Czego szukasz

Fotografia – moja pasja i moja firma

Przekuwanie pasji w zawód, choć piękne i pociągające, wcale nie jest takie łatwe… Potrzeba sporo samozaparcia, cierpliwości a czasem i ważnych życiowych wydarzeń, aby z etapu „chciałabym i próbuję”, przejść do etapu „mam, działam, zarabiam”. Na nasze pytania odpowiada Natalia Szułdrzyńska, fotografka, mama Zosi i Hani, która chowając się za aparatem, zatrzymuje najbardziej ulotne i piękne chwile… 

Fotografia: Natalia Szułdrzyńska

Natalio, kiedy ktoś patrzy z boku, to myśli: ten fotograf to ma klawe życie! Pracuje kiedy chce, jak dużo chce, robi to co kocha (!) i jeszcze mu za to płacą. Co to za filozofia cykną kilka fotek…  Prawda to?

Tak to prawda robię to co kocham ;-). Uwielbiam fotografować, a już zwłaszcza dzieci. Kiedy jestem na sesji, to wpadam w taki stan, kiedy nic już oprócz zdjęć mnie nie obchodzi. Jestem tu i teraz, i nie myślę o niczym innym, tylko o tym żeby znaleźć dobry kadr. Wtedy właśnie jestem szczęśliwa! Ale staram się nie cykać zdjęć, tylko świadomie dobierać miejsce i kadry tak, abym ja była zadowolona i oczywiścnie moi klienci. Moja praca to ciągłe dokształcanie się, szukanie nowych miejsc, inspiracji. Bo robienie zdjęć to nie tylko cykanie fotek, ale jeszcze cały proces obróbki zdjęć…

Znam wiele mam, które zaczynają fotografować swoje dzieci, rodzinę, traktują to jako zabawę, ale potem zaczyna im to sprawiać taką frajdę, że zaczynają myśleć: a może by tak zacząć zarabiać na fotografii? A jak to było w Twoim przypadku? Od ilu lat zajmujesz się fotografią?

Fotografia zafascynowałam się już kiedy byłam mała. Dostałam taki mały aparacik z miechem po mojej nieżyjącej babci. To był mój skarb po niej. Coś mnie w nim ujęło. Potem robiłam zdjęcia aparatem po dziadku. Uwielbiałam dźwięk migawki i przesuwanie filmu… Zaczęłam fotografować na początku liceum. Moją pierwszą modelką była siostra wspinająca się po drzewie ;-). Wszystko to było w czasach, w których jeszcze nam się nie śniło o cyfrowej fotografii.

Uczyłam się wywoływać  film i sama robić odbitki. To było naprawdę magiczne… A potem poszłam za ciosem i dostałam się na Krakowską ASP na kierunek fotografii. Tam nauczyłam się naprawdę fotografować, patrzeć i widzieć otaczający świat zupełnie z innej perspektywy. Fotografowałam architekturę, przyrodę. Ludzi rzadko, byłam okropnie nieśmiała i sprawiało mi to trudność. Zajmowałam się też grafiką. Kiedy urodziły się moje córki odkryłam, że zdjęcia dzieci mogą być fascynujące. Że to jest trochę inny świat, za którym może czasem tęsknie. Staram się w moich zdjęciach pokazać prawdziwość dzieciństwa emocje, które towarzysza dzieciom, nie tylko śmiech i piękne kolory. I tak oswoiłam się z ludźmi.

Ile lat mają Twoje córki?

Zosia ma 9,5 a Hania 7 lat, mam to szczęście że córki mam naprawdę żywiołowe! A ja z radością je fotografuję. [obok na zdjęciu z mamą – przyp. redakcja]

Wiem także, że od niedawna zostałyście same. I właśnie ta życiowa sytuacja popchnęła Cię do tego aby jeszcze mocniej skupić się na życiu z fotografii. Chciałam zatem zapytać, czy czujesz większą siłę? Odeszłaś z pracy, zakładasz firmę…

Tak …  sytuacja w której sama muszę się utrzymać jest trudna ale zmotywowała mnie do działania. To pomaga mi się rozwijać zawodowo. Poza tym mam przyjaciółkę, która wspiera mnie życiowo i zawodowo 🙂 A wsparcie jest bardzo potrzebne. Pracowałam w firmie gdzie poprawiałam czyjeś zdjęcia i w końcu stwierdziłam „hej po co obrabiasz czyjeś zdjęcia, lepiej obrabiać swoje!”. Staram się żyć tylko z fotografii szeroko rozumianej. Jestem w trakcie zakładania firmy, i staram się o dofinansowanie z Urzędu Pracy na rozpoczęcie własnej działalności.

Rozwijam też projekt dla dzieci, planuję ruszyć od września. Są to warsztaty fotograficzne dla dzieci – „Foto migawki”. Ideą warsztatów jest przeplatanie starych i nowoczesnych technik fotografii, zabawy światłem. Prowadziłam już takie warsztaty i przyznam, że to była extra przygoda. Wszyscy byli bardzo zadowoleni. Efekty można znaleźć tutaj >>>

Dlatego od września planuję prowadzić takie warsztaty w różnych szkołach. Już dzisiaj zapraszam do kontaktu.

Warsztaty to mój nowy projekt, a głównie zajmuję się sesjami rodzinnymi  i dziecięcymi, portretami, reportażem ślubnym.

Jak sobie radzicie z wymagającym życiem fotografa, praca w weekendy etc.

To jest kwestia dobrej organizacji pracy. Przyznam się, że cały czas się uczę. Staram się tak organizować sesje, aby dzieci nie bardzo odczuwały moją nieobecność. Uważam jednak, że dla dziewczyn to dobre i ważne, aby widziały, że mama pracuje i kocha to co robi, chciałabym żeby wiedziały, że praca to ważna część życia, której nie można zaniedbywać.

Jaka jest Twoja specjalność? Co sprawia ci największą frajdę w fotografowaniu?

Mam wielkie szczęście, że moja praca to towarzyszenie ludziom w dobrych chwilach życia. To naprawdę coś cennego. Wiesz teraz to szczególnie doceniam. Fajnie, że mogę takie chwile uwieczniać, że można do nich wróć. To daje mi moc. Lubię też obserwować ludzi. Podczas fotografowania jestem takim cieniem, staram się być niezauważalna. Tak, żeby ludzie fotografowani nie zwracali na mnie uwagi, wtedy zdjęcia są szczere i naładowane  emocjami. To lubię 😉

Masz ogromną konkurencję, prawda? A jak klienci do Ciebie trafiają? Wracają?

Konkurencja w dobie cyfrowej fotografii jest ogromna. Myślę jednak, że każdy fotograf ma swój styl i tym się od siebie różnimy. Jeśli ktoś się decyduje na współpracę ze mną, to właśnie dlatego, że podobają się mu moje zdjęcia i wie czego się spodziewać.

Moi klienci wracają. To bardzo miłe. A nowi znajdują mnie głównie poprzez stronę www.nataliasz.pl i profil na FB. Ale przede wszystkim z polecenia.

Czy można jeszcze coś nowego wymyślić w tej branży, czymś zaskoczyć?

Nie jest łatwo rzeczywiście (śmiech), ale mam w swojej ofercie coś ciekawego, szczególnie dla rodziców szkolnych dzieci – albumy na pożegnanie roku szkolnego jako prezent dla Pani Nauczycielki. Ale, to nie były takie zdjęcia, które dobrze znamy, zrobiliśmy to wspólnie. Super sprawa; ja fotografowałam dzieci, potem dzieci rysowały laurki dla Pani, a na koniec znów ja graficznie złożyłam wszystko w formie albumu.  Wiem, że tego prezentu nigdy nie zapomną ;-).

Świetnie! Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i mocno trzymam kciuki za firmę i jej rozwój! A wszystkich, którzy chcą zobaczyć Twoje prace zapraszam na stronę.

Dziękuję i zapraszam na www.nataliasz.pl

Z Natalia Szułdrzyńską, mamą fotografką, rozmawiała Agnieszka Czmyr-Kaczanowska.

Zdjęcia: Natalia Szułdrzyńska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie