Czego szukasz

Dajcie… sobie święty spokój. A dzieciom – dzieciństwo.

Mam zwyczaj zaginać rogi kartek podczas czytania. Im więcej zagiętych rogów, tym więcej zdań czy fragmentów, do których chciałabym wrócić. W przypadku książki Carla Honoré’a „Pod presją” liczba zagiętych rogów przekroczyła zdrowy rozsądek, ale nie dlatego, bynajmniej, że to dzieło wybitne i odkrywcze. Przeciwnie: każdy rozsądny rodzic znajdzie w nim tylko potwierdzenie swoich najgłębszych intuicji. Tylko i aż…

  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 14/12/2012

Osoba z wykształceniem pedagogicznym, psychologicznym czy też taka, która kiedykolwiek miała do czynienia z dziećmi, odniesie wrażenie, że Honoré wyważa otwarte drzwi. Ale zaraz potem zda sobie sprawę, że o ile w stosunku do swoich uczniów, wychowanków czy w ogóle powierzonych sobie obcych dzieci, wszystkie zasady „powolności” wychowawczej zastosować umiała, o tyle względem własnych dzieci – nie zawsze.

Wkręceni…

Konstatacji tej może towarzyszyć poczucie, że człowiek dał się wkręcić. W co? Najkrócej rzecz ujmując: w wyścig szczurów oraz tryby machiny marketingowo-psychologicznej, która połyka nasze marzenia o zwyczajnym spokojnym życiu i przerabia na potrzeby, których… nie mamy, a które nagle zaczynamy gwałtownie odczuwać.

Honoré nie odkrywa Ameryki, pisząc, że poddajemy nasze dzieci ogromnej presji: już od przedszkola; ba, od żłobka, naciskamy, by były wciąż lepsze, najlepsze: „W dzisiejszych czasach presja, żeby wyciągnąć z dzieci, ile się tylko da, wydaje się niepohamowana”.

Choć autor przemierza w celach rozpoznawczych miejsca odległe od Polski, omawiane przez niego zjawiska dotyczą także naszego życia.

Czyż i my nie zapominamy czasem, i bynajmniej nie dzieje się to w złej wierze, że: „[…] dzieci dobrze się rozwijają, jeśli mają czas i przestrzeń, żeby mogły złapać oddech, poobijać się i trochę czasem ponudzić, jeśli mogą odpoczywać, podejmować ryzyko i popełniać błędy, marzyć i dobrze się bawić według swoich wyobrażeń o dobrej zabawie, a nawet ponosić porażki”.

W naszych rodzinach wszystko kręci się wokół dzieci, zupełnie jakbyśmy chcieli zrekompensować dzieciństwo… sobie; jakby strach przed komunistyczną rzeczywistością żłobkowo-przedszkolno-szkolną ciągle jeszcze z naszych głów nie wywietrzał.

Zamiast zdrowego rozsądku, serwujemy dzieciom zdrową żywność i bez ograniczeń kupujemy zabawki określane mianem edukacyjnych, chociaż jak dowodzą wszelkie badania i obserwacje, to tylko zabieg marketingowy – najwięcej walorów edukacyjnych mają wciąż piłka i patyk, które nie dość, że rozwijają psychomotorykę, to jeszcze pomagają wciągać do zabawy inne dzieci i trenować kompetencje społeczne. „Można wyprodukować skomplikowaną zabawkę, która zmusi dzieci do manipulowania nią w określony sposób, ale dzieci tyle samo mogą się nauczyć, kiedy w kółko zdejmują pokrywkę z pudełka od butów i nakładając ją”.

Zamiast pozwolić dzieciom skupić się na jednej czynności, która wciąga bezgranicznie i pozwala poczuć radość odkrywania świata, serwujemy menu, składające się z wielu zajęć pozalekcyjnych, licząc na to, że skoro mama jest (bo musi być…) osobą wielozadaniową, dziecko także podoła. „Prawda jest taka – czytamy u Honoré’a – że mózg ludzki, w tym mózg dziecka ery informatycznej, nie radzi sobie zbyt dobrze z wielozadaniowością”.

Zamiast sprawić, aby nauka, zdobywanie wiedzy, odkrywanie praw rządzących światem były dla dzieci przyjemnością samą w sobie, mówimy: ucz się, żeby zdać egzamin. Nadpobudliwych – wyciszamy lekami, zahamowanych – za wszelką cenę próbujemy rozruszać, sennych – szprycujemy magnezem… „Czy aby nie nadchodzi czas, by dzieci przy wejściu na salę egzaminacyjną oddawały mocz do analizy?”.

Zamiast… zamiast… zamiast…

Może nareszcie pora na realizację postulatu Honoré’a – dajmy dzieciom święty spokój?

Książka, którą Wam polecam, nie jest dogmatycznym wykładem.

Autor przygląda się dzieciństwu z uwagą. Wędruje po świecie, podglądając rozmaite placówki edukacyjno-wychowawcze, rodziny znajomych i nieznajomych, a nawet przypadkowych klientów w sklepach z zabawkami czy księgarniach.

Raczej pyta, niż odpowiada.

Podpowiada.

Sugeruje.

Jego narracja daleka jest od poradnikowego stylu, do którego przyzwyczaiły nas amerykańskie poradniki (może po prostu dlatego, że nie jest Amerykaninem) – nie ma tu żadnych przepisów na życie i recept do realizacji na cito.

Nawet jeśli odniesiecie wrażenie, że to, co czytacie, to przecież oczywistość – warto przebrnąć przez książkę do końca: zbieranie myśli w naszym zabieganym życiu to bezcenna sprawa. Może, kiedy zobaczy się czarno na białym własne niemal poglądy, łatwiej będzie zmienić coś w życiu naszych dzieci i… naszym.

„Być może należy wyciągnąć szerszy wniosek, że nie ma magicznego sposobu na zapanowanie nad dziećmi, ale taki sposób wcale nie musi istnieć. Pomyślmy tylko przez moment: czy jest coś straszniejszego niż dziecko, które cały czas zachowuje się nienagannie. Albo rodzina, w której nie ma nigdy kłótni? Pokpiwanie z autorytetów od zawsze wiąże się z dorastaniem – wiemy to wszyscy instynktownie – a konflikt jest nieodłączną cechą życia rodzinnego. Może nie jest przyjemnie, kiedy dzieci są nadąsane, trzaskają drzwiami i syczą „nienawidzę cię”, ale taki już jest los rodziców”.

Tytuł: Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój!

Autor: Carl Honoré

Tłum. Wojciech Mitura

Wydawnictwo Drzewo Babel

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Jaki termometr wybrać dla dziecka?

Gorączka u dziecka to zazwyczaj pierwszy sygnał dla rodzica wskazujący na infekcję i chorobę. Zwłaszcza małe dzieci, nie mogą określić swoich dolegliwości w artykułowany sposób, i w takiej sytuacji podwyższona temperatura to często pierwszy, konkretny znak, że z dzieckiem coś jest nie tak.
  • Jagoda Jasińska - 03/06/2020
pluszowe misie, termofory i termometry

Dobry termometr to podstawowe wyposażenie każdej domowej apteczki. Termometr jest jednym z najczęściej używanym i niesamowicie przydatnym urządzeniem medycznym. Zwłaszcza rodzic małego dziecka powinien być zatem wyposażony w solidny termometr, na którym może polegać. Gorączka bardzo często pojawia się w nocy – nie dopuśćmy zatem do sytuacji, w której nerwowo szukamy nocnej apteki, by zakupić termometr.

Jaki rodzaj termometru wybrać?

Przede wszystkim musimy zwracać uwagę na dokładność pomiaru, jaki gwarantuje nam dany rodzaj termometru. Zastosowanie odpowiedniego termometru do pomiaru temperatury u naszego dziecka to pierwszy krok, umożliwiający nam podjęcie dalszych działań. Prawidłowy i rzetelny wynik pozwoli nam więc zareagować odpowiednio do sytuacji.

Wybór termometru może jednak nie być taki łatwy, gdy spotykamy się z bardzo szeroką ofertą, jaką proponują nam dziś producenci. Jaki zatem termometr wybrać dla naszego maluszka? Szklany, elektroniczny ze sztucznego tworzywa, bezdotykowy na podczerwień? Każdy z nich ma swoich zwolenników. Dzięki ofercie sklepu SANITY.pl odpowiedni dla siebie model znajdzie nawet najbardziej wymagający klient.

Proste i ekonomiczne rozwiązanie

Uniwersalnym i tanim rozwiązaniem jest termometr elektroniczny dotykowy. Może być on stosowany przez całą rodzinę. Dla małych dzieci należy wybrać model z miękką końcówką, co zapewni nam wygodę i bezpieczeństwo użycia. Niebagatelną zaletą termometrów elektronicznych dotykowych jest ich niska cena. Są przy tym jednocześnie łatwe w użytkowaniu i trwałe. Nie zawierają również żadnych szkodliwych substancji, dzięki czemu możesz mieć pewność, że pomiar odbędzie się w bezpiecznych dla malucha warunkach.

Termometr dotykowy umożliwia pomiar temperatury w ustach, pod pachą lub w odbycie. Świetnym termometrem w tym segmencie jest termometr cyfrowy BasicTemp oferowany przez SANITY.pl. Minusem termometrów dotykowych, jeśli chodzi o użytkowanie przez dzieci, jest niestety stosunkowo długi czas pomiaru, około kilkudziesięciu sekund. Dla dorosłego to chwilka, dla rozdrażnionego gorączką malucha może to jednak stanowić wyzwanie.

Idealne dla malucha

Problem pomiaru temperatury u wiercących się, chorych dzieci rozwiązuje bezdotykowy termometr Sanity. Wyższa cena rekompensowana jest przez niesłychaną łatwość użytkowania i szybkość pomiaru. Dostępne są już takie modele termometrów bezdotykowych, które pozwalają na pomiar temperatury z dokładnością nawet do ±0,02°C – jak na przykład bestsellerowy model od SANITY.pl, termometr BabyTemp.

Został on stworzony z myślą o najmłodszych dzieciach, które niechętnie trzymają termometr pod pachą. Dzięki zaawansowanej technologii rodzice mogą bez narażenia maluszka na stres zbadać temperaturę dosłownie w sekundę, bez kontaktu z ciałem. Dzięki temu jest to również bardzo higieniczne rozwiązanie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

Domowa izolacja w czasie pandemii koronawirusa pomogła nam trochę się do siebie zbliżyć. Wyraźnie widzimy jednak, że nowy rytm naszego życia negatywnie wpłynął na samopoczucie naszych dzieci. Mamy też trudności z pogodzeniem pracy z domowymi obowiązkami.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 01/06/2020
rodzina w czasie kwarantanny

Jak w ostatnich miesiącach wyglądało życie Polaków? Odpowiedzi na to pytanie poszukała firma wnętrzarska VOX, która w swoim nowym badaniu przygląda się m.in. takim kwestiom, jak życie rodzinne, praca zdalna oraz balans pomiędzy czasem wolnym a domowymi obowiązkami podczas izolacji.

Życie toczy się wolniej, ale obowiązków jest więcej

Jak wynika z raportu, blisko co trzecia osoba twierdzi, że w ostatnim czasie poprawiły się jej relacje z domownikami. Gdy prawie całe nasze życie toczyło się w czterech kątach, mogliśmy poświęcić nieco więcej uwagi dzieciom oraz poszukać nowych sposobów na wspólne spędzanie wolnego czasu. Dla niemal 6 na 10 badanych życie w izolacji płynęło wolniej niż przed wybuchem pandemii. 44% dostrzegło, że miało też więcej czasu dla siebie.

Rytm naszych dni w dużej mierze zależał jednak od naszej sytuacji życiowej. Niemal 4 na 10 ankietowanych w wieku 35-44 – czyli najczęściej osób godzących pracę z opieką nad dziećmi – twierdzi, że spędzając niemal cały czas w swoich czterech kątach, miało więcej obowiązków.

Wielu rodziców musiało bowiem stawić czoła nowym wyzwaniom, próbując pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą w domu. Blisko 60% Polaków wychowujących dzieci przyznało, że nie jest to łatwe. W raporcie czytamy, że izolacja zmieniła sporo zwłaszcza w życiach polskich kobiet, które w ostatnich miesiącach swój czas wolny częściej niż mężczyźni poświęcały na domowe obowiązki: sprzątanie i gotowanie.

– Ciężko jest mi pogodzić opiekę nad dziećmi, gdzie różnica wieku to 5 lat. Mimo wszystko cieszę się z tego doświadczenia, pewnie nieprędko się coś takiego powtórzy. Widzę dobre strony – pisze jedna z osób, które wzięły udział w badaniu.

Przeczytaj także: Co robić w czasie kwarantanny?

Rodzice i dzieci przed ekranami

Rodzice zauważyli też, że izolacja odbiła się na samopoczuciu ich dzieci. Aż 7 na 10 osób twierdzi, że ich pociechy mają już dość siedzenia w domu i wyraźnie tęsknią za szkołą oraz rówieśnikami. 64% martwi się też, że w ostatnich miesiącach dzieci spędzają znacznie więcej czasu przed ekranem komputera, telefonu czy telewizora.

„Podczas pandemii zdecydowanie bardziej wolimy zwolnić tempo niż skupić się na rozwoju osobistym, choć co szósta osoba stara się podejmować w domu aktywność fizyczną” – pisze VOX.

Jak twierdzi Konrad Maj, psycholog społeczny z SWPS, w tym trudnym czasie rozrywka pomaga nam uporządkować myśli.

– Gdy na zewnątrz jest niebezpiecznie, w domu możemy się zrelaksować i zrobić wszystko, by trochę uspokoić nerwy. Naszą przestrzeń domową konstruujemy w końcu w taki sposób, by była nastawiona przede wszystkim na odpoczynek – mówi. – Obok rozrywki i pracy mogło nie starczyć już miejsca na rozwój osobisty. Inwestycje w siebie, dodatkowe kursy czy szkolenia w sytuacji tak dużej niepewności zostały odłożone na inne czasy.

Praca w domu, czyli zatarte granice

Autorzy raportu sprawdzili również, jakie jest nastawienie Polaków do pracy zdalnej. Choć w naszych roboczych kącikach niczego nam nie brakuje (47% pracujących zdalnie ocenia swoje stanowisko jako wygodne, a 49% – jako funkcjonalne), to jednak większość z nas nie zamieniłaby biura na dom na dłużej. Tylko co piąta osoba twierdzi, że zdalnie pracuje jej się lepiej niż dotychczas. Blisko połowa zdecydowanie bardziej woli pracować poza domem.

– Praca zdalna jest diametralnie inna niż ta wykonywana „normalnie”. Wymaga innych narzędzi, nie daje poczucia kontroli i jest o wiele bardziej absorbująca – pisze jeden z uczestników badania.

To właśnie ten brak poczucia kontroli doskwiera nam najbardziej. Czujemy, że praca zdalna zaciera granicę pomiędzy życiem zawodowym a osobistym. Brakuje nam też prywatności, bo koncentrację na zawodowych obowiązkach utrudnia obecność innych domowników.

I rzeczywiście – gdy salon lub sypialnia nagle muszą zmienić się w gabinet (to właśnie jedno z tych dwóch pomieszczeń najczęściej wykorzystujemy do pracy), po zakończeniu pracy trudniej nam poczuć wyraźną różnicę. Co ciekawe, blisko co trzecia osoba, która z powodu pandemii rozpoczęła pracę w domu, nie ma w swoich czterech kątach stałego stanowiska z biurkiem i fotelem. Takie osoby najczęściej pracują przy kuchennym stole, na kanapie lub w łóżku. Wiele z nich w ciągu tygodnia zmienia swoje domowe miejsce pracy, znajdując dla siebie nowy kącik w kolejnych pomieszczeniach.

Więcej o życiu Polaków w domowej izolacji w nowym raporcie VOX: https://www.vox.pl/artykul-raport-zycie-polakow-podczas-izolacji

VOX to marka wnętrzarska, która od 1989 roku konsekwentnie umacnia się na pozycji jednej z najbardziej innowacyjnych firm z branży meblarskiej w Polsce. W swojej ofercie posiada unikatowe i uzupełniające się produkty oraz usługi związane z urządzaniem mieszkań i domów.

Przeczytaj także: Jak dbać o kondycję fizyczną w czasie kwarantanny?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail