Czego szukasz

Czy rewolucja żywieniowa wyjdzie nam na zdrowie?

Rewolucja w szkolnych sklepikach i stołówkach spowodowała emocjonalną niestrawność wśród części uczniów. Śladowe ilości cukru i soli w posiłkach odbijają się czkawką, a zakaz sprzedawania jedzenia typu fast food wywołuje głód. W szkołach kwitnie czarny rynek. Miało być dobrze, więc dlaczego jest źle?

  • Katarzyna Klimek-Michno - 22/09/2015

Czym skorupka za młodu…

Cześć, mam na imię ………….i jestem uzależniona/uzależniony od niezdrowego jedzenia. Myślę, że w taki sposób mogłoby się przedstawić wielu rodziców. Zmiana nawyków żywieniowych to nie taka bułka z masłem. Sama coś o tym wiem.

Właśc

iwie dopiero będąc w ciąży zaczęłam bardziej świadomie i uważnie przyglądać się temu, co wrzucam do sklepowego koszyka. Co ciekawe, mdłości ciążowe odrzucały mnie od wszystkiego co słodkie. Mnie, kochającą czekoladki i batoniki. Jakież było więc moje zaskoczenie, gdy po kilku miesiącach ograniczania słodkiego okazało się, że nie czuję potrzeby, by do herbaty wsypywać tak dużo cukru, jak do tej pory. Odkryłam też, że wcale nie trzeba wmuszać w siebie tzw. „zdrowego” jedzenia. Blogi kulinarne to prawdziwa skarbnica, jak można fajnie połączyć ze sobą składniki i otrzymać dobry smak.

Zdrowo od dziecka

Gdy zostałam mamą, zaczęłam czytać o żywieniu maluchów. Razem z moją córką nauczyłam się jeść kasze, owsiankę i pełnoziarniste makarony. Pamiętam te spojrzenia i głosy pełne niedowierzania wśród rodziny – jak to możliwe, że dziecko pije wodę? Że mu smakuje zupa bez kostki rosołowej? Że przez gardło przechodzą jogurty naturalne wymieszane z owocem a nie zabarwione i dosłodzone cukrem? Tłumaczyłam: możliwe, bo od początku zna naturalny smak, nie trzeba tego zaburzać w tak wczesnym wieku.
Dzisiaj moja córka ma już ponad 3 lata i lubi naprawdę wiele rzeczy, między innymi kaszę jaglaną, kanapki z rozmaitymi warzywami, owoce, orzechy i migdały. Oczywiście uwielbia też lody i czekoladę. Bo nie, nie popadłam w paranoję. To nie tragedia, że od czasu do czasu zjemy pizzę na mieście. Że zna też smak frytek czy drożdżówek. Solidną bazę już ma i dbamy o codzienne, dobre nawyki. A jak wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. Ostre restrykcje mogą wywołać efekt odwrotny od zamierzonego.

Rewolucja w szkolnych sklepikach

Myślę, że takie też mogą być skutki rewolucji żywieniowej wprowadzonej do szkolnych sklepików i stołówek na początku września. Wielu uczniów już protestuje. Nie tak łatwo przecież z dnia na dzień zerwać z nawykami utrzymywanymi przez długie lata. Przestać słodzić herbatę, zrezygnować z pączków. Zwłaszcza, gdy jest to odgórnie narzucone, a my już niebawem będziemy mogli pochwalić się dowodem osobistym. Młodzi skrzykują się na Facebooku, kursują do pobliskich sklepów, demonstracyjnie jedzą hamburgery, a w plecakach noszą solniczki – to doniesienia na temat efektów wprowadzenia ministerialnych przepisów. W szkołach zamiast tzw. śmieciowego jedzenia i słodyczy dominują teraz zdrowe produkty. Owoce i warzywa zastąpiły chipsy i batony. Zamiast drożdżówek i zapiekanek można kupić odżywcze kanapki i sałatki, a słodkie napoje zastąpić wodą. Rewolucja nie ominęła też stołówki, gdzie również serwowane posiłki mają być wartościowe i urozmaicone.

Dlaczego znów nie wyszło?

Idea jest ważna – chodzi o przeciwdziałanie otyłości, która staje się plagą cywilizacyjną, a w ślad za nią pojawiają się inne poważne problemy, jak cukrzyca, miażdżyca czy nadciśnienie. Wypowiedziano więc walkę m.in. substancjom słodzącym i niezdrowym tłuszczom, którymi naszpikowane są rozmaite produkty. Dobre nawyki żywieniowe mają zapewnić młodym pokoleniom lepszy i zdrowszy start w dorosłe życie. Teoria słuszna i fajnie, że problem jest dostrzegany, tylko czy czasem nie wylano dziecka z kąpielą?

Uczniowie widzą w przepisach różne absurdy i zbyt restrykcyjne podejście do tematu. Zdrowe kojarzy im się teraz z niesmacznym i niestrawnym, a przecież nie tak powinno być. Jakie rozwiązanie byłoby więc najlepsze? Bo coś na pewno trzeba robić, tylko czy wprowadzając zakazy? Czy to faktycznie przyniesie efekty? A może warto spojrzeć na sprawę szerzej, w kierunku producentów żywności i zastanowić się, dlaczego jakość współczesnych produktów jest taka, jaka jest?
Jedno jest pewne: zdrowe, prawidłowe odżywianie powinno być czymś naturalnym i przyjemnym. I z zachowaniem zdrowego rozsądku.
A Wy co sądzicie o wprowadzonych zmianach?

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Klimek-Michno

Redaktorka i dziennikarka z sześcioletnim doświadczeniem w prasie codziennej. Laureatka nagrody dziennikarskiej „Phil Epistemoni – Przyjaciel Nauki”. Z wykształcenia filolog. Absolwentka studiów podyplomowych z zarządzania zasobami ludzkimi. Specjalizuje się w tematyce HR i zajmuje się content marketingiem. Kiedy nie pisze, to czyta sobie i swojej 3,5-letniej córeczce.

Podyskutuj

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail