Czego szukasz

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze…). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą…!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.

  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj

Mama wraca do pracy. Krok 4: Negocjacje

Czas wziąć sprawy w swoje ręce. W powrocie do pracy inicjatywa jest po stronie Mamy. To Ty decydujesz, kiedy i jak chcesz wrócić. Aby zrobić to zgodnie z Twoimi potrzebami, potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie. O Twoim pracodawcy, rynku pracy, to z nimi będziesz ustalać plan działania.
  • Marta Maciszewska-Malinowska - 08/04/2019
mama z dzieckiem na kolanach pracuje przy komputerze

Nie bójmy się rozmawiać i ustalić planu powrotu do pracy z drugą stroną. Zachęcam wszystkie Mamy do tego, aby ich powrót był aktywny i świadomy. Co to znaczy? Aby odbył się według jakiegoś pomysłu, planu i aby ten plan był ustalony wspólnie z pracodawcą.

Warto umówić się na spotkanie jakiś czas przed powrotem, ustalić zasady, zastanowić się wspólnie jak ten powrót ma wyglądać, aby przyniósł korzyści Mamie i pracodawcy. Takie spotkanie jest w interesie obu stron. Pracodawca nie potrzebuje mało zmotywowanej Mamy, dla której powrót do pracy jest wielką trudnością. Mama nie potrzebuje złych emocji i nowych obowiązków, których nie może pogodzić z pozostałymi sprawami.

Jak się przygotować do takiego spotkania?

Mamo, potrzebujesz mieć świadomość swojej sytuacji, swoich mocnych stron i trudności, z jakimi się borykasz. Pomogły Ci w tym zadania z kroku 1 i kroku 2. Wiesz także jakie są Twoje potrzeby, jakie konkretne rozwiązania mogą je zaspokoić i jaki efekt to przyniesie (krok 3).

Przykładowo: wiesz, że jesteś świetna w kontaktach z klientem, przypomniałaś sobie swoje sukcesy, maile od zadowolonych klientów z podziękowaniami dla Ciebie, wiesz też, że w powrocie do pracy najbardziej boisz się ciągłego pośpiechu. Ustaliłaś, że potrzebujesz zachować spokój, aby nie wprowadzać nerwowej atmosfery w domu. Rozwiązanie, jakie pomoże Ci zrealizować tę potrzebę to elastyczne godziny rozpoczęcia pracy np. między 7 a 9. Jeśli będziesz mogła rozpocząć pracę, kiedy dojedziesz do firmy, zyskasz rodzinne śniadania i spokojne odprowadzanie dzieci do żłobka. Co dalej?

Poznaj drugą stronę

Masz już swój konkretny pomysł na to, co pomoże Ci w powrocie do pracy. Teraz czas na spotkanie z pracodawcą. Aby osiągnąć swój cel potrzebujesz wiedzieć więcej o drugiej stronie.

Spróbuj wejść w buty swojego pracodawcy. Jaka jest jego aktualna sytuacja? Czego od Ciebie oczekuje? Jakie są jego potrzeby? Zastanów się nad tym z dwóch poziomów:

  1. konkretnych spraw, mierzalnych np. firma oczekuje od Ciebie, że będziesz wykonywać swoje poprzednie zadania i pracować na pełen etat oraz
  2. z poziomu psychologicznego np. szefowej/szefowi zależy na lojalności pracowników.

Wypisz wszystkie obserwacje, intuicje, wiedzę, jaką masz na temat drugiej strony. Skuteczny może być też wywiad w firmie. Zadzwoń do dobrej koleżanki/kolegi i dowiedz się co się dzieje, czy coś się zmieniło, jakie są plany.

Negocjacje

Porównaj teraz to wszystko, co wiesz o drugiej stronie ze swoimi potrzebami i propozycjami rozwiązań. Zobacz czy są jakieś punkty wspólne. Dlatego w poprzednim zadaniu (krok nr 3) poza potrzebami i rozwiązaniami, tak ważne były też efekty, jakie te rozwiązania przyniosą. Może okaże się, że Twój spodziewany efekt pokrywa się z potrzebą drugiej strony.

Zastanów się co jest dla Ciebie kluczowe, najważniejsze, o co chcesz powalczyć w swoim powrocie do pracy. Czy jest to elastyczny poranek, brak telefonu służbowego, jasne zasady dzielenia obowiązków, stopniowy powrót do pracy etc. Znajdź argumenty na przekonanie do Twojej wizji powrotu drugą stronę, posługując się językiem jej potrzeb, ważnych dla niej spraw. Ustal też z jakich swoich potrzeb jesteś w stanie zrezygnować, jeśli to będzie konieczne w trakcie spotkania. Przygotuj się do tej rozmowy.

Pamiętaj, że świadomy powrót do pracy dopasowany do Twojej nowej sytuacji zaoszczędzi Tobie i Twojej rodzinie wiele stresu i pozwoli na łączenie pracy z macierzyństwem. Twojemu pracodawcy da zmotywowaną i zaangażowaną w pracę Mamę. Same korzyści, przekonaj do nich swojego pracodawcę.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Maciszewska-Malinowska
Mama Wiktora i Leny. Ekspert Programów Working Parents. Wierzy, że każda firma może stworzyć środowisko przyjazne rodzicom, a pracownicy łączyć pracę i rodzinę w zgodzie ze sobą. Pomaga firmom wdrożyć odpowiednie benefity dla rodziców, ponieważ wie, że jeśli dobrze w pracy, to dobrze w domu. Lubi analitykę i jasno określone cele dlatego każdy Program Working Parents to także badanie potrzeb pracowników zakończone raportem dla HR.
Podyskutuj

Wasz kurs dał mi pewność siebie na rynku pracy – historia Agnieszki

Od takich historii serce nam rośnie. Bo po to jest Fundacja Mamo Pracuj, po to jest portal, żeby wspierać mamy. I jak słyszymy, że dzięki naszym działaniom czyjeś życie zmieniło się na lepsze, to chcemy robić dla Was jeszcze więcej! Agnieszka jakiś czas temu ukończyła jedną z edycji naszego Kursu Online Mamo Pracuj i chciała się z Wami podzielić jak wielka nastąpiła w jej życiu zmiana oraz co dzięki swojej determinacji osiągnęła. Przeczytajcie!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 03/04/2019
Agnieszka Borowska

Agnieszko napisałaś do nas, że od niedawna zaczęłaś realizować swoje wielkie zawodowe zmiany i dzisiaj spełniasz swoje marzenia. Czym się zajmujesz?

Jestem absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończyłam kierunek polityki społecznej przy Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej.
Jestem  również absolwentką Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Ukończyłam kierunek edukacji artystycznej przy Wydziale Malarstwa. Mam też uprawnienia wychowawcy kolonii i animatora czasu wolnego z Wrocławskiego Kuratorium Oświaty i Wychowania.

W ostatnich latach zajmowałam się m.in. pisaniem i realizacją programów edukacyjno – artystycznych i projektów związanych z tematyką prorodzinną. Jestem autorką projektu „Dam sobie radę – projekt pomocy samotnym matkom”, który jako koordynator zrealizowałam w latach 2008-2009 pod skrzydłami Stowarzyszenia Nowej Huty w Krakowie. Napisałam poradnik „Dziecko, świat i ja – poradnik dla samotnych matek”, który zrealizowałam z pomocą Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Krakowie w 2009 roku.

Moją wielką pasją jest sztuka. Od ponad 10 – ciu lat prowadzę zajęcia edukacyjno- artystyczne z dziećmi, z młodzieżą i osobami dorosłymi. W pracy warsztatowej z dziećmi poruszam tematy z otaczającego je świata: głównie zjawiska w przyrodzie, rośliny, zwierzęta. Kocham dzieci. Daję im możliwość swobodnego wyrażania się na moich zajęciach. Dzieci tworzą prace abstrakcyjne przy pomocy różnych narzędzi, np. fragmenty opakowań po jajkach, widelce, ziemniaczane stemple, malowanie marchewką, malowanie woskiem, malowanie rękami. Rzeźbią w glinie.

W pracy własnej czerpię inspirację z Pisma Świętego. Opowiadam też o ludzkich emocjach. Skłaniam się ku nurtowi abstrakcyjnemu w sztuce. Urodziłam się w Krakowie skąd niedawno w poszukiwaniu ciszy i spokoju przeprowadziłam się na wieś koło Wieliczki.

Obecnie pracuję m.in. w szkole podstawowej gdzie uczę języka hiszpańskiego. Wykładam język hiszpański dla osób dorosłych w Wieliczce. Uczę też plastyki w przedszkolu w Wieliczce należącym do Caritas Archidiecezji Krakowskiej.

Ukończyłaś nasz kurs online. Co on Ci dał?

Kurs dał mi pewność siebie na rynku pracy i wiarę we własne siły. Rok 2018 był dla mnie okresem wielkich zmian. Kupno i samodzielne urządzanie domu, przeprowadzka na wieś, obrona pracy dyplomowej w Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, poszukiwanie nowej pracy w nowym miejscu zamieszkania.

Podczas kursu uświadomiłam sobie, że oprócz sztuki zawsze fascynowała mnie kultura krajów latynoamerykańskich. Odkryłam, że przecież znam język hiszpański i że mogę nauczać tego języka spełniając się przy tym zawodowo. Uświadomiłam sobie, że mogę też rozwijać się twórczo i dzielić się swoją pasją z innymi nie rezygnując z niej na koszt pracy. Odkryłam co chcę naprawdę robić w życiu i to zrobiłam.

Około trzy tygodnie po kursie znalazłam pracę jako nauczyciel plastyki w przedszkolu. Miesiąc później podjęłam pracę jako nauczyciel języka hiszpańskiego w szkole podstawowej. Wykładam też w Wieliczce język hiszpański dla dorosłych. Po około dwóch miesiącach po kursie zostałam lektorem w ogólnopolskiej szkole językowej. Od czasu do czasu prowadzę warsztaty artystyczne w języku hiszpańskim. Zaczęłam też przebierać w ofertach pracy. Obecnie pracuję w kilku miejscach i jestem bardzo zadowolona ze swojej pracy.

Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w naszym kursie?

W kursie zdecydowałam się wziąć udział z uwagi na poszukiwanie pracy w nowym miejscu zamieszkania, chęć podjęcia takiej pracy z pasją, abym mogła się sama swobodnie utrzymać. Myślę, że w dużej mierze udało mi się.

Masz za sobą trudne, życiowe sytuacje. Skąd czerpałaś siłę i motywacje?

To prawda. Mam za sobą trudne małżeństwo. Od ośmiu lat jestem wdową. Mam dorosłą już córkę, która jest dla mnie największą motywacją do działania. Chcę, aby w przyszłości była naprawdę szczęśliwa zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym, żeby umiała spełniać samodzielnie swoje marzenia. Chcę być jako mama dla niej przykładem. Jeśli kiedyś zechce to może popatrzy na mnie. Może dzięki temu też w życiu osiągnie wiele sukcesów. Takie podejście do wychowania zobowiązuje mnie do bycia szczęśliwą i do realizacji życiowej. Dużo siły daje mi też wiara w Boga.

Czy w dzisiejszych czasach ciężko jest kobiecie, która żyje sama?

Tak. Uzależniłam się od chęci bycia niezależną. Do wszystkiego doszłam praktycznie sama ciężką pracą nad własnym rozwojem, pracą z własnymi przeżyciami i emocjami. W dużej mierze teraz żyję tak jak chcę. Chętnie poznam osoby, które też mają swoje pasje i zechcą podzielić się swoimi doświadczeniami.

Co chciałabyś powiedzieć innym kobietom, które boją się zmian, zawiłości życia i stoją w miejscu?

Drogie mamy! Zobaczcie co stoi po drugiej stronie lęku przed zmianą. Nie warto się bać. Życie jest takie piękne! Umysł ludzki ma nieograniczone możliwości. Aby w Waszym życiu „Zadziało się” sugerowałabym pracować nad kodami z przeszłości w celu zmiany sposobu myślenia o sobie i swojej sytuacji. Czy słyszałyście w dzieciństwie np. : ”Nie uda Ci się”, „Nie poradzisz sobie” itp.?

Myślenie pozytywne poza intelektualnymi schematami ma wielką siłę. Zmiana w życiu może być jak świetliste, lustrzane odbicie ciemnych dni. Wasze najskrytsze marzenia mają największą moc sprawczą. Pozwólcie im się spełniać! Życzę Wam odnalezienia własnej motywacji do działania i wielu sukcesów.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail