Czego szukasz

Jak rozpocząć edukację domową?

Jak rozpocząć edukację domową? Czy każde dziecko może przejść na tryb nauki w domu? O czym warto pamiętać? Jeśli myślisz o edukacji domowej swoich dzieci koniecznie przeczytaj wywiad z Kingą Pukowską, prezeską Fundacji Polekont Istota Przywiązania, której dzieci są w ED od pięciu lat!

kobieta z dziewczynką przed komputerem

Kinga, z edukacją domową jesteś za pan brat od kiedy? Ile czasu za Wami w edukacji domowej?

Starsza dwójka zaczęła Edukację Domową 11 listopada 2015. Obchodzimy z tej okazji podwójne święto niepodległości. 🙂 Najmłodsza dołączyła do reszty dwa lata później.

To w tym roku okrągła rocznica, 5 lat. 🙂 Powiedz od czego zaczynaliście? Wyobrażam sobie, że najpierw musieliście dużo na ten temat rozmawiać z dziećmi? Czyj to był pomysł, żeby zacząć edukację domową?

Moje dzieci od zawsze wiedziały, że są dwie opcje: edukacja w szkole i edukacja w domu. Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy. Początkowo szkoła była przestrzenią towarzyską i wizja rezygnacji z codziennych spotkań ze znajomymi ze szkoły była zbyt dużym minusem.

Jednak z czasem, gdy zmieniały się okoliczności szkolne, bo umówmy się, że klasy 1-3 to zupełnie co innego niż klasy od 4 w górę. Dzieci muszą zmierzyć się z różnymi wymaganiami różnych nauczycieli. Do tego funkcja towarzyska zaczęła się zmniejszać. Liczne zajęcia pozaszkolne, korepetycje, szkoły muzyczne itd, sprawiały, że po szkole nie było już za bardzo z kim się spotykać. Dlatego dzieci coraz częściej mówiły o przejściu na Edukację Domową.

Przełomem była kolejna trudna sytuacja szkolna, która doprowadziła do ostatecznej, bardzo długiej dyskusji z dziećmi. Chcieliśmy, żeby to one wzięły odpowiedzialność za swoją edukację. Wiedziały, że ED to nie wieczne wakacje, ale jednak edukacja domowa. Pewne obowiązki nadal będą funkcjonowały, chociaż w zmienionej formie. Do dziś dzieciaki się śmieją, że tą rozmową bardziej chcieliśmy ich chyba zniechęcić do ED. Oczywiście to się nam zupełnie nie udało.

Przeczytaj także: Edukacja domowa – czyste szaleństwo?

Czy to się da jakoś ocenić, że dziecko jest gotowe na edukację domową? Czy np. wiek ma tu jakieś znaczenie?

Edukacja domowa ma tyle twarzy ile rodzin ją stosujących. Jest wiele dzieci, które są w ED i nigdy nie chodziły do przedszkola czy szkoły. Można zatem zacząć od samego początku. Znamy też takich, co na ED przenieśli się w klasie maturalnej. Wiemy też o przypadkach powrotu do szkoły po pewnym okresie ED.

W ED można być przez cały okres edukacji formalnej (do matury). Natomiast ciężko mi stwierdzić, czy można ocenić czy dziecko jest gotowe na ED, bo nie bardzo wiem czego ta ocena miałaby dotyczyć. Dzieci się uczą, niezależnie od tego czy zaprowadzimy je do szkoły czy nie. Nie wymagają profesorów do pomocy, żeby nauczyć się chodzić czy mówić.

Uczenie się wydaje mi się naturalnym dążeniem do poznawania otaczającego nas świata. A to, że nie zawsze dzieci chcą uczyć się tego co akurat proponuje im szkoła czy rodzic – cóż, to temat rzeka czym naszym zdaniem powinna być edukacja (ale chyba nie o tym ma być ten artykuł).

Dlatego uważam, że każde dziecko jest gotowe na ED. Choć niekoniecznie musi tego chcieć, ale być może nie każdy rodzic jest na to gotowy. ED jest jedną z opcji, jest wyborem. Nie potrafię powiedzieć, że to najlepsze co może być. Myślę, że są bardzo ciekawe szkoły, świetnie zorganizowane i dobrze funkcjonujące.

Przeczytaj także: 10 książek, które będą wspierać edukację naszych dzieci

Ok, to decyzja zapadła. Edukacja domowa. Jak zacząć? To pytanie o procedury, sprawy do załatwienia, gdzie i z kim? Takie pierwsze kroki w przejściu na edukację domową?

Do niedawna aby przejść na ED trzeba było mieć opinię z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, ale Covid zniósł ten obowiązek na obecny rok szkolny. Dlatego do przejścia na ED wystarczy znalezienie szkoły w swoim województwie (obowiązuje nas niestety rejonizacja), której dyrekcja wyrazi zgodę na realizację obowiązku szkolnego poza szkołą.

Na Facebookowych grupach związanych z edukacją domową można znaleźć listę tak zwanych przyjaznych szkół z różnych województw. Szkoły te zazwyczaj wiedzą o co chodzi w ED i wspierają swoich uczniów i ich rodziców. Oczywiście nie oznacza to, że zwykła szkoła rejonowa nie podoła, jednak istnieje pewne ryzyko, że może uczyć się czym jest ED na naszym przypadku i nie zawsze wychodzi to najlepiej dla dziecka.

I co dalej? Uczycie się w domu, Ty uczysz dzieci, pilnujesz lekcji? Jak wygląda taki szkolny dzień w edukacji domowej?

Jak mówiłam wyżej ED ma tyle twarzy ile praktykujących ją rodzin. W naszym domu staramy się, żeby obowiązek przygotowania się do egzaminu był po stronie zdających ten egzamin. Mamy zasadę spotykania się raz w tygodniu i planowania, rozmawiania o trudnościach i sukcesach. Pomagamy ogarnąć horyzont czasowy, poukładać materiał czy zaplanować kalendarz egzaminów. Wiadomo z czasem (jesteśmy już w liceum) nauki jest więcej. Obecnie korzystamy też ze wsparcia osób z zewnątrz do języków obcych, a najstarszy ma dodatkowe lekcje z matematyki.

Niektóre przedmioty wymagają 2-3 tyg na przygotowanie do egzaminu (też zależnie od klasy, bo im wyżej tym więcej materiału), inne, np języki obce, to przedmioty, z którymi warto mieć kontakt przez cały rok.

ED daje nam możliwość bardzo indywidualnego podejścia do nauki naszych dzieci, szukania strategii na miarę potrzeb, bycia w kontakcie. Nie pilnujemy, choć czasem wymaga to nabrania sporego dystansu i przede wszystkim odszkolnienia.
Mamy spory dystans do efektów jakimi są oceny, śmiejemy się czasem, że funkcjonują u nas dwie oceny: zdana i niezdana. Bo czymże są te cyferki na koniec roku. Czy Ty pamiętasz swoje oceny z 5 klasy SP?

Nie pamiętam. 🙂

No właśnie. Nie jestem miłośnikiem liczenia średniej, wyróżnień typu czerwony pasek itp. Cieszę się, że możemy tego uniknąć i prawdę mówiąc, nie wiem jak wyglądają obecnie świadectwa moich dzieci, bo jakoś tak wyszło, że jeszcze ich nie odebraliśmy. Dzięki ED nasze dzieci mają dużo czasu na zajęcia dodatkowe, każde popołudnie wychodzą z domu “gdzieś”. Mają czas na poszukiwanie i rozwijanie swoich pasji i zainteresowań.

Na pewno ED z małymi dziećmi wygląda inaczej, kiedy szkoła zapewnia nie tylko edukację, ale także opiekę. Nasze dzieci były już starsze i jednak większą część materiały ogarniały samodzielnie. Przychodząc tylko wtedy, gdy potrzebowały wsparcia w zrozumieniu tematu.

Ale umówmy się – trzeba też nauczyć się uczyć, to jest proces, który wymaga czasu. Przy maluchach, które jeszcze nie umieją czytać i pisać, zapewne to rodzic odgrywa większą rolę. W naszej sytuacji stałe uczenie się z mamą czy tatą nie wchodzi w grę. Oboje pracujemy i żadne z nas nie chce być na “full time” nauczycielem naszych dzieci.

Gdybyś dzisiaj miała podjąć znowu decyzję o edukacji domowej, byłaby taka sama?

To była decyzja naszych dzieci. I tak, byłaby taka sama.

Czy masz kontakt z rodzicami, których dzieci tak jak Wasze są w edukacji domowej? Jakie są ich doświadczenia?

Tak, mam. Obecnie jestem tutorem w klasach Licealnych Edukacji Domowej (w skrócie LED). To takie spotkania dla licealistów uczących się w trybie edukacji domowej. Więc mam kontakt z innymi homeschoolersami i ich rodzicami. Mamy też znajomych, których dzieci są lub były w ED. Z każdym rokiem widzimy też, że rodzin ED przybywa, a obecnie jest nagły i lawinowy wzrost zgłoszeń do szkół o przyjęcie na ED. Co chyba pozwala wnioskować, że taka forma nauki sprawdza się i cieszy coraz większą popularnością, choć nadal pozostaje niszowa.

Przeczytaj także: Jak zajęcia dodatkowe mogą rozwijać nasze dzieci?

To jeszcze na koniec, co było najtrudniejsze w przy przechodzeniu na edukację domową, o czym nie powinno się zapomnieć i dlaczego warto?

Nie potrafię powiedzieć o tym, co była najtrudniejsze, bo przy tym pozytywnym nastawieniu, które nam towarzyszyło ciężko mi zdiagnozować największą trudność. Na pewno odszkolnienie to jest coś, czego się uczymy i co wymaga czasu. Bo przecież my sami jesteśmy produktami tego szkolnego systemu i wyjście poza sztywne ramy (o obowiązkach, uczeniu się przede wszystkim tego co w książkach itd.) wymaga czasu, złapania dystansu i zaufania do siebie i naszych dzieci.

Myślę też, że ED stawia wiele “pewniaków” w nowym świetle, zaczynamy sobie zadawać pytanie czym jest “dobra edukacja”, o co tak naprawdę w niej chodzi, czego chcielibyśmy dla naszych dzieci, a czego nie. Więc można powiedzieć, że ED “podnosi świadomość”, bo teraz to nie jest tak, że dzieci znikają na kilka godzin w szkole i czegoś tam się uczą. Teraz są w domu, czasem przychodzą z pytaniem “po co mi to?” więc siłą rzeczy uczestniczymy w tym zdecydowanie bardziej, niż kiedy temat edukacji był po stronie szkoły.

O czym nie należy zapominać? O dziecku. I o tym, że to jego ścieżka, nie nasza. Że naszym zadaniem jest nie zepsuć, a nie ukształtować na swój wzór i podobieństwo. Że dzięki ED można inaczej, że nie oceny są najważniejsze, że gramy do jednej bramki i nikt nikomu nie musi niczego udowadniać. I że nauka to nie tylko edukacja szkolna, że sami pokazujemy naszym dzieciom, że uczymy się całe życie, a nie dla ocen.

A czy warto? Na to pytanie każdy sam musi sobie odpowiedzieć.
Dla nas luźne poranki, bez spiny i poganiania, żeby przed pierwszym dzwonkiem stawić się w szkole to ogromny plus. Dzieci są wyspane i wypoczęte. Nie goni ich dzwonek, nie stresują kartkówki. Na pewno jest większy luz, ale też poczucie odpowiedzialności i sprawczości. Jak to w życiu wszystko ma swoje plusy i minusy. Nic nie wskazuje na to, żeby nasza przygoda z ED miała się szybko skończyć (najmłodsza jest w 6 klasie SP).

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: Stroyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

A co zrobić, żeby mieć więcej czasu dla siebie?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Przeczytaj jeszcze: Brak czasu – czyli brak czego?

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.


Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Przeczytaj jeszcze: Jak ogarnąć wiele spraw i zyskać mnóstwo czasu?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Wakacje to dla dzieci zdecydowanie najfajniejszy czas w roku. Bez szkoły, bez odrabiania lekcji i zajęć pozalekcyjnych. Samo to już bywa niezłą atrakcją. :) A jak sprawić, żeby konkretnie TE wakacje Twoje dziecko zapamiętało na długo, a może nawet na zawsze?

1. Wakacyjny pamiętnik

Czy da się zatrzymać czas? Niestety nie. Możemy zachować wspomnienia i zamknąć je w specjalnym miejscu. Jeśli zechcemy w czasie jesiennej pluchy lub długich zimowych wieczorów powrócić do szczęśliwych, beztroskich dni pełnych słońca to wystarczy, że sięgniemy po wakacyjny pamiętnik. Jak go przygotować?

Forma jest tu zupełnie dowolna, wszystko zależy od tego, jakie wydarzenia uznamy za cenne i w jaki sposób będziemy chcieli wspomnienia o nich przechowywać. Może to być zeszyt z notatkami i rysunkami lub album ze zdjęciami i pocztówkami, ale chyba największe pole do popisu daje pudełko/skrzynka z wakacyjnymi skarbami. Umieszczamy w nim i zapiski i fotografie, a poza tym także np. zasuszony kłos zboża zerwany podczas rowerowej wycieczki, woreczek lub buteleczkę z piaskiem z plaży, rysunki z wakacyjnymi motywami, bilety z zoo lub parków rozrywki.

Pamiętnik jest numerem 1 na liście, ponieważ mając świadomość jego tworzenia będziemy bardziej otwarci na zbieranie i tworzenie rzeczy związanych z kolejnymi podpowiedziami.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

2. Wyjazd nad jezioro, morze lub na basen

Woda to coś, co nieodłącznie kojarzy się z latem. Daje ukojenie w upalne dni, a także mnóstwo radości w czasie zabaw z nią i w niej 🙂 Dlatego myślę, że nikogo nie trzeba namawiać do tego, aby taki wyjazd zorganizować. Lista zabaw i zajęć, które można w takich miejscach przeprowadzić wystarczyłaby pewnie na osobny artykuł, ale jeśli znudzi nam się już moczenie w wodzie to można:

  • zakopywać się nawzajem w piasku („znikające stopy”),
  • robić i „sprzedawać” piaskowe lody,
  • liczyć, ile samolotów przeleci nad nami w ciągu 15 minut,
  • rysować wzorki na skórze kremem do opalania,
  • pisać patykiem po rozmywanym przed wodę piasku,
  • robić „zawody” pływackie, podglądać lub naśladować podwodne stworzenia 🙂

Pamiętajmy o zdjęciach do wakacyjnego albumu. Im bardziej szalone tym lepsze. I zawsze nad wodą stosujmy się do zasad bezpieczeństwa, bezwzględnie!

3. Wycieczka rowerowa

Dostępność sprzętu jest w tej chwili tak duża, że nawet osoby nie posiadające rowerów mogą spokojnie na taką wycieczkę się wybrać. Wypożyczamy lub wyjmujemy z garażu/piwnicy rowery (dla maluchów krzesełka dla dzieci lub przyczepkę rowerową plus obowiązkowo zakładamy im, a najlepiej sobie również, kaski), wyznaczamy trasę lub wybieramy ją spontanicznie i ruszamy w drogę!

Jeśli na naszej trasie nie ma spektakularnych atrakcji, jak np. ruiny zamku czy most nad rzeką, to tworzymy je sami – dzieci równie mocno zainteresuje opowieść o panu leśniczym, który pilnuje porządku w lesie czy o wojskowym samochodzie, który mijał nas przed postojem.

Przeczytaj także: 101 pomysłów na wakacje dla każdego

4. Domowe lody

Czas spędzony na wspólnym przygotowaniu posiłków jest bezcenny w ciągu całego roku, ale chyba nic nie cieszy dzieci tak jak zjedzenie samodzielnie przygotowanych lodów. Wystarczą świeże (ewentualnie mrożone) owoce, w opcji nie-sorbetowej trochę jogurtu lub śmietanki, odrobina miodu lub syropu, mikser lub blender, foremki lub plastikowe kubeczki i voilà!

Gwarantuję, że dzieci szybko upomną się o tę „zabawę”, więc jeśli, droga mamo, nie lubisz spędzać czasu w kuchni, to może lepiej nie proponuj jej wcale 😉

warto robić z dziećmi w wakacje

5. Wycieczka do sadu

Czy miałaś kiedyś okazję odwiedzić sad owocowy w środku lata? Ja, jako dziecko, nie raz – stąd wiem, jaka to frajda. Dojrzałe, soczyste czereśnie i niektóre gatunki jabłek na wyciągnięcie dłoni.. Pycha! Przy okazji można pokazać dzieciom jak owoce się zrywa, zbiera, sortuje i opowiedzieć co się będzie dalej z nimi działo (że pojadą na targ lub do przetwórni i co z nich może powstać). I jeszcze pstryknąć zdjęcie z czereśniowymi „kolczykami” 🙂

6. Piknik

Piknik to must-do każdych wakacji. Można go zorganizować podczas podpowiedzi 2, 3 i 5, a można zrobić z niego osobne, piknikowe święto. Wspólne szykowanie i pakowanie przekąsek w śniadaniowy, szeleszczący papier, przygotowywanie koszyka z talerzykami i sztućcami, wybór miejsca biesiadowania (można zrobić własną mapkę i urządzić poszukiwania) – samo to będzie atrakcją dla dzieci. A potem już tylko rozkładamy koc lub matę i cieszymy się piękną pogodą, smakołykami i swoim towarzystwem.

Przeczytaj także: 20 dni do lata. Jak wejść w kolejną porę roku z lepszym samopoczuciem?

7. Odwiedziny u rodziny lub znajomych

Wakacje to często moment, kiedy mamy odrobinę więcej wolnego czasu lub, kiedy mamy więcej okazji, żeby uciec od codzienności. Jedną z ciekawych opcji będzie na pewno wizyta (może z noclegiem) u dawno niewidzianej (ale tej lubianej) cioci lub naszych znajomych. Nadrobimy w ten sposób zaległości towarzyskie, a przy okazji pokażemy dzieciom trochę inny region, może styl życia lub kulturę. To także okazja do wakacyjnych opowieści i rodzinnych historii, które spisane, urozmaicą nasz kuferek wspomnień.

8. Budowanie statków

Jeśli wakacje to woda, a jeśli woda to… statki! Wymieniam to jako osobny punkt, bo wykonanie skomplikowanego projektu może nam zająć przecież całe lato 🙂 Najpierw trzeba rozrysować i opracować projekt, dobrać materiały (np. z recyklingu) i narzędzia, a potem przystąpić do realizacji.

Statek możemy tworzyć jeden, rozbudowany, wspólnymi siłami lub (zwłaszcza ze starszymi dziećmi to się sprawdzi) każdy swój mniejszy, który weźmie udział w rodzinnym wyścigu. Inspiracji możemy szukać w internecie lub na wycieczkach nad akweny wodne. Nie zapomnijcie nagrać momentu wodowania!

Przeczytaj także: Muzea i centra nauki w Polsce – 10 propozycji na weekend

9. Kolorowe szaleństwa

Lato ma w sobie coś takiego, że zachęca do eksperymentów z kolorami. Pozwólmy dzieciom i sobie na odrobinę szaleństwa i pofarbujmy sobie pasemka lub całe włosy na różowo, fioletowo albo niebiesko. Wybór w drogeriach pod tym względem jest ogromny. Kupmy jasne t-shirty dla całej rodziny i pomalujmy je flamastrami w wakacyjne motywy.

A jeśli włosy i ubrania to za mało, to można też pokusić się o zmywalne tatuaże (do kupienia w sklepach papierniczych lub wykonane własnoręcznie… tradycyjnym długopisem). Zachowajmy tutaj jednak ostrożność z uwagi na możliwe reakcje alergiczne.

10. „Dzień leniwca”

Czy któraś z Was nie ma ochoty czasem robić NIC? Nawet (a zwłaszcza) mając dzieci? No właśnie… Znajdujemy odpowiedni dzień w kalendarzu, planujemy nicnierobienie (w domu lub na wyjeździe, w ogrodzie, gdziekolwiek) i kiedy upragniona data następuje – przystępujemy do realizacji. Wcześniejszy plan był potrzebny choćby po to, żeby:

  • gotowe śniadanie czekało już na nas w lodówce lub w bufecie,
  • każdy miał odpowiednią ilość miejsca do leżenia i odpoczywania (np. leżak, hamak czy kanapę),
  • wiedzieć, gdzie najlepiej zamówić i zjeść obiad (a być może też deser i kolację) i
  • żeby każdy członek rodziny przyszykował sobie zapas książeczek, gier, zabawek, filmów, bajek itd. 🙂

Jako całodobowe leniwce powstrzymujemy się od wszelkich obowiązków i zadań, których nie można byłoby wykonać dzień wcześniej lub dzień później.

Powyższe pomysły to tylko sugestie – możecie je dowolnie urozmaicać i modyfikować. Bawcie się dobrze. 🙂

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na udane wakacje?

Przeczytaj także: Magiczne wakacje w Polsce szlakiem Parków Narodowych

Zdjęcie: 123 rf, Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Spełniona żona i mama dwójki maluchów. Freelancerka z wieloma pasjami, ambitnymi celami i marzeniami. Największe z nich właśnie spełnia budując markę https://oszczedzamczas.pl/
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×