Czego szukasz

11 zalet samozatrudnienia. Znasz je wszystkie?

Znajdujesz pracę swoich marzeń, ale … okazuje się, że musisz założyć firmę aby współpraca była możliwa. Nazywa się to współpraca w ramach samozatrudnienia. Dla przyszłego partnera biznesowego takie rozwiązanie, wiąże się z mniejszą ilością obowiązków i jest dla niego korzystne finansowo. A jak to wygląda z Twojego punktu? Z punktu widzenia samozatrudnionego?

  • Karolina Szopa - 23/10/2018
młoda kobieta w swoim domowym biurze

Co to jest samozatrudnienie?

Decydując się na samozatrudnienie należy złożyć wniosek o wpis do CEIDG. Oznacza to rozpoczęcie prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej (o czym trzeba pamiętać zakładając działalność). Z firmą zlecającą wykonanie usług współpracujemy na stosunkowo elastycznych zasadach – szczegółowe ustalenia zależą od  podpisanej umowy. Przedsiębiorca wystawia faktury za świadczone usługi, przekazuje je do partnera biznesowego i czeka na uregulowanie należności.

Osoba samozatrudniona ponosi odpowiedzialność za swój biznes. Prowadzenie firmy oznacza bowiem wykonywanie czynności na własny rachunek i na własne ryzyko. Na przedsiębiorcy ciąży również obowiązek dopełniania wszelkich formalności urzędowych, takich jak złożenie deklaracji, rozliczenie podatków czy zapłata składek ZUS.

Czy samozatrudnienie się opłaca?

Przeanalizujmy najpierw plusy takiego rozwiązania:

1. Wyższe wynagrodzenie

Porównując samozatrudnienie do umowy o pracę możemy otrzymać wyższe wynagrodzenie za tą samą pracę – przy założeniu, że koszty pracodawcy pozostaną bez zmian.

Przykładowo, osoba zarabiająca na etacie 5 000 zł brutto otrzyma 3 550 zł netto, a całkowity koszt pracodawcy wyniesie około 6 030 zł. Przy założeniu stosowania przez przedsiębiorcę jako formy opodatkowania zasad ogólnych, zwolnienia z VAT, opłacania dużego ZUS-u z dobrowolną składką chorobową oraz braku kosztów firmowych w danym miesiącu: wartość brutto na fakturze to 6 030 zł, a po odliczeniu wydatków poniesionych na składki i zaliczki na podatek dochodowy pozostaje samozatrudnionemu kwota 4 230 zł netto.

Ostateczny zarobek samozatrudnionego jest oczywiście uzależniony od umowy, która zostanie podpisana.

2. Większa swoboda

Własna działalność to zdecydowanie większa swoboda, elastyczność godzin pracy, to my decydujemy, kiedy i jak długo pracujemy. Taka forma współpracy często pozwala na pracę zdalną, na którą pracodawca zazwyczaj nie wyraża zgody dla osoby zatrudnionej na podstawie umowy o pracę. Może to być szczególnie istotne dla kobiet, które pragną pogodzić bycie mamą z pracą zawodową. Zakładanie działalności w trakcie zasiłku macierzyńskiego jest możliwe.

3. Więcej klientów = większe bezpieczeństwo

Prowadzenie firmy daje możliwość pozyskania nowych kontrahentów, a co za tym idzie zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Przedsiębiorca posiadający więcej odbiorców swoich usług staje się bardziej niezależny. Podejmując współpracę także z innymi firmami, maksymalizujemy przychody.

4. ZUS bez zmian

Kolejne kontrakty, zlecenia, wykonane usługi w ramach działalności nie implikują zapłaty wyższych składek do ZUS-u. Wysokość opłacanych składek na ubezpieczenia społeczne zależy od przedsiębiorcy, a nie państwa i rzeczywistych przychodów. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą określają bowiem podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, pod warunkiem ustalonego dolnego i górnego limitu.

5. Nowe możliwości

W każdym momencie przedsiębiorca ma możliwość poszerzenia zakresu prowadzonej działalności poprzez dokonanie aktualizacji wniosku CEIDG-1 i dodanie nowych kodów PKD. Oznacza to, że osoba prowadząca firmę ma szansę zarabiać nie tylko w zakresie swojej głównej specjalizacji, ale także spróbować swoich sił w innych dziedzinach – pogłębić hobby, rozwinąć się artystycznie czy wprowadzić na rynek innowacyjny produkt.

W przypadku etatu chęć spróbowania czegoś nowego wiąże się z założeniem firmy i dodatkowymi opłatami. Osoba samozatrudniona nie przyjmuje na siebie zwiększonego ryzyka, nic nie traci podejmując próby rozwoju w różnych kierunkach. Nawet jeżeli dodatkowy plan się nie uda i nie pozwoli wypracować zysków to podatek pozostanie bez zmian – uzależniony jest bowiem od osiągniętego przychodu.

6. Wybór opodatkowania

Bycie przedsiębiorcą daje możliwość wyboru formy opodatkowania. Najbardziej opłacalna dobierana jest przede wszystkim na podstawie osiąganych przychodów, ponoszonych kosztów i rodzaju czynności jakie wykonujemy.

7. Rozliczanie wydatków w firmie

Działalność opodatkowana na zasadach ogólnych lub liniowo pozwala rozliczać wydatki związane z działalnością. Koszty odejmowane są od przychodów i w ten sposób otrzymujemy dochód do opodatkowania (w uproszczeniu – im więcej kosztów firmowych, tym mniejszy podatek). Przykładowe wydatki firmowe stanowiące koszty uzyskania przychodów mogą być związane z samochodem, którym dojeżdżamy do pracy czy użytkowanym sprzętem (telefonem, komputerem).

8. No i VAT

Czynni podatnicy VAT mogą odliczać podatek VAT od zakupów firmowych. Wpłacie do urzędu podlega bowiem kwota stanowiąca różnicę pomiędzy podatkiem należnym (doliczonym do ceny sprzedawanych przez nas usług), a podatkiem naliczonym (płacimy go przy zakupach towarów i usług niezbędnych w działalności gospodarczej).

9. Emerytura

Wysokość emerytury jest w rękach przedsiębiorcy, który samodzielnie deklaruje kwotę stanowiącą podstawę do wyliczenia wartości poszczególnych składek na ubezpieczenia społeczne. Zależność jest prosta – im wyższa składka emerytalna, tym większą otrzymamy w przyszłości emeryturę. Jeżeli zależy nam na zwiększeniu tego świadczenia warto rozważyć podwyższenie podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne. Zadeklarowana kwota stanowi podstawę do wyliczenia wartości wszystkich składek społecznych, nie można opłacać jednej składki zwiększonej, a pozostałe zostawić na najniższym możliwym poziomie.

Zapłacone składki społeczne to inwestycja w przyszłość, która dodatkowo zmniejsza wysokość bieżącego podatku dochodowego do zapłaty (poniesione składki na ubezpieczenie społeczne stanowią koszty uzyskania przychodów).

10. Zasiłek macierzyński

W analogiczny sposób (zwiększając podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne) osoba samozatrudniona może podwyższyć wartość zasiłku chorobowego lub macierzyńskiego.

11. Ciekawe oferty

Na rynku możemy spotkać się z różnego rodzaju ofertami dostępnymi tylko dla przedsiębiorców. Zakładając działalność gospodarczą dostajemy między innymi szansę na uzyskanie ciekawej oferty leasingu czy najmu długoterminowego samochodu.

Sprawdź, co warto wiedzieć decydując się na samozatrudnienie.

Polecamy także: Czy na macierzyńskim można założyć firmę? oraz O czym pamiętać zakładając firmę. 5 ważnych zagadnień. 

A zanim zdecydujesz się na samozatrudnienie, koniecznie przeczytaj u nas jeszcze: 6 wad samozatrudnienia – sprawdź zanim się zdecydujesz!

Masz więcej pytań? Szukasz odpowiedzi na ważne pytania w zakresie księgowości, czy zakładania firmy?

Skontaktuj się z nami! Napisz pytanie w komentarzu pod artykułem, skomentuj post na FB albo napisz do nas na adres: [email protected], nasi eksperci z inFakt.pl odpowiedzą.

Zdjęcie: Storyblocks.com

jak_znaleźć_dobrą_pracę_po_przerwie_banner

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Szopa
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj).
Podyskutuj

Czy mogę pracować na macierzyńskim i jak wydłużyć rodzicielski?

Czy na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim można pracować i pobierać zasiłek? W jakim wymiarze? Jak wydłużyć urlop rodzicielski i więcej czasu spędzić z dzieckiem? Łącząc pracę z urlopem. Jeśli chcesz wiedzieć czy można pracować na macierzyńskim, zobacz aktualne przepisy.
  • Aneta Szczycińska - 09/12/2019

Czy mogę pracować podczas urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego?

Tak, jak dotychczas, można. W nawiązaniu do artykułu Czy mogę pracować na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim? „Przepisy nie ograniczają podejmowania w trakcie urlopu rodzicielskiego pracy na innej podstawie niż umowa o pracę (np. na umowę o dzieło lub umowę zlecenie). O fakcie tym należy poinformować dotychczasowego pracodawcę.”

Podobnie w przypadku zasiłku macierzyńskiego: „Zatrudnienie na podstawie umowy cywilnoprawnej w trakcie przebywania na urlopie rodzicielskim nie pozbawi pracownika prawa do zasiłku macierzyńskiego, który przysługuje zgodnie z treścią podania złożonego u pracodawcy przed rozpoczęciem urlopu.”

W obu przypadkach ważne, aby w/w praca zajmowała maksymalnie 1/2 etatu i była zawarta na umowę cywilnoprawną (umowa zlecenie, umowa o dzieło).

Jak wydłużyć urlop rodzicielski?

Do końca 2015 roku łączenie urlopu rodzicielskiego (lub dodatkowego macierzyńskiego) z pracą nie wydłużało tych urlopów (proporcjonalnie do przepracowanego czasu).

Od 2016 roku nastąpiły korzystne dla rodziców zmiany w przepisach. W przypadku łączenia przez pracownika urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu w wymiarze nie wyższym niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy,

wymiar urlopu rodzicielskiego ulega wydłużeniu proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu lub jego części.

W przypadku łączenia urlopu z pracą całkowity wymiar urlopu rodzicielskiego nie może przekroczyć:

  • 64 tygodni – w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie lub przyjęcia jednego dziecka na wychowanie;
  • 68 tygodni – w przypadku urodzenia przy jednym porodzie dwojga lub więcej dzieci lub równoczesnego przyjęcia na wychowanie więcej niż jednego dziecka.

O ile wydłuży się urlop rodzicielski?

Okres, o który urlop rodzicielski ulega wydłużeniu, stanowi iloczyn liczby tygodni, przez jaką pracownik łączy korzystanie z urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu i wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu rodzicielskiego, czyli:

Ilość tygodni kiedy pracujemy i korzystamy z urlopu x wymiar czasu pracy w trakcie urlopu = o tyle dłuższy urlop rodzicielski.

Przykład 1:

Pracownik łączy 8 tygodni urlopu rodzicielskiego z pracą w wymiarze pół etatu i w okresie, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu nie zamierza pracować.

Obliczenia: 8 tygodni urlopu rodzicielskiego x  ½ etatu (wymiar czasu pracy, w którym pracownik zamierza wykonywać pracę) = 4 tygodnie (wymiar urlopu rodzicielskiego, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu rodzicielskiego). W takim przypadku pracownikowi wydłuży się wymiar urlopu rodzicielskiego (niełączonego z wykonywaniem pracy) o 4 tygodnie.

Przykład 2:

Pracownica, zatrudniona na 1/2 etatu, wystąpiła z wnioskiem o udzielenie jej urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze (32 tygodnie). Przez cały okres urlopu rodzicielskiego pracuje na 1/4 etatu u pracodawcy udzielającego tego urlopu. Pracownica w trakcie wydłużonego urlopu nie będzie pracowała.

Udzielony pracownicy urlop rodzicielski ulega wydłużeniu o 8 tygodni (32 tygodnie x 1/4). Przez 32 tygodnie pracownicy przysługuje zasiłek macierzyński pomniejszony o połowę (1/4 : 1/2 = 1/2), natomiast przez okres 8 tygodni, o które ulega wydłużeniu urlop rodzicielski, pracownicy przysługuje zasiłek w pełnej miesięcznej kwocie (gdyż podczas wydłużonego urlopu rodzicielskiego nie wykonuje ona pracy). De facto, w całym okresie dostanie pieniądze w takiej samej wysokości. Przez 32 tygodnie 1/2 zasiłku i 1/2 pensji, a przez dodatkowe 8 tygodni cały przysługujący jej zasiłek.

Źródła:

www.rodzicielski.gov.pl

kadry.infor.pl/

www.zus.pl/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Rynek pracy nieustannie się zmienia. Pojawiają się nowe profesje, znikają stare zawody. Przeglądając portale pracy, co rusz napotykamy nazwy stanowisk, które nic nam nie mówią. Wielu z nas pracuje w zawodach, o których nie słyszeliśmy podczas edukacyjnej wędrówki, ponieważ zwyczajnie nie istniały. Bywa, że trudno nam wytłumaczyć naszym znajomym czy rodzicom, czym się zawodowo zajmujemy. A jeśli dodamy do tego obcojęzyczne nazwy stanowisk, sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana...
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 09/12/2019
Pracownicy Franklin Templeton

No właśnie.

Jak rozmawiać z dziećmi, żeby rozumiały, na czym polega nasza praca i po co ją wykonujemy – tak, by było to coś więcej niż „pracuję przed komputerem” czy „jestem na spotkaniach”? W jaki sposób możemy pomóc dzieciakom w zrozumieniu naszej profesji?

Zapytałyśmy pracowników firmy Franklin Templeton o to, jak rozmawiają z dziećmi o swojej pracy. Oto cztery historie.

Agnieszka – Health & Safety Specialist. Prywatnie mama dwóch chłopców.

Jemy sobotni obiad. Rozmawiamy z naszą dwójką chłopaków o poważnych sprawach: jak wyobrażają sobie przyszłość. Pięcioletni Krzysiek snuje opowieści o tym, jak jego koleżanka z przedszkola zamieszka w naszym domu, urodzi dzieci, a on zostanie szefem policji. Sześcioletni Adam skupia się na opowieściach o pościgach policyjnych, w których będzie brał udział.

— Bardzo pożyteczny zawód sobie wybraliście — mówię. — Pamiętam, jak kiedyś mówiliście, że chcielibyście pracować tak jak wasz tata albo tak jak ja.
Na co Krzyś odpowiada:
— Jak czasem pójdę do mamy pracy (do Franciszka – tak kojarzą nazwę) i posłucham, to już mam dosyć. Oni tam tylko o „pieniędzach” rozmawiają. Oni potem muszą długo język szorować i podniebienie też. Od tych dziwnych słów. Wszystko przez te bankomaty.

Innym razem starszy syn spytał:
— Mama Mateusza (kolegi z przedszkola) produkuje ketchup, a co u ciebie w pracy produkujesz?
Jak pięcio- i sześciolatkowi wytłumaczyć, co znaczy pracować na stanowisku „Health and Safety Specialist” w firmie, w której większość pracowników jest finansistami? Świetną okazją do przybliżenia określenia „muszę iść do pracy” były rodzinne warsztaty zorganizowane w naszym biurze, w których dzieci pracowników mogły dowiedzieć się, jak zachowywać się w niebezpiecznej sytuacji i jak udzielać pierwszej pomocy oraz zobaczyć, gdzie mama lub tata pracuje.

Chłopcy mogli wówczas nie tylko zobaczyć biuro, ale również pomagali mi w przygotowywaniu całego wydarzenia. Przynosili fantomy, bandaże oraz defibrylator AED. Widzieli jak powstaje prezentacja o zasadach bezpieczeństwa na drodze do przedszkola, zasadach bezpieczeństwa podczas pożaru itp. Te warsztaty zdecydowanie pomogły mi pokazać synom, czym zajmuję się, kiedy mówię „idę do pracy”. Mogli zrozumieć, co kryje się pod pojęciami „prezentacja”, „szkolenie”, „ewakuacja” i „defibrylator” (trudne słowo ☺).

Myślę, że wycieczka po biurze, podczas której koleżanka opowiadała o naszej pracy, przyniosła skojarzenie bankomatów z branżą, w której pracuję. A starszemu wytłumaczyłam, że w pewnym sensie u mnie w pracy produkuje się pieniądze – gdy ktoś posiada oszczędności (pewien kapitał), to można sprawić, aby pieniądze dawały nam kolejne pieniądze.

Kuba – Manager PMO (Project Management Office). Tata dziesięcioletnich Zosi i Marysi.

Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam, że zawody rodziców nie były czymś skomplikowanym. Moi rodzice byli wówczas nauczycielką i marynarzem, a wśród kolegów i koleżanek były dzieci strażaków, żołnierzy czy lekarzy. Dziś wydaje się to dużo trudniejsze.

Moja historia wytłumaczenia córkom, czym się zajmuję była dość przypadkowa i stało się to jeszcze kiedy byłem Project Managerem. Razem z dziewczynkami często oglądaliśmy ich ulubioną wówczas kreskówkę, „My Little Pony”. Pewnego dnia, kiedy miały jeszcze jakieś pięć czy sześć lat, oglądaliśmy odcinek „Pożegnanie zimy” (sezon 1, odcinek 11).

W tym odcinku kucyki przygotowują swoją wioskę do przyjścia wiosny, budzą zwierzątka, przeganiają chmury czy usuwają lód z jeziora. Niestety w wyniku różnych zdarzeń mają opóźnienie i mogą nie być gotowe na czas. Wtedy z pomocą przychodzi główna bohaterka, Twilight Sparkle, która jest świetna w koordynacji. Rozdziela zadania pomiędzy kucykami i kontrolując na swojej liście ich wykonanie, pomaga zdążyć ze wszystkim przed przyjściem wiosny.

Wtedy mnie olśniło:
— Dziewczyny, ja właśnie zajmuję się w pracy tym, co tu robi Twilight. Pomagam innym w zrobieniu ich zadań, które mają wspólnie jakiś większy cel. To właśnie robi Project Manager.
Jakiś czas później awansowałem i zostałem Kierownikiem PMO, Biura Zarządzania Projektami. Nawiązując do wcześniejszej historii, wytłumaczyłem córkom, że teraz jestem szefem takich Twilight Sparkle. Dziewczynki od razu zrozumiały i były ze mnie bardzo dumne, ponieważ ich tata właśnie został Księżniczką Celestią.

Monika – Talent Acquisition Lead. Mama siedmioletniej Hani.

Na co dzień zajmuję się rekrutacją pracowników i wszystkim, co się z nią wiąże – od dotarcia do odpowiednich kandydatów, przez rozmowy rekrutacyjne, wsparcie liderów z różnych krajów w procesie rekrutacyjnym, po przygotowanie oferty dla kandydata. Ta część jest dosyć prosta do wytłumaczenia i rozmawiając o mojej pracy mówię prosto: szukam kandydatów, którzy chcieliby u nas pracować, spotykam się z nimi, sprawdzam czy pasujemy do siebie, jestem częścią zespołu, ktoś nami zarządza itp.

Po jej zabawie z koleżankami mogę wnioskować, że tę część o zarządzaniu zespołem córka rozumie bardzo dobrze, a po pytaniach, jakie zadaje mi po pracy, mam poczucie, że mniej więcej wie, co to rekrutacja i po co się ją robi. Na pewno w zrozumieniu, czym się zajmuję w pracy pomogła wizyta córki w biurze czy na stoisku „u mamy” na targach pracy. Łatwiej jest wytłumaczyć, co robimy na co dzień, kiedy dziecko zna otoczenie i ma szansę uczestniczyć w jakiejś sytuacji zawodowej chociaż przez chwilę.

Drugim obszarem, za który jestem odpowiedzialna jest koordynacja projektów Employer Brandingowych. I tutaj robi się już trochę trudniej…
W ubiegłym roku przygotowywaliśmy po raz pierwszy kampanię outdorową promującą nas jako pracodawcę. Duży billboard na Śródce (kto z Poznania, ten wie). Więc zbliżając się do punktu, opowiadam, że mamy taką kampanię, że promujemy firmę, żeby kandydaci chcieli u nas pracować. Widzę lekką ekscytację. Wjeżdżamy na rondo i mina rzednie.

— Nie podoba Ci się? — pytam.
— …Ughh. Nie… Bo ja myślałam, że ty tam będziesz tak stała i machała ręką: chodźcie, chodźcie do nas!
Cudownie prosta parafraza tego, co robię na co dzień ☺.

Łukasz – GPAS Supervisor. Tata siedmioletniego Gustawa i pięcioletniej Heleny.

Zanim dołączyłem do Franklina, przez wiele lat pracowałem jako radca prawny. Dzieci już w wieku przedszkolnym mają ogólne pojęcie na temat tego, czym jest prawo i z dużym zainteresowaniem słuchają, gdy oznajmi im się, że mają jakieś prawa. Dużo mniej interesuje je, gdy chwilę później dostają komunikat, że mają też i obowiązki, ale to już inna historia.

W każdym razie mają jakieś wyobrażenie – sądy i sędziowie pojawiają się w bajkach. Wiedzą też, czym jest umowa, więzienie itp., więc w rozmowie jest do czego nawiązać. Znacznie trudniej jest wytłumaczyć, czym zajmuję się taraz, pracując w globalnej firmie, w której stanowiska są wąsko wyspecjalizowane i zazwyczaj pokrywają wycinek czegoś bardzo charakterystycznego dla sektora finansowego.

— Tato, jak to jest, że się siedzi przed komputerem i z tego są pieniądze? — zapytał kiedyś mój syn.
Otworzył tym sposobem puszkę Pandory z napisem „komputer jako narzędzie pracy”. Temat rozległy, bo przecież nie tylko ja „siedzę przed komputerem”, ale też mama, architekt, który projektuje domy i nawet pani nauczycielka, która zaznacza obecność w dzienniku elektronicznym.

Problem z tymi dyskusjami jest taki, że jedno pytanie rodzi kolejne i bardzo łatwo jest dziecko zarzucić informacjami. Dlatego staram się (nie zawsze skutecznie) formułować wypowiedzi krótkie, zwięzłe i zawierające pojęcia dla dziecka zrozumiałe.

Łatwiej to napisać, niż zastosować w praktyce, dlatego gdy kończą mi się porównania do zabawek, zwierzątek i innych rzeczy, które są dziecku znane, zaczynam do niego mówić jak do dorosłego. Tak, jakbym mówił do kolegi czy koleżanki. I ta metoda bywa zaskakująco skuteczna, bo zazwyczaj sami nie doceniamy własnych dzieci.
Moja mama kiedyś tłumaczyła mojemu synowi, że pracuję u „pana Franklina”. Myślę, że w jego głowie wyglądało to mniej więcej tak:

Sprawdź najnowsze oferty Franklin Templeton i dołącz do zespołu! >>>

Śledź profil firmy na LinkedIn

www.franklintempletoncareers.com

Zdjęcia: własność Franklin Templeton a okładka „Franklin się rządzi” pochodzi ze strony Wydawnictwa Debit

Artykuł opublikowany w styczniu 2019 r. edytowany i zaktualizowany w grudniu 2019 r.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail