Czego szukasz

Czego potrzeba do prowadzenia biznesu? Historia lovemade.pl

Magda Kędzior, właścicielka i założycielka marki Lovemade potrzebowała kilku lat, aby dojrzeć do własnego biznesu – choć pomysł kiełkował w niej od dawna. Ale ten czas dał jej pewność, determinację i siłę do tego, aby podążać za marzeniem. Teraz już wie, to był TEN moment. I kiedy nocą siada do pracy wie, że jej kreacje sprawiają radość małym i dużym klientkom, a dzięki niej świat staje się bardziej kolorowy. Poznaj Magdę, jej historię i bajeczne kreacje dla mamy i córki!

  • Agnieszka Kaczanowska - 27/08/2017
Magda Kędzior  właścicielka i założycielka marki Lovemade z rodziną

Magdo, proszę opowiedz historię o granatowej sukience?

Granatowa sukienka – to jedno z moich najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Historia zaczyna się na początku lat 80-tych. Pochodzę z domu o krawieckich tradycjach – moja mama była krawcową z powołania i zamiłowania. Szyła piękne ubrania, które wciąż zachwycają, niestety głównie na zdjęciach.

Przetrwały tylko niektóre perełki jej wykonania w tym właśnie granatowa sukienka.

Ponieważ czasy były jakie były, mama nigdy nie dopuściła, by się coś zmarnowało w naszym domu. Kiedy uszyła dla siebie spódnicę i został jej materiał, stworzyła ze skrawków materiału właśnie tę granatową sukienkę dla mnie. Po dziś dzień trwa we mnie radość dziewczynki w dwóch warkoczach, która z mamą za rękę idzie ulicą w naszym sukienkowo-spódnicowym duecie i zbiera zachwycone spojrzenia i miłe słowa przechodniów. Sukienkę zachowałam i ubieram w nią Gabrysię i Zuzię – moje córeczki. I wiesz, zatrzymam ją dla wnuczek 😉

Sukienka ta stała się dla mnie symbolem, przypomina mi o szczęściu i o dumie („że jestem jak mama”), jakie mi towarzyszyły, kiedy ją wkładałam na siebie.

I to był początek. Piękny! A co Cię powstrzymało od założenia firmy po urodzeniu pierwszej córeczki?

Brak wiary w siebie, w to, że dam radę, że się uda. Z Gabrysią zostałam w domu prawie dwa lata. Już wtedy kiełkował we mnie pomysł na firmę, związany właśnie z granatową sukienką. Jako ekstremalna ekstrawertyczka zaczęłam pisać bloga, na którym pokazywałam wspólne stylizacje z Gabi. Ta część bloga cieszyła się dużym zainteresowaniem. Wtedy trend ubierania się podobnie mamy i córki nie był jeszcze tak popularny jak teraz. Być może, biznesowo, był to doskonały moment, by zaczynać, ale uważam, że w życiu do wszystkiego trzeba dorosnąć, dojrzeć. Wyznaję zasadę: „Nic na siłę”. Choć wiele osób radziło mi, bym otworzyła koniecznie „coś swojego”, to ja tego jeszcze nie czułam. Wróciłam do „korpo”.

A co zmieniło się, kiedy na świecie pojawiła się druga córeczka?

To jest ciekawe, bo doświadczając po raz drugi macierzyństwa, otrzymałam w prezencie od losu odwagę. Byłam też bogatsza o pewne doświadczenia – jak np. próba pogodzenia pracy w korporacji z macierzyństwem. Wiedziałam „z czym się to je” i nie chciałam, by moje dzieci cały dzień spędzały bez rodziców, odprowadzane do przedszkola jako pierwsze, a odbierane ostanie. Wiedziałam, że coś musi się zmienić. Mąż został na etacie, a ja obrałam inną drogę – założyłam Lovemade. Dość szybko zakomunikowałam najbliższym, przyjaciołom moją decyzję. Reakcje były różne, ale nawet głosy: „to za dużo na jedną osobę, nie podołasz temu, masz za małe dzieci” nie zniechęciły mnie. Miałam cel i wewnętrzną siłę, by iść pod górę, na szczyt.

I tak powstało lovemade.pl! Czyli…

Cudowne miejsce w sieci, które daje Wam drogie Mamy piękną oprawę do zbierania tych wyjątkowych wspomnień macierzyństwa i rodzicielstwa. Moje marzenie to dać jak największej liczbie małych dziewczynek to niesamowite uczucie dumy: „jestem jak moja mama!” Tak, by mogły po latach wspominać z mamą: „A pamiętasz te nasze sukienki, jak ubierałyśmy się razem, jak nas ludzie zaczepiali na ulicy?”

Rzeczywiście ludzie zaczepiają Was na ulicy?

Tak, i to bardzo często. Sama należę do osób bardzo otwartych, tej otwartości uczę też moje dziewczyny. Te nasze wspólne stylizacje są takim „wytrychem” do dotarcia do ludzi, których mijamy na ulicy. Często zdarza się, że podchodzą i mówią: „fantastycznie wyglądacie”, oglądają się za nami czy uśmiechają, mijając nas. Poza tym jeszcze bardziej mnie cieszy reakcja moich dziewczynek na nasze wspólne stylizacje. Moja dwulatka – Zuzia – już poznaje, które stylizacje są wspólne i nie ma opcji, że ubieram sukienkę Lovemade, a ona nie ma swojej, mniejszej wersji. A co ja, jako mama, mam z tego? Czuję niesamowitą dumę, jeśli mogę pokazać w tłumie, że One są moje, że jesteśmy super duetem. Macierzyństwo ma swoje blaski i cienie. Dla mnie te wspólne stylizacje to na pewno jeden z blasków i uważam, że powinnyśmy sobie jak najczęściej pozwalać na takie przyjemne chwile.

Jak powstają Twoje projekty? Skąd czerpiesz inspiracje?

Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Niektóre sukienki zaprojektowałam, bo najzwyczajniej w świecie brakowało mi takiej na rynku. Prosta, stylowa, klasyczna, a przy tym uniwersalna. Stylizuje się z płaskim butem i wspaniale wygląda do butów na obcasie. Ponadto jest propozycją całoroczną, dzięki materiałowi i fasonowi, z powodzeniem można nosić ją latem i zimą. Mowa o sukience z szalem. Inne powstały pod wpływem impulsu. Np. takim impulsem był zakup materiału – angielskiej tkaniny bawełnianej –  w przypadku sukienki Lovemade. Zobaczyłam materiał i wiedziałam co z niego powstanie. Lekki, zwiewny, cudowny w dotyku – idealny do rzymskiej sukienki. Ja bardzo kocham sukienki za to, że są takie kobiece, za to, że załatwiają problem: co włożę na górę, a co na dół.

Inspiracją do powstania spódnicy kloszowanej z szarfą była z kolei moja granatowa sukienka. Długo szukałam materiału, właśnie takiego, który przetrwa pokolenia, pięknie się układa, a jednocześnie jest naturalny. I oczywiście szukałam granatu ;-). Spódnica jest bardzo podobna do tej, którą miała moja mama.

Ale Twoje dzieła to nie bliźniacze sukienki, prawda?

Tak, zdecydowanie nie bliźniacze. Mam kilka złotych zasad, których trzymam się kurczowo w tworzeniu projektów.

Ubierając mamę i córkę każdej z nich daję indywidualną stylizację, podkreślając jej wyjątkowość i niezależność.

W Lovemade dopiero razem tworzycie zgrany duet i uzupełniacie się wzajemnie, jak w życiu. Projekty muszą być ponadczasowe i uniwersalne, do wykorzystania na wiele okazji. Materiał – tylko dobry, tylko wysokiej jakości, tylko naturalny, bo od zawsze dla mnie ładniejsza była pomięta spódnica z lnu, która widać że żyje, niż sztuczny, połyskujący w słońcu poliester.

Jak można zamawiać sukienki? Czy szyjesz także na wymiar? 

Sukienki można zamawiać przez stronę www.lovemade.pl, przez nasz profil na Facebooku, obecni jesteśmy na portalu DaWanda i w butiku na warszawskiej Woli – Maifra. Zamawiać można też dzwoniąc pod mój numer (+48 696086290).

Jak już wspomniałam, jestem ekstremalnym ekstrawertykiem i uwielbiam rozmawiać, doradzać. W 90% przypadków zostaję w stałym kontakcie z moimi klientkami. O jakości naszej obsługi świadczą też opinie i recenzje naszych klientów na Facebooku czy naszej stronie. Co ważne, sukienki są uszyte, gotowe, to nie projekty, które czekają na swoją realizację. Średni czas realizacji zamówienia to 1 dzień roboczy, więc bardzo szybko. Szyjemy też na indywidualne zamówienie – kiedy nie ma Twojego rozmiaru, albo zamawiasz produkt, którego nie ma w standardowej ofercie. Dzięki współpracy z kameralnymi zakładami krawieckimi i szwalniami dopasowanie oferty do potrzeb klienta jest absolutnie możliwe.

Magdo, a jak z prowadzeniem biznesu, czy tak sobie to wyobrażałaś? Czy możesz podzielić się swoim doświadczeniem, złotą radą – coś co z perspektywy czasu wiesz, że jest najważniejsze? 

To temat rzeka, ale jak mawia mój mąż, kiedy zbyt odpływam: do brzegu! Czy tak to sobie wyobrażałam? Raczej tak. Od początku była to przemyślana i świadoma decyzja. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, nawet chwilami ciężko. Lovemade to takie nocne dziecko. Pierwszy rok – przygotowanie do wielkiego startu – to głównie praca po nocach, kiedy dziewczynki już spały, czasem w weekendy, kiedy mąż mógł się nimi zająć. Teraz, kiedy już wszystko ruszyło, Lovemade – to projekt, dla którego doba jest za krótka. Nie jest łatwo zajmować się domem, być dwuetatową mamą i prowadzić taki biznes jak Lovemade, ale liczy się determinacja i wytrwałość. Trzeba mieć cel i do niego dążyć.

Niestety, nie mam dla Was, Drogie Mamy, złotej rady – sama bym chciała taką otrzymać, ale mogę powiedzieć jedno: w nas mamach tkwi niesamowity pokład mocy i energii, macierzyństwo daje powera i trzeba to wykorzystać. Lovemade jest tego najlepszym dowodem. Gdyby ktoś, przed kilku laty, powiedział, że dam radę ogarnąć to wszystko, zaśmiałabym mu się w twarz. Teraz wiem, że tylko mama jest w stanie na jednej ręce nosić dziecko, drugą mieszać zupę, ramieniem trzymać telefon i prowadzić biznesową rozmowę. Dlatego często macierzyństwo jest punktem zwrotnym w naszej karierze, bo daje nam odwagę i siłę robić rzeczy wielkie.

Na koniec Agnieszko chciałam Ci podziękować za zaproszenie do Twojego wspaniałego miejsca w sieci, którego jesteś współautorką, a Wam, Drogie Czytelniczki, za to że dobrnęłyście do tego miejsca – podarować rabat na nasze produkty, byście mogły doświadczyć jednego z blasków macierzyństwa. Dla wszystkich czytelniczek portalu Mamopracuj.pl z kodem Back to school – 10% rabatu na cały asortyment. Rabat ważny do 1.09.2017 r.

Wspaniale! To ja dziękuję za bardzo inspirującą i przepiękną (;-)) rozmowę!

Zdjęcia: własność lovemade.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wirtualna asystentka bez tajemnic – jak pracuje, co robi i czy chodzi na urlop?

Ela Wolińska od 7 lat pracuje jako wirtualna asystentka, wspierając przedsiębiorców w ich pracy. Czym zajmuje się na co dzień i jak łączy swój zawód z wychowywaniem 2 dzieci? Jeśli Ty też chciałabyś pracować z domu, to sprawdź, jak nasz nowy kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja pomoże Ci to osiągnąć!
  • Joanna Gotfryd - 18/02/2018
Ela Wolińska, wirtualna asystentka

Chciałabyś pracować zdalnie, żeby jak najwięcej czasu móc spędzać z dzieckiem?

Poznaj szczegóły nowego kursu on-line! Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja 

Kurs startuje już 12 marca!

Możesz sfinansować go w 100% z nieoprocentowanej, rządowej pożyczki na kształcenie.

A do 28 lutego możesz zapisać się na kurs w promocyjnej cenie (wpisz na stronie płatności kod promocyjny WAfirstminute).

Tak, chcę poznać szczegóły!

Elu, od 7 lat pracujesz zdalnie, jako wirtualna asystentka. Co Ty konkretnie robisz, czym się zajmujesz?

Wspieram przedsiębiorców w ich codziennej pracy.

Zwięźle i na temat 😉 W czym dokładnie pomagasz firmom? Jakie są Twoje obowiązki na co dzień?

W moim konkretnym przypadku zajmuję się stronami internetowymi: od administrowania, redakcji tekstów, ustawiania SEO, po tworzenie tych stron (pełny content, grafiki, treści itp.).

Obsługuję również profile w social mediach, prowadzę grupy na Facebooku w imieniu klientów. Piszę teksty, robię transkrypcje, tworzę analizy w Excelu, prezentacje, materiały reklamowe, wysyłam oferty i wiele innych. Pomagam tworzyć blogi, vlogi i podcasty, kursy internetowe, artykuły branżowe – są dziesiątki różnych zadań.

Pracujesz dla kilku klientów jednocześnie – czy to są podobne zakresy czynności, czy każdy klient ma inne zlecenia i wymagania?

Początkowo zlecenia były bardzo różne. Zresztą to jest dość charakterystyczne dla tej profesji, że trzeba wypracować swoją specjalizację lub znaleźć niszę.

Kiedy zaczynałam pracę jako VA, nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się mój zawód! Szukałam więc pracy na etacie, byłam nawet dość długo asystentką osobistą trenera biznesu. Dla niego organizowałam głównie szkolenia i konferencje. Jednocześnie szukałam zleceń zdalnych. Było to przeważnie pisanie tekstów, tworzenie prezentacji, pisanie CV, ofert i podań, research w sieci na zadany temat. Potem doszło administrowanie stroną internetową dużej instytucji.

Obecnie, zadania nadal są zróżnicowane, ale gro moich klientów nawiązuje ze mną współpracę przy administrowaniu stron opartych o WordPress oraz przy prowadzeniu profili na Facebooku.

Jakie umiejętności (twarde i miękkie) powinna posiadać wirtualna asystentka?

Przez lata pracy obserwowałam zarówno mój własny rozwój zawodowy, jak również moich koleżanek – na Facebooku, na spotkaniach networkingowych czy konferencjach i doszłam do wniosku, że aby być dobrą wirtualną asystentką powinno się reprezentować umiejętności i cechy charakteru takie jak:

  • umiejętność budowania komunikacji,
  • opanowanie,
  • nastawienie na efekty (bycie konkretnym).

Obligatoryjnie trzeba być bardzo dyskretnym, obowiązkowym i świetnie zorganizowanym.

Specyfiką tego zawodu jest również freelancing i praca z technologiami oraz trendami. Trzeba więc za nimi podążać, nieustannie się dokształcać, czytać, uczyć nowych programów, być otwartym i kreatywnym.

W zależności od zadań jakie zostaną powierzone wirtualnej asystentce, umiejętności twarde mogą się różnić. Podstawowymi jednak, moim zdaniem są: znajomość WordPressa, umiejętność pisania tekstów oraz znajomość na wysokim poziomie programów takich jak Word, Excel i PowerPoint.

A czy wirtualna asystentka musi znać języki obce?

Teoretycznie nie, ale im więcej zna, tym ma więcej możliwości pracy. Jak w każdej branży – znając języki możesz pracować dla klientów z całego świata.

Uważam również, że niezbędna jest minimum podstawowa znajomość języka angielskiego. Im wyższy poziom tym lepiej. Wiele programów ma angielskie menu, np. częściowo WordPress, Photoshop itp. Co więcej, dobra znajomość tego języka pozwala na swobodny research w sieci, a to zadanie należy do podstawowych umiejętności wirtualnej asystentki.

ela wolińska, wirtualna asystentka

Jesteś mamą dwójki dzieci – jak zorganizowałaś sobie pracę? Czy jesteś dostępna on-line 24/7? Czy pracujesz w konkretnych godzinach?

Staram się reagować ad hoc, dlatego moi klienci mają ze mną kontakt niemal całą dobę. Prowadzę również, jak wspominałam, profile w social media, co również wymaga ode mnie bycia online. To nie znaczy jednak, że 24/7 siedzę ze wzrokiem utkwionym w monitor. Większość obowiązków mam stałych, abonamentowych, dlatego wypełniam je kiedy dzieci są w przedszkolu. Inne, o ile nie mam wyznaczonego deadline’u, wykonuję w pierwszej wolnej chwili. Zawsze informuję klienta kiedy będę mogła się zająć tymi najpilniejszymi zadaniami.

Kiedy jednak dzieci wracają po południu do domu, staram się być tylko dla nich. Weekendy również pracuję o wiele mniej. Robię tylko to, co pilne.

Oboje z mężem prowadzimy swoje firmy. We własnym biznesie zawsze jest coś do zrobienia. Zauważyłam jednak, że bardzo dużo korzyści wynika z odkładania na bok obowiązków, kiedy jest czas dla rodziny.

Czuję równowagę, nie przegapiam niczego w życiu moich maluchów, ale i, paradoksalnie, nie zawalam terminów. Spokojnie, z rozwagą gospodaruję czasem. Dzięki temu wszystko zrobione jest punktualnie, a ja nie czuję nacisku ani frustracji. Moje dzieci zaś wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

Mamy często pytają nas o pracę, którą mogą wykonywać jednocześnie opiekując się dzieckiem, z doskoku – czy praca Wirtualnej Asystentki w takim systemie jest możliwa?

Praca wirtualnej asystentki to normalne stanowisko i wymaga od nas takiego samego profesjonalizmu jak każdy inny zawód. To, że pracujemy z domu nie zwalnia nas z zaangażowania i zawodowstwa. Owszem, ta praca wiele ułatwia przy organizacji opieki nad dzieckiem, w pogodzeniu obowiązków z wychowywaniem maluchów. Nigdy jednak nie zapominajmy, że to są wciąż obowiązki.

Ja bardzo mocno „walczę” z brakiem profesjonalizacji w tym zawodzie. Nie wyobrażam sobie odpisywać na e-mail trzymając dziecko na ręku albo tworzyć prezentację dla klienta jednocześnie zabawiając swojego malucha.

Dobrą umiejętnością jest brak oporów przed proszeniem o pomoc. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to kobieta ma wychowywać dzieci, a po porodzie okres macierzyński poświęcić tylko maleństwu. Prowadząc własną działalność gospodarczą nie można sobie pozwolić na rok wolnego. No chyba, że chcemy od nowa wszystko zaczynać po upływie tego czasu, albo mamy zatrudnioną własną wirtualną asystentkę, która przejmie nasze obowiązki 😉

Po urodzeniu drugiego syna 2-3 razy w tygodniu przychodziła do nas niania, żeby odciążyć mnie przy małym. Kilka razy usłyszałam komentarze w stylu, że sobie nie radzę. W ogóle się nimi nie przejmowałam. Byłam za ścianą, kiedy niania spędzała czas z moim dzieckiem, więc nadal mogłam karmić i w razie czego reagować na potrzeby maleństwa, ale mogłam też skupić się na pracy.

My kobiety mamy podzielną uwagę, ale i granice możliwości. Prośmy więc o pomoc – może babcia mogłaby przychodzić, może niania, chociaż na kilka godzin bądź w wyznaczone dni.

Jestem też bardzo przeciwna traktowaniu zawodu wirtualnej asystentki jako pracy dorywczej. Często dostaję oferty współpracy, w których mamy wprost piszą, że ze względu na dziecko, albo pracę w innej firmie na etacie są dyspozycyjne np. godzinę – dwie dziennie. Nie. Takie podejście do niczego nie prowadzi. Albo decydujesz się na konkretną ścieżkę kariery jako WA, albo na pracę na etacie gdzieś indziej. Dorobienie na waciki mija się z celem.

Ja popełniłam ten błąd i zmarnowałam kilka lat. Gdy zdecydowałam się tylko na tę właśnie ścieżkę kariery, nabrała ona ogromnego rozpędu. Okazało się również, że wszystkie moje lęki o brak zleceń, o niewystarczające umiejętności itp. były nieuzasadnione.

Prowadzisz własną działalność, w jaki sposób szukasz klientów? Jak szukać klientów w tym zawodzie na początku?

Paradoksalnie, na początku klienci znajdowali mnie 😉 Zawsze miałam tzw. lekkie pióro, więc zaczęło się od tego, że kilku znajomych poprosiło mnie o napisanie jakiegoś tekstu. Proszono mnie o redakcje, o research itd. A potem zaczęto polecać.

Mam również firmę, która zajmuje się oprawą muzyczną uroczystości. Zaczęłam więc wykorzystywać umiejętności organizacyjne i zostałam asystentką osobistą trenera biznesu.

W każdym razie polecano mnie, zlecenia wpadały jedno za drugim.

Przełomowym momentem było utworzenie własnej strony www.pomocdlabiznesu.pl z ofertą i dołączenie do kilku grup biznesowych na Facebooku.

To właśnie na grupach można znaleźć najwięcej najciekawszych zleceń. Jest też Oferia, Useme i mnóstwo innych portali z ofertami pracy zdalnej.

Czy wirtualna asystentka idzie czasem na urlop? 😉

Tak, ale zabiera ze sobą laptopa 🙂

Ja dużo podróżuję. Często jeździmy też odpocząć na wieś. W czasie np. wakacyjnego urlopu zawsze informuję klientów, że będę mniej dostępna. Jednakże nie urywam kontaktu, nie znikam na 2 tygodnie, nie zostawiam niedokończonej pracy. Moi klienci cenią te responsywność i szczerość.

ela wolińska

Elu, będziesz jedną z mentorek w najnowszym kursie on-line, który organizujemy wspólnie z Coders Trust. Będziesz się dzielić swoim doświadczeniem, wiedzą – czego konkretnie mamy nauczą się od Ciebie?

Oprócz niezbędnych umiejętności twardych, programowych, będzie okazja do nauczenia się również tego, jak tworzyć oferty, wyceniać usługi, budować relacje, tworzyć komunikację, gdzie i w jaki sposób szukać ofert, jak na nie odpowiadać, gdzie i czego się uczyć itd.

Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest to, że jest to pierwszy tak duży kurs na wirtualną asystentkę, który dodatkowo łączy wspomniane umiejętności twarde z miękkimi oraz life stylem jako mama, jako kobieta aktywna i jako przedsiębiorca.

Jak przekonałabyś mamy, że bycie wirtualną asystentką to świetny pomysł na pracę i pogodzenie jej z wychowywaniem dzieci?

Z roku na rok przybywa pracowników zdalnych. Przybywa przedsiębiorców, specjalistów i freelancerów. Rośnie tym samym zapotrzebowanie na pracowników, którzy zdalnie ogarną techniczne zaplecza właścicieli firm.

Praca zdalna jako wirtualna asystentka daje ogromne możliwości. Znajdując swoją niszę, swoją specjalizację, sama sobie stajesz się swoim szefem.

To Ty decydujesz kiedy i co robisz, Ty planujesz swój grafik, Ty wyceniasz swoje usługi i zarządzasz swoim czasem, domem i umiejętnościami.

Ciekawe zlecenia, fantastyczni klienci z ogromną wiedzą branżową to dodatkowa wartość dodana.

A największą wartością jesteś Ty, Twoje szczęście, Twoja wolność, oraz Twoje dzieci.

Przy nich jeszcze bardziej doceniam moją pracę. Gdy któreś zachoruje, nie martwię się kto będzie z nim w domu, nie biegam po L4 i nie zamartwiam się co powie szef. Nigdy też nie brakuje mnie na uroczystościach w przedszkolu. Wbrew pozorom mam dla moich chłopców o wiele więcej czasu niż kiedykolwiek miałabym na etacie.

Co dla mnie jest równie ważne – to dzięki takiemu systemowi pracy mam bardzo poukładane relacje z moim mężem. Wspieramy się nawzajem i dopingujemy w rozwoju.

Piszesz też książkę o pracy Wirtualnej Asystentki – kiedy będzie można ją przeczytać i o czym dokładnie będzie książka?

Między innymi. A dokładnie o pracy WA w Polsce. Na Zachodzie ten zawód jest bardzo popularny. U nas to wciąż nowość. Kiedy mówię komuś czym się zajmuję, nieustannie widzę zaskoczenie. To moja misja, żeby nauczyć czym jest zawód wirtualnej asystentki, pokazać jak i co można oddelegować i w czym można pomóc.

Książka ukazać się ma w postaci e-booka już w marcu. Czy będzie wersja papierowa to się okaże 🙂 W końcu pracuję z komputerem 😉

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chciałabyś pracować tak jak Ela? Pierwsza edycja kursu Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja rusza już 12 marca!

W 8 tygodni zdobędziesz nowy zawód i zaczniesz pracować zdalnie.

Do 28 lutego obowiązuje promocyjna cena kursu – należy wpisać na stronie płatności kod promocyjny WAfirstminute.

Pamiętaj, że kurs on-line możesz sfinansować w 100% z pożyczki na kształcenie. Nabór wniosków już ruszył i liczy się kolejność zgłoszeń. Nie czekaj!

Tak, chcę poznać szczegóły nowego zawodu, chcę pracować z domu, na własnych zasadach!

Zdjęcia: archiwum Ela Wolińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Praca na etacie i własny biznes? – poznajcie Kreatywnie Zakręconą

Ania wie, co oznacza praca na etacie i własny biznes, i jeszcze macierzyństwo! W końcu jest Kreatywnie Zakręconą mamą dwójki dzieci. Rozwinęła swoją pasję do szycia i fotografii - sprzedaje śliczne spódniczki pettiskirt, prowadzi warsztaty z postprodukcji zdjęć. A wszystko to oczywiście ogarnia zanim dzieci wrócą ze szkoły i przedszkola, albo kiedy pójdą już spać. Jak to robi? Co sprawia, że jest dumna z tego, kim jest? Że jest szczęśliwa? :)
  • Agnieszka Kumorek - 15/02/2018

Wraz z dziećmi pojawiły się Twoje dwie pasje – fotografia i szycie 🙂 Czy to bycie mamą wyzwoliło w Tobie ogromne pokłady kreatywności? 😉

Zawsze lubiłam tworzyć. Już w szkole podstawowej, jeżdżąc na wakacje na wieś, spędzałam długie godziny w warsztacie stolarskim. Zbijałam mebelki dla lalek z drewnianych odpadków. Zajmowałam się haftem krzyżykowym, decoupage, później przyszła pora na naukę szycia. Ta chęć drzemała we mnie zawsze. Ale to właśnie czas drugiej ciąży i przymusowe zwolnienie lekarskie pozwoliło mi znaleźć czas na naukę.

Od kilku lat tworzysz jako Kreatywnie Zakręcona. Jakie były początki? Od razu wystartowałaś z biznesem?

Pracuję na cały etat jako nauczyciel języka angielskiego. Jednak godziny pracy są na tyle nieobciążające, że znajduję swobodnie czas także na prowadzenie działalności.

Zaczynałam od szycia na własne potrzeby – maskotki Tilda, drobiazgi do pokoju dziecięcego, ale dobre opanowanie tworzenia spódniczek pettiskirt i zainteresowanie jakie wzbudzały, kazały mi rozważyć założenie działalności gospodarczej i regularnej ich sprzedaży.

Założenia firmy bałam się strasznie. Niestety chcąc działać legalnie na rynku, musiałam ten strach przezwyciężyć. Rodzina poparła mój pomysł. Było mi o tyle łatwiej, że nie zrezygnowałam z pracy zawodowej, mogłam w każdej chwili działalność zakończyć.

Jak udaje Ci się pogodzić własny biznes z byciem mamą?

To chyba dlatego, że wszystko to robię w domu. Jestem zawsze “pod ręką”. Nie znikam na długie godziny, dzieci i mąż mają ze mną stały kontakt.

Moje dzieci same potrafią się sobą zająć. Bawią się ze sobą dość zgodnie, a potrzebują też odrobiny samotności, by oddać się ulubionym zajęciom. Najczęściej pracuję zanim dzieci wrócą ze szkoły i przedszkola, i gdy pójdą już spać.

kreatywnie zakręcona

Masz swój blog, fanpage… i lubisz być nieustannie czymś zajęta 😉 Prowadzisz warsztaty z obróbki fotografii. Do kogo je kierujesz?

Warsztaty z postprodukcji zdjęć są odpowiedzią na zainteresowanie fotografów (głównie dziecięcych) moim stylem pracy ze zdjęciami. Sama bywam na warsztatach innych fotografów, których cenię, by poznać ich warsztat i podszkolić się. Tego nigdy za wiele.

A kim są Twoje małe modelki, które widzimy na zdjęciach? 🙂

Modelują mi praktycznie wyłącznie moje dzieci – oczywiście za odpowiednie “wynagrodzenie”.

Nieustannie się rozwijasz. Jak dużo czasu na to poświęcasz?

Praktycznie co miesiąc kupuję jakiś kurs on-line, by uczyć się kolejnych umiejętności. Oglądam w tzw. “wolnej chwili”. Owszem pasja to podstawa, ale znajomość rynku jest również kluczowa. Obserwuję od lat środowisko “szyciowe” i wyciągam wnioski.

A co według Ciebie jest najtrudniejsze w prowadzeniu własnego biznesu?

Najtrudniejszą – papierkową część zleciłam księgowej. Choć umysł ze mnie ścisły, oddałam tę wątpliwą przyjemność fachowcom. Pozostawiłam sobie radość tworzenia.

Planujesz nowości w swojej ofercie w przyszłości?

Przyszłość… nie wiem. Szczerze. Mam stałą ofertę i tego się trzymam (pettiskirt). Niektóre rzeczy szyję na indywidualne zamówienie (bardzo rzadko). Czasem wprowadzam coś do oferty w bardzo limitowanej ilości. Jeśli mnie coś zainspiruje, będzie wróżyło dobrą sprzedaż i szycie tego będzie sprawiać mi przyjemność, na pewno pojawi się w mojej ofercie.

kreatywnie zakręcona

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Wiele aspektów mojego życia napawa mnie dumą. Rodzina, praca zawodowa (jestem nauczycielem), własny biznes, marka, którą wypracowałam, wiedza, którą zdobyłam (i wciąż zdobywam nieustannie się szkoląc).

W zasadzie dumna jestem z tego, kim jestem i i śmiało spoglądam codziennie w lustro.

Po 5 latach w biznesie nabrałaś doświadczenia. Z perspektywy czasu… co powiedziałabyś mamie, która potrzebuje małej motywacji do rozpoczęcia własnej działalności?

Życzyłabym jej dużo samozaparcia i … pokory.

Samozaparcia – by nie poddawać się chwilowym przeciwnościom, umieć zagryźć zęby i robić to, w co się wierzy. Pokory – by z godnością przyjąć słowa krytyki i umieć zrewidować swoje poczynania.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Jeśli chciałabyś zobaczyć więcej pięknych kreacji od Kreatywnie Zakręconej, odsyłamy do jej strony kreatywnie-zakrecona.pl oraz fanpage.

W ofercie znajdziecie puszyste, falbaniaste i mięciutkie niczym chmurka spódniczki pettiskirt uszyte na indywidualne zamówienia 🙂

Zdjęcia: własność Kreatywnie Zakręcona

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail