Czego szukasz

Czego potrzeba do prowadzenia biznesu? Historia lovemade.pl

Magda Kędzior, właścicielka i założycielka marki Lovemade potrzebowała kilku lat, aby dojrzeć do własnego biznesu – choć pomysł kiełkował w niej od dawna. Ale ten czas dał jej pewność, determinację i siłę do tego, aby podążać za marzeniem. Teraz już wie, to był TEN moment. I kiedy nocą siada do pracy wie, że jej kreacje sprawiają radość małym i dużym klientkom, a dzięki niej świat staje się bardziej kolorowy. Poznaj Magdę, jej historię i bajeczne kreacje dla mamy i córki!

Magda Kędzior  właścicielka i założycielka marki Lovemade z rodziną

Magdo, proszę opowiedz historię o granatowej sukience?

Granatowa sukienka – to jedno z moich najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Historia zaczyna się na początku lat 80-tych. Pochodzę z domu o krawieckich tradycjach – moja mama była krawcową z powołania i zamiłowania. Szyła piękne ubrania, które wciąż zachwycają, niestety głównie na zdjęciach.

Przetrwały tylko niektóre perełki jej wykonania w tym właśnie granatowa sukienka.

Ponieważ czasy były jakie były, mama nigdy nie dopuściła, by się coś zmarnowało w naszym domu. Kiedy uszyła dla siebie spódnicę i został jej materiał, stworzyła ze skrawków materiału właśnie tę granatową sukienkę dla mnie. Po dziś dzień trwa we mnie radość dziewczynki w dwóch warkoczach, która z mamą za rękę idzie ulicą w naszym sukienkowo-spódnicowym duecie i zbiera zachwycone spojrzenia i miłe słowa przechodniów. Sukienkę zachowałam i ubieram w nią Gabrysię i Zuzię – moje córeczki. I wiesz, zatrzymam ją dla wnuczek 😉

Sukienka ta stała się dla mnie symbolem, przypomina mi o szczęściu i o dumie („że jestem jak mama”), jakie mi towarzyszyły, kiedy ją wkładałam na siebie.

I to był początek. Piękny! A co Cię powstrzymało od założenia firmy po urodzeniu pierwszej córeczki?

Brak wiary w siebie, w to, że dam radę, że się uda. Z Gabrysią zostałam w domu prawie dwa lata. Już wtedy kiełkował we mnie pomysł na firmę, związany właśnie z granatową sukienką. Jako ekstremalna ekstrawertyczka zaczęłam pisać bloga, na którym pokazywałam wspólne stylizacje z Gabi. Ta część bloga cieszyła się dużym zainteresowaniem. Wtedy trend ubierania się podobnie mamy i córki nie był jeszcze tak popularny jak teraz. Być może, biznesowo, był to doskonały moment, by zaczynać, ale uważam, że w życiu do wszystkiego trzeba dorosnąć, dojrzeć. Wyznaję zasadę: „Nic na siłę”. Choć wiele osób radziło mi, bym otworzyła koniecznie „coś swojego”, to ja tego jeszcze nie czułam. Wróciłam do „korpo”.

A co zmieniło się, kiedy na świecie pojawiła się druga córeczka?

To jest ciekawe, bo doświadczając po raz drugi macierzyństwa, otrzymałam w prezencie od losu odwagę. Byłam też bogatsza o pewne doświadczenia – jak np. próba pogodzenia pracy w korporacji z macierzyństwem. Wiedziałam „z czym się to je” i nie chciałam, by moje dzieci cały dzień spędzały bez rodziców, odprowadzane do przedszkola jako pierwsze, a odbierane ostanie. Wiedziałam, że coś musi się zmienić. Mąż został na etacie, a ja obrałam inną drogę – założyłam Lovemade. Dość szybko zakomunikowałam najbliższym, przyjaciołom moją decyzję. Reakcje były różne, ale nawet głosy: „to za dużo na jedną osobę, nie podołasz temu, masz za małe dzieci” nie zniechęciły mnie. Miałam cel i wewnętrzną siłę, by iść pod górę, na szczyt.

I tak powstało lovemade.pl! Czyli…

Cudowne miejsce w sieci, które daje Wam drogie Mamy piękną oprawę do zbierania tych wyjątkowych wspomnień macierzyństwa i rodzicielstwa. Moje marzenie to dać jak największej liczbie małych dziewczynek to niesamowite uczucie dumy: „jestem jak moja mama!” Tak, by mogły po latach wspominać z mamą: „A pamiętasz te nasze sukienki, jak ubierałyśmy się razem, jak nas ludzie zaczepiali na ulicy?”

Rzeczywiście ludzie zaczepiają Was na ulicy?

Tak, i to bardzo często. Sama należę do osób bardzo otwartych, tej otwartości uczę też moje dziewczyny. Te nasze wspólne stylizacje są takim „wytrychem” do dotarcia do ludzi, których mijamy na ulicy. Często zdarza się, że podchodzą i mówią: „fantastycznie wyglądacie”, oglądają się za nami czy uśmiechają, mijając nas. Poza tym jeszcze bardziej mnie cieszy reakcja moich dziewczynek na nasze wspólne stylizacje. Moja dwulatka – Zuzia – już poznaje, które stylizacje są wspólne i nie ma opcji, że ubieram sukienkę Lovemade, a ona nie ma swojej, mniejszej wersji. A co ja, jako mama, mam z tego? Czuję niesamowitą dumę, jeśli mogę pokazać w tłumie, że One są moje, że jesteśmy super duetem. Macierzyństwo ma swoje blaski i cienie. Dla mnie te wspólne stylizacje to na pewno jeden z blasków i uważam, że powinnyśmy sobie jak najczęściej pozwalać na takie przyjemne chwile.

Jak powstają Twoje projekty? Skąd czerpiesz inspiracje?

Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Niektóre sukienki zaprojektowałam, bo najzwyczajniej w świecie brakowało mi takiej na rynku. Prosta, stylowa, klasyczna, a przy tym uniwersalna. Stylizuje się z płaskim butem i wspaniale wygląda do butów na obcasie. Ponadto jest propozycją całoroczną, dzięki materiałowi i fasonowi, z powodzeniem można nosić ją latem i zimą. Mowa o sukience z szalem. Inne powstały pod wpływem impulsu. Np. takim impulsem był zakup materiału – angielskiej tkaniny bawełnianej –  w przypadku sukienki Lovemade. Zobaczyłam materiał i wiedziałam co z niego powstanie. Lekki, zwiewny, cudowny w dotyku – idealny do rzymskiej sukienki. Ja bardzo kocham sukienki za to, że są takie kobiece, za to, że załatwiają problem: co włożę na górę, a co na dół.

Inspiracją do powstania spódnicy kloszowanej z szarfą była z kolei moja granatowa sukienka. Długo szukałam materiału, właśnie takiego, który przetrwa pokolenia, pięknie się układa, a jednocześnie jest naturalny. I oczywiście szukałam granatu ;-). Spódnica jest bardzo podobna do tej, którą miała moja mama.

Ale Twoje dzieła to nie bliźniacze sukienki, prawda?

Tak, zdecydowanie nie bliźniacze. Mam kilka złotych zasad, których trzymam się kurczowo w tworzeniu projektów.

Ubierając mamę i córkę każdej z nich daję indywidualną stylizację, podkreślając jej wyjątkowość i niezależność.

W Lovemade dopiero razem tworzycie zgrany duet i uzupełniacie się wzajemnie, jak w życiu. Projekty muszą być ponadczasowe i uniwersalne, do wykorzystania na wiele okazji. Materiał – tylko dobry, tylko wysokiej jakości, tylko naturalny, bo od zawsze dla mnie ładniejsza była pomięta spódnica z lnu, która widać że żyje, niż sztuczny, połyskujący w słońcu poliester.

Jak można zamawiać sukienki? Czy szyjesz także na wymiar? 

Sukienki można zamawiać przez stronę www.lovemade.pl, przez nasz profil na Facebooku, obecni jesteśmy na portalu DaWanda i w butiku na warszawskiej Woli – Maifra. Zamawiać można też dzwoniąc pod mój numer (+48 696086290).

Jak już wspomniałam, jestem ekstremalnym ekstrawertykiem i uwielbiam rozmawiać, doradzać. W 90% przypadków zostaję w stałym kontakcie z moimi klientkami. O jakości naszej obsługi świadczą też opinie i recenzje naszych klientów na Facebooku czy naszej stronie. Co ważne, sukienki są uszyte, gotowe, to nie projekty, które czekają na swoją realizację. Średni czas realizacji zamówienia to 1 dzień roboczy, więc bardzo szybko. Szyjemy też na indywidualne zamówienie – kiedy nie ma Twojego rozmiaru, albo zamawiasz produkt, którego nie ma w standardowej ofercie. Dzięki współpracy z kameralnymi zakładami krawieckimi i szwalniami dopasowanie oferty do potrzeb klienta jest absolutnie możliwe.

Magdo, a jak z prowadzeniem biznesu, czy tak sobie to wyobrażałaś? Czy możesz podzielić się swoim doświadczeniem, złotą radą – coś co z perspektywy czasu wiesz, że jest najważniejsze? 

To temat rzeka, ale jak mawia mój mąż, kiedy zbyt odpływam: do brzegu! Czy tak to sobie wyobrażałam? Raczej tak. Od początku była to przemyślana i świadoma decyzja. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, nawet chwilami ciężko. Lovemade to takie nocne dziecko. Pierwszy rok – przygotowanie do wielkiego startu – to głównie praca po nocach, kiedy dziewczynki już spały, czasem w weekendy, kiedy mąż mógł się nimi zająć. Teraz, kiedy już wszystko ruszyło, Lovemade – to projekt, dla którego doba jest za krótka. Nie jest łatwo zajmować się domem, być dwuetatową mamą i prowadzić taki biznes jak Lovemade, ale liczy się determinacja i wytrwałość. Trzeba mieć cel i do niego dążyć.

Niestety, nie mam dla Was, Drogie Mamy, złotej rady – sama bym chciała taką otrzymać, ale mogę powiedzieć jedno: w nas mamach tkwi niesamowity pokład mocy i energii, macierzyństwo daje powera i trzeba to wykorzystać. Lovemade jest tego najlepszym dowodem. Gdyby ktoś, przed kilku laty, powiedział, że dam radę ogarnąć to wszystko, zaśmiałabym mu się w twarz. Teraz wiem, że tylko mama jest w stanie na jednej ręce nosić dziecko, drugą mieszać zupę, ramieniem trzymać telefon i prowadzić biznesową rozmowę. Dlatego często macierzyństwo jest punktem zwrotnym w naszej karierze, bo daje nam odwagę i siłę robić rzeczy wielkie.

Na koniec Agnieszko chciałam Ci podziękować za zaproszenie do Twojego wspaniałego miejsca w sieci, którego jesteś współautorką, a Wam, Drogie Czytelniczki, za to że dobrnęłyście do tego miejsca – podarować rabat na nasze produkty, byście mogły doświadczyć jednego z blasków macierzyństwa. Dla wszystkich czytelniczek portalu Mamopracuj.pl z kodem Back to school – 10% rabatu na cały asortyment. Rabat ważny do 1.09.2017 r.

Wspaniale! To ja dziękuję za bardzo inspirującą i przepiękną (;-)) rozmowę!

Zdjęcia: własność lovemade.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×