Czego szukasz

Edukacja domowa – czyste szaleństwo?

Edukacja domowa to dość modny temat. Ale jak to jest kiedy decydujemy się na edukację domową? Jakie pułapki i wyzwania stoją przed rodzicami i dziećmi? Skąd w ogóle taki pomysł i dlaczego tak pokochaliśmy edukację domową?

  • Kinga Pukowska - 07/04/2016
Dziewczynka z książką na trawie

Kto interesuje się trochę historia edukacji wie, że obecny tradycyjny model szkoły wywodzi się z czasów pruskich. Mimo widocznych zmian na świecie, taki sposób nauczania funkcjonuje do dziś, mając swoje wady i zalety. Jest jednak alternatywa. Od ponad dwudziestu lat możliwa jest w Polsce edukacja pozaszkolna, zwana potocznie edukacją domową. Kiedyś był to standard – dzieci uczyły się w domu, w bezpiecznym i dobrze znanym środowisku. Obecnie edukacja domowa przez wielu jest uznawana za ekstrawagancję, a nawet działanie szkodliwe i nieodpowiedzialne.

Kim jesteśmy?

Jesteśmy rodziną wielodzietną, w której od sześciu lat zmagamy się z codzienną rzeczywistością szkolną. Większość ważnych decyzji w naszym życiu staramy się podejmować świadomie. Podobnie było z wyborem szkoły, gdy najstarsza latorośl osiągnęła odpowiedni wiek. Wybraliśmy niewielką szkołę z mało licznymi klasami. Jednak mimo spotkania na swojej drodze wybitnych pedagogów z pasją i charyzmą, nadszedł moment, w którym niezgoda nasza i naszych dzieci na rozwiązania systemowe była silniejsza. Nasze dzieci od zawsze wiedziały, że są dwie drogi. Droga tradycyjna, czyli szkolna i droga alternatywna, czyli edukacja domowa (z różnych przyczyn nie rozpatrywaliśmy szkoły Montessori, Waldorfskiej czy demokratycznej). Każda z tych dróg ma swoje plusy i minusy, o których wielokrotnie rozmawialiśmy z dziećmi.

Dlaczego edukacja domowa?

O edukacji domowej wiedzieliśmy zawsze, lecz początkowo podchodziliśmy do tematu z dystansem. Myślę, że dla znakomitej większości rodziców szkoła to naturalny etap dzieciństwa. Każdy z nas stara się wybrać najlepszą szkołę dla swojego dziecka: dla niektórych ważna jest odległość od domu, dla innych oferta edukacyjna. Dla nas ważne było, aby szkoła dostrzegała indywidualne potrzeby ucznia, dlatego wybraliśmy niedużą, kameralną szkołę, z mało licznymi klasami. I choć mieliśmy szczęście trafiać na wielu wspaniałych pedagogów, to jednak dość często doświadczaliśmy bolesnego dysonansu między tym do czego dążymy w domu, a zasadami panującymi w szkole. Pięknie o tym pisze Jasper Juul w książce „Kryzys szkoły”.

Skostniały system szkolny nie nadąża za zmianami jakie zaszły w ogólnym spojrzeniu na dziecko.

Tu nie ma miejsca na indywidualność, liczy się umiejętność rozwiązywania testów z klucza, często stosowana jest odpowiedzialność zbiorowa, relacja uczeń-nauczyciel daleka jest od partnerstwa. Oczywiście edukacja domowa to jedna z opcji dla tych „innych”, którzy chodzą pod prąd. I nie jest to rozwiązanie dla każdego, choć znakomita większość dzieci mogłaby uczyć się poza systemem.

Kim są “homeschoolersi”?

Do niedawna mówiło się, że w edukacji pozaszkolnej jest około półtora tysiąca dzieci. Nowy rząd doliczył się jednak blisko 6 tysięcy dzieci. Powody, dla których uczniowie przenoszą się z nauką do domu, są bardzo różne i indywidualne. Niektórzy nie wpisują się w system, inni chcą lepiej wykorzystać czas, jeszcze inni kierują się względami ideologicznymi czy religijnymi, są też tacy którzy zdecydowali się na ten krok ze względu na styl życia (na przykład częste wyjazdy) albo trudności w nauce w szkolnej ławce. W naszym przypadku to dzieci zdecydowały, że chcą spróbować inaczej. Zobaczyły czym jest szkoła, jak to wygląda i ta decyzja podyktowana była ich potrzebą, a nie naszym wyborem.

Z trójki jedno w szkole

Nasze starsze dzieci, które od zawsze wiedziały o co chodzi z edukacją domową, długo nie chciały nawet słyszeć o takim rozwiązaniu. Głównym argumentem było towarzystwo, pierwsze przyjaźnie i wspólna gra w ping ponga na przerwach. Jednak z czasem minusy wynikające z systemowych rozwiązań oraz równolegle coraz mniejsza ilość czasu na wspólne zabawy z rówieśnikami (po lekcjach spora część dzieci znika na zajęciach dodatkowych, wyrównawczych, przygotowujących do egzaminu itd.) sprawiły, że dzieciaki zapragnęły odmiany: Tymon w szóstej, a Pola w czwartej klasie. Cieszę się, że sami do tego dojrzeli. Nasza najmłodsza córka jest teraz w klasie pierwszej. Starszaki namawiają ją czasem na edukację domową, ale ona póki co jest nieugięta. Podobnie jak oni w jej wieku. Ida czuje się w szkole dobrze, ma wspaniałą Panią, która zbudowała ze swoimi uczniami szczerą i bardzo bliską relację opartą na wzajemnym szacunku. Bardzo dobrze nam się razem pracuje. Jest to może na co dzień trochę trudniejsze, bo trzeba codziennie dojechać do szkoły (oddalonej od naszego domu około 20 minut) ale skoro zawoziliśmy starszych dlaczego mamy odmówić tego najmłodszej? Co będzie w przyszłości zobaczymy. Obecnie przejście na edukację domową może odbyć się w dowolnym momencie roku szkolnego, znamy już procedury i wiemy, że nie jest to tak trudne jak niektórym się wydaje.

Czym jest edukacja domowa?

Edukacja pozaszkolna zwana powszechnie edukacją domową to wolność. Dzieciaki nie chodzą na lekcje, nie mają sprawdzianów, kartkówek a wszystkie zadania to zadania domowe. Wynikający z ustawy obowiązek nauki sprawia, że dzieci muszą co roku zdawać egzaminy klasyfikacyjne obejmujące zakresem podstawę programową dla danego roku nauki. Stąd formalnie są uczniami szkoły, w której te egzaminy zdają. Gdyby była to szkoła bliska naszemu miejscu zamieszkania, dzieciaki mogłyby korzystać z zajęć dodatkowych, świetlicy, wycieczek czy innych aktywności w ramach tej placówki.

My wybraliśmy szkołę odległą blisko 100km, ale bardzo otwartą i przyjazną edukacji domowej. Mamy kontakt z nauczycielami przez internet, dzieci mogą uczestniczyć w e-kursach, warsztatach wyjazdowych. Jesteśmy już po dwóch sesjach i zostały tylko dwa egzaminy i mamy wakacje!

Inne atrakcje organizujemy sobie lokalnie: dzieci mają swój klub sportowy, kontynuują naukę gry na instrumentach, uczestniczą w zajęciach Uniwersytetu Dzieci. Ale dużo czasu spędzają na swobodnej zabawie, biegają po podwórku i chodzą do lasu. Gdy spadł śnieg, rzecz dość rzadka w tym sezonie, całe przedpołudnie turlali się i budowali igloo zamiast patrzeć przez okno jak wszystko topi się z każdą minutą. Pouczyć się można równie dobrze później. Edukacja domowa to nie przenoszenie szkoły do domu. Nie mamy lekcji, dzwonków, niezapowiedzianych kartkówek. Tymon i Pola mają świadomość nadchodzących egzaminów, wiedzą, że trzeba się na nie przygotować, bo niezdanie skutkuje powrotem do szkoły. Mogą sami decydować kiedy i czego się uczą. Oczywiście nie oczekujemy od nich na tym etapie studenckiej systematyczności w planowaniu swojej pracy. Pomagamy, przypominamy, motywujemy, szukamy ciekawych sposobów na zapamiętywanie i poznawanie nowych informacji, ale robimy też rzeczy zupełnie z programem nie związane (tu ekspertem jest tata), różne doświadczenia i obserwacje, które spisujemy na naszym blogu (www.pozytywy.pl). Edukacja domowa dała nam czas.

Co z socjalizacją?

Jedną z obaw i uwag do ED jest brak naturalnego życia społecznego. Niestety nie mogę zgodzić się z tym, że szkoła to środowisko naturalne. Więcej na ten temat pisałam na naszej stronie www.pozytywy.pl. Nie zamknęliśmy się w domu, dzieci mają swoich przyjaciół, pomijając już sam fakt tworzenia relacji w rodzeństwie (w końcu jest ich troje).

Jak to wygląda na co dzień?

Na początku był detoks. Po odejściu ze szkoły dzieciaki odpoczywały, odsypiały, zajmowały się różnymi rzeczami: Pola zaczęła rozwiązywać zadania z matematyki, Tymek budował z Lego. Mieliśmy swego rodzaju okres przejściowy. Teraz mamy już pewien rytm, nie sztywny, ale jednak. Po pobudce około 8 rano dzieciaki biegną na poranny rozruch (około 2km), potem śniadanie i mniej więcej o 9 siadają do pracy. Terminy egzaminów zbliżają się wielkimi krokami, więc i praca jest bardziej zauważalna. Czasem pracują przy dużym stole w jadalni, czasem wolą w swoich pokojach przy własnych biurkach. Najczęściej korzystają z podręczników i ćwiczeń.

Sami decydują kiedy czas na przerwę, czasami tematy są tak interesujące, że ciężko ich oderwać od pracy przez kilka godzin.

Kiedy pogoda dopisuje część czasu spędzają na zewnątrz. Popołudnia dwa razy w tygodniu to treningi, jeszcze jeden dzień to zajęcia muzyczne. Czasem wybierzemy się do kina lub teatru, jest wtedy okazja do poćwiczenia pisania recenzji. Są dni kiedy właściwie przez cały czas dzieciaki czytają książki. Czasem siedzimy w domu razem, każdy pracuje nad swoimi sprawami, czasem mają więcej pytań, szukamy wspólnie rozwiązań lub błędu w zadaniu z matematyki. Dużo czasu spędzamy razem, ale zdarza się też, że zostają w domu sami.

Kto uczy?

Uczą się sami, my pełnimy rolę pomocników. Zachęcamy do poszukiwania informacji w różnych źródłach. Tata, mimo pracy na etacie, również bardzo angażuje się w edukację domową. Nie tylko w ramach podstawy programowej, jest ekspertem od interesujących doświadczeń zdecydowanie wykraczających ponad to co obowiązkowe i wspiera naukę języka angielskiego. Mamy też rodzinę, przyjaciół, którzy w razie potrzeby służą naszym dzieciom jako autorytet zewnętrzny.

A co z mamą?

Nie da się ukryć, że edukacja domowa zdecydowanie wpływa na ilość wolnego czasu mamy. Choć zawsze pracowałam w myśl zasady, że praca nie może mi przeszkadzać w życiu rodzinnym, teraz są chwile kiedy muszę wykazać się większą ekwilibrystyką. Mam to szczęście, że nie muszę (i nie chcę) pracować na etacie. Nie ukrywam, że pracuję mniej niż kiedyś, że teraz więcej jestem z dziećmi. Ale nie żałuję. Mam świadomość, że ten czas niedługo minie. Prowadząc fundację spotykam się zawodowo z innymi kobietami, „wychodzę do ludzi”, pielęgnuję swoje kontakty towarzyskie. Staram się zachować równowagę. Nie tylko przez wzgląd na siebie. Wierzę, że dzieci uczą się przez przykład i chciałabym im pokazać, że balans w życiu jest ważny także dla naszego samopoczucia. Dodatkowo dzieciaki mają więcej czasu na angażowanie się w prace domowe, nie na zasadzie obowiązków, ale współpracy. Wieszają pranie, rozpakowują zmywarkę, robią zakupy czy odkurzają. Wszystko w miarę możliwości, chęci i potrzeb. Dobrze nam razem.

Chociaż zdaję sobie sprawę, że grupa dzieciaków to też duża wartość w procesie uczenia się. Myślę o stworzeniu takiej grupy „unschoolingowej” w ramach której dzieciaki w różnym wieku mogłyby wspólnie się bawić, uczyć, eksplorować, rozwiązywać problemy czy projektować. Tak wiele można nauczyć się od siebie nawzajem, poćwiczyć współpracę w grupie, współdziałanie, a nie rywalizację. Miała powstać szkoła, ale wyszła edukacja domowa. Zobaczymy co będzie dalej.

Zachęcam do odwiedzania naszej strony: www.pozytywy.pl . W miarę wolnego czasu wrzucamy tam opowieści o naszych poczynaniach i przemyśleniach.

Zdjęcie: pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Gdzie zaczyna się równość kobiet i mężczyzn?

160 godzin - tyle czasu miesięcznie, wg statystyk kobiety spędzają na swoim "drugim etacie", czyli wykonując obowiązki domowe. Z okazji Dnia Matki, Centrum Praw Kobiet przypomina, że to właśnie na naszych - kobiet, matek - barkach, spoczywa większość domowych obowiązków. I przekonuje, że nie będzie równości pomiędzy kobietami i mężczyznami w sferze publicznej bez równości w domu.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 29/05/2020
partnerzy razem sprzątają

Równość zaczyna się w domu

Równość w domu to kwestia elementarnej sprawiedliwości społecznej, ale też inwestycja w lepszy świat dla kobiet i mężczyzn – mówi Urszula Nowakowska, prezeska Fundacji Centrum Praw Kobiet.

W naszym społeczeństwie nadal wszystko co związane z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi jest głównym obowiązkiem kobiet – matek. Pomimo iż tradycyjny model ról społecznych kobiet i mężczyzn ulega przemianom, to wciąż jednak dominuje nierówny podział obowiązków domowych, który wielu kobietom ogranicza możliwość rozwoju zawodowego i udziału w życiu społeczno – politycznym.

Centrum Praw Kobiet z okazji Dnia Matki zorganizowało kampanię, której głównym celem jest zwrócenie uwagi na konieczność sprawiedliwego dzielenia się obowiązkami domowymi. Kampania ma zwrócić uwagę na to, iż pomimo znaczącego awansu społecznego, kobiety nadal są głównym „beneficjentem” obowiązków domowych i to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za sprzątanie, pranie, gotowanie oraz opieką nad innymi, wymagającymi tego członkami rodziny (dziećmi, osobami starszymi, niepełnosprawnymi).

W tym obszarze, postęp jest bardzo powolny, dlatego swoją CPK swoją kampanią „Równość zaczyna się w domu” chce zachęcić kobiety do większej asertywności w budowaniu partnerskich relacji i delegowaniu większej ilości obowiązków na partnerów, a do mężczyzn zaapelować o przejęcie większej odpowiedzialności za dom i obowiązki z nim związane.

Partnerski model rodziny w Polsce

Z badań CBOS wynika, że praca na rzecz domu nadal nie jest postrzegana jako praca, a polski model rodziny, oparty na zawodowej pracy obojga partnerów, przebiega bez większego wpływu na współdzielenie obowiązków domowych. Statystki nie są optymistyczne, bo według nich tylko 2% mężczyzn wykonuje pranie, a 4% samodzielnie robi porządki.

Odkurzacz – bolid Formuły 1

Od strony wizualnej kampania to pomysł krakowskiej agencji Dziadek do Orzechów. Przyciągać uwagę panów mają groteskowe i absurdalne obrazy: fikcyjny odkurzacz – bolid Formuły 1, czy męski płyn do mycia szyb z wyciągiem z meksykańskiego kaktusa, albo ważący 55 kilogramów mop chromowo-molibdenowy do łączenia sprzątania z treningiem.

Rewolucje domowe

Kampania wystartowała 26 maja w Dzień Matki, bo to właśnie kobiety, które mają dzieci są najbardziej obciążone obowiązkami domowymi. „Słychać w naszym kraju narzekania i to nie tylko ze strony prawicowych polityków, że w Polsce rodzi się mało dzieci. Może to właśnie w nierównym podziale obowiązków domowych i wychowawczych tkwi tajemnica niskiej dzietności kobiet. Kobiety mają coraz większe aspiracje zawodowe i chcą prawdziwego, a nie deklaratywnego partnerstwa w rodzinie. Nadszedł zatem czas na REWOLUCJE DOMOWE”.

Zdjęcie: 123 rf

Źródło:

cpk.org.pl

cpk.org.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Wakacje 2020. Jak mogą wyglądać i jak je zaplanować?

Dokąd pojechać w tym roku na wakacje, żeby uniknąć tłumów? Czy to dobry moment, aby planować wakacyjne wyjazdy? I jak zapewnić atrakcje dzieciom, gdy nie będzie wakacyjnych kolonii? Na pytania o wakacje 2020 odpowiedziała nam Justyna Wiśniewska. Miłośniczka podróży, mama Michaliny i właścicielka kameralnego biura podróży. Sprawdź jak można wypocząć w wakacje inne niż do tej pory.
  • Joanna Gotfryd - 28/05/2020
dwoje dzieci, siedzą w niebieskiej walizce na zielonej łące

Jak zaplanować wakacje 2020? Wakacje 2020 jak będą wyglądać?

Za nami długi majowy weekend, przed nami kolejne, no i wakacje, które będą na pewno inne niż to, co znamy. O rozmowę poprosiłyśmy Justynę Wiśniewską, miłośniczkę podróży i właścicielkę kameralnego biura podróży lemon&lime, mamę małej Michaliny.

Justyna Wiśniewska foto

Justyna, powiedz jak myśleć o wakacjach w tym roku? Planować czy nie planować?

Na pewno te wakacje będą inne niż zwykle, przede wszystkim ze względu na zasady bezpieczeństwa, a po drugie, że większość z nas spędzi je w Polsce, a nie zagranicą.

Przeczytaj także: Magiczne wakacje szlakiem parków narodowych

Myślę, że warto pomyśleć o wakacjach, ponieważ siedzimy już tyle czasu w naszych domach, że tęsknimy za wycieczkami, podróżami, wakacjami. Bardzo brakuje nam też możliwości spotykania się z innymi osobami. Ja w szczególności dostrzegam to u dzieci. Moja 3,5 letnia córeczka, bardzo chciałaby się znowu bawić z innymi dziećmi.

No własnie, bardzo brakuje nam kontaktu z innymi ludźmi… ale na co warto się nastawić i przygotować?

Wakacyjny wyjazd dobrze zrobi nam wszystkim, po takim okresie izolacji. Musimy jednak być przygotowani na obostrzenia, nowe regulaminy, zasady, które będą obwiązywały choćby w miejscach noclegu.

Trudno mi teraz powiedzieć jak to dokładnie będzie wyglądało, ponieważ rozporządzenia ulegają zmianom. Czekamy na ostateczne wersje rozporządzeń, które będą obowiązywały podczas wakacji.

Czy to jest dobry moment by już planować, robić rezerwacje?

Jeśli chodzi o planowanie i rezerwację, nie chcę tutaj nikogo pośpieszać jednak wiem (jestem na wielu branżowych grupach), że wielu miejscach jak małe, klimatyczne agroturystyki, pensjonaty, domki, domy nie mają już żadnych wolnych terminów w lipcu i sierpniu.

Przeczytaj także: Bon turystyczny na wakacje 2020 – kto może go otrzymać?

Wiem, że to może brzmi niewiarygodnie, ale tak jest. Myślę, że warto już teraz pomyśleć o rezerwacji, żeby później zaoszczędzić sobie czasu i energii oraz żeby nie stresować się i frustrować, że już nigdzie nie ma wolnych miejsc.

Może to pytanie to wróżenie z fusów, ale na pewno śledzisz informacje branżowe – czego możemy się spodziewać „po” epidemii? Jak będzie wyglądał wypoczynek w tym roku?

Po epidemii….? Tak naprawdę nie wiadomo kiedy ona się skończy. Jedni mówią, że być może ciepło, które przyjedzie latem pomoże w jej zwalczeniu inni twierdzą, że nie ma szans żeby epidemia odpuściła w tym roku. Dokładnie to jest wróżenie z fusów, sama wiem, jak to teraz wygląda.

Przeczytaj także: 10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

My jako organizatorzy, właściciele biur, nie mamy żadnych wytycznych, kiedy będzie można podróżować po kraju, za granicą, kiedy będziemy mogli powrócić do organizacji naszych wyjazdów. Myślę, że nawet rządzący nie znają na ten moment odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań.

Jak dokładnie będzie wyglądał wypoczynek w tym roku niestety jeszcze nikt nie wie. Zaczęliśmy trzeci etap odmrażania gospodarki, w tym tygodniu Premier podał już informacje o czwartym etapie. Czekamy na rozporządzenia i wytyczne. Miejmy nadzieję, że powiedzą więcej o możliwości organizacji kolonii i obozów.

Moje córki są smutne, że nie pojadą na obóz harcerski, który już został oficjalnie odwołany. Jaki wakacyjny wypoczynek możemy zaproponować naszym dzieciom? Przecież po tym zamknięciu i trudach nauki zdalnej będą podwójnie potrzebować naładowania baterii.

Dokładnie tak. Dzieci potrzebują ruchu, słońca, zabaw, bycia w naturze, kontaktów z rówieśnikami.

Z tego co widzę bardzo dużo biur i różnych organizacji proponuje półkolonie. Każdego dnia pojawiają się nowe oferty. Może to będzie dobre rozwiązanie i alternatywa dla kolonii i obozu. Na dzień dzisiejszy nie mamy jeszcze 100% zgody na organizację takiego typu zajęć, jednak myślę, że to się na dniach zmieni i zostanie uwolniona turystyka krajowa, a co za tym idzie możliwość organizowania wypoczynku w kraju.

Czyli stawiamy na wypoczynek w gronie rodziny?

Zdecydowanie tak. Ja własnie takie wyjazdy proponuję. Mamy świetne bazy noclegowe w Zieleńcu, Bieszczadach i nad jeziorem w województwie wielkopolskim. Małe, kameralne pensjonaty i domki. Dostępne w danym terminie tylko dla naszej grupy. Oferujemy nocleg z wyżywieniem i dodatkowo atrakcje dla dzieci. Organizuję leśne wakacje, gdzie dzieci będą przebywały na świeżym powietrzu, a rodzice będą mogli się relaksować i wypoczywać.

Przeczytaj także: Wakacje z dziadkami – o czym warto pamiętać?

Myślę, że to jest super alternatywa dla kolonii i obozów, a dodatkowo wspaniała okazja do rodzinnej, wakacyjnej wyprawy. Czekam tylko jeszcze na decyzję o zniesieniu zakazu zgromadzeń. Wtedy dzieci będą mogły się swobodnie bawić, a my organizować im fantastyczne zajęcia.

Z tego co widzę wiele miejsc noclegowych również wzbogaca swoją ofertę o różnego typu atrakcje dla dzieci.

Trzeba szukać i pytać w obiektach noclegowych czy mają jakieś wakacyjne pakiety. Trzeba też na bieżąco śledzić informację odnośnie organizacji usług w hotelach, pensjonatach, agroturystykach, żeby finalnie nie okazało się, że dzieci muszą zachowywać od siebie odległość 2 metrów lub więcej. Wtedy takie wakacje znowu będą dla nich katorgą.

Wszyscy z branży mamy nadzieję, że do połowy czerwca wszystko będzie jasne i klarowne. Wtedy też będzie można już oferować bez problemów nasze rodzinne wakacje, czy inne atrakcje dla dzieci.

Jak jeszcze myśleć o wyjazdach wakacyjnych. Co proponujesz?

Kolejnym pomysłem jest po prostu zorganizowanie samemu wakacji dla siebie i swojej rodziny. Ja robię to co weekend 🙂 Na razie jeździmy po okolicy i korzystamy z lokalnego piękna. Nasza córeczka uwielbia każdy wyjazd, wycieczkę czy wyprawę. Na pewno ciekawiej by było dla niej, gdyby były dzieci, więc robimy co możemy, żeby nasze wprawy były też ciekawe.

Znowu odniosę się do swojej działalności, bo mam znowu propozycję dla rodzin. Wczoraj ruszyłam z nową inicjatywą w moim biurze: Projekt Twoja Podróż (warto polubić na facebooku). Chcę proponować rodzinom gotowe pakiety zwiedzania polskich miast.

Znam fantastycznych przewodników, z którymi przygotowujemy obecnie taką ofertę. Będzie nocleg, wyżywienie, zwiedzanie z przewodnikiem, plan na samodzielne zwiedzanie, polecenie atrakcji, rezerwacja biletów wstępu, w niektórych ofertach będzie też rodzinna gra terenowa. Myślę, że warto skorzystać z tej oferty, albo też samemu lub z pomocą dziecka ułożyć plan takiego wyjazdu.

Dla tych, którzy nie mają dziadków / rodziny w innym mieście – jak spędzić czas bez wyjeżdżania ze swojej miejscowości? 

Jeśli otworzą się lokalne atrakcje i biura czy inne organizacje będą mogły prowadzić półkolonie lub różnego typu zajęcia, to będziemy mieli mnóstwo możliwości. Myślę, że pomysłów i ofert będzie o wiele więcej niż rok temu. Jednak tak jak w wielu innych kwestiach czekamy na rozporządzenia i decyzje. Gorzej na pewno będzie jeśli wszystko będzie funkcjonowało tak jak teraz. Wtedy w mieście nie będzie za wiele możliwości.

Justyna, uchyl rąbka tajemnicy i powiedz dokąd warto wybrać się w Polsce, żeby nie natrafić na tłumy i trochę odpocząć?

🙂 To dobre pytanie, ale znam na nie odpowiedź, ponieważ sama dużo podróżuję po Polsce, unikam tłumów i lubię odpoczywać z dala od miejskiego hałasu.

Najlepszą moją radą jest to, żeby najpierw znaleźć najbardziej popularne, turystyczne miejsca w Polsce i zdecydować, że do nich nie pojedziemy. Nawet na Mazurach czy w Bieszczadach są miejscowości mniej uczęszczane.

Kolejną moją radą jest to, żeby podróżować w tygodniu, nie podczas weekendu. To moja sprawdzona metoda. Wiele osób wyjeżdża na krótki weekend i wtedy prawie wszędzie są tłumy turystów. Wielokrotnie zaczynałam swoje wyprawy w niedzielę, a w poniedziałek rano w wielu miejscach nikogo nie ma.

Jeśli chodzi o Polskę zdecydowanie polecam:

  • województwo lubuskie
  • Pojezierze Drawskie
  • województwo lubelskie
  • Zachodnią Małopolskę
  • województwo wielkopolskie z pięknymi jeziorami

Czy możemy się spodziewać wzrostu cen wypoczynku w Polsce, w związku z tym, że będziemy wypoczywać tylko w Polsce? 

W tej kwestii pojawiają się również różne opinie. Z jednej strony uzasadniony byłby wzrost cen – cała branża turystyczna nie funkcjonuje od połowy marca i niestety nie wiadomo kiedy na dobre zacznie działać. Z drugiej też strony może będziemy obserwować walkę o klienta. Teraz każdy będzie chciał żeby to właśnie ludzie korzystali z jego usług.

Na razie przyznam, że nie widzę drastycznych podwyżek w branży turystycznej, jednak nie wiemy też jaką strategię przyjmą zagraniczni kontrahenci (jeśli otworzą granice): linie lotnicze, hotele, restauracje czy inne miejsca noclegowe. Czas pokaże. Na chwilę obecną np. bilety lotnicze oferowane przez tanie linie lotnicze mają korzystne ceny, z których warto korzystać.

Jak Ty sobie radzisz w tym czasie – Twoje biuro podróży praktycznie z dnia na dzień musiało zawiesić działalność – co robisz i co planujesz na najbliższe miesiące? 

Nie zawiesiłam działalności. Moje biuro podróży nadal funkcjonuje, a ja pracuję. Oczywiście nie wykonuję żadnych wyjazdów na ten moment. Jednak przygotowuję nową strategię i ofertę na najbliższe miesiące.

Przyznam, że jako właścicielka biura podróży jestem w dość trudnej sytuacji. Musiałam odwołać większość wyjazdów zaplanowanych na ten rok. Wszystkie wpłacone przez klientów pieniądze jestem zobowiązana zwrócić. Spora część pieniędzy jest u moich krajowych i zagranicznych kontrahentów, którzy nie śpieszą się z ich oddawaniem.

Większość mojej obecnej pracy to korespondencja z klientami i zagranicznymi kontrahentami. Najtrudniejsze w tej całej sytuacji jest to, że wciąż nie wiem czy uda mi się zorganizować jakikolwiek zagraniczny wyjazd w tym roku. Sprawdzam informacje z kraju i ze świata. Sytuacja zmienia z dość dynamicznie, jednak uwolnienie turystyki jest chyba na samym końcu listy odmrażania gospodarki.

Całe szczęście jestem współczesną kobietą renesansu 🙂 ( tak kilka razy nazwali mnie klienci). Mam w głowie sporo pomysłów i energii. W międzyczasie otworzyłam nową usługę, o której wcześniej wspominała: Projekt Twoja Podróż, zrealizowałam podróż kulinarną on-line w postaci kursu gotowania, zaczynam działać lokalnie, przygotowuje oferty wakacyjne, pracuję jeszcze nad jednym wielkim projektem. Co będzie dalej… zobaczymy. Na razie się nie poddaję, idę za głosem serca, za swoją pasją i za tym co kocham w życiu najbardziej.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Zdjęcia: Storyblocks, prywatna galeria Justyny Wiśniewskiej

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail