Czego szukasz

Biznes Mamy – jaką spółkę wybrać? Spółki osobowe

Planujesz założyć biznes, ale nie sama, tylko z kimś? Wszystkie mamy myślące o wspólnym biznesie z przyjaciółką, sąsiadką, czy szwagrem powinny dowiedzieć się jaką spółkę warto założyć. W tym artykule omawiamy dokładnie spółki osobowe. W kolejnym możesz przeczytać o spółkach kapitałowych.

  • Aneta Szczycińska - 10/12/2018
dwie kobiety prowadzą wspólnie biznes

Jaką spółkę wybrać?

Propozycji jest wiele, jedna z nich wynika z kodeksu cywilnego, reszta zaś przedstawiona jest w kodeksie spółek handlowych (ksh). Możemy zdecydować się na spółkę osobową bądź na spółkę kapitałową. Wiele zależy od tego, z kim nasz biznes chcemy prowadzić i co chcemy robić, a raczej jaki będzie rozmiar naszej działalności.

Zastanówmy się, czy dobrze znamy osobę, z którą chcemy założyć spółkę, czy jest godna zaufania i rzetelna. Istnieje szereg regulacji prawnych zapewniających nam bezpieczeństwo w prowadzeniu biznesu. Możemy bardzo szczegółowo opracować umowę spółki, ale tak naprawdę gwarancję powodzenia i sukcesu dają nam odpowiednio dobrani i co najważniejsze odpowiedzialni wspólnicy.

Spółki osobowe, czyli liczy się wspólnik

Konstrukcja spółek osobowych opiera się na istnieniu prawnej więzi między wspólnikami i ich wzajemnym zaufaniu. Czynnikiem charakterystycznym tego rodzaju spółek jest stały skład osobowy w postaci konkretnych wspólników.

W spółkach osobowych, takich jak spółka cywilna, jawna, partnerska, komandytowa i komandytowo-akcyjna to wspólnicy odpowiadają za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem oraz majątkiem spółki. Główna różnica pomiędzy tymi spółkami dotyczy zakresu tej odpowiedzialności. Jak wspomniałam wyżej, istotnym elementem tych spółek jest skład osobowy, a nie kapitał.

Założenie tych spółek nie jest w związku z tym związane z wymogiem posiadania określonego kapitału. Spółka osobowa nie płaci też podatku dochodowego, bo jeśli wypracuje jakiś dochód, to podatek zapłaci każdy ze wspólników, zgodnie z przyjętymi w umowie spółki zasadami udziału w zyskach.

Spółka cywilna

Jest najprostszą i najtańszą formą prowadzenia działalności gospodarczej w formie spółki. Chcąc założyć spółkę cywilną, wspólnicy zobowiązani są podpisać umowę spółki, w której zamieszczamy nazwę, listę wspólników, przedmiot prowadzonej działalności gospodarczej, wartość i rodzaj wniesionego wkładu, czas, na jaki zawarto umowę spółki (oznaczony lub nieoznaczony), oznaczenie wkładów wspólników.

Zgodnie z art. 860 kodeksu cywilnego umowa spółki cywilnej może łączyć wyłącznie przedsiębiorców (osoby prowadzące działalność gospodarczą) i musi mieć na celu osiągnięcie określonego celu gospodarczego (w praktyce prowadzenia określonej działalności gospodarczej).

Spółka jako taka nie podlega rejestracji, gdyż nie ma statusu przedsiębiorcy, nie posiada odrębnej osobowości prawnej. Jednakże wspólnicy działający w ramach spółki cywilnej muszą dokonać odpowiedniej wzmianki w ewidencji działalności gospodarczej (w urzędzie miasta lub w urzędzie gminy). Ze względu na swoją specyfikę spółkę cywilną, jako formę prowadzenia biznesu, powinno wykorzystywać się do niewielkich przedsięwzięć – np. przedsiębiorstw rodzinnych o nieznacznym rozmiarze.

Spółka jawna

Kolejne ze spółek osobowych różnią się tym od spółki cywilnej tym, że wymagają rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS). Tym samym do założenia spółki jawnej, oprócz spisania umowy spółki, wymagana jest jej rejestracja, gdyż powstaje ona dopiero z momentem wpisania do KRS. W uproszczeniu można powiedzieć, że spółka jawna jest wśród spółek prawa handlowego (regulowanych w kodeksie spółek handlowych) odpowiednikiem spółki cywilnej.

W odróżnieniu jednak od spółki cywilnej, spółka jawna ma podmiotowość prawną – jest więc, na gruncie prawa cywilnego, oddzielnym od wspólników podmiotem prawa – nie ma jednak osobowości prawnej (ta jest zarezerwowana dla spółek kapitałowych). Zgodnie z przepisami kodeksu spółek handlowych w spółce jawnej każdy wspólnik odpowiada za zobowiązania spółki bez ograniczenia całym swoim majątkiem solidarnie z pozostałymi wspólnikami oraz ze spółką. Odpowiedzialność wspólnika ma charakter subsydiarny, co znaczy, że wierzyciel spółki może prowadzić egzekucję z majątku wspólnika w przypadku, gdy egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna.

W spółce jawnej każdy wspólnik ma prawo reprezentować spółkę. Umowa spółki jawnej musi być sporządzona w formie pisemnej, nie jest natomiast wymagana forma aktu notarialnego. Art. 25 kodeksu spółek handlowych stanowi, iż obowiązkowymi elementami umowy spółki jawnej są: firma i siedziba spółki, określenie wkładów wnoszonych przez każdego wspólnika i ich wartość, przedmiot działalności spółki, czas trwania spółki, jeśli jest oznaczony.

Każdy wspólnik ma prawo i obowiązek zgłoszenia spółki jawnej do rejestru. W zgłoszeniu należy zamieścić: firmę, siedzibę i adres spółki, przedmiot działalności, nazwiska i imiona albo firmy (nazwy) oraz adresy wspólników albo ich adresy do doręczeń, nazwiska i imiona osób, które są uprawnione do reprezentowania spółki, i sposób reprezentacji.

Do zgłoszenia należy dołączyć: umowę spółki, złożone wobec sądu albo poświadczone notarialnie wzory podpisów osób uprawnionych do reprezentowania spółki, dowód uiszczenia opłaty sądowej za wpis do rejestru (500 zł za wpis o rejestrację spółki oraz 500 zł za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym).

Wniosek o wpis do rejestru przedsiębiorców nowej spółki składa się do właściwego wydziału gospodarczego sądu rejonowego, w okręgu którego znajduje się siedziba spółki. Wniosek należy złożyć na urzędowym formularzu. Wnioski dotyczące rejestracji spółek (zarówno osobowych, jak i kapitałowych opisanych w kodeksie spółek handlowych) dostępne są na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości pod adresem: https://bip.ms.gov.pl/pl/rejestry-i-ewidencje/krajowy-rejestr-sadowy/formularze-wnioskow-wykorzystywanych-w-krs/ (Formularze wniosków wykorzystywanych w KRS).

Spółka partnerska

Warto pomyśleć o założeniu spółki partnerskiej, gdy wykonujemy tzw. wolny zawód: adwokata, aptekarza, architekta, inżyniera budownictwa, biegłego rewidenta, brokera ubezpieczeniowego, doradcy podatkowego, maklera papierów wartościowych, doradcy inwestycyjnego, księgowego, lekarza, lekarza dentysty, lekarza weterynarii, notariusza, pielęgniarki, położnej, radcy prawnego, rzecznika patentowego, rzeczoznawcy majątkowego, tłumacza przysięgłego. Art. 86 ksh stanowi, że spółką partnerską jest spółka osobowa, utworzona przez partnerów (wspólników) w celu wykonywania wolnego zawodu w spółce prowadzącej przedsiębiorstwo pod własną firmą.

Spółka może być zawiązana w celu wykonywania więcej niż jednego wolnego zawodu (chyba, że odrębna ustawa na to nie pozwala). W przeciwieństwie do poprzednich spółek, partner nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania spółki powstałe w związku z wykonywaniem przez pozostałych partnerów wolnego zawodu w spółce, jak również za zobowiązania spółki będące następstwem działań lub zaniechań osób zatrudnionych przez spółkę na podstawie umowy o pracę lub innego stosunku prawnego, które podlegały kierownictwu innego partnera przy świadczeniu usług związanych z przedmiotem działalności spółki.

Umowa spółki partnerskiej powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. Rejestracja spółki partnerskiej odbywa się w Krajowym Rejestrze Sądowym. Spółka partnerska powstaje z chwilą wpisu do rejestru. Z pewnością dużą zaletą spółki partnerskiej jest to, że nie trzeba prowadzić tzw. „pełnej księgowości”.

Rejestracja spółki partnerskiej w KRS kosztuje podobnie jak rejestracja spółki jawnej, pamiętajmy jednak, że należy również dodać koszty aktu notarialnego, a także konieczność zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych w wysokości 0,5% wkładów wniesionych przez wspólników (ostatnie dotyczy wszystkich spółek osobowych).

Spółka komandytowa

Największą zaletą kolejnej ze spółek osobowych – spółki komandytowej jest ograniczona odpowiedzialność wspólników zwanych komandytariuszami, którzy odpowiadają wyłącznie do ustalonej w umowie spółki kwoty. Z kolei komplementariusz jako jedyny w pełni odpowiada finansowo za zobowiązania spółki.

Jej największą wadą jest konieczność prowadzenia tzw. „pełnej księgowości”, czyli najbardziej zaawansowanej i sformalizowanej formy ewidencji księgowej. Umowa spółki komandytowej powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. Spółka komandytowa powstaje z chwilą wpisu do rejestru (KRS). Koszty jej założenia i wpisu do KRS kształtują się podobnie jak w przypadku pozostałych spółek osobowych regulowanych przepisami ksh.

Spółka komandytowo-akcyjna

Ostatnia ze spółek osobowych spółka komandytowo-akcyjna ma wiele cech spółek kapitałowych. Zauważyć warto, że żadna z wcześniej prezentowanych spółek nie wymagała zgromadzenia minimalnego kapitału. W spółce komandytowo-akcyjnej powinien on wynosić co najmniej 50 000 zł. Spółka komandytowo-akcyjna przeznaczona jest najczęściej dla dużych przedsiębiorstw rodzinnych, które zamierzają pozyskać kapitał do prowadzenia dalszej działalności i uniknąć przy tym wrogiego przejęcia. Pozyskanie kapitału następuje w drodze emisji akcji.

Jest to spółka, która prowadzi przedsiębiorstwo zarobkowe, i w której za jej zobowiązania przynajmniej jeden wspólnik odpowiada bez ograniczenia całym swoim majątkiem osobistym, a pozostali wspólnicy są akcjonariuszami.

Statut spółki komandytowo-akcyjnej powinien być sporządzony w formie aktu notarialnego, co pociąga za sobą poniesienie dodatkowych kosztów, podobnie jak ma to miejsce w przypadku spółki komandytowej. Tutaj także istnieje obowiązek prowadzenia tzw. „pełnej księgowości”. Spółka komandytowo-akcyjna powstaje z chwilą wpisu do rejestru (KRS).

W drugiej części artykułu dowiecie się wszystkiego o spółkach kapitałowych>>>

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Mój przepis na sukces – świetny produkt i wsparcie najbliższych – historia Beni

To jakość decyduje o sukcesie – mówi Benia, mama, która po wielu latach na etacie potrzebowała zmian i założyła własną firmę. Od ponad roku prowadzi własny ośrodek Akademii Twórczego Rozwoju Bystrzak w Sandomierzu. Dlaczego zdecydowała się na współpracę z Akademią Bystrzak? Jak wyglądał pierwszy rok jej pracy i z jakimi wyzwaniami spotyka się na co dzień? Poznajcie przedsiębiorczą mamę – Bernardę Kuśmierz.
  • Franczyzadlamamy.pl - 02/12/2019

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Beniu, jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy?

Przez wiele lat pracowałam w branży szkoleniowej, zmieniając miejsca zamieszkania i rozwijając się. Przeniosłam się do Lublina – tam wspólnie z moim przyszłym mężem podnieśliśmy oddział ze zgliszczy i tak mocno rozwinęliśmy, że wśród wszystkich oddziałów firmy był na 1 miejscu. Stało się tak tylko i wyłącznie dzięki wielkiemu poświęceniu i zaangażowaniu w pracę. Umocniło nas to i dało ogromną wiarę we własne możliwości. Wypracowaliśmy sobie jednocześnie model pracy, który stosuję aktualnie prowadząc własną firmę.

Pracowałam w branży szkoleniowej od wielu lat i poczułam, że nadszedł czas na zmiany.

Potrzebowałam tych zmian, ale nie miałam jeszcze pomysłu na nie, więc zajęłam się domem. Mam 11-letniego syna Jasia i po prostu chciałam spędzać z nim więcej czasu.

Pomysł na własny biznes przyszedł sam. Chciałam Jasia wysłać na rozwijające zajęcia dodatkowe, ale nie mogłam w okolicy znaleźć żadnego ciekawego kursu. Najbliższa placówka, która oferowała wartościowe zajęcia była oddalona od nas o 100 km!

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Pomyślałam, że mogłabym takie kursy organizować dla dzieci z naszego miasta. Szukając w internecie informacji na ten temat, natknęłam się na Akademię Twórczego Rozwoju Bystrzak w Częstochowie. Pojechałam na spotkanie z właścicielami i już w trakcie rozmowy wiedziałam, że chcę być częścią tego projektu. To spotkanie utwierdziło mnie w decyzji o uruchomieniu takiej placówki na naszym terenie. Od pomysłu do realizacji nie minął nawet miesiąc.

Błyskawicznie wzięłaś się do pracy! Na czym dokładnie polega Twoja działalność?

Placówkę w Sandomierzu (tu mieszkam) uruchomiłam w 2018 roku – pierwsi klienci zawitali do niej we wrześniu. Aktualnie rozpoczęliśmy drugi rok szkolny – rok utwierdzający mnie w mojej decyzji, że był to dobry, a nawet bardzo dobry wybór.

Prowadzimy kursy rozwoju intelektu dla dzieci w wieku od 3 do 13 roku życia. Oczywiście w podziale na grupy wiekowe, tak aby rozwijać w dzieciach umiejętności adekwatne do wieku. Nasze kursy dają dzieciom „kufer” kompetencji niezbędnych w życiu zarówno aktualnym, jak i dorosłym.

Wdrażamy na zajęciach techniki i strategie edukacyjne znane na całym świecie. Dzieci oczywiście tego nie odczuwają, ponieważ my się z nimi bawimy. Nie wprowadzamy elementów szkolnych, pracujemy na kolorowych poduszkach w małych grupach – maksymalnie 12 osobowych. Wszystko w formie zabawy, czyli w formie najbardziej akceptowalnej przez dzieci.

Poznaj aktualną ofertę Akademii Bystrzak!

Zajęcia, które prowadzimy są potrzebne wszystkim dzieciom i powinny być bazą do innych kursów. Według mojej opinii Akademia Bystrzak jest jedyna w swoim rodzaju. Jest w niej miejsce dla każdego dziecka i każde znajdzie u nas coś dla siebie, z racji ogólnorozwojowego podejścia.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Dlaczego zdecydowałaś się na współpracę z Akademią Bystrzak? Co Cię przekonało?

Uważam, że ta właśnie współpraca była strzałem w dziesiątkę. Założenia dające możliwość rozwoju dzieci, sympatyczni i otwarci właściciele, bardzo dobre opinie w sieci oraz możliwe do udźwignięcia na początek warunki finansowe związane z opłatą franchisingową – czegóż można chcieć więcej. Polecam wszystkim, chcącym rozpocząć swój biznes.

Beniu, jak wyglądał Twój pierwszy rok prowadzenia własnej firmy?

Pierwszy rok był trudny. Każda nowa placówka edukacyjna musi zapracować na zaufanie klientów. To był mój główny cel. Przekonanie rodziców o konieczności rozwijania dziecięcych umysłów właśnie naszymi technikami okazało się w rezultacie możliwe.

Sama nie prowadzę zajęć, aby móc w 100% skupić się na zainteresowaniu kursami jak największej liczby dzieci, a do prowadzenia zajęć zatrudniam trenerów. Są to młode osoby, lubiące i chcące pracować z dziećmi.

Aktualnie mamy kilkanaście grup w różnych przedziałach wiekowych. Część realizujemy w przedszkolach i szkołach, a część w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Wciąż się rozwijamy i nieustannie podejmujemy próby tworzenia kolejnych grup. Teren działania mam bardzo obszerny (powiat sandomierski, stalowowolski i tarnobrzeski), więc na pewno nie braknie mi pracy przez najbliższe 10 – 15 lat.

Jak wspomniałaś już, mieszkasz w Sandomierzu. Jak się wyróżnić w biznesie w mniejszym mieście? Co zadecydowało, że Ty odniosłaś sukces?

Zaczęłam tradycyjnie, wieszając banery w mieście, zakładając fanpage na Facebooku, organizując dni otwarte w placówce stacjonarnej, pokazując się na piknikach rodzinnych, prowadząc lekcje pokazowe w szkołach i przedszkolach, itp.

Pierwszy kontakt ze szkołami i przedszkolami nigdy nie jest łatwy. Byłam jednak mocno zdeterminowana i konsekwentnie dążyłam do celu. Wierzyłam i wierzę nadal w to co robimy, planuję dalszy intensywny rozwój, zwiększanie liczby zatrudnionych i liczby grup.

Gdy pozyskałam już klientów bardzo dbałam i dbam nadal o ich utrzymanie. To proste, gdy świadczy się usługi na wysokim poziomie.

Według mnie właśnie JAKOŚĆ decyduje o sukcesie.

Mając do dyspozycji tak cudowną koncepcję rozwoju dzieci, wystarczyło trzymać się jej założeń, starając się oddać zamysł autorki przy udziale bardzo kompetentnych trenerów.

Kierunek jaki obrałam, tj. ciągła hospitacja trenerów, eliminowanie błędów, które na początku niestety występowały, inwestowanie w coraz to bardziej rzetelny zespół współpracowników, dość dynamiczne tempo działania, przyniosły zadowalające efekty – ponad 85% DZIECI z roku ubiegłego zostało z nami na kolejny rok.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Uważam, że pierwszy rok był najważniejszy, ponieważ na jego podstawie kreowana jest opinia o firmie. Nie daliśmy o sobie zapomnieć, a wręcz przeciwnie jest nas coraz więcej w mieście i okolicach. To bardzo cieszy i dodaje sił do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Im więcej wkładamy w przedsięwzięcie tym więcej otrzymujemy.

Na pewno do sukcesu przyczyniło się również moje doświadczenie zawodowe i staż pracy, ale także sytuacja rodzinna jaką mam. Bardzo wyrozumiały mąż Maciej, z którym konsultowałam wątpliwe kwestie oraz cudowny 11-letni syn Jaś, od którego wszystko się zaczęło. Oczywiście to on był i jest najważniejszym klientem mojej placówki. Bez nich nie udałoby się nic. Dziękuję, że wytrzymaliście!!!

Nie wiem, czy w innym mieście byłoby trudniej czy łatwiej, ale na pewno inaczej. Natomiast w każdym warto próbować. Techniki, które stosujemy na zajęciach ułatwiają dzieciom zapamiętywanie, pozwalają szybciej czytać, łatwiej się uczyć, działać w twórczy i kreatywny sposób, dostosowywać się do zmieniających warunków na rynku pracy, szybko przekwalifikowywać się. To przecież cel sam w sobie.

Zapytam jeszcze o te początki – jak zdobyłaś pierwszych klientów, jakie działania prowadziłaś i prowadzisz, by ich zdobywać?

Pierwsi klienci mojej placówki to dzieci, które uczestniczyły w dniach otwartych zorganizowanych w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Kolejni to uczniowie szkół oraz przedszkoli. Następnie wszyscy, którzy słyszeli o nas ciepłe słowa lub dowiedzieli się o efektach naszej pracy z dziećmi.

Wypowiedź jednej z mam brzmiała mniej więcej tak: „moja córka przynosiła często jedynki ze szkoły, a odkąd chodzi na zajęcia do Bystrzaka uczy się na czwórkach”,

albo „posyłam syna do Waszej Akademii, bo koleżanki córka po roku lepiej radzi sobie w szkole”,

albo „po kilku spotkaniach w Bystrzaku mój syn sam z własnej nieprzymuszonej woli zaczął odrabiać lekcje” itp.

Trzeba rozwijać i nagłaśniać nasze usługi dla dobra dzieci właśnie.

Staram się dostosowywać do możliwości jakie mają szkoły i przedszkola. Jestem elastyczna i bardzo wdzięczna, że Dyrektorzy doceniają i rozumieją nasz zamysł. Często podczas wystąpień przed rodzicami osoby kierujące placówką podkreślają, jak ważne są metody, którymi pracujemy. Widać, że zależy im na rozwoju dzieci. To bardzo cieszy.

Beniu, a z jakimi wyzwaniami mierzysz się na co dzień? Co jest trudne w prowadzeniu biznesu?

Wydawać by się mogło, że w drugim roku powinno być już łatwiej. Nic bardziej mylnego. Nadal trzeba użyć wszystkich swoich umiejętności, aby przekonywać dzieci i ich rodziców do nas. Bardzo to jednak lubię i będę to robić mimo przeszkód, ponieważ chcę, aby wszystkie dzieci z mojego terenu miały szansę rozwoju. Obiecałam sobie, że dotrę do wszystkich nawet najmniejszych placówek edukacyjnych.

Poznaj inne mamy, które zdecydowały się na prowadzenie Akademii Bystrzak!

Uważam, że najważniejszym ogniwem w mojej placówce są trenerzy, dlatego bardzo skrupulatnie podchodzę do ich umiejętności. Nie ukrywam, że pozyskanie dobrego trenera to niełatwe zadanie. Jednak mój zespół to fantastyczni ludzie, którym serdecznie dziękuję za pomoc we współtworzeniu placówki.

Im więcej grup tym więcej pracy, więc postanowiłam zatrudnić także osobę do działu marketingu. Wspólnie dotrzemy zapewne do jeszcze większego grona dzieci i będzie mnie więcej dla rodziny. Pierwszy rok był najtrudniejszy. Aktualnie sytuacja stabilizuje się.

Zwykle na koniec pytamy bohaterki naszych wywiadów o jedną wskazówkę, jedno zdanie, jakie chciałyby przekazać innym mamom – co Ty powiedziałabyś mamom, które marzą o własnym biznesie?

Jeżeli marzysz o swoim biznesie w branży edukacyjnej – Akademia Twórczego Rozwoju Bystrzak jest dla Ciebie. Pamiętaj tylko, że potrzebna jest odwaga, „chłodna głowa”, odporność na krytykę i konsekwencja w dążeniu do celu. Jeżeli masz te cechy to pokochanie założeń Akademii jest tylko kwestią czasu. Poznaj je i przekonaj się o tym.

Nie bój się podjąć decyzji, ponieważ placówka centralna daje ogromne wsparcie dydaktyczne i marketingowe. Cudowne jest także to, że występuje rejonizacja. Nigdy na moim terenie nie powstanie placówka prowadzona przez kogoś innego. Założenia Akademii i strategie edukacyjne jakie proponuje bronią się same. Naprawdę warto!!!

Chciałabyś poprowadzić własny oddział Akademii Bystrzak w swoim mieście?

Zapoznaj się ze wsparciem jakie oferujemy i dołącz do nas już dzisiaj!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Dołącz do nas!

Dziękuję za rozmowę.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Bernarda Kuśmierz, własność Akademia Bystrzak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Tworzę autorską, malowaną porcelanę – historia Anety

- Z każdą następną nieudaną próbą znalezienia swojego miejsca na rynku pracy narastała we mnie tęsknota za czymś własnym - mówi Aneta, w której pomysł na malowanie porcelany dojrzewał przez rok. Obecnie ma za sobą dwuletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności i właśnie stawia swoje pierwsze kroki w roli mamy. Przeczytaj historię Anety!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/11/2019
Aneta Macko maluje swoją porcelanę

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 zaprosiliśmy przedsiębiorcze kobiety do konkursu „Stań na własnych nogach”, który organizowaliśmy wspólnie z Rossmann Polska. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

W finale znalazło się 50 wspaniałych pomysłów. Dziś kolej na historię Anety, która wymarzoną pracę stworzyła dla siebie sama.

Jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Gdy ponad 10 lat temu spontanicznie namalowałam sobie na paznokciach mój pierwszy „listeczkowy wzorek”, miałam takie przeczucie, że kiedyś go wykorzystam do czegoś większego… 🙂

Przez kolejne lata listeczkowy manicure zostawiałam sobie na specjalne okazje, a w międzyczasie skończyłam studia i szukałam swojego miejsca na rynku pracy. Szczerze mówiąc, nigdzie nie zostałam dłużej i w każdym kolejnym miejscu czułam się…nie na miejscu 🙂

Z każdą następną nieudaną próbą narastała we mnie tęsknota za czymś WŁASNYM, jednocześnie miałam przeczucie, że to nie będzie „normalna” praca. Marzyłam o czymś twórczym, artystycznym i połączonym z pisaniem.

Kobieta na tle półki zapełnionej kolorowymi kubkami
Aneta i jej malowana porcelana

Pomysł na malowanie porcelany dojrzewał we mnie przez około rok, zanim założyłam własną działalność. Swoje nieśmiałe pierwsze kroki stawiałam najpierw pod skrzydłami Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, ale już po miesiącu złożyłam wniosek o dotację, zachęcona pierwszymi zamówieniami.

Te minione dwa lata wspominam z wdzięcznością i satysfakcją. Cudownie było wstawać, pracować w domowym zaciszu, w poczuciu wolności i radości, że wreszcie tworzę coś MOJEGO, co znajduje wciąż nowych odbiorców. Zwłaszcza mój „listeczkowy wzorek” cieszy się dużym zainteresowaniem – mam nadzieję, że to unikat na światową skalę! 😉 Ale kolorowe listeczki to nie wszystko – od początku zależało mi na tym, aby Ciepliki niosły pozytywne przesłanie w postaci optymistycznych haseł, np. „Oczekuj dobrego” albo „Cieszmy się sobą”.

A gdzie w tym wszystkim miejsce na wspomniane przeze mnie pisanie? Publikując moje prace w Internecie mogę dzielić się z innymi tym, co mi w duszy gra. Zachęcam do odwiedzenia facebook/Ciepliki.MalowanaPorcelana

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

Dziś Ciepliki nabrały wiatru w żagle na tyle, by ruszyć z produkcją własnych kubków. Jednak nasze ceramiczne plany jeszcze długo miały pozostać tajemnicą. Gdy mąż namówił mnie na udział w Waszym konkursie, uznałam, że nadeszła pora opowiedzieć na Cieplikowym Facebooku o tym, nad czym od dawna pracujemy i poprosić o zagłosowanie na nas. Pozytywny odzew przekroczył moje oczekiwania! To utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasza autorska ceramika znajdzie w przyszłości swoich entuzjastów!

Kobieta i mężczyzna trzymający dwa białe kubki
Aneta z mężem

Jestem pewna, że dzięki konkursowi wielu klubowiczów Rossmann dowiedziało się o naszym projekcie. I nawet jeśli ostatecznie nie trafiliśmy do pierwszej trójki laureatów, to i tak warto było spróbować.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki zrobiłaś lub planujesz zrobić?

Moją myślą przewodnią (a jednocześnie jednym z moich ulubionych Cieplikowych haseł) na najbliższe miesiące jest: „bądź cierpliwa, nie ustawaj w działaniu, a marzenia spełnią się”. Dopracowaliśmy już kształt naszych autorskich kubków, teraz czas na testowanie rozmaitych szkliw, które będą zdobić Cieplikową ceramikę. Szykuje się niezła zabawa całym wachlarzem kolorów! 🙂

Białą filiżanka pomalowana w kolorowe fantazyjne wzory
Malowana porcelana Ciepliki

W dalszej perspektywie marzy mi się wprowadzenie szerszej gamy własnych produktów, np. filiżanek, imbryków i podgrzewaczy.

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Prowadzę działalność od ponad 2 lat, a w roli mamy stawiam dopiero swoje pierwsze kroki, ale z pierwszych tygodni po na narodzinach córki wyciągnęłam już kilka wniosków. Przede wszystkim nie „spinać się” za bardzo i cieszyć każdą chwilą z tym nowym człowieczkiem, który wywrócił wszystko do góry nogami 🙂

Widok z góry na leżących na łóżku rodziców i niemowlę które jest pomiędzy nimi
Ciepliki – Aneta z rodziną

A gdzieś na marginesie tej nowej codzienności, stopniowo realizować swoje cele, bez przesadnego ciśnienia na wyrobienie „normy”. Choć Ciepliki były moim „pierwszym dzieckiem”, ich pierwszeństwo zupełnie straciło moc wraz z pojawieniem się Madzi. Teraz cała moja codzienność skupiona jest na niej, podczas gdy na pracę zostały zaledwie okruchy dnia…

Ale nie porzuciłam swoich marzeń i planów – powoli będę je realizować ramię w ramię z moim cudownym Mężem i mam nadzieję, że już wkrótce Ciepliki przekształcą się w mały, ale prężny rodzinny biznes 😉

Jeśli chcesz poznać inne historie finalistek konkursu „Stań na własnych nogach”, przeczytaj także:

Tablice manipulacyjne dla dzieci to nasz biznes – historia Ani i Oli

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

Zdjęcia: własność Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail