masz na temat drugiej strony. Skuteczny może być też wywiad w firmie. Zadzwoń do dobrej koleżanki/kolegi i dowiedz się co się dzieje, czy coś się zmieniło, jakie są plany.

Negocjacje

Porównaj teraz to wszystko, co wiesz o drugiej stronie ze swoimi potrzebami i propozycjami rozwiązań. Zobacz czy są jakieś punkty wspólne. Dlatego w poprzednim zadaniu (krok nr 3) poza potrzebami i rozwiązaniami, tak ważne były też efekty, jakie te rozwiązania przyniosą. Może okaże się, że Twój spodziewany efekt pokrywa się z potrzebą drugiej strony.

Zastanów się co jest dla Ciebie kluczowe, najważniejsze, o co chcesz powalczyć w swoim powrocie do pracy. Czy jest to elastyczny poranek, brak telefonu służbowego, jasne zasady dzielenia obowiązków, stopniowy powrót do pracy etc. Znajdź argumenty na przekonanie do Twojej wizji powrotu drugą stronę, posługując się językiem jej potrzeb, ważnych dla niej spraw. Ustal też z jakich swoich potrzeb jesteś w stanie zrezygnować, jeśli to będzie konieczne w trakcie spotkania. Przygotuj się do tej rozmowy.

Pamiętaj, że świadomy powrót do pracy dopasowany do Twojej nowej sytuacji zaoszczędzi Tobie i Twojej rodzinie wiele stresu i pozwoli na łączenie pracy z macierzyństwem. Twojemu pracodawcy da zmotywowaną i zaangażowaną w pracę Mamę. Same korzyści, przekonaj do nich swojego pracodawcę.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail