Czego szukasz

Czy rewolucja żywieniowa wyjdzie nam na zdrowie?

Rewolucja w szkolnych sklepikach i stołówkach spowodowała emocjonalną niestrawność wśród części uczniów. Śladowe ilości cukru i soli w posiłkach odbijają się czkawką, a zakaz sprzedawania jedzenia typu fast food wywołuje głód. W szkołach kwitnie czarny rynek. Miało być dobrze, więc dlaczego jest źle?

Czym skorupka za młodu…

Cześć, mam na imię …………. i jestem uzależniona/uzależniony od niezdrowego jedzenia. Myślę, że w taki sposób mogłoby się przedstawić wielu rodziców. Zmiana nawyków żywieniowych to nie taka bułka z masłem. Sama coś o tym wiem.

Właściwie dopiero będąc w ciąży zaczęłam bardziej świadomie i uważnie przyglądać się temu, co wrzucam do sklepowego koszyka. Co ciekawe, mdłości ciążowe odrzucały mnie od wszystkiego co słodkie. Mnie, kochającą czekoladki i batoniki. Jakież było więc moje zaskoczenie, gdy po kilku miesiącach ograniczania słodkiego okazało się, że nie czuję potrzeby, by do herbaty wsypywać tak dużo cukru, jak do tej pory. Odkryłam też, że wcale nie trzeba wmuszać w siebie tzw. „zdrowego” jedzenia. Blogi kulinarne to prawdziwa skarbnica, jak można fajnie połączyć ze sobą składniki i otrzymać dobry smak.

Zdrowo od dziecka

Gdy zostałam mamą, zaczęłam czytać o żywieniu maluchów. Razem z moją córką nauczyłam się jeść kasze, owsiankę i pełnoziarniste makarony. Pamiętam te spojrzenia i głosy pełne niedowierzania wśród rodziny – jak to możliwe, że dziecko pije wodę? Że mu smakuje zupa bez kostki rosołowej? Że przez gardło przechodzą jogurty naturalne wymieszane z owocem a nie zabarwione i dosłodzone cukrem? Tłumaczyłam: możliwe, bo od początku zna naturalny smak, nie trzeba tego zaburzać w tak wczesnym wieku.
Dzisiaj moja córka ma już ponad 3 lata i lubi naprawdę wiele rzeczy, między innymi kaszę jaglaną, kanapki z rozmaitymi warzywami, owoce, orzechy i migdały. Oczywiście uwielbia też lody i czekoladę. Bo nie, nie popadłam w paranoję. To nie tragedia, że od czasu do czasu zjemy pizzę na mieście. Że zna też smak frytek czy drożdżówek. Solidną bazę już ma i dbamy o codzienne, dobre nawyki. A jak wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. Ostre restrykcje mogą wywołać efekt odwrotny od zamierzonego.

Rewolucja w szkolnych sklepikach

Myślę, że takie też mogą być skutki rewolucji żywieniowej wprowadzonej do szkolnych sklepików i stołówek na początku września. Wielu uczniów już protestuje. Nie tak łatwo przecież z dnia na dzień zerwać z nawykami utrzymywanymi przez długie lata. Przestać słodzić herbatę, zrezygnować z pączków. Zwłaszcza, gdy jest to odgórnie narzucone, a my już niebawem będziemy mogli pochwalić się dowodem osobistym. Młodzi skrzykują się na Facebooku, kursują do pobliskich sklepów, demonstracyjnie jedzą hamburgery, a w plecakach noszą solniczki – to doniesienia na temat efektów wprowadzenia ministerialnych przepisów. W szkołach zamiast tzw. śmieciowego jedzenia i słodyczy dominują teraz zdrowe produkty. Owoce i warzywa zastąpiły chipsy i batony. Zamiast drożdżówek i zapiekanek można kupić odżywcze kanapki i sałatki, a słodkie napoje zastąpić wodą. Rewolucja nie ominęła też stołówki, gdzie również serwowane posiłki mają być wartościowe i urozmaicone.

Dlaczego znów nie wyszło?

Idea jest ważna – chodzi o przeciwdziałanie otyłości, która staje się plagą cywilizacyjną, a w ślad za nią pojawiają się inne poważne problemy, jak cukrzyca, miażdżyca czy nadciśnienie. Wypowiedziano więc walkę m.in. substancjom słodzącym i niezdrowym tłuszczom, którymi naszpikowane są rozmaite produkty. Dobre nawyki żywieniowe mają zapewnić młodym pokoleniom lepszy i zdrowszy start w dorosłe życie. Teoria słuszna i fajnie, że problem jest dostrzegany, tylko czy czasem nie wylano dziecka z kąpielą?

Uczniowie widzą w przepisach różne absurdy i zbyt restrykcyjne podejście do tematu. Zdrowe kojarzy im się teraz z niesmacznym i niestrawnym, a przecież nie tak powinno być. Jakie rozwiązanie byłoby więc najlepsze? Bo coś na pewno trzeba robić, tylko czy wprowadzając zakazy? Czy to faktycznie przyniesie efekty? A może warto spojrzeć na sprawę szerzej, w kierunku producentów żywności i zastanowić się, dlaczego jakość współczesnych produktów jest taka, jaka jest?
Jedno jest pewne: zdrowe, prawidłowe odżywianie powinno być czymś naturalnym i przyjemnym. I z zachowaniem zdrowego rozsądku.
A Wy co sądzicie o wprowadzonych zmianach?

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Redaktorka i dziennikarka z sześcioletnim doświadczeniem w prasie codziennej. Laureatka nagrody dziennikarskiej „Phil Epistemoni – Przyjaciel Nauki”. Z wykształcenia filolog. Absolwentka studiów podyplomowych z zarządzania zasobami ludzkimi. Specjalizuje się w tematyce HR i zajmuje się content marketingiem. Kiedy nie pisze, to czyta sobie i swojej 3,5-letniej córeczce.

Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie