Czego szukasz

Czego nauczyło mnie macierzyństwo na emigracji? Historia Ani z Newcastle

Jak się żyje polskim mamom za granicą? Zapraszamy Was na nowy cykl wywiadów z mamami, które mieszkają i wychowują dzieci poza Polską. Anna wraz z mężem i z niespełna 2.5 letnim synkiem mieszka w Anglii, w okolicach Newcastle. Swojego męża poznała, gdy w czasie studiów wyjeżdżała do Anglii do pracy. Po studiach została na Wyspach i tam na świat przyszedł jej synek. Jak to jest być mamą i pracować w Wielkiej Brytanii? Jak wychowuje się dzieci na Wyspach i jak Państwo wspiera rodziców?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 01/03/2018
Anna Ponska - Shingal z mężem i synkiem

Aniu, jesteś mamą niespełna trzyletniego chłopczyka, więc jeszcze masz wszystko w pamięci na świeżo 🙂 Jak wygląda wczesne macierzyństwo w Anglii?

Jeśli kobieta jest zdrowa i ciąża prawidłowa to ciążę prowadzi położna. Pierwsza wizyta u położnej odbywa się ok. 10 tygodnia, a ok. 12 tygodnia ciąży jest pierwsze USG, na którym potwierdzany jest termin rozwiązania.

Spotkania z położną są co ok. 2 miesiące i trochę częściej w trzecim trymestrze. Drugie i najczęściej ostatnie USG jest robione w okolicach 20 tygodnia. Jeśli są problemy to oczywiście kontrole są częstsze. Pod koniec ciąży odwiedza mamę wizytatorka zdrowia (Health Visitor), która przejmuje pieczę nad dzieckiem i rodziną.

W razie jakichkolwiek problemów to właśnie położna może doradzić lub skierować do instytucji, które mogłyby pomóc. Odwiedza rodzinę kilka razy po porodzie, a potem by zrobić bilans na rok i dwa latka, by sprawdzić jak rozwija się dziecko.

Jeśli ciąża jest prawidłowa, a dziecko zdrowe, to poród w UK przebiega właściwie bez ingerencji medycznej. I to mama może podejmować decyzje w jaki sposób chciałaby urodzić. Partner oczywiście może być obecny przy porodzie.

Jeśli poród odbył się bez komplikacji to mama i dziecko mogą opuścić szpital już po 8 godzinach. Nawet po cesarskim cięciu, jeśli nie ma innych problemów to mogą opuścić szpital na następny dzień.

Cała opieka okołoporodowa jest darmowa. Od początku ciąży aż do czasu, gdy dziecko skończy roczek, mama ma zapewnione darmowe leczenie stomatologiczne i leki na receptę. Po wyjściu do domu położna odwiedza rodzinę kilka razy.

Samorządy lokalne organizują grupy dla rodziców i dzieci, gdzie można (za darmo) przyjść, porozmawiać z innymi mamami, nawiązać nowe znajomości i wspierać się wzajemnie w trudach rodzicielstwa.

Ile trwa macierzyński w UK i jakie zasiłki na wychowanie maluszka mogłaś otrzymać?

Ustawowy urlop macierzyński trwa 52 tygodnie i składa się z:

  • podstawowego urlopu macierzyńskiego – pierwsze 26 tygodni,
  • dodatkowego urlopu macierzyńskiego – ostatnie 26 tygodni,

Za ustawowy urlop macierzyński rząd płaci przez 39 tygodni:

  • 90% wynagrodzenia przez pierwsze 6 tygodni,
  • £140 albo 90% wynagrodzenia przez pierwsze 6 tygodni (w zależności od tego, które jest niższe) przez kolejne 33 tygodnie.

Niektórzy pracodawcy (w tym mój) płacą za dodatkowy urlop. Ja otrzymałam 6 miesięcy w pełni płatnego wynagrodzenia pod warunkiem, że wrócę z powrotem do pracy po skończonym urlopie.

Ojcowie mają prawo wziąć 2 tygodnie urlopu ojcowskiego (£140 tygodniowo) i ewentualnie dodatkowy urlop ojcowski, który jest bezpłatny.

Parę lat temu wprowadzono Podzielony Urlop Rodzicielski (Shared Parental Leave), gdzie tata dziecka może przejąć urlop macierzyński od mamy. Miałby te same prawa i zasiłki jak mama.

Bardzo mało par jednak go wykorzystuje z uwagi na to, że większość kobiet jednak zarabia mniej od mężczyzn. Przed urodzeniem synka braliśmy to pod uwagę, ale nie mogłam i nie chciałam zostawić synka tak wcześnie, nawet z Tatą. Synek miał i ma totalną „mamozę”.

Jak szybko zaczęłaś pracować po urodzeniu dziecka?

Wróciłam oficjalnie do pracy, gdy synek skończył rok. Wykorzystałam zaległy urlop, by rozłożyć w czasie powrót do pracy. Zaczynałam od 4 godz po 2 dni w tygodniu, stopniowo zwiększając ilość godzin na przestrzeni 2 miesięcy do pełnych 5 dni w tygodniu.

Większość mam w UK bierze maksymalnie 9 miesięcy wolnego ze względów finansowych. Nie ma możliwości wzięcia dodatkowego urlopu wychowawczego, tak jak w Polsce. Jeśli by była taka możliwość, to chętnie bym z niej skorzystała.

Twój synek ma teraz 27 miesięcy i od ponad roku uczęszcza do żłobka. Jak funkcjonuje system opieki dla takich małych dzieci?

W UK są dwie główne formy opieki nad dziećmi przedszkolnymi:

  • żłobek – gdzie dzieci podzielone są na grupy w zależności od wieku. Najmłodsza grupa jest od 6 tygodni do ok. pierwszego roku, gdy dziecko nauczy się chodzić. Na jedną opiekunkę przypada 3 dzieci. Po 2 roku życia na jedną opiekunkę przypada 4 dzieci. Żłobki są czynne od 8-18 od poniedziałku do piątku przez cały rok (z wyjątkiem świąt). Dniówka w żłobku zależy od rejonu. U nas jest to ok. £42 za dzień. Nie ma państwowych żłobków, które zapewniają darmową opiekę.
  • opiekunka zajmująca się kilkoma dziećmi jednocześnie (Childminder) – musi być zarejestrowana w rejestrze ministerstwa szkolnictwa i podlega ich kontroli. Zwykle opiekuje się trójką dzieci w wieku przedszkolnym (w różnym wieku) oraz zapewnia opiekę po szkole dla dzieci starszych (od 5 roku życia). Zajmuje się dziećmi w swoim domu odpowiednio do tego przystosowanym i jest to jakby domowe przedszkole. Finansowo wychodzi trochę taniej od żłobka, ale zwykle posiłki nie są zapewniane. U nas ten koszt to £4.50 za godzinę.

My zaczęliśmy synka prowadzić do żłobka gdy miał 10 miesięcy, żeby stopniowo przeprowadzić adaptację. Synek jednak nie zaakceptował żłobka, cały czas płakał i widać było, że nie był tam szczęśliwy.

Myśleliśmy, że to minie i z czasem polubi żłobek. Mimo, że opiekunki się starały, Sebastian się nie zaadaptował i po kilku miesiącach zdecydowaliśmy się go przenieść do domowego przedszkola (childminder).

U cioci zaadaptował się bardzo szybko i zaczął bawić się z innymi dziećmi. Mimo, że wciąż często płacze gdy go odwozimy, to widać, że jest tam szczęśliwy i miło spędza czas.

Urodziłaś synka pracując u swojego obecnego pracodawcy. Jak Twój pracodawca zareagował na informację o ciąży? Czy otrzymałaś wsparcie w pracy? Jakieś formy pomocy?

Miałam same pozytywne komentarze i wsparcie w czasie ciąży. Pracodawca ma obowiązek dać wolne na wizyty kontrolne u położnej w trakcie ciąży. Kobiety w ciąży i w trakcie urlopu macierzyńskiego są chronione prawem i pracodawca nie może ich dyskryminować z tego powodu.

Większość kobiet w ciąży pracuje praktycznie do samego porodu. Moja ciąża przebiegała książkowo i nie wzięłam ani jednego dnia chorobowego. Skończyłam pracować na 3 tygodnie przed terminem, bo siedzenie za biurkiem sprawiało mi trudność.

Kilka tygodni przed terminem pracowałam z domu 2 dni w tygodniu, by nie musieć dojeżdżać (45min.) do pracy codziennie. Gdy odchodziłam na urlop macierzyński dostałam mnóstwo prezentów od współpracowników.

Co w sytuacji gdy Twój synek zachoruje? Czy możesz pracować zdalnie z domu? Jak to wygląda?

Gdy synek zaczął chodzić do żłobka bardzo dużo chorował przez pierwsze kilka miesięcy. Właściwie co dwa tygodnie łapał albo przeziębienie, infekcje ucha, zapalenie płuc albo grypę żołądkową. Gdy synek był chory, ja brałam wolne w pracy.

W UK nie ma zwolnienia lekarskiego na dziecko, więc albo można wziąć urlop na żądanie albo bezpłatny urlop rodzicielski. Gdy Sebastian czuł się lepiej, ale nie na tyle dobrze, by iść do żłobka, to mój mąż brał wolne w pracy.

Nie mamy blisko żadnej rodziny, więc musimy razem z mężem wymieniać się w opiece nad synem. Nie mam możliwości pracy z domu, ponieważ ciężko by było cokolwiek zrobić w czasie opieki nad chorym dzieckiem.

Jak bardzo nasze obyczaje kulturowe i wychowawcze różnią się od tych, z którymi spotykasz się w UK? Czy coś Cię zaskoczyło? Coś uznałaś za warte wdrożenia w swoje życie?

W UK panuje tzw. “zimny chów”. Nawet zimą można spotkać dzieci i dorosłych ubranych, według polskich standardów, nieadekwatnie do pogody. Nie ma presji społecznej na zakładanie dzieciom czapeczek, jak w Polsce. Dzieci zarówno w żłobku i szkole spędzają dużo czasu na dworze, niezależnie od pogody. I to mi się podoba tutaj.

Z drugiej strony bardzo mało dzieci widać na ulicach w godzinach popołudniowych i w weekendy, mimo, że mieszkamy w bezpieczniej okolicy.

Przeziębienie to tutaj nie choroba. Normą jest posyłanie chorych dzieci do żłobka, z temperaturą, zapaleniem płuc itp. Trzeba tylko wypełnić formularz by panie podały lekarstwa o określonej godzinie.

Wydaje mi się również, że tutaj nie ma takiego kultu “matki Polki” poświęcającej całe swoje życie rodzinie. Odsetek dzieci karmionych piersią w UK jest najniższy na świecie.

Państwo oferuje wsparcie przez zajęcia dla przyszłych mam, wsparcie położnych oraz lokalne grupy wsparcia dla matek karmiących. Jest bardzo duży odsetek mam, które nawet nie próbują karmić, albo kończą po zaledwie kilku tygodniach.

Wydaje mi się, że brytyjskie mamy stawiają przede wszystkim na wygodę i możliwość podzielenia opieki nad dziećmi z innymi członkami rodziny. Jest bardzo duża presja społeczna na to, by dziecko przesypiało noce i metoda wypłakania się jest normą.

Wiem, że zaczynałaś od pracy w barze, a obecnie jesteś Specjalistą od Spraw Globalnej Mobilności pracowników w międzynarodowej korporacji. Wielokrotnie zmieniałaś pracę i ukończyłaś kursy, które, jak wspomniałaś pomogły Ci w rozwoju zawodowym? Czy to była Twoja inicjatywa, czy byłaś wysyłana przez pracodawcą na takie kursy?

Wszystkie kursy i szkolenia były moją własną inicjatywą i sama pokrywałam ich koszty. Inwestycja w mój rozwój się opłaciła, ponieważ teraz zarabiam 3 razy więcej niż na początku mojej drogi zawodowej. To pozwala mnie i mojej rodzinie prowadzić wygodne życie.

Z tego też powodu bardzo trudno by mi było podjąć decyzje o rezygnacji z pracy zawodowej. W tej chwili połowa mojego miesięcznego wynagrodzenia pokrywa koszty opieki nad synkiem. W zeszłym roku wprowadzono 30 darmowych godzin dla dzieci od 3 – ego roku życia.

Jak są traktowane mamy w Anglii? Czy mają wsparcie u swoich pracodawców? Są chronione i czy są przestrzegane ich prawa i przywileje?

Ze wsparciem pracodawców jest różnie i zależy od firmy i od kierownika. Matki są chronione prawem tylko w czasie ciąży oraz urlopu macierzyńskiego i nie mogą być dyskryminowane z tego powodu.

Po powrocie z urlopu okres ochronny się kończy. Każdy pracownik, który przepracował u tego samego pracodawcy min. 26 tygodni, może złożyć podanie o zmianę godzin pracy. Pracodawca musi rozpatrzyć podanie, ale nie musi się z nim zgodzić jeśli miałoby to negatywny wydźwięk dla innych pracowników czy dla klientów.

Pracodawcy muszą zapewnić matce karmiącej miejsce odpoczynku i upewnić się, że praca jest bezpieczna dla matki karmiącej. Zaleca się pracodawcom zapewnienie dostępu do wygodnego pomieszczenia by odciągać mleko i lodówkę do przechowywania go. Nie może to być toaleta.

Zalecane jest również zapewnienie rozsądnych przerw na odciaganie mleka lub karmienie. Nie jest to niestety wymagane prawem, a jedynie dobrą wolą pracodawcy.

Czy łatwo jest być mamą za granicą?

Wydaje mi się, że mamy na całym świecie stają przed podobnymi wyzwaniami i dylematami. Jednym z negatywnych aspektów mieszkania za granicą jest to, że nie mamy tu rodziny, która mogłaby by nas wspomóc w opiece nad synkiem.

Czego uczy Cię macierzyństwo na emigracji?

Samodzielności i tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Tego, że wsparcie partnera jest najważniejsze. Ufania swoim własnym instynktom i wsłuchiwania się w swoje dziecko.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: archiwum Anny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Mama kupuje swój pierwszy używany samochód – obowiązki i wyzwania

Jakiś czas temu stanęłam przed wyzwaniem zakupu samochodu. Dlaczego wyzwaniem? Choć należę do kobiet, które poradzą sobie z wbiciem przysłowiowego gwoździa w ścianę, to jednak samodzielny zakup pierwszych w życiu czterech kółek wymagał ode mnie dużego zaangażowania. Spisałam swoje wnioski i przemyślenia. Może przydadzą się i Tobie, gdy staniesz przed taką decyzją, a może dodasz coś od siebie?! Chętnie skorzystam, bo wiem, że nie był to ostatni mój zakup auta.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/07/2019
mama z córką oglądają samochód

Tak się składa, że w mojej czteroosobowej rodzinie to ja jestem jedynym kierowcą. Owszem mogłam liczyć na wsparcie męża, ale bardziej w zaakceptowaniu mojej decyzji, niż doradztwie. Dlatego pytałam, czytałam, rozglądałam się po ulicach i skreślałam w myślach te pojazdy, które najczęściej spotykałam na pasie awaryjnym.

Za kilka lat, gdy dorośnie nasz starszy syn pewnie sytuacja się zmieni, ale dzisiaj to na mnie spada obowiązek dbania o wszelkie sprawy związane z samochodem. Dotyczą one przeglądów, napraw, tankowania, opłat związanych z ubezpieczeniem, sezonową zmianą opon, czyli ogólnie wszystkiego co dotyczy amortyzacji samochodu.

Śmiem twierdzić, że samochód to niemalże członek rodziny. Nie chcę wychodzić na dziwaczkę, ale każdą długą i wyczerpującą podróż kwituję lekkim klepnięciem kierownicy i głośnym podziękowaniem, że dotarliśmy cali i szczęśliwi do celu podróży. Niby to maszyna, nic nie czuje, ale w końcu pod maską jest ileś tam tych słynnych koni mechanicznych 😉

Jaki kupić samochód?

Oczywiście, jak to kobieta, najchętniej kierowałabym się tylko wyglądem i kolorem etc., ale już jako żona i mama dwóch chłopców czułam dużą odpowiedzialność. Dlatego też podpytywałam tu i ówdzie. Jedni mówili – tylko niemieckie auto, inni, że to musi być japończyk, ktoś trzeci zachwalał auta francuskie. A dla mnie najważniejsze było bezpieczeństwo i niezawodność oraz żeby się nie “rozkraczył” na trasie, żebym nie musiała z nim latać częściej do mechanika, niż z dziećmi zimą i jesienią do lekarza.

Chciałam też żeby był szybki. Dlaczego? Bo nie lubię trąbiących za mną niecierpliwych kierowców, że poruszam się jak żółw i jednak zdecydowanie częściej jeżdżę po mieście, gdzie czasem trzeba szybko zmienić pas, czy wstrzelić się w lukę, bo inaczej nikt Cię nie wpuści. Z tą uprzejmością na drodze niestety nadal u nas krucho.

Najważniejszym kryterium jest wiek auta

Zawsze byłam ciekawa samochodów, nie tak, żeby zaraz zaglądać pod maskę, ale przysłuchiwałam się rozmowom, znałam nazwy i modele marek samochodów. Nie byłam wielką znawczynią, ale ignorantką też nie. Kiedyś ktoś mi powiedział, że warto kupować auta dwu, trzyletnie, bo są jeszcze na gwarancji, ale cena jest bardzo korzystna. Często mają też niewielki przebieg, a to już bardzo dobrze rokuje. I właśnie na to zwracałam uwagę.

Inną ważną kwestią było dla mnie spalanie. Wiedziałam, że będę dużo poruszać się po mieście, na krótkich odcinkach, ale jednak dość często, więc musiał to być samochód z elastycznym silnikiem i małym spalaniem w trybie miejskim. Na takich trasach silnik na ropę zimą szybko by się nie zagrzał, postawiłam więc na benzynę. Doradzano mi również przerobienie auta na gaz, ale na to rozwiązanie się nie zdecydowałam, bo wiedziałam, że auto może trochę stracić na szybkości, a przecież na niej też mi zależało.

Do czego mi ten samochód?

Zanim kupisz samochód zastanów się do czego ma Ci służyć. Dla mnie sprawa była prosta. Wiedziałam, że nie nabiję dużego przebiegu, więc nie potrzebowałam diesla. Wiedziałam też, że auto nie musi być ogromne, bo na wakacyjne wyjazdy mogę zaopatrzyć się w bagażnik dachowy i box, co też zaraz po zakupie samochodu uczyniłam. Dwa, góra trzy razy w roku nasz samochód staje się autem wakacyjnym i tylko wtedy potrzebujemy większej przestrzeni do pakowania. Pozostałe trasy pokonujemy z wykorzystaniem fabrycznej ładowności naszego samochodu.

Kierując się wyborem auta stawiałam na bezpieczeństwo, niezawodność, funkcjonalność, zwrotność, szybkość i wygodę prowadzenia. Kupiłam samochód o sportowej sylwetce, który sprawdza mi się jako samochód rodzinny. Może jak chłopcy podrosną, to zaczną narzekać na brak miejsca na tylnej kanapie, ale póki co, to dylemat odległy w czasie.

Pojemność silnika vs pojemność portfela

Okazuje się, że pojemność silnika ma nie tylko znaczenie dla spalania i zużycia paliwa w naszym samochodzie. Wybierając silnik benzynowy, w sumie z niewielkim silnikiem 1.8 wykazałam się sporą intuicją. Dość szybko przekonałam się, że pojemność silnika może mieć odzwierciedlenie w opłatach za ubezpieczenie samochodu. Tak, to kolejny krok zaraz po zakupie. Musisz ubezpieczyć samochód i trzeba to zrobić jak najszybciej.

Wnioski. O czym muszę pamiętać po zakupie auta?

Mój samochód miał już swojego pierwszego właściciela, więc pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić było przerejestrowanie auta. Mamy na to 30 dni. U mnie z tymi formalnościami poszło względnie szybko. Panie w urzędzie widząc, że to moje “pierwsze podejście” chętnie tłumaczyły wszelkie procedury.

Drugim wyzwaniem po zakupie samochodu okazał się wybór ubezpieczyciela. Wiedziałam, że ubezpieczenie OC przechodzi na nowego właściciela. Ja jednak chciałam zmienić towarzystwo ubezpieczeniowe, ponieważ polisa poprzedniego właściciela była dla mnie za droga.

Wybrałam jeden z produktów LINK 4. Oprócz ubezpieczenia OC, zdecydowałam się na ubezpieczenie Smart Casco. To sprytne rozwiązanie dla osób, które nie potrzebują pełnego AC. Ubezpieczasz auto tylko od ryzyk, których obawiasz się najbardziej. Wiesz, że jesteś dobrym kierowcą, jeździsz bezszkodowo, ale obawiasz się kradzieży swojego auta lub gradu, który zniszczy lakier, więc wybierasz ubezpieczenie Smart Casco wariant Żywioły i Kradzież. Wygodne, prawda?

5 najważniejszych elementów przy zakupie używanego auta

Tak naprawdę wszystko można podsumować w pięciu punktach. Kupując używany samochód trzymaj się zasady, żeby nie przywiązywać się szczególnie do swojego pierwszego wyboru. Możesz przeoczyć wtedy naprawdę fajne auto, o którym wcześniej nie pomyślałaś. Przy zakupie samochodu pamiętaj, że najważniejsze są:

  • wiek,
  • przeszłość,
  • przebieg.

Po zakupie samochodu zadbaj o:

  • przerejestrowanie auta,
  • ubezpieczenie.

Szerokiej drogi!

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Od kiedy dzieci mogą podróżować samodzielnie?

Wakacje to czas podróży - tych małych i dużych. Rodzi to dużo pytań, co w sytuacji, gdy chcemy aby nasze dziecko samodzielnie pojechało do dziadków, którzy mieszkają pod miastem? A może mieszkają oni w ciepłych krajach i chcielibyśmy, aby dzielny wędrowiec poleciał sam samolotem? Czy z prawnego punktu widzenia możemy pozwolić na samodzielne podróżowanie dziecka bez naszej opieki?
  • Marzena Pilarz-Herzyk - 13/07/2019
mały chłopczyk jedzie pociągiem i wygląda przez okno pociągu

Stan prawny

Przepisy prawa nie precyzują jaki wiek jest odpowiednim, do samodzielnych podróży, czy tak samo do zostawania w domu bez opieki. Pełnoletność nabywamy z wiekiem 18 lat, jednakże oczywistym jest, że trudno by było, aby do tego wieku wszędzie jeździć pod opieką rodziców czy opiekunów.

Granica wieku

Należy tu zwrócić uwagę na dwa inne ograniczenia wiekowe, które odnajdziemy w przepisach:

  • Art 106 kodeksu wykroczeń wskazuje, że pozostawienie dziecka do 7 roku życia bez opieki, narażając go tym samym na niebezpieczeństwo, podlega karze grzywny lub nagany. Słusznym więc w tym przypadku wydaje się wniosek, że jest to granica wieku, poniżej której przepisy w ogóle nie przewidują pozostawiania dzieci bez opieki.
  • W kodeksie karnym w treści art 210, przeczytamy, iż porzucenie małoletniego do 15 roku życia podlega karze.

Tu wystarczy samo stworzenie sytuacji zagrażającej, co oznacza, że do jego popełnienia nie musi dojść do skutków w postaci krzywdy. Warto tu zapoznać się z orzeczeniem SN (wyroku z dnia 4 czerwca 2001 r., sygn. V KKN 94/99, Orz. Prok. i Pr. 2001, nr 11, poz. 30), który wskazał, iż porzucenie” (…) oznacza działanie polegające na opuszczeniu dziecka lub osoby nieporadnej, połączone z zaprzestaniem troszczenia się o nią, bez zapewnienia jej opieki ze strony innych osób. Do istoty „porzucenia” należy więc pozostawienie osoby, nad którą miałaby być roztoczona opieka, własnemu losowi, przy czym chodzi tu nie tylko o zaniechanie opieki nad osobą małoletnią lub nieporadną, lecz także o uniemożliwienie takiej osobie udzielenia natychmiastowego wsparcia.

W praktyce więc pozostawienie dziecka samego w domu na kilka dni bez zapewniania mu opieki, czy wsparcia innych osób lub zezwolenie na długą podróż, wiążącą się na przykład z kilkoma przesiadkami, koniecznością oczekiwania na dworcach itp. wydaje się spełniającym te przesłanki.

Oczywiście trzeba być ostrożnym w twierdzeniu, że każda samodzielna podróż jest na pewno zagrożeniem. Dodatkowo należy też pamiętać, że mamy do wyboru kilka opcji podróży, kiedy możemy zapewnić dziecku opiekę.

Więcej na ten temat Mama Prawniczka opowiada w audycji radiowej – POSŁUCHAJ

Podróż samolotem

Wydaje się najbezpieczniejszą formą podróży z punktu widzenia tego, w jaki sposób możemy zapewnić dziecku opiekę. Linie lotnicze w różny sposób określają warunki samodzielnego podróżowania dziecka. Najlepiej każdorazowo sprawdzić w wybranych liniach, jak wygląda szczegółowo ta kwestia, ale przytoczę kilka przykładów.

Podróż bez opieki umożliwiona jest np. osobom, które mają co najmniej 14 lat, pod warunkiem podróżowania z inną osobą, co najmniej 16 letnią.

Dla mniejszych pasażerów najczęściej przewidziana jest opieka personelu pokładowego. Dla dzieci poniżej 5 roku życia linie przewidują opiekę dedykowanej osoby z personelu pokładowego, przez cały czas lotu.

Podróż autobusem

Tu nie możemy liczyć na opiekę nad dzieckiem taką, jak w przypadku podróży lotniczych. Przewoźnicy zwykle zastrzegają, iż nie ponoszą odpowiedzialności i nie sprawują opieki nad osobami niepełnoletnimi. W regulaminach odnajdziemy warunki, na jakich osoby niepełnoletnie mogą korzystać z tego środka transportu.

Osoby do 12 roku życia zwykle nie mogą podróżować bez opieki osoby dorosłej. Osoby pomiędzy 12-15 rokiem życia mogą, jednakże za pisemną zgodą rodziców/opiekunów. Pamiętaj więc, aby w takim wypadku dokładnie sprawdzić regulamin przewoźnika, zanim wsadzisz dziecko do autobusu.

Pociągi

Regulacje PKP w żaden sposób nie określają wieku, w którym przewidywałyby samodzielną podróż dziecka. Koleje państwowe pozostawiają więc tę decyzję w pełni po stronie rodziców, odwołując się do tego, że przepisy prawa nie precyzują dokładnie tej kwestii.

Co więc wynika z powyższego?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że przepisy nie regulują jasno wieku, w którym dziecko może pozostawać bez stałej opieki czy nadzoru. My jako rodzice ponosimy pełną odpowiedzialność również za czas pozostawania dziecka bez opieki.

Wybierając środek transportu zawsze warto szczegółowo zapoznać się z regulaminem i sprawdzić, jak dany przewoźnik podchodzi do samodzielnego podróżowania przez osoby niepełnoletnie.

Z obserwacji i doświadczenia wynika, że przyjęło się, iż wiek szkolny jest tą granicą, w której mały człowiek zaczyna dorastać do samodzielności. Wychodzi sam do szkoły, pobliskiego sklepu czy zostaje w domu bez nas, podczas gdy to my jesteśmy na krótkich zakupach.

Warto tu jednak pamiętać, że każde dziecko jest inne i rozwija się indywidualnie, więc zawsze trzeba wziąć pod uwagę, czy nasze dziecko jest emocjonalnie gotowe na to, aby pozostać bez opieki nawet na krótki czas.

Zdjęcie: 123 rf

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Pilarz-Herzyk
Na co dzień mama dwóch synów Oskara i Oliwiera. Z wykształcenia prawnik. Z zamiłowania artystka. Zawodowo przez kilka lat związana z zarządzaniem przedsiębiorstwami, procedurami prawnymi i finansowymi. Od 2018 postanowiła zawodowo zająć się doradztwem prawnym przede wszystkim kobietom, mamom, rodzicom, ale również mniej świadomym swoich obowiązków pracodawcom. Prowadzi stronę mamaprawniczka.pl.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail