Czego szukasz

Jak powstają hity w sklepie mamy?

Swój przepis na bestseller w wymarzonym sklepie, zdradza nam Magda, mama, która nie czeka tylko działa! Właśnie otworzyła swój sklep internetowy, projektuje, szyje i ma mnóstwo pomysłów. Jaki jest sekret jej sukcesu?

Magda z dziećmi na spacerze

Magdo, masz dwójkę malutkich dzieci i właśnie otworzyłaś swój sklep internetowy z ubrankami i akcesoriami dla dzieci, oczywiście własnego projektu. Idziesz jak burza! Gratulacje!

Dziękuję serdecznie! Jak widać marzenia się spełniają. Ten sklep był właśnie takim moim marzeniem i proszę – jest.

To proszę, opowiedz nam jak wpadłaś na taki pomysł?

To nie było tak, że pewnego dnia obudziłam się z pomysłem sklepu.

coreczki_kropka_300Zaczęło się od pierwszej ciąży i przymusowego zwolnienia. Miałam mnóstwo wolnego czasu, dopadała mnie nuda i szał zakupów przez Internet. Jak każda młoda matka chciałam mieć wszystko, co wpadło mi w oko. Oczywiście wszystkiego mieć nie można, ale niektóre rzeczy można wykonać własnoręcznie. Zawsze chciałam szyć, ale nigdy nie miałam odwagi. W końcu mąż kupił mi na imieniny pierwszą maszynę do szycia – Łucznik, model Zofia, takie samo imię miała nosić nasza córeczka. Okazało się, że szycie nie sprawia mi problemu, najpierw uszyłam szmatkę z metkami do gryzienia, potem kocyk, pierwsze spodenki dla Zochy. Potem był rożek i pierwsze spodenki, a później odłożyłam na bok spodnie i szyłam firanki, zasłonki. Tak właśnie powstała Kropka czyli mój sklep.

Kto był Twoim pierwszym klientem, klientką, poza Zosią ;-), oczywiście?

Dumna z siebie, aczkolwiek ze strachem pokazałam to, co uszyłam mojej przyjaciółce, a ona bez zastanowienia stwierdziła, że mam uszyć kocyk i pościel dla jej synka. Potem urodziła się moja chrześnica, córka mojej siostry i dla niej też zaczęłam szyć. Sąsiadka coś zamówiła, szwagierka przyjaciółki, znajoma znajomej. Powstał profil na Facebook’u i pierwsze zlecenia, wyzwania. Indywidualne zamówienia charakteryzują się tym, że trzeba doradzić, pokazać zestawienia materiałów, podpowiedzieć co pasuje na przykład do zimowej kurtki małej Majki. Myślę, że mam do tego talent – potrafię łączyć wzory i kroje. Jestem matką, więc na bieżąco śledzę modę dziecięcą.

A który z Twoich produktów jest największym hitem?

Hitem? Spodenki i bluzeczki z serii, którą nazywam niezniszczalną. Dziewczyny wracają po kolejne spodenki i bluzeczki w innym rozmiarze lub kolorze. Bawełna jest dosyć gruba i bardzo rozciągliwa, ale jednocześnie nie wypychają się kolanka, bo wraca do swojego stanu. Spodenki mojej dwuletniej córki po wielokrotnym praniu wyglądają prawie jak nowe, mimo tego, że szaleje w nich w żłobku.

kolaz_dresik_kropka640

Co wyróżnia Twoje produkty?

Moje ubranka powstają jako odpowiedź na potrzeby dzieci i ich mam, mają być wygodne i wyglądać dobrze, nie tylko gdy są nowe. Ubrania z sieciówek najczęściej po dwóch praniach są rozciągnięte lub sprane. Ja stawiam na jakość materiałów, na dobry skład i fajny, ale prosty wzór. Lubię czarne bluzy u dziewczynek i turkusowe wstawki u chłopaków, staram się tworzyć rzeczy, których nie znajdzie się w każdym sklepie. Widzę, że spotyka się to z pozytywnym odzewem, więc nie przestaję działać!

kolaz_bluzy_kropka_640

Opowiedz nam o samym początku. Ile zajęło Ci wprowadzenie pomysłu w życie?

Działam ekspresowo. Jeśli czegoś bardzo chcę, to nie zastanawiam się, tylko działam. Pracuję w korporacji, więc jestem przyzwyczajona do szybkiego działania i ciężkiej pracy, a bycie matką sprawia, że robienie wielu rzeczy na raz nie sprawia mi trudności. Zosia w grudniu kończy dwa lata, a Jula ma 2 miesiące, więc często jest ciężko, ale to co robię sprawia mi radość, a szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci.

Kto Cię wspiera na co dzień i z kim współpracujesz?

Ciężko jest wygospodarować czas, ale grunt to dobra organizacja. Drzemka córki, zarwana noc, weekendowe poranki – każda pora jest dobra… Między zmianą pieluszki, śpiewaniem „Starego niedźwiedzia” po raz dziesiąty i kołysaniem do snu zamawiam materiały, kroję, szyję, a czasami nawet szydełkuję. Mam to szczęście, że mąż pomaga mi w znalezieniu wolnego czasu, a także w prowadzeniu firmy – robi zdjęcia, zajmuje się techniczną stroną biznesu. Zosia uwielbia przymierzać ubranka, pozować do zdjęć i bawić się kawałkami materiałów. A Julka jest po prostu bardzo grzeczna!

Wsparcie rodziny jest nieocenione!

To co opowiadasz dobrze znam 😉 Mamy mają nieziemską moc. Ale wiem też, że nie jest to łatwe. Jak sobie radzicie w codziennej logistyce rodzinnej rozkręcając wspólny biznes? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby?

Jesteśmy w dosyć trudnej sytuacji – nie mamy na miejscu babci czy cioci, które pomogą. Oprócz znajomych nie mamy w okolicy nikogo, kto mógłby zostać z dzieciakami. Musimy więc radzić sobie sami. Nie jest tak, że ktoś przejmuje opiekę – my działami wspólnie. Jak Julka ma wieczorem kolkę, a ja muszę szyć, to nosi ją mąż, a jeśli on musi wprowadzić zmiany w sklepie lub zrobić zdjęcia produktów, to przejmuję ją ja. Naszym kluczem jest współpraca i słuchanie siebie wzajemnie. Oczywiście większość zadań należy do mnie, bo to ja szyję i projektuję, ale są takie kwestie, w których potrzebuję pomocy męża. Teraz rozwijam biznes i do współpracy zaprosiłam inną mamę, która pomaga mi w szyciu asortymentu do sklepu. Siła kobiet, które znają potrzeby dzieci i rodziców i mają fach w ręku jest ogromna! Monika czuje bluesa tak jak ta, mam nadzieję, że razem uda nam się odnieść sukces.

kropka_spodnie_podwojne_640

Świetnie! Wiele mam (w tym także my) mówi zdecydowanie, że razem jest łatwiej. Trzymam kciuki za Waszą dobrą współpracę. Wiem, że z okazji otwarcia sklepu zapraszasz do zakupów z rabatem 😉 Zdradzisz szczegóły?

Tak, pierwszy rabat to taki dla wszystkich – 10% na każde pierwsze zakupy, mam jednak jeszcze specjalny rabat dla czytelniczek mamopracuj.pl dodatkowe 5%, dla pierwszych 50 mam, na cały asortyment. Wystarczy w czasie zakupów wpisać kod: mamopracuj5 . Asortyment jest wciąż dodawany, do świąt powinniśmy mieć jeszcze ciepłe bluzy z kominami, sukienki i spódnice. Trzymajcie kciuki!

Trzymamy! I na pewno, nie tylko my!
Powodzenia! I zapraszamy do sklepu, sprawdźcie niezniszczalne spodenki!

Z Magdą Więckowską, pomysłodawczynią i główną kreatorką Kropka Textile rozmawiała Agnieszka Czmyr-Kaczanowska.

kropka_logo_200

Zdjęcia: własność Kropka Textile.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×