Czego szukasz

Edukacja domowa – czyste szaleństwo?

Edukacja domowa to dość modny temat. Ale jak to jest kiedy decydujemy się na edukację domową? Jakie pułapki i wyzwania stoją przed rodzicami i dziećmi? Skąd w ogóle taki pomysł i dlaczego tak pokochaliśmy edukację domową?

  • Kinga Pukowska - 07/04/2016
Dziewczynka z książką na trawie

Kto interesuje się trochę historia edukacji wie, że obecny tradycyjny model szkoły wywodzi się z czasów pruskich. Mimo widocznych zmian na świecie, taki sposób nauczania funkcjonuje do dziś, mając swoje wady i zalety. Jest jednak alternatywa. Od ponad dwudziestu lat możliwa jest w Polsce edukacja pozaszkolna, zwana potocznie edukacją domową. Kiedyś był to standard – dzieci uczyły się w domu, w bezpiecznym i dobrze znanym środowisku. Obecnie edukacja domowa przez wielu jest uznawana za ekstrawagancję, a nawet działanie szkodliwe i nieodpowiedzialne.

Kim jesteśmy?

Jesteśmy rodziną wielodzietną, w której od sześciu lat zmagamy się z codzienną rzeczywistością szkolną. Większość ważnych decyzji w naszym życiu staramy się podejmować świadomie. Podobnie było z wyborem szkoły, gdy najstarsza latorośl osiągnęła odpowiedni wiek. Wybraliśmy niewielką szkołę z mało licznymi klasami. Jednak mimo spotkania na swojej drodze wybitnych pedagogów z pasją i charyzmą, nadszedł moment, w którym niezgoda nasza i naszych dzieci na rozwiązania systemowe była silniejsza. Nasze dzieci od zawsze wiedziały, że są dwie drogi. Droga tradycyjna, czyli szkolna i droga alternatywna, czyli edukacja domowa (z różnych przyczyn nie rozpatrywaliśmy szkoły Montessori, Waldorfskiej czy demokratycznej). Każda z tych dróg ma swoje plusy i minusy, o których wielokrotnie rozmawialiśmy z dziećmi.

Dlaczego edukacja domowa?

O edukacji domowej wiedzieliśmy zawsze, lecz początkowo podchodziliśmy do tematu z dystansem. Myślę, że dla znakomitej większości rodziców szkoła to naturalny etap dzieciństwa. Każdy z nas stara się wybrać najlepszą szkołę dla swojego dziecka: dla niektórych ważna jest odległość od domu, dla innych oferta edukacyjna. Dla nas ważne było, aby szkoła dostrzegała indywidualne potrzeby ucznia, dlatego wybraliśmy niedużą, kameralną szkołę, z mało licznymi klasami. I choć mieliśmy szczęście trafiać na wielu wspaniałych pedagogów, to jednak dość często doświadczaliśmy bolesnego dysonansu między tym do czego dążymy w domu, a zasadami panującymi w szkole. Pięknie o tym pisze Jasper Juul w książce „Kryzys szkoły”.

Skostniały system szkolny nie nadąża za zmianami jakie zaszły w ogólnym spojrzeniu na dziecko.

Tu nie ma miejsca na indywidualność, liczy się umiejętność rozwiązywania testów z klucza, często stosowana jest odpowiedzialność zbiorowa, relacja uczeń-nauczyciel daleka jest od partnerstwa. Oczywiście edukacja domowa to jedna z opcji dla tych „innych”, którzy chodzą pod prąd. I nie jest to rozwiązanie dla każdego, choć znakomita większość dzieci mogłaby uczyć się poza systemem.

Kim są “homeschoolersi”?

Do niedawna mówiło się, że w edukacji pozaszkolnej jest około półtora tysiąca dzieci. Nowy rząd doliczył się jednak blisko 6 tysięcy dzieci. Powody, dla których uczniowie przenoszą się z nauką do domu, są bardzo różne i indywidualne. Niektórzy nie wpisują się w system, inni chcą lepiej wykorzystać czas, jeszcze inni kierują się względami ideologicznymi czy religijnymi, są też tacy którzy zdecydowali się na ten krok ze względu na styl życia (na przykład częste wyjazdy) albo trudności w nauce w szkolnej ławce. W naszym przypadku to dzieci zdecydowały, że chcą spróbować inaczej. Zobaczyły czym jest szkoła, jak to wygląda i ta decyzja podyktowana była ich potrzebą, a nie naszym wyborem.

Z trójki jedno w szkole.

Nasze starsze dzieci, które od zawsze wiedziały o co chodzi z edukacją domową, długo nie chciały nawet słyszeć o takim rozwiązaniu. Głównym argumentem było towarzystwo, pierwsze przyjaźnie i wspólna gra w ping ponga na przerwach. Jednak z czasem minusy wynikające z systemowych rozwiązań oraz równolegle coraz mniejsza ilość czasu na wspólne zabawy z rówieśnikami (po lekcjach spora część dzieci znika na zajęciach dodatkowych, wyrównawczych, przygotowujących do egzaminu itd.) sprawiły, że dzieciaki zapragnęły odmiany: Tymon w szóstej, a Pola w czwartej klasie. Cieszę się, że sami do tego dojrzeli. Nasza najmłodsza córka jest teraz w klasie pierwszej. Starszaki namawiają ją czasem na edukację domową, ale ona póki co jest nieugięta. Podobnie jak oni w jej wieku. Ida czuje się w szkole dobrze, ma wspaniałą Panią, która zbudowała ze swoimi uczniami szczerą i bardzo bliską relację opartą na wzajemnym szacunku. Bardzo dobrze nam się razem pracuje. Jest to może na co dzień trochę trudniejsze, bo trzeba codziennie dojechać do szkoły (oddalonej od naszego domu około 20 minut) ale skoro zawoziliśmy starszych dlaczego mamy odmówić tego najmłodszej? Co będzie w przyszłości zobaczymy. Obecnie przejście na edukację domową może odbyć się w dowolnym momencie roku szkolnego, znamy już procedury i wiemy, że nie jest to tak trudne jak niektórym się wydaje.

Czym jest edukacja domowa?

Edukacja pozaszkolna zwana powszechnie edukacją domową to wolność. Dzieciaki nie chodzą na lekcje, nie mają sprawdzianów, kartkówek a wszystkie zadania to zadania domowe. Wynikający z ustawy obowiązek nauki sprawia, że dzieci muszą co roku zdawać egzaminy klasyfikacyjne obejmujące zakresem podstawę programową dla danego roku nauki. Stąd formalnie są uczniami szkoły, w której te egzaminy zdają. Gdyby była to szkoła bliska naszemu miejscu zamieszkania, dzieciaki mogłyby korzystać z zajęć dodatkowych, świetlicy, wycieczek czy innych aktywności w ramach tej placówki.

My wybraliśmy szkołę odległą blisko 100km, ale bardzo otwartą i przyjazną edukacji domowej. Mamy kontakt z nauczycielami przez internet, dzieci mogą uczestniczyć w e-kursach, warsztatach wyjazdowych. Jesteśmy już po dwóch sesjach i zostały tylko dwa egzaminy i mamy wakacje!

Inne atrakcje organizujemy sobie lokalnie: dzieci mają swój klub sportowy, kontynuują naukę gry na instrumentach, uczestniczą w zajęciach Uniwersytetu Dzieci. Ale dużo czasu spędzają na swobodnej zabawie, biegają po podwórku i chodzą do lasu. Gdy spadł śnieg, rzecz dość rzadka w tym sezonie, całe przedpołudnie turlali się i budowali igloo zamiast patrzeć przez okno jak wszystko topi się z każdą minutą. Pouczyć się można równie dobrze później. Edukacja domowa to nie przenoszenie szkoły do domu. Nie mamy lekcji, dzwonków, niezapowiedzianych kartkówek. Tymon i Pola mają świadomość nadchodzących egzaminów, wiedzą, że trzeba się na nie przygotować, bo niezdanie skutkuje powrotem do szkoły. Mogą sami decydować kiedy i czego się uczą. Oczywiście nie oczekujemy od nich na tym etapie studenckiej systematyczności w planowaniu swojej pracy. Pomagamy, przypominamy, motywujemy, szukamy ciekawych sposobów na zapamiętywanie i poznawanie nowych informacji, ale robimy też rzeczy zupełnie z programem nie związane (tu ekspertem jest tata), różne doświadczenia i obserwacje, które spisujemy na naszym blogu (www.pozytywy.pl). Edukacja domowa dała nam czas.

Co z socjalizacją?

Jedną z obaw i uwag do ED jest brak naturalnego życia społecznego. Niestety nie mogę zgodzić się z tym, że szkoła to środowisko naturalne. Więcej na ten temat pisałam na naszej stronie www.pozytywy.pl. Nie zamknęliśmy się w domu, dzieci mają swoich przyjaciół, pomijając już sam fakt tworzenia relacji w rodzeństwie (w końcu jest ich troje).

Jak to wygląda na co dzień?

Na początku był detoks. Po odejściu ze szkoły dzieciaki odpoczywały, odsypiały, zajmowały się różnymi rzeczami: Pola zaczęła rozwiązywać zadania z matematyki, Tymek budował z Lego. Mieliśmy swego rodzaju okres przejściowy. Teraz mamy już pewien rytm, nie sztywny, ale jednak. Po pobudce około 8 rano dzieciaki biegną na poranny rozruch (około 2km), potem śniadanie i mniej więcej o 9 siadają do pracy. Terminy egzaminów zbliżają się wielkimi krokami, więc i praca jest bardziej zauważalna. Czasem pracują przy dużym stole w jadalni, czasem wolą w swoich pokojach przy własnych biurkach. Najczęściej korzystają z podręczników i ćwiczeń.

Sami decydują kiedy czas na przerwę, czasami tematy są tak interesujące, że ciężko ich oderwać od pracy przez kilka godzin.

Kiedy pogoda dopisuje część czasu spędzają na zewnątrz. Popołudnia dwa razy w tygodniu to treningi, jeszcze jeden dzień to zajęcia muzyczne. Czasem wybierzemy się do kina lub teatru, jest wtedy okazja do poćwiczenia pisania recenzji. Są dni kiedy właściwie przez cały czas dzieciaki czytają książki. Czasem siedzimy w domu razem, każdy pracuje nad swoimi sprawami, czasem mają więcej pytań, szukamy wspólnie rozwiązań lub błędu w zadaniu z matematyki. Dużo czasu spędzamy razem, ale zdarza się też, że zostają w domu sami.

Kto uczy?

Uczą się sami, my pełnimy rolę pomocników. Zachęcamy do poszukiwania informacji w różnych źródłach. Tata, mimo pracy na etacie, również bardzo angażuje się w edukację domową. Nie tylko w ramach podstawy programowej, jest ekspertem od interesujących doświadczeń zdecydowanie wykraczających ponad to co obowiązkowe i wspiera naukę języka angielskiego. Mamy też rodzinę, przyjaciół, którzy w razie potrzeby służą naszym dzieciom jako autorytet zewnętrzny.

A co z mamą?

Nie da się ukryć, że edukacja domowa zdecydowanie wpływa na ilość wolnego czasu mamy. Choć zawsze pracowałam w myśl zasady, że praca nie może mi przeszkadzać w życiu rodzinnym, teraz są chwile kiedy muszę wykazać się większą ekwilibrystyką. Mam to szczęście, że nie muszę (i nie chcę) pracować na etacie. Nie ukrywam, że pracuję mniej niż kiedyś, że teraz więcej jestem z dziećmi. Ale nie żałuję. Mam świadomość, że ten czas niedługo minie. Prowadząc fundację spotykam się zawodowo z innymi kobietami, „wychodzę do ludzi”, pielęgnuję swoje kontakty towarzyskie. Staram się zachować równowagę. Nie tylko przez wzgląd na siebie. Wierzę, że dzieci uczą się przez przykład i chciałabym im pokazać, że balans w życiu jest ważny także dla naszego samopoczucia. Dodatkowo dzieciaki mają więcej czasu na angażowanie się w prace domowe, nie na zasadzie obowiązków, ale współpracy. Wieszają pranie, rozpakowują zmywarkę, robią zakupy czy odkurzają. Wszystko w miarę możliwości, chęci i potrzeb. Dobrze nam razem.

Chociaż zdaję sobie sprawę, że grupa dzieciaków to też duża wartość w procesie uczenia się. Myślę o stworzeniu takiej grupy „unschoolingowej” w ramach której dzieciaki w różnym wieku mogłyby wspólnie się bawić, uczyć, eksplorować, rozwiązywać problemy czy projektować. Tak wiele można nauczyć się od siebie nawzajem, poćwiczyć współpracę w grupie, współdziałanie, a nie rywalizację. Miała powstać szkoła, ale wyszła edukacja domowa. Zobaczymy co będzie dalej.

Zachęcam do odwiedzania naszej strony: www.pozytywy.pl . W miarę wolnego czasu wrzucamy tam opowieści o naszych poczynaniach i przemyśleniach.

Zdjęcie: pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Co mogę zrobić, aby po śmierci moje pieniądze pozostały w rodzinie?

Chociaż nie wybierasz się na tamten świat, i masz mnóstwo planów na życie, to życie czasem płata nam figle i zabiera ze świata ludzi, pełnych planów i marzeń. Każdy z nas posiada rachunki bankowe, może lokaty, dodatkowy majątek... Co zrobić, aby po śmierci pieniądze zostały w rodzinie? Przygotować specjalną teczkę, która ułatwi bliskim załatwianie wszystkich spraw spadkowych.
  • Izabela Kaźmierczak-Kamiennik - 19/08/2019
dwie kobiety sprawdzają dokumenty

Chcę, aby po śmierci wszystkie moje pieniądze pozostały w rodzinie

Chociaż świadomość społeczna w temacie spraw spadkowych, z roku na rok się zwiększa i coraz częściej zabezpieczamy swoich bliskich na wypadek naszej śmierci, to w wielu przypadkach, zapominamy o innych kwestiach związanych ze sprawami, które po nas pozostaną.

Spadek – przyjąć czy odrzucić?

W sytuacji, kiedy umiera nasz bliski i rozpoczyna się postępowanie spadkowe, często zastanawiamy się nad przyjęciem spadku. Powód? Boimy się, że odziedziczymy długi. Największy problem pojawia się, kiedy jesteśmy powołani do spadku przez naszych dalszych krewnych, z którymi nie utrzymywaliśmy stałego kontaktu. Nie ma się co dziwić, nikt z dnia na dzień nie chce zostać dłużnikiem.

Ale nie tylko o testament tutaj chodzi. Częstą praktyką jest właśnie spisywanie swojej ostatniej woli w formie testamentu. Są jednak również inne sprawy, o których należy bezwzględnie pamiętać, aby „ułatwić życie” naszym bliskim na wypadek, kiedy ich opuścimy. Należą do nich m.in.: informacje o rachunkach bankowych, polisach czy funduszach emerytalnych.

Przygotuj teczkę ze wszystkimi ważnymi informacjami

Powinny się tam znaleźć ważne dokumenty oraz informacje dotyczące bezpośrednio Ciebie i Twoich finansów. Taką teczkę powinna przygotować każda osoba lub rodzina. Można zdeponować ją u zaufanej bliskiej osoby, która w razie konieczności, pomoże ogarnąć sprawy finansowe. Bez takiej teczki, odszukanie wszystkich danych, graniczy niemal z cudem.

Poniżej znajdziesz przykładową listę informacji, które powinna zawierać taka teczka. Należy jednak pamiętać, że każdy powinien tę listę dostosować do siebie i swojej sytuacji.

Co powinno się znaleźć w takiej teczce, aby po śmierci moje pieniądze zostały w rodzinie?

1. „Instrukcja”/wskazówki, jak postępować po naszej śmierci, czego dotyczą dokumenty znajdujące się w teczce.
2. Testament.
3. Lista pełnomocników/osób mających upoważnienie do działania w naszym imieniu.
4. Informacje o rachunkach bankowych, założonych lokatach.
5. Informacje o członkostwie w Otwartych Funduszach Emerytalnych.
6. Informacje o Indywidualnych Kontach Emerytalnych.
7. Informacje o środkach ulokowanych w funduszach inwestycyjnych.
8. Informacje o posiadanych polisach.
9. Informacje o posiadanych akacjach/obligacjach.
10. Informacje i umowy o posiadanych kredytach.
11. Informacje o posiadanych kartach debetowych/kredytowych.

12. Informacje o posiadanych prywatnych ubezpieczeniach
13. Informacje o tym komu pożyczyliśmy pieniądze i w jakiej kwocie.
14. Informacje o podpisanych wekslach.
15. Informacje o toczących się postępowaniach egzekucyjnych.
16. Informacje o zaległościach w spłatach.
17. Informacje o dostawcach mediów (prąd, woda, gaz, Internet, TV).
18. Dokumenty związane z prowadzoną działalnością gospodarczą (wszelkie dane rejestracyjne, nr KRS, NIP, REGON, dane US, ZUS.
19. Dokumenty związane z pracą na etacie.
20. Informacje o posiadanych wartościowych przedmiotach.
21. Informacje dotyczące posiadanego pojazdu.
22. Dokumenty związane z posiadanymi nieruchomościami (informacje o hipotece, akty notarialne).
23. Informacje o naszych adresach mailowych, tak aby można je było zamknąć.
24. Informacje dotyczące profili na portalach społecznościowych.
25. Lista dysków, urządzeń, na których znajdują się dokumenty.

Jak widać, dokumentów tych jest naprawdę sporo. Nie oznacza to jednak, że nie będziemy w stanie ich zgromadzić w jednym miejscu. Nie oznacza to także, że w takiej teczce musi znaleźć się całkowicie cała dokumentacja. Zacznij od kilku najważniejszych informacji, to już znacząco pomoże Twoim bliskim.

Nie bój się, że ktoś ukradnie Ci pieniądze – nie podawaj haseł!

W teczce zostaw informacje jakie konta, lokaty i majątek posiadasz, ale absolutnie nie podawaj haseł do logowania! W razie potrzeby, osoba, która odziedziczy Twój majątek, na podstawie dokumentów z sądu uzyska dostęp do pieniędzy na rachunku bankowym.

Możesz ewentualnie zostawić dane do logowania do serwisów społecznościowych, żeby można było usunąć Twoje konto.

Dlaczego warto przygotować taką teczkę z informacjami o posiadanym majątku?

Teczka ma na celu pomoc naszym bliskim w uporządkowaniu i zamknięciu spraw, których my sami nie zdążyliśmy zakończyć. Oczywiście należy liczyć się z tym, że nie wszystko da się zawrzeć w takiej teczce i wielu sytuacji po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Ale powinniśmy pamiętać, że każda nawet najmniejsza informacja czy wskazówka oraz uczynienie pełnomocnikiem odpowiednich osób, ułatwi życie naszym bliskim po naszym odejściu.

Warto dodać na koniec, że teczkę warto przygotować jak najwcześniej, kiedy zaczynamy gromadzić majątek. To nie jest zadanie tylko dla osób na emeryturze.

Nieraz zdarzyło się, że np w wypadku samochodowym zginęli oboje rodzice, a bliscy, którzy przejęli opiekę nad małoletnimi dziećmi, nie wiedzieli jakim kapitałem dysponowali rodzice przed śmiercią, czy jakie zobowiązania mieli. Teczka z informacjami oczywiście nie złagodzi bólu po odejściu bliskiej osoby, ale w pewnością ułatwi organizację różnych spraw formalno-prawnych.

Do powstania tego artykułu zainspirował nas podcast Marcina Iwucia o czerwonej teczce – dowiedz się więcej na ten temat >>>

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Izabela Kaźmierczak-Kamiennik
Prawnik, wolontariusz w fundacji Prawo dla mam. Ukończyłam kurs zdobywając tytuł Specjalisty ds kadr i płac. Prawo pracy to moja pasja. Moim celem jest pomoc ludziom w jego rozumieniu. Swoje bogate doświadczenie zdobyłam pracując przez kilka ostatnich lat w kancelariach radcowskich i komorniczych. Moim największym marzeniem jest prowadzenie własnego biznesu w zakresie prawa pracy i ochrony danych osobowych. Otwarcie własnej działalności gospodarczej pomoże mi łączyć macierzyństwo z rozwojem osobistym i zawodowym. Tak na co dzień, kiedy znajduję chwilę dla siebie, jestem pasjonatką czytania książek oraz biegania. Prywatnie jestem żoną Tomasza, mamą Bartusia i maluszka w brzuchu :)

Dolegliwości w ciąży – czego możesz się spodziewać?

Mówi się, że ciąża to nie choroba, a jednak dolegliwości, z jakimi mierzą się ciężarne kobiety są bardzo uciążliwe, a nieraz niebezpieczne dla zdrowia. Niektórych nie da się uniknąć, ale istnieją sposoby by im przeciwdziałać. Dowiedz się, czego możesz się spodziewać w ciąży i jak możesz walczyć z nieprzyjemnymi sytuacjami.
  • Agnieszka Wadecka - 19/08/2019
kobieta w ciąży

Dolegliwości układu pokarmowego

Już w pierwszym trymestrze mogą rozpocząć się tak zwane poranne mdłości, nazwa jest nieco myląca, bo mogą się one pojawiać o każdej porze lub trwać cały dzień. Zdarza się, że ciężarne zmagają się z nimi przez całą ciążę. Bardzo często jest to jeden z pierwszych objawów ciąży.

Aby łagodzić mdłości i nie dopuszczać do wymiotów powinno się dużo pić, unikać potraw, po których nie czujemy się dobrze, a rano jeść śniadanie w łóżku i chwilę po zjedzeniu odczekać przed wstaniem. Nie można dopuszczać do głodu, bo potęguje on nudności. Warto też unikać ostrych zapachów, węch w ciąży się wyczula i każdy mocny zapach może drażnić.

Zaparcia i zgaga

Zgaga daje o sobie znać przez całą ciążę, by jej uniknąć warto jeść częściej, za to w mniejszych ilościach, nie powinno się iść spać z pełnym żołądkiem. Zgaga nasila się po zjedzeniu tłustych i ostrych potraw, dlatego powinno się z nich zrezygnować lub mocno ograniczyć.

Zaparcia tak jak i zgaga, mogą męczyć cię przez cały czas trwania ciąży, choć najczęściej pojawiają się w drugim i trzecim trymestrze. Same w sobie choć nieprzyjemne, nie są niebezpieczne, ale mogą doprowadzić do powstawania hemoroidów, które trzeba leczyć – bezpieczny lek wypisze lekarz.

Głównym źródłem zaparć są hormony, a przede wszystkim progesteron, który spowalnia pracę jelit. Także rosnąca macica może naciskać na jelita. Ale to nie wszystko, zaparcia mogą się pojawiać po przyjmowaniu żelaza. Jeśli tak jest, to warto omówić z lekarzem zmianę preparatu na inny. Aby zwalczyć zaparcia bez użycia leków należy: pić więcej wody i świeżo wyciskanych soków, najlepiej z kawałkami miąższu, pić soki warzywne, jeść dużo owoców i warzyw, unikać potraw zapierających, jeść produkty zbożowe pełnoziarniste, jeść jogurty oraz kefir, ograniczyć słodycze, być aktywną.

Problemy w pierwszym trymestrze

Pierwszy trymestr jest najbardziej uciążliwy, hormony szaleją, organizm przygotowuje się do zmian, co chwilę zmienia się też Twój nastrój. Co jeszcze da Ci się we znaki? Przede wszystkim częste oddawanie moczu. Mnóstwo kobiet zauważa, że może być w ciąży, gdy całkiem niespodziewanie biega co chwilę do łazienki, oraz czuje mocne parcie na pęcherz w nocy. Tu zostaje jedynie ciągłe odwiedzanie toalety. Problem ten dopadnie Cię jeszcze pod sam koniec ciąży, gdy pęcherz będzie mocno uciskany przez rosnące w brzuchu dziecko. Możesz odczuwać tkliwość piersi, jeśli tak będzie, to najwyższa pora na zmianę bielizny na miękką i bezszwową.

Możesz czuć zawroty głowy, zmęczenie i senność. Jeśli tylko masz taką możliwość , to odpoczywaj i rób sobie drzemki. Mogą się pojawić dolegliwości, z którymi trzeba udać się do lekarza. To na przykład krwawienie dziąseł, z którym powinnaś udać się do stomatologa. Wskaże Ci specjalne produkty i odpowiednią szczoteczkę, by załagodzić problem. Jeśli zauważysz u siebie plamienia, krwawienie lub ból podbrzusza to powinnaś jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub nawet udać do szpitala. To poważne i groźne objawy, które dzięki szybkiej interwencji medycznej mogą zostać powstrzymane.

Zmiany skórne, rozstępy, swędzenie skóry

Nie da się ukryć, w ciąży rośniemy, rośnie brzuch, powiększają się piersi, skóra się rozciąga, przez co staje się bardziej wrażliwa i narażona na uszkodzenia. Trzeba unikać przebywania w pełnym słońcu, przede wszystkim dlatego, by unikać omdleń, ale także można się nabawić oparzeń lub plam na ciele. Jeżeli jednak nie chcesz sobie odmawiać kąpieli słonecznych, to używaj kremu do opalania z filtrem, by chronić skórę. Na rozstępy warto stosować specjalne kremy, np. Mustela albo Elancyl.

Im wcześniej zaczniesz się smarować, tym lepiej – przygotujesz skórę do zmian, zmiękczysz ją, nawilżysz i uelastycznisz. W ciąży możesz też czuć swędzenie skóry, najczęściej w okolicach brzuszka, co spowodowane jest rozciąganiem w tym miejscu. Niemniej jednak nie lekceważ tych objawów, udaj się do lekarza by wkluczyć choroby takie jak cukrzyca ciążowa, choroby nerek, psychozę, świerzb, wszawica, czy niebezpieczną cholestazę ciążową.

Upławy i infekcje intymne

Większe niż zazwyczaj upławy są dość normalne w ciąży. Jeśli jednak towarzyszą im inne objawy – swędzenie, pieczenie, nieprzyjemny zapach, to należy jak najszybciej udać się do lekarza i rozpocząć leczenie. Infekcje bakteryjne i grzybicze mogą być niebezpieczne dla rozwijającego się płodu. Lekarz dobierze Ci odpowiednie leki oraz środki od higieny intymnej, które pomogą odbudować właściwą florę bakteryjną i będą ją chronić przed nawrotem infekcji.

Skurcze, napinanie się i twardnienie brzucha

Od około 20 tygodnia ciąży możesz odczuwać skurcze Braxtona-Hicksa. Są to Skurcze, które mają przygotowywać macicę do porodu, jest to swoisty trening organizmu. Nie są co prawda przyjemne, ale nie są szczególnie mocne, choć z każdym tygodniem mogą się nasilać i trwać dłużej. Niewątpliwie nie są groźne. Jeśli zaś poczujesz mocne skurcze, którym będzie towarzyszyć twardnienie i napinanie się brzucha, zauważysz też inne niepokojące objawy – plamienie, biegunkę, odejście czopa płodowego, odejście wód, ból pleców, dziecko przestanie się ruszać, albo zacznie się ruszać bardzo gwałtownie to powinnaś jak najszybciej udać się do szpitala.

Cienie trzeciego trymestru

Sama końcówka ciąży bywa trudna, coraz ciężej jest normalnie funkcjonować i oddychać. Możesz czuć ból kręgosłupa, zmienił się środek ciężkości Twojego ciała, dzidziuś jest już duży i naciska na większość organów. By sobie pomóc odpoczywaj w wygodnej pozycji, korzystaj ze specjalnej poduszki w kształcie liter C dla ciężarnych, siadaj na miękkiej piłce do ćwiczeń.

Możesz poszukać ćwiczeń dla ciężarnych lub chodzić na basen, na pewno znajdziesz coś, co odciąży Twój kręgosłup. Jeśli mieścisz jeszcze stopę w jakiekolwiek obuwie, to staraj się, by nie było na całkiem płaskiej podeszwie, znacznie wygodniej ci będzie, jeśli pięta będzie odrobinę wyżej niż palce. To pomoże ci uzyskać lepszą pozycję.

Bezsenność

W trzecim trymestrze możesz cierpieć na bezsenność. Coraz ciężej Ci znaleźć wygodną pozycję do spania, a jednocześnie czujesz się podekscytowana tym, że do porodu niedaleko i nie możesz usnąć. Aby zasnąć spokojnie nie pij wieczorem kawy, herbaty, czy innych napojów, zawierających środki pobudzające. Zjedz lekkostrawną kolację, ale nie przed samym snem, weź relaksującą kąpiel, włącz przyjemną muzykę, nie oglądaj telewizji. Te sposoby mogą pomóc.

W pewnym momencie zauważysz, że Twoje kończyny zaczynają puchnąć. Ściągnij obrączkę i pierścionki, dłonie mogą Ci spuchnąć tak, że trzeba będzie je przecinać, a pewnie byłoby Ci szkoda. Aby pomóc sobie przy puchnięciu odpoczywaj z nogami uniesionymi (np. na poduszce, czy oparciu kanapy), nie noś ciasnych ubrań, skarpet, obuwia, mocz nogi i dłonie w chłodnej wodzie, stosuj chłodne kompresy, pij dużo wody.

Jeżeli opuchlizna nie przechodzi po dłuższym czasie, pojawia się nagle lub obejmuje też twarz, uda i podbrzusze to powinnaś natychmiast skontaktować się z ginekologiem. Mogą to być objaw gęstozy, czyli zatrucia ciążowego. Nieleczona gęstoza prowadzi do stanu przedrzucawkowego lub rzucawki ciążowej, które są bardzo niebezpieczne dla matki i dziecka.

W ciąży możesz też się borykać z różnymi chorobami, takimi jak anemia, cukrzyca ciężarnych, infekcje układu moczowego, problemy z ciśnieniem, mogą się objawić problemy hormonalne, o których wcześniej nie wiedziałaś. Każdą z tych rzeczy lekarz zauważy podczas kontroli lub z regularnie wykonywanych badań krwi i moczu i od razu znajdzie najlepszą formę leczenia. Takie badania powinnaś wykonywać co miesiąc, jeśli lekarz nie kieruje Cię na nie masz pełne prawo upomnieć się o wypisanie skierowania. Pamiętaj , że szybka diagnoza jest ważna dla twojego zdrowia i dla zdrowia maluszka.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail