Czego szukasz

Jaki jest maksymalny okres ulg przy zakładaniu działalności?

Może to temat, który interesuje również Ciebie? Jedna z Czytelniczek zadała nam ciekawe pytania odnośnie zakładania własnej działalności. Zatrudniona na umowę o pracę na czas nieokreślony, obecnie przebywa na urlopie macierzyńskim i planuje założenie własnej działalności specjalizującej się w usługach rolniczych. Z jakich ulg będzie mogła skorzystać nasza Czytelniczka i jakie usługi rolnicze podlegają pod działalność gospodarczą, a jakie są już działalnością rolną? Wszystkie odpowiedzi znajdziesz w artykule.

  • Aneta Socha - Jaworska - 11/09/2018

Artykuł jest odpowiedzią na sytuację przedstawioną przez jedną z Czytelniczek. Pani jest zatrudniona na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Jej mąż prowadzi gospodarstwo rolne. Czytelniczka zadała następujące pytania:

  • czy będąc na urlopie macierzyńskim ma możliwość założenia firmy, która będzie specjalizować się w usługach rolniczych i zatrudnić pracownika?
  • czy będzie mogła skorzystać z mniejszego ZUS-u dla nowych firm na siebie i dla tego pracownika?
  • jeśli skończy się urlop macierzyński, to czy będzie mogła iść na urlop wychowawczy?

Prowadzenie firmy na urlopie macierzyńskim i wychowawczym

Osoba przebywająca na urlopie macierzyńskim ma prawo w tym czasie założyć firmę i prowadzić ją bez obaw, że straci zasiłek macierzyński. Warunek jest tylko jeden – prowadzenie firmy nie może przeszkadzać w osobistym sprawowaniu opieki nad dzieckiem. Oznacza to, że Czytelniczka będąc na urlopie z tytułu umowy o pracę nie może dziecka oddać do żłobka, a sama prowadzić firmy. Musi zorganizować czas i pracę w ten sposób, aby móc zajmować się dzieckiem, bo taki jest cel udzielenia urlopu macierzyńskiego. Dodam jeszcze, że działalność rolnicza męża w niczym tutaj nie przeszkadza.

Po okresie urlopu macierzyńskiego, Czytelniczka może pójść na urlop wychowawczy pod warunkiem, że ma co najmniej 6-miesięczny okres zatrudnienia. Do tego okresu wlicza się także pracę u innych pracodawców – chodzi tutaj o łączny czas zatrudnienia. Urlop wychowawczy udzielany jest też w celu sprawowania osobistej opieki, więc prowadzenie firmy nie może tego zakłócać.

Profil działalności

Przechodząc teraz do profilu działalności Czytelniczki. Pani wskazała, że miałaby się specjalizować w usługach rolniczych i tutaj chciałabym się chwilkę zatrzymać oraz odnieść do przepisów.

Mamy swobodę co do zawierania umów i zakładania działalności gospodarczych. Są jednak pewne wykluczenia co do usług, prowadzonych w ramach działalności. Nie możemy założyć działalności gospodarczej, jeśli miałyby być w niej wykonywane na przykład takie czynności, jak:

  • uprawa rolna,
  • chów i hodowla zwierząt,
  • ogrodnictwo,
  • warzywnictwo.

Zatem nie każde usługi mogą być rozliczane w ramach działalności gospodarczej, niektóre są działalnością rolną. Czytelniczka powinna dokładnie określić, co miałoby być robione i wówczas można stwierdzić, czy da się to rozliczać w ramach działalności gospodarczej.

Zatrudnianie pracowników

Jeśli nie będzie przeszkód do założenia działalności gospodarczej, to oczywiście można zatrudniać pracowników. Należy pamiętać o wielu formalnościach z tym związanych, jak prowadzenie akt osobowych, rozliczanie i opłacanie za pracownika podatków i składek ZUS.

Czytelniczka zapytała też, czy są opcje uzyskania ulg na pracownika. W odniesieniu do pracowników nie ma np. ulg w opłacaniu składek ZUS na takich zasadach jak dla przedsiębiorców, czyli np. mały ZUS, czy ulga na start.

Natomiast przy zatrudnieniach warto zastanowić się, czy nie przyjąć np. stażysty z urzędu pracy, bo wówczas koszty ponosi urząd. Warto też rozważyć kwestię zatrudnienia osoby niepełnosprawnej, bo wówczas można starać się o dofinansowanie na przystosowanie miejsca pracy, czy część składek ZUS z PFRON. Są to rozwiązania, które pozwolą na ograniczenie kosztów związanych z zatrudnieniem pracownika.

Maksymalny okres ulg przy zakładaniu działalności

Teraz wskazałabym Czytelniczce moim zdaniem dobrą drogę, pozwalającą na sprawdzenie swojego biznesu, a także ograniczenie kosztów i maksymalne wykorzystanie ulg, jakie obecnie są dostępne w polskim prawie.

Czytelniczka aby sprawdzić, czy działalność faktycznie będzie opłacalna można na początek zacząć od działalności bez rejestracji, oczywiście pod warunkiem, że miesięczne przychody w 2018 roku nie będą przekraczały 1050 zł. Jeśli byłyby wyższe lub w pewnym momencie limit zostałby przekroczony należały zarejestrować działalność gospodarczą.

Kolejną bardzo ważną rzeczą jest to, że od początku prowadzenia działalności można korzystać z ulgi na start. Rozwiązanie to oznacza, że przedsiębiorca przez pełne 6 miesięcy opłaca jedynie składkę zdrowotną, a z opłacania składek społecznych jest zwolniony.

Po okresie ulgi na start, przedsiębiorca spełniający określone warunki może korzystać z małego ZUS-u przez pełne 24 miesiące. Preferencja ta polega na tym, że jest niska podstawa do opłacania składek społecznych ZUS, bo wynosi 30% minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2018 r. 30% z 2100 zł wynosi 630 zł). Dla przedsiębiorcy oznacza to miesięczną płatność do ZUS w wysokości ponad 500 zł, zamiast około 1200 zł.

Jeśli okres i tej preferencji się skończy, to gdy przychód przedsiębiorcy nie przekroczy 30-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2018 r. limit roczny wynosi 30 x 2100 = 63000), to można płacić składki społeczne ZUS uzależnione od przychodu. Tutaj nie mamy ograniczenia czasowego, zatem jeśli limit przychodu jest zachowany, to można nawet co roku w ten sposób opłacać składki ZUS.

Gdyby jednak limit przychodu nie był spełniony, to wówczas wchodzą zasady ogólne i opłacanie składek na tzw. dużym ZUS.

Rady dla Czytelniczki:

1. proszę dokładnie zastanowić się, co chciałaby Pani robić w działalności,
2. proszę sprawdzić, czy przy tych usługach można zarejestrować działalność gospodarczą, a tym samym prowadzić wcześniej działalność bez rejestracji – czy może jest to działalność rolnicza,
3. warto sprawdzić swój biznes i rozważyć opcję wykonywania działalności bez rejestracji,
4. po zarejestrowaniu firmy można kolejno skorzystać z ulgi na start, małego ZUS-u, ZUS od przychodu i w ostateczności z opłacania składek na zasadach ogólnych, czyli na dużym ZUS.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Socha - Jaworska
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż: IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj). Więcej na: www.infakt.pl

Kalendarz wakacyjny DIY i rodzinna lista przyjemności

Jak pokazać dzieciom, że ponad 11 tygodni wakacji to dużo czasu i fajnie aby cieszyć się z każdego dnia? Jak pokazać, że czekają na nich różne atrakcje (wspólne wyjazdy, obóz czy wyjazd z babcią) ale też, że są dni kiedy musimy wymyślić coś fajnego aby było fajnie, po prostu? Z pomocą przyszły kredki, kartka i rodzinna burza mózgów. I tak powstają nasze wakacyjne kalendarze DIY! Co sądzisz o tym pomyśle?
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/06/2019

Kalendarz wakacyjny DIY

Próbowałam pokazać na zwykłym kalendarzu ile mamy dni wakacji, co się będzie działo i kiedy. Ale to nie działało, to było jakieś abstrakcyjne… Dlatego razem z moją wesołą gromadką, już trzeci rok, przygotowujemy wakacyjne kalendarze DIY 😉

Każde dziecko, z moją pomocą lub bez (na szczęście w tym roku tylko jedno jej potrzebowało) ;-), rysuje na dużej kartce z bloku technicznego swój kalendarz. Zaznaczają każdy dzień wakacji i wszystkie już zaplanowane atrakcje: wyjazd z rodzicami, obóz w górach (starsze) czy to co chcieliby robić – każdego dnia.

A tak wyglądają  kalendarze moich dzieci 😉

Lista rodzinnych przyjemności

Aby nie było, że tylko oni „pracują”, ja w tym czasie spisuję listę przyjemności.

Lista przyjemności, to tworzona razem lista pomysłów na wspólne spędzenie czasu. Liczą się zarówno małe atrakcje jak lody, dużo lodów i jeszcze więcej lodów, jak i podróż wodnym tramwajem, jazda konna, spanie na kempingu czy odwiedziny koleżanek z nocowaniem, a nawet pomalowanie paznokci ;-).

Oczywiście rodzice też swoje przyjemności dodają (no może nie wszystkie trzeba pisać ;-))

Listę wieszamy na lodówce, czy w innym widocznym miejscu aby każdego dnia widzieć i planować kolejne przyjemności.

A może przyda Ci się nasze 101 pomysłów na udane wakacje? >>>

Co potrzebne aby powstał kalendarz?

  • Kartka A3 (njalepsza, nie za duża nie za mała) z bloku technicznego, może być kolorowa
  • Kredki, pisaki, co tam jeszcze chcecie 😉
  • Linijka i ołówek i gumka

No i jeszcze kartka dodatkowa na listę przyjemności 😉

Spodobał Ci się nasz pomysł?

Zrób swój kalendarz lub listę lub i jedno i drugie i podeślij do nas!

Na pewnie zaglądniemy!

Zdjęcia: własność autorki i jej dzieci 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Remont generalny to jest wyzwanie! Kto przeżył ten wie. Kto planuje, ten niedługo się dowie. Zwłaszcza jeśli zabieramy się za to pierwszy raz w życiu ;) Tak było w moim przypadku. Błędów oczywiście nie udało się uniknąć. Ale z efektu końcowego jestem zadowolona. Jeśli jesteś ciekawa na co dzisiaj zwróciłabym większą uwagę, to zapraszam do lektury artykułu!
  • Agnieszka Kumorek - 18/06/2019
kobieta i mężczyzna podczas remontu

Długo zabierałam się za opisanie naszej jesiennej „przygody”. W końcu minęło już pół roku odkąd wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Emocje opadły i mogłam na spokojnie pomyśleć nad tym, co zrobiliśmy dobrze, a co można było zrobić lepiej 😉

Bo z perspektywy czasu zmieniłabym kilka rzeczy, i…

…gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Rezerwowałabym ekipę remontową dużo wcześniej

Wiedzieliśmy, że budowlańcy mają długie terminy oczekiwania, więc zaczęliśmy szukać ekipy (w naszym odczuciu) dużo wcześniej. Chcieliśmy, żeby remont zaczął się od września lub października, więc 3 miesiące wcześniej mąż obdzwaniał poleconych specjalistów.

Jak się okazało to już było za późno 😉 Ludzie z polecenia mieli zajęcie na pół roku do przodu, a nawet dłużej. Odpowiadali nam, że mogą przyjść, ale w grudniu…

Na szczęście nam jakoś się udało. Zapraszaliśmy kilka ekip i porównywaliśmy ich wyceny i nasze odczucia 😉 Remont generalny ruszył od końcówki września.

Moja rada: remont generalny, a nawet kupno mieszkania do remontu, warto zacząć od „zaklepania” dobrej ekipy.

Pamiętałabym, że ekipa to Twoi pracownicy a nie koledzy

Brzmi jak oczywista oczywistość. Klient płaci, klient wymaga. Ale kiedy ekipa ma tyle lat co ty, to można trochę o tym zapomnieć…a to niedobrze. „Koleżeńskie” relacje sprawdzały się, gdy wszystko szło dobrze.

Wiadomo jednak, że sielanka nie trwała cały czas i musieliśmy wyegzekwować oczywiste błędy, powiedzieć co nam się nie podoba, negocjować – wtedy rozmowa robiła się trudna.

Moja rada: warto zachować większy dystans z ekipą. Nie trzeba być bardzo oficjalnym, ale podział ma być jasny – zatrudniona osoba/fachowiec robi wszystko najlepiej jak się da, a zatrudniający wymaga i egzekwuje to, na co się umawialiście.

Przygotowałabym się wcześniej na to, że zgranie terminów i materiałów jest trudne 😉

Nie wiem do końca jak opisać ten punkt, bo jest bardzo obszerny. Przy remoncie dobrze mieć naprawdę mocnego skilla logistyki (albo mocne nerwy :P).

W umowie remontowej mieliśmy rozpisane etapy prac, co będzie potrzebne do ich realizacji itp. Nie mieliśmy gdzie trzymać materiałów, więc wszystko chcieliśmy załatwiać na bieżąco. No i się zaczęło… codzienne (a nawet częściej) wizyty w Castoramie, objazdówka po sklepach z drzwiami, wybór meblarza, który zrobi meble do kuchni na wymiar, dogadywanie się z terminem montowania paneli, ogarnięcie elektryki…

Ja nie zdawałam sobie sprawy, że po pierwsze: nawet na coś o standardowych wymiarach czeka się tak długo, po drugie: każdą z tych rzeczy montują inne osoby (o zgrozo), które trzeba ze sobą zgrać, bo inaczej prace stoją…

Nawet jak to piszę, to biorę dwa głębokie oddechy, bo wszystko mi się przypomina 😉

Moja rada/rady: przygotować się psychicznie, że tak już po prostu jest. Załatwiać wszystko najwcześniej jak się da (w końcu niektórych rzeczy nie trzeba przechowywać, np. zgód na podłączenie trzeciej fazy :P). Jeśli ma się taką możliwość, to wziąć ekipę, która zajmie się kilkoma rodzajami prac lub kompleksowo wszystkim.

Dwa razy zastanowiłabym się nad robieniem projektu mieszkania

To już jest rzecz bardzo względna. Znam wiele osób, które zrobiły projekt, trzymały się go i dzięki temu zaoszczędziły sporo czasu i nerwów. My podeszliśmy do tematu zbyt spontanicznie. Zrobiliśmy projekt, podobał się nam… i na tym się skończyło 😉 Nie płaciliśmy za opcję z dokładnymi wymiarami… a przy rynku wtórnym niestety co chwilkę wychodziły nowe kwestie pod tytułem „tego się tak nie da zrobić”. To wystająca rurka, to ściana nie-nośna, ale z żelbetonu 😉 , to drzwi, które były 70, ale nowe 70 już nie pasują, konieczność zrobienia podwieszanego sufitu lub ściana, która musi pójść pod innym kątem, bo „coś tam”.

Sporo rzeczy musieliśmy modyfikować/zmieniać w trakcie.

Moja rada: robić projekt od A do Z, nie bać się dopłacić za dokładne wymiary itd. Inaczej może się okazać, że z niego po prostu nie skorzystamy 😉

Na koniec podsumuję, co w moim odczuciu zrobiliśmy dobrze (taki optymistyczny akcent) 🙂

  • wszystko było zapisane w umowach i na wszystko – WSZYSTKO – braliśmy pisemne zgody, dzięki czemu uniknęliśmy kilku mało przyjemnych sytuacji;
  • przed remontem, w trakcie i po poprosiliśmy znajomego, który zna się na budowniczych kwestiach i który powiedział nam: na co mamy zwrócić uwagę, co jest zrobione super, a do czego ekipa ewidentnie się nie przyłożyła;
  • nie kupowaliśmy najtańszych materiałów, dużo czasu poświęcaliśmy na porównywaniu stosunku ceny do jakości produktów – dzięki czemu z większości jesteśmy bardzo zadowoleni;
  • poinformowaliśmy wcześniej sąsiadów o planowanym remoncie, wywiesiliśmy też kartkę, że „przepraszamy za niedogodności” i dbaliśmy, żeby na korytarzu każdego dnia był porządek a prace nie przedłużały się do późnego wieczoru;
  • prawie codziennie byliśmy w mieszkaniu, żeby zobaczyć postępy prac, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy ustalać z ekipą co jest ok, a co chcemy zmienić. Przy rynku wtórnym okazało się to bardzo ważne – wychodziło mnóstwo rzeczy, które zmuszały nas do zmiany wcześniejszych planów.

Remont generalny przeżyliśmy. W najbliższym czasie nie chcemy do tego wracać 😉 Wiemy już, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które wymaga sporo cierpliwości.

Dzisiaj siedzimy w naszym salonie i wspominamy to wszystko z uśmiechem 🙂
Tobie też tego życzę. Powodzenia!

Zdjęcie artykułu: źródło 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail