Czego szukasz

Co jest kluczem do połączenia życia rodzinnego i zawodowego?

To pytanie, na które poprawnych odpowiedzi będzie sporo, ale jak znaleźć to co najważniejsze? Do podzielenia się swoją historią i doświadczeniem zaprosiłam niesamowitą kobietę, która po prostu to zrobiła i robi każdego dnia! Izabela Pipka, zawodowo HR Director w firmie Bosch Poland , a prywatnie mama czwórki dzieci. Iza dzieli się swoimi sposobami i podpowiada, jak znaleźć swoje własne!

  • Agnieszka Kaczanowska - 22/01/2020
Izabela Pipka, HR Director w firmie Bosch Poland

Izo, menadżerskie stanowisko, czwórka dzieci, pewnie nie raz słyszałaś pytanie „Jak Ty to robisz?”, ale ja zapytam inaczej: opowiedz mi proszę skąd czerpiesz motywację do tego, aby łączyć to, co niektórzy twierdzą, jest tak trudno połączyć?

W pewnym sensie trzeba przyznać rację tym, którzy twierdzą, że nie da się tego połączyć. Sztuka polega na tym, aby postawić jasną i wyraźną granicę między domem, a pracą i nie mieszać ze sobą tych światów. To, że dzieci wiedzą, gdzie pracuję, co robię, a także fakt, że mąż interesuje się moją pracą jest OK. Gdy jednak przynoszę do domu emocje z pracy, to już nie jest w porządku. Taka sytuacja oznaczałaby, że pozostaję w zawieszeniu: nie jestem w pełni w domu, ale też nie wyszłam całkowicie z pracy. To jest ze stratą dla wszystkich.

Takie postawienie granic może napędzać motywację, o której wspominasz. Jeśli chcesz spędzać jak najwięcej czasu z rodziną, to musisz lepiej organizować się w pracy. Wierzę, że dzięki temu można uzyskać lepsze efekty.

To działa też w drugą stronę. Jeśli chcesz realizować się zawodowo, musisz bardzo dobrze organizować życie domowe. Nie jest to łatwe, ale z perspektywy czasu, wydaje mi się, że ma to też wiele pozytywnych stron.

Dzieci już od najmłodszych lat uczą się dobrej organizacji, wszyscy jesteśmy bardziej uważni na siebie i chyba lepiej wykorzystujemy czas.

Uważam, że wiele kobiet ulega psychozie strachu, że dzieci odbierają możliwość rozwoju zawodowego lub, że praca zawodowa jest zagrożeniem dla życia rodzinnego. Jasne, że dla niektórych matek lepszym rozwiązaniem jest pozostanie w domu z dzieckiem, ale też jest grupa kobiet, dla których nie jest to dobry kierunek. Istotne jest dokonanie właściwej oceny swoich predyspozycji, określenie, jak widzę swoje życie po urodzeniu dziecka, przygotowanie planu osiągnięcia tego celu i działanie. W takim wyborze najważniejsze jest, aby czuć się wolnym.

Nigdy nie myślałam w kategoriach stawiania w opozycji życia rodzinnego i zawodowego. Od kiedy pamiętam, marzyłam o założeniu rodziny i udało mi się to marzenie zrealizować. Jednocześnie nigdy nie brałam pod uwagę, że to może zablokować mój rozwój zawodowy. Jak widać można to zrobić, należy jedynie zadawać sobie właściwe pytania: nie „czy” to się uda, ale „jak” to zrobić.

Ja patrzę na to w ten sposób, że zarówno w domu, jak i w pracy, mam do zaoferowania coś niepowtarzalnego, czym mogę się podzielić. Rodzina oczywiście wygrywa w tym znaczeniu, że jej oddaję całą siebie. Wierzę jednak, że mam też kompetencje czy talenty, które rodzinie się nijak nie przydadzą, a szkoda byłoby je zmarnować i dlatego dzielę się nimi w mojej pracy. Gdybym zrezygnowała z któregoś z tych miejsc, pewnie czułabym się uboższa. Mam też nadzieję, że i świat jest bogatszy dzięki temu, że tak wybrałam.

A czy miewałaś trudniejsze chwile? Zwątpienia czy to się uda? Czy warto walczyć?

Przyznam, że nie za bardzo pasuje mi tu rozważanie w kategoriach walki. Od razu staje mi przed oczami obraz umęczonej Matki-Polki. A to zupełnie nie tak. Owszem miewam takie chwile, gdy – jak to się mówi – mam wszystkiego dość. Niektórzy twierdzą, że matki zaangażowane zawodowo pracują na dwóch etatach. Mam więc prawo być zmęczona. Samo zmęczenie nie jest jednak problemem, jeśli tylko widzę, że ma to sens.

Gorzej gdy dopadają Cię takie dość typowe „zmory”, że nie jesteś dobrą matką, nie gotujesz codziennie obiadów, nie jesteś przy dziecku, gdy traci pierwszego mleczaka itd. Takich upiorów nie przepędzam sama, robi to za mnie mój domowy „oddział specjalny”. Wystarczy chwila spędzona z którymś z dzieci i ich uśmiech. Pomaga też rozmowa z mężem, który rozumie i wspiera w zachowaniu dystansu. Inny sposób, który na pewno działał wtedy, gdy dzieci były mniejsze: lubiłam się w takich trudnych chwilach położyć z nimi do łóżka. Równy oddech dziecka, różowa niewinna buźka i to ciepełko, które od niego bije… wystarczy pół godziny takiej sesji i już wiesz co masz robić.

Nie do przecenienia w takich sytuacjach było wsparcie męża, muszę przyznać, że pewnie bez tego byłoby zdecydowanie trudniej.

Izo, kiedy rozmawiałyśmy przygotowując się do tego wywiadu, powiedziałaś coś bardzo ważnego w kontekście łączenia życia rodzinnego i zawodowego; że to jest wspólne zadanie, nazwałaś to współodpowiedzialnością – i tak sobie myślę – że to jest właśnie ten klucz!

Współodpowiedzialność w najszerszym tego słowa znaczeniu, prawda?
Tak. Trudno mi w ogóle wyobrazić sobie sytuację, w której nie planuję z mężem wszystkich elementów wspólnego życia. To nie jest tak, że tylko w kwestii wychowania dzieci jesteśmy współodpowiedzialni, a w pozostałych sferach każdy pracuje na swój rachunek. Co więcej – oboje jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. Mój mąż jest odpowiedzialny również za mój rozwój zawodowy, a ja za jego.

Każdą decyzję o kolejnym dziecku zawsze omawialiśmy dość szczegółowo. I priorytetem nie było wcale to, czy nas stać, ale jak zmieni to nasze życie, nasze relacje, jak może wpłynąć na naszą pracę. Bo to, że zmiany nastąpią jest oczywiste. Każdą zmianę jednak możemy wykorzystać do rozwoju. W przypadku pojawienia się dziecka, i nieważne czy pierwszego, czy kolejnego, również otwiera się przed nami szerokie pole możliwości i korzyści.

Jeśli mądrze tym pokierujemy to nasza relacja zyskuje naprawdę wiele i przenosi się na zupełnie inny poziom. Kiedy widzę, że mąż potrafi zrezygnować ze swoich planów czy zajęć, bo chce mi pomóc, to daje mi to dużo ważnych życiowych odpowiedzi. Również sama znajduję sporo radości w tym, że z czegoś potrafię zrezygnować dla męża czy dziecka. I wcale nie uznaję tego za stratę. Po prostu następuje pewne przewartościowanie i człowiek dostrzega, co w głębi duszy naprawdę było dla niego ważne.

Taka zmiana paradoksalnie bardzo dobrze wpływa na funkcjonowanie zawodowe.

Jest to dobry moment, by dokonać refleksji, czy moja praca faktycznie jest dla mnie ważna, czy jestem w dobrym miejscu? Otwiera się szereg nowych możliwości. Jest okazja do dokonania małego bilansu, wzmocnienia samooceny, może nakreślenia zupełnie nowej ścieżki kariery. Można wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim z zupełnie nowym pomysłem na siebie. Przeważnie nie wykorzystujemy tej szansy, a szkoda.

Tutaj też ważne jest wsparcie męża. Bo przecież jeśli wpadnie nam do głowy, że chcemy podnieść swoje kompetencje i pójść np. na studia, potrzebujemy jego pomocy.

Ważne też jest wsparcie pracodawcy. Jeśli jasno komunikujemy swoją wizję, burzymy wizerunek matki z dzieckiem jako pracownicy z obciążeniem. Błędny wizerunek.

Kobieta, która chce wrócić do pracy po urodzeniu dziecka musi być naprawdę mistrzem logistyki. Musi nauczyć się wykorzystywać każdą minutę, nauczyć się dobrej współpracy z innymi (od partnera począwszy) i nauczyć się delegować.

To ostatnie chyba jest najtrudniejsze w odniesieniu do dzieci, ale przynosi niesamowite efekty. W każdym wieku dziecko może już wziąć odpowiedzialność za choćby mały odcinek. Niech to będzie ustawianie bucików w przedpokoju. Dzięki temu nasz dom jest naprawdę nasz, a mama ma te parę minut więcej z doby.

Wspomniałaś także o ważnej kwestii jaką jest ustalanie swoich granic, co tutaj masz na myśli? Pamiętam doskonale, że kiedy dzieci są malutkie – to ustalanie granic jest szalenie trudne…

Podstawową rzeczą jest nie bać się swojego rodzicielstwa, czyli nie obawiać się mądrze wymagać. Zresztą podobna zasada obowiązuje w pracy na stanowisku menadżerskim.

Myślę, że mogę pokusić się o stwierdzenie, że rola matki jest bardzo dobrą szkołą zarządzania.

Trzeba umieć dogadać się z Zarządem (śmiech) i dziećmi. Przy oczywiście poszanowaniu praw i wolności każdego. Tu warto też dodać, że to stawianie granic chroni nas samych. To, że jestem matką i jestem cała dla moich dzieci nie oznacza, że nie mam własnego ja, które trzeba chronić, rozwijać, pielęgnować. I nie chodzi o egoizm.

Człowiek, który zatraca czy to w pracy, czy w obowiązkach domowych samego siebie, traci po pewnym czasie tożsamość. Dzieci to w zasadzie projekt kilkunastoletni. Potem trzeba pozwolić im odejść (mam już takie doświadczenie 🙂 ). A my mamy jeszcze wiele innych ważnych i ciekawych zadań przed sobą. Tak to widzę.

A jeśli chodzi o Twoje obowiązki zawodowe, jak sobie radzisz kiedy dzieci chorują, mają wakacje 10 tygodni… czy występy w przedszkolu w południe?

To trudny temat. W różnych okresach naszych karier zawodowych mieliśmy z mężem różne możliwości opieki nad dziećmi. Gdy dzieci chorowały, czasami on zostawał w domu, czasami ja. Na szczęście mąż przez większość kariery uprawiał wolny zawód, więc to było jakieś ułatwienie. Nie było tych chorób znowu tak wiele, więc nawet, gdy się zdarzyły, nie było żadnego problemu w pracy z krótkim zwolnieniem.

Wakacje to już poważniejszy temat. Zawsze staramy się spędzać choćby tydzień czy dwa rodzinnie. Nie ma więc mowy o tym, aby brać urlop osobno, by zapełnić wakacyjną lukę. Skoro bierzemy urlop razem to oznacza, że jesteśmy z dziećmi krótko, a pozostały czas… musimy organizować.

Bywało różnie. Gdy dzieci były malutkie, mieliśmy wspaniałe opiekunki. Gdy trochę podrosły, bardzo pomagali nam moi rodzice, którzy chętnie zabierali dzieci na wakacje. Od mniej więcej 9 roku życia, a niektóre nawet wcześniej, nasze dzieci wyjeżdżały na różnego rodzaju zorganizowane wyjazdy. Możliwości jest naprawdę wiele. Trzeba tylko uważnie sprawdzić z kim wysyła się dziecko i w następnym roku samo już pyta o wyjazd.

Dla nich to niesamowita szkoła usamodzielniania się. Są też przeważnie w gronie rówieśników, co zapewnia dobrą zabawę. A nam w domu pozwala za nimi zatęsknić. Przeważnie tylko pierwszy tydzień takiej wakacyjnej ciszy domowej daje ukojenie. Potem już zaczyna nam brakować tych kłótni, krzyków i nawet bałaganu. Powrót hałasu, co nas samych, co roku, zadziwia, witamy naprawdę z radością.

Chyba najtrudniejsze ze wszystkiego są te szkolne występy. Wiadomo, że zawsze chce się na nich być nawet, gdy dziecko w przedstawieniu gra „dziewiątego wróbelka”. Nie zawsze jest to niestety możliwe. Staramy się z mężem tak manewrować swoimi kalendarzami, aby przynajmniej jedno z nas było i nagrało występ. Prawdę mówiąc jestem przekonana, że obecność na tych występach więcej daje mi niż dziecku. Wiadomo, że ono bardzo chce, abym była i to niesamowite uczucie, że jestem dla kogoś tak ważna, dodaje skrzydeł.

Pracodawcy powinni wręcz wymagać, aby rodzice „zrywali się” z pracy na szkolne przedstawienia. Myślę, że tam mogą łapać szczególną motywację i przekonanie, że warto. Warto pracować, poświęcać się, układać misterną logistykę, bo efekt jest wspaniały. A jaki jeszcze będzie, gdy dziecko podrośnie?

Powiedz jeszcze, jakie macie swoje rodzinne sprawdzone sposoby na łącznie życia rodzinnego z zawodowego?

Dom to takie małe przedsiębiorstwo. Bardzo ważne jest zarządzanie i podział kompetencji oraz obowiązków. Od zarządzania jak wiadomo są rodzice, co nie zwalnia ich z innych zadań. My na przykład, mieliśmy w domu grafik dyżurów na cały tydzień: zmywarka, odkurzanie, wyrzucanie śmieci, sprzątanie samochodu itp. Dyżury były dostosowane do wieku, ale każdy wiedział, co ma robić i nie było marudzenia. Ważna jest pomoc dzieciom w usamodzielnianiu się. One mają większą radość z tego, że robią coś same, a my więcej luzu.

Oczywiście każdy dzień przynosi nowe wyzwania: treningi, zajęcia dodatkowe, zakupy, lekarz. Codziennie wieczorem obowiązkowo musi się odbyć „odprawa”, żeby nikt nie został samotny na „polu walki”. Nie chroni to oczywiście przed spóźnieniem po odbiór dziecka, czy zawiezieniem czasami dziecka w kapciach zimą do szkoły (to mąż 🙂 ). Takie drobne rodzicielskie wpadki. Ale staramy się je eliminować.

O swojej pracy staramy się też zawsze mówić dobrze przed dziećmi. Wiem, że w modzie jest narzekanie, ale pomijając, że sam człowiek może się przez to wpędzić w depresję, to narzekając przy dziecku szkicuje mu fatalną perspektywę: praca jest za karę.

Po drugie, jak dziecko ma potem zrozumieć, że rodzic nie spędza czasu z nim, bo woli wyjść do pracy, której nienawidzi. Skoro tak wybiera, to jaką buduje samoocenę u dziecka.

Można też wprowadzać życie rodzinne do firmy. Kilkakrotnie urządzaliśmy w naszych biurach Mikołajki. Przychodziły całe rodziny. Atmosfera robiła się naprawdę domowa.

W Boschu zorganizowaliśmy też letnie półkolonie dla dzieci. Super rozwiązanie dla tych, którym trudno zapewnić opiekę dla dziecka na wakacje. Dodatkowo dzieci się poznają, nawiązują przyjaźnie i są maksymalnie długo z rodzicem – przyjeżdżają z nim rano do pracy i wracają po południu. Zainteresowanie półkoloniami przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Widać, że trafiliśmy idealnie w potrzeby rodziców. I dzieci chyba też.

Jako Dyrektor HR i mama, jak uważasz, jakie rozwiązania, które może zastosować pracodawca są kluczowe? Czy obserwując rynek rekrutacji widzisz zmiany na lepsze w postrzeganiu kobiet, mam, ogólnie pracujących rodziców?

Przez ostatnie trzydzieści lat zmieniło się bardzo wiele na rynku pracy w postrzeganiu i dowartościowaniu kobiet. Weźmy choćby urlopy wychowawcze, które mogą od lat brać również ojcowie. Daje to, kobietom chcącym realizować się zawodowo, możliwość szybszego powrotu do pracy. Dobrze też, że urlop – opiekę na dziecko (2 dni w roku) – możemy wykorzystywać „na godziny”, co oznacza, że spokojnie mogę wyjść na wspomniane popołudniowe przedstawienie.

A w rekrutacji? Bardzo dużo mówi się o unikaniu dyskryminacji przy wyborze pracowników. Podnosi to z pewnością świadomość wśród HR oraz managerów, chociaż gdzieś podskórnie czuję, że jeszcze długa droga przed wieloma pracodawcami w Polsce. Wizja Pracownicy, która za chwilę będzie w ciąży (co często jest różnoznaczne ze zwolnieniem lekarskim), a potem skorzysta z rocznego urlopu macierzyńskiego, powoduje, że ciągle wielu pracodawców wybiera „niezawodnych” mężczyzn… Ale tak naprawdę inwestycja może być długoterminowa, nie każda kobieta musi korzystać ze zwolnienia lekarskiego, da się zorganizować tymczasowe zastępstwo i po urlopie macierzyńskim (czas szybko mija) wraca zaangażowana mama.

Coraz częściej widzimy też tatusiów zaangażowanych w proces opiekuńczo-wychowawczy, stąd postrzeganie zatrudnienia każdej kobiety jako ryzyko dla pracodawcy, jest błędnym myśleniem.

W ten sposób odrzucamy te osoby, które bardzo często potrafią doskonale organizować czas, są zaangażowane i bardzo lojalne wobec pracodawcy, który umożliwił im realizację swoich planów rodzinnych.

Rynek pracy cały czas się uelastycznia, co pozwala wychodzić ze schematu: pracujący zawodowo ojciec, opiekująca się dziećmi matka. Sama jestem tego przykładem. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że wszelkie udogodnienia dla młodych matek, chcących realizować się zawodowo, nie są aż tak wielkim kosztem, biorąc pod uwagę zysk.

Jeśli matka chce mieć np. troje dzieci i nie stworzy jej się bezpiecznych warunków powrotu do pracy po pierwszym dziecku, to prawdopodobnie na zawsze wypadnie z rynku. Jeśli będzie miała wsparcie pracodawcy, będzie wracała po każdym porodzie i będzie to z korzyścią dla wszystkich.

A jaka byłaby Twoja rada dla mamy wracającej po dłuższej przerwie do pracy? Gdybyś mogła jej powiedzieć kilka zdań, aby dodać otuchy, co by to było?

Po pierwsze należy przepędzić wszystkie lęki. Nie jesteś pierwszą mamą, która wraca do pracy po urodzeniu dziecka. Twój powrót do pracy może być dobry dla Was obojga. Cokolwiek nie zrobisz i tak dla Twojego dziecka będziesz najlepszą mamą na świecie. Jeśli nie wierzysz, to zapytaj je, gdy tylko nauczy się mówić, a potem weryfikuj to co rok.

Mogłabym też powiedzieć: jeśli chcesz wrócić do pracy na ugiętych nogach, niepewna i przymuszona, to daruj sobie. To musi być absolutnie wolna decyzja. W przeciwnym wypadku stracisz Ty sama, Twoje dziecko i firma. Jednocześnie pamiętaj, że masz prawo do samorozwoju i dziecko ma Ci w tym pomóc. Nie patrz więc na nie jak na kogoś, kto Cię ogranicza.

Myślę też, że wiele obaw dotyczy tego, czy uzyskam odpowiednie wsparcie. Otóż z całą pewnością, przynajmniej w Boschu, matki mogą liczyć na bardzo dużą pomoc i zrozumienie. Dostosowane godziny pracy, pokój karmienia itd. Nie licząc nieformalnej pomocy od koleżanek, które już mają za sobą takie doświadczenia i chętnie podzielą się nimi z kimś, kto tego potrzebuje.

Myślę, że to jest także idealny moment, aby krótko opowiedzieć o naszym wspólnym programie mentoringowym, który ruszy już wkrótce!

Tak, to nowa inicjatywa, mam nadzieję, że piękna i okaże się przydatna dla wielu mam. Zaprosiliśmy nasze Boschowskie Mamy do podzielenia się swoim doświadczeniem, umiejętnościami z mamami spoza naszej firmy, które właśnie tego potrzebują. Czasami drobna rada, mała sugestia albo nawet samo wysłuchanie lub ukierunkowanie myślenia może być krokiem milowym w podjęciu decyzji o własnym rozwoju.

Zainteresowanie takim rodzajem pracowniczego wolontariatu przerosło nasze oczekiwania. Jako firma będziemy wspierać ten proces. Mamy – Mentorki mogą spotykać się z Mentee w czasie pracy, w miejscu pracy, planujemy też dla nich spotkania przygotowujące do roli mentorskiej, będziemy je wspierać w procesie. Już czekamy na rezultaty tych działań.
Myślę, że wszyscy możemy powiedzieć sobie: ODWAGI!

Dziękuję za rozmowę. I już wkrótce zaprosimy do programu mentorskiego Bosch i Mamo Pracuj!

Więcej informacji o tym, w jaki sposób Bosch wspiera pracujących rodziców można znaleźć w profilu firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom wraz z najnowszymi ofertami pracy!

Zdjęcia: własność Bosch Poland.

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Webinar: Dlaczego SAP rządzi światem?

Oprogramowanie SAP rządzi i wspiera praktycznie każdy aspekt działalności firm. Pozwala na lepsze i skuteczniejsze zarządzanie poszczególnymi działami oraz szybką i wydajną komunikację między nimi. Jak można rozpocząć swoją przygodę z SAPem? Dlaczego jest to przyszłościowa ścieżka kariery? O tym porozmawiamy podczas webinaru. Zapisz się już dziś!
  • Anna Łabno - Kucharska - 10/03/2020

Interesujesz się nowoczesnymi technologiami? Chcesz dowiedzieć się więcej na temat oprogramowanie SAP? Koniecznie bądź z nami na webinarze!

Webinar: Dlaczego SAP rządzi Światem? Już 19 marca o godzinie 21:00!
W ramach naszego programu #MamoPracujwIT, jeszcze nie poruszałyśmy tematu SAP. Zatem tym bardziej zapraszamy Cię na nasze najbliższe spotkanie online, które realizujemy wspólnie z Accenture Advanced Technology Center Poland.

Tak, zapisuję się na webinar!

O czym będziemy rozmawiać?

  • Co to jest SAP? – wprowadzenie do tematu
  • Czy SAP jest popularny? – omówimy udział SAP w rynku oprogramowania, branże wykorzystujące system SAP
  • W jaką stronę zmierza SAP? – porozmawiamy o nowościach: m.in. SAP HANA, SAP FIORI
  • Jakie są ścieżki kariery w SAP? – omówimy ścieżkę programisty, konsultanta oraz biznesową
  • Prezentacja systemu SAP – wprowadzenie w środowisko SAP Netweaver oraz porozmawiamy o przykładowych narzędziach SAP
  • SAP rządzi w Accenture, czyli co mamy do zaoferowania? (np. szkolenia, bogata wiedza o oprogramowaniu, możliwość certyfikacji)

Tak! Biorę udział w webinarze!

Kogo będziemy gościć?

Same ciekawe prelegentki, programistki związane z firmą Accenture Advanced Technology Center Poland.

Izabela Pabich

Izabela Pabich: w Accenture od 4 lat, obecnie na stanowisku Application Development Senior Analyst. Od samego początku programuje w języku ABAP dla systemów SAP ERP dostosowując poprzez rozszerzenie system pod potrzeby klienta. Do tej pory pracowała w wielu modułach, między innymi FI, MM, SD, AA oraz PS u różnych klientów, co pozwala na poznawanie wielu mechanizmów systemu. Jako programistka ABAP zajmuje się programowaniem oraz debugowaniem funkcjonalności, by spełniały wcześniej zebrane wymagania, a także dokumentowaniem wytworzonego oprogramowania. W systemach SAP buduje raporty, rozszerzenie, interfejsy, workflowy oraz formularze. Od ponad roku spełnia się również jako Team Leaderka, która uczy się jak organizować czas i delegować zadania, ale także pozwala na lepsze poznanie biznesu klienta podczas omawiania potrzeb i tworzenia rozwiązań. W czasie wolnym lubi poczytać książkę (najczęściej kryminał), obejrzeć serial/film z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach lub zmienić codziennie obuwie na łyżwy lub rolki.

Izabela będzie czuwać na chacie podczas webinaru i odpowiadać na wszystkie pytania.

Justyna Promińska

Justyna Promińska: od 7 lat pracuje w Accenture, aktualnie na stanowisku Application Development Senior Analyst. Programuje w języku ABAP, tworzy rozszerzenia na potrzeby klienta do systemy SAP ERP w szczególności dla modułów: Finanse, Zarządzanie Materiałami, Sprzedaż i Dystrybucja oraz Kontroling. Zajmuje się kodowaniem, debugowaniem oraz testowaniem złożonych rozwiązań programowych. Opracowuje dokumentacje techniczne. Współpracuje z globalnym zespołem i pomaga w rozwiązywaniu skomplikowanych problemów. Cechuje ją odpowiedzialność oraz chęć rozwoju w celu podniesienia kompetencji w zawodzie programisty SAP. Zdobyte certyfikaty: SAP Certified Application Associate – Financial Accounting with ERP 6.0 EhP6, Professional Scrum Developer I. W życiu prywatnym mama 2,5 letniej córeczki. Uwielbia spędzać z nią każdą wolną chwilę.

Katarzyna Wawrzewska

Katarzyna Wawrzewska: z Accenture związana od 3 lat, obecnie pracuje na stanowisku Application Development Analyst. Pierwsze doświadczenia z SAPem zdobywała na projekcie utrzymaniowo- rozwojowym. Pracując bezpośrednio z klientem miała okazję wziąć udział w wielu interesujących zadaniach. Pozwoliło jej to na zdobycie wiedzy technicznej i deweloperskiej, na zrozumie procesów biznesowych oraz poprawienie umiejętności komunikacji i współpracy w międzynarodowej grupie. Od niedawna jest Team Ledarką w projekcie developerskim. Specjalizuje się w modułach MM i FI. Poza godzinami pracy praktykuje jogę oraz uczy się szycia i konstrukcji odzieży 😊.

Ekspertki będą dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem dotyczącym oprogramowania SAP oraz na bieżąco odpowiadać na pytania, które pojawią się na chacie.

Szczegóły organizacyjne

Webinar odbędzie się 19.03.2020 (czwartek) o godzinie 21:00 i potrwa ok. 1,5 h.
Webinar jest bezpłatny. Konieczna jest rejestracja.

Tak, zapisuję się!

Ważna uwaga praktyczna: W związku z RODO prosimy o wyrażenie zgody, także na przesyłanie potwierdzeń odnośnie webinaru, gdyż w przeciwnym wypadku nie mamy możliwości wysłania przypomnienia 😉

Poznaj firmę Accenture Advanced Technology Center Poland i odwiedź jej profil w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Zdjęcia i grafika: własność Accenture Advanced Technology Center Poland

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Czy bez technicznych umiejętności nadaję się do IT? Tak, to jest możliwe!

Bohaterka wywiadu mówi, że jej zmiana zawodowa to zwykły zbieg okoliczności. Słuchając jej myślę, że to jednak zasługa jej odwagi i determinacji. Rozmawiamy o tym, jak przejść z branży bankowej do IT i czy można znaleźć stanowisko „szyte na miarę” swoich kompetencji. O swojej pracy opowiada Agnieszka Wosik, Business Specialist w Atos Poland Global Services.
  • Anna Łabno - Kucharska - 10/03/2020
Agnieszka Wosik, Business Specialist w Atos Poland Global Services

Agnieszko, Atos kojarzy się jako firma IT, natomiast myślę, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystkie dywizje, czy działy są mocno techniczne. Ty pracujesz w takim zespole. Opowiesz o nim oraz o tym, czym się zajmujesz?

Tak, to prawda są w Atos takie zespoły właśnie jak min. BOS, czyli Business Office Support, którego głównym zadaniem, jak sugeruje już sama nazwa, jest szeroko pojęte wsparcie dla innych.

Zajmujemy się pomocą na wielu płaszczyznach, zaczynając od organizacji szkoleń, nadawania dostępów (zarówno do „narzędzi”, jak i tych fizycznych), przez dbałość o aktualność dokumentacji wewnętrznej, na wspieraniu działów finansowych kończąc. Pomagamy również w procesie zatrudniania nowych pracowników. Zajmujemy się zamawianiem sprzętu dla pracowników, pomocą wizualną przy prezentacjach, wydajemy newsletter. Koordynujemy program wspierający nowo przybyłych pracowników, który zaimplementowaliśmy w naszej dywizji. A to i tak jeszcze nie wszystko.

Staramy się pomóc każdemu, kto nas o to poprosi, nawet jeśli nie możemy zrobić tego bezpośrednio, to staramy się chociaż wskazać drogę do rozwiązania 😉

Krótko mówiąc, wspieracie i pokazujecie drogę 🙂 Agnieszko wiem też, że Ty w zespole masz jeszcze dodatkowe obowiązki.

Tak, zgadza się. Ja w zespole odpowiadam za koordynację projektów dla uczniów: Juniors Academy oraz klasy patronackiej Atos, w Zespole Szkół Elektronicznych w Bydgoszczy. Pomagam również od strony organizacyjnej w przygotowaniach wizyt klientów odwiedzających naszą firmę. Dodatkowo wchodzę w skład zespołu tworzącego newsletter oraz asystuję przy inicjatywach, które powstają w BOS-ie i mają na celu promocję BDS-u, tudzież wspierają naszych pracowników. Udzielam się też czynnie w organizacji Dnia Dziecka w Atos.

Uff, brzmi jak sporo pracy. 🙂 Oprócz tych działań, o których wspominałaś zainteresowały mnie projekty dla uczniów. Macie klasę partnerską oraz program Juniors Academy, dobrze pamiętam?

Tak dokładnie, są to dwa stosunkowo nowe projekty, których jestem koordynatorką, a w przypadku klasy patronackiej Atos, współkoordynatorką. 🙂 Początkowo, gdy jeszcze zajmowałam się wspieraniem różnych procesów związanych z rekrutacją, wraz z managerami rozmawialiśmy o pomysłach na zachęcanie młodych osób do wyboru kierunków technicznych.

Chcemy też dotrzeć do młodzieży i pokazać im, że w Bydgoszczy istnieje taka firma jak Atos i opowiadać, czym tak na prawdę się zajmujemy. Tak zaczął kiełkować pomysł o klasie patronackiej Atos. Niestety okazało się, że jest to duże przedsięwzięcie, do którego przygotowania potrwają dłużej niż początkowo zakładaliśmy. By nie tracić energii i zapału, stwierdziliśmy, że może zaczniemy od mniejszego projektu, który może również pomóc nam sprawdzić się przed rozpoczęciem współpracy ze szkołą. I tak zaczął powstawać w naszych głowach pomysł na Juniors Academy.

A powiedz, jak funkcjonuje Juniors Academy? I jak powstawała?

Bazujemy na strukturze akademii, które cyklicznie organizujemy dla dorosłych. Nasi pracownicy prowadzą zajęcia, czyli występują w roli ekspertów czy też trenerów. Projekt jest dedykowany do wszystkich maturzystów z danego roku z województwa kujawsko-pomorskiego. Na drodze testów i rekrutacji wyłoniliśmy piętnastu uczestników. To właśnie ta grupa od listopada do kwietnia uczęszcza na zajęcia na terenie Atos, a zwycięzcy całego cyklu odbywają płatny staż. Co ciekawe w zeszłym roku mieliśmy troje zwycięzców i cała trójka po zakończonym stażu otrzymała oferty pracy, które przyjęła stając się pełnoprawnymi pracownikami naszej firmy.

Gratulacje! Takie inicjatywy są bardzo wartościowe. A czy klasa patronacka działa na podobnych zasadach?

Nie, wygląda to inaczej. Równolegle z koordynacją Juniors Academy przygotowywaliśmy się do otwarcia pierwszej klasy patronackiej w Zespole Szkół Elektronicznych w Bydgoszczy. W marcu 2019 roku podpisaliśmy umowę o współpracy. Pierwszy nabór przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania i mamy w klasie naprawdę wybitnych uczniów. Ta „nasza klasa” była drugą z najwyższym wynikiem pod względem ilości chętnych uczniów na jedno miejsce oraz liczby wymaganych punktów potrzebnych do zakwalifikowania się.

Zarówno podczas działań z Juniors Academy, jak i w klasie patronackiej, odpowiadam za kontakt z uczniami, za ich wsparcie, koordynację pracy trenerów, organizację zaplecza technicznego, spotkania z rodzicami, przeprowadzanie wizyt i różnego typu szkolenia.

Agnieszko, ogrom niesamowitej pracy! A teraz chciałabym wrócić do Twojej historii. Pamiętam, jak mówiłaś podczas naszej pierwszej rozmowy, że pomysł na pracę w Atos pojawił się dość przypadkowo. Natomiast już w czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego zaczęłaś myśleć o powrocie do pracy. Jak to się stało, że ostatecznie zdecydowałaś się na tę firmę?

Myślę, że to po prostu samo przyszło. Po okresie całkowitego poświęcenia rodzinie i byciu z dziećmi na pierwszym etapie ich życia, przyszedł moment tęsknoty za pracą i gotowości do otwarcia kolejnego, zawodowego rozdziału. Wiedziałam jedno: ostatnim miejscem, do jakiego chcę wracać, jest bank i wszelkie instytucje bankowe, czyli praca, którą wykonywałam przed urodzeniem dzieci.

Atos gdzieś przez chwilę pojawił się jako jedna z opcji w mojej głowie, ale równie szybko zgasł co się zapalił.

Wydawało mi się, że bez doświadczenia w IT oraz bez wiedzy stricte technicznej nie mam możliwości znaleźć tu dla siebie miejsca. I jak to w życiu bywa – zbieg okoliczności w postaci rozmowy z mamą najlepszego przyjaciela mojego synka sprawił, że dowiedziałam się, iż nie samymi inżynierami Atos stoi 🙂

Koleżanka opowiedziała mi o zespole, w którym pracuje. O tym, że odpowiadają za wiele ciekawych zadań. Słuchając uważnie jej wypowiedzi, można było wyczuć jeszcze coś, co było dla mnie bardzo istotne – w Atos pracują ludzie, którzy są otwarci i tworzą zgrany, życzliwy zespół. Ponadto managerowie podchodzą do pracownika z szacunkiem i są wsparciem.

I to był ten impuls? Wtedy zdecydowałaś się aplikować?

Nie, nie. Nie tak od razu, ale myśl tym razem zaczęła kiełkować. Po jeszcze kilku rozmowach zdecydowałam, że aplikowanie do Atos to może być jakaś szansa dla mnie. Z lekkim strachem i pełna niepewności postanowiłam złożyć CV. A potem…potem to już się potoczyło. Pierwsza rozmowa, druga, trzecia i telefon, że to mnie chcą zatrudnić – tak znalazłam się w BOS-ie w dywizji BDS 🙂

Poznaj firmę Atos Poland Global Services i zobacz profil w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Wspaniale! Agnieszko, nie aplikowałaś na stanowisko „techniczne”, ale jednak do firmy z branży IT. Powiedz jak przygotowywałaś się do rozmowy, nie mają technologicznego zaplecza?

Patrząc na ogłoszenie, wiedziałam jakie obszary mogą wymagać ode mnie poprawy, co może być moją mocną, a co słabszą stroną. Zdawałam sobie sprawę, że w pierwszej kolejności muszę „przywrócić do życia” mój angielski, którego z braku okazji przestałam używać. Tak więc, zaczęłam chodzić na prywatne lekcje angielskiego.

Starałam się też odnaleźć „łączniki”, tzn. doświadczenie, które zdobyłam z poprzedniej pracy, które mogłabym wykorzystać w Atos. Starałam się też podejść z dużą otwartością i z założeniem, że jestem w stanie dać z siebie 110%, jeśli tylko ktoś da mi szanse. Już sama rozmowa rekrutacyjna okazała się niezwykle miłym doświadczeniem, które ostatecznie zakończyło się zaproszeniem do grona pracowników BDS-u.

Cieszę się, że wspominasz o tych „łącznikach” związanych z Twoją poprzednią pracą. Wcześniej pracowałaś w sektorze bankowym, miałaś duże doświadczenie w tym obszarze. Powiedz, które z Twoich umiejętności z przeszłości, przydają się teraz w Twojej pracy?

Myślę, że każde nasze zawodowe, czy też życiowe doświadczenie, które zbieramy na różnych etapach, wpływa na to, kim jesteśmy. Truizm, to prawda, ale ja mogę go tylko potwierdzić. Dlatego ciężko jednoznacznie stwierdzić co tak naprawdę przełożyłam z doświadczenia stricte z pracy w banku do pracy w Atos.

W poprzedniej pracy miałam nieustanny kontakt z klientami, z którymi rozmawiałam na dość wrażliwe tematy związane z ich dochodami, obciążeniami oraz zdolnością kredytową. Niezbędna do tego była pewnego rodzaju wrażliwość, zrozumienie i otwartość na ludzi. To było potrzebne po to, aby pomóc klientom otworzyć się, opowiedzieć o pewnych sprawach, które nie zawsze były łatwe. Może to trochę zaskakujące, ale uznałabym, że to otwartość na ludzi jest cechą, którą wykorzystuję najczęściej.

W klasie patronackiej Atos mamy 34 młodych ludzi, którzy jeszcze kształtują swoje charaktery, a będziemy ze sobą współpracować przez 5 ważnych lat ich życia. Kontakt z nimi, zaufanie, jest mi niezbędne do współpracy. I dzięki, między innymi, otwartości mam nadzieję, że uda nam się osiągnąć zamierzone cele.

Mam też duży kontakt z różnymi osobami, z którymi kończymy relację już po jednym spotkaniu. Zawsze staram się, aby nawet to krótkie spotkanie było miłe, by gość czy nowy pracownik miał przyjemne doświadczenie po wizycie w naszej firmie. Sama spotykam się z dużą życzliwością od ludzi i staram się tylko przekazywać to dalej 🙂

Agnieszko, to na koniec ostatnie pytanie. Jeśli teraz spotkałabyś koleżankę, która podobnie jak Ty parę lat temu szukałaby pracy po urlopie wychowawczym, to co byś jej powiedziała? Czym zachęciłabyś ją do wertowania strony karierowej swojego pracodawcy?

Mogę powiedzieć takiej osobie jedno – by dała sobie szansę oraz żeby dała szansę firmie Atos. Oferujemy szeroki wachlarz możliwości.

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że można mieć stanowisko uszyte na miarę.

Oczywiście czasami trzeba czasu by znaleźć swoje miejsce, ale Atos to tak naprawdę nieograniczona liczba możliwości. Pozwala zarówno na rozwój już posiadanych umiejętności, jak również zdobywanie nowych, poprzez najróżniejsze szkolenia, warsztaty.

Ponadto możliwość awansu nie jest pustym sloganem. Każdy ma szansę marzyć i mierzyć wysoko, bez względu na płeć czy wiedzę, z jaką przychodzi tu na początku. Sama przez ten krótki czas byłam świadkiem wielu awansów osób, które zaczynały swoją pracę na pierwszej linii wsparcia. To w dużej mierze kwestia determinacji i ciężkiej pracy.

Ogromnym atutem dla mnie jako mamy jest możliwość pracy z domu, ale nie tylko.

Samo podejście firmy do tego, że ja czy inni pracownicy są rodzicami…Jest to coś naturalnego – w żadnym wypadku nie jest to problem.

Rozmawiając z przyjaciółmi i znajomymi, słyszę różne historie o tym, jak pracodawcy podchodzą do tej kwestii. Niestety nie zawsze są to pozytywne opowieści. Natomiast w Atos mam pełne zrozumienie dla nagłych i niezaplanowanych sytuacji. Pracodawca jest bardzo elastyczny, co daje mi poczucie bezpieczeństwa i możliwość utrzymania właściwego balansu między życiem rodzinnym a pracą.

Agnieszko, dziękuję Ci za rozmowę!

Poznaj firmę Atos Poland Global Services i zobacz profil w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Rozmawiała: Anna Łabno-Kucharska

Link firmy Atos

Zdjęcie: archiwum prywatne Agnieszki Wosik

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail