Czego szukasz

Wspieranie innych daje moc i nowe kompetencje!

Dając innym swój czas i wiedzę, możemy zdobywać siłę i rozwijać nowe kompetencje! Zapraszamy do lektury wywiadu z Anną Bąkiewicz, jedną z mentorek w II edycji Mother Empower -programu mentoringowego realizowanego wspólnie z firmą Bosch Polska. Jakie korzyści czerpią mentorzy z udziału w takim projekcie? I dlaczego warto pomagać innym znajdować swoją drogę? Przeczytaj!

Mother Empower wspieranie daje moc

Aniu, bardzo się cieszę, że możemy dziś porozmawiać! Niedawno dobiegł końca program Mother Empower, w którym byłaś mentorką – jakie są Twoje wrażenia po jego zakończeniu?

Jestem wdzięczna, że mogłam być jego częścią. Do niedawna sama występowałam w roli mentee w różnych programach mentoringowych i cieszę się, że w końcu mogłam przekazać dalej siłę, którą dostałam od swoich mentorów.

Wiele mentorek, które uczestniczyły w programie, podkreśla, że wejście w całkiem nową, mentorską rolę, było dla nich wyjątkowym doświadczeniem. Opowiedz proszę, jak czułaś się w roli mentorki?

Może to Cię zaskoczy, ale na początku zdecydowanie towarzyszyła mi niepewność. Decyzja o byciu mentorką wcale nie była łatwa. Pamiętam, gdy na mojej skrzynce pojawił się mail o programie Mother Empower. Z jednej strony chciałam się do niego zgłosić, bo uwielbiam angażować się w tego typu akcje, ale z drugiej – nie czułam się jeszcze „wystarczająco dobra” do tej konkretnej roli.

I zapewne nie byłabym mentorką w tej edycji, gdyby nie Asia Wojdan-Liszewska, która koordynowała ten program po stronie Boscha. To ona, podczas krótkiej rozmowy, rozwiała wiele moich wątpliwości i zachęciła do aplikowania. Zatem, jak widzisz – nawet mentorki potrzebują wsparcia i kobiecej energii!

To może być pierwszy krok do zmiany, o której marzysz – przeczytaj wywiad z Mentorką w programie Mother Empower – Joanną Wojdan – Liszewską.

Gdy zaś mentoring się rozpoczął, to niepewność zniknęła, a na jej miejscu pojawiła się ciekawość. Interesujące było dla mnie obserwowanie zarówno mentee, jak i siebie. Jak obie zmieniamy się w trakcie tego mentoringu.
A poza tym, czułam również pewien rodzaj energii do działania. Wydaje mi się, że w nazwie programu „Mother Empower” słowo „empower” spokojnie można odnieść również do mentorek.

Nie wiem, jak moje koleżanki, ale ja po tym programie zdecydowanie czuję większą siłę sprawczą.

Wiem, że jesteś miłośniczką idei wolontariatu. Angażujesz się w pomoc i wspieranie innych jako wolontariuszka?

Z wolontariatem jestem związana od dziecka. Przez wiele lat wspierałam lokalny oddział Caritas, potem miałam przyjemność pomagać w Muzeum Narodowym w Warszawie. W międzyczasie organizowałam swój własny projekt społeczny, wspierający rozwój zainteresowań wśród młodych osób. Poza tym, na studiach brałam udział w licznych inicjatywach skierowanych do studentów.

Od jakiegoś czasu – poza jednorazowymi akcjami takimi jak Szlachetna Paczka – nie byłam zaangażowana w żaden dłuższy wolontariat. I bardzo mi tego brakowało. Wtedy właśnie dostałam wiadomość o programie Mother Empower i postanowiłam wysłać zgłoszenie.

W wolontariacie i takich programach jak ten, ważne są dla mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, że można poznać zupełnie inny świat i nowych ludzi. Wchodzi się w przestrzeń, która wcześniej była nam obca. Spotyka się osoby, z którymi normalnie byśmy się nie spotkali. A po drugie, wspaniałe jest to, że pozornie robi się drobne rzeczy dla drugiej osoby, a w rzeczywistości ogromnie samemu się z tego czerpie.

Mother Empower wspieranie daje moc - 2 edycja programu mentoringowego

Opowiedz proszę na temat tego, jak wspólnie z Twoją mentee organizowałyście pracę. Relacja mentorska i droga jej rozwoju to przecież bardzo indywidualna kwestia.

Zaczęłyśmy oczywiście od poznania się. Wymieniłyśmy się oczekiwaniami i obawami. Gdy już było jasne na czym stoimy, to ruszyłyśmy z definiowaniem celu – konkretnego celu wraz z obszarami do pracy. I tak oto ta cała maszyna ruszyła!

Każde spotkanie wypełniał inny temat i inna struktura. Raz patrzyłyśmy na poprzednie doświadczenia mentee i wybierałyśmy z tego wszystko, co było wartościowe w kontekście obranego celu. Często poruszałyśmy konkretne zagadnienie biznesowe. Później zaś wspólnie omówiłyśmy pytania rekrutacyjne. Następna sesja to wskazówki dotyczące CV.

Czasami przed spotkaniami wysyłałam mojej mentee jakieś filmiki do obejrzenia, który potem razem omawiałyśmy. Zdarzyło się też tak, że na jedną sesję zaprosiłam koleżankę, która nota bene też była mentorką w programie, aby opowiedziała o swoich doświadczeniach z różnych firm, w których pracowała jako analityk – a to wszystko po to, aby moja mentee mogła poznać różne perspektywy zawodu, na który chce się przebranżowić.

No właśnie – na co dzień zajmujesz się analityką biznesową w dziale IT. Dzieliłaś się swoją wiedzą z tego obszaru?

Analiza IT to bardzo obszerny temat i powiązany również z innymi kwestiami, dlatego przez te kilka miesięcy starałyśmy się jak najwięcej z nich poruszyć.

Czasami opowiadałam mojej mentee jak wygląda moja praca w kontekście konkretnych zagadnień – np. projektu w scrumie. Innym razem miałyśmy dyskusje o metodzie event storming, a w międzyczasie przeprowadziłyśmy również zdalne warsztaty z User Story Mappingu. Opowiadałam oczywiście jak z mojej perspektywy wygląda „typowy dzień analityka w Boschu” i pokazywałam, z jakich narzędzi korzystamy. Na jednej sesji był także wstęp do notacji BPMN.

Jak widać – były konkrety, ale na tym nie kończyłyśmy, bo program mentoringowy to nie szkolenie. To coś więcej, dlatego miałyśmy również sesje, gdzie skupiałyśmy się na zupełnie innym obszarze – na emocjach mentee, na jej przemyśleniach, obawach. I w takich spotkaniach – moim zdaniem – kryje się siła mentoringu.

Przeczytaj jak Bosch Polska wspiera swoich pracowników w łączeniu życia rodzinnego i zawodowego!

Czy przed przystąpieniem do programu miałaś jakieś konkretne wyobrażenie na jego temat? Zastanawiałaś się, w jaki sposób Ty możesz rozwinąć się dzięki roli mentorki?

Ja jestem taką osobą, która lubi się angażować w różne inicjatywy, nie robiąc często analizy zysków i strat przed podjęciem danej aktywności. Chodzi o to, że do działania napędza mnie satysfakcja ze współtworzenia czegoś większego i dlatego jak pada pomysł, to ja już w nim jestem.

Zatem wchodząc do programu, nie myślałam za wiele, jak to może mnie rozwinąć. Albo inaczej. Myślałam po prostu, że poznam dzięki temu jakieś nowe narzędzia mentoringowe czy coachingowe. Jak się okazało – trochę się myliłam. Oczywiście narzędzia także poznałam, ale poza narzędziami dostałam dużo więcej.

Szczerze? To była dla mnie trzymiesięczna przygoda, z której wyszłam dojrzalsza.

W pierwszej kolejności, rola mentorki nauczyła mnie większej empatii i lepszego słuchania. Po drugie, spotkania z moją mentee, były dla mnie cotygodniowym momentem zwolnienia tempa. Po trzecie zaś, dzięki wymianom doświadczeń z innymi mentorkami z Boscha, dostałam wiele inspiracji, a moja domowa biblioteczka się powiększyła. Tak też odkryłam „Czułą przewodniczkę” – dosłownie i w przenośni.

Wspieranie daje moc Mother Empower  - czym jest?

Jak może wyglądać relacja mentorska w programie Mother Empower? Koniecznie przeczytaj wywiad z Mentorką Kingą Mioduszewską – Zapaśnik.

Obecna formuła programu Mother Empower, odbywa się w całości online. To rozwiązanie dostosowane do obecnej sytuacji, która wciąż dynamicznie się zmienia. Jak według Ciebie taka forma sprawdza się w praktyce?

Było to bardzo wygodne rozwiązanie dla obu stron, a każda z nas mogła łatwo dopasować grafik, bo wystarczyło wygospodarować zaledwie godzinę czy półtorej. Ze spotkaniami na żywo nie byłoby tak łatwo. Choć nie ukrywam, że jakbyśmy już obudzili się w tym cudownym post-pandemicznym świecie, to miło byłoby kilka razy w ciągu programu spotkać się twarzą w twarz – zarówno z mentee, jak i mentorkami oraz oczywiście z zespołem Mamo Pracuj. Ale wszystko przed nami, prawda? 🙂

Przeczytaj podsumowanie programu mentoringowego Mother Empower z firmą Bosch Polska

Zdecydowanie! Aniu, powiedz na koniec, co jest największą wartością, z którą kończysz program Mother Empower?

Ciężko jest wybrać tylko jedną rzecz… ale chyba najbardziej w głowie została mi jedna myśl. Podczas procesów mentoringowych (czy jakichkolwiek innych zmian życiowych) nie można zapomnieć o swoich emocjach. Często pędzimy przed siebie – oby szybciej do celu i nie patrzymy ani wokół, ani wstecz, a może warto zatrzymać się i zastanowić: Czy idę w dobrym kierunku? Czy wciąż chcę tam iść? Co czuję? Czy czegoś się obawiam? Czy jestem szczęśliwy?

Serdecznie dziękuję za rozmowę!

Ja również!

Chcesz bliżej poznać firmę BOSCH? Odwiedź profil w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Zdjęcia: prywatne archiwum Anny Bąkiewicz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama trójki fantastycznych dzieci i szczęśliwa żona. Uwielbia, gdy wokół dużo się dzieje i nieustannie uczy się czegoś nowego o świecie. Baczna obserwatorka zmieniającej się rzeczywistości. Pasjonatka dobrej kuchni, muzyki i podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie