Czego szukasz

Jak rozpocząć edukację domową?

Jak rozpocząć edukację domową? Czy każde dziecko może przejść na tryb nauki w domu? O czym warto pamiętać? Jeśli myślisz o edukacji domowej swoich dzieci koniecznie przeczytaj wywiad z Kingą Pukowską, prezeską Fundacji Polekont Istota Przywiązania, której dzieci są w ED od pięciu lat!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 21/09/2010
kobieta z dziewczynką przed komputerem

Kinga, z edukacją domową jesteś za pan brat od kiedy? Ile czasu za Wami w edukacji domowej?

Starsza dwójka zaczęła Edukację Domową 11 listopada 2015. Obchodzimy z tej okazji podwójne święto niepodległości. 🙂 Najmłodsza dołączyła do reszty dwa lata później.

To w tym roku okrągła rocznica, 5 lat. 🙂 Powiedz od czego zaczynaliście? Wyobrażam sobie, że najpierw musieliście dużo na ten temat rozmawiać z dziećmi? Czyj to był pomysł, żeby zacząć edukację domową?

Moje dzieci od zawsze wiedziały, że są dwie opcje: edukacja w szkole i edukacja w domu. Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy. Początkowo szkoła była przestrzenią towarzyską i wizja rezygnacji z codziennych spotkań ze znajomymi ze szkoły była zbyt dużym minusem.

Jednak z czasem, gdy zmieniały się okoliczności szkolne, bo umówmy się, że klasy 1-3 to zupełnie co innego niż klasy od 4 w górę. Dzieci muszą zmierzyć się z różnymi wymaganiami różnych nauczycieli. Do tego funkcja towarzyska zaczęła się zmniejszać. Liczne zajęcia pozaszkolne, korepetycje, szkoły muzyczne itd, sprawiały, że po szkole nie było już za bardzo z kim się spotykać. Dlatego dzieci coraz częściej mówiły o przejściu na Edukację Domową.

Przełomem była kolejna trudna sytuacja szkolna, która doprowadziła do ostatecznej, bardzo długiej dyskusji z dziećmi. Chcieliśmy, żeby to one wzięły odpowiedzialność za swoją edukację. Wiedziały, że ED to nie wieczne wakacje, ale jednak edukacja domowa. Pewne obowiązki nadal będą funkcjonowały, chociaż w zmienionej formie. Do dziś dzieciaki się śmieją, że tą rozmową bardziej chcieliśmy ich chyba zniechęcić do ED. Oczywiście to się nam zupełnie nie udało.

Przeczytaj także: Edukacja domowa – czyste szaleństwo?

Czy to się da jakoś ocenić, że dziecko jest gotowe na edukację domową? Czy np. wiek ma tu jakieś znaczenie?

Edukacja domowa ma tyle twarzy ile rodzin ją stosujących. Jest wiele dzieci, które są w ED i nigdy nie chodziły do przedszkola czy szkoły. Można zatem zacząć od samego początku. Znamy też takich, co na ED przenieśli się w klasie maturalnej. Wiemy też o przypadkach powrotu do szkoły po pewnym okresie ED.

W ED można być przez cały okres edukacji formalnej (do matury). Natomiast ciężko mi stwierdzić, czy można ocenić czy dziecko jest gotowe na ED, bo nie bardzo wiem czego ta ocena miałaby dotyczyć. Dzieci się uczą, niezależnie od tego czy zaprowadzimy je do szkoły czy nie. Nie wymagają profesorów do pomocy, żeby nauczyć się chodzić czy mówić.

Uczenie się wydaje mi się naturalnym dążeniem do poznawania otaczającego nas świata. A to, że nie zawsze dzieci chcą uczyć się tego co akurat proponuje im szkoła czy rodzic – cóż, to temat rzeka czym naszym zdaniem powinna być edukacja (ale chyba nie o tym ma być ten artykuł).

Dlatego uważam, że każde dziecko jest gotowe na ED. Choć niekoniecznie musi tego chcieć, ale być może nie każdy rodzic jest na to gotowy. ED jest jedną z opcji, jest wyborem. Nie potrafię powiedzieć, że to najlepsze co może być. Myślę, że są bardzo ciekawe szkoły, świetnie zorganizowane i dobrze funkcjonujące.

Przeczytaj także: 10 książek, które będą wspierać edukację naszych dzieci

Ok, to decyzja zapadła. Edukacja domowa. Jak zacząć? To pytanie o procedury, sprawy do załatwienia, gdzie i z kim? Takie pierwsze kroki w przejściu na edukację domową?

Do niedawna aby przejść na ED trzeba było mieć opinię z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, ale Covid zniósł ten obowiązek na obecny rok szkolny. Dlatego do przejścia na ED wystarczy znalezienie szkoły w swoim województwie (obowiązuje nas niestety rejonizacja), której dyrekcja wyrazi zgodę na realizację obowiązku szkolnego poza szkołą.

Na Facebookowych grupach związanych z edukacją domową można znaleźć listę tak zwanych przyjaznych szkół z różnych województw. Szkoły te zazwyczaj wiedzą o co chodzi w ED i wspierają swoich uczniów i ich rodziców. Oczywiście nie oznacza to, że zwykła szkoła rejonowa nie podoła, jednak istnieje pewne ryzyko, że może uczyć się czym jest ED na naszym przypadku i nie zawsze wychodzi to najlepiej dla dziecka.

I co dalej? Uczycie się w domu, Ty uczysz dzieci, pilnujesz lekcji? Jak wygląda taki szkolny dzień w edukacji domowej?

Jak mówiłam wyżej ED ma tyle twarzy ile praktykujących ją rodzin. W naszym domu staramy się, żeby obowiązek przygotowania się do egzaminu był po stronie zdających ten egzamin. Mamy zasadę spotykania się raz w tygodniu i planowania, rozmawiania o trudnościach i sukcesach. Pomagamy ogarnąć horyzont czasowy, poukładać materiał czy zaplanować kalendarz egzaminów. Wiadomo z czasem (jesteśmy już w liceum) nauki jest więcej. Obecnie korzystamy też ze wsparcia osób z zewnątrz do języków obcych, a najstarszy ma dodatkowe lekcje z matematyki.

Niektóre przedmioty wymagają 2-3 tyg na przygotowanie do egzaminu (też zależnie od klasy, bo im wyżej tym więcej materiału), inne, np języki obce, to przedmioty, z którymi warto mieć kontakt przez cały rok.

ED daje nam możliwość bardzo indywidualnego podejścia do nauki naszych dzieci, szukania strategii na miarę potrzeb, bycia w kontakcie. Nie pilnujemy, choć czasem wymaga to nabrania sporego dystansu i przede wszystkim odszkolnienia.
Mamy spory dystans do efektów jakimi są oceny, śmiejemy się czasem, że funkcjonują u nas dwie oceny: zdana i niezdana. Bo czymże są te cyferki na koniec roku. Czy Ty pamiętasz swoje oceny z 5 klasy SP?

Nie pamiętam. 🙂

No właśnie. Nie jestem miłośnikiem liczenia średniej, wyróżnień typu czerwony pasek itp. Cieszę się, że możemy tego uniknąć i prawdę mówiąc, nie wiem jak wyglądają obecnie świadectwa moich dzieci, bo jakoś tak wyszło, że jeszcze ich nie odebraliśmy. Dzięki ED nasze dzieci mają dużo czasu na zajęcia dodatkowe, każde popołudnie wychodzą z domu “gdzieś”. Mają czas na poszukiwanie i rozwijanie swoich pasji i zainteresowań.

Na pewno ED z małymi dziećmi wygląda inaczej, kiedy szkoła zapewnia nie tylko edukację, ale także opiekę. Nasze dzieci były już starsze i jednak większą część materiały ogarniały samodzielnie. Przychodząc tylko wtedy, gdy potrzebowały wsparcia w zrozumieniu tematu.

Ale umówmy się – trzeba też nauczyć się uczyć, to jest proces, który wymaga czasu. Przy maluchach, które jeszcze nie umieją czytać i pisać, zapewne to rodzic odgrywa większą rolę. W naszej sytuacji stałe uczenie się z mamą czy tatą nie wchodzi w grę. Oboje pracujemy i żadne z nas nie chce być na “full time” nauczycielem naszych dzieci.

Gdybyś dzisiaj miała podjąć znowu decyzję o edukacji domowej, byłaby taka sama?

To była decyzja naszych dzieci. I tak, byłaby taka sama.

Czy masz kontakt z rodzicami, których dzieci tak jak Wasze są w edukacji domowej? Jakie są ich doświadczenia?

Tak, mam. Obecnie jestem tutorem w klasach Licealnych Edukacji Domowej (w skrócie LED). To takie spotkania dla licealistów uczących się w trybie edukacji domowej. Więc mam kontakt z innymi homeschoolersami i ich rodzicami. Mamy też znajomych, których dzieci są lub były w ED. Z każdym rokiem widzimy też, że rodzin ED przybywa, a obecnie jest nagły i lawinowy wzrost zgłoszeń do szkół o przyjęcie na ED. Co chyba pozwala wnioskować, że taka forma nauki sprawdza się i cieszy coraz większą popularnością, choć nadal pozostaje niszowa.

Przeczytaj także: Jak zajęcia dodatkowe mogą rozwijać nasze dzieci?

To jeszcze na koniec, co było najtrudniejsze w przy przechodzeniu na edukację domową, o czym nie powinno się zapomnieć i dlaczego warto?

Nie potrafię powiedzieć o tym, co była najtrudniejsze, bo przy tym pozytywnym nastawieniu, które nam towarzyszyło ciężko mi zdiagnozować największą trudność. Na pewno odszkolnienie to jest coś, czego się uczymy i co wymaga czasu. Bo przecież my sami jesteśmy produktami tego szkolnego systemu i wyjście poza sztywne ramy (o obowiązkach, uczeniu się przede wszystkim tego co w książkach itd.) wymaga czasu, złapania dystansu i zaufania do siebie i naszych dzieci.

Myślę też, że ED stawia wiele “pewniaków” w nowym świetle, zaczynamy sobie zadawać pytanie czym jest “dobra edukacja”, o co tak naprawdę w niej chodzi, czego chcielibyśmy dla naszych dzieci, a czego nie. Więc można powiedzieć, że ED “podnosi świadomość”, bo teraz to nie jest tak, że dzieci znikają na kilka godzin w szkole i czegoś tam się uczą. Teraz są w domu, czasem przychodzą z pytaniem “po co mi to?” więc siłą rzeczy uczestniczymy w tym zdecydowanie bardziej, niż kiedy temat edukacji był po stronie szkoły.

O czym nie należy zapominać? O dziecku. I o tym, że to jego ścieżka, nie nasza. Że naszym zadaniem jest nie zepsuć, a nie ukształtować na swój wzór i podobieństwo. Że dzięki ED można inaczej, że nie oceny są najważniejsze, że gramy do jednej bramki i nikt nikomu nie musi niczego udowadniać. I że nauka to nie tylko edukacja szkolna, że sami pokazujemy naszym dzieciom, że uczymy się całe życie, a nie dla ocen.

A czy warto? Na to pytanie każdy sam musi sobie odpowiedzieć.
Dla nas luźne poranki, bez spiny i poganiania, żeby przed pierwszym dzwonkiem stawić się w szkole to ogromny plus. Dzieci są wyspane i wypoczęte. Nie goni ich dzwonek, nie stresują kartkówki. Na pewno jest większy luz, ale też poczucie odpowiedzialności i sprawczości. Jak to w życiu wszystko ma swoje plusy i minusy. Nic nie wskazuje na to, żeby nasza przygoda z ED miała się szybko skończyć (najmłodsza jest w 6 klasie SP).

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: Stroyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

15 pomysłów na śniadania do szkoły, które zachwycą dzieci

Czujesz jeszcze moc i wenę przygotowując dziecku śniadanie do szkoły, czy powoli tracisz inspirację i masz ochotę rano polecieć po słodką bułkę do piekarni obok? Ja się jeszcze trzymam i kroję marcheweczki, ogóreczki i papryczki w paski, ale zrobiłam dla nas listę ratunkową. Zobacz, może Ci się przyda!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/10/2020
dziewczynka wychodzi do szkoły

Śniadania do szkoły

Nie zawsze lubiane przez dzieci i czasem budzące grozę w rodzicach: śniadania do szkoły, nie muszą być codzienną udręką. Mogą stać się przyjemnością dla obu stron. Jeśli nie masz czasu na przygotowywanie bardzo zdrowych i własnoręcznie zrobionych oraz w niekończących się ilościach przekąsek, zdaj się na to co dostępne na bazarach i w sklepach, a co nie straszy tablicą Mendelejewa w składnikach na etykiecie.

Postaraj się, żeby było zdrowo, z jak najmniejszą ilością cukru (bo cukier przeszkadza dziecku skupić się na lekcjach, a tego przecież nie chcesz 🙂 ) i … skonsultuj menu ze swoją pociechą. Razem ustalcie co lubi dostawać do zjedzenia w szkole, a może po jakimś czasie da się też namówić do zapakowania np. warzyw na parze.

Przeczytaj także: Jak przetrwać poranek i nie zwariować? 

Zdrowy wybór

Moda na zdrowe odżywianie trwa w najlepsze i to bardzo dobrze, bo w ten sposób do każdego dojdzie choć znikoma wiedza o tym co trzeba, a czego nie powinniśmy jeść. Jednak nasze dzieci często mają w nosie modę, zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie, a jeśli  kierują się modą, to niestety taką, która nas rodziców stawia na baczność. Podjadanie czipsów, słodkich batoników, czy innych niezdrowych przekąsek bywa wśród dzieci nagminne. Dlatego warto rozmawiać i tłumaczyć do skutku, samemu przy tym ostentacyjnie i z zachwytem podgryzając marchewkę. Działanie przez przykład…działa!

10 pomysłów na śniadania do szkoły

1. Owoce – jabłka, gruszki, winogrona, śliwki – jeszcze teraz jest ich dostatek, a zimą banany, mandarynki, pomarańcze, pokrojony w paski melon.

2. Warzywa w słupki i nie tylko (czyli wszystko co da się pokroić: rzodkiewki, marchewki, fasolka szparagowa, papryka, ogórek, seler naciowy, rzepa, kalarepa i pomidorki koktajlowe.

3. Niezawodne (nie zawsze niestety 🙂 ) kanapki – a co w środku to już tylko kwestia wyobraźni i oczywiście gustu dziecka – wszelkiego rodzaju pasty roślinne, ulubione dżemy, masło orzechowe (jeśli może zjeść), pasztet, wędlina (dzieci lubią kabanosy), sery – czyli czego dusza zapragnie. Warto też zmieniać rodzaj pieczywa.

4. Nabiał – są dzieci, które uwielbiają wszelkiego rodzaju sery oraz jajka. Bardzo wdzięczne do spakowania do śniadaniówki są jaja przepiórcze, ale jaja kurze przekrojone wzdłuż też dadzą radę. 🙂 Jeśli Twoje dziecko lubi np. mozzarellę możesz przygotować sałatkę Caprese, (fajna jest też ta mozzarella w postaci małych kuleczek), a ser biały wykorzystać do zrobienia pasty np. z awokado.

5. Suszone owoce i orzechy – to świetny pomysł na dodatek do zimowego śniadania i nie tylko. Zimą o świeże owoce zdecydowanie trudniej, a dzieciom potrzeba witamin przez cały rok.

6. Domowe tosty – nawet na zimno są smaczne i chętnie zjadane, a może czasem uda się w nich przemycić jakieś warzywo, albo pieczywo z ciemniejszej mąki. 🙂

Poznaj także przepisy na smaczne i szybkie śniadania na ciepło – w domu

7. Napoje mleczne i jogurty – bardzo lubiane przez większość dzieciaków, mogą być do picia i do wyjadania łyżeczką (a idealny byłby jogurt naturalny z granolą, którą wspólnie z dziećmi można przygotować w domu).

8. Domowe wypieki – ulubione ciasto, ciasteczka zbożowe, rogaliki – oczywiście najbardziej pożądane byłyby wypieki bez cukru, albo choć z mniejszą jego ilością. 😉

9. Naleśniki i pancakes lub inne placki przekładane ulubionym powidłem, dżemem (pewnie same placki naleśnikowe też cieszyłyby się dużym powodzeniem. 🙂 )

10. Gofry – dzieci je uwielbiają, Zjedzą suche, ale można też dodać do nich owoce. Pomarańcze, winogorna, mandarynki mogą być jako dodatek lub owoce dodane do ciasta. U nas sprawdziły się z borówkami.

11. Sałatka z ulubionych składników – najlepiej z takich, które najbardziej lubi Twoje dziecko, może być groszek, kukurydza, ugotowany makraon i fasolka szparagowa i np. kawałki kurczka. To wszystko polane odrobiną oliwy z oliwek.

12. Mięsne kotlety mielone w bułce plus ogórek kiszony – coś na kształt domowego hamburgera – dzieciom, które lubią inne warzywa, można przemycić w środku paprykę (nawet konserwową) i plasterek cebuli (to już pewnie nie dla wszystkich, choć znam dzieci, które ją bardzo lubią 😉 )

13. Wrap a la McDonalds – taki udawany, bo zależy co masz. Można zrobić z placka jak na naleśniki, a można z omleta, który można zrobić bardzo szybko. Zawijamy w nim co nam wpadnie do głowy. U nas smarujemy białym serkiem i przemycamy paski ogórka (kiszonego lub świeżego), papryki, ale przede wszystkim z wrapem świenie wchodzi sałata i rukola.

14. Sałatka owocowa – nie wszystkie owoce są lubiane przez nasze dzieci, moje np. nie przepadają za ananasem i kiwi, ale jak pomieszam im to w sałatce, to znika wszystko. Czasem okraszę to rodzynkami, czasem dodam odrobinę miodu, bywa, że i łyżkę jogortu.

15. Coś do picia – woda, herbata, soki i przeciery owocowe – oczywiście najzdrowsza woda lub o tej porze roku ciepła herbata, jeśli jednak dziecko nie chce jeść żadnych owoców i warzyw, to alternatywą jest właśnie sok. Najlepiej jednak wybierać te bez cukru, albo przynajmniej omijać szerokim łukiem napoje słodzone.

A może przydadzą Ci się przepisy na szybkie obiady, takie, które zrobisz w 15 minut?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Świąteczne stylizacje dla najmłodszych – w co ubrać dziewczynkę na ważną rodzinną uroczystość?

Jesteś mamą małej dziewczynki? Jeśli Twoja odpowiedź brzmi tak, pewnie niejednokrotnie zastanawiałaś się, w co ubrać swoją pociechę na ważną uroczystość rodzinną. I choć sklepowe półki uginają się od ilości towaru, to ciężko znaleźć produkt, który będzie odpowiadał zarówno małej księżniczce, jak i jej mamie. W tym tekście podpowiadamy, na jakie kwestie warto zwrócić uwagę, wybierając elegancką sukienkę dla dziewczynki.
  • Alicja Zielińska - 13/10/2020

Jak ubrać dziecko na ważną uroczystość?

Rodzice powinni pamiętać o tym, że do wyboru stylizacji na całodzienne, a czasami nawet całonocne przyjęcia muszą podejść z rozwagą i odpowiednią dozą dystansu. W takiej sytuacji nie można przesadzić zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Z uwagi na to warto zapoznać się z podstawowymi zasadami mody dziecięcej, aby dowiedzieć się, jak ubrać malucha i jednocześnie nie zaliczyć wpadki.

Dopasuj stylizację do wieku dziecka

Cekiny, piórka i falbanki to piękne dodatki do każdej kreacji, jednak musimy pamiętać o tym, że ich zbyt duża ilość nie jest odpowiednia dla małej dziewczynki. Wyjątkiem w tej sytuacji jest sukienka dla księżniczki na bal przebierańców. Jeśli jednak Twoja pociecha marzy wręcz o bajkowej kreacji, możesz zgodzić się na niewielkie ustępstwa. Najważniejsze jest jednak to, aby nie skrzywdzić dziewczynki kreacją, która będzie wzbudzać salwy śmiechu.

Zadbaj o awaryjną stylizację

Każda uroczystość rodzinna wymaga odpowiedniego stroju. Nawet najpiękniejsza sukienka świąteczna dla dziewczynki, gdy zostanie zalana sokiem, straci swój blask. Co więcej, żaden maluch nie będzie chciał bawić się dalej, gdy zaliczy podobną wpadkę. Z uwagi na to, warto mieć pod ręką stylizację zapasową.

Ubierz dziecko odpowiednio do pogody

Jeśli przyjęcie odbywa się latem, w ofertach sklepów stacjonarnych i internetowych bez problemu znajdziemy różnorodne sukienki świąteczne dla dziewczynek. Powinny nas jednak zainteresować modele z krótkim rękawem lub na ramiączkach, dzięki temu zapewnimy dziecku przewiewność. W sytuacji, gdy ważna uroczystość rodzinna odbywa się jesienią lub zimą, nie możemy zapomnieć o sweterku, który zagwarantuje dziewczynce nieco ciepła.

Nie zapomnij o wygodnym obuwiu

Eleganckie obuwie takie jak pantofelki wydają się idealnym rozwiązaniem na wesele czy inne przyjęcie okolicznościowe. Rodzice powinni jednak pamiętać o tym, że takie modele będą szybko uwierać malucha. Co więcej, niewłaściwe obuwie może także sprawić, że nasza pociecha nabawi się kontuzji podczas zabawy z rówieśnikami.

Wybieraj materiały premium

Warto zwracać uwagę na to, aby sukienki świąteczne dla dziewczynek były wykonane z materiałów najwyższej jakości. Okazuje się, że wiele elementów garderoby przeznaczonych dla dzieci jest wykonanych ze specjalnej bawełny premium, która jest wyjątkowo miękka i specjalnie wygładzana.

Elegancki zestaw dla dziewczynki

Dla małych księżniczek najlepszym rozwiązaniem są sukienki świąteczne o prostym kroju i fasonie. Wszelkiego rodzaju zdobienia, a także koronki i falbany są ładne, jednak nie każda dziewczynka będzie czuła się w nich wygodnie. W chłodniejsze dni rajstopki można zamienić na ciemne i eleganckie legginsy, które nie krępują ruchów. Buty, które będą uzupełnieniem stylizacji, powinny być wygodne, dlatego w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem będą balerinki z miękką podeszwą. Pantofelki na delikatnym obcasie są eleganckie, ale z pewnością mniej wygodne.

Czerwone sukienki świąteczne dla dziewczynek

Czerwone sukienki dla dziewczynek świetnie wpisują się w świąteczny klimat. Jeżeli połączymy je z eleganckimi dodatkami, do których zaliczamy czarne trzewiki i uroczą kokardę – otrzymamy zestaw idealny. Modele odcięte w pasie z rękawami zakończonymi pufką to kreacje godne królowej.

Z drugiej strony jest to strój wygodny i praktyczny, ponieważ sukienki odcinane w pasie nie krępują ruchów dziecka. Całą stylizację możemy wykończyć opaską, która ujarzmi niesforną fryzurę małej damy.

Okazuje się, że sporo rodziców ma problem z odpowiednim wyborem stroju dla dziecka na uroczyste przyjęcie w gronie rodziny. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem są sukienki świąteczne dla dziewczynki dostępne w niemal każdym sklepie odzieżowym. Klasyczne i proste kreacje to najlepsze rozwiązanie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail