Czego szukasz

Dwie przyjaciółki – psycholożki, dwie mamy, jedna firma. Jak to działa?

Magda Musiałowska-Paterek i Marta Migoń – założycielki Pracowni Emocji, mamy i przyjaciółki, a od niedawna wspólniczki w biznesie. Jak udaje się godzić życie rodzinne z zawodowym? Czy, kiedy się spotykają rozmawiają tylko o biznesie, czy jest też czas babskie rozmowy? Jakie są ciemne strony prowadzenia firmy i co dziewczyny motywuje do działania?

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 02/10/2012

Dziewczyny, skąd pomysł na taki wspólny biznes?

Marta: Pomysł zrodził się zarówno z naszej pasji, jak i zauważonej potrzeby. Ja już na początku studiów zaczęłam pracować jako trener dzieci i młodzieży i wiedziałam, że chcę kształcić się i doskonalić umiejętności w tym zakresie. Odkąd zostałyśmy mamami, bliższa stała nam się tematyka wspierania rozwoju dziecka. Widzę, jak bardzo chłonne są umysły maluchów. Nauka nowych umiejętności przychodzi im naturalnie. Z drugiej strony Mały Człowiek jest zagubiony w świecie swoich emocji i reakcji dorosłych na jego zachowania.

Do założenia firmy bardzo zainspirowały mnie słowa Jacka Jakubowskiego, założyciela TROP-u i audycja radiowa, mówiące o tym, że międzynarodowe korporacje mają trudność z zatrudnianiem Polaków. Z jednej strony mamy potrzebne kompetencje, jesteśmy specjalistami, ale trudno jest się z nami dogadać. A jaki jest pożytek z pracownika, który nie umie dzielić się swoją wiedzą z innymi i nie jest w stanie współdziałać w zespole…? Pomyślałam, że te „miękkie” kompetencje należy rozwijać już u dzieci, a nie dopiero podczas szkoleń w firmach. Podzieliłam się tym z Magdą, a ona powiedziała, że od pewnego czasu to samo chodzi jej po głowie. Więc postanowiłyśmy zacząć działać… J

Magda: Od dawna myślałam o założeniu własnej firmy. Fascynuje mnie energia i potencjał drzemiący w młodych ludziach, który nie zawsze ma szansę zostać wykorzystany. W pewnym momencie na mojej drodze życiowej pojawiły się dzieci. Z zaciekawieniem obserwowałam ich reakcje, kreatywne pomysły, tempo uczenia się… To dopiero była energia i głód poznawania świata! Dzieci są świetnymi obserwatorami i często nie jesteśmy świadomi, że w ich zachowaniu odbija się nasze własne. Zrozumiałam, jak ważna jest świadomość swoich emocji i potrzeb w życiu i że należy rozwijać ją od najmłodszych lat, gdy umysł dziecka jest czysty i chłonny.

Gdy urodził się mój synek razem z nim od nowa uczyłam się doświadczać świat. Stałam się bardziej wyczulona na potrzeby Małego Człowieka, uczyłam się odczytywać sygnały, za pomocą, których próbował się komunikować. W pewnym momencie poczułam niedosyt wiedzy, więc podjęłam dodatkowe studia i zaczęłam „współpracować” z dziećmi. Bo praca z dziećmi to nie tylko „dawanie”. To, co od nich bierzemy wzbogaca nas samych i inspiruje do pracy nad sobą. Pomyślałam w pewnym momencie: jestem psychologiem, jestem mamą, lubię pracę z dziećmi, dlaczego nie spróbować? Potrzebowałam jednak wsparcia, kogoś kto będzie podzielał mój punkt widzenia, ale i będzie rozumiał, co to znaczy pracować i być mamą jednocześnie… Kogoś, kto „przejmie pałeczkę”, gdy na przykład mój synek się rozchoruje. I tak, od słowa do słowa, od spotkania do spotkania zaczęła powstawać Pracownia Emocji.

Nie chciałyście pracować na etacie?

Marta: Wcześniej, kiedy jeszcze nie miałam dziecka, pracowałam na etacie. Nie przeszkadzało mi to. Kiedy zaszłam w ciążę, stałam się jednak bardziej uważna na własne  potrzeby i uświadomiłam sobie, że chcę sama regulować swój czas pracy i zakres obowiązków. No i przede wszystkim robić to, co naprawdę lubię.

Czy korzystałyście z dotacji? Ile środków własnych musiałyście zainwestować w rozkręcenie firmy?

Marta: W takiej działalności głównie inwestuje się w siebie- trzeba stale się uczyć i uczestniczyć w szkoleniach, kursach, które oczywiście sporo kosztują. Ważna jest też inwestycja w marketing, tak aby ludzie mieli szansę usłyszeć, że istniejemy i prężnie działamy. Na szczęście, gdy ma się wokół życzliwych ludzi, którzy są w stanie zrobić pewne rzeczy „po kosztach”, to nie są duże wydatki. Starałyśmy się o dotację, jednak niestety z winy urzędniczego błędu nie udało nam się pozyskać dofinansowania.

Od jak dawna się znacie i przyjaźnicie?

Magda: Hm… myślę, że około 5 lat. Mąż Marty był przyjacielem moim i mojego obecnego męża. Któregoś wieczoru zaprosił Martę na wspólną imprezę J Już tamtego wieczoru dobrze nam się rozmawiało. Spotykaliśmy się coraz częściej, jeździliśmy razem na wakacje. „Razem” też byłyśmy w ciąży, Marta urodziła 3 miesiące po mnie. Ślub brała niemal w tym samym momencie co ja – nie dość, że się lubiłyśmy, to miałyśmy dużo ważnych momentów życiowych, które „przechodziłyśmy” razem. Mogłyśmy dzielić się swoimi emocjami, obawami, sukcesami. To nas bardzo zbliżyło.

Jak godzicie życie rodzinne z zawodowym. Jesteście mamami małych dzieci – Magda ma niespełna 3 letniego syna, Marta – 2,5 roczną córkę. Dzieci Was motywują do pracy, czy utrudniają prowadzenie firmy?

Marta: To trudne pytanie. Moja córeczka daje mi codziennie mnóstwo energii do działania, uczy, żeby radować się z każdego dnia. Staram się z nią rozmawiać o emocjach, uczyć komunikowania, zamiast płaczu i rzucania klockami, gdy coś jej się nie udaje. Widzę, że to daje efekty, co motywuje mnie do pracy w tym obszarze. Z drugiej strony, gdy mam po całym dniu spędzonym z dzieckiem usiąść wieczorem do komputera, bywa ciężko… Wszystkie mamy pewnie doskonale wiedzą, o czym mówię.

Magda: Najtrudniej jest znaleźć wolną chwilę w ciągu dnia. Ani moi rodzice ani rodzice mojego męża nie mieszkają w Warszawie. Ze względu na to, że mąż pracuje, a ja dodatkowo kilka godzin dziennie jestem na stażu, zdecydowaliśmy się posłać synka do żłobka. Kiedy wracamy do domu staram się, aby ten czas był tyko dla niego. Robimy razem różne rzeczy, chodzimy na spacery, budujemy garaże z klocków a czasem większość popołudnia leżymy, przytulamy się i oglądamy ulubione książeczki. Na pracę pozostaje wieczór, gdy synek zaśnie. Chwilami bywa ciężko, ale rozwijająca się w nim z dnia na dzień empatia, otwartość na innych, uśmiech i buziak przed zaśnięciem, daje siłę do działania i nadaje sens naszej pracy.

Jakie są ciemne strony prowadzenia firmy?

Marta: Niepewność. Należy zabiegać o klientów, a warunki społeczno- ekonomiczne są zmienne. Poza tym często pracując na etacie, wraz z zamknięciem komputera o godzinie 18.00 zapominamy o pracy. Natomiast myśli na temat swojej firmy, szczególnie na początku, towarzyszą nam zarówno przy zasypianiu, jak i zaraz po przebudzeniu.  

Magda: Na pewno takie, że w pewnym sensie „przynosimy” pracę do domu i „zabieramy” ze sobą na urlop J Jako założycielki i właścicielki Pracowni Emocji musimy wszystkiego dopilnować. To nie jest tak, że pracujemy „od – do”. Zawsze jest coś do zrobienia. Niektóre sprawy pojawiają się nagle i nie mogą czekać do jutra. Musimy być na to przygotowane. Na szczęście jesteśmy dwie, co przy małym dziecku jest dużym ułatwieniem. Kiedy któraś z nas nie może, druga przejmuje ster J Staramy się jednak rozgraniczać sprawy zawodowe od spotkań towarzyskich. Oprócz tego, że jesteśmy wspólniczkami, nasze rodziny się przyjaźnią. Na spotkania biznesowe umawiamy się we dwie, gdy natomiast spotykamy się z mężami i dziećmi czerpiemy przyjemność ze wspólnie spędzanych chwil J

Kto Was wspiera na co dzień? Kto pomaga w firmie? Kto zajmuje się dziećmi kiedy pracujecie?

Marta: Dla mnie dużym wsparciem jest rodzina. Mąż, który od początku kibicował rozkręceniu własnego biznesu i dał mi wiele merytorycznych wskazówek, jako że „siedzi w branży” i mama, której w zasadzie zawsze w kryzysowym momencie mogę podrzucić córeczkę i chętnie się nią zaopiekuje. Oczywiście bardzo trudno byłoby mi zajmować się małym dzieckiem i jednocześnie prowadzić firmę. Dlatego zdecydowałam, że córka będzie uczęszczała na kilka godzin dziennie do przedszkola.

Magda: Przede wszystkim mąż, rodzina, przyjaciele. Dużym wsparciem dla siebie nawzajem jesteśmy też my same. Odkąd powstał pomysł Pracowni Emocji pojawiło się na naszej drodze wiele życzliwych osób, które spieszyły z bezinteresowną pomocą. To bardzo miłe doświadczenie, kiedy okazuje się, że obca do tej pory osoba jest gotowa poświęcić swój czas i energię, by wspomóc naszą Pracownie w stawianiu pierwszych kroków.

Wasze słowo zachęty dla mam, które chciałyby pójść własną, nową drogą?

Marta: Drogie mamy, zachęcam Was, żebyście realizowały swoje marzenia i wierzyły we własną siłę. Skoro wydałyście na świat dziecko i na co dzień radzicie sobie z jego wychowaniem i zajmowaniem się domem, to możecie góry przenosić!

Magda: Kobiety, odwagi!  Ważne, ale i trudne jest uświadomienie sobie, że nie tylko dziecko jest ważne, ale również ważna jestem ja, mama. Opiekując się dzieckiem i domem łatwo jest zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. Myślimy o dobru naszych pociech i bliskich, odkładają na bok nasze marzenia. Musimy pamiętać, że mamy i ich pragnienia są tak samo ważne jak ich dzieci. Zadowolona mama to przecież zadowolone dziecko. Realizujmy siebie, dając przykład naszym dzieciom, że jeśli się do czegoś konsekwentnie dąży można to osiągnąć, pomimo pojawiających się po drodze trudności.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Gotfryd

www.pracownia-emocji.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

"Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie". O swojej firmie i dość zabawnych jej początkach opowiada Sylwia Wacławek, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 21/05/2020
Sylwia Wacławek

Sylwia Wacławek zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Szeroko się uśmiechnęłam widząc Waszą nową akcję Mamy kupują u Mam i wspominając jednocześnie zeszłoroczną – Stań na własnych nogach – moje pościele znalazły się w 50-tce laureatów. Pomyślałam, że i tym razem skorzystam z dobrodziejstw, które proponujecie… albo po prostu opowiem Wam swoją historię (jak dla mnie nawet trochę zabawną)

Trochę wtedy było zamieszania artykułem o mojej firmie. 😉 Najpierw czekał w kolejce na publikacje, później wkradła się błędna informacja, że produkuję naturalne kosmetyki. 🙂

Przeczytaj także: Szyję lniane pościele dla dzieci

Ha… i w momencie kiedy skończyłam czytać całość, naszła mnie pewna myśl. W sumie to dlaczego miałabym nie sprzedawać naturalnych kosmetyków? Przecież jest to bliska memu sercu idea – świetnie wpisująca w otaczanie się naturą i szycie lnianej pościeli – biodegradowalnej i niebielonej chemicznie.

Oto natura

I tak od Oto Len z konkursu, powstał sklep Oto Natura, który w swojej ofercie ma sporo naturalnych kosmetyków, środków czystości, akcesoriów itp.

Jednak, jak to często bywa, każdy kto kocha naturę i środowisko, zakochuje się również w jodze. 🙂 To jakaś dziwna zależność, ale niezwykle często spotykana. 🙂 Oczywiście też się zakochałam!

Tak więc, do mojej naturalnej oferty dołączyły również wałki do jogi i poduszki do medytacji wypełnione ekologiczną łuską gryki.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Godzina zero

Oficjalnie sklep wystartował niedawno, bo sporo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego dostawcy materiałów, tworzenie grafik, opisów i wszystkich formalności, które są niezbędne do prowadzenia sklepu internetowego.

Wybiła godzina zero, a ja zamiast z entuzjazmem otwierać sklep, słyszę w wiadomościach, że pandemia koronawirusa sponiewiera cały świat. Przez moment żałowałam swoich naiwnych decyzji i wyobrażeń o własnym biznesie. Byłam na siebie zła, że nie potrafię poskromić swoich marzeń i pcham się tam, gdzie widocznie nie ma dla mnie miejsca.

No nic, jednak należę do osób, które umieją skakać, więc wszystkie „kłody” pod nogami nie są mi straszne – pomyślałam. I oczywiście…

Sposób na kwarantannę

Pierwsze zamówienie jakie znalazło się w koszyku to był wałek do jogi. Drugie – poduszka do medytacji. O zgrozo, jakie było moje zdziwienie. A przecież ta kategoria miała być tylko dodatkiem w moim sklepie.

I w końcu do mnie dotarło. Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie.

Przecież przeważnie po prostu brakuje nam odpowiedniej motywacji, ale tym razem nikt nie szukał wymówek. Ba, wszyscy szukali sposobu na domową kwarantannę.

Naturalnie, maty poszły w ruch w nie jednym domu, a wraz z nimi w sporej części w/w wałki do jogi i poduszki do medytacji.

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Mimo moich wielu obaw, działamy

A sklep okazał się strzałem w dziesiątkę. Oprócz tego, że sprawnie działa, mam ogromną satysfakcję z tego, że mogę realnie pomóc wszystkim tym, którzy zostali w domu. Wszystkim tym, których ten czas przytłacza, wszystkim którzy już dawno próbowali zrobić coś dla siebie, ale ciągle to odkładali.

Dzięki temu, że sprawnie realizujemy swoje wysyłki, nasi klienci, którzy dziś chcieli zacząć ćwiczyć jogę, następnego dnia mieli niezbędny sprzęt u siebie.

Co więcej, odezwało się do nas mnóstwo szkół jogi, które z wiadomych przyczyn nie mogą prowadzić fizycznie zajęć w swoich siedzibach – to one wpadły na świetny pomysł i zaczęły zamawiać od nas wałki do jogi dla swoich uczniów. Dzięki temu, oni prowadzą zajęcia online, a my zaopatrzamy wszystkich potrzebujących, tak by mogli praktykować jogę w domu.

Ten czas pomimo, że dla wszystkich ciężki, a pewnie też niezrozumiały, spowodował, że sklep www.otonatura.com.pl funkcjonuje lepiej niż się spodziewałam. Dostajemy masę wiadomości e-mail z podziękowaniem za tak szybką realizacje zamówień. Ogromne szczęście daje mi również to, że moi klienci naprawdę są zadowoleni z ich jakości i wykonania. To ma dla mnie ogromne znaczenie.

Chciałabym, aby wszystkie mamy, które pragną zacząć praktykować jogę mogły zrobić to już teraz. Na hasło: mamopracuj uzyskają 5% rabat w naszym sklepie.

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Plusy posiadania własnej domeny

Jeśli zakładasz swoją stronę WWW, to możesz skorzystać z własnej domeny, zdecydować się na subdomenę w adresie firmy hostingowej albo postawić na darmowy alias. Co oznaczają poszczególne rozwiązania? Dlaczego tym najlepszym jest posiadanie własnej domeny? Na co powinieneś zwrócić uwagę, wybierając adres?
  • Alicja Zielińska - 20/05/2020
dłonie na klawiaturze

Adres strony www

Kiedy już kupiłeś hosting, musisz zdecydować, z jakiego adresu będziesz korzystać. To on będzie pojawiać się w wyszukiwarkach internetowych, to z niego będą korzystać użytkownicy, wchodząc na stronę. Do wyboru masz kilka rozwiązań. Oto plusy i minusy każdego z nich:

Subdomena

Załóżmy, że wybrałeś hosting w AZ.pl. Firma daje Ci możliwość korzystania z darmowej subdomeny w tym adresie. Co to oznacza? Że do Twojej dyspozycji może być np. adres nazwa_serwera.nazwa_domeny_twojego_operatora. Możesz go używać całkowicie za darmo. Jeśli usługi nie przedłużysz, to wtedy z tego adresu może zacząć korzystać dowolny inny użytkownik. I to jest największy minus tej propozycji.

Subdomena jest do Twojej dyspozycji do momentu, kiedy jesteś klientem danej firmy hostingowej. Jeśli zdecydujesz się na takie rozwiązanie, to wybierz hosting w sprawdzonej marce. Dlaczego? Jeżeli firma upadnie, to stracisz adres.

Alias

Pojęcie to dotyczy nie tylko adresów stron WWW, ale również e-maili. Alias to alternatywny adres. Co to oznacza? Załóżmy, że zdecydowałeś się na skorzystanie z darmowego hostingu i adres Twojej strony jest nieatrakcyjny.

Często w takich przypadkach użytkownicy decydują się na używanie aliasu. Jak to działa? Firma, która jest abonentem atrakcyjnego adresu, daje Ci możliwość skorzystania z niego. Ale uwaga: w przypadku standardowego aliasu w wyszukiwarce będzie zaindeksowana w dalszym ciągu strona z długim adresem. Może to być dobry wybór, jeśli dopiero uczysz się tworzenia i prowadzenia stron WWW, ale na pewno nie w przypadku strony firmowej czy jakiegokolwiek serwisu, który budujesz dla użytkowników

Domena

W przypadku domeny jesteś abonentem i płacisz za możliwość korzystania z niej przez rok lub dłuższy okres. Jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Dlaczego? Przede wszystkim pracujesz na swoją markę – do kiedy będziesz przedłużać adres, będzie on pozostawać do Twojej dyspozycji – nie jesteś uzależniony od tego, że ktoś Ci kiedyś odbierze możliwość korzystania z darmowej subdomeny.

Domeny są bardzo tanie – możliwe, że adres z rozszerzeniem .pl zarezerwujesz za kilka złotych, a czasami nawet za darmo. Jakie jeszcze korzyści daje własna domena? Poczta e-mail, z której dotąd korzystałeś, może mieć takie rozszerzenie. Np. Twoim adresem będzie: [email protected] Jeśli używałeś innych adresów, to wtedy pocztę możesz przekierować na nowy albo wszystkie wiadomości odbierać w jednym programie pocztowym. Pamiętaj, żeby zdecydować się na taki adres, który będzie łatwy do zapamiętania dla zainteresowanych, którzy mogą stać się twoimi klientami lub po prostu użytkownikami strony.

Ponadto własna domena nie wiąże Cię z żadną firmą hostingową na stałe. Domenę rejestrujesz u wybranego operatora i nie ma znaczenia, z jakiego hostingu będziesz korzystać. Nawet jeśli wybrałeś usługę serwerową w tej samej firmie, gdzie zarejestrowałeś domenę, to adres możesz przekierować na zewnętrzny hosting. Natomiast, żeby przenieść obsługę domeny do innej firmy, wystarczy że skorzystasz z opcji transferu. Wybór własnej nazwy jest najlepszą opcją, jeśli chodzi o adres strony www.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail